Thread View: alt.pl.fan.myszka
4 messages
4 total messages
Started by Myszka
Mon, 13 Jan 2003 17:39
gr
Author: Myszka
Date: Mon, 13 Jan 2003 17:39
Date: Mon, 13 Jan 2003 17:39
121 lines
9329 bytes
9329 bytes
Wiecie co, dla mnie jest ta cała sytuacja bezczelnie śmieszna! Może źle to odbieram, ale jak czytam te Wasze odzywaki i w ogóle to mi ręce opadają. Podejrzewacie mnie o coś czego na serio nie ma. Poddajecie się na korzyść drugiej strony a czy po prostu nie możecie siebie nawzajem olać? Wiem, że nie jest dobre wyzywanie, że to nie jest miłe itp. Ja sama mam teraz kurewski czas, kiedy wszystko mi się jebie i co, pierdolę to. Mam chęć pójść się *** i chociaż na chwilę zapomnieć o tym wszystkim co mnie teraz spotyka, ale przez pewną osobę nie mogę i się tego trzymam, i tak na serio to chyba tylko ta osoba mi została z tego wszystkiego co kiedyś miałam. A miałam tak wiele. (kolejność przypadkowa...) a) osobę, którą czasem nawet traktowałam lepiej od swojej rodzonej siostry, która wiedziała WSZYSTKO o mnie, dosłownie, mogła przewidzieć co zrobie w danej sytuacji i ja mogłam przewidzieć co ona zrobi, znałam ją i ona mnie od podszewki, jednak dokładnie od 28.12 nie odzywamy się praktycznie do siebie. Oskarżyła mnie o coś, czego ja nie zrobiłam a poza tym w życiu bym nie pomyślała, że ona mogłaby mnie o coś takiego podejrzewać! Ta, która z miesiąc temu mówiła mi, że to ja jestem jej najlepszą przyjaciółką. Znam ją na prawdę od urodzenia, bo mieszkamy na tym samym piętrze i nasze mamy się kolegowały, razem się bawiłyśmy, dorastałyśmy, do tej pory. Teraz jest tak jakbyśmy się nie znały, ja troszku próbuję ale co ja mogę, skoro ona cały czas jest przy swoim a poza tym to nie takie łatwe, wybaczyć takie oskrażenie. Twierdzi, że fakty mówią same za siebie, ale ja w życiu... eh, szkoda słów... b) osobę, z którą mogłam pogadać na każdy temat, która mnie rozumiała. Tworzyliśmy mało udany związek, ale ani ja ani on nie zachowywaliśmy się jak dzieciaki i nie nie odzywaliśmy się po zerwaniu. Wręcz przeciwnie, chłopak stał mi się bardzo bliski, jak ja jemu. Najbardziej się charakteryzował tym, że lubił jak się wokół niego dużo działo, uwielbiał wyczynowe sporty, czuć adrenalinę, itp. Dlaczego w czasie przeszłym? Bo kurwa mać, nie wiadomo czy jeszcze kiedykolwiek wsiądze na rower. Wyjechał jakiś tydzień, może półtora tygodnia temu, jak zwykle w styczniu, do Austrii (czy gdzieś tam, mało istotne) na narty, z ojcem, bo jego mamuśka miała jakąś robotę pilną w biurze. No i kilka dni temu jechał na nartach i pierdolną w drzewo. Zawsze mi opowiadał jak on zajebiście jeździ (nie chwaląc się) więc jak on tak po prostu mógł pierdolnąć?! Leży w miejscowym szpitalu w śpiączce, jego mama do mnie dzwoniła, bo wiedziała, że prosiłam go by do mnie zadzwonił jak będzie wracać a w ten weekend mieli wrócić. Chcieli go przetransportować do szpitala w Warszawie ale tamci lekarze się nie zgadzają, mówią, że jak się obudzi. A jak się nie obudzi?... c) osobę, którą znam od zerówki, chodziłyśmy potem razem od pierwszej do trzeciej klasy w podstwówce. Następnie trochę drogi nam się rozeszły, bo ona wybrała sportowałą klasę no i szczęście chciało, że wylądowałyśmy razem w tej samej klasie w gimnazjum. Drugi semestr drugiej klasy był chyba najlepszy, zbliżyłyśmy się bardzo mocno, a teraz jest jakoś nijak. Ona bardzo się skumplowała z osobą, którą napiszę w punkcie (d). Na przerwach z nią łazi itp ale dalej mi wszystko mówi. Czasem się czuję jak osoba trzecia, szczególnie teraz, ale o tym później. Sorry, poprawka! Dzwoniła przed chwilą do mnie i mi powiedziała coś, co mnie wzruszyło wręcz, powiedziała, że woli mnie i pewną dziewczynę ze szkoły, niż jedną osobę (d)... Jest inna niż myślałam, ale sama mi przyznała, że nie jak nie ma w pobliżu (d) to może mówić, że chce jej powiedzieć to i to, a jak z nią już jest to ją zatyka i nie umie, nie może. Cóż co zrobić... d) osobę, która wydawała mi się bliższa. Poznałam ją tak na prawdę jak byłam w V klasie podstawówki na jakichś urodzinach, było ok. Jak już ja byłam w drugiej gimnazjum i ona w pierwszej, szczerze zapomniałam nawet o jej istnieniu i ją olewałam. Któregos dnia w lutym / marcu, nie pamiętam przyszła do mnie do domu i się spytała co ja do niej mam, bo ktoś jej nagadał, że chce jej wpier*. Wyjaśniłyśmy sobie wszystko i było ok. Jak chodziłam z pewnym typem to z nią się kumplowałam, w nowym roku (moja trzecia klasa) ona mi mówiła, że mnie kocha jak siostrę, że mnie za nią uważa i inne takie gadanie. Wierzyłam jej, bo nie miałam powodów by nie wierzyć. Ale coraz częściej przyłapywałam ją na jakichś drobnych kłamstwach do pewnego jednego, gdzie mi jeszcze próbwała coś wmówić. Wtedy pierwszy raz trzymałam od niej pewien dystans. Przez ostatni czas bardzo się zakumplowała z osobą (c), tylko, że osobę (c) ona już bardzo denerwuje, te jej kłamstwa, ciągłe obrażanie, walenie foch i inne tego typu pierdoły. Zaczęło ją to denerwować, nie dziwne. Moje stosunki z (d) skończyły się raz na zawsze. Pokłóciłam się z nią porządnie na moim blogu ale wykasowałam tą notkę, bo nie chce jej obciachu robić a poza tym nie chcę by ktoś uwierzył w jej pierdolenie o mnie. Stwierdziła, że wierzy mojemu byłemu (chodził z nią jakiś czas, ale z nią zerwał), że ten były mnie rzekomo przeleciał i dodała, że się zachowuję i jestem dziwką. W tym momencie przegięła. Hehe, osoba która 2 miechy temu mówiła mi, że nie wie co by beze mnie zrobiła i że mnie kocha. Ja pierdolę... e) osobę, która wiedziała mniej - więcej wszystko co się dzieje wokół mnie, z kim się przyjaźnię, z kim chodzę, z kim się pokłóćiłam, z kim się pogodziłam. Nawet nie wiem kiedy to się zaczęło, gdzie zaczęłam wszystko mówić o sobie. Zaczęło się jebać od kiedy zaczęłam chodzić z Kacapą (13.12 - 2.01). Potem coraz bardziej się jebało no i na koniec się dowiedziałam, że ta osoba nie była tą, za którą ją uważałam i że to wszystko moja wina, że to ja robię nie tak, że tu za dużo powiedziałam, tam za mało, tu w ogóle olałam. Miło. Tyle się pojebało. W szkole mam opinię jakiejś kurwy, że już się dałam w wieku 14 lat przeruchać, że jestem łatwa i takie tam bzdety. Złamałam swoje TRZY zasady (~dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi~, szlugi, *** <- doinformowani wiedzą o co chodzi...). Jestem lubiana w szkole, znam 3/4 ludu, łatwo mi przychodzą nowe znajomości, umiem zagadywać, podrywać, nie umiem skłamać w kościele, mam szacunek dla starszych (wyjątek -> sąsiadka spod 25), mogłabym mieć przeogromne grono przyjaciół, ale ja jestem wybredna i nie chcę zbytynio kółeczka powiększać, chcę mieć malutką garstkę a setki znajomych. Ktoś musi mi porządnie zaleźć za skórę, żebym tą osobę miała wyzwać / nie lubić / obrazić się. Ja się nie obrażam, ja się denerwuję i walę fochy, z reguły z jakiegoś powodu. Mam psa, który mnie wkurwia, bo się nie słucha, rodziców co robią awantury o oceny dostateczne, sąsiadkę, która się przypierdziela do mnie, że na poręczy koc sobie schnie. Nienawidzę pozerstwa, robienia czegoś na pokaz dla lepszych znajomych. Robię wszystko z poczucia obowiązku, za to co mi podpowie rozum, serce. W swoim przypadku nie widzę czegoś takiego jak nuda, spokój, nie lizanie się z chłopakiem po kilku dniach chodzenia, grzeczności, pozerstwa, robienia na pokaz. Jestem oryginalna, nie kopiuję, nie pierdolę głupot, nie wyolbrzymiam. Dla osób ~abcde~ mogłam kiedyś zrobić wszystko, starałam się godzić z dawnymi wrogami, pocieszać, śmiać się z nimi, wygłupiać się, tłumaczyć, próbwałam zmienić z pesymistycznego na optymistyczne nastawienie do życia, no i gadać, gadać i jeszcze raz gadać z nimi. Może moje starania były zbyt małe, może jednak ze mną jest coś nie tak... A jeśli wszystko jest w porządku to kurwa czemu się wszystko pierdoli? -- Pozdrawiam i 'zamykam serce i udaję, że nie czuję' ( ) ( ) Marta 'Myszka' Zabłocka, Warszawa ( o o ) -> Łatwiej zakochać się nie kochając <- -- Y -- -> Niż odkochać, kiedy się kocha <- 'Przestajemy kochać siebie, gdy nikt nas nie kocha' 'Zawsze się wraca do pierwszej miłości' a.b.c.d@wp.pl
Re: gr
Author: Adam Wysocki
Date: Tue, 14 Jan 2003 00:09
Date: Tue, 14 Jan 2003 00:09
133 lines
10502 bytes
10502 bytes
dostalem na maila, odpisze na mailu 13.01.03 Myszka wrote: > Wiecie co, dla mnie jest ta cała sytuacja bezczelnie śmieszna! Może źle to > odbieram, ale jak czytam te Wasze odzywaki i w ogóle to mi ręce opadają. > Podejrzewacie mnie o coś czego na serio nie ma. Poddajecie się na korzyść > drugiej strony a czy po prostu nie możecie siebie nawzajem olać? Wiem, że > nie jest dobre wyzywanie, że to nie jest miłe itp. Ja sama mam teraz > kurewski czas, kiedy wszystko mi się jebie i co, pierdolę to. Mam chęć pójść > się *** i chociaż na chwilę zapomnieć o tym wszystkim co mnie teraz spotyka, > ale przez pewną osobę nie mogę i się tego trzymam, i tak na serio to chyba > tylko ta osoba mi została z tego wszystkiego co kiedyś miałam. A miałam tak > wiele. (kolejność przypadkowa...) > > a) osobę, którą czasem nawet traktowałam lepiej od swojej rodzonej siostry, > która wiedziała WSZYSTKO o mnie, dosłownie, mogła przewidzieć co zrobie w > danej sytuacji i ja mogłam przewidzieć co ona zrobi, znałam ją i ona mnie od > podszewki, jednak dokładnie od 28.12 nie odzywamy się praktycznie do siebie. > Oskarżyła mnie o coś, czego ja nie zrobiłam a poza tym w życiu bym nie > pomyślała, że ona mogłaby mnie o coś takiego podejrzewać! Ta, która z > miesiąc temu mówiła mi, że to ja jestem jej najlepszą przyjaciółką. Znam ją > na prawdę od urodzenia, bo mieszkamy na tym samym piętrze i nasze mamy się > kolegowały, razem się bawiłyśmy, dorastałyśmy, do tej pory. Teraz jest tak > jakbyśmy się nie znały, ja troszku próbuję ale co ja mogę, skoro ona cały > czas jest przy swoim a poza tym to nie takie łatwe, wybaczyć takie > oskrażenie. Twierdzi, że fakty mówią same za siebie, ale ja w życiu... eh, > szkoda słów... > > b) osobę, z którą mogłam pogadać na każdy temat, która mnie rozumiała. > Tworzyliśmy mało udany związek, ale ani ja ani on nie zachowywaliśmy się jak > dzieciaki i nie nie odzywaliśmy się po zerwaniu. Wręcz przeciwnie, chłopak > stał mi się bardzo bliski, jak ja jemu. Najbardziej się charakteryzował tym, > że lubił jak się wokół niego dużo działo, uwielbiał wyczynowe sporty, czuć > adrenalinę, itp. Dlaczego w czasie przeszłym? Bo kurwa mać, nie wiadomo czy > jeszcze kiedykolwiek wsiądze na rower. Wyjechał jakiś tydzień, może półtora > tygodnia temu, jak zwykle w styczniu, do Austrii (czy gdzieś tam, mało > istotne) na narty, z ojcem, bo jego mamuśka miała jakąś robotę pilną w > biurze. No i kilka dni temu jechał na nartach i pierdolną w drzewo. Zawsze > mi opowiadał jak on zajebiście jeździ (nie chwaląc się) więc jak on tak po > prostu mógł pierdolnąć?! Leży w miejscowym szpitalu w śpiączce, jego mama do > mnie dzwoniła, bo wiedziała, że prosiłam go by do mnie zadzwonił jak będzie > wracać a w ten weekend mieli wrócić. Chcieli go przetransportować do > szpitala w Warszawie ale tamci lekarze się nie zgadzają, mówią, że jak się > obudzi. A jak się nie obudzi?... > > c) osobę, którą znam od zerówki, chodziłyśmy potem razem od pierwszej do > trzeciej klasy w podstwówce. Następnie trochę drogi nam się rozeszły, bo ona > wybrała sportowałą klasę no i szczęście chciało, że wylądowałyśmy razem w > tej samej klasie w gimnazjum. Drugi semestr drugiej klasy był chyba > najlepszy, zbliżyłyśmy się bardzo mocno, a teraz jest jakoś nijak. Ona > bardzo się skumplowała z osobą, którą napiszę w punkcie (d). Na przerwach z > nią łazi itp ale dalej mi wszystko mówi. Czasem się czuję jak osoba trzecia, > szczególnie teraz, ale o tym później. Sorry, poprawka! Dzwoniła przed chwilą > do mnie i mi powiedziała coś, co mnie wzruszyło wręcz, powiedziała, że woli > mnie i pewną dziewczynę ze szkoły, niż jedną osobę (d)... Jest inna niż > myślałam, ale sama mi przyznała, że nie jak nie ma w pobliżu (d) to może > mówić, że chce jej powiedzieć to i to, a jak z nią już jest to ją zatyka i > nie umie, nie może. Cóż co zrobić... > > d) osobę, która wydawała mi się bliższa. Poznałam ją tak na prawdę jak > byłam w V klasie podstawówki na jakichś urodzinach, było ok. Jak już ja > byłam w drugiej gimnazjum i ona w pierwszej, szczerze zapomniałam nawet o > jej istnieniu i ją olewałam. Któregos dnia w lutym / marcu, nie pamiętam > przyszła do mnie do domu i się spytała co ja do niej mam, bo ktoś jej > nagadał, że chce jej wpier*. Wyjaśniłyśmy sobie wszystko i było ok. Jak > chodziłam z pewnym typem to z nią się kumplowałam, w nowym roku (moja > trzecia klasa) ona mi mówiła, że mnie kocha jak siostrę, że mnie za nią > uważa i inne takie gadanie. Wierzyłam jej, bo nie miałam powodów by nie > wierzyć. Ale coraz częściej przyłapywałam ją na jakichś drobnych kłamstwach > do pewnego jednego, gdzie mi jeszcze próbwała coś wmówić. Wtedy pierwszy raz > trzymałam od niej pewien dystans. Przez ostatni czas bardzo się zakumplowała > z osobą (c), tylko, że osobę (c) ona już bardzo denerwuje, te jej kłamstwa, > ciągłe obrażanie, walenie foch i inne tego typu pierdoły. Zaczęło ją to > denerwować, nie dziwne. Moje stosunki z (d) skończyły się raz na zawsze. > Pokłóciłam się z nią porządnie na moim blogu ale wykasowałam tą notkę, bo > nie chce jej obciachu robić a poza tym nie chcę by ktoś uwierzył w jej > pierdolenie o mnie. Stwierdziła, że wierzy mojemu byłemu (chodził z nią > jakiś czas, ale z nią zerwał), że ten były mnie rzekomo przeleciał i dodała, > że się zachowuję i jestem dziwką. W tym momencie przegięła. Hehe, osoba > która 2 miechy temu mówiła mi, że nie wie co by beze mnie zrobiła i że mnie > kocha. Ja pierdolę... > > e) osobę, która wiedziała mniej - więcej wszystko co się dzieje wokół mnie, > z kim się przyjaźnię, z kim chodzę, z kim się pokłóćiłam, z kim się > pogodziłam. Nawet nie wiem kiedy to się zaczęło, gdzie zaczęłam wszystko > mówić o sobie. Zaczęło się jebać od kiedy zaczęłam chodzić z Kacapą (13.12 - > 2.01). Potem coraz bardziej się jebało no i na koniec się dowiedziałam, że > ta osoba nie była tą, za którą ją uważałam i że to wszystko moja wina, że to > ja robię nie tak, że tu za dużo powiedziałam, tam za mało, tu w ogóle > olałam. Miło. > > Tyle się pojebało. W szkole mam opinię jakiejś kurwy, że już się dałam w > wieku 14 lat przeruchać, że jestem łatwa i takie tam bzdety. Złamałam swoje > TRZY zasady (~dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi~, szlugi, *** <- > doinformowani wiedzą o co chodzi...). Jestem lubiana w szkole, znam 3/4 > ludu, łatwo mi przychodzą nowe znajomości, umiem zagadywać, podrywać, nie > umiem skłamać w kościele, mam szacunek dla starszych (wyjątek -> sąsiadka > spod 25), mogłabym mieć przeogromne grono przyjaciół, ale ja jestem wybredna > i nie chcę zbytynio kółeczka powiększać, chcę mieć malutką garstkę a setki > znajomych. Ktoś musi mi porządnie zaleźć za skórę, żebym tą osobę miała > wyzwać / nie lubić / obrazić się. Ja się nie obrażam, ja się denerwuję i > walę fochy, z reguły z jakiegoś powodu. Mam psa, który mnie wkurwia, bo się > nie słucha, rodziców co robią awantury o oceny dostateczne, sąsiadkę, która > się przypierdziela do mnie, że na poręczy koc sobie schnie. Nienawidzę > pozerstwa, robienia czegoś na pokaz dla lepszych znajomych. Robię wszystko z > poczucia obowiązku, za to co mi podpowie rozum, serce. W swoim przypadku nie > widzę czegoś takiego jak nuda, spokój, nie lizanie się z chłopakiem po kilku > dniach chodzenia, grzeczności, pozerstwa, robienia na pokaz. Jestem > oryginalna, nie kopiuję, nie pierdolę głupot, nie wyolbrzymiam. Dla osób > ~abcde~ mogłam kiedyś zrobić wszystko, starałam się godzić z dawnymi > wrogami, pocieszać, śmiać się z nimi, wygłupiać się, tłumaczyć, próbwałam > zmienić z pesymistycznego na optymistyczne nastawienie do życia, no i gadać, > gadać i jeszcze raz gadać z nimi. Może moje starania były zbyt małe, może > jednak ze mną jest coś nie tak... A jeśli wszystko jest w porządku to kurwa > czemu się wszystko pierdoli? > > -- > Pozdrawiam i 'zamykam serce i udaję, że nie czuję' > > ( ) ( ) Marta 'Myszka' Zabłocka, Warszawa > ( o o ) -> Łatwiej zakochać się nie kochając <- > -- Y -- -> Niż odkochać, kiedy się kocha <- > 'Przestajemy kochać siebie, gdy nikt nas nie kocha' > 'Zawsze się wraca do pierwszej miłości' a.b.c.d@wp.pl > > -- Pozdrowienia z Warszawy * Adam `gophi' Wysocki * gophi@studio.tpi.pl GG# 1234 * RLU# 265791 * ICQ# 173653642 * GSM# +48505439030 * CB# 33 Jesteś Gophim :) Jedynym w swoim rodzaju, niepowtarzalnym (C) Muszek Masz krok dresiarza, który chciałby komuś wpier*olić. ;) (C) zwiecha
Re: gr
Author: Myszka
Date: Tue, 14 Jan 2003 19:43
Date: Tue, 14 Jan 2003 19:43
201 lines
10526 bytes
10526 bytes
fajnie Użytkownik "Adam Wysocki" <adam@wysocki.lodz.pdi.net> napisał w wiadomości news:gophi.1245321032@gophi.nascom.nasa.gov... : dostalem na maila, odpisze na mailu : : 13.01.03 Myszka wrote: : : > Wiecie co, dla mnie jest ta cała sytuacja bezczelnie śmieszna! Może źle to : > odbieram, ale jak czytam te Wasze odzywaki i w ogóle to mi ręce opadają. : > Podejrzewacie mnie o coś czego na serio nie ma. Poddajecie się na korzyść : > drugiej strony a czy po prostu nie możecie siebie nawzajem olać? Wiem, że : > nie jest dobre wyzywanie, że to nie jest miłe itp. Ja sama mam teraz : > kurewski czas, kiedy wszystko mi się jebie i co, pierdolę to. Mam chęć pójść : > się *** i chociaż na chwilę zapomnieć o tym wszystkim co mnie teraz spotyka, : > ale przez pewną osobę nie mogę i się tego trzymam, i tak na serio to chyba : > tylko ta osoba mi została z tego wszystkiego co kiedyś miałam. A miałam tak : > wiele. (kolejność przypadkowa...) : > : > a) osobę, którą czasem nawet traktowałam lepiej od swojej rodzonej siostry, : > która wiedziała WSZYSTKO o mnie, dosłownie, mogła przewidzieć co zrobie w : > danej sytuacji i ja mogłam przewidzieć co ona zrobi, znałam ją i ona mnie od : > podszewki, jednak dokładnie od 28.12 nie odzywamy się praktycznie do siebie. : > Oskarżyła mnie o coś, czego ja nie zrobiłam a poza tym w życiu bym nie : > pomyślała, że ona mogłaby mnie o coś takiego podejrzewać! Ta, która z : > miesiąc temu mówiła mi, że to ja jestem jej najlepszą przyjaciółką. Znam ją : > na prawdę od urodzenia, bo mieszkamy na tym samym piętrze i nasze mamy się : > kolegowały, razem się bawiłyśmy, dorastałyśmy, do tej pory. Teraz jest tak : > jakbyśmy się nie znały, ja troszku próbuję ale co ja mogę, skoro ona cały : > czas jest przy swoim a poza tym to nie takie łatwe, wybaczyć takie : > oskrażenie. Twierdzi, że fakty mówią same za siebie, ale ja w życiu... eh, : > szkoda słów... : > : > b) osobę, z którą mogłam pogadać na każdy temat, która mnie rozumiała. : > Tworzyliśmy mało udany związek, ale ani ja ani on nie zachowywaliśmy się jak : > dzieciaki i nie nie odzywaliśmy się po zerwaniu. Wręcz przeciwnie, chłopak : > stał mi się bardzo bliski, jak ja jemu. Najbardziej się charakteryzował tym, : > że lubił jak się wokół niego dużo działo, uwielbiał wyczynowe sporty, czuć : > adrenalinę, itp. Dlaczego w czasie przeszłym? Bo kurwa mać, nie wiadomo czy : > jeszcze kiedykolwiek wsiądze na rower. Wyjechał jakiś tydzień, może półtora : > tygodnia temu, jak zwykle w styczniu, do Austrii (czy gdzieś tam, mało : > istotne) na narty, z ojcem, bo jego mamuśka miała jakąś robotę pilną w : > biurze. No i kilka dni temu jechał na nartach i pierdolną w drzewo. Zawsze : > mi opowiadał jak on zajebiście jeździ (nie chwaląc się) więc jak on tak po : > prostu mógł pierdolnąć?! Leży w miejscowym szpitalu w śpiączce, jego mama do : > mnie dzwoniła, bo wiedziała, że prosiłam go by do mnie zadzwonił jak będzie : > wracać a w ten weekend mieli wrócić. Chcieli go przetransportować do : > szpitala w Warszawie ale tamci lekarze się nie zgadzają, mówią, że jak się : > obudzi. A jak się nie obudzi?... : > : > c) osobę, którą znam od zerówki, chodziłyśmy potem razem od pierwszej do : > trzeciej klasy w podstwówce. Następnie trochę drogi nam się rozeszły, bo ona : > wybrała sportowałą klasę no i szczęście chciało, że wylądowałyśmy razem w : > tej samej klasie w gimnazjum. Drugi semestr drugiej klasy był chyba : > najlepszy, zbliżyłyśmy się bardzo mocno, a teraz jest jakoś nijak. Ona : > bardzo się skumplowała z osobą, którą napiszę w punkcie (d). Na przerwach z : > nią łazi itp ale dalej mi wszystko mówi. Czasem się czuję jak osoba trzecia, : > szczególnie teraz, ale o tym później. Sorry, poprawka! Dzwoniła przed chwilą : > do mnie i mi powiedziała coś, co mnie wzruszyło wręcz, powiedziała, że woli : > mnie i pewną dziewczynę ze szkoły, niż jedną osobę (d)... Jest inna niż : > myślałam, ale sama mi przyznała, że nie jak nie ma w pobliżu (d) to może : > mówić, że chce jej powiedzieć to i to, a jak z nią już jest to ją zatyka i : > nie umie, nie może. Cóż co zrobić... : > : > d) osobę, która wydawała mi się bliższa. Poznałam ją tak na prawdę jak : > byłam w V klasie podstawówki na jakichś urodzinach, było ok. Jak już ja : > byłam w drugiej gimnazjum i ona w pierwszej, szczerze zapomniałam nawet o : > jej istnieniu i ją olewałam. Któregos dnia w lutym / marcu, nie pamiętam : > przyszła do mnie do domu i się spytała co ja do niej mam, bo ktoś jej : > nagadał, że chce jej wpier*. Wyjaśniłyśmy sobie wszystko i było ok. Jak : > chodziłam z pewnym typem to z nią się kumplowałam, w nowym roku (moja : > trzecia klasa) ona mi mówiła, że mnie kocha jak siostrę, że mnie za nią : > uważa i inne takie gadanie. Wierzyłam jej, bo nie miałam powodów by nie : > wierzyć. Ale coraz częściej przyłapywałam ją na jakichś drobnych kłamstwach : > do pewnego jednego, gdzie mi jeszcze próbwała coś wmówić. Wtedy pierwszy raz : > trzymałam od niej pewien dystans. Przez ostatni czas bardzo się zakumplowała : > z osobą (c), tylko, że osobę (c) ona już bardzo denerwuje, te jej kłamstwa, : > ciągłe obrażanie, walenie foch i inne tego typu pierdoły. Zaczęło ją to : > denerwować, nie dziwne. Moje stosunki z (d) skończyły się raz na zawsze. : > Pokłóciłam się z nią porządnie na moim blogu ale wykasowałam tą notkę, bo : > nie chce jej obciachu robić a poza tym nie chcę by ktoś uwierzył w jej : > pierdolenie o mnie. Stwierdziła, że wierzy mojemu byłemu (chodził z nią : > jakiś czas, ale z nią zerwał), że ten były mnie rzekomo przeleciał i dodała, : > że się zachowuję i jestem dziwką. W tym momencie przegięła. Hehe, osoba : > która 2 miechy temu mówiła mi, że nie wie co by beze mnie zrobiła i że mnie : > kocha. Ja pierdolę... : > : > e) osobę, która wiedziała mniej - więcej wszystko co się dzieje wokół mnie, : > z kim się przyjaźnię, z kim chodzę, z kim się pokłóćiłam, z kim się : > pogodziłam. Nawet nie wiem kiedy to się zaczęło, gdzie zaczęłam wszystko : > mówić o sobie. Zaczęło się jebać od kiedy zaczęłam chodzić z Kacapą (13.12 - : > 2.01). Potem coraz bardziej się jebało no i na koniec się dowiedziałam, że : > ta osoba nie była tą, za którą ją uważałam i że to wszystko moja wina, że to : > ja robię nie tak, że tu za dużo powiedziałam, tam za mało, tu w ogóle : > olałam. Miło. : > : > Tyle się pojebało. W szkole mam opinię jakiejś kurwy, że już się dałam w : > wieku 14 lat przeruchać, że jestem łatwa i takie tam bzdety. Złamałam swoje : > TRZY zasady (~dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi~, szlugi, *** <- : > doinformowani wiedzą o co chodzi...). Jestem lubiana w szkole, znam 3/4 : > ludu, łatwo mi przychodzą nowe znajomości, umiem zagadywać, podrywać, nie : > umiem skłamać w kościele, mam szacunek dla starszych (wyjątek -> sąsiadka : > spod 25), mogłabym mieć przeogromne grono przyjaciół, ale ja jestem wybredna : > i nie chcę zbytynio kółeczka powiększać, chcę mieć malutką garstkę a setki : > znajomych. Ktoś musi mi porządnie zaleźć za skórę, żebym tą osobę miała : > wyzwać / nie lubić / obrazić się. Ja się nie obrażam, ja się denerwuję i : > walę fochy, z reguły z jakiegoś powodu. Mam psa, który mnie wkurwia, bo się : > nie słucha, rodziców co robią awantury o oceny dostateczne, sąsiadkę, która : > się przypierdziela do mnie, że na poręczy koc sobie schnie. Nienawidzę : > pozerstwa, robienia czegoś na pokaz dla lepszych znajomych. Robię wszystko z : > poczucia obowiązku, za to co mi podpowie rozum, serce. W swoim przypadku nie : > widzę czegoś takiego jak nuda, spokój, nie lizanie się z chłopakiem po kilku : > dniach chodzenia, grzeczności, pozerstwa, robienia na pokaz. Jestem : > oryginalna, nie kopiuję, nie pierdolę głupot, nie wyolbrzymiam. Dla osób : > ~abcde~ mogłam kiedyś zrobić wszystko, starałam się godzić z dawnymi : > wrogami, pocieszać, śmiać się z nimi, wygłupiać się, tłumaczyć, próbwałam : > zmienić z pesymistycznego na optymistyczne nastawienie do życia, no i gadać, : > gadać i jeszcze raz gadać z nimi. Może moje starania były zbyt małe, może : > jednak ze mną jest coś nie tak... A jeśli wszystko jest w porządku to kurwa : > czemu się wszystko pierdoli? : > : > -- : > Pozdrawiam i 'zamykam serce i udaję, że nie czuję' : > : > ( ) ( ) Marta 'Myszka' Zabłocka, Warszawa : > ( o o ) -> Łatwiej zakochać się nie kochając <- : > -- Y -- -> Niż odkochać, kiedy się kocha <- : > 'Przestajemy kochać siebie, gdy nikt nas nie kocha' : > 'Zawsze się wraca do pierwszej miłości' a.b.c.d@wp.pl : > : > : : -- : Pozdrowienia z Warszawy * Adam `gophi' Wysocki * gophi@studio.tpi.pl : GG# 1234 * RLU# 265791 * ICQ# 173653642 * GSM# +48505439030 * CB# 33 : Jesteś Gophim :) Jedynym w swoim rodzaju, niepowtarzalnym (C) Muszek : Masz krok dresiarza, który chciałby komuś wpier*olić. ;) (C) zwiecha : :
Re: gr
Author: Maestro / nET#47
Date: Sun, 19 Jan 2003 04:49
Date: Sun, 19 Jan 2003 04:49
11 lines
1694 bytes
1694 bytes
Mysiula napisała, że... [cut wszystko] Będzie dobrze, kwestia czasu... Miłego dnia :) -- || | ||| | | || -[ pzdrwk | gg:385095 | mailto:maestro@megapolisQ.pl ]- ||_|_|||_|_|_|| -[ Odpisując mi na priv usuń "Q" z adresu emailowego ]- |%|%|%|%|%|%|%| -[ 5ss (http://5ss.kdm.pl/) & s6 (http://s6.prv.pl/) ]- |m|a|e|s|t|r|o| -[ Playing: The Dave Weckl Band - 09 - Tribute (Ol.. ]-
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads