🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.fan.myszka
4 messages
4 total messages Started by Myszka Mon, 13 Jan 2003 17:39
gr
#1935
Author: Myszka
Date: Mon, 13 Jan 2003 17:39
121 lines
9329 bytes
Wiecie co, dla mnie jest ta cała sytuacja bezczelnie śmieszna! Może źle to
odbieram, ale jak czytam te Wasze odzywaki i w ogóle to mi ręce opadają.
Podejrzewacie mnie o coś czego na serio nie ma. Poddajecie się na korzyść
drugiej strony a czy po prostu nie możecie siebie nawzajem olać? Wiem, że
nie jest dobre wyzywanie, że to nie jest miłe itp. Ja sama mam teraz
kurewski czas, kiedy wszystko mi się jebie i co, pierdolę to. Mam chęć pójść
się *** i chociaż na chwilę zapomnieć o tym wszystkim co mnie teraz spotyka,
ale przez pewną osobę nie mogę i się tego trzymam, i tak na serio to chyba
tylko ta osoba mi została z tego wszystkiego co kiedyś miałam. A miałam tak
wiele. (kolejność przypadkowa...)

 a) osobę, którą czasem nawet traktowałam lepiej od swojej rodzonej siostry,
która wiedziała WSZYSTKO o mnie, dosłownie, mogła przewidzieć co zrobie w
danej sytuacji i ja mogłam przewidzieć co ona zrobi, znałam ją i ona mnie od
podszewki, jednak dokładnie od 28.12 nie odzywamy się praktycznie do siebie.
Oskarżyła mnie o coś, czego ja nie zrobiłam a poza tym w życiu bym nie
pomyślała, że ona mogłaby mnie o coś takiego podejrzewać! Ta, która z
miesiąc temu mówiła mi, że to ja jestem jej najlepszą przyjaciółką. Znam ją
na prawdę od urodzenia, bo mieszkamy na tym samym piętrze i nasze mamy się
kolegowały, razem się bawiłyśmy, dorastałyśmy, do tej pory. Teraz jest tak
jakbyśmy się nie znały, ja troszku próbuję ale co ja mogę, skoro ona cały
czas jest przy swoim a poza tym to nie takie łatwe, wybaczyć takie
oskrażenie. Twierdzi, że fakty mówią same za siebie, ale ja w życiu... eh,
szkoda słów...

 b) osobę, z którą mogłam pogadać na każdy temat, która mnie rozumiała.
Tworzyliśmy mało udany związek, ale ani ja ani on nie zachowywaliśmy się jak
dzieciaki i nie nie odzywaliśmy się po zerwaniu. Wręcz przeciwnie, chłopak
stał mi się bardzo bliski, jak ja jemu. Najbardziej się charakteryzował tym,
że lubił jak się wokół niego dużo działo, uwielbiał wyczynowe sporty, czuć
adrenalinę, itp. Dlaczego w czasie przeszłym? Bo kurwa mać, nie wiadomo czy
jeszcze kiedykolwiek wsiądze na rower. Wyjechał jakiś tydzień, może półtora
tygodnia temu, jak zwykle w styczniu, do Austrii (czy gdzieś tam, mało
istotne) na narty, z ojcem, bo jego mamuśka miała jakąś robotę pilną w
biurze. No i kilka dni temu jechał na nartach i pierdolną w drzewo. Zawsze
mi opowiadał jak on zajebiście jeździ (nie chwaląc się) więc jak on tak po
prostu mógł pierdolnąć?! Leży w miejscowym szpitalu w śpiączce, jego mama do
mnie dzwoniła, bo wiedziała, że prosiłam go by do mnie zadzwonił jak będzie
wracać a w ten weekend mieli wrócić. Chcieli go przetransportować do
szpitala w Warszawie ale tamci lekarze się nie zgadzają, mówią, że jak się
obudzi. A jak się nie obudzi?...

 c) osobę, którą znam od zerówki, chodziłyśmy potem razem od pierwszej do
trzeciej klasy w podstwówce. Następnie trochę drogi nam się rozeszły, bo ona
wybrała sportowałą klasę no i szczęście chciało, że wylądowałyśmy razem w
tej samej klasie w gimnazjum. Drugi semestr drugiej klasy był chyba
najlepszy, zbliżyłyśmy się bardzo mocno, a teraz jest jakoś nijak. Ona
bardzo się skumplowała z osobą, którą napiszę w punkcie (d). Na przerwach z
nią łazi itp ale dalej mi wszystko mówi. Czasem się czuję jak osoba trzecia,
szczególnie teraz, ale o tym później. Sorry, poprawka! Dzwoniła przed chwilą
do mnie i mi powiedziała coś, co mnie wzruszyło wręcz, powiedziała, że woli
mnie i pewną dziewczynę ze szkoły, niż jedną osobę (d)... Jest inna niż
myślałam, ale sama mi przyznała, że nie jak nie ma w pobliżu (d) to może
mówić, że chce jej powiedzieć to i to, a jak z nią już jest to ją zatyka i
nie umie, nie może. Cóż co zrobić...

 d) osobę, która wydawała mi się bliższa. Poznałam ją tak na prawdę jak
byłam w V klasie podstawówki na jakichś urodzinach, było ok. Jak już ja
byłam w drugiej gimnazjum i ona w pierwszej, szczerze zapomniałam nawet o
jej istnieniu i ją olewałam. Któregos dnia w lutym / marcu, nie pamiętam
przyszła do mnie do domu i się spytała co ja do niej mam, bo ktoś jej
nagadał, że chce jej wpier*. Wyjaśniłyśmy sobie wszystko i było ok. Jak
chodziłam z pewnym typem to z nią się kumplowałam, w nowym roku (moja
trzecia klasa) ona mi mówiła, że mnie kocha jak siostrę, że mnie za nią
uważa i inne takie gadanie. Wierzyłam jej, bo nie miałam powodów by nie
wierzyć. Ale coraz częściej przyłapywałam ją na jakichś drobnych kłamstwach
do pewnego jednego, gdzie mi jeszcze próbwała coś wmówić. Wtedy pierwszy raz
trzymałam od niej pewien dystans. Przez ostatni czas bardzo się zakumplowała
z osobą (c), tylko, że osobę (c) ona już bardzo denerwuje, te jej kłamstwa,
ciągłe obrażanie, walenie foch i inne tego typu pierdoły. Zaczęło ją to
denerwować, nie dziwne. Moje stosunki z (d) skończyły się raz na zawsze.
Pokłóciłam się z nią porządnie na moim blogu ale wykasowałam tą notkę, bo
nie chce jej obciachu robić a poza tym nie chcę by ktoś uwierzył w jej
pierdolenie o mnie. Stwierdziła, że wierzy mojemu byłemu (chodził z nią
jakiś czas, ale z nią zerwał), że ten były mnie rzekomo przeleciał i dodała,
że się zachowuję i jestem dziwką. W tym momencie przegięła. Hehe, osoba
która 2 miechy temu mówiła mi, że nie wie co by beze mnie zrobiła i że mnie
kocha. Ja pierdolę...

 e) osobę, która wiedziała mniej - więcej wszystko co się dzieje wokół mnie,
z kim się przyjaźnię, z kim chodzę, z kim się pokłóćiłam, z kim się
pogodziłam. Nawet nie wiem kiedy to się zaczęło, gdzie zaczęłam wszystko
mówić o sobie. Zaczęło się jebać od kiedy zaczęłam chodzić z Kacapą (13.12 -
2.01). Potem coraz bardziej się jebało no i na koniec się dowiedziałam, że
ta osoba nie była tą, za którą ją uważałam i że to wszystko moja wina, że to
ja robię nie tak, że tu za dużo powiedziałam, tam za mało, tu w ogóle
olałam. Miło.

 Tyle się pojebało. W szkole mam opinię jakiejś kurwy, że już się dałam w
wieku 14 lat przeruchać, że jestem łatwa i takie tam bzdety. Złamałam swoje
TRZY zasady (~dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi~, szlugi, *** <-
doinformowani wiedzą o co chodzi...). Jestem lubiana w szkole, znam 3/4
ludu, łatwo mi przychodzą nowe znajomości, umiem zagadywać, podrywać, nie
umiem skłamać w kościele, mam szacunek dla starszych (wyjątek -> sąsiadka
spod 25), mogłabym mieć przeogromne grono przyjaciół, ale ja jestem wybredna
i nie chcę zbytynio kółeczka powiększać, chcę mieć malutką garstkę a setki
znajomych. Ktoś musi mi porządnie zaleźć za skórę, żebym tą osobę miała
wyzwać / nie lubić / obrazić się. Ja się nie obrażam, ja się denerwuję i
walę fochy, z reguły z jakiegoś powodu. Mam psa, który mnie wkurwia, bo się
nie słucha, rodziców co robią awantury o oceny dostateczne, sąsiadkę, która
się przypierdziela do mnie, że na poręczy koc sobie schnie. Nienawidzę
pozerstwa, robienia czegoś na pokaz dla lepszych znajomych. Robię wszystko z
poczucia obowiązku, za to co mi podpowie rozum, serce. W swoim przypadku nie
widzę czegoś takiego jak nuda, spokój, nie lizanie się z chłopakiem po kilku
dniach chodzenia, grzeczności, pozerstwa, robienia na pokaz. Jestem
oryginalna, nie kopiuję, nie pierdolę głupot, nie wyolbrzymiam. Dla osób
~abcde~ mogłam kiedyś zrobić wszystko, starałam się godzić z dawnymi
wrogami, pocieszać, śmiać się z nimi, wygłupiać się, tłumaczyć, próbwałam
zmienić z pesymistycznego na optymistyczne nastawienie do życia, no i gadać,
gadać i jeszcze raz gadać z nimi. Może moje starania były zbyt małe, może
jednak ze mną jest coś nie tak... A jeśli wszystko jest w porządku to kurwa
czemu się wszystko pierdoli?

--
Pozdrawiam i 'zamykam serce i udaję, że nie czuję'

(  ) (  )     Marta 'Myszka' Zabłocka, Warszawa
 ( o o )  ->  Łatwiej zakochać się nie kochając  <-
 -- Y --   ->   Niż odkochać, kiedy się kocha   <-
'Przestajemy kochać siebie, gdy nikt nas nie kocha'
'Zawsze się wraca do pierwszej miłości' a.b.c.d@wp.pl
Re: gr
#1936
Author: Adam Wysocki
Date: Tue, 14 Jan 2003 00:09
133 lines
10502 bytes
dostalem na maila, odpisze na mailu

13.01.03 Myszka wrote:

> Wiecie co, dla mnie jest ta cała sytuacja bezczelnie śmieszna! Może źle to
> odbieram, ale jak czytam te Wasze odzywaki i w ogóle to mi ręce opadają.
> Podejrzewacie mnie o coś czego na serio nie ma. Poddajecie się na korzyść
> drugiej strony a czy po prostu nie możecie siebie nawzajem olać? Wiem, że
> nie jest dobre wyzywanie, że to nie jest miłe itp. Ja sama mam teraz
> kurewski czas, kiedy wszystko mi się jebie i co, pierdolę to. Mam chęć pójść
> się *** i chociaż na chwilę zapomnieć o tym wszystkim co mnie teraz spotyka,
> ale przez pewną osobę nie mogę i się tego trzymam, i tak na serio to chyba
> tylko ta osoba mi została z tego wszystkiego co kiedyś miałam. A miałam tak
> wiele. (kolejność przypadkowa...)
> 
>  a) osobę, którą czasem nawet traktowałam lepiej od swojej rodzonej siostry,
> która wiedziała WSZYSTKO o mnie, dosłownie, mogła przewidzieć co zrobie w
> danej sytuacji i ja mogłam przewidzieć co ona zrobi, znałam ją i ona mnie od
> podszewki, jednak dokładnie od 28.12 nie odzywamy się praktycznie do siebie.
> Oskarżyła mnie o coś, czego ja nie zrobiłam a poza tym w życiu bym nie
> pomyślała, że ona mogłaby mnie o coś takiego podejrzewać! Ta, która z
> miesiąc temu mówiła mi, że to ja jestem jej najlepszą przyjaciółką. Znam ją
> na prawdę od urodzenia, bo mieszkamy na tym samym piętrze i nasze mamy się
> kolegowały, razem się bawiłyśmy, dorastałyśmy, do tej pory. Teraz jest tak
> jakbyśmy się nie znały, ja troszku próbuję ale co ja mogę, skoro ona cały
> czas jest przy swoim a poza tym to nie takie łatwe, wybaczyć takie
> oskrażenie. Twierdzi, że fakty mówią same za siebie, ale ja w życiu... eh,
> szkoda słów...
> 
>  b) osobę, z którą mogłam pogadać na każdy temat, która mnie rozumiała.
> Tworzyliśmy mało udany związek, ale ani ja ani on nie zachowywaliśmy się jak
> dzieciaki i nie nie odzywaliśmy się po zerwaniu. Wręcz przeciwnie, chłopak
> stał mi się bardzo bliski, jak ja jemu. Najbardziej się charakteryzował tym,
> że lubił jak się wokół niego dużo działo, uwielbiał wyczynowe sporty, czuć
> adrenalinę, itp. Dlaczego w czasie przeszłym? Bo kurwa mać, nie wiadomo czy
> jeszcze kiedykolwiek wsiądze na rower. Wyjechał jakiś tydzień, może półtora
> tygodnia temu, jak zwykle w styczniu, do Austrii (czy gdzieś tam, mało
> istotne) na narty, z ojcem, bo jego mamuśka miała jakąś robotę pilną w
> biurze. No i kilka dni temu jechał na nartach i pierdolną w drzewo. Zawsze
> mi opowiadał jak on zajebiście jeździ (nie chwaląc się) więc jak on tak po
> prostu mógł pierdolnąć?! Leży w miejscowym szpitalu w śpiączce, jego mama do
> mnie dzwoniła, bo wiedziała, że prosiłam go by do mnie zadzwonił jak będzie
> wracać a w ten weekend mieli wrócić. Chcieli go przetransportować do
> szpitala w Warszawie ale tamci lekarze się nie zgadzają, mówią, że jak się
> obudzi. A jak się nie obudzi?...
> 
>  c) osobę, którą znam od zerówki, chodziłyśmy potem razem od pierwszej do
> trzeciej klasy w podstwówce. Następnie trochę drogi nam się rozeszły, bo ona
> wybrała sportowałą klasę no i szczęście chciało, że wylądowałyśmy razem w
> tej samej klasie w gimnazjum. Drugi semestr drugiej klasy był chyba
> najlepszy, zbliżyłyśmy się bardzo mocno, a teraz jest jakoś nijak. Ona
> bardzo się skumplowała z osobą, którą napiszę w punkcie (d). Na przerwach z
> nią łazi itp ale dalej mi wszystko mówi. Czasem się czuję jak osoba trzecia,
> szczególnie teraz, ale o tym później. Sorry, poprawka! Dzwoniła przed chwilą
> do mnie i mi powiedziała coś, co mnie wzruszyło wręcz, powiedziała, że woli
> mnie i pewną dziewczynę ze szkoły, niż jedną osobę (d)... Jest inna niż
> myślałam, ale sama mi przyznała, że nie jak nie ma w pobliżu (d) to może
> mówić, że chce jej powiedzieć to i to, a jak z nią już jest to ją zatyka i
> nie umie, nie może. Cóż co zrobić...
> 
>  d) osobę, która wydawała mi się bliższa. Poznałam ją tak na prawdę jak
> byłam w V klasie podstawówki na jakichś urodzinach, było ok. Jak już ja
> byłam w drugiej gimnazjum i ona w pierwszej, szczerze zapomniałam nawet o
> jej istnieniu i ją olewałam. Któregos dnia w lutym / marcu, nie pamiętam
> przyszła do mnie do domu i się spytała co ja do niej mam, bo ktoś jej
> nagadał, że chce jej wpier*. Wyjaśniłyśmy sobie wszystko i było ok. Jak
> chodziłam z pewnym typem to z nią się kumplowałam, w nowym roku (moja
> trzecia klasa) ona mi mówiła, że mnie kocha jak siostrę, że mnie za nią
> uważa i inne takie gadanie. Wierzyłam jej, bo nie miałam powodów by nie
> wierzyć. Ale coraz częściej przyłapywałam ją na jakichś drobnych kłamstwach
> do pewnego jednego, gdzie mi jeszcze próbwała coś wmówić. Wtedy pierwszy raz
> trzymałam od niej pewien dystans. Przez ostatni czas bardzo się zakumplowała
> z osobą (c), tylko, że osobę (c) ona już bardzo denerwuje, te jej kłamstwa,
> ciągłe obrażanie, walenie foch i inne tego typu pierdoły. Zaczęło ją to
> denerwować, nie dziwne. Moje stosunki z (d) skończyły się raz na zawsze.
> Pokłóciłam się z nią porządnie na moim blogu ale wykasowałam tą notkę, bo
> nie chce jej obciachu robić a poza tym nie chcę by ktoś uwierzył w jej
> pierdolenie o mnie. Stwierdziła, że wierzy mojemu byłemu (chodził z nią
> jakiś czas, ale z nią zerwał), że ten były mnie rzekomo przeleciał i dodała,
> że się zachowuję i jestem dziwką. W tym momencie przegięła. Hehe, osoba
> która 2 miechy temu mówiła mi, że nie wie co by beze mnie zrobiła i że mnie
> kocha. Ja pierdolę...
> 
>  e) osobę, która wiedziała mniej - więcej wszystko co się dzieje wokół mnie,
> z kim się przyjaźnię, z kim chodzę, z kim się pokłóćiłam, z kim się
> pogodziłam. Nawet nie wiem kiedy to się zaczęło, gdzie zaczęłam wszystko
> mówić o sobie. Zaczęło się jebać od kiedy zaczęłam chodzić z Kacapą (13.12 -
> 2.01). Potem coraz bardziej się jebało no i na koniec się dowiedziałam, że
> ta osoba nie była tą, za którą ją uważałam i że to wszystko moja wina, że to
> ja robię nie tak, że tu za dużo powiedziałam, tam za mało, tu w ogóle
> olałam. Miło.
> 
>  Tyle się pojebało. W szkole mam opinię jakiejś kurwy, że już się dałam w
> wieku 14 lat przeruchać, że jestem łatwa i takie tam bzdety. Złamałam swoje
> TRZY zasady (~dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi~, szlugi, *** <-
> doinformowani wiedzą o co chodzi...). Jestem lubiana w szkole, znam 3/4
> ludu, łatwo mi przychodzą nowe znajomości, umiem zagadywać, podrywać, nie
> umiem skłamać w kościele, mam szacunek dla starszych (wyjątek -> sąsiadka
> spod 25), mogłabym mieć przeogromne grono przyjaciół, ale ja jestem wybredna
> i nie chcę zbytynio kółeczka powiększać, chcę mieć malutką garstkę a setki
> znajomych. Ktoś musi mi porządnie zaleźć za skórę, żebym tą osobę miała
> wyzwać / nie lubić / obrazić się. Ja się nie obrażam, ja się denerwuję i
> walę fochy, z reguły z jakiegoś powodu. Mam psa, który mnie wkurwia, bo się
> nie słucha, rodziców co robią awantury o oceny dostateczne, sąsiadkę, która
> się przypierdziela do mnie, że na poręczy koc sobie schnie. Nienawidzę
> pozerstwa, robienia czegoś na pokaz dla lepszych znajomych. Robię wszystko z
> poczucia obowiązku, za to co mi podpowie rozum, serce. W swoim przypadku nie
> widzę czegoś takiego jak nuda, spokój, nie lizanie się z chłopakiem po kilku
> dniach chodzenia, grzeczności, pozerstwa, robienia na pokaz. Jestem
> oryginalna, nie kopiuję, nie pierdolę głupot, nie wyolbrzymiam. Dla osób
> ~abcde~ mogłam kiedyś zrobić wszystko, starałam się godzić z dawnymi
> wrogami, pocieszać, śmiać się z nimi, wygłupiać się, tłumaczyć, próbwałam
> zmienić z pesymistycznego na optymistyczne nastawienie do życia, no i gadać,
> gadać i jeszcze raz gadać z nimi. Może moje starania były zbyt małe, może
> jednak ze mną jest coś nie tak... A jeśli wszystko jest w porządku to kurwa
> czemu się wszystko pierdoli?
> 
> --
> Pozdrawiam i 'zamykam serce i udaję, że nie czuję'
> 
> (  ) (  )     Marta 'Myszka' Zabłocka, Warszawa
>  ( o o )  ->  Łatwiej zakochać się nie kochając  <-
>  -- Y --   ->   Niż odkochać, kiedy się kocha   <-
> 'Przestajemy kochać siebie, gdy nikt nas nie kocha'
> 'Zawsze się wraca do pierwszej miłości' a.b.c.d@wp.pl
> 
> 

-- 
Pozdrowienia z Warszawy * Adam `gophi' Wysocki * gophi@studio.tpi.pl
GG# 1234 * RLU# 265791 * ICQ# 173653642 * GSM# +48505439030 * CB# 33
Jesteś Gophim :) Jedynym w swoim rodzaju, niepowtarzalnym (C) Muszek
Masz krok dresiarza, który chciałby komuś wpier*olić. ;) (C) zwiecha
Re: gr
#1937
Author: Myszka
Date: Tue, 14 Jan 2003 19:43
201 lines
10526 bytes
fajnie
Użytkownik "Adam Wysocki" <adam@wysocki.lodz.pdi.net> napisał w wiadomości
news:gophi.1245321032@gophi.nascom.nasa.gov...
: dostalem na maila, odpisze na mailu
:
: 13.01.03 Myszka wrote:
:
: > Wiecie co, dla mnie jest ta cała sytuacja bezczelnie śmieszna! Może źle
to
: > odbieram, ale jak czytam te Wasze odzywaki i w ogóle to mi ręce opadają.
: > Podejrzewacie mnie o coś czego na serio nie ma. Poddajecie się na
korzyść
: > drugiej strony a czy po prostu nie możecie siebie nawzajem olać? Wiem,
że
: > nie jest dobre wyzywanie, że to nie jest miłe itp. Ja sama mam teraz
: > kurewski czas, kiedy wszystko mi się jebie i co, pierdolę to. Mam chęć
pójść
: > się *** i chociaż na chwilę zapomnieć o tym wszystkim co mnie teraz
spotyka,
: > ale przez pewną osobę nie mogę i się tego trzymam, i tak na serio to
chyba
: > tylko ta osoba mi została z tego wszystkiego co kiedyś miałam. A miałam
tak
: > wiele. (kolejność przypadkowa...)
: >
: >  a) osobę, którą czasem nawet traktowałam lepiej od swojej rodzonej
siostry,
: > która wiedziała WSZYSTKO o mnie, dosłownie, mogła przewidzieć co zrobie
w
: > danej sytuacji i ja mogłam przewidzieć co ona zrobi, znałam ją i ona
mnie od
: > podszewki, jednak dokładnie od 28.12 nie odzywamy się praktycznie do
siebie.
: > Oskarżyła mnie o coś, czego ja nie zrobiłam a poza tym w życiu bym nie
: > pomyślała, że ona mogłaby mnie o coś takiego podejrzewać! Ta, która z
: > miesiąc temu mówiła mi, że to ja jestem jej najlepszą przyjaciółką. Znam
ją
: > na prawdę od urodzenia, bo mieszkamy na tym samym piętrze i nasze mamy
się
: > kolegowały, razem się bawiłyśmy, dorastałyśmy, do tej pory. Teraz jest
tak
: > jakbyśmy się nie znały, ja troszku próbuję ale co ja mogę, skoro ona
cały
: > czas jest przy swoim a poza tym to nie takie łatwe, wybaczyć takie
: > oskrażenie. Twierdzi, że fakty mówią same za siebie, ale ja w życiu...
eh,
: > szkoda słów...
: >
: >  b) osobę, z którą mogłam pogadać na każdy temat, która mnie rozumiała.
: > Tworzyliśmy mało udany związek, ale ani ja ani on nie zachowywaliśmy się
jak
: > dzieciaki i nie nie odzywaliśmy się po zerwaniu. Wręcz przeciwnie,
chłopak
: > stał mi się bardzo bliski, jak ja jemu. Najbardziej się charakteryzował
tym,
: > że lubił jak się wokół niego dużo działo, uwielbiał wyczynowe sporty,
czuć
: > adrenalinę, itp. Dlaczego w czasie przeszłym? Bo kurwa mać, nie wiadomo
czy
: > jeszcze kiedykolwiek wsiądze na rower. Wyjechał jakiś tydzień, może
półtora
: > tygodnia temu, jak zwykle w styczniu, do Austrii (czy gdzieś tam, mało
: > istotne) na narty, z ojcem, bo jego mamuśka miała jakąś robotę pilną w
: > biurze. No i kilka dni temu jechał na nartach i pierdolną w drzewo.
Zawsze
: > mi opowiadał jak on zajebiście jeździ (nie chwaląc się) więc jak on tak
po
: > prostu mógł pierdolnąć?! Leży w miejscowym szpitalu w śpiączce, jego
mama do
: > mnie dzwoniła, bo wiedziała, że prosiłam go by do mnie zadzwonił jak
będzie
: > wracać a w ten weekend mieli wrócić. Chcieli go przetransportować do
: > szpitala w Warszawie ale tamci lekarze się nie zgadzają, mówią, że jak
się
: > obudzi. A jak się nie obudzi?...
: >
: >  c) osobę, którą znam od zerówki, chodziłyśmy potem razem od pierwszej
do
: > trzeciej klasy w podstwówce. Następnie trochę drogi nam się rozeszły, bo
ona
: > wybrała sportowałą klasę no i szczęście chciało, że wylądowałyśmy razem
w
: > tej samej klasie w gimnazjum. Drugi semestr drugiej klasy był chyba
: > najlepszy, zbliżyłyśmy się bardzo mocno, a teraz jest jakoś nijak. Ona
: > bardzo się skumplowała z osobą, którą napiszę w punkcie (d). Na
przerwach z
: > nią łazi itp ale dalej mi wszystko mówi. Czasem się czuję jak osoba
trzecia,
: > szczególnie teraz, ale o tym później. Sorry, poprawka! Dzwoniła przed
chwilą
: > do mnie i mi powiedziała coś, co mnie wzruszyło wręcz, powiedziała, że
woli
: > mnie i pewną dziewczynę ze szkoły, niż jedną osobę (d)... Jest inna niż
: > myślałam, ale sama mi przyznała, że nie jak nie ma w pobliżu (d) to może
: > mówić, że chce jej powiedzieć to i to, a jak z nią już jest to ją zatyka
i
: > nie umie, nie może. Cóż co zrobić...
: >
: >  d) osobę, która wydawała mi się bliższa. Poznałam ją tak na prawdę jak
: > byłam w V klasie podstawówki na jakichś urodzinach, było ok. Jak już ja
: > byłam w drugiej gimnazjum i ona w pierwszej, szczerze zapomniałam nawet
o
: > jej istnieniu i ją olewałam. Któregos dnia w lutym / marcu, nie pamiętam
: > przyszła do mnie do domu i się spytała co ja do niej mam, bo ktoś jej
: > nagadał, że chce jej wpier*. Wyjaśniłyśmy sobie wszystko i było ok. Jak
: > chodziłam z pewnym typem to z nią się kumplowałam, w nowym roku (moja
: > trzecia klasa) ona mi mówiła, że mnie kocha jak siostrę, że mnie za nią
: > uważa i inne takie gadanie. Wierzyłam jej, bo nie miałam powodów by nie
: > wierzyć. Ale coraz częściej przyłapywałam ją na jakichś drobnych
kłamstwach
: > do pewnego jednego, gdzie mi jeszcze próbwała coś wmówić. Wtedy pierwszy
raz
: > trzymałam od niej pewien dystans. Przez ostatni czas bardzo się
zakumplowała
: > z osobą (c), tylko, że osobę (c) ona już bardzo denerwuje, te jej
kłamstwa,
: > ciągłe obrażanie, walenie foch i inne tego typu pierdoły. Zaczęło ją to
: > denerwować, nie dziwne. Moje stosunki z (d) skończyły się raz na zawsze.
: > Pokłóciłam się z nią porządnie na moim blogu ale wykasowałam tą notkę,
bo
: > nie chce jej obciachu robić a poza tym nie chcę by ktoś uwierzył w jej
: > pierdolenie o mnie. Stwierdziła, że wierzy mojemu byłemu (chodził z nią
: > jakiś czas, ale z nią zerwał), że ten były mnie rzekomo przeleciał i
dodała,
: > że się zachowuję i jestem dziwką. W tym momencie przegięła. Hehe, osoba
: > która 2 miechy temu mówiła mi, że nie wie co by beze mnie zrobiła i że
mnie
: > kocha. Ja pierdolę...
: >
: >  e) osobę, która wiedziała mniej - więcej wszystko co się dzieje wokół
mnie,
: > z kim się przyjaźnię, z kim chodzę, z kim się pokłóćiłam, z kim się
: > pogodziłam. Nawet nie wiem kiedy to się zaczęło, gdzie zaczęłam wszystko
: > mówić o sobie. Zaczęło się jebać od kiedy zaczęłam chodzić z Kacapą
(13.12 -
: > 2.01). Potem coraz bardziej się jebało no i na koniec się dowiedziałam,
że
: > ta osoba nie była tą, za którą ją uważałam i że to wszystko moja wina,
że to
: > ja robię nie tak, że tu za dużo powiedziałam, tam za mało, tu w ogóle
: > olałam. Miło.
: >
: >  Tyle się pojebało. W szkole mam opinię jakiejś kurwy, że już się dałam
w
: > wieku 14 lat przeruchać, że jestem łatwa i takie tam bzdety. Złamałam
swoje
: > TRZY zasady (~dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi~, szlugi, ***
<-
: > doinformowani wiedzą o co chodzi...). Jestem lubiana w szkole, znam 3/4
: > ludu, łatwo mi przychodzą nowe znajomości, umiem zagadywać, podrywać,
nie
: > umiem skłamać w kościele, mam szacunek dla starszych (wyjątek ->
sąsiadka
: > spod 25), mogłabym mieć przeogromne grono przyjaciół, ale ja jestem
wybredna
: > i nie chcę zbytynio kółeczka powiększać, chcę mieć malutką garstkę a
setki
: > znajomych. Ktoś musi mi porządnie zaleźć za skórę, żebym tą osobę miała
: > wyzwać / nie lubić / obrazić się. Ja się nie obrażam, ja się denerwuję i
: > walę fochy, z reguły z jakiegoś powodu. Mam psa, który mnie wkurwia, bo
się
: > nie słucha, rodziców co robią awantury o oceny dostateczne, sąsiadkę,
która
: > się przypierdziela do mnie, że na poręczy koc sobie schnie. Nienawidzę
: > pozerstwa, robienia czegoś na pokaz dla lepszych znajomych. Robię
wszystko z
: > poczucia obowiązku, za to co mi podpowie rozum, serce. W swoim przypadku
nie
: > widzę czegoś takiego jak nuda, spokój, nie lizanie się z chłopakiem po
kilku
: > dniach chodzenia, grzeczności, pozerstwa, robienia na pokaz. Jestem
: > oryginalna, nie kopiuję, nie pierdolę głupot, nie wyolbrzymiam. Dla osób
: > ~abcde~ mogłam kiedyś zrobić wszystko, starałam się godzić z dawnymi
: > wrogami, pocieszać, śmiać się z nimi, wygłupiać się, tłumaczyć,
próbwałam
: > zmienić z pesymistycznego na optymistyczne nastawienie do życia, no i
gadać,
: > gadać i jeszcze raz gadać z nimi. Może moje starania były zbyt małe,
może
: > jednak ze mną jest coś nie tak... A jeśli wszystko jest w porządku to
kurwa
: > czemu się wszystko pierdoli?
: >
: > --
: > Pozdrawiam i 'zamykam serce i udaję, że nie czuję'
: >
: > (  ) (  )     Marta 'Myszka' Zabłocka, Warszawa
: >  ( o o )  ->  Łatwiej zakochać się nie kochając  <-
: >  -- Y --   ->   Niż odkochać, kiedy się kocha   <-
: > 'Przestajemy kochać siebie, gdy nikt nas nie kocha'
: > 'Zawsze się wraca do pierwszej miłości' a.b.c.d@wp.pl
: >
: >
:
: --
: Pozdrowienia z Warszawy * Adam `gophi' Wysocki * gophi@studio.tpi.pl
: GG# 1234 * RLU# 265791 * ICQ# 173653642 * GSM# +48505439030 * CB# 33
: Jesteś Gophim :) Jedynym w swoim rodzaju, niepowtarzalnym (C) Muszek
: Masz krok dresiarza, który chciałby komuś wpier*olić. ;) (C) zwiecha
:
:
Re: gr
#1938
Author: Maestro / nET#47
Date: Sun, 19 Jan 2003 04:49
11 lines
1694 bytes
Mysiula napisała, że...

[cut wszystko]

Będzie dobrze, kwestia czasu... Miłego dnia :)

-- 
|| | ||| | | || -[ pzdrwk | gg:385095 | mailto:maestro@megapolisQ.pl ]-
||_|_|||_|_|_|| -[ Odpisując mi na priv usuń "Q" z adresu emailowego ]-
|%|%|%|%|%|%|%| -[ 5ss (http://5ss.kdm.pl/) & s6 (http://s6.prv.pl/) ]-
|m|a|e|s|t|r|o| -[ Playing: The Dave Weckl Band - 09 - Tribute (Ol.. ]-
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads