Thread View: pl.rec.gry.komputerowe.moderowana
25 messages
25 total messages
Started by Zillameth
Mon, 26 Jul 2004 22:07
Prawo autorskie
Author: Zillameth
Date: Mon, 26 Jul 2004 22:07
Date: Mon, 26 Jul 2004 22:07
57 lines
4664 bytes
4664 bytes
No proszę. Nagle się okazuje, że ktoś jeszcze na tę grupę zagląda. Prawdę mówiąc zastanawiam się, czy w ogóle jest komukolwiek potrzebna. W zasadzie od prgk różni ją tylko moderacja. Czyli - teoretycznie - w miarę rzeczowa dyskusja zamiast flame'ów. Czyli: można bezkarnie wtykać kij w mrowisko. ;-) To ja wetknę i postawię następujący problem. Wyobraźmy sobie, że ktoś chce zrobić amatorską grę komputerową. Nie zamierza jej sprzedawać - robi to hobbystycznie i efekty rozdaje za darmo każdemu chętnemu. Gra ma zostać oparta, powiedzmy, na książce. Albo na grze planszowej. Albo nawet na innej grze komputerowej. W każdym razie, autor chce wykorzystać wymyślony przez kogoś świat przedstawiony, realia, postacie. Do tego od siebie dokłada mechanikę gry, scenariusz, całą częśc programistyczną, czy co tam jeszcze można dołożyć. Załóżmy, że dokłada od siebie wystarczająco dużo, żeby nie można było gry nazwać plagiatem ani remakiem i jednocześnie nie ukrywa, skąd zaczerpnął pomysły i inspiracje. Swoją drogą: w którym miejscu zaczyna się plagiat/remake w przypadku adaptacji książki? A w przypadku papierowego RPG przenoszonego na komputer? Pytanie brzmi: czy nasz autor gry czyni słusznie? Wykorzystuje przecież cudzą pracę. Może powinien wszystko wymyślić sam? Wiadomo, ze do takiej sprawy powinno się jakoś odnosić prawo. Czy to prawo powinno: a. Pozwalać mu stworzyć taką grę bez ograniczeń? b. Wymagać pozwolenia ze strony autora oryginału (ściślej, właściciela praw do publikacji, ale dla uproszczenia załóżmy, że jest nim ów autor), jeżeli zechce się odwołać bezpośrednio (np. wykorzystać nazwy własne), ale pozwolić działać bez ograniczeń, jeśli takie odwołania usunie (np. oprze grę na Śródziemiu, tyle że zamiast Gandalfa wystąpi w niej czarodziej o imieniu, powiedzmy, Elminster, albo jakimś podobnym)? c. Wymagać pozwolenia ze strony autora oryginału i ścigać go, jeśli spróbuje obejść prawo zamieniając np. nazwy własne, ale pozostawiając istotne cechy zaczerpnięte z pierwowzoru? d. Działać jeszcze inaczej? Czy wpływ na odpowiedź mógłby mieć fakt, że ktoś inny wykupił licencję od autora pierwowzoru na zrobienie podobnej gry, tylko komercyjnej? Czy medium, z którego inspirację czerpie nasz autor gry, ma znaczenie (tzn. czy zrobienie gry na podstawie książki jest czymś innym niż gry na podstawie gry)? Niedawno na pewnej grupie dyskusyjnej (nie w pl.) opowiedziałem się z grubsza za punktem a) i po przeczytaniu replik doszedłem do wniosku, że uznano mnie za jakiegoś komunistę. Cóż, może to przez tę moją angielszczyznę. :-) A może to po prostu jest niedorzeczny pogląd? Dodam dla porządku, że komunistą nie jestem, piractwo komputerowe działa mi na nerwy, a wszystkie, dosłownie wszystkie moje dotychczasowe dochody wiązały się ze sprzedawaniem praw autorskich do różnych wypocin. Swoje argumenty zachowam na razie dla siebie, żeby nie sugerować toku myślenia, ale jestem bardzo ciekaw waszych opinii. Pozdr. -- Jacek "Zillameth" Wesołowski zill@jimp.neostrada.pl FAQ grupy prgk.rpg - http://faq.prgk.net/rpg.txt "I want THEE for Builder's team!"
Re: Prawo autorskie
Author: Goomich
Date: Mon, 26 Jul 2004 22:56
Date: Mon, 26 Jul 2004 22:56
15 lines
2116 bytes
2116 bytes
"Zillameth" <zill@jimp.neostrada.pl> naskrobał/a w news:ce40r4$i7r$1@inews.gazeta.pl: > Niedawno na pewnej grupie dyskusyjnej (nie w pl.) opowiedziałem się > z grubsza za punktem a) i po przeczytaniu replik doszedłem do > wniosku, że uznano mnie za jakiegoś komunistę. Resztę zostawiam sobie na później, ale co do tego kawałka, to chciałbym zauważyć, że właśnie na sposobie a) opiera się spora liczba modów. -- Pozdrawiam Krzysztof "Goomich" Ferenc goomich@usun.to.wp.pl UIN: 6750153 The Death Star Project was our last, best hope for peace...
Re: Prawo autorskie
Author: Zillameth
Date: Mon, 26 Jul 2004 23:08
Date: Mon, 26 Jul 2004 23:08
24 lines
2552 bytes
2552 bytes
W wiadomości news:Xns9533E8061511goomichskrzynkapl@127.0.0.1 Goomich pisze spod adresu goomich@usun.to.wp.pl, co następuje: > > Resztę zostawiam sobie na później, ale co do tego kawałka, to chciałbym > zauważyć, że właśnie na sposobie a) opiera się spora liczba modów. Nie jestem w tej kwestii przekonany. Nie jestem prawnikiem, ale jeżeli producent gry udostępnia publicznie np. edytor plansz do niej, to wydaje mi się, że tym samym daje implicite zgodę na tworzenie przy pomocy tego edytora nowych plansz. Podobnie możnaby chyba potraktować np. upublicznienie specyfikacji formatów plików. Poza tym, mod do gry nie działa bez tej gry. Czy postać rzeczy się zmienia, jeśli mówimy o samodzielnym programie lub np. modzie do gry A na motywach gry B? Ten ostatni przypadek nie jest całkiem abstrakcyjny - jeśli dobrze pamiętam, to Thievery jest modem Unreal Tournament wykorzystującym motywy Thiefa. Pozdr. -- Jacek "Zillameth" Wesołowski zill@jimp.neostrada.pl FAQ grupy prgk.rpg - http://faq.prgk.net/rpg.txt "I want THEE for Builder's team!"
Re: Prawo autorskie
Author: Tomasz "Warui" Nowakowski
Date: Mon, 26 Jul 2004 23:15
Date: Mon, 26 Jul 2004 23:15
18 lines
2108 bytes
2108 bytes
#### The only sign of human I found in the Caverns of Chaos .@.. are those ancient runes engraved on one of the walls by #### Goomich on 27.07.2004 00:56 : >> Niedawno na pewnej grupie dyskusyjnej (nie w pl.) opowiedziałem się >> z grubsza za punktem a) i po przeczytaniu replik doszedłem do >> wniosku, że uznano mnie za jakiegoś komunistę. > > Resztę zostawiam sobie na później, ale co do tego kawałka, to chciałbym > zauważyć, że właśnie na sposobie a) opiera się spora liczba modów. To ja tylko do powiem, że mod G.I. JOE do BF1942 został zamknięty na żądanie Hasbro (czy kto tam ma prawo do tych zabawek). -- Tomasz "Warui" Nowakowski of clan Brujah "It is Caine from whom we all come, our sire's sire."
Re: Prawo autorskie
Author: Zillameth
Date: Mon, 26 Jul 2004 23:32
Date: Mon, 26 Jul 2004 23:32
18 lines
2099 bytes
2099 bytes
W wiadomości news:1dooej4slkyoh$.dlg@post.by.warui Tomasz pisze spod adresu put_my_nick_here@poczta.fm, co następuje: > > To ja tylko do powiem, że mod G.I. JOE do BF1942 został zamknięty na > żądanie Hasbro (czy kto tam ma prawo do tych zabawek). I tu możnaby zadać następujące pytanie: czy Hasbro nie należą się pieniądze z tytułu tego, że ktoś kupuje BF1942 po to, żeby pograć w mod G.I.JOE? Pozdr. -- Jacek "Zillameth" Wesołowski zill@jimp.neostrada.pl FAQ grupy prgk.rpg - http://faq.prgk.net/rpg.txt "Decisions are good, but good decisions are better."
Re: Prawo autorskie
Author: Caldrith
Date: Tue, 27 Jul 2004 08:51
Date: Tue, 27 Jul 2004 08:51
20 lines
2094 bytes
2094 bytes
tata, a Zillameth <zill@jimp.neostrada.pl> powiedzial/a: [szast prast] od siebie powiem tylko tyle, ze na wspomnienie o prawach autorskich zaczyna bolec mnie glowa, czlonki i coa tam jeszcze... :/ jest to tak wielka przestrzen do interpretacji, ze biedza sie nad nia prawnicy z calego swiata vs. amatorzy darmowego dobra i jak dotychczas konflikt ten miast przygasac, przybiera na znaczeniu... nie ustosunkuje sie scisle do tego, cos napisal, bo za mala mam do tego glowe, ale wydaje mi sie, ze dopoki nikt za gre oparta luzno na czyims duzym pomysle nie wezmie ni centa, nie powinien uiszczac tez za to oplaty... -- \\\\// ____________________________________________. (~0-0~) /Caldrith! ~|~ jabber -> Caldrith@histeria.pl| \ J / / czarna flaga na maszt... | `@`___/______________________________________________|
Re: Prawo autorskie
Author: Michal Krzynowek
Date: Tue, 27 Jul 2004 15:02
Date: Tue, 27 Jul 2004 15:02
34 lines
3278 bytes
3278 bytes
Tomasz "Warui" Nowakowski napisal(a):
>>> Niedawno na pewnej grupie dyskusyjnej (nie w pl.) opowiedziałem się
>>> z grubsza za punktem a) i po przeczytaniu replik doszedłem do
>>> wniosku, że uznano mnie za jakiegoś komunistę.
>> Resztę zostawiam sobie na później, ale co do tego kawałka, to chciałbym
>> zauważyć, że właśnie na sposobie a) opiera się spora liczba modów.
> To ja tylko do powiem, że mod G.I. JOE do BF1942 został zamknięty na
> żądanie Hasbro (czy kto tam ma prawo do tych zabawek).
Podobna historia miała miejsce z modem "Alien Quake" (chyba tak się
nazywał?) na krótko przed wydaniem pierwszej części AvP.
I wydaje mi się, że prawo autorskie tak działa i tak działać powinno.
Że zresztą zacytuję pierwszą rzecz, która mi wpadła w rękę:
"All characters featured in this issue and the distinctive names and
likenesses thereof, and all related indica are trademarks of Marvel
Characters Inc."
Więc jeśli chce się zrobić grę (nawet amatorską i darmową) o mutantach
Marvela, trzeba lecieć do Marvela po licencję. Jak o Śródziemiu, trzeba
lecieć do Krzysia Tolkiena, itd. I wydaje mi się, że to dość uczciwe
postawienie sprawy - Jeśli ktoś wymyślił lub kupił prawa do
świata/postaci itp., to może sobie nimi dowolnie dysponować (przede
wszystkim w celach zarobkowych) i powinien mieć gwarancję, że nikt nie
będzie mu "psuć rynku" wypuszczając produkt wykorzystujący należące do
niego trademarki. A psucie rynku może wyglądać wielorako - od "Eee, nie
kupię tej nowej gry o X-Men, bo już nagrałem się w tą darmową, co była 3
miesiące temu" do "Eee, nie kupię tej nowej gry o X-Men, bo po tym
badziewiu, co było 3 miesiące temu mam uraz psychiczny".
Misza
--
Veni, vidi, 1/3 :-/ -- Caius Iulius Caesar
Re: Prawo autorskie
Author: Grzegorz Nowakowski
Date: Tue, 27 Jul 2004 15:17
Date: Tue, 27 Jul 2004 15:17
30 lines
2749 bytes
2749 bytes
Michal Krzynowek <djmisza@go2.pl> writes:
> Więc jeśli chce się zrobić grę (nawet amatorską i darmową) o mutantach
> Marvela, trzeba lecieć do Marvela po licencję. Jak o Śródziemiu, trzeba
> lecieć do Krzysia Tolkiena, itd.
Cóż, tak stanowi litera prawa.
> I wydaje mi się, że to dość uczciwe
> postawienie sprawy - Jeśli ktoś wymyślił lub kupił prawa do
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
> świata/postaci itp.,
Pokaż mi twórcę, który od zera wymyślił swój świat. Lub
który zapłacił wszystkim twórcom, na których się wzorował.
> to może sobie nimi dowolnie dysponować (przede
> wszystkim w celach zarobkowych) i powinien mieć gwarancję, że nikt nie
> będzie mu "psuć rynku" wypuszczając produkt wykorzystujący należące do
> niego trademarki. A psucie rynku może wyglądać wielorako - od "Eee, nie
> kupię tej nowej gry o X-Men, bo już nagrałem się w tą darmową, co była 3
> miesiące temu" do "Eee, nie kupię tej nowej gry o X-Men, bo po tym
> badziewiu, co było 3 miesiące temu mam uraz psychiczny".
Szkoda, że jakoś tak bez echa przechodzi argument, że *żaden* system
prawny nie daje nikomu gwarancji rentowności.
Pozdrawiam.
--
Grzegorz Nowakowski
Re: Prawo autorskie
Author: Michal Krzynowek
Date: Tue, 27 Jul 2004 17:16
Date: Tue, 27 Jul 2004 17:16
43 lines
3714 bytes
3714 bytes
Grzegorz Nowakowski napisal(a):
>> I wydaje mi się, że to dość uczciwe
>> postawienie sprawy - Jeśli ktoś wymyślił lub kupił prawa do
> ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
>> świata/postaci itp.,
> Pokaż mi twórcę, który od zera wymyślił swój świat. Lub
> który zapłacił wszystkim twórcom, na których się wzorował.
Chcesz sprowadzać sprawę do absurdu twierdzeniem, że np. Jacek Dukaj
powinien płacić tantiemy spadkobiercom Arystotelesa za jego koncepcję
fizyki?
Jassne, że wszystko już było i nie da się wymyśleć całkowicie nowego
świata, ale przecież nie będzie trzeba nikomu płacić za używanie
typowych dla fantasy stworzeń zamieszkujących tworzone przez nas krainy,
tak samo jak nikt tworząc nowego 3D shootera nie płaci ID Software za
to, że używają ich pomysłu z Wolfensteina 3D polegającego na stworzeniu
strzelanki z widokiem pierwszoosobowym.[1]
>> to może sobie nimi dowolnie dysponować (przede
>> wszystkim w celach zarobkowych) i powinien mieć gwarancję, że nikt nie
>> będzie mu "psuć rynku" wypuszczając produkt wykorzystujący należące do
>> niego trademarki. A psucie rynku może wyglądać wielorako - od "Eee, nie
>> kupię tej nowej gry o X-Men, bo już nagrałem się w tą darmową, co była 3
>> miesiące temu" do "Eee, nie kupię tej nowej gry o X-Men, bo po tym
>> badziewiu, co było 3 miesiące temu mam uraz psychiczny".
> Szkoda, że jakoś tak bez echa przechodzi argument, że *żaden* system
> prawny nie daje nikomu gwarancji rentowności.
Ale tutaj nie chodzi o gwarancję rentowności, tylko o zminimalizowanie
ryzyka. Skoro jestem właścicielem praw do produktów z udziałem Zaxa
Omegi (kto zgadnie jaką książkę właśnie skończyłem czytać? ;)), to
powinienem mieć prawo do eliminowania z rynku produktów, które mogą mi
zabierać część potencjalnych klientów, wypuszczając na rynek produkty
z ZO, mimo, że licencji na niego nie mają.
Czy z tego prawa skorzystam, to inna para kaloszy.
[1] Historyków prosi się o nie wylewanie mi na głowę pomyj w sprawie "co
było pierwsze".
Misza
--
Veni, vidi, 1/3 :-/ -- Caius Iulius Caesar
Re: Prawo autorskie
Author: Grzegorz Nowakowski
Date: Tue, 27 Jul 2004 17:52
Date: Tue, 27 Jul 2004 17:52
50 lines
3718 bytes
3718 bytes
Michal Krzynowek <djmisza@go2.pl> writes: > Grzegorz Nowakowski napisal(a): > >>> I wydaje mi się, że to dość uczciwe >>> postawienie sprawy - Jeśli ktoś wymyślił lub kupił prawa do >> ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^ >>> świata/postaci itp., >> Pokaż mi twórcę, który od zera wymyślił swój świat. Lub >> który zapłacił wszystkim twórcom, na których się wzorował. > > Chcesz sprowadzać sprawę do absurdu twierdzeniem, że np. Jacek Dukaj > powinien płacić tantiemy spadkobiercom Arystotelesa za jego koncepcję > fizyki? Niezupełnie. Przedstawiłem drugą stronę medalu: nikt nie tworzy w próżni. Uważam, że twórcy należy się dola za włożoną pracę. Uważam, że granica między własną pracą a kulturalną spuścizną jest płynna i w obecnych czasach nazbyt przesunięta na korzyść twórców/wydawców a niekorzyść odbiorców/użytkowników. >> Szkoda, że jakoś tak bez echa przechodzi argument, że *żaden* system >> prawny nie daje nikomu gwarancji rentowności. > > Ale tutaj nie chodzi o gwarancję rentowności, tylko o zminimalizowanie > ryzyka. Również prawa do minimalizacji ryzyka żadna konstytucja Ci nie gwarantuje... > Skoro jestem właścicielem praw do produktów z udziałem Zaxa > Omegi (kto zgadnie jaką książkę właśnie skończyłem czytać? ;)), to > powinienem mieć prawo do eliminowania z rynku produktów, które mogą mi > zabierać część potencjalnych klientów, wypuszczając na rynek produkty > z ZO, mimo, że licencji na niego nie mają. Pytasz o moją prywatną ocenę? Nie powinieneś mieć prawa. Powinieneś mieć prawo stworzyć np. literacki pierwowzór i zapewnić sobie pamięć potomności. Powinieneś mieć prawo stworzyć lepsze dzieło niż inni i zapewnić sobie pamięć potomności. Nie powinieneś mieć prawa eliminować konkurencji. Powinieneś mieć również prawo _jakoś_ zarobić na swojej pracy. Problem jest, że nie umiem sobie wyobrazić sensownego systemu ekonomicznego, w którym to prawo byłoby w naturalny sposób wyegzekwowane. Pozdrawiam. -- Grzegorz Nowakowski
Re: Prawo autorskie
Author: Michal Krzynowek
Date: Mon, 02 Aug 2004 11:15
Date: Mon, 02 Aug 2004 11:15
46 lines
3945 bytes
3945 bytes
Grzegorz Nowakowski napisal(a):
>>> Szkoda, że jakoś tak bez echa przechodzi argument, że *żaden* system
>>> prawny nie daje nikomu gwarancji rentowności.
>> Ale tutaj nie chodzi o gwarancję rentowności, tylko o zminimalizowanie
>> ryzyka.
> Również prawa do minimalizacji ryzyka żadna konstytucja Ci nie
> gwarantuje...
Ale prawo autorskie gwarantuje mi możliwość ścigania tych, którzy
wyciągają łapy po moją własność intelektualną.
>> Skoro jestem właścicielem praw do produktów z udziałem Zaxa
>> Omegi (kto zgadnie jaką książkę właśnie skończyłem czytać? ;)), to
>> powinienem mieć prawo do eliminowania z rynku produktów, które mogą mi
>> zabierać część potencjalnych klientów, wypuszczając na rynek produkty
>> z ZO, mimo, że licencji na niego nie mają.
> Pytasz o moją prywatną ocenę? Nie powinieneś mieć prawa. Powinieneś
> mieć prawo stworzyć np. literacki pierwowzór i zapewnić sobie pamięć
> potomności. Powinieneś mieć prawo stworzyć lepsze dzieło niż inni i
> zapewnić sobie pamięć potomności. Nie powinieneś mieć prawa
> eliminować konkurencji.
Ale spowodowałoby to zalanie rynku badziewiem żerującym na marce
oryginału. Mielibyśmy 700 tysięcy sequeli/prequeli LotR, milion części
Harry'ego Pottera itd. I wszyscy (no, ogromna większość) staraliby się
zarobić nie dzięki swoim umiejętnościom pisarskim, a dzięki żerowaniu na
niezwykłej popularności tytułu. Zresztą przykłady tego mamy i dziś -
choćby w "Rodzie Atrydów/Harkonnenów/Corrinów". Chciałbyś sytuacji w
której rynek jest opanowany przez tego typu podróbki?
Mi chyba bardziej uśmiecha się sytuacja obecna, gdzie nie ma wolności
wykorzystywania znanych postaci/światów, ale jednocześnie stoją za nimi
solidne firmy gwarantujące co najmniej solidny poziom produktów
okołostarwarsowych, okołodiunowych, okołolotrowych itd.
> Powinieneś mieć również prawo _jakoś_ zarobić na swojej pracy.
> Problem jest, że nie umiem sobie wyobrazić sensownego systemu
> ekonomicznego, w którym to prawo byłoby w naturalny sposób
> wyegzekwowane.
Ja również nie widzę innej, lepszej i realistycznej możliwości niż
obecne przepisy dotycznące praw autorskich.
Misza
--
Veni, vidi, 1/3 :-/ -- Caius Iulius Caesar
Re: Prawo autorskie
Author: TMouse
Date: Mon, 02 Aug 2004 11:16
Date: Mon, 02 Aug 2004 11:16
33 lines
2429 bytes
2429 bytes
Caldrith <kislevczyk@interia.pEEl> wrote in news:gljse5p5dplt$.14uehnhedjd96$.dlg@40tude.net: > nie ustosunkuje sie scisle do tego, cos napisal, bo za mala mam do tego > glowe, ale wydaje mi sie, ze dopoki nikt za gre oparta luzno na czyims > duzym pomysle nie wezmie ni centa, nie powinien uiszczac tez za to > oplaty... > dla mnie zalezy jak bardzo luzno, bo (jesli juz odwolamy sie po przytoczonych przykladow) ktos robi Alien Quake - to czerpie ostro z aliena, i nie powinien tego robic przynajmniej bez zgody wlasciciela praw do Aliena jesli natomiast robi shooter polegajacy na ganianiu z karabinem za jaszczuropodobnymi, szybkimi zwierzakami to OK, niech robi jak powiedzales, jest tu bardzo duze pole do interpretacji pt. "jak bardzo moje alieny sa podobne do filmowych alienow" ale podsumowujac, nie chcialbym zeby bez mojej zgody ktos robil cokolwiek z wymyslonym przezemnie swiatem / postaciami / bog wie czym w jaki sposob ta zgode wydam lub nie, to moja sprawa, ale chce o tym wiedziec TMouse -- Jak komus delikatnie powiedziec ze jest idiota? "Uwazam, ze jestes wzorcowym typem klienta docelowego duzych korporacji handlowych"
Re: Prawo autorskie
Author: Jakub "Cubituss" Kowalski
Date: Mon, 02 Aug 2004 11:16
Date: Mon, 02 Aug 2004 11:16
24 lines
2725 bytes
2725 bytes
> Niezupełnie. Przedstawiłem drugą stronę medalu: nikt nie tworzy w > próżni. Uważam, że twórcy należy się dola za włożoną pracę. Uważam, > że granica między własną pracą a kulturalną spuścizną jest płynna i w > obecnych czasach nazbyt przesunięta na korzyść twórców/wydawców a > niekorzyść odbiorców/użytkowników. Ale czekaj, teraz wchodzimy już w teoretyczną papkę, w której zaraz zatoniemy. Mówimy o bardzo konkretnym przypadku robienia gry na motywach innej gry. Jeśli ktoś wymyślił Guybrusha Threepwooda i natrzepał na nim kapusty, to wcale mu się nie dziwię, że jeśli ktoś próbuje - nawet amatorsko - robić grę z tym samym bohaterem, to próbuje ukrócić taki proceder. Wysycanie, a nawet psucie marki może mieć koszmarny efekt dla wyników wymyślacza. > > Ale tutaj nie chodzi o gwarancję rentowności, tylko o zminimalizowanie > > ryzyka. > > Również prawa do minimalizacji ryzyka żadna konstytucja Ci nie > gwarantuje... A prawo do rozporządzania własnym majątkiem? C.
Re: Prawo autorskie
Author: Jakub "Cubituss" Kowalski
Date: Mon, 02 Aug 2004 11:16
Date: Mon, 02 Aug 2004 11:16
12 lines
1933 bytes
1933 bytes
> nie ustosunkuje sie scisle do tego, cos napisal, bo za mala mam do tego > glowe, ale wydaje mi sie, ze dopoki nikt za gre oparta luzno na czyims > duzym pomysle nie wezmie ni centa, nie powinien uiszczac tez za to > oplaty... Zakładasz restaurację i nazywasz ją McDonald's, rozdajesz w niej kanapki za darmo (bo jesteś bogatym wariatem). Co teraz? Bo moim zdaniem wysycasz popyt, korzystając z marki, którą wypracował ktoś inny. I ten ktoś inny ma pełne prawo Cię dupnąć. C.
Re: Prawo autorskie
Author: Maciej Kaczyński
Date: Mon, 02 Aug 2004 11:17
Date: Mon, 02 Aug 2004 11:17
36 lines
3413 bytes
3413 bytes
Tuesday, July 27, 2004, 12:07:38 AM, Zillameth wrote: > a. Pozwalać mu stworzyć taką grę bez ograniczeń? IMHO nie. Prawowity autor powinien móc wyrazić veto w wykorzystaniu wizerunku jego postaci itp. Powiedzmy, że ktoś chce zrobić hentaja z postaciami z filmów disneya (no co?) Czy koncern nie powinien móc zakazać ukazania się takiej gry? Taka gra bardzo by popsuła jej image. > b. Wymagać pozwolenia ze strony autora oryginału (ściślej, właściciela praw > do publikacji, ale dla uproszczenia załóżmy, że jest nim ów autor), jeżeli Przede wszystkim takie coś jest mało logiczne, nawet w erze internetu. Pomyśl ile choćby fanficów powstaje rocznie. Każdy z tych autorów musiałby prosić autora o pozwolenie. Więc albo autor automatycznie zgadzałby się na takie coś (lub automatycznie odmawiał), albo większość swojego czasu poświęcałby odpowiadaniu na podobne prośby. Zarówno punkty a i b mają jednak swoje wady. Przede wszystkim firmy nie bardzo mają wgląd w amatorskie projekty, o ile o nic wiedzą. Tak było przecież z LucasArts, które przez pewien czas zwalczało ScummVM. Dlatego, często jak się tylko dowiedzą o amatorskim projekcie, grozą procesami itp, żeby się zabezpieczyć. Z drugiej strony, nie powstaje "dzięki" temu wiele potencjalnie dobrych projektów amatorskich. > Czy wpływ na odpowiedź mógłby mieć fakt, że ktoś inny wykupił licencję od > autora pierwowzoru na zrobienie podobnej gry, tylko komercyjnej? Czy medium, > z którego inspirację czerpie nasz autor gry, ma znaczenie (tzn. czy > zrobienie gry na podstawie książki jest czymś innym niż gry na podstawie > gry)? Tak. Właściciel praw, a także nabywca licencji powinien mieć prawo do zablokowania takich amatorskich projektów, niejako z powodu wyższego "prorytetu". -- Maciej Kaczyński http://www.poke.tk - POKE pierwsze polskie pismo poświęcone wyłącznie starym grom
Re: Prawo autorskie
Author: Grzegorz Nowakowski
Date: Mon, 02 Aug 2004 12:40
Date: Mon, 02 Aug 2004 12:40
34 lines
3040 bytes
3040 bytes
"Jakub \"Cubituss\" Kowalski" <cubituss@astercity.net> writes: >> Niezupełnie. Przedstawiłem drugą stronę medalu: nikt nie tworzy w >> próżni. Uważam, że twórcy należy się dola za włożoną pracę. Uważam, >> że granica między własną pracą a kulturalną spuścizną jest płynna i w >> obecnych czasach nazbyt przesunięta na korzyść twórców/wydawców a >> niekorzyść odbiorców/użytkowników. > > Ale czekaj, teraz wchodzimy już w teoretyczną papkę, w której zaraz > zatoniemy. Mówimy o bardzo konkretnym przypadku robienia gry na motywach > innej gry. No więc ja nie widzę problemu. Mam pełną świadomośc, że w swoich osądach w tej materii jestem w zdecydowanej mniejszości. > Jeśli ktoś wymyślił Guybrusha Threepwooda i natrzepał na nim > kapusty, to wcale mu się nie dziwię, że jeśli ktoś próbuje - nawet > amatorsko - robić grę z tym samym bohaterem, to próbuje ukrócić taki > proceder. Wysycanie, a nawet psucie marki może mieć koszmarny efekt dla > wyników wymyślacza. Jeżeli istnienie konkurencji jest zagrożeniem dla kogoś to znaczy, że ten ktoś ma bardzo chory model biznesu. >> Również prawa do minimalizacji ryzyka żadna konstytucja Ci nie >> gwarantuje... > > A prawo do rozporządzania własnym majątkiem? Materialnym, o ile mi wiadomo, tak. Ale my nie o tym, prawda? Pozdrawiam. -- Grzegorz Nowakowski
Re: Prawo autorskie
Author: Grzegorz Nowakowski
Date: Mon, 02 Aug 2004 12:58
Date: Mon, 02 Aug 2004 12:58
54 lines
3949 bytes
3949 bytes
Michal Krzynowek <djmisza@go2.pl> writes: > Grzegorz Nowakowski napisal(a): > >>>> Szkoda, że jakoś tak bez echa przechodzi argument, że *żaden* system >>>> prawny nie daje nikomu gwarancji rentowności. >>> Ale tutaj nie chodzi o gwarancję rentowności, tylko o zminimalizowanie >>> ryzyka. >> Również prawa do minimalizacji ryzyka żadna konstytucja Ci nie >> gwarantuje... > > Ale prawo autorskie gwarantuje mi możliwość ścigania tych, którzy > wyciągają łapy po moją własność intelektualną. Kocham ten termin. Udowodnij, że to jest twoja _własność_. Że masz nad nią władzę. Zwłaszcza władzę zniszczenia tego... >>> Skoro jestem właścicielem praw do produktów z udziałem Zaxa >>> Omegi (kto zgadnie jaką książkę właśnie skończyłem czytać? ;)), to >>> powinienem mieć prawo do eliminowania z rynku produktów, które mogą mi >>> zabierać część potencjalnych klientów, wypuszczając na rynek produkty >>> z ZO, mimo, że licencji na niego nie mają. >> Pytasz o moją prywatną ocenę? Nie powinieneś mieć prawa. Powinieneś >> mieć prawo stworzyć np. literacki pierwowzór i zapewnić sobie pamięć >> potomności. Powinieneś mieć prawo stworzyć lepsze dzieło niż inni i >> zapewnić sobie pamięć potomności. Nie powinieneś mieć prawa >> eliminować konkurencji. > > Ale spowodowałoby to zalanie rynku badziewiem żerującym na marce > oryginału. No dramat. Zamiast tego mamy zalew rynku po prostu badziewiem. > Chciałbyś sytuacji w > której rynek jest opanowany przez tego typu podróbki? Nie widzę problemu. Prawo autorskie chroni mnie przed zawłaszczeniem mojego dzieła. Jeżeli ktoś, bazując na moim pomyśle, zrobi coś lepszego niż ja, niech wygra lepszy. >> Powinieneś mieć również prawo _jakoś_ zarobić na swojej pracy. >> Problem jest, że nie umiem sobie wyobrazić sensownego systemu >> ekonomicznego, w którym to prawo byłoby w naturalny sposób >> wyegzekwowane. > > Ja również nie widzę innej, lepszej i realistycznej możliwości niż > obecne przepisy dotycznące praw autorskich. Nie rozumiemy się. Ja uważam, że obecna sytuacja jest jedną z gorszych spośród możliwych. Pozdrawiam. -- Grzegorz Nowakowski
Re: Prawo autorskie
Author: Jakub "Cubituss" Kowalski
Date: Mon, 02 Aug 2004 13:51
Date: Mon, 02 Aug 2004 13:51
21 lines
2506 bytes
2506 bytes
> > Jeśli ktoś wymyślił Guybrusha Threepwooda i natrzepał na nim > > kapusty, to wcale mu się nie dziwię, że jeśli ktoś próbuje - nawet > > amatorsko - robić grę z tym samym bohaterem, to próbuje ukrócić taki > > proceder. Wysycanie, a nawet psucie marki może mieć koszmarny efekt dla > > wyników wymyślacza. > > Jeżeli istnienie konkurencji jest zagrożeniem dla kogoś to znaczy, że > ten ktoś ma bardzo chory model biznesu. Istnienie konkurencji jest zawsze zagrożeniem dla kogoś, niezależnie od modelu biznesu. Wysycanie popytu Twoim własnym pomysłem jest łamaniem Twoich praw, bo to jest nieuczciwa konkurencja. > > A prawo do rozporządzania własnym majątkiem? > > Materialnym, o ile mi wiadomo, tak. Ale my nie o tym, prawda? Niematerialnym również. C.
Re: Prawo autorskie
Author: Jakub "Cubituss" Kowalski
Date: Mon, 02 Aug 2004 13:52
Date: Mon, 02 Aug 2004 13:52
11 lines
2241 bytes
2241 bytes
> Jeżeli ktoś, bazując na moim pomyśle, zrobi coś lepszego > niż ja, niech wygra lepszy. Gdzie w tej teorii umieścisz dumping? Według Twoich norm wielkie korporacje natychmiast wygryzłyby z rynku dokładnie KAŻDĄ osobę z jakimkolwiek pomysłem. Pani Rowling napisała Pottera? Hej, mamy tu wolny miliard dolarów, zróbmy trochę podobizn Pottera i sprzedawajmy po cencie, aha, no i jeszcze zróbmy siedem filmów... w takim momencie oryginalne dzieło zostaje zrównane z ziemią i nikt o nim nie pamięta. C.
Re: Prawo autorskie
Author: Grzegorz Nowakowski
Date: Tue, 03 Aug 2004 09:42
Date: Tue, 03 Aug 2004 09:42
41 lines
3321 bytes
3321 bytes
"Jakub \"Cubituss\" Kowalski" <cubituss@astercity.net> writes: >> > Jeśli ktoś wymyślił Guybrusha Threepwooda i natrzepał na nim >> > kapusty, to wcale mu się nie dziwię, że jeśli ktoś próbuje - nawet >> > amatorsko - robić grę z tym samym bohaterem, to próbuje ukrócić taki >> > proceder. Wysycanie, a nawet psucie marki może mieć koszmarny efekt > dla >> > wyników wymyślacza. >> >> Jeżeli istnienie konkurencji jest zagrożeniem dla kogoś to znaczy, że >> ten ktoś ma bardzo chory model biznesu. > > Istnienie konkurencji jest zawsze zagrożeniem dla kogoś, niezależnie od > modelu biznesu. Trafna uwaga. W zdrowym układzie robi się biznes w poczuciu tego zagrożenia i wlicza w koszt ryzyka. > Wysycanie popytu Twoim własnym pomysłem jest łamaniem > Twoich praw, bo to jest nieuczciwa konkurencja. Wysycanie rynku moim pomysłem jest aktem popularyzacji mojego pomysłu. Na początku pisałem, że bardzo fajnie by było, gdyby jakiś system ekonomiczno-prawny sprawił bym na tej popularyzacji jakoś zarobił, z grubsza proporcjonalnie do tej popularności. Napisałem również (gdybyś zapomniał), że nie potrafię zaproponować takiego systemu (i żeby było jasne, uważam że obecny też tego nie zapewnia, nie w naturalny sposób). >> > A prawo do rozporządzania własnym majątkiem? >> >> Materialnym, o ile mi wiadomo, tak. Ale my nie o tym, prawda? > > Niematerialnym również. <voice type="Agent Smith">Tell me, Mr. Anderson, what good is a property if you're unable to control it...</voice> Pozdrawiam. -- Grzegorz Nowakowski
Re: Prawo autorskie
Author: Grzegorz Nowakowski
Date: Tue, 03 Aug 2004 09:42
Date: Tue, 03 Aug 2004 09:42
42 lines
3854 bytes
3854 bytes
"Jakub \"Cubituss\" Kowalski" <cubituss@astercity.net> writes: >> Jeżeli ktoś, bazując na moim pomyśle, zrobi coś lepszego >> niż ja, niech wygra lepszy. > > Gdzie w tej teorii umieścisz dumping? Według Twoich norm wielkie > korporacje natychmiast wygryzłyby z rynku dokładnie KAŻDĄ osobę z > jakimkolwiek pomysłem. Pani Rowling napisała Pottera? Hej, mamy tu wolny > miliard dolarów, zróbmy trochę podobizn Pottera i sprzedawajmy po > cencie, aha, no i jeszcze zróbmy siedem filmów... w takim momencie > oryginalne dzieło zostaje zrównane z ziemią i nikt o nim nie pamięta. Do dumpingu musisz mieć dwie rzeczy: monopol i resztki konkurencji. W tej chwili nie ma możliwości być konkurencją. A to, o czym piszę, to sytuacja, gdzie nie ma monopolu. Podkreślam, mówimy cały czas o *pomysłach*, nie o gotowych dziełach. Dzieła są... no, tego, dziełami. To jest owoc faktycznej pracy i przede wszystkim, są one wymierne. Natomiast pomysł to jest idea, bazowana na innych ideach, krążąca po ludziach, etc. Nie jesteś w stanie ustalić pełnego rodowodu idei, nie jesteś w stanie jej kontrolować[1], więc roszczenie sobie *absolutnych* praw do niej jest conajmniej żałosne. Zabawne też, że wspomniałeś panią Rowling. Jakiś rok temu czytałem, jak to wzięła się ciężką łapą za wszelakie ripoffy, w tym również i historie bazowane tylko w zarysie, na ogólnym pomyśle a w szczegółach przeniesione zupełnie na lokalny grunt, kluturę i obyczaje. Oczywiście, miała do tego prawo i skorzystała z niego bo pewnie psuło jej to sprzedaż. Ale jeżeli mimo całej machiny marketingowej HP, lokalna adaptacja pomysłu sprzedawała się lepiej, to może znaczy, że lepiej trafiała w gusta lokalnych odbiorców? Czemu chcesz im to odebrać? Żeby nie szukać daleko, też to zaliczyliśmy. Mam na myśli sprawę "Asterix" vs. "Kajko i Kokosz". [1] Jeśli nie liczyć zasady "zero, jeden, nieskończoność" - jeśli chcesz mieć absolutną władzę nad jakimś pomysłem, nie mów o nim *nikomu*. Pozdrawiam. -- Grzegorz Nowakowski
Re: Prawo autorskie
Author: Michal Krzynowek
Date: Tue, 03 Aug 2004 15:55
Date: Tue, 03 Aug 2004 15:55
56 lines
4189 bytes
4189 bytes
Grzegorz Nowakowski napisal(a):
>>> Również prawa do minimalizacji ryzyka żadna konstytucja Ci nie
>>> gwarantuje...
>> Ale prawo autorskie gwarantuje mi możliwość ścigania tych, którzy
>> wyciągają łapy po moją własność intelektualną.
> Kocham ten termin. Udowodnij, że to jest twoja _własność_. Że masz nad
> nią władzę. Zwłaszcza władzę zniszczenia tego...
A jak sobie kupię, bo ja wiem, wyspy Bahama, to też nie będą moją
własnością, bo nie będę mógł ich zniszczyć?
>>> Pytasz o moją prywatną ocenę? Nie powinieneś mieć prawa. Powinieneś
>>> mieć prawo stworzyć np. literacki pierwowzór i zapewnić sobie pamięć
>>> potomności. Powinieneś mieć prawo stworzyć lepsze dzieło niż inni i
>>> zapewnić sobie pamięć potomności. Nie powinieneś mieć prawa
>>> eliminować konkurencji.
>> Ale spowodowałoby to zalanie rynku badziewiem żerującym na marce
>> oryginału.
> No dramat. Zamiast tego mamy zalew rynku po prostu badziewiem.
>> Chciałbyś sytuacji w
>> której rynek jest opanowany przez tego typu podróbki?
> Nie widzę problemu. Prawo autorskie chroni mnie przed zawłaszczeniem
> mojego dzieła. Jeżeli ktoś, bazując na moim pomyśle, zrobi coś lepszego
> niż ja, niech wygra lepszy.
To teraz pokaż jeszcze granicę.
Jeśli napiszę jeszcze raz LotR, tylko pozmieniam imiona bohaterom, to
będzie ok?
A jeśli napiszę książkę w której będą tak samo nazywające się postacie,
tylko będą lazły wrzucić Jedyny Łańch Na Szyję do Lodowej Szczeliny
Zagłady, to będzie ok?
Albo napiszę LotRa jeszcze raz, poprawiając w nim kilka zdań (bo IMO
wtedy ta książka byłaby lepsza niż oryginał)?
W którym miejscu tkwi granica, po przekroczeniu której moje dzieło
przestaje (albo zaczyna) podpadać pod prawo autorskie w Twoim rozumieniu?
(czyli, jak mniemam - "Ktoś inny nie może podpisać się pod rzeczą
napisaną przeze mnie")
>>> Powinieneś mieć również prawo _jakoś_ zarobić na swojej pracy.
>>> Problem jest, że nie umiem sobie wyobrazić sensownego systemu
>>> ekonomicznego, w którym to prawo byłoby w naturalny sposób
>>> wyegzekwowane.
>> Ja również nie widzę innej, lepszej i realistycznej możliwości niż
>> obecne przepisy dotycznące praw autorskich.
> Nie rozumiemy się. Ja uważam, że obecna sytuacja jest jedną z
> gorszych spośród możliwych.
To już Twój problem.
Misza
--
Veni, vidi, 1/3 :-/ -- Caius Iulius Caesar
Re: Prawo autorskie
Author: Grzegorz Nowakowski
Date: Wed, 04 Aug 2004 09:15
Date: Wed, 04 Aug 2004 09:15
63 lines
4152 bytes
4152 bytes
Michal Krzynowek <djmisza@go2.pl> writes: > Grzegorz Nowakowski napisal(a): > >>>> Również prawa do minimalizacji ryzyka żadna konstytucja Ci nie >>>> gwarantuje... >>> Ale prawo autorskie gwarantuje mi możliwość ścigania tych, którzy >>> wyciągają łapy po moją własność intelektualną. >> Kocham ten termin. Udowodnij, że to jest twoja _własność_. Że masz nad >> nią władzę. Zwłaszcza władzę zniszczenia tego... > > A jak sobie kupię, bo ja wiem, wyspy Bahama, to też nie będą moją > własnością, bo nie będę mógł ich zniszczyć? Skoro Cię stać na kupno wysp Bahama to znaczy, że i stać Cię na wynajęcie armii ochroniarzy, którzy by w Twoim imieniu wysp strzegli. Ergo, jesteś w stanie kontrolować tą własności. Ale zejdźmy z tego, nomen omen, gruntu. Trzymajmy się rzeczy w jakiś sposób stworzonych przez ludzi. (BTW, skoro stać Cię na ochroniarzy to może i stać Cię na bombę termojądrową...) > To teraz pokaż jeszcze granicę. > Jeśli napiszę jeszcze raz LotR, tylko pozmieniam imiona bohaterom, to > będzie ok? To będzie plagiat. > A jeśli napiszę książkę w której będą tak samo nazywające się postacie, > tylko będą lazły wrzucić Jedyny Łańch Na Szyję do Lodowej Szczeliny > Zagłady, to będzie ok? Nie jestem pewien klasyfikacji. Plagiat? Żałosna podróba? > Albo napiszę LotRa jeszcze raz, poprawiając w nim kilka zdań (bo IMO > wtedy ta książka byłaby lepsza niż oryginał)? Plagiat lub nowe wydanie, zależnie czy się dogadasz z obecnymi posiadaczami praw autorskich. > W którym miejscu tkwi granica, po przekroczeniu której moje dzieło > przestaje (albo zaczyna) podpadać pod prawo autorskie w Twoim rozumieniu? > (czyli, jak mniemam - "Ktoś inny nie może podpisać się pod rzeczą > napisaną przeze mnie") Patrz <87n01csn4t.fsf@rohlik.e-wro.net>, nie ma sensu się powtarzać. > To już Twój problem. Pewnie. Zillameth nie napisał zbyt wyraźnie, czy chodzi mu o rozważenie sytuacji w istniejących realiach, czy też z punktu widzenia jakoś tam pojętej Słuszności(Tm). W pierwszym wypadku nie ma dyskusji i tok postępowania jest: 1) Obryć się z prawa autorskiego. 2) Dogadać z autorem/dystrybutorem pierwowzoru. 3) Obryć się z prawa autorskiego. 4) Rozstrzygać problem w sądzie. Pozdrawiam. -- Grzegorz Nowakowski
Re: Prawo autorskie
Author: Michal Krzynowek
Date: Thu, 05 Aug 2004 10:58
Date: Thu, 05 Aug 2004 10:58
57 lines
4186 bytes
4186 bytes
Grzegorz Nowakowski napisal(a):
>>>> Ale prawo autorskie gwarantuje mi możliwość ścigania tych, którzy
>>>> wyciągają łapy po moją własność intelektualną.
>>> Kocham ten termin. Udowodnij, że to jest twoja _własność_. Że masz nad
>>> nią władzę. Zwłaszcza władzę zniszczenia tego...
>> A jak sobie kupię, bo ja wiem, wyspy Bahama, to też nie będą moją
>> własnością, bo nie będę mógł ich zniszczyć?
> Skoro Cię stać na kupno wysp Bahama to znaczy, że i stać Cię na
> wynajęcie armii ochroniarzy, którzy by w Twoim imieniu wysp strzegli.
> Ergo, jesteś w stanie kontrolować tą własności.
ROTFL
Sugerujesz, że rzeczy, których nie jestem w stanie "kontrolować" nie są
moją własnością?
"Jeśli jest mnie stać na kupienie sobie działki za miastem i wybudowanie
tam domku, to pewnie stać mnie też na wynajęcie ochroniarzy do
pilnowania terenu. A jeśli nie, to gdyby ktoś zechciał tam zamieszkać,
to mogę mieć pretensje tylko do siebie. Bo w końcu nie byłem w stanie
tego kontrolować, więc to nie moja własność."
Analogicznie można rozciągnąć to rozumowanie na samochód zaparkowany pod
blokiem itp.
> Ale zejdźmy z tego,
> nomen omen, gruntu. Trzymajmy się rzeczy w jakiś sposób stworzonych
> przez ludzi.
OK, trzymajmy.
>> To teraz pokaż jeszcze granicę.
>> Jeśli napiszę jeszcze raz LotR, tylko pozmieniam imiona bohaterom, to
>> będzie ok?
> To będzie plagiat.
So far so good...
>> A jeśli napiszę książkę w której będą tak samo nazywające się postacie,
>> tylko będą lazły wrzucić Jedyny Łańch Na Szyję do Lodowej Szczeliny
>> Zagłady, to będzie ok?
> Nie jestem pewien klasyfikacji. Plagiat? Żałosna podróba?
No właśnie. I teraz chodzi mi o to, gdzie Twoim zdaniem powinna
przebiegać granica. Bo skoro plagiatu popełniać nie wolno, a podróbki
(żałosne czy nie) wypuszczać wolno, to trzeba jakoś określić zasady
oceniania co jest czym.
le (i jakich) elementów z LotR mogę zachować, a ile powinienem pominąć,
żeby moja książka była czymś nowym, a nie plagiatem?
Mówisz, że świat jest OK. No dobra. Bohaterowie? Też mogą być? Tyż
dobrze.
A co powoduje, że książka stanie się plagiatem? Obecność pierścieni? Czy
w ogóle motyw questa w celu ratowania świata?
Misza
--
Veni, vidi, 1/3 :-/ -- Caius Iulius Caesar
Re: Prawo autorskie
Author: Grzegorz Nowakowski
Date: Fri, 06 Aug 2004 07:19
Date: Fri, 06 Aug 2004 07:19
25 lines
2705 bytes
2705 bytes
Michal Krzynowek <djmisza@go2.pl> writes: > Grzegorz Nowakowski napisal(a): > > No właśnie. I teraz chodzi mi o to, gdzie Twoim zdaniem powinna > przebiegać granica. Bo skoro plagiatu popełniać nie wolno, a podróbki > (żałosne czy nie) wypuszczać wolno, to trzeba jakoś określić zasady > oceniania co jest czym. Powtórzę, "Patrz <87n01csn4t.fsf@rohlik.e-wro.net>, nie ma sensu się powtarzać". > le (i jakich) elementów z LotR mogę zachować, a ile powinienem pominąć, > żeby moja książka była czymś nowym, a nie plagiatem? > Mówisz, że świat jest OK. No dobra. Bohaterowie? Też mogą być? Tyż > dobrze. > A co powoduje, że książka stanie się plagiatem? Obecność pierścieni? Czy > w ogóle motyw questa w celu ratowania świata? W tej chwili od tego jest sąd. Ja uważam, że od tego powinien być rynek. Pozdrawiam. -- Grzegorz Nowakowski
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads