🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: pl.misc.telefonia
181 messages
181 total messages Page 1 of 4 Started by nadir Sun, 03 Aug 2025 11:30
Page 1 of 4 • 181 total messages
Koniec ISDN w Orange.
#244135
Author: nadir
Date: Sun, 03 Aug 2025 11:30
5 lines
1211 bytes
Co prawda pośrednio, ale już oficjalnie, dostaliśmy w firmie informację, 
że Orange wycofuje się z końcem sierpnia z usługi ISDN. Nie zagłębiałem 
tematu jakoś mocno ale wydaje się, że to ogólnokrajowa akcja.
Tak więc kolejna technologia idzie do piachu, teraz został do zaoranie 
już tylko POTS.
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244136
Author: Tomasz Śląski
Date: Sun, 03 Aug 2025 13:21
12 lines
1272 bytes
W dniu 3.08.2025 o 13:30, nadir pisze:
> Co prawda pośrednio, ale już oficjalnie, dostaliśmy w firmie informację, 
> że Orange wycofuje się z końcem sierpnia z usługi ISDN. Nie zagłębiałem 
> tematu jakoś mocno ale wydaje się, że to ogólnokrajowa akcja.
> Tak więc kolejna technologia idzie do piachu, teraz został do zaoranie 
> już tylko POTS.

POTS, który co raz mniej jest POTSem - druty tylko do jakiegoś ONU, 
reszta VoIP

-- 
Ślązak
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244138
Author: J.F
Date: Wed, 06 Aug 2025 09:35
35 lines
2142 bytes
On Sun, 3 Aug 2025 13:30:01 +0200, nadir wrote:
> Co prawda pośrednio, ale już oficjalnie, dostaliśmy w firmie informację, 
> że Orange wycofuje się z końcem sierpnia z usługi ISDN. Nie zagłębiałem 
> tematu jakoś mocno ale wydaje się, że to ogólnokrajowa akcja.

Pewnie tak.

> Tak więc kolejna technologia idzie do piachu, 

A byli jeszcze chętni na to? 
Twoja firma, jak widać :-)

Swoją drogą - co Orange/operatorzy proponują/proponowali od paru lat
firmom, które mają ochotę na kilka linii zewnętrznych i kilkadziesiąt
telefonów wewnętrznych?

Centralkę VoIP, jakis "multirouter" ?

>teraz został do zaoranie już tylko POTS.

O już częściowo zaorany.
Sporo klientów, którzy mają internet z Orange zostali przełączeni do
portu Funbox, 
inni niby jeszcze mają linię POTS, ale coś mi się widzi, że ona po
niewielkim dystansie kończy się w jakiejs skrzyneczce VoIP.

No chyba, że to koncentrator wyniesiony od jakiejs centrali, bo stare
centrale też już chyba w sporej częsci polikwidowali ...

Jest jakaś metoda sprawdzić, do czego linia podłączona?
Dawniej byli spece od rozpoznawania central, ale teraz pewnie już
wyginęli ...


J.
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244139
Author: nadir
Date: Sat, 09 Aug 2025 10:59
36 lines
2532 bytes
W dniu 06.08.2025 o 11:35, J.F pisze:

> A byli jeszcze chętni na to?

Jak wszystko działa i czasy pokoju to ludziom wisi czy mają łączność po 
drucie, światłowodzie czy bezprzewodowo, gorzej będzie w godzinę "W".

> Twoja firma, jak widać :-)

U mnie to zaszłość, działało i sprawdzało się przez ponad 20 lat to się 
używało, teraz pozostanie nam już tylko kilka POTS-ów dopóki jeszcze są 
a reszta numeracji przechodzi na VoIP.

> Swoją drogą - co Orange/operatorzy proponują/proponowali od paru lat
> firmom, które mają ochotę na kilka linii zewnętrznych i kilkadziesiąt
> telefonów wewnętrznych?
> 
> Centralkę VoIP, jakis "multirouter" ?

VoIP po światłowodzie.

> O już częściowo zaorany.
> Sporo klientów, którzy mają internet z Orange zostali przełączeni do
> portu Funbox,
> inni niby jeszcze mają linię POTS, ale coś mi się widzi, że ona po
> niewielkim dystansie kończy się w jakiejs skrzyneczce VoIP.

Jak nie daj Boże będzie jakaś ruchawka, to wszyscy obudzimy się z ręką w 
nocniku, wszystkie światłowody czy GSM/LTE idą wtedy praktycznie do 
piachu. Miedź w ziemi to jednak pewniejsze medium.

> No chyba, że to koncentrator wyniesiony od jakiejs centrali, bo stare
> centrale też już chyba w sporej częsci polikwidowali ...

"Moja" nadal stoi, rezygnują jedynie z części jej usług, ale to raczej z 
powodu wycofania oferty z ogólnopolskiego cennika niż BMT.
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244140
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Sat, 09 Aug 2025 12:16
30 lines
2008 bytes
nadir pisze:

> Jak wszystko działa i czasy pokoju to ludziom wisi czy mają łączność po 
> drucie, światłowodzie czy bezprzewodowo, gorzej będzie w godzinę "W".

Argument wciąż powtarzany, ale całkiem bez sensu. Ponowne połączenie kabla
z setkami par przerwanego przez bombę, to jednak co innego, niż połączenie
żyłką światłowodu punktu A z punktem B lub znalezienie obejścia inną
istniejącą drogą.

> Jak nie daj Boże będzie jakaś ruchawka, to wszyscy obudzimy się z ręką
> w nocniku, wszystkie światłowody czy GSM/LTE idą wtedy praktycznie do 
> piachu. Miedź w ziemi to jednak pewniejsze medium.

A jednak nie. Nawet w przypadku słynnego impulsu elektromagnetycznego
światłowodom krzywda się nie dzieje. A występującą punktowo elektronikę
stosunkowo łatwo ekranować. Tymczasem już ze sto lat temu na Hawajach
jakiś rozbłysk słoneczny wyindukował w drutach telefonicznych takie
napięcia, że się centrale popaliły. Mimo że nie było w nich elektroniki.

Na Ukrainie aktualnie mamy niezłą "ruchawkę" -- i dobrze widać, co tam
działa, a co nie.

Jarek

-- 
W tzw. hallu
trzy sztuczne palmy
i plakat: WIEDZĘ
BOMBĄ ROZWALMY
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244141
Author: nadir
Date: Sat, 09 Aug 2025 14:37
50 lines
3908 bytes
W dniu 09.08.2025 o 14:16, Jarosław Sokołowski pisze:

> Argument wciąż powtarzany, ale całkiem bez sensu. Ponowne połączenie kabla
> z setkami par przerwanego przez bombę, to jednak co innego, niż połączenie
> żyłką światłowodu punktu A z punktem B lub znalezienie obejścia inną
> istniejącą drogą.

Ale Ty mylisz sieć magistralną z siecią rozdzielczą, łącznie punktu A z 
punktem B to co innego niż setki par, i nie ma znaczenia czy to kabel 
miedziany, światłowodowy czy rury w wodą czy gazem. Aktywne czy pasywne 
połączenia światłowodowe też w którymś miejscu muszą się rozejść na 
setki włókien i mają podobne ograniczenia jak setka par kablowych. 
Pomijam fakt, że setkę miedzianą reperuje się narzędziami dostępnymi 
praktycznie w każdym domu a do światłowodu trzeba mieć już 
specjalistyczny sprzęt.

Nie wiem jak to teraz wygląda ale nasze wojska łączności za czasów 
komuny, na wypadek wojny, miały na wyposażeniu mniejsze lub większe 
centrale kontenerowe z własnym zasilaniem. W razie zniszczenia lokalnej 
centrali w jakimś mieście podłączało się taką centralę kontenerową pod 
istniejącą sieć telefoniczną i zapewniało się łączność ważniejszym 
punktom czy instytucjom. Dla wszystkich ta łączność i tak nie była 
przewidywana, ale do połączenia urzędu miasta z lokalnym puntem obrony 
cywilnej, szpitalem czy jednostką wojskową było to wystarczające. 
Obecnie na wypadek wojny nie mamy już bunkrów oraz schronów a teraz 
dodatkowo zaorywujemy ostatnią w miarę autonomiczną możliwość komunikacji.

> A jednak nie. Nawet w przypadku słynnego impulsu elektromagnetycznego
> światłowodom krzywda się nie dzieje. A występującą punktowo elektronikę
> stosunkowo łatwo ekranować.

Tylko, że sieć światłowodowa wymaga lokalnego zasilania, a o to może być 
trudno na wojnie.

> Tymczasem już ze sto lat temu na Hawajach
> jakiś rozbłysk słoneczny wyindukował w drutach telefonicznych takie
> napięcia, że się centrale popaliły. Mimo że nie było w nich elektroniki.

Rozbłyski na Słońcu mamy cały czas, a teraz jesteśmy sto lat później i 
mamy lepsze zabezpieczenia przeciwprzepięciowe. No w każdym razie nie 
słychać żeby ostatnio paliły się z tego powodu jakieś centrale czy 
elektrownie.

> Na Ukrainie aktualnie mamy niezłą "ruchawkę" -- i dobrze widać, co tam
> działa, a co nie.

Tak, sieć komórkowa działa tak se, ciągle trzeba coś łatać, szczególnie 
w miejscach ciągłych ataków, dodatkowo sieć komórkową można dosyć łatwo 
podsłuchiwać albo zakłócać. Głównie z powyższych powodów obie strony 
przerzuciły się na drony sterowane kablowo.
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244142
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Mon, 11 Aug 2025 08:35
85 lines
5195 bytes
nadir pisze:

>> Argument wciąż powtarzany, ale całkiem bez sensu. Ponowne połączenie
>> kabla z setkami par przerwanego przez bombę, to jednak co innego, niż
>> połączenie żyłką światłowodu punktu A z punktem B lub znalezienie
>> obejścia inną istniejącą drogą.
>
> Ale Ty mylisz sieć magistralną z siecią rozdzielczą, łącznie punktu
> A z punktem B to co innego niż setki par, i nie ma znaczenia czy
> to kabel miedziany, światłowodowy czy rury w wodą czy gazem.

A jednak ma. Kiedyś tak wyglądało połączenie punktów A i B, nawet
odległych. Na tyle niedawno, że pamiętam. Na rozmowę "błyskawiczną"
między Warszawą a Krakowem czekało się pół godziny. Bo była kolejka
do wiszących drutów, a potem do kabli, które wiele nie porawiły.
Żyłką, którą pociągnęli do mnie do domu, można przesłać 8 gigabitów
na sekundę. Rozmowa to 64k, choć dzisiaj nawet niecały kilobajt
wystarczy, by pogadać. Czyli tym co mam, można przesłać wszystkie
rozmowy w kraju. Dzisiejszą sieć definiuje topologia, nie przepustowość.

> Aktywne czy pasywne połączenia światłowodowe też w którymś miejscu
> muszą się rozejść na setki włókien i mają podobne ograniczenia jak
> setka par kablowych. 

Zupełnie inne. Kiedyś tu, bodaj Michał Jankowski opisywał, jak zmieniano
centralę telefoniczną na warszawskim Mokotowie. Zmienił się nie tylko
prefiks, ale ostatnie cyferki też każdy abonent dostał losowo inne.
Bo w nocy rżnęli kable, potem w pośpiechu łączyli jak leci. Dzwonili
po kolei na każdy numer, pytali, do kogo się dodzwonili, jaki był
poprzedni numer i wpisywali w papiery. Inaczej się nie dało. Światłowody
łączy się ja wygodnie, a dopiero potem się definiuje co, gdzie i jak.

> Pomijam fakt, że setkę miedzianą reperuje się narzędziami dostępnymi 
> praktycznie w każdym domu a do światłowodu trzeba mieć już 
> specjalistyczny sprzęt.

W sumie bardzo tani i dostępny. Jeśli porównać z klasyczną telefonią.

> Nie wiem jak to teraz wygląda ale nasze wojska łączności za czasów 
> komuny, na wypadek wojny, miały na wyposażeniu mniejsze lub większe 
> centrale kontenerowe z własnym zasilaniem.

Na szczęście dzisiaj wygląda to zupełnie inaczej.

> Obecnie na wypadek wojny nie mamy już bunkrów oraz schronów
> a teraz dodatkowo zaorywujemy ostatnią w miarę autonomiczną
> możliwość komunikacji.

   Chodounsky opowiadał Vańkowi, że zdaniem jego ta wojna światowa
   to błazeństwo. Najgorsze na tej wojnie jest to, że gdy się czasem
   przerwą przewody telefoniczne, to trzeba je w nocy naprawiać,
   a jeszcze gorsze to, że teraz mają reflektory, jakich dawniej
   nie znano. Otóż teraz, właśnie w chwili gdy naprawisz te przeklęte
   druty, nieprzyjaciel wyszuka cię reflektorem i poszczuje na ciebie
   całą artylerię.

Już w pierwszej wojnie światowej tak to wyglądało, w drugiej nie było
lepiej i telefonami mało kto się zachwycał. A teraz, to już w ogóle.

>> Na Ukrainie aktualnie mamy niezłą "ruchawkę" -- i dobrze widać, co
>> tam działa, a co nie.
>
> Tak, sieć komórkowa działa tak se, ciągle trzeba coś łatać, szczególnie 
> w miejscach ciągłych ataków, dodatkowo sieć komórkową można dosyć łatwo 
> podsłuchiwać albo zakłócać.

Znowu jakieś prastare mity i legendy. Można się starać, czasem się uda.
Bo ludzie się gubią w nowoczesnej technice, podsłuchiwani popełniają
czasem kardynalne błędy. W dzieciństwie na wakacje jeździłem w miejsce,
gdzie opodal przeciegała międzymiastowa linia telefoniczna. Taka
na drewnianych słupach, z mnóstwem drutów podtrzymywanych przez
porcelanowe izolatory. W dzień metr od słupa słychać było buczenie
jak w ulu, kilkanaście zmieszanych rozmów. Ale w nocy, jak się ucho
przyłożyło do słupa, słychać było gadanie nocnych Marków, bywało, że
słowa całkiem zrozumiałe.

> Głównie z powyższych powodów obie strony przerzuciły się na drony
> sterowane kablowo.

Tak, i z tym długim drucikiem lecą z Kijowa do Moskwy. Owszem, robi
się też sterowanie światłowodem, ale to jednak nieco inny temat,
a powody bardziej złożone od powyższych.

-- 
Jarek
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244143
Author: J.F
Date: Tue, 12 Aug 2025 10:43
104 lines
6039 bytes
On Mon, 11 Aug 2025 10:35:45 +0200, Jarosław Sokołowski wrote:
> nadir pisze:
>>> Argument wciąż powtarzany, ale całkiem bez sensu. Ponowne połączenie
>>> kabla z setkami par przerwanego przez bombę, to jednak co innego, niż
>>> połączenie żyłką światłowodu punktu A z punktem B lub znalezienie
>>> obejścia inną istniejącą drogą.
>>
>> Ale Ty mylisz sieć magistralną z siecią rozdzielczą, łącznie punktu
>> A z punktem B to co innego niż setki par, i nie ma znaczenia czy
>> to kabel miedziany, światłowodowy czy rury w wodą czy gazem.
> 
> A jednak ma. Kiedyś tak wyglądało połączenie punktów A i B, nawet
> odległych. Na tyle niedawno, że pamiętam. Na rozmowę "błyskawiczną"
> między Warszawą a Krakowem czekało się pół godziny. Bo była kolejka
> do wiszących drutów, a potem do kabli, które wiele nie porawiły.
> Żyłką, którą pociągnęli do mnie do domu, można przesłać 8 gigabitów
> na sekundę. Rozmowa to 64k, choć dzisiaj nawet niecały kilobajt
> wystarczy, by pogadać. Czyli tym co mam, można przesłać wszystkie
> rozmowy w kraju. Dzisiejszą sieć definiuje topologia, nie przepustowość.

Ale myślisz o sieci magistralnej/miedzymiastowej, czy np miejskiej.
Trafi bomba w warszawską ulicę, i kable urwie.
I te od telefonów, i te od prądu.

>> Aktywne czy pasywne połączenia światłowodowe też w którymś miejscu
>> muszą się rozejść na setki włókien i mają podobne ograniczenia jak
>> setka par kablowych. 
> 
> Zupełnie inne. Kiedyś tu, bodaj Michał Jankowski opisywał, jak zmieniano
> centralę telefoniczną na warszawskim Mokotowie. Zmienił się nie tylko
> prefiks, ale ostatnie cyferki też każdy abonent dostał losowo inne.
> Bo w nocy rżnęli kable, potem w pośpiechu łączyli jak leci. Dzwonili
> po kolei na każdy numer, pytali, do kogo się dodzwonili, jaki był
> poprzedni numer i wpisywali w papiery. Inaczej się nie dało.

A kiedy to było?  Bo później jakoś inaczej przełączali, z bez zmiany
końcówki.

> Światłowody
> łączy się ja wygodnie, a dopiero potem się definiuje co, gdzie i jak.

Co też wymaga czasu.
Co prawda jeśli przypisane do urządzeń, to się zachowa, o ile
"centrala" się zachowa, lub pliki przypisań.

>> Pomijam fakt, że setkę miedzianą reperuje się narzędziami dostępnymi 
>> praktycznie w każdym domu a do światłowodu trzeba mieć już 
>> specjalistyczny sprzęt.
> 
> W sumie bardzo tani i dostępny. Jeśli porównać z klasyczną telefonią.

Jak Chinczyki nałożą embargo, to już nie taki tani.
Albo jak zdalnie połowę wyłączą.
No i prądu wymagają ..

>> Nie wiem jak to teraz wygląda ale nasze wojska łączności za czasów 
>> komuny, na wypadek wojny, miały na wyposażeniu mniejsze lub większe 
>> centrale kontenerowe z własnym zasilaniem.
> 
> Na szczęście dzisiaj wygląda to zupełnie inaczej.

I mają przewoźne spawarki światłowodów.

>> Obecnie na wypadek wojny nie mamy już bunkrów oraz schronów
>> a teraz dodatkowo zaorywujemy ostatnią w miarę autonomiczną
>> możliwość komunikacji.
> 
>    Chodounsky opowiadał Vańkowi, że zdaniem jego ta wojna światowa
>    to błazeństwo. Najgorsze na tej wojnie jest to, że gdy się czasem
>    przerwą przewody telefoniczne, to trzeba je w nocy naprawiać,
>    a jeszcze gorsze to, że teraz mają reflektory, jakich dawniej
>    nie znano. Otóż teraz, właśnie w chwili gdy naprawisz te przeklęte
>    druty, nieprzyjaciel wyszuka cię reflektorem i poszczuje na ciebie
>    całą artylerię.
> 
> Już w pierwszej wojnie światowej tak to wyglądało, w drugiej nie było
> lepiej i telefonami mało kto się zachwycał. A teraz, to już w ogóle.

Czasami nawiedza nas powódź ... i wtedy jest test ..

>>> Na Ukrainie aktualnie mamy niezłą "ruchawkę" -- i dobrze widać, co
>>> tam działa, a co nie.
>>
>> Tak, sieć komórkowa działa tak se, ciągle trzeba coś łatać, szczególnie 
>> w miejscach ciągłych ataków, dodatkowo sieć komórkową można dosyć łatwo 
>> podsłuchiwać albo zakłócać.
> 
> Znowu jakieś prastare mity i legendy. Można się starać, czasem się uda.
> Bo ludzie się gubią w nowoczesnej technice, podsłuchiwani popełniają
> czasem kardynalne błędy. W dzieciństwie na wakacje jeździłem w miejsce,
> gdzie opodal przeciegała międzymiastowa linia telefoniczna. Taka

A na pewno międzymiastowa? 
Może do tej jednej miejscowości ?

> na drewnianych słupach, z mnóstwem drutów podtrzymywanych przez
> porcelanowe izolatory. W dzień metr od słupa słychać było buczenie
> jak w ulu, kilkanaście zmieszanych rozmów. Ale w nocy, jak się ucho
> przyłożyło do słupa, słychać było gadanie nocnych Marków, bywało, że
> słowa całkiem zrozumiałe.

Ciekawe. Prąd tam słabiutki ..

J.
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244147
Author: nadir
Date: Tue, 12 Aug 2025 19:35
87 lines
5776 bytes
W dniu 11.08.2025 o 10:35, Jarosław Sokołowski pisze:

> A jednak ma. Kiedyś tak wyglądało połączenie punktów A i B, nawet
> odległych. Na tyle niedawno, że pamiętam. Na rozmowę "błyskawiczną"
> między Warszawą a Krakowem czekało się pół godziny. Bo była kolejka
> do wiszących drutów, a potem do kabli, które wiele nie porawiły.
> Żyłką, którą pociągnęli do mnie do domu, można przesłać 8 gigabitów
> na sekundę. Rozmowa to 64k, choć dzisiaj nawet niecały kilobajt
> wystarczy, by pogadać. Czyli tym co mam, można przesłać wszystkie
> rozmowy w kraju. Dzisiejszą sieć definiuje topologia, nie przepustowość.

Nie wiem jak Ty, ale piszę o awaryjnej łączności na wypadek wojny czy 
jakiego kataklizmu, gdzie ludzie nie mają elektryczności albo jest ona 
ograniczona. Konwencjonalna centrala ze swoim zasilaniem załatwia 
podstawową łączność na takie okoliczności. Topologia i przepustowości 
nie mają tu nic do rzeczy.

> Zupełnie inne. Kiedyś tu, bodaj Michał Jankowski opisywał, jak zmieniano
> centralę telefoniczną na warszawskim Mokotowie. Zmienił się nie tylko
> prefiks, ale ostatnie cyferki też każdy abonent dostał losowo inne.
> Bo w nocy rżnęli kable, potem w pośpiechu łączyli jak leci. Dzwonili
> po kolei na każdy numer, pytali, do kogo się dodzwonili, jaki był
> poprzedni numer i wpisywali w papiery.

Nie wiem co oni tam robili, ale...

> Inaczej się nie dało.

...dało się. Brałem udział w przełączaniu/rozbudowie/likwidacji 
kilkunastu central, o pojemnościach od kilkudziesięciu do kilku tysięcy 
numerów. Robiło się to w nocy, przerwa w dostępie dla abonentów nie 
przekraczała godziny. Czasem zdarzały się jakieś pojedyncze pomyłki, ale 
nigdy nie było tak, że dzwoniło się do wszystkich jak leci.

> Światłowody
> łączy się ja wygodnie, a dopiero potem się definiuje co, gdzie i jak.

Na przełącznicy głównej równie łatwo łączy się światłowody jak i miedź, 
ale na drugim końcu kabla jednego i drugiego jest sieć rozdzielcza, 
gdzie pojedyncze włókno lub para miedziana trafia już do konkretnego 
abonenta.

> W sumie bardzo tani i dostępny. Jeśli porównać z klasyczną telefonią.

Tak? Ile masz spawarek światłowodowych w domu? Ja nie mam żadnej, a żeby 
połatać kabel/drut miedziany w warunkach polowych wystarczy nuż kuchenny 
i jakaś taśma, nawet nie musi być specjalnie izolacyjna.

>     Chodounsky opowiadał Vańkowi, że zdaniem jego ta wojna światowa
>     to błazeństwo. Najgorsze na tej wojnie jest to, że gdy się czasem
>     przerwą przewody telefoniczne, to trzeba je w nocy naprawiać,
>     a jeszcze gorsze to, że teraz mają reflektory, jakich dawniej
>     nie znano. Otóż teraz, właśnie w chwili gdy naprawisz te przeklęte
>     druty, nieprzyjaciel wyszuka cię reflektorem i poszczuje na ciebie
>     całą artylerię.
> 
> Już w pierwszej wojnie światowej tak to wyglądało, w drugiej nie było
> lepiej i telefonami mało kto się zachwycał. A teraz, to już w ogóle.

Nadal nie rozumiesz o czym piszę. Nie chodzi o łączność na froncie czy 
terenach objętych walkami, tym niech się wojsko martwi. Ale o miasta czy 
wsie, w których z różnych powodów ucierpiały centrale, BTS-y czy jakieś 
stacje transformatorowe a ludzie nadal potrzebują skomunikować się z 
lekarzem, szpital potrzebuje komunikacji z lokalnym urzędem miasta, 
urząd miasta potrzebuje mieć kontakt z sołtysami okolicznych wiosek.

> Znowu jakieś prastare mity i legendy. Można się starać, czasem się uda.
> Bo ludzie się gubią w nowoczesnej technice, podsłuchiwani popełniają
> czasem kardynalne błędy. 

Jakie masz domowe sposoby na uniknięcie podpięcia się pod IMSI catcher?

> W dzieciństwie na wakacje jeździłem w miejsce,
> gdzie opodal przeciegała międzymiastowa linia telefoniczna. Taka
> na drewnianych słupach, z mnóstwem drutów podtrzymywanych przez
> porcelanowe izolatory. W dzień metr od słupa słychać było buczenie
> jak w ulu, kilkanaście zmieszanych rozmów. Ale w nocy, jak się ucho
> przyłożyło do słupa, słychać było gadanie nocnych Marków, bywało, że
> słowa całkiem zrozumiałe.

A dziś można z kilkuset metrów lub nawet kilku kilometrów przechwycić 
cały ruch w eterze.

> Tak, i z tym długim drucikiem lecą z Kijowa do Moskwy.

No chyba się znasz skoro tak twierdzisz, bo ja o takich zasięgach nie 
słyszałem.
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244148
Author: J.F
Date: Wed, 13 Aug 2025 12:22
123 lines
7199 bytes
On Tue, 12 Aug 2025 21:35:07 +0200, nadir wrote:
> W dniu 11.08.2025 o 10:35, Jarosław Sokołowski pisze:
>> A jednak ma. Kiedyś tak wyglądało połączenie punktów A i B, nawet
>> odległych. Na tyle niedawno, że pamiętam. Na rozmowę "błyskawiczną"
>> między Warszawą a Krakowem czekało się pół godziny. Bo była kolejka
>> do wiszących drutów, a potem do kabli, które wiele nie porawiły.
>> Żyłką, którą pociągnęli do mnie do domu, można przesłać 8 gigabitów
>> na sekundę. Rozmowa to 64k, choć dzisiaj nawet niecały kilobajt
>> wystarczy, by pogadać. Czyli tym co mam, można przesłać wszystkie
>> rozmowy w kraju. Dzisiejszą sieć definiuje topologia, nie przepustowość.
> 
> Nie wiem jak Ty, ale piszę o awaryjnej łączności na wypadek wojny czy 
> jakiego kataklizmu, gdzie ludzie nie mają elektryczności albo jest ona 
> ograniczona. Konwencjonalna centrala ze swoim zasilaniem załatwia 
> podstawową łączność na takie okoliczności. Topologia i przepustowości 
> nie mają tu nic do rzeczy.

Przy czym ta łączność jest potrzebna i lokalna, i międzymiastowa ..
Szczególnie teraz, jak nie bardzo wiadomo, gdzie ten operator 112 jest
..

>> Zupełnie inne. Kiedyś tu, bodaj Michał Jankowski opisywał, jak zmieniano
>> centralę telefoniczną na warszawskim Mokotowie. Zmienił się nie tylko
>> prefiks, ale ostatnie cyferki też każdy abonent dostał losowo inne.
>> Bo w nocy rżnęli kable, potem w pośpiechu łączyli jak leci. Dzwonili
>> po kolei na każdy numer, pytali, do kogo się dodzwonili, jaki był
>> poprzedni numer i wpisywali w papiery.
> 
> Nie wiem co oni tam robili, ale...
> 
>> Inaczej się nie dało.
> 
> ...dało się. Brałem udział w przełączaniu/rozbudowie/likwidacji 
> kilkunastu central, o pojemnościach od kilkudziesięciu do kilku tysięcy 
> numerów. Robiło się to w nocy, przerwa w dostępie dla abonentów nie 
> przekraczała godziny. Czasem zdarzały się jakieś pojedyncze pomyłki, ale 
> nigdy nie było tak, że dzwoniło się do wszystkich jak leci.

Szczególnie po nocy :-)

Ale kiedy wykrywano te pomyłki?
Bo jak do kogoś często dzwoniono, to dzwoniący wiedzieli o pomyłkach
... i może zgłosili.

Jak ktoś często dzwonił do rodziny/znajomych na komórki, to mogli mu
powiedzieć, że inny numer jest.

Ale w innych przypadkach, to się mógł zdziwić dopiero przy fakturze
... albo nawet tego nie.

A samo to przełączanie to jak wyglądało?
Bo kable "z terenu" dochodzą chyba gdzieś do "krosownicy", tam są
podłączone też kable z centrali właściwej, no i nie wiem - podłączyc
drugą centralę równolegle, a potem tylko jedną wyłączyć a drugą
włączyć,
czy podłączyć kable z odpowienimi wtyczkami, a potem tylko wtyczki w
centralach zmienić?
Bo chyba nie robiono nowych połączeń własnie tej krytycznej nocy ... 
choć 10 tys nr, może do zrobienia w kilka h np przez 10 pracowników.
Szczególnie, jak większość kabli "po kolei", bo jak kiedys tak po
kolei przyłączali klientów, tak już zostało ...

>> Światłowody
>> łączy się ja wygodnie, a dopiero potem się definiuje co, gdzie i jak.
> 
> Na przełącznicy głównej równie łatwo łączy się światłowody jak i miedź, 
> ale na drugim końcu kabla jednego i drugiego jest sieć rozdzielcza, 
> gdzie pojedyncze włókno lub para miedziana trafia już do konkretnego 
> abonenta.

No ale jak ten przydział abonenta jest robiony w/g numeru/kodu ONT,
jak to w GPON, to się prawie w ogóle starać nie trzeba.

Gorzej jak bomba trafi np ulicę, i trzeba będzie te światłowody jakoś
pospawać ..

>> W sumie bardzo tani i dostępny. Jeśli porównać z klasyczną telefonią.
> 
> Tak? Ile masz spawarek światłowodowych w domu? Ja nie mam żadnej, a żeby 
> połatać kabel/drut miedziany w warunkach polowych wystarczy nuż kuchenny 
> i jakaś taśma, nawet nie musi być specjalnie izolacyjna.

Fachowcy spawarki mają.
A jak zbombardują ulicę, to pewnie i fachowców od łączenia miedzi
zabraknie, bo byle kogo nie dopuszczą .

>>     Chodounsky opowiadał Vańkowi, że zdaniem jego ta wojna światowa
>>     to błazeństwo. Najgorsze na tej wojnie jest to, że gdy się czasem
>>     przerwą przewody telefoniczne, to trzeba je w nocy naprawiać,
>>     a jeszcze gorsze to, że teraz mają reflektory, jakich dawniej
>>     nie znano. Otóż teraz, właśnie w chwili gdy naprawisz te przeklęte
>>     druty, nieprzyjaciel wyszuka cię reflektorem i poszczuje na ciebie
>>     całą artylerię.
>> 
>> Już w pierwszej wojnie światowej tak to wyglądało, w drugiej nie było
>> lepiej i telefonami mało kto się zachwycał. A teraz, to już w ogóle.
> 
> Nadal nie rozumiesz o czym piszę. Nie chodzi o łączność na froncie czy 
> terenach objętych walkami, tym niech się wojsko martwi. Ale o miasta czy 
> wsie, w których z różnych powodów ucierpiały centrale, BTS-y czy jakieś 
> stacje transformatorowe a ludzie nadal potrzebują skomunikować się z 
> lekarzem, szpital potrzebuje komunikacji z lokalnym urzędem miasta, 
> urząd miasta potrzebuje mieć kontakt z sołtysami okolicznych wiosek.

A należy się spodzieawać, że przeciwnik zaatakuje elektrownie, linie
transmisyjne energetyzne, trsnsormtory.

A koljny nalot to na centrale ttf.

>> W dzieciństwie na wakacje jeździłem w miejsce,
>> gdzie opodal przeciegała międzymiastowa linia telefoniczna. Taka
>> na drewnianych słupach, z mnóstwem drutów podtrzymywanych przez
>> porcelanowe izolatory. W dzień metr od słupa słychać było buczenie
>> jak w ulu, kilkanaście zmieszanych rozmów. Ale w nocy, jak się ucho
>> przyłożyło do słupa, słychać było gadanie nocnych Marków, bywało, że
>> słowa całkiem zrozumiałe.
> 
> A dziś można z kilkuset metrów lub nawet kilku kilometrów przechwycić 
> cały ruch w eterze.

IMSI catcher, czy słabo szyfrowane?

J.
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244149
Author: nadir
Date: Wed, 13 Aug 2025 22:09
108 lines
6218 bytes
W dniu 13.08.2025 o 14:22, J.F pisze:

> Przy czym ta łączność jest potrzebna i lokalna, i międzymiastowa ..
> Szczególnie teraz, jak nie bardzo wiadomo, gdzie ten operator 112 jest

Wiadomo gdzie są, każde województwo + Radom mają swoje centrum 
powiadamiania ratunkowego.
https://www.gov.pl/web/mswia/centra-powiadamiania-ratunkowego
Obsługują one głownie lokalnych klientów, ale w razie przeciążenia 
któregoś z centrów, awarii lub prac serwisowych zgłaszający 
przekierowywani są do innych WCPR-ów, do których, to już ich algorytm 
decyduje.

> Szczególnie po nocy :-)

Z przyczyn oczywistych.

> Ale kiedy wykrywano te pomyłki?

Jak obsługa wykryła pomyłkę to ją prostowała, ale najczęściej to ludzie 
sami zgłaszali.

> Bo jak do kogoś często dzwoniono, to dzwoniący wiedzieli o pomyłkach
> ... i może zgłosili.
> 
> Jak ktoś często dzwonił do rodziny/znajomych na komórki, to mogli mu
> powiedzieć, że inny numer jest.
> 
> Ale w innych przypadkach, to się mógł zdziwić dopiero przy fakturze
> ... albo nawet tego nie.

No tak było, cóż poradzić.

> A samo to przełączanie to jak wyglądało?
> Bo kable "z terenu" dochodzą chyba gdzieś do "krosownicy", tam są
> podłączone też kable z centrali właściwej, no i nie wiem - podłączyc
> drugą centralę równolegle, a potem tylko jedną wyłączyć a drugą
> włączyć,
> czy podłączyć kable z odpowienimi wtyczkami, a potem tylko wtyczki w
> centralach zmienić?
> Bo chyba nie robiono nowych połączeń własnie tej krytycznej nocy ...
> choć 10 tys nr, może do zrobienia w kilka h np przez 10 pracowników.
> Szczególnie, jak większość kabli "po kolei", bo jak kiedys tak po
> kolei przyłączali klientów, tak już zostało ...

Zdaje się, że już tu opisywałem jak to się odbywa, ale nie problem 
przypomnę.
Zrwónoleglało się na łączówkach, do których byli podłączeni poszczególni 
abonenci pary starej i nowej centrali. Z tym że pary od strony stacyjnej 
tej nowej centrali były w stanie izolacji, to znaczy albo nie miały 
założonych bezpieczników albo były odizolowane specjalnymi kołkami.
W godzinę przełączenia kable od strony stacyjnej starej centrali 
wyrywało się, a częściej wycinało cęgami, po czym ściągało się izolację 
lub zakładało bezpieczniki od strony nowej centrali. W zależności od 
wielkości central brało w samym przełączaniu udział od kilku do 
kilkunastu osób. W tym czasie obsługa samej central zajmowała się 
przekierowywaniem ruchu z jednej na drugą.
A wszystko to i tak było wcześniej poprzedzone wielodniowymi pracami też 
sporej ilości ludzi.
Czasem przy mniejszych obiektach stosowaliśmy metodę przełączania 
setkami abonentów. Monterzy spokojnie na przełącznicy przekrosowywali 
abonentów z jednej centrali na drugą, po czym dla takiej setki abonentów 
zmieniało się kierowanie ruchem i routing na obu centralach.
Tą drugą metodę praktykowało się nawet za dnia, bo przerwy w łączności 
nie przekraczały dwóch godzin, wszystko zależało głównie od sprawności 
montera, bo to on miał najwięcej do roboty.
Oczywiście przed każdą taką akcją były komunikaty w lokalnych gazetach 
i/lub radiu, a ważniejsze instytucje były zawczasu powiadamianie pisemnie.

> No ale jak ten przydział abonenta jest robiony w/g numeru/kodu ONT,
> jak to w GPON, to się prawie w ogóle starać nie trzeba.

No ale fizycznie do domu lub mieszkania włókno trzeba doprowadzić, 
podobnie jak wcześniej miedź.

> Fachowcy spawarki mają.

Fachowców dużo wcześniej przejmie wojo. Nie wiem jak to teraz wygląda 
ale za czasów minionych większość absolwentów zawodówek i techników 
telekomunikacyjnych miało przydziały mobilizacyjne, podobnie jak 
pielęgniarki i lekarze. Tacy fachowcy byli wtedy potrzebni. Dziś super 
wyjebiaszczy switch w firmie konfiguruje mi gostek z drugiego końca 
świata, on na tą wojnę nawet nie przyjedzie.

> A jak zbombardują ulicę, to pewnie i fachowców od łączenia miedzi
> zabraknie, bo byle kogo nie dopuszczą .

Do łącznia miedzi to można i szympansa przyuczyć. Kablarze to były 
niziny nizin w przypadku telekomunikacji i po kilku godzinach/dniach pod 
okiem majstra można było samemu zostać majstrem. Tyle tylko, że już dziś 
tych "fachowców" nie ma bo odchodzą do lamusa wraz z telefonią 
konwencjonalną.

> A należy się spodzieawać, że przeciwnik zaatakuje elektrownie, linie
> transmisyjne energetyzne, trsnsormtory.
> 
> A koljny nalot to na centrale ttf.

...węzły kolejowe i drogowe, porty wszystko zależy od potrzeb i fantazji 
atakującego.

> IMSI catcher, 

To i inne cudeńka, o których się nie mówi.

> czy słabo szyfrowane?

Dla cywila mocno szyfrowane dla służb już niekoniecznie.
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244150
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Thu, 14 Aug 2025 01:16
19 lines
1691 bytes
nadir napisał:

> Oczywiście przed każdą taką akcją były komunikaty w lokalnych
> gazetach i/lub radiu, a ważniejsze instytucje były zawczasu
> powiadamianie pisemnie.

Gazety. Ogłoszenia na murach. Świetne medium komunikacyjne. Takie
szybkie, choć nie za bardzo. W sam raz pasuje, dzisiejsze "zetki"
dobrze je rozumieją. Mnie z kolei bardzo fascynują maszyny parowe.
Chętnie bym się przejechał parowozem jakim. Wciąż mam w uszach to
sapanie, syczenie, za tym tęsknię.

Jarek

-- 
Gdy znów do murów klajstrem świeżym
Przylepiać zaczną obwieszczenia,
Gdy "do ludności", "do żołnierzy"
Na alarm czarny druk uderzy
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244144
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Thu, 14 Aug 2025 01:19
16 lines
1519 bytes
Pan J.F napisał:

>> na drewnianych słupach, z mnóstwem drutów podtrzymywanych
>> przez porcelanowe izolatory. W dzień metr od słupa słychać
>> było buczenie jak w ulu, kilkanaście zmieszanych rozmów.
>> Ale w nocy, jak się ucho przyłożyło do słupa, słychać było
>> gadanie nocnych Marków, bywało, że słowa całkiem zrozumiałe.
>
> Ciekawe. Prąd tam słabiutki ..

Mity, legendy, bajki z mchu i paproci. To całkiem energochłonna
technologia była. Dobrze wiem, jak akumulatorownia w centrali
wyglądała.

-- 
Jarek
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244145
Author: J.F
Date: Thu, 14 Aug 2025 09:34
24 lines
2193 bytes
On Thu, 14 Aug 2025 03:19:06 +0200, Jarosław Sokołowski wrote:
> Pan J.F napisał:
>>> na drewnianych słupach, z mnóstwem drutów podtrzymywanych
>>> przez porcelanowe izolatory. W dzień metr od słupa słychać
>>> było buczenie jak w ulu, kilkanaście zmieszanych rozmów.
>>> Ale w nocy, jak się ucho przyłożyło do słupa, słychać było
>>> gadanie nocnych Marków, bywało, że słowa całkiem zrozumiałe.
>>
>> Ciekawe. Prąd tam słabiutki ..
> 
> Mity, legendy, bajki z mchu i paproci. To całkiem energochłonna
> technologia była. Dobrze wiem, jak akumulatorownia w centrali
> wyglądała.

No ale to do tych przekaźników i wybieraków.

Napięcie na telefonie w czasie rozmowy spadało do rzędu 10V, 
mikrofon miał opór niemały, zresztą składowej AC było tyle, 
aby w słuchawce było jakoś sensownie słychac.

Być może te międzymiastowe tory miały jakies wzmacniacze, 
i większy prąd czy napięcie w drutach było.

J.
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244151
Author: J.F
Date: Thu, 14 Aug 2025 10:06
28 lines
2241 bytes
On Thu, 14 Aug 2025 03:16:49 +0200, Jarosław Sokołowski wrote:
> nadir napisał:
>> Oczywiście przed każdą taką akcją były komunikaty w lokalnych
>> gazetach i/lub radiu, a ważniejsze instytucje były zawczasu
>> powiadamianie pisemnie.
> 
> Gazety. Ogłoszenia na murach. Świetne medium komunikacyjne. Takie
> szybkie, choć nie za bardzo. W sam raz pasuje, dzisiejsze "zetki"
> dobrze je rozumieją. 

Niedawno było obwieszczenie o wyborach, teraz będzie o poborze,
o kontenerze na smieci, o odczycie liczników ..

> Mnie z kolei bardzo fascynują maszyny parowe.
> Chętnie bym się przejechał parowozem jakim. Wciąż mam w uszach to
> sapanie, syczenie, za tym tęsknię.

Nie to co dzisiaj - klik myszką na komputerze :-)


Marzenie możesz spełnić co roku w Wolsztynie.
Albo już jutro
https://www.parowozy.pl/przejazdy-retro/

Bo ci to starego diesla mają:
https://sochaczew.stacjamuzeum.pl/wydarzenia1/

J.
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244152
Author: nadir
Date: Thu, 14 Aug 2025 20:23
11 lines
1961 bytes
W dniu 14.08.2025 o 03:16, Jarosław Sokołowski pisze:

> Gazety. Ogłoszenia na murach. Świetne medium komunikacyjne. Takie
> szybkie, choć nie za bardzo. W sam raz pasuje, dzisiejsze "zetki"
> dobrze je rozumieją. Mnie z kolei bardzo fascynują maszyny parowe.
> Chętnie bym się przejechał parowozem jakim. Wciąż mam w uszach to
> sapanie, syczenie, za tym tęsknię.

Jak chciałeś mądrusiu 20-25 lat temu powiadomić kilka tysięcy ludzi, że 
za 2-3 tygodnie o północy zniknie im łączność na godzinę czy dwie i się 
do szpitala czy na Policję nie dodzwonią?
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244146
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Thu, 14 Aug 2025 21:55
25 lines
2183 bytes
Pan J.F napisał:

> Napięcie na telefonie w czasie rozmowy spadało do rzędu 10V, 
> mikrofon miał opór niemały, zresztą składowej AC było tyle, 
> aby w słuchawce było jakoś sensownie słychac.

Moc wystarczająca do oświetlenia pokoju. Kiedyś o tym wspominałem.
Jak jeszcze miałem analogową linię w domu, a już były dostępne
wysokowydajne źródła światła, zrobiłem sobie lampkę na czas awarii
zasilania. Wyposażoną w 12-woltowy reflektorek led i kabelkek rj-11
podłaczany do posttepsianego gniazdka w ścianie. Przetwornica
startowała, lampka świciła pełną mocą.

> Być może te międzymiastowe tory miały jakies wzmacniacze,
> i większy prąd czy napięcie w drutach było.

Łupać z grubej rury to był jedyny dostępny sposób zwiększenia zasięgu.

Jarek

-- 
-- W żaden sposób nie mogę się dodzwonić do tych koszar, więc idźcie do
domu i pa-pa-pamiętajcie, że na służbie chlać nie wo-wo-lno. Marsz!
Na dobro kapelana należy zapisać, że do koszar nie telefonował, bo nie
miał w domu telefonu, ale przemawiał do podstawki lampki elektrycznej.
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244153
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Thu, 14 Aug 2025 21:56
23 lines
2123 bytes
nadir pisze:

>> Gazety. Ogłoszenia na murach. Świetne medium komunikacyjne. Takie
>> szybkie, choć nie za bardzo. W sam raz pasuje, dzisiejsze "zetki"
>> dobrze je rozumieją. Mnie z kolei bardzo fascynują maszyny parowe.
>> Chętnie bym się przejechał parowozem jakim. Wciąż mam w uszach to
>> sapanie, syczenie, za tym tęsknię.
>
> Jak chciałeś mądrusiu 20-25 lat temu powiadomić kilka tysięcy ludzi,
> że za 2-3 tygodnie o północy zniknie im łączność na godzinę czy dwie
> i się do szpitala czy na Policję nie dodzwonią?

Przez ogłoszenie na murach. Jeszcze wcześniej chodził dobosz po mieście,
walił w bęben i odczytywał co trzeba. Miało to taką zaletę, że trafiało
również do niepiśmiennych. Ale my tu teraz o "końcu ISDN w Orange", więc
także o końcu wszelkiej telefinii na specjalnych kabelkach. Koniec jest
nieodwłoaly i nie ma czego żałować.

Jarek

-- 
-- Pane Havranek, konec vam vyčnívá.
-- Tohle není konec, to je všechno.
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244154
Author: PiotRek
Date: Sat, 16 Aug 2025 19:17
19 lines
2335 bytes
W dniu 14.08.2025 o 22:23, nadir pisze:
> W dniu 14.08.2025 o 03:16, Jarosław Sokołowski pisze:
> 
>> Gazety. Ogłoszenia na murach. Świetne medium komunikacyjne. Takie
>> szybkie, choć nie za bardzo. W sam raz pasuje, dzisiejsze "zetki"
>> dobrze je rozumieją. Mnie z kolei bardzo fascynują maszyny parowe.
>> Chętnie bym się przejechał parowozem jakim. Wciąż mam w uszach to
>> sapanie, syczenie, za tym tęsknię.
> 
> Jak chciałeś mądrusiu 20-25 lat temu powiadomić kilka tysięcy ludzi, że 
> za 2-3 tygodnie o północy zniknie im łączność na godzinę czy dwie i się 
> do szpitala czy na Policję nie dodzwonią?

Za pomocą ulotki dołączanej do faktury (wtedy wszyscy dostawali 
papierowe, żadnych e-faktur nie było). No i oprócz ogłoszeń w gazetach 
tak właśnie robiono (przynajmniej w Warszawie).

-- 
P.
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244155
Author: nadir
Date: Sat, 16 Aug 2025 21:06
17 lines
2199 bytes
W dniu 16.08.2025 o 21:17, PiotRek pisze:

> Za pomocą ulotki dołączanej do faktury (wtedy wszyscy dostawali 
> papierowe, żadnych e-faktur nie było). 

Później faktury były i owszem, i różne komunikaty się na nich pojawiały, 
ale pierwsze rachunki za telefon jakie otrzymywałem to był jaki gotowy 
wydruk na kartce A5, ręcznie długopisem wpisane impulsy a to wszystko 
opieczętowane i podpisane przez jakąś ważną personę. Wtedy nikt się nie 
bawił w ręczne dopisywanie komunikatów.

> No i oprócz ogłoszeń w gazetach 
> tak właśnie robiono (przynajmniej w Warszawie).

Bo powiadomić trzeba było nie tylko abonentów, kupa ludzi nie miała 
telefonów, ale korzystali z budek telefonicznych a ich też trzeba było 
poinformować.
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244156
Author: PiotRek
Date: Sat, 16 Aug 2025 22:45
33 lines
2837 bytes
W dniu 16.08.2025 o 23:06, nadir pisze:
> W dniu 16.08.2025 o 21:17, PiotRek pisze:
> 
>> Za pomocą ulotki dołączanej do faktury (wtedy wszyscy dostawali 
>> papierowe, żadnych e-faktur nie było). 
> 
> Później faktury były i owszem, i różne komunikaty się na nich pojawiały, 
> ale pierwsze rachunki za telefon jakie otrzymywałem to był jaki gotowy 
> wydruk na kartce A5, ręcznie długopisem wpisane impulsy a to wszystko 
> opieczętowane i podpisane przez jakąś ważną personę. Wtedy nikt się nie 
> bawił w ręczne dopisywanie komunikatów.

Hę? W latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych (bo o tych czasach 
chyba mówimy) były rachunki wypisywane ręcznie? :-o

A jeżeli nawet gdzieś tak było, jak piszesz, to wystarczyło zamówić 
pieczątkę z tekstem informującym o zmianie numeracji i przewidywanym 
chwilowym niedziałaniu telefonu. I przybijać ją na tych rachunkach 
(rzekomo ręcznie wypisywanych).


>> No i oprócz ogłoszeń w gazetach tak właśnie robiono (przynajmniej w 
>> Warszawie).
> 
> Bo powiadomić trzeba było nie tylko abonentów, kupa ludzi nie miała 
> telefonów, ale korzystali z budek telefonicznych a ich też trzeba było 
> poinformować.

Od tego była Janina Magnetofon. :-)


-- 
P.
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244157
Author: nadir
Date: Sun, 17 Aug 2025 00:56
22 lines
2520 bytes
W dniu 17.08.2025 o 00:45, PiotRek pisze:

> Hę? W latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych (bo o tych czasach 
> chyba mówimy) były rachunki wypisywane ręcznie? :-o

Ręcznie lub na maszynie do pisania na gotowych formularzach/rachunkach, 
nie było wtedy komputerów czy masowych wydruków. Zresztą tam nie było 
wiele danych, to i do wypisywania nie było za wiele.
Każdy rejon telekomunikacji, biuro obsługi czy centrala, bo w sumie to 
nie wiem kto faktycznie opowiadał za wydruki rachunków, robiły to 
lokalnie na lokalne potrzeby.

> A jeżeli nawet gdzieś tak było, jak piszesz, to wystarczyło zamówić 
> pieczątkę z tekstem informującym o zmianie numeracji i przewidywanym 
> chwilowym niedziałaniu telefonu. I przybijać ją na tych rachunkach 
> (rzekomo ręcznie wypisywanych).

Może i wystarczyło, jakby średnio mnie to wtedy interesowało.

> Od tego była Janina Magnetofon. :-)

Że niby jak? Miesiąc przed przełączeniem każdemu podstawić zapowiedź słowną?
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244158
Author: J.F
Date: Mon, 18 Aug 2025 16:51
36 lines
2731 bytes
On Sun, 17 Aug 2025 02:56:55 +0200, nadir wrote:
> W dniu 17.08.2025 o 00:45, PiotRek pisze:
>> Hę? W latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych (bo o tych czasach 
>> chyba mówimy) były rachunki wypisywane ręcznie? :-o
> 
> Ręcznie lub na maszynie do pisania na gotowych formularzach/rachunkach, 
> nie było wtedy komputerów czy masowych wydruków. 

We Wrocławiu szły z komputera. 
Nawet już w latach 70-tych.

> Zresztą tam nie było 
> wiele danych, to i do wypisywania nie było za wiele.

Międzymiastowe zamawiane były wypisywane.

Impulsy ... lokalne rozmowy to był 1 impuls niezależnie od długości,
a może nawet wcale ...

>> A jeżeli nawet gdzieś tak było, jak piszesz, to wystarczyło zamówić 
>> pieczątkę z tekstem informującym o zmianie numeracji i przewidywanym 
>> chwilowym niedziałaniu telefonu. I przybijać ją na tych rachunkach 
>> (rzekomo ręcznie wypisywanych).
> 
> Może i wystarczyło, jakby średnio mnie to wtedy interesowało.

Pieczątki były drogie i długo robione.
Prosciej ogłosić w gazecie.

>> Od tego była Janina Magnetofon. :-)
> Że niby jak? Miesiąc przed przełączeniem każdemu podstawić zapowiedź słowną?

Po podniesieniu słuchawki?
Nie wiem, czy tak się dało.

J.
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244159
Author: nadir
Date: Mon, 18 Aug 2025 19:21
45 lines
3588 bytes
W dniu 18.08.2025 o 18:51, J.F pisze:

> We Wrocławiu szły z komputera.

Całkiem możliwe, że w większych ośrodkach tak było, ja pamiętam 
komputera VAX od DEC-a do obróbki bilingu na centrali w Poznaniu, tylko 
że to był raczej początek lat 90-tych lub kocówka 80-tych.

> Nawet już w latach 70-tych.

Wydruk może i szedł z komputera, tylko co z tego jak większość central w 
Polsce nie miało jeszcze wtedy interfejsów do współpracy komputerami, 
ktoś to musiał ręcznie przeklepać do tego komputera.

> Międzymiastowe zamawiane były wypisywane.

Tak, w ruchu ręcznym i półautomatycznym telefonistki ręcznie 
przypisywały rozmowy międzymiastowe konkretnemu abonentowi.

> Impulsy ... lokalne rozmowy to był 1 impuls niezależnie od długości,
> a może nawet wcale ...

Tylko nie pamiętam już czy rozmowy międzymiastowe były szczegółowo 
rozpisywane na rachunku czy pojawiały się jako suma czasu/impulsów?

> Pieczątki były drogie i długo robione.
> Prosciej ogłosić w gazecie.

Nie wiem czy prościej, tak się po prostu robiło, wtedy gazety ludzie 
kupowali masowo. Jak akcja dotyczyła jakieś zapadłej wioski, to 
listonosz lub sołtys informował mieszkańców, tym bardziej ludzi z 
telefonami było tam w najlepszym razie kilkoro.

> Po podniesieniu słuchawki?
> Nie wiem, czy tak się dało.

Technicznie w latach 80-tych i na początku 90-tych to było trudne do 
realizacji, ale nie niemożliwe. Tylko, że to bez sensu było z dwóch powodów.
1. Ludzie by się masowo wkurwiali na każdorazowe wysłuchiwanie takich 
komunikatów, coś jak dziś te wszystkie zapowiedzi o rodo-srodo gdy 
dzwonisz do byle jakiego banku czy urzędu.
2. Nadal nie dotrzesz z takim przekazem do ludzi, którzy telefonów nie 
posiadali a sporadycznie używali aparatów wrzutowych, ich też wypadało 
powiadomić, że któregoś dnia nie dodzwonią się na pogotowie, policję 
albo do kochanki w sąsiednim województwie.
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244160
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Mon, 18 Aug 2025 20:47
21 lines
2300 bytes
nadir pisze:

[...prace przy wymianie centrali telefonicznej...]

> 2. Nadal nie dotrzesz z takim przekazem do ludzi, którzy telefonów
> nie posiadali a sporadycznie używali aparatów wrzutowych, ich też
> wypadało powiadomić, że któregoś dnia nie dodzwonią się na pogotowie,
> policję albo do kochanki w sąsiednim województwie.

Warto w tym miejscu nadmienić, że prawdopodobieństwo niedodzwonienia
się do wyżej wymienionych, spowodowane na przykład oberwaniem przez tzw.
elemnt słuchawek we wszystkich okolicznych aparatach, było znacząco
wyższe. Najwyższe w przypadku kochanki, gdyż nawt gdy słuchawka nie
doznała uszczerbku, to niegrzeczna młodzież mogła ponawkładać w dziurę
do wrzucania płacideł zapałek i bliżej nieokreślonych przedmiotów,
a następnie zakleić ją gumą do żucia. Nie było zwyczaju, by o takich
akcjach informoawć z wyprzedzeniem w "Głosie Chuligana" ani "Przeglądzie
Żulerskim".

-- 
Jarek
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244161
Author: J.F
Date: Tue, 19 Aug 2025 08:35
79 lines
4735 bytes
On Mon, 18 Aug 2025 21:21:07 +0200, nadir wrote:
> W dniu 18.08.2025 o 18:51, J.F pisze:
>> We Wrocławiu szły z komputera.
> 
> Całkiem możliwe, że w większych ośrodkach tak było, ja pamiętam 
> komputera VAX od DEC-a do obróbki bilingu na centrali w Poznaniu, tylko 

Ja myślę, że to była Odra lub Riad. 

> że to był raczej początek lat 90-tych lub kocówka 80-tych.
> 
>> Nawet już w latach 70-tych.
> 
> Wydruk może i szedł z komputera, tylko co z tego jak większość central w 
> Polsce nie miało jeszcze wtedy interfejsów do współpracy komputerami, 
> ktoś to musiał ręcznie przeklepać do tego komputera.

Fotografowało się liczniki, ktoś przepisywał, komputer zajmował się
resztą. MM zamawiane szły osobną drogą.

Bo jak sobie wyobrażasz wypisanie reczne 10 tys faktur, nawet na goły
abonament? A to przecież tylko jedna centrala, we wrocławiu było ich
kilka.
Pilnowanie płatności to osobna sprawa.

>> Międzymiastowe zamawiane były wypisywane.
> Tak, w ruchu ręcznym i półautomatycznym telefonistki ręcznie 
> przypisywały rozmowy międzymiastowe konkretnemu abonentowi.

P.S. A co z międzynarodowymi? Lokalna telefonistka łączyła, czy
karteczka gdzieś z Warszawy przychodziła do regionalnego biura?

>> Impulsy ... lokalne rozmowy to był 1 impuls niezależnie od długości,
>> a może nawet wcale ...
> 
> Tylko nie pamiętam już czy rozmowy międzymiastowe były szczegółowo 
> rozpisywane na rachunku czy pojawiały się jako suma czasu/impulsów?

Te zamawiane chyba nie generowały impulsów.
Ale te automatyczne ... nie pamiętam - albo mieli stosowny program do
zbierania danych i obróbki, albo po prostu impulsy szły w licznik.
Obstawiam to drugie, bo pierwsze bardziej skomplikowane.

>> Pieczątki były drogie i długo robione.
>> Prosciej ogłosić w gazecie.
> 
> Nie wiem czy prościej, tak się po prostu robiło, wtedy gazety ludzie 
> kupowali masowo. Jak akcja dotyczyła jakieś zapadłej wioski, to 
> listonosz lub sołtys informował mieszkańców, tym bardziej ludzi z 
> telefonami było tam w najlepszym razie kilkoro.

Albo jeden - sam sołtys. 
Do niego to można było zadzwonić :-)

>> Po podniesieniu słuchawki?
>> Nie wiem, czy tak się dało.
> 
> Technicznie w latach 80-tych i na początku 90-tych to było trudne do 
> realizacji, ale nie niemożliwe. 

Mały problem, to byłby chyba jeden magnetofon, który odtwarzałby w
pętli i większosc zaczęłaby słuchanie od środka.

> Tylko, że to bez sensu było z dwóch powodów.
> 1. Ludzie by się masowo wkurwiali na każdorazowe wysłuchiwanie takich 
> komunikatów, coś jak dziś te wszystkie zapowiedzi o rodo-srodo gdy 
> dzwonisz do byle jakiego banku czy urzędu.

I co - uciekliby do konkurencji ? :-P

> 2. Nadal nie dotrzesz z takim przekazem do ludzi, którzy telefonów nie 
> posiadali a sporadycznie używali aparatów wrzutowych, ich też wypadało 
> powiadomić, że któregoś dnia nie dodzwonią się na pogotowie, policję 
> albo do kochanki w sąsiednim województwie.

Może i tak.
Ale o ile pamiętam te automaty i tak często nie działały.

J
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244162
Author: J.F
Date: Tue, 19 Aug 2025 09:04
69 lines
4266 bytes
On Tue, 19 Aug 2025 10:35:03 +0200, J.F wrote:
> On Mon, 18 Aug 2025 21:21:07 +0200, nadir wrote:
>> W dniu 18.08.2025 o 18:51, J.F pisze:
>>> We Wrocławiu szły z komputera.
>> 
>> Całkiem możliwe, że w większych ośrodkach tak było, ja pamiętam 
>> komputera VAX od DEC-a do obróbki bilingu na centrali w Poznaniu, tylko 
> 
> Ja myślę, że to była Odra lub Riad. 
> 
>> że to był raczej początek lat 90-tych lub kocówka 80-tych.
>> 
>>> Nawet już w latach 70-tych.
>> 
>> Wydruk może i szedł z komputera, tylko co z tego jak większość central w 
>> Polsce nie miało jeszcze wtedy interfejsów do współpracy komputerami, 
>> ktoś to musiał ręcznie przeklepać do tego komputera.
> 
> Fotografowało się liczniki, ktoś przepisywał, komputer zajmował się
> resztą. MM zamawiane szły osobną drogą.
> 
> Bo jak sobie wyobrażasz wypisanie reczne 10 tys faktur, nawet na goły
> abonament? A to przecież tylko jedna centrala, we wrocławiu było ich
> kilka.
> Pilnowanie płatności to osobna sprawa.
> 
>>> Międzymiastowe zamawiane były wypisywane.
>> Tak, w ruchu ręcznym i półautomatycznym telefonistki ręcznie 
>> przypisywały rozmowy międzymiastowe konkretnemu abonentowi.

Ha - co to za "półautomatyczny"

>>> Impulsy ... lokalne rozmowy to był 1 impuls niezależnie od długości,
>>> a może nawet wcale ...
>> 
>> Tylko nie pamiętam już czy rozmowy międzymiastowe były szczegółowo 
>> rozpisywane na rachunku czy pojawiały się jako suma czasu/impulsów?
> 
> Te zamawiane chyba nie generowały impulsów.
> Ale te automatyczne ... nie pamiętam - albo mieli stosowny program do
> zbierania danych i obróbki, albo po prostu impulsy szły w licznik.
> Obstawiam to drugie, bo pierwsze bardziej skomplikowane.

P.S. rachunek z 1983
https://bufetprl.com/tag/rachunek-prl/#jp-carousel-3308

Komputer nie wiem jaki ma znak funta (Ł pisane), więc raczej nie RIAD.
Odry miały? Czy jakaś hybryda - Riad, z drukarką/wałkiem od Odry?

o ile mnie pamięc nie myli, to w tym przypadku 120zl abonamentu dawało
50 rozmów lokalnych, więc 50 impulsów (impulsy obowiązkowe :-)
pozostałe impulsy płatne osobno.

A wystawił - Ośrodek Obliczeniowy Poczty I Telekomunikacji.

Chodzi mi po głowie, że format był różny - czyżby tu maksymalna
oszczędność papieru?

Swoją drogą - wzór jakiś, czy ktoś XXX wstawił w fotoszopie? 

A jak to potem księgowali - po nr centrali i telefonu właśnie?
Ani konta, ani nic.

Rozliczanie poleceniem zapłaty przez PKO już funkcjonowało.

J.

P.S.
https://www.ksiegarekordow.pl/ksiega/najdluzszy-rachunek-telefoniczny-swiata
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244178
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Tue, 19 Aug 2025 19:19
14 lines
1880 bytes
Pan J.F napisał:

>> Jak akcja dotyczyła jakieś zapadłej wioski, to  listonosz lub sołtys
>> informował mieszkańców, tym bardziej ludzi z telefonami było tam
>> w najlepszym razie kilkoro.
>
> Albo jeden - sam sołtys. Do niego to można było zadzwonić :-)

Na przełomie lat 80/90 obrabiałem dane z GUS opisujące kilkadziesiąt
różnych wskaźników z rozdzielczością do poszczegółnych miejscowości.
Znalazłem kilkanaście wsi, w których nie było ani jednego telefonu.

-- 
Jarek
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244163
Author: PiotRek
Date: Wed, 20 Aug 2025 06:27
12 lines
2064 bytes
W dniu 19.08.2025 o 11:04, J.F pisze:
> P.S. rachunek z 1983
> https://bufetprl.com/tag/rachunek-prl/#jp-carousel-3308
> 
> Swoją drogą - wzór jakiś, czy ktoś XXX wstawił w fotoszopie?


"XX-XX-XX" było w przypadku, gdy abonent miał numer zastrzeżony.


-- 
P.
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244164
Author: PiotRek
Date: Wed, 20 Aug 2025 06:41
27 lines
2559 bytes
W dniu 20.08.2025 o 08:27, PiotRek pisze:
> W dniu 19.08.2025 o 11:04, J.F pisze:
>> P.S. rachunek z 1983
>> https://bufetprl.com/tag/rachunek-prl/#jp-carousel-3308
>>
>> Swoją drogą - wzór jakiś, czy ktoś XXX wstawił w fotoszopie?
> 
> 
> "XX-XX-XX" było w przypadku, gdy abonent miał numer zastrzeżony.

A było tak, bo:

- listonosz też nie powinien znać numeru, który jest zastrzeżony;
- przez otwory w starych skrzynkach można by było podejrzeć, jaki numer 
ma delikwent;
- stare skrzynki (takie duże, pochyłe [1]) można było dość łatwo 
otworzyć w sposób nieautoryzowany (śrubokrętem czy wręcz kawałkiem 
blachy, np. kluczem yale).


[1]
O, takie:
https://zapodaj.net/plik-TLcFPIm5Wm


-- 
P.
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244165
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Wed, 20 Aug 2025 07:42
9 lines
1610 bytes
Pan PiotRek napisał:

> O, takie:
> https://zapodaj.net/plik-TLcFPIm5Wm

Ten ze 157 zawsze musi się wyróżniać!

-- 
Jarek
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244173
Author: PiotRek
Date: Wed, 20 Aug 2025 08:17
11 lines
2096 bytes
W dniu 19.08.2025 o 11:04, J.F pisze:
> P.S. rachunek z 1983
> https://bufetprl.com/tag/rachunek-prl/#jp-carousel-3308

O, właśnie. Pieczątka jest ("ODWRÓCIĆ"). A co jest na odwrocie? Być może 
właśnie informacja o zmianie numeracji. A nie, tym razem chyba nie. Ale 
by się dało. :)


-- 
P.
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244166
Author: PiotRek
Date: Wed, 20 Aug 2025 08:21
14 lines
2216 bytes
W dniu 20.08.2025 o 09:42, Jarosław Sokołowski pisze:
> Pan PiotRek napisał:
> 
>> O, takie:
>> https://zapodaj.net/plik-TLcFPIm5Wm
> 
> Ten ze 157 zawsze musi się wyróżniać!

Ba, ulotkonosz włożył ulotkę nawet do skrzynki przeznaczonej na zwroty. 
Co nim kierowało - pojęcia nie mam.


-- 
P.
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244167
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Wed, 20 Aug 2025 12:46
14 lines
1884 bytes
Pan PiotRek napisał:

>>> O, takie:
>>> https://zapodaj.net/plik-TLcFPIm5Wm
>> 
>> Ten ze 157 zawsze musi się wyróżniać!
>
> Ba, ulotkonosz włożył ulotkę nawet do skrzynki przeznaczonej na zwroty. 
> Co nim kierowało - pojęcia nie mam.

A może to ten ze 164 nie był zaineresowany i zwrócił?

-- 
Jarek
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244174
Author: nadir
Date: Wed, 20 Aug 2025 16:55
13 lines
2128 bytes
W dniu 19.08.2025 o 11:04, J.F pisze:

> Ha - co to za "półautomatyczny"

Abonent łączył się z telefonistką, a ta już miała do dyspozycji 
automatyczne łącza międzymiastowe i abonenta z innego miasta mogła 
wywołać sama.

> P.S. rachunek z 1983
> https://bufetprl.com/tag/rachunek-prl/#jp-carousel-3308

Widywałem takie rachunki, ale te które otrzymywałem na przełomie lat 
80/90 były jednak inne.
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244175
Author: J.F
Date: Wed, 20 Aug 2025 17:15
23 lines
2410 bytes
On Wed, 20 Aug 2025 18:55:53 +0200, nadir wrote:
> W dniu 19.08.2025 o 11:04, J.F pisze:
>> Ha - co to za "półautomatyczny"
> 
> Abonent łączył się z telefonistką, a ta już miała do dyspozycji 
> automatyczne łącza międzymiastowe i abonenta z innego miasta mogła 
> wywołać sama.
> 
>> P.S. rachunek z 1983
>> https://bufetprl.com/tag/rachunek-prl/#jp-carousel-3308
> 
> Widywałem takie rachunki, ale te które otrzymywałem na przełomie lat 
> 80/90 były jednak inne.

80/90 to juz komputeryzacja zaawansowana :-)

Choć w takim PKO BP, panienka z okienka miała wydruk stanu kont, 
i sobie długopisem notowała ile kto przelał lub wypłacił ...
no ale wydruk z porządnego mainframe, jak byśmy to dziś powiedzieli
:-)


J.
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244169
Author: J.F
Date: Wed, 20 Aug 2025 18:08
22 lines
2394 bytes
On Wed, 20 Aug 2025 08:41:12 +0200, PiotRek wrote:
> W dniu 20.08.2025 o 08:27, PiotRek pisze:
>> W dniu 19.08.2025 o 11:04, J.F pisze:
>>> P.S. rachunek z 1983
>>> https://bufetprl.com/tag/rachunek-prl/#jp-carousel-3308
>>>
>>> Swoją drogą - wzór jakiś, czy ktoś XXX wstawił w fotoszopie?
>> 
>> 
>> "XX-XX-XX" było w przypadku, gdy abonent miał numer zastrzeżony.
> 
> A było tak, bo:
> 
> - listonosz też nie powinien znać numeru, który jest zastrzeżony;
> - przez otwory w starych skrzynkach można by było podejrzeć, jaki numer 
> ma delikwent;

Fajnie, tylko jak PPTT sobie radziła przy księgowaniu płatności?

nie ma zadnego numeru klienta, jest nazwisko i adres ..

J.
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244179
Author: J.F
Date: Wed, 20 Aug 2025 18:11
23 lines
2429 bytes
On Tue, 19 Aug 2025 21:19:43 +0200, Jarosław Sokołowski wrote:
> Pan J.F napisał:
>>> Jak akcja dotyczyła jakieś zapadłej wioski, to  listonosz lub sołtys
>>> informował mieszkańców, tym bardziej ludzi z telefonami było tam
>>> w najlepszym razie kilkoro.
>>
>> Albo jeden - sam sołtys. Do niego to można było zadzwonić :-)
> 
> Na przełomie lat 80/90 obrabiałem dane z GUS opisujące kilkadziesiąt
> różnych wskaźników z rozdzielczością do poszczegółnych miejscowości.
> Znalazłem kilkanaście wsi, w których nie było ani jednego telefonu.

A ja pamiętam takie, gdzie był jeden.
U sołtysa właśnie.

Zresztą chyba sporo tego dotrwało - TP/Orange nie zdążyło okablować, 
a komórki tansze i lepsze .. tylko jakoś jednak internet doprowadzili.
radiowy?




J.
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244180
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Wed, 20 Aug 2025 22:20
38 lines
3368 bytes
Pan J.F napisał:

>> Na przełomie lat 80/90 obrabiałem dane z GUS opisujące kilkadziesiąt
>> różnych wskaźników z rozdzielczością do poszczegółnych miejscowości.
>> Znalazłem kilkanaście wsi, w których nie było ani jednego telefonu.
>
> A ja pamiętam takie, gdzie był jeden. U sołtysa właśnie.

Owszem, były, również pamiętam. Ale bardzo często telefon był też
u Plebana w parafii. A także u sekretarza PZPR jakiejś lokalnej
struktury, występującego tu w roli Pana -- jeśli mamy nawiązywać
do Mikołaja Reja. Te dane może mógłbym jeszcze odnaleźć i zrobić
powtórną analizę, gdzie był jeden numer, gdzie dwa, a gdzie trzy
-- i nanieść to na mapę. W ogóle te moje obliczenia były wsparciem
do doktoratu kolegi, który pisał na temat "panie, tu widać granice
zaborów!", zanim to stało się modne. W ogóle była to pierwsza praca
naukowa i pierwsze obliczenia na ten temat.

> Zresztą chyba sporo tego dotrwało - TP/Orange nie zdążyło okablować, 
> a komórki tansze i lepsze ..

Otóż nie. Jedną z takich beztelefonicznych wsi znam dobrze osobiście.
Jakiś światowy fundusz rzucił kasą i na początku lat dziewięćdziesiątych
telefon w chałupie mieli *wszyscy*. Szybko się okazało, że nieboszczka
tepsa nie daje tego za darmo, co miesiąc trzeba sporo płacić, a potem
przyszły tanie komórki. Podejrzewam, że dzisiaj już nikt tam nie korzysta
ze zbudowanej wtedy infrastruktury kablowej.

> tylko jakoś jednak internet doprowadzili. radiowy?

Jak jeszcze tepsa jakoś dyszała, i w niemocy swojej niczego ponad gadanie
nie była w stanie zapewnić, to w tejże wsi pojawił się prywatny operator,
który dilował internetem via wi-fi. Ja mu nawet konsultacji w sprawie VoIP
udzieliłem, więc przejął również ruch telefoniczny na odcinku kontaktów
ludności z rodzinami w Hameryce.

-- 
Jarek
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244170
Author: PiotRek
Date: Thu, 21 Aug 2025 16:00
31 lines
2949 bytes
W dniu 20.08.2025 o 20:08, J.F pisze:
> On Wed, 20 Aug 2025 08:41:12 +0200, PiotRek wrote:
>> W dniu 20.08.2025 o 08:27, PiotRek pisze:
>>> W dniu 19.08.2025 o 11:04, J.F pisze:
>>>> P.S. rachunek z 1983
>>>> https://bufetprl.com/tag/rachunek-prl/#jp-carousel-3308
>>>>
>>>> Swoją drogą - wzór jakiś, czy ktoś XXX wstawił w fotoszopie?
>>>
>>>
>>> "XX-XX-XX" było w przypadku, gdy abonent miał numer zastrzeżony.
>>
>> A było tak, bo:
>>
>> - listonosz też nie powinien znać numeru, który jest zastrzeżony;
>> - przez otwory w starych skrzynkach można by było podejrzeć, jaki numer
>> ma delikwent;
> 
> Fajnie, tylko jak PPTT sobie radziła przy księgowaniu płatności?
> 
> nie ma zadnego numeru klienta, jest nazwisko i adres ..

O ile dobrze pamiętam, to na tym drugim odcinku (co to go poczta albo 
bank odrywały i zwracały do ORPiT) był jakiś numer ewidencyjny.

A, jeszcze jedno - w prawym górnym rogu jest wydrukowane "Z M". To 
oznaczało właśnie "Zastrzeżony Mieszkaniowy".


-- 
P.
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244171
Author: J.F
Date: Thu, 21 Aug 2025 16:11
38 lines
3151 bytes
On Thu, 21 Aug 2025 18:00:03 +0200, PiotRek wrote:
> W dniu 20.08.2025 o 20:08, J.F pisze:
>> On Wed, 20 Aug 2025 08:41:12 +0200, PiotRek wrote:
>>> W dniu 20.08.2025 o 08:27, PiotRek pisze:
>>>> W dniu 19.08.2025 o 11:04, J.F pisze:
>>>>> P.S. rachunek z 1983
>>>>> https://bufetprl.com/tag/rachunek-prl/#jp-carousel-3308
>>>>>
>>>>> Swoją drogą - wzór jakiś, czy ktoś XXX wstawił w fotoszopie?
>>>> "XX-XX-XX" było w przypadku, gdy abonent miał numer zastrzeżony.
>>>
>>> A było tak, bo:
>>> - listonosz też nie powinien znać numeru, który jest zastrzeżony;
>>> - przez otwory w starych skrzynkach można by było podejrzeć, jaki numer
>>> ma delikwent;
>> 
>> Fajnie, tylko jak PPTT sobie radziła przy księgowaniu płatności?
>> 
>> nie ma zadnego numeru klienta, jest nazwisko i adres ..
> 
> O ile dobrze pamiętam, to na tym drugim odcinku (co to go poczta albo 
> bank odrywały i zwracały do ORPiT) był jakiś numer ewidencyjny.
> 
> A, jeszcze jedno - w prawym górnym rogu jest wydrukowane "Z M". To 
> oznaczało właśnie "Zastrzeżony Mieszkaniowy".

Takie jaja.

A co było z drugiej strony? 
Bo tak jakby przebijają literki z wierszówki ...
jakies komunikaty ogólne, czy szczegółowe rozliczenia?

Wierszówek (drukarek) dwustronnych nie pamiętam - były, czy jakoś całe
pudło składanki obracali i drukowali drugą stronę?

No i ten stempel "odwrócic" ... ktos ręcznie przybijał ...

J.
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244181
Author: J.F
Date: Thu, 21 Aug 2025 16:18
60 lines
4120 bytes
On Thu, 21 Aug 2025 00:20:14 +0200, Jarosław Sokołowski wrote:
> Pan J.F napisał:
>>> Na przełomie lat 80/90 obrabiałem dane z GUS opisujące kilkadziesiąt
>>> różnych wskaźników z rozdzielczością do poszczegółnych miejscowości.
>>> Znalazłem kilkanaście wsi, w których nie było ani jednego telefonu.
>>
>> A ja pamiętam takie, gdzie był jeden. U sołtysa właśnie.
> 
> Owszem, były, również pamiętam. Ale bardzo często telefon był też
> u Plebana w parafii. 

Parafia w sąsiedniej wsi :-)

> A także u sekretarza PZPR jakiejś lokalnej
> struktury, występującego tu w roli Pana -- jeśli mamy nawiązywać
> do Mikołaja Reja. 

Sekretarz chyba jeszcze dalej ... bo niewątpliwie telefon miał, 
tylko głowy nie dam - prywatny w domu, czy służbowy w biurze ...
pewnie oba.

> Te dane może mógłbym jeszcze odnaleźć i zrobić
> powtórną analizę, gdzie był jeden numer, gdzie dwa, a gdzie trzy
> -- i nanieść to na mapę. W ogóle te moje obliczenia były wsparciem
> do doktoratu kolegi, który pisał na temat "panie, tu widać granice
> zaborów!", zanim to stało się modne. W ogóle była to pierwsza praca
> naukowa i pierwsze obliczenia na ten temat.

I było widać granice ?

>> Zresztą chyba sporo tego dotrwało - TP/Orange nie zdążyło okablować, 
>> a komórki tansze i lepsze ..
> 
> Otóż nie. Jedną z takich beztelefonicznych wsi znam dobrze osobiście.
> Jakiś światowy fundusz rzucił kasą i na początku lat dziewięćdziesiątych
> telefon w chałupie mieli *wszyscy*. Szybko się okazało, że nieboszczka
> tepsa nie daje tego za darmo, co miesiąc trzeba sporo płacić, a potem
> przyszły tanie komórki. Podejrzewam, że dzisiaj już nikt tam nie korzysta
> ze zbudowanej wtedy infrastruktury kablowej.

Internetu też nie mają?

Bo ja znam takie, gdzie widać dotacji nie było, i masowo nie
zainstalowali. A potem były już komórki.

>> tylko jakoś jednak internet doprowadzili. radiowy?
> 
> Jak jeszcze tepsa jakoś dyszała, i w niemocy swojej niczego ponad gadanie
> nie była w stanie zapewnić, to w tejże wsi pojawił się prywatny operator,
> który dilował internetem via wi-fi.

Takie też znam.

Ale takie HIS, neostrady - jak kable są, to aż się prosi, aby TP
zarobiła.

Zaraz ... a jak to było w 2020, gdy szkoły przeszły do internetu?
komórkowy?

J.
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244172
Author: PiotRek
Date: Thu, 21 Aug 2025 16:29
23 lines
2698 bytes
W dniu 21.08.2025 o 18:11, J.F pisze:
> A co było z drugiej strony?
> Bo tak jakby przebijają literki z wierszówki ...
> jakies komunikaty ogólne, czy szczegółowe rozliczenia?
> 
> Wierszówek (drukarek) dwustronnych nie pamiętam - były, czy jakoś całe
> pudło składanki obracali i drukowali drugą stronę?
> 
> No i ten stempel "odwrócic" ... ktos ręcznie przybijał ...

Stempel sugeruje, że nie zawsze na odwrocie coś było (bo gdyby było 
zawsze, to napis "ODWRÓCIĆ" byłby wydrukowany na stałe).

Myślę, że całe pudło odwracali i drukowali tę okazjonalną treść.

Nie wiem właśnie, czy nie było tam m.in. informacji o zmianach numerów. 
Zapewne spece z ABW (czy innego SKW) by to rozszyfrowali na podstawie 
tej fotografii... ;-)


-- 

P.
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244182
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Thu, 21 Aug 2025 17:56
32 lines
3054 bytes
Pan J.F napisał:

>> Te dane może mógłbym jeszcze odnaleźć i zrobić powtórną analizę,
>> gdzie był jeden numer, gdzie dwa, a gdzie trzy -- i nanieść to
>> na mapę. W ogóle te moje obliczenia były wsparciem do doktoratu
>> kolegi, który pisał na temat "panie, tu widać granice zaborów!",
>> zanim to stało się modne. W ogóle była to pierwsza praca naukowa
>> i pierwsze obliczenia na ten temat.
>
> I było widać granice ?

Znakomicie! Dzisiaj ludzie się tym ekscytują, że wciąż widać, na
przykład przy wyborach. Myśmy wtedy brali dane GUS-u jakie były,
nic ideologiczniego, właśnie liczba telefonów, liczba i powierzchnia
izb mieszkalnych ipt. Potem wielowymiarowa taksonometria (klastrowanie),
do której ja wymyśliłem ważenie czynników współczynnikami wynikającymi
w wzajemnej korelacji. No i mapki wychodziły piękne!

>> Otóż nie. Jedną z takich beztelefonicznych wsi znam dobrze osobiście.
>> Jakiś światowy fundusz rzucił kasą i na początku lat dziewięćdziesiątych
>> telefon w chałupie mieli *wszyscy*. Szybko się okazało, że nieboszczka
>> tepsa nie daje tego za darmo, co miesiąc trzeba sporo płacić, a potem
>> przyszły tanie komórki. Podejrzewam, że dzisiaj już nikt tam nie korzysta
>> ze zbudowanej wtedy infrastruktury kablowej.
>
> Internetu też nie mają?

Mają w telefonie. Dzisiaj wielu ludzi nie korzysta w żaden inny sposób.
Liczba komputerów osobistych per capita spadła.

-- 
Jarek
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244168
Author: PiotRek
Date: Thu, 21 Aug 2025 20:18
18 lines
2380 bytes
W dniu 20.08.2025 o 14:46, Jarosław Sokołowski pisze:
> Pan PiotRek napisał:
> 
>>>> O, takie:
>>>> https://zapodaj.net/plik-TLcFPIm5Wm
>>>
>>> Ten ze 157 zawsze musi się wyróżniać!
>>
>> Ba, ulotkonosz włożył ulotkę nawet do skrzynki przeznaczonej na zwroty.
>> Co nim kierowało - pojęcia nie mam.
> 
> A może to ten ze 164 nie był zaineresowany i zwrócił?

:-DDD


-- 
P.
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244183
Author: J.F
Date: Fri, 22 Aug 2025 16:34
49 lines
4020 bytes
On Thu, 21 Aug 2025 19:56:52 +0200, Jarosław Sokołowski wrote:
> Pan J.F napisał:
>>> Te dane może mógłbym jeszcze odnaleźć i zrobić powtórną analizę,
>>> gdzie był jeden numer, gdzie dwa, a gdzie trzy -- i nanieść to
>>> na mapę. W ogóle te moje obliczenia były wsparciem do doktoratu
>>> kolegi, który pisał na temat "panie, tu widać granice zaborów!",
>>> zanim to stało się modne. W ogóle była to pierwsza praca naukowa
>>> i pierwsze obliczenia na ten temat.
>>
>> I było widać granice ?
> 
> Znakomicie! Dzisiaj ludzie się tym ekscytują, że wciąż widać, na
> przykład przy wyborach. 

Te różnice istotnie w wielu dziedzinach było widać, i nawet ciągle
jest widać,
ale jak pisałem Niemcy telefonów na wsie chyba nie doprowadzili ?

> Myśmy wtedy brali dane GUS-u jakie były,
> nic ideologiczniego, właśnie liczba telefonów, liczba i powierzchnia
> izb mieszkalnych ipt. Potem wielowymiarowa taksonometria (klastrowanie),
> do której ja wymyśliłem ważenie czynników współczynnikami wynikającymi
> w wzajemnej korelacji. No i mapki wychodziły piękne!

No ale GUS miał te telefony na wieś, na powiat, na województwo?
Żeby się nie okazało, że porównujesz Warszawę z Rzeszowem np.

Niemcy mogli mieć więcej central w jakiś małych miasteczkach, i więcej
kabli między nimi, to łatwiej było na wsie doprowadzić.

>>> Otóż nie. Jedną z takich beztelefonicznych wsi znam dobrze osobiście.
>>> Jakiś światowy fundusz rzucił kasą i na początku lat dziewięćdziesiątych
>>> telefon w chałupie mieli *wszyscy*. Szybko się okazało, że nieboszczka
>>> tepsa nie daje tego za darmo, co miesiąc trzeba sporo płacić, a potem
>>> przyszły tanie komórki. Podejrzewam, że dzisiaj już nikt tam nie korzysta
>>> ze zbudowanej wtedy infrastruktury kablowej.
>>
>> Internetu też nie mają?
> 
> Mają w telefonie. Dzisiaj wielu ludzi nie korzysta w żaden inny sposób.
> Liczba komputerów osobistych per capita spadła.

Starsi może i tak, ale młodzież ... ma laptopy, miała zdalne nauczanie
- nie wiem - przez internet komórkowy na wsiach?

Zasięgnąłem języka od rodziny ... internet radiowy na wsi mają od
dawna, dzieci nie miały problemów, "od zawsze" używały.

J.
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244184
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Fri, 22 Aug 2025 23:21
43 lines
3412 bytes
Pan J.F napisał:

> ale jak pisałem Niemcy telefonów na wsie chyba nie doprowadzili ?

Jedną bardziej ekscytujących rzeczy jet to, że Niemcy wciąż telefonów
stacjonarnych używają. Taka jest moja obserwacja. Pochodząca z raczej
mniejszych miasteczek.

>> Myśmy wtedy brali dane GUS-u jakie były, nic ideologiczniego, właśnie
>> liczba telefonów, liczba i powierzchnia izb mieszkalnych ipt. Potem
>> wielowymiarowa taksonometria (klastrowanie), do której ja wymyśliłem
>> ważenie czynników współczynnikami wynikającymi w wzajemnej korelacji.
>> No i mapki wychodziły piękne!
>
> No ale GUS miał te telefony na wieś, na powiat, na województwo?

Przecież nie było wtedy powiatów, Gierek skasował. Na gminę. Ale część
danych była w większej rozdzielczości, bo te beztelefoniczne wsie jakoś
zapamiętałem.

>>> Internetu też nie mają?
>> Mają w telefonie. Dzisiaj wielu ludzi nie korzysta w żaden inny sposób.
>> Liczba komputerów osobistych per capita spadła.
>
> Starsi może i tak, ale młodzież ... ma laptopy, miała zdalne nauczanie
> - nie wiem - przez internet komórkowy na wsiach?

Moja obserwacja jest całkiem inna. Starsi laptopy mają. Młodzież nie.
Może uważają je za obciach, bo ze szkołą się kojarzą?

> Zasięgnąłem języka od rodziny ... internet radiowy na wsi mają od
> dawna, dzieci nie miały problemów, "od zawsze" używały.

Mam takie wspomnienie z przełomu wieków. W każdym wiejskim domu stał
pecet. Na pulpicie była ikonka ze skrótem do Office. Już nie pamietam,
czy Open, czy MS, ale to zupełnie nieistotne. Jak się kliknęło, to
prosił o podanie danych w celu skonfigurowania. Po prostu od momentu
instalacji (a przecież TO trzeba zainstalować!) nikt nigdy nie kliknął.

Jarek

-- 
Mamy w dupie małe miasteczka
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244185
Author: J.F
Date: Mon, 25 Aug 2025 12:56
61 lines
4361 bytes
On Sat, 23 Aug 2025 01:21:27 +0200, Jarosław Sokołowski wrote:
> Pan J.F napisał:
>> ale jak pisałem Niemcy telefonów na wsie chyba nie doprowadzili ?
> 
> Jedną bardziej ekscytujących rzeczy jet to, że Niemcy wciąż telefonów
> stacjonarnych używają. Taka jest moja obserwacja. Pochodząca z raczej
> mniejszych miasteczek.

No ale to już nowe telefony ... 

Czytam sobie właśnie Gortycha "Schronisko ...", i tam pisarz
Hauptmann, z małej wsi Jagniątków pod Karapaczem, w czasie wojny
telefonował do znajomych, ale czy to nie literacka fikcja?
Poza tym to noblista, to może miał telefon ...

>>> Myśmy wtedy brali dane GUS-u jakie były, nic ideologiczniego, właśnie
>>> liczba telefonów, liczba i powierzchnia izb mieszkalnych ipt. Potem
>>> wielowymiarowa taksonometria (klastrowanie), do której ja wymyśliłem
>>> ważenie czynników współczynnikami wynikającymi w wzajemnej korelacji.
>>> No i mapki wychodziły piękne!
>>
>> No ale GUS miał te telefony na wieś, na powiat, na województwo?
> 
> Przecież nie było wtedy powiatów, Gierek skasował. Na gminę. Ale część
> danych była w większej rozdzielczości, bo te beztelefoniczne wsie jakoś
> zapamiętałem.

Wsie bez telefonów to pamiętam, ale potem im zazwyczaj jeden
podciągali. 

>>>> Internetu też nie mają?
>>> Mają w telefonie. Dzisiaj wielu ludzi nie korzysta w żaden inny sposób.
>>> Liczba komputerów osobistych per capita spadła.
>>
>> Starsi może i tak, ale młodzież ... ma laptopy, miała zdalne nauczanie
>> - nie wiem - przez internet komórkowy na wsiach?
> 
> Moja obserwacja jest całkiem inna. Starsi laptopy mają. Młodzież nie.
> Może uważają je za obciach, bo ze szkołą się kojarzą?

Czyli taka młodzież juz po-szkolna ?
I nie studenci?

>> Zasięgnąłem języka od rodziny ... internet radiowy na wsi mają od
>> dawna, dzieci nie miały problemów, "od zawsze" używały.
> 
> Mam takie wspomnienie z przełomu wieków. W każdym wiejskim domu stał
> pecet. Na pulpicie była ikonka ze skrótem do Office. Już nie pamietam,
> czy Open, czy MS, ale to zupełnie nieistotne. Jak się kliknęło, to
> prosił o podanie danych w celu skonfigurowania. Po prostu od momentu
> instalacji (a przecież TO trzeba zainstalować!) nikt nigdy nie kliknął.

Być może. Pecety w pewnym momencie zrobiły się modne i w przystępnej
cenie, to je kupowano, chocby na komunie.

No ale kto kupił, to raczej chciał używać. Więc jakieś programy
instalował.

A potem do szkół weszła Informatyka, a w niej chyba obsługa Office.

J.
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244137
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Fri, 29 Aug 2025 20:09
61 lines
4589 bytes
Pan J.F napisał:

> Ale ... rozłączenia ("odłożenie słuchawki na widełki") przez to
> przechodziły? No i samo wybieranie ... pulsowo, tonowo?

W sprawie aktywacji wybierania tonowego to się podanie do cioci
Tepsy pisało. Nawet jak po zmianie ustroju zaczęto instalować
zachodnie centrale, to ten szatański wynalazek przy konfiguracji
był domyślnie wyłączany. Za Jaruzela w ogóle tego nie było.

> Jak rozumiem - i tak musiałaby co pewien czas sprawdzać, czy rozmowa
> ciągle trwa. A czy modemy by przetrwały jej włączenie w linię ?

U mnie w domu transmisja przeżywała podniesienie słuchwki telefonu.
Ale to amoatorszczyzna. Profesjonaliści mogli mieć technologię braną
z bezszmerowych podsłuchów.

> -jak oni tam byli rozliczani? Lokalne może w abo, ale te "do Warszawy"
>  to jakieś zamiejscowe chyba?

Tak, zamiejscowa. Tradycyjnie taryfikacja była aktywowana przez
"odwrócenie pętli", czyli zmianę kierunku płynięcia prądu wymuszonego
przez centralę. Ja sobie jeszcze za Gierka zamontowałem w telefonie
dwie diody LED i widziałem, kiedy taryfikacja jest włączana (przy
dzwonieniu na MO nie była). Można było dodzwonić się do zagranicznej
centrali i zajmować godzinami cenne łącze wsłuchując się w głos Janiny
Tonbandgerät, informującej, że numer nie istnieje -- i nic za to nie
płacić. Co ciekawe, jeśli dodzwoniłem się do kogoś w kraju, a ten ktoś
w terakcie rozmowy odłożył słuchawke na widełki, to połączenie nie było
przerywane, ale taryfikacja zostawała zawieszona. Można było do rozmowy
powrócić. Więcej, dało się zwiększając impedancję "telefonu" wprowadzić
centralę w taki stan, że rozmawiać się dało, ale taryfikacja się nie
włączała, więc za darmo.

> -ile tych telefonistek było? z 5-6 etatów trzeba, aby centralę non
> stop obsadzić. A jakies przerwy w pracy? 
> Czy jeszcze więcej bo większe miasteczko?

Jedna. Nawet całkiem spore miasteczko miało jedną linię i możliwość
prowadzenia jednej rozmowy z Warszawą. Nie wiem ile było dostępnuch
linii między Warszawą a Wrocławiem, ale też niedużo. Od tego się
ten wątek zaczął -- że na "błyskawiczną międzymiastową" czekało się
w kolejce. Ludzie musieli rozmaiwać krótko, bo to drogie było.

> -ile to musiało kosztować .. za PRL mniej niż centrala automatyczna?

Za PRL pieniądze nie istniały, więc trudno mówić o kosztach.

> -ciekawe czemu nie wstawili tej automatycznej ... czy koncentratora
> wyniesionego czy jak to się tam nazywało

W ogóle ciekawe, dlaczego nie zrobili tego tak, jak jest teraz. Albo
jak było wtedy w normalnych krajach.

Jarek

-- 
Rozmowy telefoniczne muszą być krótkie i jasne. Przy takich rozmowach
nie mówi się: "Posłusznie melduję, panie oberlejtnant." Nie potrzeba.
Więc pytam się, Szwejku, czy macie pod ręką Vańka. Niech zaraz podejdzie
do telefonu.
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244176
Author: Krystek
Date: Thu, 11 Sep 2025 15:25
13 lines
2126 bytes
W dniu 2025-08-19 o 11:04, J.F napisał(a):
> P.S. rachunek z 1983
> https://bufetprl.com/tag/rachunek-prl/#jp-carousel-3308
> 
> Komputer nie wiem jaki ma znak funta (Ł pisane), więc raczej nie RIAD.
> Odry miały? Czy jakaś hybryda - Riad, z drukarką/wałkiem od Odry?

Może jakiś ICL?

K.

-- 
https://krystek.wordpress.com/
Re: Koniec ISDN w Orange.
#244177
Author: J.F
Date: Thu, 11 Sep 2025 17:34
61 lines
3885 bytes
On Thu, 11 Sep 2025 17:25:35 +0200, Krystek wrote:
> W dniu 2025-08-19 o 11:04, J.F napisał(a):
>> P.S. rachunek z 1983
>> https://bufetprl.com/tag/rachunek-prl/#jp-carousel-3308
>> 
>> Komputer nie wiem jaki ma znak funta (Ł pisane), więc raczej nie RIAD.
>> Odry miały? Czy jakaś hybryda - Riad, z drukarką/wałkiem od Odry?
> 
> Może jakiś ICL?

ICL chyba nie były u nas popularne, natomiast Odry ... wzorowane na
ICL.

Wzorowane łącznie z funtem? Czemu nie, skoro był na ICL
http://perso.calvaedi.com/~john/George3/Charset.html

Czy drukarka z importu, albo wałek eksportowy?

Hm - Mera Błonie kupiła licencje na drukarki wierszowe od ICL, 
to może razem z funtem :-)
Przydał się.

Czyzby PPTT wybrało Odrę? Czemu nie ...
czy tylko zlecała prace do ZETO ?


P.S. Historia Mera-Błonie
https://mbc.cyfrowemazowsze.pl/Content/60622/PDF/00063950%20-%20Historia%20Zak%C5%82ad%C3%B3w%20Mechaniczno-Precyzyjnych%20Mera-B%C5%82onie.pdf

od str 62 o drukarkach,

"Po około czterech latach od zakupu licencji przyjechał z wizytą do
zakładu dyrektor techniczny ICL, Tacker (był kilka razy wcześniej, w
początkowym okresie urucho mienia drukarek, wówczas najbardziej
interesowała go wymiana pokrycia pod łóg z kostki drewnianej na
wylewkę z tworzywa). 
[...]
Następnie zwiedzano halę montażową drukarek wierszowych. Tacker
poszedł wzdłuż linii montażu, policzył ile jest jednocześnie w linii
montażu mechanizmów oraz drukarek przygotowanych do testowania i ile
drukarek jest w testowaniu, po czym powiedział, że w zakładach
w Błoniu produkuje się więcej drukarek wierszowych, niż w firmie ICL,
a on nie bardzo w to dotychczas wierzył [9]"

W kraju było takie zapotrzebowanie, czy w całym RWPG ?

Jakoś szybko poszło - w 1970 rozpoczęto pierwszą produkcję
licencyjnych drukarek, w/w wizyta była więc chyba w 1974, 
a wtedy były już robione drukarki w wersji RIAD ..

a jeszcze były robione wierszówki w NRD, CS, Wegrzech, no i ZSRR.

ZSRR importował 1200 drukarek rocznie? 
Co oni tak drukowali ?


I nagle się okazało, że nikt już tego nie chce ... 
hm, czy tak nagle - potrzeba drukowania rachunków ciagle była ...


J.
Page 1 of 4 • 181 total messages
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads