Thread View: pl.misc.telefonia
71 messages
71 total messages
Page 1 of 2
Started by Krzysztof kw1618
Sun, 15 May 2022 09:28
Page 1 of 2 • 71 total messages
Centrale telefoniczne
Author: Krzysztof kw1618
Date: Sun, 15 May 2022 09:28
Date: Sun, 15 May 2022 09:28
8 lines
1428 bytes
1428 bytes
Czy coś takiego jak centrala telefoniczna to jeszcze funkcjonuje ? Kiedyś były centrale ręczne, potem inne, nie tak dawno centrale impulsowe i tonowe. Orange zredukowało pracowników, czy to automatyzacja która nie potrzebuje obsługi ? https://warszawa.naszemiasto.pl/zabytkowa-centrala-telefoniczna-sprzedana-za-350-mln-zl/ar/c1-7324269
Re: Centrale telefoniczne
Author: nadir
Date: Sun, 15 May 2022 11:27
Date: Sun, 15 May 2022 11:27
12 lines
1717 bytes
1717 bytes
W dniu 15.05.2022 o 11:28, Krzysztof kw1618 pisze: > Czy coś takiego jak centrala telefoniczna to jeszcze funkcjonuje ? Gdzieniegdzie jeszcze funkcjonuje. > Orange zredukowało pracowników, czy to automatyzacja która nie > potrzebuje obsługi ? Nadal potrzebna jest obsługa, tyle tylko, że obecnie jest moda na outsourcing, i obsługą sprzętu oraz usług zajmują się zewnętrze firmy/podmioty. Tak zresztą jest nie tylko w przypadku Orange, i nie tylko w przypadku usług telekomunikacyjnych.
Re: Centrale telefoniczne
Author: Krzysztof kw1618
Date: Sun, 15 May 2022 13:44
Date: Sun, 15 May 2022 13:44
26 lines
2236 bytes
2236 bytes
W dniu 2022.05.15 o 13:27, nadir pisze: > W dniu 15.05.2022 o 11:28, Krzysztof kw1618 pisze: >> Czy coś takiego jak centrala telefoniczna to jeszcze funkcjonuje ? > > Gdzieniegdzie jeszcze funkcjonuje. > Chciałem ustalić jaka jest obecna technologia tworzenia stacjonarnych sieci telekomunikacyjnych. Może jest podobna, tylko pojemność urzadzeń się zwiększyła, tak jak przykładowo kiedyś dwupiętrowy budynek: 1 "szafa" obsłużyła 9.999 abonentów w budynku było 15 szaf czyli prawie 150 tys abonentów w jednej centrali, to może teraz jest tak, ze 500 tys abonemtów obsłuzy, dlatego 4 lokalizacje central zostały sprzedane i wszystko się mieści w jednej ? https://www.bing.com/search?q=technologia+tworzenia+sieci+telekomunikacyjnej >> Orange zredukowało pracowników, czy to automatyzacja która nie >> potrzebuje obsługi ? > > Nadal potrzebna jest obsługa, tyle tylko, że obecnie jest moda na > outsourcing, to oczywiste, taki trend we wszystkim
Re: Centrale telefoniczne
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Sun, 15 May 2022 14:36
Date: Sun, 15 May 2022 14:36
20 lines
2050 bytes
2050 bytes
Pan Krzysztof kw1618 napisał: > Chciałem ustalić jaka jest obecna technologia tworzenia stacjonarnych > sieci telekomunikacyjnych. Obecnie raczej się je zwija, nie tworzy. Niezbyt uważnie przyglądam się temu procesowi w posttepsianej sieci, ale w swoim czasie operator (czyli pbecnie Orange) mocno namawiał swoich klietnów do przejścia z klasycznej technoligii do VoIP. Szczególnie tych, którzy już wcześniej korzystali z usługo ADSL (Neostrada), ale chyba nie tylko tych. Nie wiem jak daleko ten proces się posunął. Centrala PSTN skaluje się w miarę liniowo. Dla każdego numeru potrzebne jest wyposażenie, łączówki, zasilanie i inne klamoty. Czyli dwa razy więcej numerów oznacza (prawie) dwa razy więcej szpeju. W przypadku VoIP tak nie jest -- jedna szafa obsłuży od groma abonentów. Również odległych o setki kilometrów. -- Jarek
Re: Centrale telefoniczne
Author: Krzysztof Halasa
Date: Sun, 15 May 2022 15:57
Date: Sun, 15 May 2022 15:57
19 lines
2003 bytes
2003 bytes
Krzysztof kw1618 <kw1618@gazeta.pl> writes: > Może jest podobna, tylko pojemność urzadzeń się zwiększyła, tak jak > przykładowo kiedyś dwupiętrowy budynek: > 1 "szafa" obsłużyła 9.999 abonentów > w budynku było 15 szaf czyli prawie 150 tys abonentów w jednej > centrali, to może teraz jest tak, ze 500 tys abonemtów obsłuzy, > dlatego 4 lokalizacje central zostały sprzedane i wszystko się mieści > w jednej ? Tak prosto się tego nie da zrobić, bo "ostatnia mila" - od abonenta do centrali - raczej się nie zmienia. Można np. pozbyć się części pomieszczeń (nowa centrala jest znacznie mniejsza), można zainstalować jakiś "koncentrator", ale liczba lokalizacji pozostanie podobna. Zwłaszcza teraz nikt chyba nie będzie przepinał tysięcy klientów do nowej lokalizacji, gdy nie wiadomo jak długo to wszystko w ogóle będzie potrzebne. -- Krzysztof Hałasa
Re: Centrale telefoniczne
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Sun, 15 May 2022 17:08
Date: Sun, 15 May 2022 17:08
22 lines
2192 bytes
2192 bytes
Pan Krzysztof Halasa napisał:
> Tak prosto się tego nie da zrobić, bo "ostatnia mila" - od abonenta do
> centrali - raczej się nie zmienia. Można np. pozbyć się części
> pomieszczeń (nowa centrala jest znacznie mniejsza), można zainstalować
> jakiś "koncentrator", ale liczba lokalizacji pozostanie podobna.
> Zwłaszcza teraz nikt chyba nie będzie przepinał tysięcy klientów do
> nowej lokalizacji, gdy nie wiadomo jak długo to wszystko w ogóle będzie
> potrzebne.
No więc jednak to się robi, o czym pisałem dzisiaj wcześniej. Koncentratory
("punkty wyniesione", czy jak to oficjalnie zwą) instalowano od dawna.
Zmalała przez to ilość grubych wieloparowych kabli, ale w takim punkcie
dalej potrzeba sporo urządzeń, a w tym zasilanie wraz z akumulatorami
i awaryjnymi agregatami. Koncepcja ostatniego etapu życia sieci miedzinej
to lokalne "centrale", w których pozostały wyłącznie szafy DSLAM wymagające
względnie mało prądu. Ta, od której odłączyłem się dwa lata temu, jest
małym budynkiem na zarośnietej chaszczami działce, do którego nikt nigdy
nie zagląda.
--
Jarek
Re: Centrale telefoniczne
Author: Krzysztof kw1618
Date: Sun, 15 May 2022 19:29
Date: Sun, 15 May 2022 19:29
4 lines
1447 bytes
1447 bytes
W dniu 2022.05.15 o 16:36, Jarosław Sokołowski pisze: Dzięki, Twoja odp dała mi jakiś obraz. Szczegółów nie potrzebuję, tak tylko chciałem wiedzieć.
Re: Centrale telefoniczne
Author: J.F
Date: Mon, 16 May 2022 12:01
Date: Mon, 16 May 2022 12:01
31 lines
2761 bytes
2761 bytes
On Sun, 15 May 2022 19:08:10 +0200, Jarosław Sokołowski wrote:
> Pan Krzysztof Halasa napisał:
>> Tak prosto się tego nie da zrobić, bo "ostatnia mila" - od abonenta do
>> centrali - raczej się nie zmienia. Można np. pozbyć się części
>> pomieszczeń (nowa centrala jest znacznie mniejsza), można zainstalować
>> jakiś "koncentrator", ale liczba lokalizacji pozostanie podobna.
>> Zwłaszcza teraz nikt chyba nie będzie przepinał tysięcy klientów do
>> nowej lokalizacji, gdy nie wiadomo jak długo to wszystko w ogóle będzie
>> potrzebne.
>
> No więc jednak to się robi, o czym pisałem dzisiaj wcześniej. Koncentratory
> ("punkty wyniesione", czy jak to oficjalnie zwą) instalowano od dawna.
> Zmalała przez to ilość grubych wieloparowych kabli, ale w takim punkcie
> dalej potrzeba sporo urządzeń, a w tym zasilanie wraz z akumulatorami
> i awaryjnymi agregatami. Koncepcja ostatniego etapu życia sieci miedzinej
> to lokalne "centrale", w których pozostały wyłącznie szafy DSLAM wymagające
> względnie mało prądu. Ta, od której odłączyłem się dwa lata temu, jest
> małym budynkiem na zarośnietej chaszczami działce, do którego nikt nigdy
> nie zagląda.
A nie bylo tam "od zawsze" budynku?
Bo mnie chodzi po glowie, ze jeszcze za komuny TP potrafila postawic
centrale, czy tylko "koncentrator", w kontenerze.
I to byl chyba duzy koncentrator, na tysiace nr, bo male to w szafce
sie miescily.
W perspektywie 30 lat .. moze lepszy "budynek" niz "kontener".
Choc o dach trzeba w obu dbac :-)
J.
Re: Centrale telefoniczne
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Mon, 16 May 2022 12:44
Date: Mon, 16 May 2022 12:44
37 lines
3006 bytes
3006 bytes
Pan J.F napisał: >> Ta, od której odłączyłem się dwa lata temu, jest małym budynkiem na >> zarośnietej chaszczami działce, do którego nikt nigdy nie zagląda. > > A nie bylo tam "od zawsze" budynku? Ten konkretny powstał kilka lat wcześniej, u schyłku komuny, jako budynek hydroforni lokalnego wodociągu zasilanego ze studni głębinowych na tej samej działce. Potem dokwaterowano tam centrale TPSA. Z innych zastosowań obiekt ten był też siedzibą komisji wyborczych. Chodziłem tam kilka razy oddawać głos. > Bo mnie chodzi po glowie, ze jeszcze za komuny TP potrafila postawic > centrale, czy tylko "koncentrator", w kontenerze. > I to byl chyba duzy koncentrator, na tysiace nr, bo male to w szafce > sie miescily. Kontenery stawiano już za Gierka. Potem w stanie wojennym ubecja mocno na nie psioczyła, bo trzeba było na mrozie siedzieć w blaszanej puszce i nadzorować podsłuchy. > W perspektywie 30 lat .. moze lepszy "budynek" niz "kontener". > Choc o dach trzeba w obu dbac :-) No więc za Jaruzela i później już woleli budynki. W roku 1990 tepsiarze potrafili przyjść do samorządu lokalnego z taką oto propozycją. Panie burmistrzu, jeśli chcecie mieć u was telefony, to mamy dla was świetną propozycję. Znajdźcie jakąś działkę, i postawcie na niej budynek centali. Samą centralę kupicie od nas, akurat mamy na stanie ostatnią sztukę. Tylko musicie wyrobić się do końca roku, to ten przestarzały model traci 31 grudnia homologację. Potem to wszystko oddacie nam za darmo, bowiem ustawowo tylko my jesteśmy uprawnienia do świadczenia usługi telefonicznej. Prawda, że świetny interes? Wchodzicie w to? -- Jarek
Re: Centrale telefoniczne
Author: J.F
Date: Tue, 17 May 2022 08:15
Date: Tue, 17 May 2022 08:15
63 lines
4170 bytes
4170 bytes
On Mon, 16 May 2022 14:44:18 +0200, Jarosław Sokołowski wrote: > Pan J.F napisał: >>> Ta, od której odłączyłem się dwa lata temu, jest małym budynkiem na >>> zarośnietej chaszczami działce, do którego nikt nigdy nie zagląda. >> >> A nie bylo tam "od zawsze" budynku? > > Ten konkretny powstał kilka lat wcześniej, u schyłku komuny, jako budynek > hydroforni lokalnego wodociągu zasilanego ze studni głębinowych na tej > samej działce. Potem dokwaterowano tam centrale TPSA. Z innych zastosowań > obiekt ten był też siedzibą komisji wyborczych. Chodziłem tam kilka razy > oddawać głos. > >> Bo mnie chodzi po glowie, ze jeszcze za komuny TP potrafila postawic >> centrale, czy tylko "koncentrator", w kontenerze. >> I to byl chyba duzy koncentrator, na tysiace nr, bo male to w szafce >> sie miescily. > Kontenery stawiano już za Gierka. Potem w stanie wojennym ubecja mocno > na nie psioczyła, bo trzeba było na mrozie siedzieć w blaszanej puszce > i nadzorować podsłuchy. Bylo tam miejsce do siedzenia? A nie bylo az za gorąco - troche mocy tam sie chyba traciło. >> W perspektywie 30 lat .. moze lepszy "budynek" niz "kontener". >> Choc o dach trzeba w obu dbac :-) > > No więc za Jaruzela i później już woleli budynki. Za wczesnego Jaruzela chyba jeszcze stawiali kontenery, przynajmniej w niektorych miejscach. A potem ... kontenerow zabraklo ? > W roku 1990 tepsiarze > potrafili przyjść do samorządu lokalnego z taką oto propozycją. Panie > burmistrzu, jeśli chcecie mieć u was telefony, to mamy dla was świetną > propozycję. Znajdźcie jakąś działkę, i postawcie na niej budynek centali. > Samą centralę kupicie od nas, akurat mamy na stanie ostatnią sztukę. > Tylko musicie wyrobić się do końca roku, to ten przestarzały model traci > 31 grudnia homologację. Potem to wszystko oddacie nam za darmo, bowiem > ustawowo tylko my jesteśmy uprawnienia do świadczenia usługi telefonicznej. > Prawda, że świetny interes? Wchodzicie w to? Zalezy od ceny, z powodu inflacji moglo to byc calkiem oplacalne. Tylko gdzie tak bylo? Na wsi to chyba nie centrala, bo za malo ludzi. W malym miasteczku ... pare telefonow tam pewnie bylo, ale jak nowa wladza z wyboru nastala ... trzeba bylo wiecej :-) Chyba, zeby tak starym partyjniakom zabrac :-) Na osiedlu w duzym miescie ... z kim rozmawiac? Ale co by nie mowic - chca mieszkancy osiedla telefon, to gdzies trzeba druty pociagnac, centrale postawic, itp. mam wrazenie, ze u mnie osiedle zbudowali juz ze stosowna komunikacja kablową, bo nie pamietam aby jakies rozkopy byly. Wiec musieli wiedziec, gdzie centrala jest lub bedzie. Potem co prawda swoja siec polozyl Dialog, i tez nie pamietam rozkopow ... wynajal miejsce w kanalizacji TP ? J.
Re: Centrale telefoniczne
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Tue, 17 May 2022 09:22
Date: Tue, 17 May 2022 09:22
40 lines
3140 bytes
3140 bytes
Pan J.F napisał: >> Kontenery stawiano już za Gierka. Potem w stanie wojennym ubecja mocno >> na nie psioczyła, bo trzeba było na mrozie siedzieć w blaszanej puszce >> i nadzorować podsłuchy. > > Bylo tam miejsce do siedzenia? > A nie bylo az za gorąco - troche mocy tam sie chyba traciło. Nigdy nie próbowałem wczuwać się w ubeka. Może musieli stać tam całą zmianę. >> No więc za Jaruzela i później już woleli budynki. > Za wczesnego Jaruzela chyba jeszcze stawiali kontenery, przynajmniej > w niektorych miejscach. A potem ... kontenerow zabraklo ? Mam wrażenie, że potem zabrakło wszystkiego. Za środkowego Jaruzela już nikt chyba żadnych telefonów nie instalował. >> W roku 1990 tepsiarze potrafili przyjść do samorządu lokalnego z taką >> oto propozycją. Panie burmistrzu, jeśli chcecie mieć u was telefony, >> to mamy dla was świetną propozycję. Znajdźcie jakąś działkę, i postawcie >> na niej budynek centali. Samą centralę kupicie od nas, akurat mamy na >> stanie ostatnią sztukę. Tylko musicie wyrobić się do końca roku, to ten >> przestarzały model traci 31 grudnia homologację. Potem to wszystko oddacie >> nam za darmo, bowiem ustawowo tylko my jesteśmy uprawnienia do świadczenia >> usługi telefonicznej. Prawda, że świetny interes? Wchodzicie w to? > > Zalezy od ceny, z powodu inflacji moglo to byc calkiem oplacalne. Co opłacalne? Że publiczny budżet samorządowy robi prywatnej (już wtedy) firmie drogie prezenty? Dla firmy owszem. Dla wszystkich pozostałych -- niespecjalnie. > Tylko gdzie tak bylo? W małym bogatym mieście, które dzisiaj jest już częścią Warszawy. Ale przecież w ten sam sposób działali wszędzie. -- Jarek
Re: Centrale telefoniczne
Author: J.F
Date: Tue, 17 May 2022 10:26
Date: Tue, 17 May 2022 10:26
65 lines
4277 bytes
4277 bytes
On Tue, 17 May 2022 11:22:22 +0200, Jarosław Sokołowski wrote: > Pan J.F napisał: >>> Kontenery stawiano już za Gierka. Potem w stanie wojennym ubecja mocno >>> na nie psioczyła, bo trzeba było na mrozie siedzieć w blaszanej puszce >>> i nadzorować podsłuchy. >> >> Bylo tam miejsce do siedzenia? >> A nie bylo az za gorąco - troche mocy tam sie chyba traciło. > > Nigdy nie próbowałem wczuwać się w ubeka. Może musieli stać tam całą zmianę. Kontener umiarkowanie duzy, a zwlaszcza szeroki. Po wypchaniu sprzetem ... miejsce na wygodne przechodzenie powinno byc, ale zeby jakis stolik i krzeselko bylo, to troche watpie .. >>> No więc za Jaruzela i później już woleli budynki. >> Za wczesnego Jaruzela chyba jeszcze stawiali kontenery, przynajmniej >> w niektorych miejscach. A potem ... kontenerow zabraklo ? > > Mam wrażenie, że potem zabrakło wszystkiego. Za środkowego Jaruzela już nikt > chyba żadnych telefonów nie instalował. Wszystkiego zabraklo, ale czy telefonow nowych nie bylo? Troche watpie. http://hydrus.et.put.poznan.pl/~jkubasik/POMOCE/Statystyka.htm tu jest ciag dalszy https://pl.wikipedia.org/wiki/Telekomunikacja_w_Polsce Ciekawe ile w tym winy internetu - chyba malo - telefon tez fajna rzecz ... az nastaly komorki, i stal sie niefajny :-) >>> W roku 1990 tepsiarze potrafili przyjść do samorządu lokalnego z taką >>> oto propozycją. Panie burmistrzu, jeśli chcecie mieć u was telefony, >>> to mamy dla was świetną propozycję. Znajdźcie jakąś działkę, i postawcie >>> na niej budynek centali. Samą centralę kupicie od nas, akurat mamy na >>> stanie ostatnią sztukę. Tylko musicie wyrobić się do końca roku, to ten >>> przestarzały model traci 31 grudnia homologację. Potem to wszystko oddacie >>> nam za darmo, bowiem ustawowo tylko my jesteśmy uprawnienia do świadczenia >>> usługi telefonicznej. Prawda, że świetny interes? Wchodzicie w to? >> >> Zalezy od ceny, z powodu inflacji moglo to byc calkiem oplacalne. > > Co opłacalne? Że publiczny budżet samorządowy robi prywatnej (już wtedy) Nie takiej prywatnej - to chyba ciagle spólka SP była. > firmie drogie prezenty? Dla firmy owszem. Dla wszystkich pozostałych -- > niespecjalnie. Chcesz miec telefon, czy nie ? :-) A jak centrala po ksiegowej cenie sprzed roku, to drobny datek :-) >> Tylko gdzie tak bylo? > W małym bogatym mieście, które dzisiaj jest już częścią Warszawy. > Ale przecież w ten sam sposób działali wszędzie. Byc moze, tylko jak pisalem - na wsi nie trzeba az centrali, w gminie wiejskiej ... kable najdrozsze, w duzym miescie telefony juz są, mało, ale cos jest, to tak troche glupio sie domagac interesu. Chyba, że ze spółdzielnią mieszkaniową. J.
Re: Centrale telefoniczne
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Tue, 17 May 2022 11:00
Date: Tue, 17 May 2022 11:00
45 lines
3471 bytes
3471 bytes
Pan J.F napisał: >> Mam wrażenie, że potem zabrakło wszystkiego. Za środkowego Jaruzela >> już nikt chyba żadnych telefonów nie instalował. > > Wszystkiego zabraklo, ale czy telefonow nowych nie bylo? > Troche watpie. > > http://hydrus.et.put.poznan.pl/~jkubasik/POMOCE/Statystyka.htm Przeież z tego jasno widać, że roczny przyrost był na poziomie 100 tysięcy numerów. Co oznacza jednoprocentową szansę zainstalowanie linii u osoby oczekującej. A inaczej, z dokładnością do błędu statystycznego, że "nikt żadnych telefonów nie instalował". >>>> W roku 1990 tepsiarze potrafili przyjść do samorządu lokalnego z taką >>>> oto propozycją. Panie burmistrzu, jeśli chcecie mieć u was telefony, >>>> to mamy dla was świetną propozycję. Znajdźcie jakąś działkę, i postawcie >>>> na niej budynek centali. Samą centralę kupicie od nas, akurat mamy na >>>> stanie ostatnią sztukę. Tylko musicie wyrobić się do końca roku, to ten >>>> przestarzały model traci 31 grudnia homologację. Potem to wszystko oddacie >>>> nam za darmo, bowiem ustawowo tylko my jesteśmy uprawnienia do świadczenia >>>> usługi telefonicznej. Prawda, że świetny interes? Wchodzicie w to? >>> Zalezy od ceny, z powodu inflacji moglo to byc calkiem oplacalne. >> Co opłacalne? Że publiczny budżet samorządowy robi prywatnej (już wtedy) > > Nie takiej prywatnej - to chyba ciagle spólka SP była. Ale już "spółka', a nie "przedsiębiorstwo państwowe". >> firmie drogie prezenty? Dla firmy owszem. Dla wszystkich pozostałych -- >> niespecjalnie. > > Chcesz miec telefon, czy nie ? :-) No tak. Za komuny kawa i bombinierka pewnie nie wystarczała, ale jeśli się podarowało talon na samochód, to szansa na telefon mogła urosnąć z jednego do stu procent. > A jak centrala po ksiegowej cenie sprzed roku, to drobny datek :-) Pomijając absurd takiej darowizny, wartość działki to już nie "drobny datek". -- Jarek
Re: Centrale telefoniczne
Author: J.F
Date: Thu, 19 May 2022 18:58
Date: Thu, 19 May 2022 18:58
82 lines
4890 bytes
4890 bytes
On Tue, 17 May 2022 13:00:17 +0200, Jarosław Sokołowski wrote: > Pan J.F napisał: >>> Mam wrażenie, że potem zabrakło wszystkiego. Za środkowego Jaruzela >>> już nikt chyba żadnych telefonów nie instalował. >> >> Wszystkiego zabraklo, ale czy telefonow nowych nie bylo? >> Troche watpie. >> >> http://hydrus.et.put.poznan.pl/~jkubasik/POMOCE/Statystyka.htm > > Przeież z tego jasno widać, że roczny przyrost był na poziomie 100 tysięcy > numerów. Co oznacza jednoprocentową szansę zainstalowanie linii u osoby > oczekującej. A inaczej, z dokładnością do błędu statystycznego, że "nikt > żadnych telefonów nie instalował". Niby tak, ale zauwaz, ze w 1980 bylo 1.9mln linii, a w 1989 3.1mln. Jaruzelski byl wiec lepszy niz poprzednie lata PRL i o zahamowaniu raczej nie bylo mowy. Jak jeszcze dodasz, ze wsi prawie nie telefonizowano, to szanse mieszczucha rosly. W moim liceum chyba wszyscy mieli juz telefon. Ale byc moze ich rodzice 20 lat czekali :-) >>>>> W roku 1990 tepsiarze potrafili przyjść do samorządu lokalnego z taką >>>>> oto propozycją. Panie burmistrzu, jeśli chcecie mieć u was telefony, >>>>> to mamy dla was świetną propozycję. Znajdźcie jakąś działkę, i postawcie >>>>> na niej budynek centali. Samą centralę kupicie od nas, akurat mamy na >>>>> stanie ostatnią sztukę. Tylko musicie wyrobić się do końca roku, to ten >>>>> przestarzały model traci 31 grudnia homologację. Potem to wszystko oddacie >>>>> nam za darmo, bowiem ustawowo tylko my jesteśmy uprawnienia do świadczenia >>>>> usługi telefonicznej. Prawda, że świetny interes? Wchodzicie w to? >>>> Zalezy od ceny, z powodu inflacji moglo to byc calkiem oplacalne. >>> Co opłacalne? Że publiczny budżet samorządowy robi prywatnej (już wtedy) >> >> Nie takiej prywatnej - to chyba ciagle spólka SP była. > > Ale już "spółka', a nie "przedsiębiorstwo państwowe". spolka skarbu panstwa brzmi jak "przedsiebiorstwo panstwowe". A dzis patrz ... Orlen, Lotos, Pge, Pgnig i co tam jeszcze PiS wymienia :-) >>> firmie drogie prezenty? Dla firmy owszem. Dla wszystkich pozostałych -- >>> niespecjalnie. >> >> Chcesz miec telefon, czy nie ? :-) > > No tak. Za komuny kawa i bombinierka pewnie nie wystarczała, ale jeśli się > podarowało talon na samochód, to szansa na telefon mogła urosnąć z jednego > do stu procent. Jak miales dostep do talonow na samochody, to telefon miales zainstalowany po sluzbowej linii :-) No chyba, ze sekretarka sekretarza ... to moze i mogla sobie zalatwic tak telefon. Co nie zmienia faktu, ze niektore osiedla telefonizowano planowo. I wszyscy chetni dostawali telefon. >> A jak centrala po ksiegowej cenie sprzed roku, to drobny datek :-) > Pomijając absurd takiej darowizny, wartość działki to już nie "drobny datek". Wtedy dzialki tez mogly byc niedrogie. A przeciez samorzad dzialki nie kupil, tylko tez dostal za darmo, z całą miejscowoscią. Wiec jako obywatel życzysz sobie dofinansowania spólki skarbu panstwa wartoscią działki ... czy zyczysz sobie życ bez telefonu ? :-) A potem rzad TP sprzedał, i Franca zyskala prawo podnoszenia ci oplat :-) Aczkolwiek patrzac na ceny akcji, to FT chyba kiepski interes zrobila, tylko nie wiadomo ile pieniedzy przeniosla "pod stolem". J.
Re: Centrale telefoniczne
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Fri, 20 May 2022 09:07
Date: Fri, 20 May 2022 09:07
57 lines
3768 bytes
3768 bytes
Pan J.F napisał: > Jaruzelski byl wiec lepszy niz poprzednie lata PRL i o zahamowaniu > raczej nie bylo mowy. > > Jak jeszcze dodasz, ze wsi prawie nie telefonizowano, to szanse > mieszczucha rosly. > > W moim liceum chyba wszyscy mieli juz telefon. > Ale byc moze ich rodzice 20 lat czekali :-) W moim też, ale dla mnie to ułomny argument. Bo po pierwsze Warszawa czy Wrocław to duże miasta, gdzie wszystko wygląda inaczej. A po drugie, liceum (z tradycjami i salą gimnastyczną), rodziny z tych miastach dodatkowo wybrane. Gdyby tak przeanalizować klasę w zasadniczej szkole zawodowe, może by to inaczej wyglądało. Ja za Jaruzela dałem nogę z Warszawy. W gminach przyległych do stolicy sytuacja często wyglądała tak, że była tylko mała ręczna centrala, a rozmowy do Warszawy trzeba było zamawiać. Oczywiście dla przybysza żadnych szans na założenie telefonu. >> No tak. Za komuny kawa i bombinierka pewnie nie wystarczała, ale >> jeśli się podarowało talon na samochód, to szansa na telefon mogła >> urosnąć z jednego do stu procent. > > Jak miales dostep do talonow na samochody, to telefon miales > zainstalowany po sluzbowej linii :-) Rzeczywistość była nieco inna, niż to się przechowało w pamięci zbiorowej. Talony były nie tylko dla kacyków partyjnych, ale też dla ludzi robiących coś autentycznie pożytecznego w przemyśle. > Co nie zmienia faktu, ze niektore osiedla telefonizowano planowo. > I wszyscy chetni dostawali telefon. Ja takich faktów sobie nie przypominam. W Warszawie za Gierka Ursynów wybudowano w zasadzie bez telefonów. Za Jaruzela Gocław miał niewiele lepiej. >>> A jak centrala po ksiegowej cenie sprzed roku, to drobny datek :-) >> Pomijając absurd takiej darowizny, wartość działki to już nie "drobny datek". > > Wtedy dzialki tez mogly byc niedrogie. Może i mogły, ale nie były. Były w cholerę drogie. > A przeciez samorzad dzialki nie kupil, tylko tez dostal za darmo, > z całą miejscowoscią. Ależ nie. Sam żem, jako przedstawiciel gminy, uczestniczył w zakupie działki, która miastu była niezbędna. Na wolnym rynku, od osoby prywatnej, za konkretne pieniądze. Dzisiaj tam ratusz stoi. -- Jarek
Re: Centrale telefoniczne
Author: J.F
Date: Fri, 20 May 2022 14:01
Date: Fri, 20 May 2022 14:01
92 lines
5303 bytes
5303 bytes
On Fri, 20 May 2022 11:07:19 +0200, Jarosław Sokołowski wrote: > Pan J.F napisał: >> Jaruzelski byl wiec lepszy niz poprzednie lata PRL i o zahamowaniu >> raczej nie bylo mowy. >> Jak jeszcze dodasz, ze wsi prawie nie telefonizowano, to szanse >> mieszczucha rosly. >> W moim liceum chyba wszyscy mieli juz telefon. >> Ale byc moze ich rodzice 20 lat czekali :-) > > W moim też, ale dla mnie to ułomny argument. Bo po pierwsze Warszawa > czy Wrocław to duże miasta, gdzie wszystko wygląda inaczej. Nie az tak bardzo. Ile bylo narzekania, ze 20 lat trzeba czekac na telefon. No dobra, tylko 20 lat, wioski sie nie doczekaly :-) > A po drugie, > liceum (z tradycjami i salą gimnastyczną), rodziny z tych miastach > dodatkowo wybrane. Gdyby tak przeanalizować klasę w zasadniczej szkole > zawodowe, może by to inaczej wyglądało. Moze, ale troche wątpie.. > Ja za Jaruzela dałem nogę z Warszawy. W gminach przyległych do stolicy > sytuacja często wyglądała tak, że była tylko mała ręczna centrala, > a rozmowy do Warszawy trzeba było zamawiać. Oczywiście dla przybysza > żadnych szans na założenie telefonu. To pewnie podobnie jak w Warszawie - "prosze zlozyc podanie i czekac". Bez znajomosci nie zalozysz, bo jestes na koncu kolejki ... chyba, ze akurat cale osiedle telefonizuja. Ale ja pamietam, w ksiazce tlf byly i okoliczne miejscowosci. >>> No tak. Za komuny kawa i bombinierka pewnie nie wystarczała, ale >>> jeśli się podarowało talon na samochód, to szansa na telefon mogła >>> urosnąć z jednego do stu procent. >> >> Jak miales dostep do talonow na samochody, to telefon miales >> zainstalowany po sluzbowej linii :-) > > Rzeczywistość była nieco inna, niż to się przechowało w pamięci zbiorowej. > Talony były nie tylko dla kacyków partyjnych, ale też dla ludzi robiących > coś autentycznie pożytecznego w przemyśle. I co - talon im dali, a telefonu nie? :-) >> Co nie zmienia faktu, ze niektore osiedla telefonizowano planowo. >> I wszyscy chetni dostawali telefon. > Ja takich faktów sobie nie przypominam. W Warszawie za Gierka Ursynów > wybudowano w zasadzie bez telefonów. Ale z czasem telefony sie pojawily. I co - mowisz ze tak po jednym instalowano, zabierajac linie innym abonentom ze "starej Warszawy" ? > Za Jaruzela Gocław miał niewiele > lepiej. > >>>> A jak centrala po ksiegowej cenie sprzed roku, to drobny datek :-) >>> Pomijając absurd takiej darowizny, wartość działki to już nie "drobny datek". >> >> Wtedy dzialki tez mogly byc niedrogie. > > Może i mogły, ale nie były. Były w cholerę drogie. > >> A przeciez samorzad dzialki nie kupil, tylko tez dostal za darmo, >> z całą miejscowoscią. > > Ależ nie. Sam żem, jako przedstawiciel gminy, uczestniczył w zakupie > działki, która miastu była niezbędna. Na wolnym rynku, od osoby prywatnej, > za konkretne pieniądze. Dzisiaj tam ratusz stoi. No to widac nie uwazal jak rozdawal dzialki :-) No dobra, gdzies tam pod Warszawą to moglo byc pole, mialo wlasciciela, nie zmarl na wojnie, jak sie miasto/miasteczko rozbudowalo, to jego pole moglo sie stac cenne. We wroclawiu zadnego prywatnego pola w 1945 nie bylo :-) Pozniej sie znalazly. Co meritum nie zmienia - stawial PRL osiedle, niech bedzie taki Ursynow, to najpierw teren zabral czy tam wywłaszczyl, a potem sobie planował - tu bloki, tam szkoła, tu przychodnia, tam sklep, tu transformator, tam droga, tu parking, tam koscioł .. no i pomyslal o centrali tlf, albo i nie. W jakims miasteczku zapomnianym przez przedwojenne wladze, to moze musial kupic dzialke pod centrale :-) J.
Re: Centrale telefoniczne
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Fri, 20 May 2022 15:55
Date: Fri, 20 May 2022 15:55
77 lines
4837 bytes
4837 bytes
Pan J.F napisał:
>> A po drugie, liceum (z tradycjami i salą gimnastyczną), rodziny z tych
>> miastach dodatkowo wybrane. Gdyby tak przeanalizować klasę w zasadniczej
>> szkole zawodowe, może by to inaczej wyglądało.
>
> Moze, ale troche wątpie..
W szkole podstawowej nie wszyscy koledzy mieli telefony. Nie mieli
akurat ci z rodzin robotniczych. Pamiętam też, kto z sąsiadów do
nas przychodził czasem zadzwonić.
> To pewnie podobnie jak w Warszawie - "prosze zlozyc podanie i czekac".
> Bez znajomosci nie zalozysz, bo jestes na koncu kolejki ... chyba, ze
> akurat cale osiedle telefonizuja.
>
> Ale ja pamietam, w ksiazce tlf byly i okoliczne miejscowosci.
W domu była warszawska książka telefoniczna z końca Gomułki. Trylogia:
Indywidualne, Instytucje i Województwo. Pierwsza część była ze trzy
razy grubsza od pozostałych. Dokładnie widać było ile numerów jest
w każdym miasteczku.
>> Rzeczywistość była nieco inna, niż to się przechowało w pamięci
>> zbiorowej. Talony były nie tylko dla kacyków partyjnych, ale też
>> dla ludzi robiących coś autentycznie pożytecznego w przemyśle.
>
> I co - talon im dali, a telefonu nie? :-)
Co w tym śmiesznego? Talon to był papier wartościowy, który można
było rozdawać wszędzie i każdemu. A co jeśli miasto miało centralę
z trzycyfrową numeracją i wszystko już rozdysponowane? W Warszawie
to czasem bywało, że ktoś miał nietypowo rozpoczynający się numer,
bo mu specjalnie pociągnęli druta z centrali w innej dzielnicy.
Ale poza, to chyba tylko do daczy pierwszego sekretarza.
>> Ja takich faktów sobie nie przypominam. W Warszawie za Gierka
>> Ursynów wybudowano w zasadzie bez telefonów.
>
> Ale z czasem telefony sie pojawily. I co - mowisz ze tak po jednym
> instalowano, zabierajac linie innym abonentom ze "starej Warszawy" ?
Z tego co pamiętam, tak bywało. To znaczy niekoniecznie zabierano,
ktoś mógł ubrzeć w niewłasnościowym mieszkaniu, numer się "uwalniał".
>> Ależ nie. Sam żem, jako przedstawiciel gminy, uczestniczył w zakupie
>> działki, która miastu była niezbędna. Na wolnym rynku, od osoby
>> prywatnej, za konkretne pieniądze. Dzisiaj tam ratusz stoi.
>
> No to widac nie uwazal jak rozdawal dzialki :-)
Ale kto rozdawał? Tutaj wszystkie działki niedługo przed wojną były
wydzielone i sprzedane przez pana hrabiego. Księcia nawet, zresztą
bardzo barwna postać to była.
> Co meritum nie zmienia - stawial PRL osiedle, niech bedzie taki
> Ursynow, to najpierw teren zabral czy tam wywłaszczyl, a potem
> sobie planował - tu bloki, tam szkoła, tu przychodnia, tam sklep,
> tu transformator, tam droga, tu parking, tam koscioł ..
> no i pomyslal o centrali tlf, albo i nie.
To z kolei odkupine od Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.
Dlatego to jest podaj najbogatrza uczelnia w Europie, bo wciąż
ma jeszcze coś z ziemi do sprzedania.
> W jakims miasteczku zapomnianym przez przedwojenne wladze,
> to moze musial kupic dzialke pod centrale :-)
Staram się pisać o tym, na czym się znam i co wiem. Dlatego
o perspektywach rozwoju małych miasteczek niekoniecznie.
Jarek
--
mam w dupie małe miasteczka
mam w dupie małe miasteczka
mam w dupie małe miasteczka
Re: Centrale telefoniczne
Author: J.F
Date: Mon, 23 May 2022 11:10
Date: Mon, 23 May 2022 11:10
120 lines
6592 bytes
6592 bytes
On Fri, 20 May 2022 17:55:49 +0200, Jarosław Sokołowski wrote: > Pan J.F napisał: >>> A po drugie, liceum (z tradycjami i salą gimnastyczną), rodziny z tych >>> miastach dodatkowo wybrane. Gdyby tak przeanalizować klasę w zasadniczej >>> szkole zawodowe, może by to inaczej wyglądało. >> >> Moze, ale troche wątpie.. > > W szkole podstawowej nie wszyscy koledzy mieli telefony. Nie mieli > akurat ci z rodzin robotniczych. Pamiętam też, kto z sąsiadów do > nas przychodził czasem zadzwonić. Hm, podstawowka byla lokalna. Czyli wszyscy z jednego osiedla. U mnie nowego. Wiec nikt nie mial telefonu. Az w ktoryms roku sie pojawily masowo. A moment - dwie podstawowki mialem. Starsze osiedle tez nie bylo stelefonizowane i dlugo czekalo na telefony. A PPTT preferencji dla inzynierow raczej mialo. Dla profesorow chyba tez nie, ale moze po partyjnej linii jakos mozna bylo zalatwic. Kolejna sprawa - bloki, osiedla i spoldzielnie czesto bywaly "zakładowe". A w zakladzie np 100 inzynierow i 2000 robotnikow. >> To pewnie podobnie jak w Warszawie - "prosze zlozyc podanie i czekac". >> Bez znajomosci nie zalozysz, bo jestes na koncu kolejki ... chyba, ze >> akurat cale osiedle telefonizuja. >> >> Ale ja pamietam, w ksiazce tlf byly i okoliczne miejscowosci. > > W domu była warszawska książka telefoniczna z końca Gomułki. Trylogia: > Indywidualne, Instytucje i Województwo. Pierwsza część była ze trzy > razy grubsza od pozostałych. Dokładnie widać było ile numerów jest > w każdym miasteczku. No coz, wroclawska mogla sie roznic, bo telefony jeszcze niemieckie :-) Tym niemniej ... te okoliczne miasteczka tez duzo mniejsze. Choc stare wojewodztwo wroclawskie https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojew%C3%B3dztwo_wroc%C5%82awskie_(1975%E2%80%931998) ok 1.1 mln mieszkancow. Wroclaw to 600 tys. Z tego 1.1mln czesc to wsie, gdzie telefonu nie bylo, albo jeden był - u sołtysa. >>> Rzeczywistość była nieco inna, niż to się przechowało w pamięci >>> zbiorowej. Talony były nie tylko dla kacyków partyjnych, ale też >>> dla ludzi robiących coś autentycznie pożytecznego w przemyśle. >> >> I co - talon im dali, a telefonu nie? :-) > > Co w tym śmiesznego? Talon to był papier wartościowy, który można > było rozdawać wszędzie i każdemu. A co jeśli miasto miało centralę > z trzycyfrową numeracją i wszystko już rozdysponowane? A co, jesli samochodow wyprodukowano ile wyprodukowano? > W Warszawie > to czasem bywało, że ktoś miał nietypowo rozpoczynający się numer, > bo mu specjalnie pociągnęli druta z centrali w innej dzielnicy. > Ale poza, to chyba tylko do daczy pierwszego sekretarza. ... dzielnicy :-) >>> Ja takich faktów sobie nie przypominam. W Warszawie za Gierka >>> Ursynów wybudowano w zasadzie bez telefonów. >> >> Ale z czasem telefony sie pojawily. I co - mowisz ze tak po jednym >> instalowano, zabierajac linie innym abonentom ze "starej Warszawy" ? > > Z tego co pamiętam, tak bywało. To znaczy niekoniecznie zabierano, > ktoś mógł ubrzeć w niewłasnościowym mieszkaniu, numer się "uwalniał". Wydaje mi sie, ze zasadniczo to rodzina starala sie takie mieszkanie zagospodarowac, z dobrodziejstwem telefonu. No ale moze czasem sie uwolnilo i mieszkanie i telefon. Poza tym jak widziales - telefonow powolutku przybywało, wiec nowe centrale ktos stawial. I rezerwa numerow na "pilne przypadki" byla. >>> Ależ nie. Sam żem, jako przedstawiciel gminy, uczestniczył w zakupie >>> działki, która miastu była niezbędna. Na wolnym rynku, od osoby >>> prywatnej, za konkretne pieniądze. Dzisiaj tam ratusz stoi. >> >> No to widac nie uwazal jak rozdawal dzialki :-) > > Ale kto rozdawał? Tutaj wszystkie działki niedługo przed wojną były > wydzielone i sprzedane przez pana hrabiego. Księcia nawet, zresztą > bardzo barwna postać to była. No tak, ja mam jednak troche inną optykę :-) >> Co meritum nie zmienia - stawial PRL osiedle, niech bedzie taki >> Ursynow, to najpierw teren zabral czy tam wywłaszczyl, a potem >> sobie planował - tu bloki, tam szkoła, tu przychodnia, tam sklep, >> tu transformator, tam droga, tu parking, tam koscioł .. >> no i pomyslal o centrali tlf, albo i nie. > > To z kolei odkupine od Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. > Dlatego to jest podaj najbogatrza uczelnia w Europie, bo wciąż > ma jeszcze coś z ziemi do sprzedania. > >> W jakims miasteczku zapomnianym przez przedwojenne wladze, >> to moze musial kupic dzialke pod centrale :-) > > Staram się pisać o tym, na czym się znam i co wiem. Dlatego > o perspektywach rozwoju małych miasteczek niekoniecznie. A w takim Wroclawiu wiele osiedli powstało "w szczerym polu". Zreszta nawet niedawno tak bylo. A najslynniejsza sprawa ostatnich lat - spór z rodziną Krzywdów. J.
Re: Centrale telefoniczne
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Mon, 23 May 2022 14:10
Date: Mon, 23 May 2022 14:10
50 lines
3844 bytes
3844 bytes
Pan J.F napisał: >> W szkole podstawowej nie wszyscy koledzy mieli telefony. Nie mieli >> akurat ci z rodzin robotniczych. Pamiętam też, kto z sąsiadów do >> nas przychodził czasem zadzwonić. > > Hm, podstawowka byla lokalna. Czyli wszyscy z jednego osiedla. > U mnie nowego. Wiec nikt nie mial telefonu. > Az w ktoryms roku sie pojawily masowo. Podstawówka lokalna, budynek typu Tysiąclatka. Za Gomułki złożono nam telefon w kilka miesięcy od zamieszkania (czyli "błyskawicznie"). Ale to nie było regułą, władza ludowa miała swoje zdanie na temat tego, komu potrzebn jest telefon w domu -- tow. Gomułka (mieszkał wtedy przy sąsiedniej ulicy) uważał nawet, że "robotnik nie musi żłopać kawy". >> Co w tym śmiesznego? Talon to był papier wartościowy, który można >> było rozdawać wszędzie i każdemu. A co jeśli miasto miało centralę >> z trzycyfrową numeracją i wszystko już rozdysponowane? > > A co, jesli samochodow wyprodukowano ile wyprodukowano? Nie drukowano ich bez opamiętania, jak Glapiński dwusetki. Podejrzewam, że monitorowano długość FIFO. >> Z tego co pamiętam, tak bywało. To znaczy niekoniecznie zabierano, >> ktoś mógł ubrzeć w niewłasnościowym mieszkaniu, numer się "uwalniał". > > Wydaje mi sie, ze zasadniczo to rodzina starala sie takie mieszkanie > zagospodarowac, z dobrodziejstwem telefonu. Były (i są nadal) rodzaje mieszkań, których rodzina nie jest w stanie zagospodarować. > I rezerwa numerow na "pilne przypadki" byla. To w dużym mieście. Tam, gdzie centrala ma niewielką, ale konkrtną liczbę numerów, na przykład 100, utrzymywanie rezerwy jest trudne. > A w takim Wroclawiu wiele osiedli powstało "w szczerym polu". > Zreszta nawet niedawno tak bylo. W Warszawie też. Warszawa w latach 50 skokowo zwiększyła swoją powierzchnię niemal dwukrotnie. Wspomniany wcześniej Gocław to teren lotniska sportowego zabudowany dopiero za Jaruzela. Dla wrocławiaka ciekawą może być informacja, że stan wysoki Wisły za wałem jest tam na poziomie drugiego piętra. -- Jarek
Re: Centrale telefoniczne
Author: J.F
Date: Tue, 24 May 2022 08:33
Date: Tue, 24 May 2022 08:33
54 lines
4078 bytes
4078 bytes
On Mon, 23 May 2022 16:10:29 +0200, Jarosław Sokołowski wrote: > Pan J.F napisał: >>> W szkole podstawowej nie wszyscy koledzy mieli telefony. Nie mieli >>> akurat ci z rodzin robotniczych. Pamiętam też, kto z sąsiadów do >>> nas przychodził czasem zadzwonić. >> >> Hm, podstawowka byla lokalna. Czyli wszyscy z jednego osiedla. >> U mnie nowego. Wiec nikt nie mial telefonu. >> Az w ktoryms roku sie pojawily masowo. > > Podstawówka lokalna, budynek typu Tysiąclatka. Za Gomułki złożono nam > telefon w kilka miesięcy od zamieszkania (czyli "błyskawicznie"). Ale > to nie było regułą, władza ludowa miała swoje zdanie na temat tego, > komu potrzebn jest telefon w domu -- tow. Gomułka (mieszkał wtedy przy > sąsiedniej ulicy) uważał nawet, że "robotnik nie musi żłopać kawy". Moze i mial racje, ale co - inzynierowi sie nalezy kawa i telefon ? Przed wojną telefon byl dosc drogi. Nie wiem, czy robotnikow bylo stac. >>> Co w tym śmiesznego? Talon to był papier wartościowy, który można >>> było rozdawać wszędzie i każdemu. A co jeśli miasto miało centralę >>> z trzycyfrową numeracją i wszystko już rozdysponowane? >> >> A co, jesli samochodow wyprodukowano ile wyprodukowano? > > Nie drukowano ich bez opamiętania, jak Glapiński dwusetki. Podejrzewam, > że monitorowano długość FIFO. Mozliwe. >> I rezerwa numerow na "pilne przypadki" byla. > To w dużym mieście. Tam, gdzie centrala ma niewielką, ale konkrtną > liczbę numerów, na przykład 100, utrzymywanie rezerwy jest trudne. Robisz centrale na 100 nr, ale przydzielasz 50. Ewentualnie planujesz centrale na przyszlosciowe 500 nr, ale wyposazenia poczatkowo na 100. >> A w takim Wroclawiu wiele osiedli powstało "w szczerym polu". >> Zreszta nawet niedawno tak bylo. > > W Warszawie też. Warszawa w latach 50 skokowo zwiększyła swoją > powierzchnię niemal dwukrotnie. Wspomniany wcześniej Gocław to > teren lotniska sportowego zabudowany dopiero za Jaruzela. Dla > wrocławiaka ciekawą może być informacja, że stan wysoki Wisły > za wałem jest tam na poziomie drugiego piętra. No to we Wroclawiu tylko jedno osiedle tak zbudowano ... i teraz drugie. Nawiasem mowiac - na powodzi najbardziej ucierpialy telefony ... J.
Re: Centrale telefoniczne
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Tue, 24 May 2022 13:41
Date: Tue, 24 May 2022 13:41
42 lines
3882 bytes
3882 bytes
Pan J.F napisał: >> Podstawówka lokalna, budynek typu Tysiąclatka. Za Gomułki złożono nam >> telefon w kilka miesięcy od zamieszkania (czyli "błyskawicznie"). Ale >> to nie było regułą, władza ludowa miała swoje zdanie na temat tego, >> komu potrzebn jest telefon w domu -- tow. Gomułka (mieszkał wtedy przy >> sąsiedniej ulicy) uważał nawet, że "robotnik nie musi żłopać kawy". > > Moze i mial racje, ale co - inzynierowi sie nalezy kawa i telefon ? Jak dla mnie, to z definicji racji nie miał. Jestem wyczulony na wszelkie zapędy do organizowania życia innym. Z kawą również inżynier miał problem, bo skutkiem decyzji polityczniej (czyt.: tow. Wiesław nie lubi kawy), import był niewielki, a ceny wysokie. > Przed wojną telefon byl dosc drogi. Nie wiem, czy robotnikow bylo stac. Pewnie w większości nie było, ale też nie widzieli potrzeby. W ogóle przed wojną świat inżynierów i świat robotników to były różne światy. Inaczej mieszkali, w innych domach i w innych dzielnicach. Po wojnie starano się to wymieszać. Ale dziwne to mieszanie było, bo chociaż sąsiadów miało się różnych, to jeden telefon miał, drugi nie -- i to było przewidywalne. Jeden jeździł samochodem, drugi chodził pieszo. >>> I rezerwa numerow na "pilne przypadki" byla. >> To w dużym mieście. Tam, gdzie centrala ma niewielką, ale konkrtną >> liczbę numerów, na przykład 100, utrzymywanie rezerwy jest trudne. > > Robisz centrale na 100 nr, ale przydzielasz 50. Inspekcja robotniczo-chłopska, potem prokurator. Dla kogo obywatelu trzymaliście te 50 numerów? Ile w łapę boerzecie za przydział? > Ewentualnie planujesz centrale na przyszlosciowe 500 nr, > ale wyposazenia poczatkowo na 100. A tu się szwagier towarzysza sekretarza sprowadził, pierwsza setka wyczerpana, trzeba specjalnie całą drugą setkę zakładać. Hmm... jak by to uzasadnić w podaniu do Zjednoczenia o przydział centrali. -- Jarek
Re: Centrale telefoniczne
Author: J.F
Date: Wed, 25 May 2022 10:59
Date: Wed, 25 May 2022 10:59
72 lines
4853 bytes
4853 bytes
On Tue, 24 May 2022 15:41:19 +0200, Jarosław Sokołowski wrote: > Pan J.F napisał: >>> Podstawówka lokalna, budynek typu Tysiąclatka. Za Gomułki złożono nam >>> telefon w kilka miesięcy od zamieszkania (czyli "błyskawicznie"). Ale >>> to nie było regułą, władza ludowa miała swoje zdanie na temat tego, >>> komu potrzebn jest telefon w domu -- tow. Gomułka (mieszkał wtedy przy >>> sąsiedniej ulicy) uważał nawet, że "robotnik nie musi żłopać kawy". >> >> Moze i mial racje, ale co - inzynierowi sie nalezy kawa i telefon ? > > Jak dla mnie, to z definicji racji nie miał. Jestem wyczulony na wszelkie > zapędy do organizowania życia innym. Jakby malo bylo ustalen organizacyjnych. > Z kawą również inżynier miał problem, > bo skutkiem decyzji polityczniej (czyt.: tow. Wiesław nie lubi kawy), > import był niewielki, a ceny wysokie. Kawy bylo malo, bo to produkt dewizowy, a dewiz nie bylo. Za Wiesława szczególnie. >> Przed wojną telefon byl dosc drogi. Nie wiem, czy robotnikow bylo stac. > > Pewnie w większości nie było, ale też nie widzieli potrzeby. W ogóle > przed wojną świat inżynierów i świat robotników to były różne światy. > Inaczej mieszkali, w innych domach i w innych dzielnicach. Ciekawie opowiedziane w "Boso, ale w ostrogach". > Po wojnie starano się to wymieszać. No i zauwaz, ze wymieszalo sie na calym swiecie. > Ale dziwne to mieszanie było, bo chociaż > sąsiadów miało się różnych, to jeden telefon miał, drugi nie -- i to > było przewidywalne. Jeden jeździł samochodem, drugi chodził pieszo. A to za mojego dziecinstwa nie. Samochody bywaly, telefon w bloku nowym byl tylko jeden. I to tak nie bardzo wiem - milicjant, ubek, w kazdym badz razie nie sekretarz. >>>> I rezerwa numerow na "pilne przypadki" byla. >>> To w dużym mieście. Tam, gdzie centrala ma niewielką, ale konkrtną >>> liczbę numerów, na przykład 100, utrzymywanie rezerwy jest trudne. >> >> Robisz centrale na 100 nr, ale przydzielasz 50. > > Inspekcja robotniczo-chłopska, potem prokurator. Dla kogo obywatelu > trzymaliście te 50 numerów? Ile w łapę boerzecie za przydział? A gdzie tam. Trzymalismy na niezbedne przypadki. Np pan prokurator bedzie potrzebowal telefonu. >> Ewentualnie planujesz centrale na przyszlosciowe 500 nr, >> ale wyposazenia poczatkowo na 100. > > A tu się szwagier towarzysza sekretarza sprowadził, pierwsza setka > wyczerpana, trzeba specjalnie całą drugą setkę zakładać. Hmm... jak > by to uzasadnić w podaniu do Zjednoczenia o przydział centrali. Nie centrali, ale modulu do rozbudowy centrali. Uzasadniasz potrzebami spolczenstwa, dajesz do podpisu sekretarzowi, i mowisz, ze inaczej to nie bedziesz mu mogl zalatwic telefonu w przyszlosci. A po roku prosisz, zeby zadwonil do Zjednoczenia i przypomnial, bo juz naprawde numery sie konczą :-) J.
Re: Centrale telefoniczne
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Wed, 25 May 2022 12:01
Date: Wed, 25 May 2022 12:01
72 lines
4891 bytes
4891 bytes
Pan J.F napisał: >> Z kawą również inżynier miał problem, bo skutkiem decyzji polityczniej >> (czyt.: tow. Wiesław nie lubi kawy), import był niewielki, a ceny wysokie. > > Kawy bylo malo, bo to produkt dewizowy, a dewiz nie bylo. > Za Wiesława szczególnie. Herbata też dewizowa, ale była. Nie tylko gruzińska. Kawa w stosunku do herbaty miała nieproporcjonalnie wysoką cenę, dolara kawowego nie dało się porównać z dolarem herbacianym. Tow. Gomułka herbatę lubił i pijał. Ale bez cytryny. Niestety. >> Po wojnie starano się to wymieszać. > > No i zauwaz, ze wymieszalo sie na calym swiecie. Wiem o tym dobrze. Tylko na zachodzie robiono to z rozmysłem, u nas mieszano herbatę widelcem. >> Ale dziwne to mieszanie było, bo chociaż sąsiadów miało się różnych, >> to jeden telefon miał, drugi nie -- i to było przewidywalne. Jeden >> jeździł samochodem, drugi chodził pieszo. > > A to za mojego dziecinstwa nie. > Samochody bywaly, telefon w bloku nowym byl tylko jeden. Samochody na parkingu pod blokiem stały trzy, z czego dwa na cegłach. Telefonów było więcej. Można więc powiedzieć, że opinie o gomułkowskiej stagnacji są przesadzone, sytuacja była dynamiczna. > I to tak nie bardzo wiem - milicjant, ubek, w kazdym badz razie nie > sekretarz. W klasie miałem syna milicjanta. Bez telefonu i bez samochodu. >>> Robisz centrale na 100 nr, ale przydzielasz 50. >> Inspekcja robotniczo-chłopska, potem prokurator. Dla kogo obywatelu >> trzymaliście te 50 numerów? Ile w łapę bierzecie za przydział? > > A gdzie tam. Trzymalismy na niezbedne przypadki. > Np pan prokurator bedzie potrzebowal telefonu. Pan prokurator z miasta wojewódzkiego, nie potrzebuje tutaj telefonu. >>> Ewentualnie planujesz centrale na przyszlosciowe 500 nr, >>> ale wyposazenia poczatkowo na 100. >> A tu się szwagier towarzysza sekretarza sprowadził, pierwsza setka >> wyczerpana, trzeba specjalnie całą drugą setkę zakładać. Hmm... jak >> by to uzasadnić w podaniu do Zjednoczenia o przydział centrali. > > Nie centrali, ale modulu do rozbudowy centrali. Nie modułu, a centrali właśnie. Jeszcze nie ta technologia. > A po roku prosisz, zeby zadwonil do Zjednoczenia i przypomnial, > bo juz naprawde numery sie konczą :-) Wtedy i tak bywało, że może i centrala by się znalazła, ale budynku na nią potrzeba. A tu jak na złość przejściowe trudności na odcinku zaopatrzenia w cement i stal zbrojeniową. Budynki central musiały mieć stropy podobne do tych w schronach przeciwlotniczych. Bo mógł sie przepalić obwód zasilania, a wtedy wszystke wybieraki w jednym momencie robią "łup" na dół -- a tego normalny strop nie ma prawa wytrzymać. Jarek -- Znam ja ich wszystkich, wszyscy szachraje; całe miasto tam takie; szachraj na szachraju siedzi i szachrajem pogania. Wszyscy oni Judasze. Jeden tylko porządny człowiek: prokurator, ale i on, prawdę mówiąc, świnia.
Re: Centrale telefoniczne
Author: Adam
Date: Wed, 25 May 2022 12:39
Date: Wed, 25 May 2022 12:39
100 lines
5634 bytes
5634 bytes
Dnia Wed, 25 May 2022 14:01:10 +0200, Jarosław Sokołowski napisał(a): > Pan J.F napisał: > >>> Z kawą również inżynier miał problem, bo skutkiem decyzji polityczniej >>> (czyt.: tow. Wiesław nie lubi kawy), import był niewielki, a ceny wysokie. >> >> Kawy bylo malo, bo to produkt dewizowy, a dewiz nie bylo. >> Za Wiesława szczególnie. > > Herbata też dewizowa, ale była. Nie tylko gruzińska. Kawa w stosunku W latach 70-tych pamiętam, że było tylko kilka, mn.in. Madras, Ulung, Yunan. > do herbaty miała nieproporcjonalnie wysoką cenę, dolara kawowego nie Kawy były może ze trzy rodzaje, przynajmniej tyle pamiętam. > dało się porównać z dolarem herbacianym. Tow. Gomułka herbatę lubił > i pijał. Ale bez cytryny. Niestety. Ale ponoć swoje plusy miał, które przydały by się teraz: minimalizm w wyposażeniu biur, żadnych ekstrawagancji, urzędniki nawet te wysokie mogą jeżdzić autobusami a nie samochodami. > >>> Po wojnie starano się to wymieszać. >> >> No i zauwaz, ze wymieszalo sie na calym swiecie. > > Wiem o tym dobrze. Tylko na zachodzie robiono to z rozmysłem, u nas > mieszano herbatę widelcem. > >>> Ale dziwne to mieszanie było, bo chociaż sąsiadów miało się różnych, >>> to jeden telefon miał, drugi nie -- i to było przewidywalne. Jeden >>> jeździł samochodem, drugi chodził pieszo. >> >> A to za mojego dziecinstwa nie. >> Samochody bywaly, telefon w bloku nowym byl tylko jeden. > > Samochody na parkingu pod blokiem stały trzy, z czego dwa na cegłach. > Telefonów było więcej. Można więc powiedzieć, że opinie o gomułkowskiej > stagnacji są przesadzone, sytuacja była dynamiczna. > >> I to tak nie bardzo wiem - milicjant, ubek, w kazdym badz razie nie >> sekretarz. > > W klasie miałem syna milicjanta. Bez telefonu i bez samochodu. To ja chyba jestem ewenementem: w starym domu był telefon, w nowym (w innym miejscu) telefon był, jak budynek był jeszcze w stanie surowym. A rodzice ani partyjni, ani profesory, ani tym bardziaj milicjanty. > >>>> Robisz centrale na 100 nr, ale przydzielasz 50. >>> Inspekcja robotniczo-chłopska, potem prokurator. Dla kogo obywatelu >>> trzymaliście te 50 numerów? Ile w łapę bierzecie za przydział? >> >> A gdzie tam. Trzymalismy na niezbedne przypadki. >> Np pan prokurator bedzie potrzebowal telefonu. > > Pan prokurator z miasta wojewódzkiego, nie potrzebuje tutaj telefonu. > >>>> Ewentualnie planujesz centrale na przyszlosciowe 500 nr, >>>> ale wyposazenia poczatkowo na 100. >>> A tu się szwagier towarzysza sekretarza sprowadził, pierwsza setka >>> wyczerpana, trzeba specjalnie całą drugą setkę zakładać. Hmm... jak >>> by to uzasadnić w podaniu do Zjednoczenia o przydział centrali. >> >> Nie centrali, ale modulu do rozbudowy centrali. > > Nie modułu, a centrali właśnie. Jeszcze nie ta technologia. W mniejszych miastach Strowgery, w większych także różne krzyżówki. Czasem można było dodać stojak czy dwa, w Strowgerze zyskiwało się dodatkową setkę. > >> A po roku prosisz, zeby zadwonil do Zjednoczenia i przypomnial, >> bo juz naprawde numery sie konczą :-) > > Wtedy i tak bywało, że może i centrala by się znalazła, ale budynku > na nią potrzeba. A tu jak na złość przejściowe trudności na odcinku > zaopatrzenia w cement i stal zbrojeniową. Budynki central musiały > mieć stropy podobne do tych w schronach przeciwlotniczych. Bo mógł > sie przepalić obwód zasilania, a wtedy wszystke wybieraki w jednym > momencie robią "łup" na dół -- a tego normalny strop nie ma prawa > wytrzymać. > To w Strowgerach. W krzyżówkach inaczej. Ale w przypadku odcięcia zasilania Strowger zostawał chyba w polu, spadał dopiero po ponownym podaniu napięcia. -- Pozdrawiam. Adam
Re: Centrale telefoniczne
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Wed, 25 May 2022 13:36
Date: Wed, 25 May 2022 13:36
56 lines
4692 bytes
4692 bytes
Pan Adam napisał: >>> Kawy bylo malo, bo to produkt dewizowy, a dewiz nie bylo. >>> Za Wiesława szczególnie. >> Herbata też dewizowa, ale była. Nie tylko gruzińska. Kawa w stosunku > W latach 70-tych pamiętam, że było tylko kilka, mn.in. Madras, Ulung, > Yunan. Jeszcze rzeczona gruzińska do kompletu. Te "proletaryackie" w cenie do 10 zł. Yunan ze dwa albo i trzy razy droższa. Za Jaruzela była już tylko "Popularna", czyli pudełko z niespodzianką, nigdy nie było wiadomo, co w środku. Mogły być na przykład drzazgi ze skrzynki zmieszane z tym, co się udało zmieść z podłogi magazynu. Kolega zauważył, że w latach 80 wszystko było "polularne". Nie tylko herbata, ale masło, proszek do prania, czek^H^H^H^Hwyrób czekoladopodobny. Wcale nie oznaczało to popularności tych dóbr na półkach sklepowych, trzeba było mieć szczęście, żeby trafić. >> do herbaty miała nieproporcjonalnie wysoką cenę, dolara kawowego nie > Kawy były może ze trzy rodzaje, przynajmniej tyle pamiętam. Ja w zasadzie pamiętam jeden, jeśli o ziarnistą chodzi. Niewielka paczka, chyba 200 g, bodaj 60 złotych. Potem drożała. >> dało się porównać z dolarem herbacianym. Tow. Gomułka herbatę lubił >> i pijał. Ale bez cytryny. Niestety. > > Ale ponoć swoje plusy miał, które przydały by się teraz: minimalizm > w wyposażeniu biur, żadnych ekstrawagancji, urzędniki nawet te wysokie > mogą jeżdzić autobusami a nie samochodami. On akurat do kumitetu cyntralnego naszy partii jeździł przez Wisłę tramwajem. Miał trzy przystanki, więc po co tu kierowcę z wołgą fatygować. Zalety miał, ale na samym początku gomułkowania, potem było cały czas tylko gorzej. Ja go cenię za odpowiedź na zadane mu w Moskwie pytanie: kiedy wy wreszczie w tej Polsce zabierzecie chłopom ziemię i zrobicie kołchozy. -- Ano zaraz po tym, jak Związek Radziecki przestanie importować zboże z Kanady. O tym, że Rosja nie tylko nie importuje, ale jest największym na świecie eksporterem pszenicy, dowiedziałem się dopiero teraz. Dziwne, że tak cicho o tym było. A to wygląda mi na największy sukces kraju, z czym pewnie tow. Wiesław by się zgodził. > To ja chyba jestem ewenementem: w starym domu był telefon, w nowym > (w innym miejscu) telefon był, jak budynek był jeszcze w stanie > surowym. A rodzice ani partyjni, ani profesory, ani tym bardziaj > milicjanty. Pierwszy telefon, jaki z baaardzo wczesnego dzieciństwa kojarzę, miał wuj kolejarz. Czarny był. To znaczy telefon, nie wuj. Ale chyba jeszcze przedwojenny, więc nie wiem, czy się liczy. W Warszawie, na praskiej stronie, Targówek. -- Jarek
Re: Centrale telefoniczne
Author: Adam
Date: Wed, 25 May 2022 21:40
Date: Wed, 25 May 2022 21:40
82 lines
5373 bytes
5373 bytes
Dnia Wed, 25 May 2022 15:36:38 +0200, Jarosław Sokołowski napisał(a): > Pan Adam napisał: > >>>> Kawy bylo malo, bo to produkt dewizowy, a dewiz nie bylo. >>>> Za Wiesława szczególnie. >>> Herbata też dewizowa, ale była. Nie tylko gruzińska. Kawa w stosunku >> W latach 70-tych pamiętam, że było tylko kilka, mn.in. Madras, Ulung, >> Yunan. > > Jeszcze rzeczona gruzińska do kompletu. Te "proletaryackie" w cenie > do 10 zł. Yunan ze dwa albo i trzy razy droższa. Za Jaruzela była > już tylko "Popularna", czyli pudełko z niespodzianką, nigdy nie było > wiadomo, co w środku. Mogły być na przykład drzazgi ze skrzynki > zmieszane z tym, co się udało zmieść z podłogi magazynu. Kolega > zauważył, że w latach 80 wszystko było "polularne". Nie tylko herbata, > ale masło, proszek do prania, czek^H^H^H^Hwyrób czekoladopodobny. > Wcale nie oznaczało to popularności tych dóbr na półkach sklepowych, > trzeba było mieć szczęście, żeby trafić. Nawet Sporty zrobiły się Popularne. A potem to były sprzedawane w workach, wrzucone takie złamasy luzem. > >>> do herbaty miała nieproporcjonalnie wysoką cenę, dolara kawowego nie >> Kawy były może ze trzy rodzaje, przynajmniej tyle pamiętam. > > Ja w zasadzie pamiętam jeden, jeśli o ziarnistą chodzi. Niewielka > paczka, chyba 200 g, bodaj 60 złotych. Potem drożała. Cen nie pamiętam, moja pamięć sięgo około roku 1970. Kawę kupowałem mamie, pamiętam, że mówiła "nie tą, tylko tamtą". To trochę żart, ale były jakieś dwa kolory. > >>> dało się porównać z dolarem herbacianym. Tow. Gomułka herbatę lubił >>> i pijał. Ale bez cytryny. Niestety. >> >> Ale ponoć swoje plusy miał, które przydały by się teraz: minimalizm >> w wyposażeniu biur, żadnych ekstrawagancji, urzędniki nawet te wysokie >> mogą jeżdzić autobusami a nie samochodami. > > On akurat do kumitetu cyntralnego naszy partii jeździł przez Wisłę > tramwajem. Miał trzy przystanki, więc po co tu kierowcę z wołgą > fatygować. Zalety miał, ale na samym początku gomułkowania, potem > było cały czas tylko gorzej. Ja go cenię za odpowiedź na zadane mu > w Moskwie pytanie: kiedy wy wreszczie w tej Polsce zabierzecie chłopom > ziemię i zrobicie kołchozy. -- Ano zaraz po tym, jak Związek Radziecki > przestanie importować zboże z Kanady. Ja tylko Gierka pamiętam. > > O tym, że Rosja nie tylko nie importuje, ale jest największym na świecie > eksporterem pszenicy, dowiedziałem się dopiero teraz. Dziwne, że tak > cicho o tym było. A to wygląda mi na największy sukces kraju, z czym > pewnie tow. Wiesław by się zgodził. > >> To ja chyba jestem ewenementem: w starym domu był telefon, w nowym >> (w innym miejscu) telefon był, jak budynek był jeszcze w stanie >> surowym. A rodzice ani partyjni, ani profesory, ani tym bardziaj >> milicjanty. > > Pierwszy telefon, jaki z baaardzo wczesnego dzieciństwa kojarzę, miał > wuj kolejarz. Czarny był. To znaczy telefon, nie wuj. Ale chyba jeszcze > przedwojenny, więc nie wiem, czy się liczy. W Warszawie, na praskiej > stronie, Targówek. Jest jeszcze w moich zbiorach ebonitowy, kanciasty, z węglowym mikrofonem, ze starego domu. Gdzieś tak w pierwszej połowie podstawówki podłączyłem go do linii, ale nie działał. Nie pamiętam teraz szczegółów, ale pamiętam, że z powodu braku miernika nie naprawiłem go. Dopiero później, około 6 lub 7 klasy zanabyłem Lavo. Miałem ten telefon podrzucić Sławkowi Solakowi do naprawy, ale mu się zmarło :( -- Pozdrawiam. Adam
Re: Centrale telefoniczne
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Thu, 26 May 2022 09:27
Date: Thu, 26 May 2022 09:27
41 lines
3642 bytes
3642 bytes
Pan Adam napisał: >> Kolega zauważył, że w latach 80 wszystko było "polularne". Nie >> tylko herbata, ale masło, proszek do prania, czek^H^H^H^Hwyrób >> czekoladopodobny. Wcale nie oznaczało to popularności tych dóbr >> na półkach sklepowych, trzeba było mieć szczęście, żeby trafić. > > Nawet Sporty zrobiły się Popularne. Już wcześniej zwracano uwagę na to, że "Sport" nie jest zbyt szczęśliwą nazwą dla papierosów. > A potem to były sprzedawane w workach, wrzucone takie złamasy luzem. Sprzedawane? Ja pamiętam tylko "załatwianie" takich odpadów produkcyjnych. To niekoniecznie nawet były złamasy, częściej papierosy o długości ćwierć metra. Z tym że ja nigdy nie paliłem, więc akurat ten problem nie dotyczył mnie bezpośrednio. >>> Kawy były może ze trzy rodzaje, przynajmniej tyle pamiętam. >> Ja w zasadzie pamiętam jeden, jeśli o ziarnistą chodzi. Niewielka >> paczka, chyba 200 g, bodaj 60 złotych. Potem drożała. > > Cen nie pamiętam, moja pamięć sięgo około roku 1970. > Kawę kupowałem mamie, pamiętam, że mówiła "nie tą, tylko tamtą". > To trochę żart, ale były jakieś dwa kolory. Różne kolory też pamiętam, ale wzór graficzny opakowania zawsze był ten sam. Wyglądało to tak, jakby zabrakło jednej farby i zastąpiono ją inną. Rzecz w tamtych warunkach dość częsta. I dająca pożywkę dla miejskich legend, w rodzaju "to z zielonym napisem jest lepsze od tego z niebieskim, ONI specjalnie tak to oznaczają tajnym kodem, żeby swoi mogli się orientować przy zakupie". Jarek -- Białomor eta prosta papiros kak Philip Morris -- eta prosta sigariet na puti na żizniennoj wstrieczajetsja s czieławiekam czieławiek.
Re: Centrale telefoniczne
Author: J.F
Date: Fri, 27 May 2022 09:27
Date: Fri, 27 May 2022 09:27
147 lines
7065 bytes
7065 bytes
On Wed, 25 May 2022 14:01:10 +0200, Jarosław Sokołowski wrote: > Pan J.F napisał: >>> Z kawą również inżynier miał problem, bo skutkiem decyzji polityczniej >>> (czyt.: tow. Wiesław nie lubi kawy), import był niewielki, a ceny wysokie. >> >> Kawy bylo malo, bo to produkt dewizowy, a dewiz nie bylo. >> Za Wiesława szczególnie. > > Herbata też dewizowa, ale była. Nie tylko gruzińska. Widac z Indiami mielismy dobre stosunki. > Kawa w stosunku > do herbaty miała nieproporcjonalnie wysoką cenę, dolara kawowego nie > dało się porównać z dolarem herbacianym. No to teraz sie wyrównało. Kawa, herbata - VAT 23%. No chyba, ze chwilowo opuscili. Sok z owocow - 7%. Chwilowo chyba nawet 0. Plus podatek cukrowy. W kawie i herbacie nie ma :-) Piwo bezalkoholowe ... jaki to ma VAT? >Tow. Gomułka herbatę lubił i pijał. Gruzinską? :-) Dla towarzysza sprowadziliby wagon, chyba ze lubial tez w gosciach wypic :-) >Ale bez cytryny. Niestety. Cytryny wymagaly chyba statkow-chlodni. Nie wiem czy juz byly, ale mysmy chyba nie mieli. Mozna jeszcze samolotami sprowadzac. >>> Po wojnie starano się to wymieszać. >> No i zauwaz, ze wymieszalo sie na calym swiecie. > Wiem o tym dobrze. Tylko na zachodzie robiono to z rozmysłem, u nas > mieszano herbatę widelcem. Tak czy inaczej - wymieszalo sie. Takie czasy. Swoja drogą ciekawe czemu - w Europie mozna tlumaczyc bankructwem starego systemu politycznego, ale w USA przeciez nie. Aktywizacja przemyslowa spoleczenstwa, mechanizacja rolnictwa i innych gałezi, nacisk na wyksztalcenie? >>> Ale dziwne to mieszanie było, bo chociaż sąsiadów miało się różnych, >>> to jeden telefon miał, drugi nie -- i to było przewidywalne. Jeden >>> jeździł samochodem, drugi chodził pieszo. >> >> A to za mojego dziecinstwa nie. >> Samochody bywaly, telefon w bloku nowym byl tylko jeden. > > Samochody na parkingu pod blokiem stały trzy, z czego dwa na cegłach. U mnie wiecej. Ba - blok mial nawet garaze podziemne. W ilosci cos 1/10 mieszkan, ale mial. A Syrenka to nie bylo cos niezwyklego. > Telefonów było więcej. Można więc powiedzieć, że opinie o gomułkowskiej > stagnacji są przesadzone, sytuacja była dynamiczna. No to widzisz - u mnie nowy blok z czasow chyba Gomułki, i calkiem odmiennie. >> I to tak nie bardzo wiem - milicjant, ubek, w kazdym badz razie nie >> sekretarz. > W klasie miałem syna milicjanta. Bez telefonu i bez samochodu. No ale wiesz - robotnikowi telefon mało potrzebny. Milicjantowi bardziej, zeby go pilnie wezwac na sluzbe. Dyrektorowi, lekarzowi ... bo inzynierowi to tez nie wiadomo po co, chyba ze ma odpowiedzialne stanowisko :-) >>>> Robisz centrale na 100 nr, ale przydzielasz 50. >>> Inspekcja robotniczo-chłopska, potem prokurator. Dla kogo obywatelu >>> trzymaliście te 50 numerów? Ile w łapę bierzecie za przydział? >> >> A gdzie tam. Trzymalismy na niezbedne przypadki. >> Np pan prokurator bedzie potrzebowal telefonu. > > Pan prokurator z miasta wojewódzkiego, nie potrzebuje tutaj telefonu. Ale u siebie potrzebowal. Wiec zrozumie. Co najwyzej trzeba bedzie cos wymyslec na pare ostatnich przydzielonych numerow, prywaciarzom. "on juz 20 lat na telefon czekal" ? >>>> Ewentualnie planujesz centrale na przyszlosciowe 500 nr, >>>> ale wyposazenia poczatkowo na 100. >>> A tu się szwagier towarzysza sekretarza sprowadził, pierwsza setka >>> wyczerpana, trzeba specjalnie całą drugą setkę zakładać. Hmm... jak >>> by to uzasadnić w podaniu do Zjednoczenia o przydział centrali. >> >> Nie centrali, ale modulu do rozbudowy centrali. > > Nie modułu, a centrali właśnie. Jeszcze nie ta technologia. No to pisalem - planujesz centrale na 500. Ale zaczynasz od 100. >> A po roku prosisz, zeby zadwonil do Zjednoczenia i przypomnial, >> bo juz naprawde numery sie konczą :-) > > Wtedy i tak bywało, że może i centrala by się znalazła, ale budynku > na nią potrzeba. A tu jak na złość przejściowe trudności na odcinku > zaopatrzenia w cement i stal zbrojeniową. No i dlatego budynek taki, zeby centrala na 500 nr weszla. Albo i na 1000 :-) > Budynki central musiały > mieć stropy podobne do tych w schronach przeciwlotniczych. Bo mógł > sie przepalić obwód zasilania, a wtedy wszystke wybieraki w jednym > momencie robią "łup" na dół -- a tego normalny strop nie ma prawa > wytrzymać. Tak pisali, ale ile w tym prawdy. A wystarczylo ustawic wybierak "poziomo" :-) Swoja droga - byly Strowgery w wersji "100 nr"? Czy to jakos skalowalne było? A potem zaczela sie era Pentaconty ... wlasnie - co było u nas wczesniej, chyba nie tylko Strowger? Przed wojną były wybieraki Ericssona, w PRL juz chyba nie. P.S. https://www.youtube.com/watch?v=21_YT6snTks PPS https://tygodnik.tvp.pl/33292933/w-prl-nie-bylo-latwo-wykrecic-numer-telefon-w-domu-byl-przedmiotem-pozadania Za Jaruzela telefonizacja trwa. Nawet bym zaryzykowal, ze "biegnie". A wiejska centrala ... na wybierakach? Za to bez wsadu dewizowego :-) J.
Re: Centrale telefoniczne
Author: J.F
Date: Fri, 27 May 2022 09:49
Date: Fri, 27 May 2022 09:49
74 lines
4803 bytes
4803 bytes
On Wed, 25 May 2022 14:39:06 +0200, Adam wrote: > Dnia Wed, 25 May 2022 14:01:10 +0200, Jarosław Sokołowski napisał(a): >> Pan J.F napisał: >>>> Z kawą również inżynier miał problem, bo skutkiem decyzji polityczniej >>>> (czyt.: tow. Wiesław nie lubi kawy), import był niewielki, a ceny wysokie. >>> >>> Kawy bylo malo, bo to produkt dewizowy, a dewiz nie bylo. >>> Za Wiesława szczególnie. >> >> Herbata też dewizowa, ale była. Nie tylko gruzińska. Kawa w stosunku > > W latach 70-tych pamiętam, że było tylko kilka, mn.in. Madras, Ulung, > Yunan. Madras brzmi mi indyjsko, a Yunan chinsko :-) Ulung podobno tez chinska. W Chinach wlasnie rosła demokracja ludowa, wiec nie dziwi. W Indiach jakos podobnie, ale w niewielkim stopniu, wiec herbate pewnie za dolary sprzedawali :-) >> do herbaty miała nieproporcjonalnie wysoką cenę, dolara kawowego nie > > Kawy były może ze trzy rodzaje, przynajmniej tyle pamiętam. A google donosi, ze w Yunnan uprawia sie tez kawe :-) >> dało się porównać z dolarem herbacianym. Tow. Gomułka herbatę lubił >> i pijał. Ale bez cytryny. Niestety. > > Ale ponoć swoje plusy miał, które przydały by się teraz: minimalizm w > wyposażeniu biur, żadnych ekstrawagancji, urzędniki nawet te wysokie mogą > jeżdzić autobusami a nie samochodami. Czyli po polsku - biedny kraj :-) >>>> Ale dziwne to mieszanie było, bo chociaż sąsiadów miało się różnych, >>>> to jeden telefon miał, drugi nie -- i to było przewidywalne. Jeden >>>> jeździł samochodem, drugi chodził pieszo. >>> >>> A to za mojego dziecinstwa nie. >>> Samochody bywaly, telefon w bloku nowym byl tylko jeden. >> >> Samochody na parkingu pod blokiem stały trzy, z czego dwa na cegłach. >> Telefonów było więcej. Można więc powiedzieć, że opinie o gomułkowskiej >> stagnacji są przesadzone, sytuacja była dynamiczna. >> >>> I to tak nie bardzo wiem - milicjant, ubek, w kazdym badz razie nie >>> sekretarz. >> >> W klasie miałem syna milicjanta. Bez telefonu i bez samochodu. > > To ja chyba jestem ewenementem: w starym domu był telefon, w nowym (w innym > miejscu) telefon był, jak budynek był jeszcze w stanie surowym. A rodzice > ani partyjni, ani profesory, ani tym bardziaj milicjanty. Ale wiesz - rok, miasto, dzielnica. Jest jeszcze jedna mozliwosc - jesli w starym domu telefon był, to PPTT jakos w trybie przyspieszonym realizowała "przeniesienie telefonu". Ale ... albo ktos na etapie projeku pomyslal o kablach tlf w calym bloku, albo gdzies byla rubryka "do mieszkania bedzie przeniesiony telefon". Lub po prostu gospodarka planowa - jest nowe osiedle, jest zaplanowana nowa centrala i nowe telefony, i jakos dziwnym trafem centrala sie obsuneła mniej niz osiedle :-) J.
Re: Centrale telefoniczne
Author: J.F
Date: Fri, 27 May 2022 09:55
Date: Fri, 27 May 2022 09:55
71 lines
5350 bytes
5350 bytes
On Wed, 25 May 2022 15:36:38 +0200, Jarosław Sokołowski wrote: > Pan Adam napisał: >>>> Kawy bylo malo, bo to produkt dewizowy, a dewiz nie bylo. >>>> Za Wiesława szczególnie. >>> Herbata też dewizowa, ale była. Nie tylko gruzińska. Kawa w stosunku >> W latach 70-tych pamiętam, że było tylko kilka, mn.in. Madras, Ulung, >> Yunan. > > Jeszcze rzeczona gruzińska do kompletu. Te "proletaryackie" w cenie > do 10 zł. Yunan ze dwa albo i trzy razy droższa. Za Jaruzela była > już tylko "Popularna", czyli pudełko z niespodzianką, nigdy nie było > wiadomo, co w środku. Mogły być na przykład drzazgi ze skrzynki > zmieszane z tym, co się udało zmieść z podłogi magazynu. Kolega > zauważył, że w latach 80 wszystko było "polularne". Nie tylko herbata, > ale masło, proszek do prania, czek^H^H^H^Hwyrób czekoladopodobny. > Wcale nie oznaczało to popularności tych dóbr na półkach sklepowych, > trzeba było mieć szczęście, żeby trafić. > >>> do herbaty miała nieproporcjonalnie wysoką cenę, dolara kawowego nie >> Kawy były może ze trzy rodzaje, przynajmniej tyle pamiętam. > > Ja w zasadzie pamiętam jeden, jeśli o ziarnistą chodzi. Niewielka > paczka, chyba 200 g, bodaj 60 złotych. Potem drożała. "potem" to wszystko drozało, wiec cena bez roku niewiele mówi. A w koncowce to i miesiac ważny :-) >>> dało się porównać z dolarem herbacianym. Tow. Gomułka herbatę lubił >>> i pijał. Ale bez cytryny. Niestety. >> >> Ale ponoć swoje plusy miał, które przydały by się teraz: minimalizm >> w wyposażeniu biur, żadnych ekstrawagancji, urzędniki nawet te wysokie >> mogą jeżdzić autobusami a nie samochodami. > > On akurat do kumitetu cyntralnego naszy partii jeździł przez Wisłę > tramwajem. Miał trzy przystanki, więc po co tu kierowcę z wołgą > fatygować. Zalety miał, ale na samym początku gomułkowania, potem > było cały czas tylko gorzej. Ja go cenię za odpowiedź na zadane mu > w Moskwie pytanie: kiedy wy wreszczie w tej Polsce zabierzecie chłopom > ziemię i zrobicie kołchozy. -- Ano zaraz po tym, jak Związek Radziecki > przestanie importować zboże z Kanady. > > O tym, że Rosja nie tylko nie importuje, ale jest największym na świecie > eksporterem pszenicy, dowiedziałem się dopiero teraz. Dziwne, że tak > cicho o tym było. A to wygląda mi na największy sukces kraju, z czym > pewnie tow. Wiesław by się zgodził. A to jakos tak juz od paru lat. Co sie dziwic - wielki kraj, mnóstwo ziemi, jak dostanie zachodnie traktory, to bedzie zboża pod dostatkiem. I jeszcze mnóstwo gazu do produkcji nawozów :-) Tylko ciekawe, kto to teraz produkuje ... jakies panstwowe PGR, prywatni chlopi, sprywatyzowali te kołchozy, czy sprzedali zagranicznym inwestorom/rolnikom? >> To ja chyba jestem ewenementem: w starym domu był telefon, w nowym >> (w innym miejscu) telefon był, jak budynek był jeszcze w stanie >> surowym. A rodzice ani partyjni, ani profesory, ani tym bardziaj >> milicjanty. > > Pierwszy telefon, jaki z baaardzo wczesnego dzieciństwa kojarzę, miał > wuj kolejarz. Czarny był. To znaczy telefon, nie wuj. Ale chyba jeszcze > przedwojenny, więc nie wiem, czy się liczy. W Warszawie, na praskiej > stronie, Targówek. Kolej miala swoje telefony. Zreszta nadal ma. Ale przed wojną w Warszawie troche telefonow było, to pewnie i troche zostalo. J.
Re: Centrale telefoniczne
Author: J.F
Date: Fri, 27 May 2022 10:03
Date: Fri, 27 May 2022 10:03
35 lines
3358 bytes
3358 bytes
On Wed, 25 May 2022 23:40:36 +0200, Adam wrote: > Dnia Wed, 25 May 2022 15:36:38 +0200, Jarosław Sokołowski napisał(a): >> Pan Adam napisał: >> Pierwszy telefon, jaki z baaardzo wczesnego dzieciństwa kojarzę, miał >> wuj kolejarz. Czarny był. To znaczy telefon, nie wuj. Ale chyba jeszcze >> przedwojenny, więc nie wiem, czy się liczy. W Warszawie, na praskiej >> stronie, Targówek. > > Jest jeszcze w moich zbiorach ebonitowy, kanciasty, z węglowym mikrofonem, > ze starego domu. > Gdzieś tak w pierwszej połowie podstawówki podłączyłem go do linii, ale nie > działał. Nie pamiętam teraz szczegółów, ale pamiętam, że z powodu braku > miernika nie naprawiłem go. Dopiero później, około 6 lub 7 klasy zanabyłem > Lavo. > Miałem ten telefon podrzucić Sławkowi Solakowi do naprawy, ale mu się > zmarło :( Ebonitowy kiedys trafil w moje lapy, juz nie pamietam - czy sprawny czy cos naprawic musialem, w kazdym badz razie uzywalem. Telefon w zasadzie nie róznił sie od późniejszych - tzn szczegóły konstrukcji inne, ale zasada taka sama. A nawet nasze "wkladki telefoniczne" ... CB68, W66 - czy to rok rozpoczecia produkcji/projektu? W66 ciagle w produkcji? Chyba nie, teraz widze W69 i W83 ... https://www.skleptonsil.pl/?f=&a=sklep&k=0&q=w66 W69 to w cenie kolekcjonerskiej ? J.
Re: Centrale telefoniczne
Author: Adam
Date: Fri, 27 May 2022 11:08
Date: Fri, 27 May 2022 11:08
111 lines
5822 bytes
5822 bytes
Dnia Fri, 27 May 2022 11:49:27 +0200, J.F napisał(a): > On Wed, 25 May 2022 14:39:06 +0200, Adam wrote: >> Dnia Wed, 25 May 2022 14:01:10 +0200, Jarosław Sokołowski napisał(a): >>> Pan J.F napisał: >>>>> Z kawą również inżynier miał problem, bo skutkiem decyzji polityczniej >>>>> (czyt.: tow. Wiesław nie lubi kawy), import był niewielki, a ceny wysokie. >>>> >>>> Kawy bylo malo, bo to produkt dewizowy, a dewiz nie bylo. >>>> Za Wiesława szczególnie. >>> >>> Herbata też dewizowa, ale była. Nie tylko gruzińska. Kawa w stosunku >> >> W latach 70-tych pamiętam, że było tylko kilka, mn.in. Madras, Ulung, >> Yunan. > > Madras brzmi mi indyjsko, a Yunan chinsko :-) > Ulung podobno tez chinska. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Osobiście najbardziej wtedy lubiłem Yunnan. Rodzice raczej Madras. > > W Chinach wlasnie rosła demokracja ludowa, wiec nie dziwi. > > W Indiach jakos podobnie, ale w niewielkim stopniu, wiec herbate > pewnie za dolary sprzedawali :-) HGW. Pamiętam, że bardzo podobał mi się mosiężny młynek wyglądający jak cylinder o średnicy kilku cm i dość dużej długości. Był u wujka, kupiuony w GS, produkcji jugosłowiańskiej. Bardzo ładny, błyszczący. Nie pamiętam, czy do pieprzu, czy do kawy. Z talich "lepszych" rzeczy, to czasem do sklepów "rzucali" towary właśnie z Jugosławii i Węgier. Sporadycznie DDR. > >>> do herbaty miała nieproporcjonalnie wysoką cenę, dolara kawowego nie >> >> Kawy były może ze trzy rodzaje, przynajmniej tyle pamiętam. > > A google donosi, ze w Yunnan uprawia sie tez kawe :-) > >>> dało się porównać z dolarem herbacianym. Tow. Gomułka herbatę lubił >>> i pijał. Ale bez cytryny. Niestety. >> >> Ale ponoć swoje plusy miał, które przydały by się teraz: minimalizm w >> wyposażeniu biur, żadnych ekstrawagancji, urzędniki nawet te wysokie mogą >> jeżdzić autobusami a nie samochodami. > > Czyli po polsku - biedny kraj :-) Chodziło mi nie o biedotę, tylko o eleminację zbędzych rzeczy. U Gomułki było to mocno posunięte, czyli np. krzesło drewniane bez miękkiego poddupka. > >>>>> Ale dziwne to mieszanie było, bo chociaż sąsiadów miało się różnych, >>>>> to jeden telefon miał, drugi nie -- i to było przewidywalne. Jeden >>>>> jeździł samochodem, drugi chodził pieszo. >>>> >>>> A to za mojego dziecinstwa nie. >>>> Samochody bywaly, telefon w bloku nowym byl tylko jeden. >>> >>> Samochody na parkingu pod blokiem stały trzy, z czego dwa na cegłach. >>> Telefonów było więcej. Można więc powiedzieć, że opinie o gomułkowskiej >>> stagnacji są przesadzone, sytuacja była dynamiczna. >>> >>>> I to tak nie bardzo wiem - milicjant, ubek, w kazdym badz razie nie >>>> sekretarz. >>> >>> W klasie miałem syna milicjanta. Bez telefonu i bez samochodu. >> >> To ja chyba jestem ewenementem: w starym domu był telefon, w nowym (w innym >> miejscu) telefon był, jak budynek był jeszcze w stanie surowym. A rodzice >> ani partyjni, ani profesory, ani tym bardziaj milicjanty. > > Ale wiesz - rok, miasto, dzielnica. Dębica, rok około 1970 > > Jest jeszcze jedna mozliwosc - jesli w starym domu telefon był, > to PPTT jakos w trybie przyspieszonym realizowała "przeniesienie > telefonu". W starym domu został dla nowych lokatorów. W nowym domu nowy numer, wtedy jeszcze 4-cyfrowy. > > Ale ... albo ktos na etapie projeku pomyslal o kablach tlf w calym > bloku, albo gdzies byla rubryka "do mieszkania bedzie przeniesiony > telefon". Dom, nie blok. Bloki były w całkiem innych rejonach miasta. W dodatku dom budowany "na pustkowiu", kilkaset metrów od drogi asfaltowej z budynkami jednorodzinnymi. Do naszego nowego domu szła wtedy jeszcze gruntowa droga. Były stawiane słupy elektryczne i telefoniczne tylko do nas i do sąsiada, który też miał się budować jakieś dwa lata później. > > Lub po prostu gospodarka planowa - jest nowe osiedle, jest zaplanowana > nowa centrala i nowe telefony, i jakos dziwnym trafem centrala sie > obsuneła mniej niz osiedle :-) > -- Pozdrawiam. Adam
Re: Centrale telefoniczne
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Fri, 27 May 2022 11:16
Date: Fri, 27 May 2022 11:16
48 lines
4147 bytes
4147 bytes
Pan J.F napisał: >> Ja w zasadzie pamiętam jeden, jeśli o ziarnistą chodzi. Niewielka >> paczka, chyba 200 g, bodaj 60 złotych. Potem drożała. > > "potem" to wszystko drozało, wiec cena bez roku niewiele mówi. > A w koncowce to i miesiac ważny :-) Za Gierka jeszcze nie było "potem", ceny były stałe. Podnoszono je tylko dla wybranych towarów -- kluczowym dla polityki finansowej państwa była oczywiście wódka. Po kolejnej podwyżce pół litra czystej miało cenę 119 zł. Tak powstał kawał -- jaki jest numer telefonu do KC? -- 300 119 (stąd pamiętam cenę, a nie że piłem). Ludzie wtedy zarabiali jakieś 3000 zł. Kawa była traktowana podobnie, bo zawsze można było przypomiec słowa tow. Gomułki, ze robotnik kawy żłopać nie musi. >> O tym, że Rosja nie tylko nie importuje, ale jest największym >> na świecie eksporterem pszenicy, dowiedziałem się dopiero teraz. >> Dziwne, że tak cicho o tym było. A to wygląda mi na największy >> sukces kraju, z czym pewnie tow. Wiesław by się zgodził. > > A to jakos tak juz od paru lat. Zakładam, że więcej niż od paru lat. Na defiladzie w Moskwie powinny jechać ciężarówki wyładowane ziarnem, a nie czołgi i rakiety. To by był o wiele lepszy dowód sukcesu kraju -- tak dla świata, jak i dla tubylców. > Co sie dziwic - wielki kraj, mnóstwo ziemi, jak dostanie zachodnie > traktory, to bedzie zboża pod dostatkiem. Mnie dziwiło dziadostwo za Sojuza, a nie to, że sama Ukraina z Rosją jest w stanie wyżywić pół świata. Wielki Głód był świadomym ludobójstwem, ale oni nawet jak chcieli produkować, to im nie wychodziło. Kołchozy na czarnoziemach podejmowały zjazdowe zobowiązania, że osiągną 16 q/ha, choć wcześniej chłop miał z 50 bez nawozów, a można wyciągnąć nawet sto (nie jestem na bieżąco z rolnictwem, jak ktoś wie lepiej, niech mnie poprawi). > Tylko ciekawe, kto to teraz produkuje ... jakies panstwowe PGR, > prywatni chlopi, sprywatyzowali te kołchozy, czy sprzedali > zagranicznym inwestorom/rolnikom? Oligarchowie, a któżby inny? -- Jarek
Re: Centrale telefoniczne
Author: J.F
Date: Fri, 27 May 2022 11:59
Date: Fri, 27 May 2022 11:59
81 lines
5138 bytes
5138 bytes
On Fri, 27 May 2022 13:16:07 +0200, Jarosław Sokołowski wrote: > Pan J.F napisał: >>> Ja w zasadzie pamiętam jeden, jeśli o ziarnistą chodzi. Niewielka >>> paczka, chyba 200 g, bodaj 60 złotych. Potem drożała. >> >> "potem" to wszystko drozało, wiec cena bez roku niewiele mówi. >> A w koncowce to i miesiac ważny :-) > > Za Gierka jeszcze nie było "potem", ceny były stałe. Podnoszono je > tylko dla wybranych towarów -- kluczowym dla polityki finansowej > państwa była oczywiście wódka. Po kolejnej podwyżce pół litra czystej Srednia krajowa w/g ZUS 1960 1560 1970 2235 1975 3913 1980 6040 To oczywiscie nie mowi o inflacji cen, bo niby moglaby rosnac sila nabywcza ludnosci ... ale towarow zaczelo brakowac. A zamieszki 1976 wywolane byly przez podwyzki cen - i to bynajmniej nie tylko na wodke. Ot, socjalizm w praktyce - nie chcial rzad podnosic cen w ogole, to po paru latach musial podniesc drastycznie. > miało cenę 119 zł. Tak powstał kawał -- jaki jest numer telefonu > do KC? -- 300 119 (stąd pamiętam cenę, a nie że piłem). Ludzie wtedy > zarabiali jakieś 3000 zł. Kawa była traktowana podobnie, bo zawsze > można było przypomiec słowa tow. Gomułki, ze robotnik kawy żłopać > nie musi. > >>> O tym, że Rosja nie tylko nie importuje, ale jest największym >>> na świecie eksporterem pszenicy, dowiedziałem się dopiero teraz. >>> Dziwne, że tak cicho o tym było. A to wygląda mi na największy >>> sukces kraju, z czym pewnie tow. Wiesław by się zgodził. >> >> A to jakos tak juz od paru lat. > > Zakładam, że więcej niż od paru lat. Nie pamietam kiedy uslyszalem o tym po raz pierwszy ... a przeciez to nie byla wiadomosc na pierwszą strone. W 2010 putin zakazal eksportu zboza ... z uwagi na susze. Czyli musialo to byc wczesniej. A google jeszcze podpowiada, ze jakies sankcje byly nalozone na Rosje w 2014 i od tego czasu rolnictwo sie drugi raz rozwinelo. > Na defiladzie w Moskwie powinny > jechać ciężarówki wyładowane ziarnem, a nie czołgi i rakiety. To by > był o wiele lepszy dowód sukcesu kraju -- tak dla świata, jak i dla > tubylców. A gdzie tam - obywatel chce widziec czolgi, rakiety i wodkę, a nie ziarno :-) >> Co sie dziwic - wielki kraj, mnóstwo ziemi, jak dostanie zachodnie >> traktory, to bedzie zboża pod dostatkiem. > > Mnie dziwiło dziadostwo za Sojuza, a nie to, że sama Ukraina z Rosją > jest w stanie wyżywić pół świata. Wielki Głód był świadomym ludobójstwem, > ale oni nawet jak chcieli produkować, to im nie wychodziło. Kołchozy na > czarnoziemach podejmowały zjazdowe zobowiązania, że osiągną 16 q/ha, > choć wcześniej chłop miał z 50 bez nawozów, a można wyciągnąć nawet sto > (nie jestem na bieżąco z rolnictwem, jak ktoś wie lepiej, niech mnie > poprawi). 50q to zdaje sie dobry wynik dzisiaj. Z nawozami. >> Tylko ciekawe, kto to teraz produkuje ... jakies panstwowe PGR, >> prywatni chlopi, sprywatyzowali te kołchozy, czy sprzedali >> zagranicznym inwestorom/rolnikom? > Oligarchowie, a któżby inny? Myslisz, ze zainteresowani? Moze i tak, przejeli kolchozy tanio, teraz maja zysk. J.
Re: Centrale telefoniczne
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Fri, 27 May 2022 14:36
Date: Fri, 27 May 2022 14:36
44 lines
3665 bytes
3665 bytes
Pan J.F napisał: >> Tow. Gomułka herbatę lubił i pijał. > > Gruzinską? :-) Nie wyglądał na człowieka wybrednego, pewnie pił co było. Gruzińskiej, wbrew pozorom, wiele się nie widywało. Najczęściej "Madras". >> Ale bez cytryny. Niestety. > > Cytryny wymagaly chyba statkow-chlodni. > Nie wiem czy juz byly, ale mysmy chyba nie mieli. > Mozna jeszcze samolotami sprowadzac. Można samochodami lub koleją, bo cytryny dało się uprawiać w ramach RWPG. Ale to jednak przekraczało możliwości socyalizmu -- transport czegoś przez granicę (czy choćby ryb znad morza wgłąb kraju), to zadanie ponad siły tego ustroju. W czasie największej bryndzy za Jaruzela, czytałem w "Przeglądzie Technicznym" artykuł jakiegoś profesura, który wyliczył, że cytryny opłaca się uprawiać w Polsce. Huty wytopią stal i szkło na szklarnie, górnicy wyfedrują węgiel na opał -- i już mamy nasze antyimportowe cytryny. On to wszystko tak na poważnie. > No ale wiesz - robotnikowi telefon mało potrzebny. > Milicjantowi bardziej, zeby go pilnie wezwac na sluzbe. > Dyrektorowi, lekarzowi ... bo inzynierowi to tez nie wiadomo po co, > chyba ze ma odpowiedzialne stanowisko :-) U nas w domu ten telefon często wieczorami dzwonił. Na pewno z dużym pożytkiem dla kraju. Ale nieodmiennie uważam, że powinien móc dzwonić także w domu murarza, który umawia się z krawcem na wódkę. Jarek -- Siedzę sobie na komisariacie, Przy swieżo zaparzonej herbacie, Ja bardzo lubię tę naszą madras, Którą socjalna nalewa nam z wiadra Na kartce wypełnionej służbowym drukiem Kolega z drugiej sekcji podsyla mi cukier.
Re: Centrale telefoniczne
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Fri, 27 May 2022 14:53
Date: Fri, 27 May 2022 14:53
21 lines
2983 bytes
2983 bytes
Pan Adam napisał: > Chodziło mi nie o biedotę, tylko o eleminację zbędzych rzeczy. > U Gomułki było to mocno posunięte, czyli np. krzesło drewniane > bez miękkiego poddupka. Dobrze pasuje do całego ustroju. Enrico Berlinguer, przewodniczący Włoskiej Partii Komunistycznej miał nadany przez towarzyszy przydomek "Żelazna Dupa". Nie z powodu zamiłowania do tego typu krzeseł, lecz dla uhonorowania jego zdolności negocjacyjnych. Potrafił siedzieć przy stole i gadać przez dwanaście godzin, dopuszczając najwyżej kilkuminutowe przerwy. Aż nie wynegocjował tego, co sobie założył. A tak poza tym, twardodupne krzesła to mi się kojarzą nie z Gomułką, a z Michaelem Thonetem. Prekursorem wielkoprzemysłowego meblarstwa i techniki gięcia drewna bukowego. "Krzesło numer 14" ma nawet artykuł w Wikipedii (na obrazkach wersje dla mięczaków, w wyplatanym poddupkiem, które też istniały). -- Jarek
Re: Centrale telefoniczne
Author: J.F
Date: Fri, 27 May 2022 15:07
Date: Fri, 27 May 2022 15:07
29 lines
3226 bytes
3226 bytes
On Fri, 27 May 2022 16:53:59 +0200, Jarosław Sokołowski wrote: > Pan Adam napisał: >> Chodziło mi nie o biedotę, tylko o eleminację zbędzych rzeczy. >> U Gomułki było to mocno posunięte, czyli np. krzesło drewniane >> bez miękkiego poddupka. > > Dobrze pasuje do całego ustroju. Enrico Berlinguer, przewodniczący > Włoskiej Partii Komunistycznej miał nadany przez towarzyszy przydomek > "Żelazna Dupa". Nie z powodu zamiłowania do tego typu krzeseł, lecz > dla uhonorowania jego zdolności negocjacyjnych. Potrafił siedzieć > przy stole i gadać przez dwanaście godzin, dopuszczając najwyżej > kilkuminutowe przerwy. Aż nie wynegocjował tego, co sobie założył. Zaraz zaraz - twarde krzesla byly znane od wiekow, a nawet od tysiacleci. Negocjacje jak wyzej - wymagaja zgody drugiej strony. Jest jeszcze wiekowy przyklad konklawe - siedza o chlebie i wodzie az wynegocjuja. Moze by to u nas wprowadzic, np do wyboru RPO :-) > A tak poza tym, twardodupne krzesła to mi się kojarzą nie z Gomułką, > a z Michaelem Thonetem. Prekursorem wielkoprzemysłowego meblarstwa > i techniki gięcia drewna bukowego. "Krzesło numer 14" ma nawet > artykuł w Wikipedii (na obrazkach wersje dla mięczaków, w wyplatanym > poddupkiem, które też istniały). J.
Re: Centrale telefoniczne
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Fri, 27 May 2022 15:11
Date: Fri, 27 May 2022 15:11
63 lines
4463 bytes
4463 bytes
Pan J.F napisał: >> Za Gierka jeszcze nie było "potem", ceny były stałe. Podnoszono je >> tylko dla wybranych towarów -- kluczowym dla polityki finansowej >> państwa była oczywiście wódka. Po kolejnej podwyżce pół litra czystej > > Srednia krajowa w/g ZUS > 1960 1560 > 1970 2235 > 1975 3913 > 1980 6040 To dobrze charakteryzuje gierkowską dekadę. Ceny stałe, produkcja przemysłowa po początkowym wielkim skoku spadała, a płace rosły. > A zamieszki 1976 wywolane byly przez podwyzki cen - i to bynajmniej > nie tylko na wodke. Na cukier. Którego cena z 10,50 zł wzrosła bodaj do 16 zł. Te płace to były średnie. Cały czas utrzymywało się ukryte bezrobocie -- rzesza ludzi zatrudniona we fabrykach za psie pieniądze i niczego tam nie produkujących. Oni ledwie wiązali koniec z końcem, dla nich nawet tak małe podwyżki były zabójcze. > Ot, socjalizm w praktyce - nie chcial rzad podnosic cen w ogole, > to po paru latach musial podniesc drastycznie. Albo i nie podnieść. W 1970/71 roku Gierek wycofał gomułkowskie podwyżki, za które niektórzy zapłacili życiem. W 1976 podwyżki też cofnięto, zastępując je kartkami. >>>> O tym, że Rosja nie tylko nie importuje, ale jest największym >>>> na świecie eksporterem pszenicy, dowiedziałem się dopiero teraz. >>>> Dziwne, że tak cicho o tym było. A to wygląda mi na największy >>>> sukces kraju, z czym pewnie tow. Wiesław by się zgodził. >>> A to jakos tak juz od paru lat. >> Zakładam, że więcej niż od paru lat. > > Nie pamietam kiedy uslyszalem o tym po raz pierwszy ... a przeciez > to nie byla wiadomosc na pierwszą strone. Dla mnie to by była wiadomość dekady, w sam raz na pierwszą stronę. W dodatku najlepsza -- nomen omen -- pożywka dla propagandy sukcesu na wiele dekad. Ale oni tam woleli chwalić się rakietami. >> Na defiladzie w Moskwie powinny jechać ciężarówki wyładowane ziarnem, >> a nie czołgi i rakiety. To by był o wiele lepszy dowód sukcesu kraju >> -- tak dla świata, jak i dla tubylców. > > A gdzie tam - obywatel chce widziec czolgi, rakiety i wodkę, a nie > ziarno :-) Tam nigdy nie było obywateli, tylko poddani. A oni owszem, też by chętnie coś zjedli. Jarek -- A ja na to -- Kreml w niebo śle rakiety Bez wysiłku wielkich rzek zawraca bieg Żal mi ciebie lecz niestety Również trudny kunszt baletu Najlepiej posiadł on na planecie tej
Re: Centrale telefoniczne
Author: J.F
Date: Fri, 27 May 2022 15:16
Date: Fri, 27 May 2022 15:16
61 lines
4423 bytes
4423 bytes
On Fri, 27 May 2022 16:36:49 +0200, Jarosław Sokołowski wrote: > Pan J.F napisał: >>> Tow. Gomułka herbatę lubił i pijał. >> Gruzinską? :-) > Nie wyglądał na człowieka wybrednego, pewnie pił co było. Gruzińskiej, > wbrew pozorom, wiele się nie widywało. Najczęściej "Madras". > >>> Ale bez cytryny. Niestety. >> >> Cytryny wymagaly chyba statkow-chlodni. >> Nie wiem czy juz byly, ale mysmy chyba nie mieli. >> Mozna jeszcze samolotami sprowadzac. > > Można samochodami lub koleją, bo cytryny dało się uprawiać w ramach > RWPG. Ale to jednak przekraczało możliwości socyalizmu -- transport > czegoś przez granicę (czy choćby ryb znad morza wgłąb kraju), to > zadanie ponad siły tego ustroju. No nie. Mozna poczytac np jak tranportowano jajka do Iranu. Ale to juz lata 70/80 byly. I samochody-chlodnie. > W czasie największej bryndzy za Jaruzela, czytałem w "Przeglądzie > Technicznym" artykuł jakiegoś profesura, który wyliczył, że cytryny > opłaca się uprawiać w Polsce. Huty wytopią stal i szkło na szklarnie, > górnicy wyfedrują węgiel na opał -- i już mamy nasze antyimportowe > cytryny. On to wszystko tak na poważnie. No ale co w tym dziwnego? Szklarnie byly znane. Pod Bełchatowem czy Turowem mnostwo ciepla odpadowego, moze byc stale 20C w szklarni. W Siechnicach pod Wrocławiem takie szklarnie były. Są zresztą do dzisiaj, tylko tamte szklarnie zburzono, postawiono nowe. Nie wiem czy biorą cieplo z pobliskiej cieplowni, bo łuna w niebo bije taka, ze lamp jest tam multum. Po 500 czy 1000W. Wiec po co im ciepło - prąd tani potrzebują. Swoją drogą - ze sie to oplaca ... ale moze i oplaca, jak pomidory sa po 10zl/kg. Pomarancze za tanie :-) >> No ale wiesz - robotnikowi telefon mało potrzebny. >> Milicjantowi bardziej, zeby go pilnie wezwac na sluzbe. >> Dyrektorowi, lekarzowi ... bo inzynierowi to tez nie wiadomo po co, >> chyba ze ma odpowiedzialne stanowisko :-) > > U nas w domu ten telefon często wieczorami dzwonił. Na pewno z dużym > pożytkiem dla kraju. Ale nieodmiennie uważam, że powinien móc dzwonić > także w domu murarza, który umawia się z krawcem na wódkę. Co jest z duzym pozytkiem dla kraju, patrzac na podatki. Ale co - musi zadzwonic, nie moze przyjsc? :-) Tak czy inaczej - najpierw te telefony musialy potaniec do zarobkow robotnika. To tylko w USA pracownika Forda bylo stac na samochod :-) J.
Re: Centrale telefoniczne
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Fri, 27 May 2022 15:24
Date: Fri, 27 May 2022 15:24
33 lines
3352 bytes
3352 bytes
Pan J.F napisał: >>> Chodziło mi nie o biedotę, tylko o eleminację zbędzych rzeczy. >>> U Gomułki było to mocno posunięte, czyli np. krzesło drewniane >>> bez miękkiego poddupka. >> Dobrze pasuje do całego ustroju. Enrico Berlinguer, przewodniczący >> Włoskiej Partii Komunistycznej miał nadany przez towarzyszy przydomek >> "Żelazna Dupa". Nie z powodu zamiłowania do tego typu krzeseł, lecz >> dla uhonorowania jego zdolności negocjacyjnych. Potrafił siedzieć >> przy stole i gadać przez dwanaście godzin, dopuszczając najwyżej >> kilkuminutowe przerwy. Aż nie wynegocjował tego, co sobie założył. > > Zaraz zaraz - twarde krzesla byly znane od wiekow, a nawet od > tysiacleci. Miękkie też. Ale twarde wychodzą taniej -- tak należy rozumieć gomułkowskie podejście do świata. > Negocjacje jak wyzej - wymagaja zgody drugiej strony. Po to właśnie narzuca się drugiej stronie swoje warunki, czego mistrzem był tow. Enrico. > Jest jeszcze wiekowy przyklad konklawe - siedza o chlebie i wodzie > az wynegocjuja. Moze by to u nas wprowadzic, np do wyboru RPO :-) Stanisław Wyspiański zaprojektował kiedyś komplet krzeseł do rozmów nudnych, które znamienne były tym, że poręcze i siedzisko wyściełane śliską skórą lekko pochylały się ku przodowi. Jak ktoś tracił uwagę i przysypiał, lądował pod stołem. -- Jarek
Re: Centrale telefoniczne
Author: J.F
Date: Fri, 27 May 2022 15:29
Date: Fri, 27 May 2022 15:29
130 lines
7238 bytes
7238 bytes
On Fri, 27 May 2022 13:08:01 +0200, Adam wrote: > Dnia Fri, 27 May 2022 11:49:27 +0200, J.F napisał(a): >> On Wed, 25 May 2022 14:39:06 +0200, Adam wrote: >>> Dnia Wed, 25 May 2022 14:01:10 +0200, Jarosław Sokołowski napisał(a): >>>> Pan J.F napisał: >>>>>> Z kawą również inżynier miał problem, bo skutkiem decyzji polityczniej >>>>>> (czyt.: tow. Wiesław nie lubi kawy), import był niewielki, a ceny wysokie. >>>>> >>>>> Kawy bylo malo, bo to produkt dewizowy, a dewiz nie bylo. >>>>> Za Wiesława szczególnie. >>>> >>>> Herbata też dewizowa, ale była. Nie tylko gruzińska. Kawa w stosunku >>> >>> W latach 70-tych pamiętam, że było tylko kilka, mn.in. Madras, Ulung, >>> Yunan. >> >> Madras brzmi mi indyjsko, a Yunan chinsko :-) >> Ulung podobno tez chinska. > > Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. > Osobiście najbardziej wtedy lubiłem Yunnan. Rodzice raczej Madras. > >> >> W Chinach wlasnie rosła demokracja ludowa, wiec nie dziwi. >> >> W Indiach jakos podobnie, ale w niewielkim stopniu, wiec herbate >> pewnie za dolary sprzedawali :-) > > HGW. > Pamiętam, że bardzo podobał mi się mosiężny młynek wyglądający jak cylinder > o średnicy kilku cm i dość dużej długości. Był u wujka, kupiuony w GS, > produkcji jugosłowiańskiej. Bardzo ładny, błyszczący. Nie pamiętam, czy do > pieprzu, czy do kawy. > Z talich "lepszych" rzeczy, to czasem do sklepów "rzucali" towary właśnie z > Jugosławii i Węgier. Sporadycznie DDR. Jugoslawia niby KDL, ale handlowala za dolary, o ile sie orientuje. Wegry i DDR to za ruble :-) >>>> do herbaty miała nieproporcjonalnie wysoką cenę, dolara kawowego nie >>> >>> Kawy były może ze trzy rodzaje, przynajmniej tyle pamiętam. >> >> A google donosi, ze w Yunnan uprawia sie tez kawe :-) >> >>>> dało się porównać z dolarem herbacianym. Tow. Gomułka herbatę lubił >>>> i pijał. Ale bez cytryny. Niestety. >>> >>> Ale ponoć swoje plusy miał, które przydały by się teraz: minimalizm w >>> wyposażeniu biur, żadnych ekstrawagancji, urzędniki nawet te wysokie mogą >>> jeżdzić autobusami a nie samochodami. >> >> Czyli po polsku - biedny kraj :-) > > Chodziło mi nie o biedotę, tylko o eleminację zbędzych rzeczy. U Gomułki > było to mocno posunięte, czyli np. krzesło drewniane bez miękkiego > poddupka. A tu widzisz - w miare rozwoju obywateli stac na samochod, wiec czemu urzednik ma jezdzic autobusem? Choc zycie dopisalo ciag dalszy - nie stac go na parking, ani na droge, wiec urzednicy ograniczaja ruch samochodowy ... ale nie sobie, sobie kupują samochody sluzbowe :-) >>>>>> Ale dziwne to mieszanie było, bo chociaż sąsiadów miało się różnych, >>>>>> to jeden telefon miał, drugi nie -- i to było przewidywalne. Jeden >>>>>> jeździł samochodem, drugi chodził pieszo. >>>>> >>>>> A to za mojego dziecinstwa nie. >>>>> Samochody bywaly, telefon w bloku nowym byl tylko jeden. >>>> >>>> Samochody na parkingu pod blokiem stały trzy, z czego dwa na cegłach. >>>> Telefonów było więcej. Można więc powiedzieć, że opinie o gomułkowskiej >>>> stagnacji są przesadzone, sytuacja była dynamiczna. >>>> >>>>> I to tak nie bardzo wiem - milicjant, ubek, w kazdym badz razie nie >>>>> sekretarz. >>>> >>>> W klasie miałem syna milicjanta. Bez telefonu i bez samochodu. >>> >>> To ja chyba jestem ewenementem: w starym domu był telefon, w nowym (w innym >>> miejscu) telefon był, jak budynek był jeszcze w stanie surowym. A rodzice >>> ani partyjni, ani profesory, ani tym bardziaj milicjanty. >> >> Ale wiesz - rok, miasto, dzielnica. > > Dębica, rok około 1970 > >> Jest jeszcze jedna mozliwosc - jesli w starym domu telefon był, >> to PPTT jakos w trybie przyspieszonym realizowała "przeniesienie >> telefonu". > > W starym domu został dla nowych lokatorów. W nowym domu nowy numer, wtedy > jeszcze 4-cyfrowy. Bo to jakos tak dzialalo. PPTT telefony "przenosil", ale linia przeciez zostawala. Czyli na nowym miejscu dostawales z puli nowych, a na starym ... grzech byloby wylaczyc. >> Ale ... albo ktos na etapie projeku pomyslal o kablach tlf w calym >> bloku, albo gdzies byla rubryka "do mieszkania bedzie przeniesiony >> telefon". > > Dom, nie blok. Bloki były w całkiem innych rejonach miasta. > W dodatku dom budowany "na pustkowiu", kilkaset metrów od drogi asfaltowej > z budynkami jednorodzinnymi. Do naszego nowego domu szła wtedy jeszcze > gruntowa droga. Były stawiane słupy elektryczne i telefoniczne tylko do nas > i do sąsiada, który też miał się budować jakieś dwa lata później. Wow. To juz nie wiem - w Debicy nastąpiła modelowa telefonizacja, albo sąsiad mial znajomosci, albo rodzice mieli lepsze mozliwosci, niz ci sie teraz wydaje :-) Ewentualnie jak pisalem - PPTT powaznie brala raz przydzielony telefon i konieczosc jego przenosin w przyszlosci. https://ziemiadebicka.pl/debicka-telefonizacja-w-czasach-prl-u-pamietacie-takie-czasy-ze-nie-mozna-bylo-miec-telefonu/?cn-reloaded=1 P.S. no i co z tym potem? Budynek przejela TPSA, czy tylko pietro, czy jakos sobie wynajmowali? J. >> Lub po prostu gospodarka planowa - jest nowe osiedle, jest zaplanowana >> nowa centrala i nowe telefony, i jakos dziwnym trafem centrala sie >> obsuneła mniej niz osiedle :-) >>
Re: Centrale telefoniczne
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Fri, 27 May 2022 17:41
Date: Fri, 27 May 2022 17:41
33 lines
3435 bytes
3435 bytes
Pan J.F napisał: > No nie. Mozna poczytac np jak tranportowano jajka do Iranu. > Ale to juz lata 70/80 byly. I samochody-chlodnie. Pewnie Iran płacił dularami. A za dulara, to wszysto się robiło, nawet bez sensu. >> W czasie największej bryndzy za Jaruzela, czytałem w "Przeglądzie >> Technicznym" artykuł jakiegoś profesura, który wyliczył, że cytryny >> opłaca się uprawiać w Polsce. Huty wytopią stal i szkło na szklarnie, >> górnicy wyfedrują węgiel na opał -- i już mamy nasze antyimportowe >> cytryny. On to wszystko tak na poważnie. > > No ale co w tym dziwnego? Szklarnie byly znane. Bez sensu. Od cholery roboty, podczas gdy we właściwym środowisku cytrusy rosną jak oszalałe prawie bez żadnej pielęgnacji. Oranżerie były też we dworach szlacheckich, ale to zabawa raczej, nie produkcja. > Pod Bełchatowem czy Turowem mnostwo ciepla odpadowego, moze byc stale > 20C w szklarni. Czyli źle. Cytryny owocują w różnych okresach roku, ale najlepsze są zimowe, zbierane gdy temperatura jest poniżej 10 stopni. Pory roku są w uprawie potrzebne, nie tylko teperatura powietrza ważna, światło i ciepło słoneczne też. Sprzedawane u nas kubańskie pomarańcze dlatego były takie marne i żylaste, bo tam wciąż pogoda jednaka. Ciągnięto je przez Atlantyk, choociaż w Europie cytrusów w bród. Tyle że tam były za ruble transferowe, a nie za drachmy, liry, franki czy dinary. -- Jarek
Re: Centrale telefoniczne
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Fri, 27 May 2022 17:52
Date: Fri, 27 May 2022 17:52
14 lines
2354 bytes
2354 bytes
Pan J.F napisał: >> Z talich "lepszych" rzeczy, to czasem do sklepów "rzucali" towary >> właśnie z Jugosławii i Węgier. Sporadycznie DDR. > > Jugoslawia niby KDL, ale handlowala za dolary, o ile sie orientuje. > Wegry i DDR to za ruble :-) Jugosławiańskie to ja tylko pralki kojarzę. Mieliśmy taką. No i samochody. Dinar faktycznie nie miał nic wspólnego z rublem, normalnie wymienialna waluta. -- Jarek
Re: Centrale telefoniczne
Author: Adam
Date: Fri, 27 May 2022 22:43
Date: Fri, 27 May 2022 22:43
30 lines
2700 bytes
2700 bytes
Dnia Fri, 27 May 2022 17:29:34 +0200, J.F napisał(a): > On Fri, 27 May 2022 13:08:01 +0200, Adam wrote: >> (...) >>> Ale ... albo ktos na etapie projeku pomyslal o kablach tlf w calym >>> bloku, albo gdzies byla rubryka "do mieszkania bedzie przeniesiony >>> telefon". >> >> Dom, nie blok. Bloki były w całkiem innych rejonach miasta. >> W dodatku dom budowany "na pustkowiu", kilkaset metrów od drogi asfaltowej >> z budynkami jednorodzinnymi. Do naszego nowego domu szła wtedy jeszcze >> gruntowa droga. Były stawiane słupy elektryczne i telefoniczne tylko do nas >> i do sąsiada, który też miał się budować jakieś dwa lata później. > > Wow. > To juz nie wiem - w Debicy nastąpiła modelowa telefonizacja, > albo sąsiad mial znajomosci, albo rodzice mieli lepsze mozliwosci, niz > ci sie teraz wydaje :-) > Się to nazywało "znajomości". Tato był nauczycielem, potem założył ogrodnictwo. A że miasto małe (wtedy niecałe 25 tys. ludzi), to każdy każdego znał, znajomy znajomemu pomagał. -- Pozdrawiam. Adam
Re: Centrale telefoniczne
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Sat, 28 May 2022 10:46
Date: Sat, 28 May 2022 10:46
20 lines
2684 bytes
2684 bytes
Pan Adam napisał: >> To juz nie wiem - w Debicy nastąpiła modelowa telefonizacja, >> albo sąsiad mial znajomosci, albo rodzice mieli lepsze mozliwosci, >> niz ci sie teraz wydaje :-) > > Się to nazywało "znajomości". > Tato był nauczycielem, potem założył ogrodnictwo. > A że miasto małe (wtedy niecałe 25 tys. ludzi), to każdy każdego > znał, znajomy znajomemu pomagał. Jeszcze jedna rzecz związana z systemem słusznie minionym. W swej skrajnej nieracjonalności założeń, starał się wsperać racjonalność wynikającą w praktyce. Takie orodnictwo jet działaniem pożytecznym, korzystnym dla ogółu. Do ogrodnika jest po co dzwonić, więc nie było do nikogo pretensji, że to on właśnie ma telefon, a nie inni. Nawet jeśli dostał po znajomości i bez kolejki. -- Jarek
Re: Centrale telefoniczne
Author: J.F
Date: Thu, 02 Jun 2022 13:16
Date: Thu, 02 Jun 2022 13:16
26 lines
3032 bytes
3032 bytes
On Sat, 28 May 2022 12:46:15 +0200, Jarosław Sokołowski wrote: > Pan Adam napisał: >>> To juz nie wiem - w Debicy nastąpiła modelowa telefonizacja, >>> albo sąsiad mial znajomosci, albo rodzice mieli lepsze mozliwosci, >>> niz ci sie teraz wydaje :-) >> >> Się to nazywało "znajomości". >> Tato był nauczycielem, potem założył ogrodnictwo. >> A że miasto małe (wtedy niecałe 25 tys. ludzi), to każdy każdego >> znał, znajomy znajomemu pomagał. > > Jeszcze jedna rzecz związana z systemem słusznie minionym. W swej > skrajnej nieracjonalności założeń, starał się wsperać racjonalność > wynikającą w praktyce. Takie orodnictwo jet działaniem pożytecznym, > korzystnym dla ogółu. Do ogrodnika jest po co dzwonić, więc nie > było do nikogo pretensji, że to on właśnie ma telefon, a nie inni. > Nawet jeśli dostał po znajomości i bez kolejki. No wlasnie - bo skoro to takie małe miasto i wszyscy sie znają, to czemu wszyscy nie mieli telefonów? Widac same znajomosci to za mało :-) Ale ale ... kto ma dzwonic do ogrodnika i czy ma telefon? :-) J.
Re: Centrale telefoniczne
Author: J.F
Date: Thu, 02 Jun 2022 13:36
Date: Thu, 02 Jun 2022 13:36
17 lines
2658 bytes
2658 bytes
On Fri, 27 May 2022 19:52:37 +0200, Jarosław Sokołowski wrote: > Pan J.F napisał: >>> Z talich "lepszych" rzeczy, to czasem do sklepów "rzucali" towary >>> właśnie z Jugosławii i Węgier. Sporadycznie DDR. >> >> Jugoslawia niby KDL, ale handlowala za dolary, o ile sie orientuje. >> Wegry i DDR to za ruble :-) > > Jugosławiańskie to ja tylko pralki kojarzę. Mieliśmy taką. No i samochody. > Dinar faktycznie nie miał nic wspólnego z rublem, normalnie wymienialna > waluta. Tak sobie - znajoma co tam w tamtych czasach byla, mowila ze normalnie sie placi - markami. Zachodnioniemieckimi. Po co jakies dinary :-) J.
Re: Centrale telefoniczne
Author: J.F
Date: Thu, 02 Jun 2022 13:56
Date: Thu, 02 Jun 2022 13:56
83 lines
4756 bytes
4756 bytes
On Fri, 27 May 2022 19:41:23 +0200, Jarosław Sokołowski wrote: > Pan J.F napisał: >> No nie. Mozna poczytac np jak tranportowano jajka do Iranu. >> Ale to juz lata 70/80 byly. I samochody-chlodnie. > > Pewnie Iran płacił dularami. Zapewne. > A za dulara, to wszysto się robiło, nawet bez sensu. Nie wiem. Moze dopiero w Polsce byl nadmiar jajek. Albo nam sie oplacalo sprzedawac za cwierc ceny swiatowej - bo z ceną transportu i tak bylismy tansi. A moze sie pokłócili z sasiadami. >>> W czasie największej bryndzy za Jaruzela, czytałem w "Przeglądzie >>> Technicznym" artykuł jakiegoś profesura, który wyliczył, że cytryny >>> opłaca się uprawiać w Polsce. Huty wytopią stal i szkło na szklarnie, >>> górnicy wyfedrują węgiel na opał -- i już mamy nasze antyimportowe >>> cytryny. On to wszystko tak na poważnie. >> >> No ale co w tym dziwnego? Szklarnie byly znane. > > Bez sensu. Od cholery roboty, podczas gdy we właściwym środowisku > cytrusy rosną jak oszalałe prawie bez żadnej pielęgnacji. Oranżerie No nie wiem - szklarnia to zle srodowisko? A moze praca za złotowki była prawie darmo? > były też we dworach szlacheckich, ale to zabawa raczej, nie produkcja. Szklarnie byly tez prywatne. Na pomidory, rzodkiewki itp. >> Pod Bełchatowem czy Turowem mnostwo ciepla odpadowego, moze byc stale >> 20C w szklarni. > > Czyli źle. Cytryny owocują w różnych okresach roku, ale najlepsze są > zimowe, zbierane gdy temperatura jest poniżej 10 stopni. No to przykrecisz zawór i bedzie +10 stopni zimą. A one sa tak ogolnie lepsze, czy np najlepsze do transportu? > Pory roku są w uprawie potrzebne, nie jestem taki pewien. Rozne doswiadczenia zdaje sie byly. Cos tam kiedys slyszalem, ze probowalismy uprawy jablek w Indiach, i nie chcialy drzewa owocowac. Zima im byla potrzebna do wystartowania procesu. Ale okazalo sie, ze jak oberwac z drzewa liscie, to uznają ze jesien byla i owocuja. I moga owocowac dwa razy w roku. Ale cos chyba zle slyszalem, albo praca w Indiach podrozała, bo czytam, ze importują jablka. >nie tylko teperatura powietrza ważna, Temperatura wazna o tyle, ze mroz nie uszkodzi rosliny, przymrozek nie uszkodzi kwiatow, a im cieplej tym szybciej rosnie. > światło i ciepło słoneczne też. swiatlo niewątpliwie. A w zimie mamy tego mało. Czy cieplo sloneczne istotne ... nie wiem. Promieniowanie podczerwone potrzebne, czy wystarczy cieple powietrze? > Sprzedawane u nas kubańskie pomarańcze dlatego > były takie marne i żylaste, bo tam wciąż pogoda jednaka. Ciągnięto je > przez Atlantyk, choociaż w Europie cytrusów w bród. Tyle że tam były > za ruble transferowe, a nie za drachmy, liry, franki czy dinary. a w Bułgarii nie rosną? A teraz widze truskawki hiszpanskie w sklepie. Ciakawe, czy z Kuby statkiem transport nie tanszy :-) J.
Re: Centrale telefoniczne
Author: J.F
Date: Thu, 02 Jun 2022 14:04
Date: Thu, 02 Jun 2022 14:04
37 lines
3651 bytes
3651 bytes
On Fri, 27 May 2022 17:24:00 +0200, Jarosław Sokołowski wrote: > Pan J.F napisał: >>>> Chodziło mi nie o biedotę, tylko o eleminację zbędzych rzeczy. >>>> U Gomułki było to mocno posunięte, czyli np. krzesło drewniane >>>> bez miękkiego poddupka. >>> Dobrze pasuje do całego ustroju. Enrico Berlinguer, przewodniczący >>> Włoskiej Partii Komunistycznej miał nadany przez towarzyszy przydomek >>> "Żelazna Dupa". Nie z powodu zamiłowania do tego typu krzeseł, lecz >>> dla uhonorowania jego zdolności negocjacyjnych. Potrafił siedzieć >>> przy stole i gadać przez dwanaście godzin, dopuszczając najwyżej >>> kilkuminutowe przerwy. Aż nie wynegocjował tego, co sobie założył. >> >> Zaraz zaraz - twarde krzesla byly znane od wiekow, a nawet od >> tysiacleci. > > Miękkie też. Ale twarde wychodzą taniej -- tak należy rozumieć > gomułkowskie podejście do świata. > >> Negocjacje jak wyzej - wymagaja zgody drugiej strony. > > Po to właśnie narzuca się drugiej stronie swoje warunki, czego mistrzem > był tow. Enrico. > >> Jest jeszcze wiekowy przyklad konklawe - siedza o chlebie i wodzie >> az wynegocjuja. Moze by to u nas wprowadzic, np do wyboru RPO :-) > > Stanisław Wyspiański zaprojektował kiedyś komplet krzeseł do rozmów > nudnych, które znamienne były tym, że poręcze i siedzisko wyściełane > śliską skórą lekko pochylały się ku przodowi. Jak ktoś tracił uwagę > i przysypiał, lądował pod stołem. https://restaurant-ingthroughhistory.com/2012/04/09/eat-and-run-please/ I wersja megapro https://i.redd.it/id3j4ovabdl31.jpg J.
Re: Centrale telefoniczne
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Thu, 02 Jun 2022 16:38
Date: Thu, 02 Jun 2022 16:38
16 lines
2717 bytes
2717 bytes
Pan J.F napisał: >> Jugosławiańskie to ja tylko pralki kojarzę. Mieliśmy taką. No i samochody. >> Dinar faktycznie nie miał nic wspólnego z rublem, normalnie wymienialna >> waluta. > > Tak sobie - znajoma co tam w tamtych czasach byla, mowila ze normalnie > sie placi - markami. Zachodnioniemieckimi. Po co jakies dinary :-) Miejscami zostały do dzisiaj, w pewnym sensie. Marka niemiecka jest wciąż oficjalną walutą Bośni i Hercegowiny. Do 2002 w obiegu były niemieckie banknoty i monety, a po wprowadzeniu euro musieli sami drukować swoje papiery, coś jak nasze dolarowe bony PKO. Nazywali to "marką konwertowaną". -- Jarek
Re: Centrale telefoniczne
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Thu, 02 Jun 2022 16:49
Date: Thu, 02 Jun 2022 16:49
18 lines
2730 bytes
2730 bytes
Pan J.F napisał: >> Jeszcze jedna rzecz związana z systemem słusznie minionym. W swej >> skrajnej nieracjonalności założeń, starał się wsperać racjonalność >> wynikającą w praktyce. Takie orodnictwo jet działaniem pożytecznym, >> korzystnym dla ogółu. Do ogrodnika jest po co dzwonić, więc nie >> było do nikogo pretensji, że to on właśnie ma telefon, a nie inni. >> Nawet jeśli dostał po znajomości i bez kolejki. > > No wlasnie - bo skoro to takie małe miasto i wszyscy sie znają, > to czemu wszyscy nie mieli telefonów? > Widac same znajomosci to za mało :-) Fakt. Jakieś kable by się jeszcze przydały, może do tego jeszcze centrale. Ale o tym mało kto myślał. -- Jarek
Page 1 of 2 • 71 total messages
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads