🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: pl.misc.telefonia
93 messages
93 total messages Page 1 of 2 Started by Marek Thu, 20 Jul 2017 20:19
Page 1 of 2 • 93 total messages
NOM - co się z tym stało?
#240637
Author: Marek
Date: Thu, 20 Jul 2017 20:19
10 lines
1457 bytes
Wiele lat  temu był boom na możliwość wyboru operatora połączeń  
międzymiastowych, wtedy pamiętam bym NOM,. Czy  to przetrwało?
Pamiętam, że była to dość biznesowo ryzykowna operacja, bo nie było 
formalnie podpisywanej umowy z nom, wybranie ich numeru oznaczało 
akceptację warunków usługi świadczonej w końcu przez innego opa niż 
tpsa. Bardzo jestem ciekaw  na jakim poziomie mieli stratę,  z powodu 
niepłacenia przez korzystających z usługi.

-- 
Marek
Re: NOM - co się z tym stało?
#240638
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Thu, 20 Jul 2017 20:45
28 lines
2375 bytes
Pan Marek napisał:

> Wiele lat temu był boom na możliwość wyboru operatora połączeń  
> międzymiastowych, wtedy pamiętam bym NOM,. Czy to przetrwało?
> Pamiętam, że była to dość biznesowo ryzykowna operacja, bo nie
> było formalnie podpisywanej umowy z nom, wybranie ich numeru
> oznaczało akceptację warunków usługi świadczonej w końcu przez
> innego opa niż tpsa.

Nie, wybranie numeru z wyróżnikiem NOM było aktem zawarcia umowy
i zgodę na warunki przedstawione w regulaminie. Regulamin ten był
publikowany w prasie, a jednym z jego istotnych punktów było to, że
fakturować te połączenia będzie operator macierzysty, czyli TPSA.
NOM nie miał przed opublikowaniem regulaminu podpisanej umowy z TPSA,
więc faktycznie ponosił ryzyko biznesowe. Bo tepsa mogła odmówić
tego fakturowania, co zresztą nastąpiło.

> Bardzo jestem ciekaw na jakim poziomie mieli stratę, z powodu 
> niepłacenia przez korzystających z usługi.

Nie mieli straty, mieli same zyski. Bowiem część abonentów przelała im
kasę na podstawie lewych faktur, które zostały wystawione niezgodnie
z umową i z regulaminem. A ponadto w tym interesie tak jest (wtedy już
tak było), że połączenie wykonane i opłacone jest zyskiem, a połączenie
wykonane za darmo nie jest stratą.

-- 
Jarek
Re: NOM - co się z tym stało?
#240639
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Thu, 20 Jul 2017 20:47
28 lines
2475 bytes
Pan Marek napisał:

> Wiele lat temu był boom na możliwość wyboru operatora połączeń  
> międzymiastowych, wtedy pamiętam bym NOM,. Czy to przetrwało?
> Pamiętam, że była to dość biznesowo ryzykowna operacja, bo nie
> było formalnie podpisywanej umowy z nom, wybranie ich numeru
> oznaczało akceptację warunków usługi świadczonej w końcu przez
> innego opa niż tpsa.

Nie, wybranie numeru z wyróżnikiem NOM było aktem zawarcia umowy
i zgodą na warunki przedstawione w regulaminie. Regulamin ten był
publikowany w prasie, a jednym z jego istotnych punktów było to, że
fakturować te połączenia będzie operator macierzysty, czyli TPSA.
NOM nie miał przed opublikowaniem regulaminu podpisanej umowy z TPSA,
więc faktycznie ponosił ryzyko biznesowe. Bo tepsa mogła odmówić
tego fakturowania, co zresztą nastąpiło.

> Bardzo jestem ciekaw na jakim poziomie mieli stratę, z powodu 
> niepłacenia przez korzystających z usługi.

Nie mieli straty, mieli same zyski. Bowiem część abonentów przelała im
kasę na podstawie lewych faktur, które zostały wystawione niezgodnie
z umową i z regulaminem. A ponadto w tym interesie tak jest (wtedy już
tak było), że połączenie wykonane i opłacone jest zyskiem, a połączenie
wykonane za darmo nie jest stratą.

-- 
Jarek
Re: NOM - co się z tym stało?
#240640
Author: Marek
Date: Fri, 21 Jul 2017 06:11
34 lines
2573 bytes
On Thu, 20 Jul 2017 22:47:15 +0200, Jarosław 
Sokołowski<jaros@lasek.waw.pl> wrote:
> publikowany w prasie, a jednym z jego istotnych punktów było to, że
> fakturować te połączenia będzie operator macierzysty, czyli TPSA.

A skąd, pamiętam (bo korzystałem z tego prefixu)  fakturę przysłał  
właśnie NOM. Zresztą było o tym mówione od sanego początku, że faktur 
z tpsa za to nie będzie. Było  nawet wśród abonentów takie mniemanie 
poparte różnymi dziwnymi plotkami medialnymi, że właśnie dlatego, że 
tepsa tego faktrowac  nie będzie to może te połączenia będą za darmo. 
Liczono na to, że NOM nie dostanie od tpsy danych abonentów 
inicjujacych połączenie.
NOM w końcu przysłał fakturę ale było to z dość dużym opóźnieniem.


> Nie mieli straty, mieli same zyski. Bowiem część abonentów przelała 
im
> kasę na podstawie lewych faktur, które zostały wystawione 
niezgodnie z prawem

?? Jak wcześniej pisałem od samego początku mówiono, że fakturowania 
z tepsy za to nie będzie. Stąd plotka za może się upiecze i 
połączenia będą za darmo.


> tak było), że połączenie wykonane i opłacone jest zyskiem, a 
połączenie
> wykonane za darmo nie jest stratą.

Jak to możliwe, skoro wszystko i tak szło po łączach tepsy,  więc 
każde połączenie zestawione de facto było kosztem?

-- 
Marek
Re: NOM - co się z tym stało?
#240685
Author: Marek
Date: Fri, 21 Jul 2017 06:27
9 lines
1493 bytes
On Fri, 21 Jul 2017 08:11:21 +0200, Marek <fake@fakeemail.com> wrote:
> poparte różnymi dziwnymi plotkami medialnymi, że właśnie dlatego, że

Żeby nie być golosłowny przykład art.:

https://www.wprost.pl/16697/Miedzymiastowy-kredyt-od-1044.html

-- 
Marek
Re: NOM - co się z tym stało?
#240641
Author: Ircys
Date: Fri, 21 Jul 2017 06:50
7 lines
1766 bytes
W dniu piątek, 21 lipca 2017 08:11:25 UTC+2 użytkownik Marek napisał:
> Jak to możliwe, skoro wszystko i tak szło po łączach tepsy,  więc 
> każde połączenie zestawione de facto było kosztem?

NOM miał swoją infrastrukturę - połączenie wychodziło do nich..., ale i tak zaraz wracało :)

Ircys
Re: NOM - co się z tym stało?
#240686
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Fri, 21 Jul 2017 07:02
45 lines
3262 bytes
Pan Marek napisał:

>> publikowany w prasie, a jednym z jego istotnych punktów było to, że
>> fakturować te połączenia będzie operator macierzysty, czyli TPSA.
>
> A skąd, pamiętam (bo korzystałem z tego prefixu) fakturę przysłał  
> właśnie NOM. Zresztą było o tym mówione od sanego początku, że faktur 
> z tpsa za to nie będzie. Było nawet wśród abonentów takie mniemanie 
> poparte różnymi dziwnymi plotkami medialnymi, że właśnie dlatego, że 
> tepsa tego faktrowac nie będzie to może te połączenia będą za darmo. 
> Liczono na to, że NOM nie dostanie od tpsy danych abonentów 
> inicjujacych połączenie.
> NOM w końcu przysłał fakturę ale było to z dość dużym opóźnieniem.

Czy ja coś innego napisałem? Przysłał fakturę nie tylko z dużym
opóźnieniem, ale też z naruszeniem własnego regulaminu i umowy.
A te "dziwne plotki medialne" po prostu okazały się trafnymi
przewidywaniami.

>> Nie mieli straty, mieli same zyski. Bowiem część abonentów
>> przelała im kasę na podstawie lewych faktur, które zostały
>> wystawione niezgodnie z prawem
>
> ?? Jak wcześniej pisałem od samego początku mówiono, że fakturowania 
> z tepsy za to nie będzie. Stąd plotka za może się upiecze i 
> połączenia będą za darmo.

Rozliczeń za wykonanie usług nie dokonuje się na podstawie plotek,
ale jednoznacznych postanowień na piśmie. Te były jasne: nie będzie
dodatkowych faktur. Było jak napisałem wcześniej: NOM zaryzykował,
łączył nie mając pewności, czy będzie w stanie pobrać za to kasę.
Jak to nie wyszło, wdrożył plan B, czyli "co łaska". Kto chciał,
ten płacił, kto nie chchał, nie musiał.

>> tak było), że połączenie wykonane i opłacone jest zyskiem,
>> a połączenie wykonane za darmo nie jest stratą.
>
> Jak to możliwe, skoro wszystko i tak szło po łączach tepsy,
> więc każde połączenie zestawione de facto było kosztem?

Nie wszystko szło, to raz. A dwa, rozliczeń międzyoperatorskich
nie robi się "za każde połączenie".

-- 
Jarek
Re: NOM - co się z tym stało?
#240687
Author: Marek
Date: Fri, 21 Jul 2017 13:58
9 lines
1309 bytes
On Fri, 21 Jul 2017 09:02:48 +0200, Jarosław 
Sokołowski<jaros@lasek.waw.pl> wrote:
>  kto nie chchał, nie musiał.

Sugerujesz, że ten kto nie zapłacił nie miał później komornika na 
głowie?

-- 
Marek
Re: NOM - co się z tym stało?
#240688
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Fri, 21 Jul 2017 14:13
11 lines
1270 bytes
Pan Marek napisał:

>> kto nie chchał, nie musiał.
>
> Sugerujesz, że ten kto nie zapłacił nie
> miał później komornika na głowie?

Nie sugeruję. Tak po prostu było.

-- 
Jarek
Re: NOM - co się z tym stało?
#240642
Author: Piotr C.
Date: Fri, 21 Jul 2017 18:38
10 lines
1402 bytes
On Thu, 20 Jul 2017 23:50:35 -0700 (PDT)
Ircys <ircys@post.pl> wrote:

> NOM miał swoją infrastrukturę - połączenie wychodziło do nich..., ale i tak zaraz wracało :)

To był wówczas absurd. Ale skutek dla klienta był taki, że ceny jednak spadły - te były bowiem równie absurdalne co i same "prefiksy".

W ogóle co jest teraz w PNK pod 10XX?

P.
Re: NOM - co się z tym stało?
#240644
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Fri, 21 Jul 2017 19:05
10 lines
1282 bytes
Pan Piotr C. pyta:

> W ogóle co jest teraz w PNK pod 10XX?

To samo co było:

http://www.uke.gov.pl/tablice/NumerNds-list.do?execution=e2s1

-- 
Jarek
Re: NOM - co się z tym stało?
#240645
Author: Piotr C.
Date: Fri, 21 Jul 2017 20:26
14 lines
1650 bytes
On Fri, 21 Jul 2017 21:05:32 +0200
Jarosław Sokołowski <jaros@lasek.waw.pl> wrote:

> Pan Piotr C. pyta:
> 
> > W ogóle co jest teraz w PNK pod 10XX?
> 
> To samo co było:
> 
> http://www.uke.gov.pl/tablice/NumerNds-list.do?execution=e2s1

a po co a na co to komu? To w ogóle jeszcze działa? 1033 w TP to jeszcze moge sobie wyobrazić, ot prefiks w numerze do skasowania jak 0048, ale faktycznie te numery jeszcze routują gdziekolwiek?

P.
Re: NOM - co się z tym stało?
#240646
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Fri, 21 Jul 2017 20:45
20 lines
2223 bytes
Pan Piotr C. napisał:

>>> W ogóle co jest teraz w PNK pod 10XX?
>> 
>> To samo co było:
>> 
>> http://www.uke.gov.pl/tablice/NumerNds-list.do?execution=e2s1
>
> a po co a na co to komu? To w ogóle jeszcze działa? 1033 w TP to
> jeszcze moge sobie wyobrazić, ot prefiks w numerze do skasowania
> jak 0048, ale faktycznie te numery jeszcze routują gdziekolwiek?

Cholera wie po co i czy ktoś używa. Całe nieszczęście z PNK polega
na tym, że przydzielali bez opamiętania te zakresy. A teraz, gdy
potrzeba, to nie ma. Ciekawe ile realnie mogło zostać telefonów
w jakiejś prowincjonalnej strefie (potencjalnie 7 milionów),
w której już prawie wszyscy polikwidowali stacjonarne.

-- 
Jarek
Re: NOM - co się z tym stało?
#240689
Author: HF5BS
Date: Fri, 21 Jul 2017 22:02
23 lines
2210 bytes
Użytkownik "Jarosław Sokołowski" <jaros@lasek.waw.pl> napisał w wiadomości 
news:slrnon430n.c7v.jaros@falcon.lasek.waw.pl...
> Pan Marek napisał:
>
>>> kto nie chchał, nie musiał.
>>
>> Sugerujesz, że ten kto nie zapłacił nie
>> miał później komornika na głowie?
>
> Nie sugeruję. Tak po prostu było.

A to nie przez sąd najpierw? Powiedzmy, ze nawet zostala zawarta umowa 
abonent_Tepsy - NOM. Jakoś nie obila mi się o oczy żadna klauzula umowna, 
dozwolona, czy niedozwolona, że "Abonent, w razie braku zapłaty, dobrowolnie 
poddaje się egzekucji komorniczej", czy jakoś tak. W banku przy kredycie tak 
mam... ale Tepsa/NOM, to chyba nie banki? Zresztą, ja już nie wiem.

-- 
Psy kochają przyjaciół i gryzą wrogów,
w odróżnieniu od ludzi, którzy niezdolni są do czystej miłości
i zawsze muszą mieszać miłość z nienawiścią.
(C) Zygmunt Freud.
Re: NOM - co się z tym stało?
#240690
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Fri, 21 Jul 2017 22:17
22 lines
1949 bytes
HF5BS pisze:

>>>> kto nie chchał, nie musiał.
>>>
>>> Sugerujesz, że ten kto nie zapłacił nie
>>> miał później komornika na głowie?
>>
>> Nie sugeruję. Tak po prostu było.
>
> A to nie przez sąd najpierw? Powiedzmy, ze nawet zostala zawarta
> umowa abonent_Tepsy - NOM. Jakoś nie obila mi się o oczy żadna
> klauzula umowna, dozwolona, czy niedozwolona, że "Abonent, w razie
> braku zapłaty, dobrowolnie poddaje się egzekucji komorniczej", czy
> jakoś tak. W banku przy kredycie tak mam... ale Tepsa/NOM, to chyba
> nie banki? Zresztą, ja już nie wiem.

Napisałem, że ten kto nie zapłacił, *NIE* miał komornika na głowie.
Tak było. Nie mam pojęcia ilu ludzi wpłaciło NOM-owi kasę na konto,
ale skoro Ojcu Dyrektorowi wpłacają, to może im też.

-- 
Jarek
Re: NOM - co się z tym stało?
#240691
Author: HF5BS
Date: Fri, 21 Jul 2017 23:34
22 lines
2574 bytes
Użytkownik "Jarosław Sokołowski" <jaros@lasek.waw.pl> napisał w wiadomości 
news:slrnon4vci.4bo.jaros@falcon.lasek.waw.pl...
> Napisałem, że ten kto nie zapłacił, *NIE* miał komornika na głowie.
> Tak było. Nie mam pojęcia ilu ludzi wpłaciło NOM-owi kasę na konto,
> ale skoro Ojcu Dyrektorowi wpłacają, to może im też.

No, ja zapłaciłem, ale wyszedłem z założenia, że skorzystałem, więc za 
wyświadczone dobro wypadało by się zrewanżować innym dobrem (którego wszyscy 
i tak mają za mało). Inna sprawa, te J.T., ale ich tak niewiele było, że 
niech mają. Jakieś 20 zyla chyba było. Ale ja to z tych, co kasują bilet po 
wejściu do tramwaju. Można by więc sprzeczać się o dokładną wysokość opłaty 
i sposób jej naliczania... Ja tam nie lubię formalności, jestem kotem, co 
woli wejść na drzewo i popatrzeć na ptaszki, łapać nie muszę 
https://www.youtube.com/watch?v=Qq3gEjx5_24 
https://www.youtube.com/watch?v=4wtOCmRFLHI.

-- 
Psy kochają przyjaciół i gryzą wrogów,
w odróżnieniu od ludzi, którzy niezdolni są do czystej miłości
i zawsze muszą mieszać miłość z nienawiścią.
(C) Zygmunt Freud.
Re: NOM - co się z tym stało?
#240647
Author: brum
Date: Sun, 23 Jul 2017 13:36
9 lines
2051 bytes
>> a po co a na co to komu? To w ogóle jeszcze działa? 1033 w TP to
>> jeszcze moge sobie wyobrazić, ot prefiks w numerze do skasowania
>> jak 0048, ale faktycznie te numery jeszcze routują gdziekolwiek?
>
> Cholera wie po co i czy ktoś używa.

Uzywa, i to sporo. Osobiscie uzywam 1012, 1033, 1061 i 1066.
Znam przyklady uzycia 1055. Przy czym 1055 i 1066 nie mozna juz oficjalnie 
zamowic dla nowych numerow. 
Re: NOM - co się z tym stało?
#240648
Author: J.F.
Date: Wed, 26 Jul 2017 06:32
20 lines
2381 bytes
Dnia Fri, 21 Jul 2017 22:45:00 +0200, Jarosław Sokołowski napisał(a):
> Pan Piotr C. napisał:
>>>> W ogóle co jest teraz w PNK pod 10XX?
>>> To samo co było:
>>> http://www.uke.gov.pl/tablice/NumerNds-list.do?execution=e2s1
>>
>> a po co a na co to komu? To w ogóle jeszcze działa? 1033 w TP to
>> jeszcze moge sobie wyobrazić, ot prefiks w numerze do skasowania
>> jak 0048, ale faktycznie te numery jeszcze routują gdziekolwiek?
> 
> Cholera wie po co i czy ktoś używa. Całe nieszczęście z PNK polega
> na tym, że przydzielali bez opamiętania te zakresy. A teraz, gdy
> potrzeba, to nie ma. Ciekawe ile realnie mogło zostać telefonów
> w jakiejś prowincjonalnej strefie (potencjalnie 7 milionów),
> w której już prawie wszyscy polikwidowali stacjonarne.

W dobie powszechnej przenosnosci w zasadzie nie widze problemu, zeby
pojedyncze nieuzywane nr "stacjonarne" przydzielac komorkom ...

J.
Re: NOM - co się z tym stało?
#240649
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Wed, 26 Jul 2017 08:23
22 lines
2397 bytes
Pan J.F. napisał:

>> Cholera wie po co i czy ktoś używa. Całe nieszczęście z PNK polega
>> na tym, że przydzielali bez opamiętania te zakresy. A teraz, gdy
>> potrzeba, to nie ma. Ciekawe ile realnie mogło zostać telefonów
>> w jakiejś prowincjonalnej strefie (potencjalnie 7 milionów),
>> w której już prawie wszyscy polikwidowali stacjonarne.
>
> W dobie powszechnej przenosnosci w zasadzie nie widze problemu, zeby
> pojedyncze nieuzywane nr "stacjonarne" przydzielac komorkom ...

Istnieje powszechna przenośność w obrębie zakresów telefonni komórkowej
i mniej powszechna w stacjonarnej. Problemem są różnice taryfowe przy
łaczeniu się między oboma światani i wewnątrz każdego z nich. Różnice
te powodują konieczność utrzymania możliwości odróżnienie po numerze
telefonu stacjonarnego od komórki. Można te różnice na drodze urzędowej
wyrównać, nie mam nic przeciwko temu. W Stanach od zawsze telefony
komórkowe niczym się nie różnią od stacjonarnych -- ani nunerem, ani
opłatą za połączenie.

-- 
Jarek
Re: NOM - co się z tym stało?
#240657
Author: HF5BS
Date: Wed, 26 Jul 2017 09:01
28 lines
3103 bytes
Użytkownik "J.F." <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości 
news:2cjqiiuttz0o$.7fam22zpqsp7.dlg@40tude.net...
> W dobie powszechnej przenosnosci w zasadzie nie widze problemu, zeby
> pojedyncze nieuzywane nr "stacjonarne" przydzielac komorkom ...

A nie przydziela się? W Sferii od 10 lat mam "stacjonarny" i łażę z nim. A 
na upartego jeszcze dłużej - telefon miałem (numeru już nie ma) od 2003 roku 
i jeździłem z terminalem po mieście i działało, nawet nie rwało. Fakt, poza 
Warszawą robiło się różnie, ale czymże to było, jak nie komórką? A teraz 
Play, Demobil, to mają w swojej ofercie także pulę stacjonarną, coś mi 
brzęczy przy Oranżadzie z reklam, nie wiem, jak Plus, nie mam fona w tej 
sieci.
Wracając do tematu - myślę o wzięciu swojego domowego od lat numeru jeszcze 
za PJO PPTiT (rok 1974), jako komórkę, na zasadzie przeniesienia się ze 
stacjonarkil, byle było można formalnie, bo fizycznie na pewno się da.
A Sferia? Niech tylko przestanie uznawać za nadmierne przemieszczenie się (6 
najbliższych stacji BTS) drogę telefonu między głową, a stołem, przy którym 
się siedzi, powiedzmy, że pół metra... I SMSy niech nie przychodzą jako 
poczta głosowa i przepadają po odczytaniu, a stało się od momentu zmiany 
infrastruktury z własnej CDMA, na MVNO GSM/WCDMA (działa na obu) w 
Polkomtelu, w 2014 roku.

-- 
Psy kochają przyjaciół i gryzą wrogów,
w odróżnieniu od ludzi, którzy niezdolni są do czystej miłości
i zawsze muszą mieszać miłość z nienawiścią.
(C) Zygmunt Freud.
Re: NOM - co się z tym stało?
#240650
Author: HF5BS
Date: Wed, 26 Jul 2017 09:07
22 lines
2497 bytes
Użytkownik "Jarosław Sokołowski" <jaros@lasek.waw.pl> napisał w wiadomości 
news:slrnongkbk.h4o.jaros@falcon.lasek.waw.pl...
> telefonu stacjonarnego od komórki. Można te różnice na drodze urzędowej
> wyrównać, nie mam nic przeciwko temu. W Stanach od zawsze telefony

Ja też nie. I jeszcze niech SMSy normalnie chodzą, a nie jako poczta 
głosowa, znikająca po odczytaniu.
A jak miałem Sferię jeszcze w CDMA, to przychodziły normalnie, jako tekst na 
ekranie, tylko nadawca więcej płacił (i chyba płaci nadal, ale nie wiem), bo 
pula stacjonarna, ale chodziły.

> komórkowe niczym się nie różnią od stacjonarnych -- ani nunerem, ani
> opłatą za połączenie.

Tylko coś mi mówi, że tam się płaci za przychodzące...?

-- 
Psy kochają przyjaciół i gryzą wrogów,
w odróżnieniu od ludzi, którzy niezdolni są do czystej miłości
i zawsze muszą mieszać miłość z nienawiścią.
(C) Zygmunt Freud.
Re: NOM - co się z tym stało?
#240651
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Wed, 26 Jul 2017 09:12
14 lines
1866 bytes
HF5BS pisze:

>> telefonu stacjonarnego od komórki. Można te różnice na drodze urzędowej
>> wyrównać, nie mam nic przeciwko temu. W Stanach od zawsze telefony
>> komórkowe niczym się nie różnią od stacjonarnych -- ani nunerem, ani
>> opłatą za połączenie.
>
> Tylko coś mi mówi, że tam się płaci za przychodzące...?

Mniej więcej tak jak ja płacę za wychodzące (mam miesięczną pulę
44640 darmowych minut w abonamencie).

-- 
Jarek
Re: NOM - co się z tym stało?
#240652
Author: J.F.
Date: Wed, 26 Jul 2017 09:22
22 lines
2564 bytes
Użytkownik "Jarosław Sokołowski"  napisał w wiadomości grup 
dyskusyjnych:slrnongn7c.l0g.jaros@falcon.lasek.waw.pl...
HF5BS pisze:
>>> telefonu stacjonarnego od komórki. Można te różnice na drodze 
>>> urzędowej
>>> wyrównać, nie mam nic przeciwko temu. W Stanach od zawsze telefony
>>> komórkowe niczym się nie różnią od stacjonarnych -- ani nunerem, 
>>> ani
>>> opłatą za połączenie.
>
>> Tylko coś mi mówi, że tam się płaci za przychodzące...?

>Mniej więcej tak jak ja płacę za wychodzące (mam miesięczną pulę
>44640 darmowych minut w abonamencie).

ALe kiedys bylo inaczej.

Za to rozmowa na komorke potrafila byc po cenie lokalnej.

A u nas nie placilo sie za przychodzace  ?  W poczatkach centertela.

J.
Re: NOM - co się z tym stało?
#240658
Author: J.F.
Date: Wed, 26 Jul 2017 09:28
34 lines
3001 bytes
Użytkownik "HF5BS"  napisał w wiadomości grup 
dyskusyjnych:ol9lp1$du5$1@node1.news.atman.pl...
Użytkownik "J.F." <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
>> W dobie powszechnej przenosnosci w zasadzie nie widze problemu, 
>> zeby
>> pojedyncze nieuzywane nr "stacjonarne" przydzielac komorkom ...

>A nie przydziela się? W Sferii od 10 lat mam "stacjonarny" i łażę z 
>nim.

IMO - nie przydziela sie, a Sferia to inna bajka.

>Wracając do tematu - myślę o wzięciu swojego domowego od lat numeru 
>jeszcze za PJO PPTiT (rok 1974), jako komórkę, na zasadzie 
>przeniesienia się ze stacjonarkil, byle było można formalnie, bo 
>fizycznie na pewno się da.

Przeniesc do VoIP i zainstalowac program na komorce.

>A Sferia? Niech tylko przestanie uznawać za nadmierne przemieszczenie 
>się (6 najbliższych stacji BTS) drogę telefonu między głową, a 
>stołem, przy którym się siedzi, powiedzmy, że pół metra...

Cos mi chodzi po glowie, ze nie moze.
Bo ma koncesje na stacjonarne, nie na komorkowe :-)

>I SMSy niech nie przychodzą jako poczta głosowa i przepadają po 
>odczytaniu,

No widzisz, kolejny problem.
Niby najprostszy do zlikwidowania ... razem z ta cala debilna usluga, 
ale na czym wtedy telekomy zarobia :-)

J.
Re: NOM - co się z tym stało?
#240655
Author: HF5BS
Date: Wed, 26 Jul 2017 09:35
23 lines
2504 bytes
Użytkownik "Jarosław Sokołowski" <jaros@lasek.waw.pl> napisał w wiadomości 
news:slrnongn7c.l0g.jaros@falcon.lasek.waw.pl...
> HF5BS pisze:
>
>>> telefonu stacjonarnego od komórki. Można te różnice na drodze urzędowej
>>> wyrównać, nie mam nic przeciwko temu. W Stanach od zawsze telefony
>>> komórkowe niczym się nie różnią od stacjonarnych -- ani nunerem, ani
>>> opłatą za połączenie.
>>
>> Tylko coś mi mówi, że tam się płaci za przychodzące...?
>
> Mniej więcej tak jak ja płacę za wychodzące (mam miesięczną pulę
> 44640 darmowych minut w abonamencie).

Ale nie o abo chodzi, tylko o opłatę za każde połączenie, jakąś niewielką, 
ale opłatę.

-- 
Psy kochają przyjaciół i gryzą wrogów,
w odróżnieniu od ludzi, którzy niezdolni są do czystej miłości
i zawsze muszą mieszać miłość z nienawiścią.
(C) Zygmunt Freud.
Re: NOM - co się z tym stało?
#240653
Author: HF5BS
Date: Wed, 26 Jul 2017 09:46
35 lines
3442 bytes
Użytkownik "J.F." <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości 
news:59785f42$0$651$65785112@news.neostrada.pl...
>>> Tylko coś mi mówi, że tam się płaci za przychodzące...?
>
>>Mniej więcej tak jak ja płacę za wychodzące (mam miesięczną pulę
>>44640 darmowych minut w abonamencie).
>
> ALe kiedys bylo inaczej.
>
> Za to rozmowa na komorke potrafila byc po cenie lokalnej.
>
> A u nas nie placilo sie za przychodzace  ?  W poczatkach centertela.

Ale to ci z Centka płacili.
Szczegółów nie pomnę po 25 latach... Hmm... to była jedna z ostatnich 
relacji, którą uruchomiliśmy na mojej centrali, przelewem przez ACMM-E10A. 
Więc kto pamięta pierwsze dzwonienia na NMTi, to najpierw długa marszruta 
E10A, bo ona brała połączenia tzw. tandemem (większość), a wyrażało się tym, 
że przyjmowała cały numer i dopiero wydawała do kolejnej centrali. Choć przy 
niektórych relacjach tranzytowała - przyjmowała tyle z numeru ile trzeba, i 
stawiała łącze na wprost, jak trzeba, z dyspozycją cofnięcia o potrzebną 
ilość cyfr. No więc, tamdem, długA marszruta E10A, a potem jeszcze (niekiedy 
bardzo) długa marszruta centrali NMTi i albo połaczenie, albo komunikat 
(znów, po tylu latach mogę przekręcić) Jerzego Magnetofona "Wybrany abonent 
jest poza zasięgiem naszych stacji, lub ma wyłączony aparat, w związku z tym 
nie możemy zrealizować połączenia", potem powtórzenie komunikatu po 
angielsku, chyba dwukrotnie całość.
Momentu przerzucenia NMT spod E10A na Siemensa EWSD, nie kojarzę.

-- 
Psy kochają przyjaciół i gryzą wrogów,
w odróżnieniu od ludzi, którzy niezdolni są do czystej miłości
i zawsze muszą mieszać miłość z nienawiścią.
(C) Zygmunt Freud.
Re: NOM - co się z tym stało?
#240659
Author: HF5BS
Date: Wed, 26 Jul 2017 10:23
62 lines
4296 bytes
Użytkownik "J.F." <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości 
news:597860c5$0$640$65785112@news.neostrada.pl...
>>A nie przydziela się? W Sferii od 10 lat mam "stacjonarny" i łażę z nim.
>
> IMO - nie przydziela sie, a Sferia to inna bajka.

Tak, ja wiem, że to tak psim swędem nieco, ale mam i ludzie sie dziwią, jak 
podaję to jako komórkę.

>
>>Wracając do tematu - myślę o wzięciu swojego domowego od lat numeru 
>>jeszcze za PJO PPTiT (rok 1974), jako komórkę, na zasadzie przeniesienia 
>>się ze stacjonarkil, byle było można formalnie, bo fizycznie na pewno się 
>>da.
>
> Przeniesc do VoIP i zainstalowac program na komorce.

Możliwie nie chcę być aż tak uzależniony od netu w okolicy.

>
>>A Sferia? Niech tylko przestanie uznawać za nadmierne przemieszczenie się 
>>(6 najbliższych stacji BTS) drogę telefonu między głową, a stołem, przy 
>>którym się siedzi, powiedzmy, że pół metra...
>
> Cos mi chodzi po glowie, ze nie moze.
> Bo ma koncesje na stacjonarne, nie na komorkowe :-)

No, ja wiem, że oni kombinują, aby ich to za dużo nie kosztowało, takie 
tam... Ale na litość boską, wypieprzanie połaczenia, bo ruszyłem telefonem 
między uchem lewym a prawym, siedząc na krześle...

>
>>I SMSy niech nie przychodzą jako poczta głosowa i przepadają po 
>>odczytaniu,
>
> No widzisz, kolejny problem.

Tylko, że za sieci CDMA poprzedniej, nie było zadnego problemu, by SMSy 
dochodziły tekstowo. A przecież centrala została, tylko punkt styku z radiem 
się zmienił...

> Niby najprostszy do zlikwidowania ... razem z ta cala debilna usluga, ale 
> na czym wtedy telekomy zarobia :-)

Ja nie mam zdrowia do tego, a Sferii, mam wrażenie, niespecjalnie zależy na 
klientach. Hmm... firmie, która ma kapitał 3-krotnie większy (ok. 300 MPLN), 
niż mój bank (mBank, ok 100MPLN)... Siedzę, bo abo mam bardzo tani (ok. 6 
PLN miesięcznie), a telefon w sumie całkiem nieźle działa. Dla mnie problem 
jest w tym, że jakkolwiek lokalnie się przekierowuje między numerem 
stacjonarnym i komórkowym (tak, mam do Sferii numer komórkowy, z którego 
korzystam, wyjeżdżając poza strefę 22, dają za darmo i przekierowanie, 
włączane osobnym, dedykowanym kodem, normalnym bym zapłacił, też za darmo), 
niestety, nie przekierowują poczty i SMS-ów. A nie zawsze mogę odebrać, czy 
w ogóle, rozmawiać.
Nie lubię formalności, mocno nie lubię. Ja lubię technikę, jak to działa.

-- 
Psy kochają przyjaciół i gryzą wrogów,
w odróżnieniu od ludzi, którzy niezdolni są do czystej miłości
i zawsze muszą mieszać miłość z nienawiścią.
(C) Zygmunt Freud.
Re: NOM - co się z tym stało?
#240660
Author: Olek
Date: Wed, 26 Jul 2017 15:39
17 lines
2655 bytes
W dniu 26.07.2017 o 12:23, HF5BS pisze:
> Dla mnie problem jest w tym, że jakkolwiek lokalnie się przekierowuje 
> między numerem stacjonarnym i komórkowym (tak, mam do Sferii numer 
> komórkowy, z którego korzystam, wyjeżdżając poza strefę 22, dają za 
> darmo i przekierowanie, włączane osobnym, dedykowanym kodem, normalnym 
> bym zapłacił, też za darmo), niestety, nie przekierowują poczty i 
> SMS-ów. A nie zawsze mogę odebrać, czy w ogóle, rozmawiać.
> Nie lubię formalności, mocno nie lubię. Ja lubię technikę, jak to działa.

Co najmniej W Play, nie wykluczone, że u pozostałych też, również mają 
pakiet dla stacjonarnego na karcie SIM i komórkowego, gdzie 
przekierowanie w obrębie PLAY jest za darmo. Bez tajnego dedykowanego 
kodu. Czyli SIM od stacjonarnego do szafy, a przychodzące z obu 
odbierasz na komórkowym.
Nie wiem jak działają SMSy wysłane na stacjonarne, bo nie mam Play :)
-- 
Olek
Re: NOM - co się z tym stało?
#240661
Author: HF5BS
Date: Wed, 26 Jul 2017 16:54
30 lines
3366 bytes
Użytkownik "Olek" <olotestSPAMFE@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości 
news:5978b793$0$5154$65785112@news.neostrada.pl...
> Co najmniej W Play, nie wykluczone, że u pozostałych też, również mają 
> pakiet dla stacjonarnego na karcie SIM i komórkowego, gdzie przekierowanie 
> w obrębie PLAY jest za darmo. Bez tajnego dedykowanego kodu. Czyli SIM od 
> stacjonarnego do szafy, a przychodzące z obu odbierasz na komórkowym.

Uściślę z tą Sferią - mam dwa numery, stacjonarny i komórkowy. Z tymi 
przekierowaniami to jest tak, że zachowuje się to jak dwa odrębne numery, a 
kodem jakby je spinam. Mozliwość ich rozłaczenia bywa przydatna. 
Zadeklarowany kodem numer ten, czy ten, jest numerem, pod jakim wychodzę w 
świat, z tym, że jak dzwonię ze stacjonarnego, to 1. muszę zmieścić się w 
strefie 6 okolicznych BTSów, 2. muszę znajdować się w strefie. Na numerze 
komórkowym tych ograniczeń nie ma, natomiast nie działa mi na nim poczta 
głosowa. Jeśli ustawię odpowiednie przekierowanie, to wtedy, jeśli ktoś do 
mnie zadzwoni, to obojętnie na którym numerze jestem, dodzwoni się do mnie.

> Nie wiem jak działają SMSy wysłane na stacjonarne, bo nie mam Play :)

Ja jeszcze przebadam tę swoją Sferię, czy da się te SMS-y głosowe jakoś 
obejść... Jakby się pocztę dało jakoś odpalić... Może ma to wszystko 
znaczenie, jak moja Sferia widzi się od sieci, jako będąca w roamingu 
krajowym? Trzeba włączyć, inaczej aparat się nie zaloguje.

-- 
Psy kochają przyjaciół i gryzą wrogów,
w odróżnieniu od ludzi, którzy niezdolni są do czystej miłości
i zawsze muszą mieszać miłość z nienawiścią.
(C) Zygmunt Freud.
Re: NOM - co się z tym stało?
#240654
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Wed, 26 Jul 2017 20:30
9 lines
1947 bytes
Pan J.F. napisał:

> A u nas nie placilo sie za przychodzace  ?  W poczatkach centertela.

Płaciło się. Co było bardzo marnym pomysłem -- w chwili wyeliminowania
tej opłaty operator odnotował znaczący wzrost przychodu (i dochodu).

-- 
Jarek
Re: NOM - co się z tym stało?
#240656
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Wed, 26 Jul 2017 20:32
18 lines
2365 bytes
HF5BS pisze:

>>>> W Stanach od zawsze telefony komórkowe niczym się nie różnią
>>>> od stacjonarnych -- ani nunerem, ani opłatą za połączenie.
>>> Tylko coś mi mówi, że tam się płaci za przychodzące...?
>> Mniej więcej tak jak ja płacę za wychodzące (mam miesięczną
>> pulę 44640 darmowych minut w abonamencie).
>
> Ale nie o abo chodzi, tylko o opłatę za każde połączenie, jakąś
> niewielką, ale opłatę.

Gdy ostatnio sprawdzałem (jednostkowo, pytając tambylca o jego
fakturę), wyglądało tak, jak opisałem. W abonamencie miał pulę
darmowych rozmów przychodzących. Może nie aż 44640, ale jego
zdaniem nie do przegadania.

-- 
Jarek
Re: NOM - co się z tym stało?
#240662
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Wed, 26 Jul 2017 20:33
17 lines
2185 bytes
Pan Olek napisał:

> Co najmniej W Play, nie wykluczone, że u pozostałych też, również
> mają pakiet dla stacjonarnego na karcie SIM i komórkowego, gdzie 
> przekierowanie w obrębie PLAY jest za darmo. Bez tajnego dedykowanego 
> kodu. Czyli SIM od stacjonarnego do szafy, a przychodzące z obu 
> odbierasz na komórkowym.

Z tym że ma to istotną wadę: abomament za stacjomarny. Trochę głupio
by mi było płacić ze dwie dychy miesięcznie za kaprys możliwości
odbierania stacjonarnego "za darmo" na komórce. Raz czy dwa razy
w roku powiedzmy. Stacjonarny w VoIP to złotówka rocznie. Płatne
przekierowanie i tak w większości przypadków będzie tańsze od
abonamentu.

-- 
Jarek
Re: NOM - co się z tym stało?
#240663
Author: HF5BS
Date: Wed, 26 Jul 2017 21:31
31 lines
3189 bytes
Użytkownik "Jarosław Sokołowski" <jaros@lasek.waw.pl> napisał w wiadomości 
news:slrnonhv5l.abm.jaros@falcon.lasek.waw.pl...
> Z tym że ma to istotną wadę: abomament za stacjomarny. Trochę głupio
> by mi było płacić ze dwie dychy miesięcznie za kaprys możliwości

Ja 6 zyla płacę.

> odbierania stacjonarnego "za darmo" na komórce. Raz czy dwa razy
> w roku powiedzmy. Stacjonarny w VoIP to złotówka rocznie. Płatne

Ja częściej, tak się poukładało, że powinienem być pod telefonem, jak i sam 
muszę zadzwonić. (I nie może to być VoIP, przynajmniej, nie jako główny 
dostęp, absolutnie nie mogę sobie pozwolić na uzależnienie się od obecności 
netu w danym miejscu, najwyżej, jako numer dodatkowy, niekonieczny)

> przekierowanie i tak w większości przypadków będzie tańsze od
> abonamentu.

Sporadycznie - wiadomo. Mam darmowych 60 minut i rzadko je przegaduję.
Chodzi mi także o to, abym... np. w Virgin Mobile (mam i jest 5 zyla do 
końca lutego '18, MVNO Play'a ZTCP) mając prepaida nawet za 5 PLN na rok, bo 
tak jest, nie stanął nagle przed sytuacją, że wygadam te 5 złotych i nagle 
mi powie wała, uzupełnij konto i odetnie rozmowę. Dlatego zdecydowałem się 
jednak mieć normalny abo, 6 złotych przeżyję.

-- 
Psy kochają przyjaciół i gryzą wrogów,
w odróżnieniu od ludzi, którzy niezdolni są do czystej miłości
i zawsze muszą mieszać miłość z nienawiścią.
(C) Zygmunt Freud.
Re: NOM - co się z tym stało?
#240664
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Wed, 26 Jul 2017 21:52
18 lines
2294 bytes
HF5BS pisze:

>> odbierania stacjonarnego "za darmo" na komórce. Raz czy dwa razy
>> w roku powiedzmy.
>
> Ja częściej, tak się poukładało, że powinienem być pod telefonem,
> jak i sam muszę zadzwonić.

Od tego mam komórkę. Kiedyś myślałem, że ten sam od lat domowy numer
stacjonarny przedstawia jakąś wartość, bo może ktoś będzie chciał
zadzwonić. Bo ma ten numer w notesie, bo na stacjonarny taniej, bo
coś jeszcze. Nikt nie zadzwoni. Myślę, że to stąd, że nieakceptowalne
jest już dzisiaj, by jeden numer należał do kilku osób. Dzwonię i
muszę powiedzieć z kim chcę gadać?! Młodzi w ogóle nie potrafią sobie
czegoś takiego wyobrazić, a starsi zapomnieli, że tak kiedyś było.

-- 
Jarek
Re: NOM - co się z tym stało?
#240665
Author: J.F.
Date: Thu, 27 Jul 2017 11:28
42 lines
3487 bytes
Użytkownik "Jarosław Sokołowski"  napisał w wiadomości grup 
dyskusyjnych:slrnoni3o2.oie.jaros@falcon.lasek.waw.pl...
HF5BS pisze:
>>> odbierania stacjonarnego "za darmo" na komórce. Raz czy dwa razy
>>> w roku powiedzmy.
>
>> Ja częściej, tak się poukładało, że powinienem być pod telefonem,
>> jak i sam muszę zadzwonić.

>Od tego mam komórkę. Kiedyś myślałem, że ten sam od lat domowy numer
>stacjonarny przedstawia jakąś wartość, bo może ktoś będzie chciał
>zadzwonić. Bo ma ten numer w notesie, bo na stacjonarny taniej, bo
>coś jeszcze. Nikt nie zadzwoni. Myślę, że to stąd, że nieakceptowalne
>jest już dzisiaj, by jeden numer należał do kilku osób.

Ja tam mysle ze ceny spadly/duzo "darmowych" minut "wcisneli".
Chce ktos dzwonic, to dzwoni, z komorki, a w niej ma twoja komorke.

>Dzwonię i muszę powiedzieć z kim chcę gadać?! Młodzi w ogóle nie 
>potrafią sobie
>czegoś takiego wyobrazić, a starsi zapomnieli, że tak kiedyś było.

Raczej co innego - czasem jest dobrze, ze stacjonarny, ze jestes przy 
telefonie.
Szczegolnie sluzbowym - odbierasz i robisz, a jak nie odbierasz, tzn 
ze jest po godzinach i nie robisz :-)

Ale w innych przypadkach po prostu szukasz kontaktu z czlowiekiem i 
nie zastanawiasz sie gdzie on teraz moze byc.

Czasem z kolei wk* w firmach.
Dzwonisz, centralka, wybieram ksiegowosc ... zajety.
Dzwonie jeszcze raz - zajety. No ilez tak mozna pieniedzy tracic.

A pardon, pieniedzy juz nie, wszak mam nielimitowane rozmowy :-)


A notesy i ksiazki ... no coz, teraz wszyscy maja e-maile, facebooki, 
to moze i faktycznie nie ma co liczyc, ze jakis stary znajomy notes 
odszuka.

J.
Re: NOM - co się z tym stało?
#240666
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Thu, 27 Jul 2017 12:23
43 lines
3630 bytes
Pan J.F. napisał:

>> Nikt nie zadzwoni. Myślę, że to stąd, że nieakceptowalne jest już
>> dzisiaj, by jeden numer należał do kilku osób.
>
> Ja tam mysle ze ceny spadly/duzo "darmowych" minut "wcisneli".
> Chce ktos dzwonic, to dzwoni, z komorki, a w niej ma twoja komorke.

Nie chodzi o to, dlaczego dzwonią na komórkę, tylko dlaczebo *nie*
dzwonią na stacjonarny. Czasami opór jest bardzo wyraźny.

> Szczegolnie sluzbowym - odbierasz i robisz, a jak nie odbierasz,
> tzn ze jest po godzinach i nie robisz :-)

Miałem na myśli wyłącznie tzw. telefony domowe. Ale niedawno słyszałem
reklamę operatora, który przekonywał, że warto zapłacić za to, że
telefon jest stacjonarny. Bo nikt nie pomyśli, że firma mieści się
w kieszeni. Z tym że to już teraz jest nieprawda, jak dobrze wiemy.

>
> Ale w innych przypadkach po prostu szukasz kontaktu z czlowiekiem
> i nie zastanawiasz sie gdzie on teraz moze byc.

Edward T. Hall, "Ukryty wymiar" -- jest taka książka. A w niej rozdział
o telefonach. Ale takich z końca lat sześćdziesiątych, więc na druciku.
Nawet nie tyle o telefonach, co o tym, jak ludzie róznych narodowości
podchodzą do komunikacji telefonicznej. Otóż zastanawiają się mocno
(wtedy tak było) nad tym, gdzie człowiek jest, co robi i w jakim jest
nastroju. Dlatego też niektórzy uznawali wtedy, że bardziej wypada
złożyć niezapowiedzianą wizytę (i dyskretnie wszystko wybadać), niż
dzwonić bez zapowiedzi. Dzisiaj wszystko się odwróciło. Ludzie dzwonią,
wiedzą, że można rozmówcę zastać wszędzie i w rozmaitych sytuacjach,
ale nie przyjdzie im do głowy na początku zapytać, czy nie przeszkadzają
i czy mogą dalej gadać swoje.

> A notesy i ksiazki ... no coz, teraz wszyscy maja e-maile, facebooki, 
> to moze i faktycznie nie ma co liczyc, ze jakis stary znajomy notes 
> odszuka.

Nie znam adresów mailowych wielu znajomych. Choć wiem, że oczywiście mają.

-- 
Jarek
Re: NOM - co się z tym stało?
#240667
Author: J.F.
Date: Thu, 27 Jul 2017 13:13
78 lines
5168 bytes
Użytkownik "Jarosław Sokołowski"  napisał w wiadomości grup 
dyskusyjnych:slrnonjmq2.ni0.jaros@falcon.lasek.waw.pl...
Pan J.F. napisał:
>>> Nikt nie zadzwoni. Myślę, że to stąd, że nieakceptowalne jest już
>>> dzisiaj, by jeden numer należał do kilku osób.
>
>> Ja tam mysle ze ceny spadly/duzo "darmowych" minut "wcisneli".
>> Chce ktos dzwonic, to dzwoni, z komorki, a w niej ma twoja komorke.

>Nie chodzi o to, dlaczego dzwonią na komórkę, tylko dlaczebo *nie*
>dzwonią na stacjonarny. Czasami opór jest bardzo wyraźny.

Ja tam mysle, ze obecnie moze pojsc o to, ze na komorki maja "za 
darmo", a na stacjonarne trzeba placic :-)

>> Szczegolnie sluzbowym - odbierasz i robisz, a jak nie odbierasz,
>> tzn ze jest po godzinach i nie robisz :-)

>Miałem na myśli wyłącznie tzw. telefony domowe. Ale niedawno 
>słyszałem
>reklamę operatora, który przekonywał, że warto zapłacić za to, że
>telefon jest stacjonarny. Bo nikt nie pomyśli, że firma mieści się
>w kieszeni. Z tym że to już teraz jest nieprawda, jak dobrze wiemy.

Ale argument moze trafic do potencjalnych klientow, i do ich 
potencjalnych klientow, co tez istotne :-)

>> Ale w innych przypadkach po prostu szukasz kontaktu z czlowiekiem
>> i nie zastanawiasz sie gdzie on teraz moze byc.

>Edward T. Hall, "Ukryty wymiar" -- jest taka książka. A w niej 
>rozdział
>o telefonach. Ale takich z końca lat sześćdziesiątych, więc na 
>druciku.
>Nawet nie tyle o telefonach, co o tym, jak ludzie róznych narodowości
>podchodzą do komunikacji telefonicznej. Otóż zastanawiają się mocno
>(wtedy tak było) nad tym, gdzie człowiek jest, co robi i w jakim jest
>nastroju. Dlatego też niektórzy uznawali wtedy, że bardziej wypada
>złożyć niezapowiedzianą wizytę (i dyskretnie wszystko wybadać), niż
>dzwonić bez zapowiedzi. Dzisiaj wszystko się odwróciło.

Jak na koniec lat 60-tych, to troche dziwne, bo w USA telefon byl juz 
powszechny.

Przed wojna czy jeszcze wczesniej, o, to co innego, "u nas w domu to 
sie dzwoni na sluzbe" :-)

>Ludzie dzwonią,
>wiedzą, że można rozmówcę zastać wszędzie i w rozmaitych sytuacjach,
>ale nie przyjdzie im do głowy na początku zapytać, czy nie 
>przeszkadzają
>i czy mogą dalej gadać swoje.

Juz sie ucza. No i ucza sie "teraz nie moge rozmawiac, oddzwonie".
Albo od malego wysylaja SMS, bo przeciez na lekcji nie wypada 
rozmawiac :-)

P.S. potrafie miec pol dnia spokoj, nikt nie dzwoni.
A jak juz zadzwoni ... to zaraz dwoni drugi telefon :-)

>> A notesy i ksiazki ... no coz, teraz wszyscy maja e-maile, 
>> facebooki,
>> to moze i faktycznie nie ma co liczyc, ze jakis stary znajomy notes
>> odszuka.

>Nie znam adresów mailowych wielu znajomych. Choć wiem, że oczywiście 
>mają.

Ale jak bedziesz chcial odszukac znajomych ze szkoly, to gdzie 
siegniesz ?
Inna sprawa, ze po co ... no, my tam czasem robimy spotkanie, ktos 
moje nr/adresy ma..

W rodzinie podobnie - do niektorych nie wiem jak dzwonic, bo tych nr 
mieli juz tyle, a mnie sie uporzadkowac nie chcialo i nie wiem ktory 
aktualny :-)

J.
Re: NOM - co się z tym stało?
#240668
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Thu, 27 Jul 2017 13:39
68 lines
4627 bytes
Pan J.F. napisał:

>> Nie chodzi o to, dlaczego dzwonią na komórkę, tylko dlaczebo
>> *nie* dzwonią na stacjonarny. Czasami opór jest bardzo wyraźny.
>
> Ja tam mysle, ze obecnie moze pojsc o to, ze na komorki maja
> "za darmo", a na stacjonarne trzeba placic :-)

Nie, to zjawisko jest jeszcze starsze. Zresztą sam nigdy się
z taką taryfa nie spotkałem. Miałem tylko tak, że w swojej
sieci *i na stacjonarne* za darmo, reszta płatne.

>>> Ale w innych przypadkach po prostu szukasz kontaktu z czlowiekiem
>>> i nie zastanawiasz sie gdzie on teraz moze byc.
>
>> Edward T. Hall, "Ukryty wymiar" -- jest taka książka. A w niej 
>> rozdział o telefonach. Ale takich z końca lat sześćdziesiątych,
>> więc na druciku. Nawet nie tyle o telefonach, co o tym, jak
>> ludzie róznych narodowości podchodzą do komunikacji telefonicznej.
>> Otóż zastanawiają się mocno (wtedy tak było) nad tym, gdzie człowiek
>> jest, co robi i w jakim jest nastroju. Dlatego też niektórzy uznawali
>> wtedy, że bardziej wypada złożyć niezapowiedzianą wizytę (i dyskretnie
>> wszystko wybadać), niż dzwonić bez zapowiedzi. Dzisiaj wszystko się
>> odwróciło.
>
> Jak na koniec lat 60-tych, to troche dziwne, bo w USA telefon byl
> juz powszechny.

Ksiązka jest o traktowaniu przestrzeni między ludźmi. Inne rozdzały
są na przykład o stołach i krzesłach. Te meble były powszechne nawet
wcześniej i nie tylko w USA. Więc nie o to chodzi. Po prostu są róznice
kulturowe w podejściu do wielu rzeczy między nacjami. Wtedy chyba większe,
teraz maleją, ale wciąż są.

> Przed wojna czy jeszcze wczesniej, o, to co innego, "u nas w domu
> to sie dzwoni na sluzbe" :-)

W Polsce we wspomnianych latach sześćdziesiątych wyznawano zasadę,
że człowiek kulturalny nie rozmawia przez telefon dłużej niz trzy
minuty, bo telefon jest do spraw poważnych, a nei do gadulstwa.

>> Ludzie dzwonią, wiedzą, że można rozmówcę zastać wszędzie i w
>> rozmaitych sytuacjach, ale nie przyjdzie im do głowy na początku
>> zapytać, czy nie  przeszkadzają i czy mogą dalej gadać swoje.
>
> Juz sie ucza. No i ucza sie "teraz nie moge rozmawiac, oddzwonie".

To jest co innego. Ja oczywiście bez ogródek mówię, że teraz nie.
I chyba ludzie zbyt dobrze się nauczyli, że ktoś tak może powiedzieć,
więc dzwonia i sie nie przejmują. A ja jednak wciąż uważam, że samemu
trzeba zapytać.

>> Nie znam adresów mailowych wielu znajomych. Choć wiem, że
>> oczywiście mają.
>
> Ale jak bedziesz chcial odszukac znajomych ze szkoly, to gdzie 
> siegniesz ?

Do gugla.

> W rodzinie podobnie - do niektorych nie wiem jak dzwonic, bo tych nr 
> mieli juz tyle, a mnie sie uporzadkowac nie chcialo i nie wiem ktory 
> aktualny :-)

Staram sie nie zmieniać swoich numerów i adresów. Wychodzi mi to.

-- 
Jarek
Re: NOM - co się z tym stało?
#240669
Author: Michał Jankowski
Date: Thu, 27 Jul 2017 15:48
13 lines
2152 bytes
W dniu 2017-07-27 o 15:39, Jarosław Sokołowski pisze:

>> W rodzinie podobnie - do niektorych nie wiem jak dzwonic, bo tych nr
>> mieli juz tyle, a mnie sie uporzadkowac nie chcialo i nie wiem ktory
>> aktualny :-)
> 
> Staram sie nie zmieniać swoich numerów i adresów. Wychodzi mi to.

Ja mam numer komórki ten sam od 1997, a email od 1991.

:)

   MJ
Re: NOM - co się z tym stało?
#240682
Author: HF5BS
Date: Thu, 27 Jul 2017 16:49
32 lines
3332 bytes
Użytkownik "Jarosław Sokołowski" <jaros@lasek.waw.pl> napisał w wiadomości 
news:slrnoni3o2.oie.jaros@falcon.lasek.waw.pl...
> HF5BS pisze:
>
>>> odbierania stacjonarnego "za darmo" na komórce. Raz czy dwa razy
>>> w roku powiedzmy.
>>
>> Ja częściej, tak się poukładało, że powinienem być pod telefonem,
>> jak i sam muszę zadzwonić.
>
> Od tego mam komórkę. Kiedyś myślałem, że ten sam od lat domowy numer
> stacjonarny przedstawia jakąś wartość, bo może ktoś będzie chciał
> zadzwonić. Bo ma ten numer w notesie, bo na stacjonarny taniej, bo
> coś jeszcze. Nikt nie zadzwoni. Myślę, że to stąd, że nieakceptowalne
> jest już dzisiaj, by jeden numer należał do kilku osób. Dzwonię i
> muszę powiedzieć z kim chcę gadać?! Młodzi w ogóle nie potrafią sobie
> czegoś takiego wyobrazić, a starsi zapomnieli, że tak kiedyś było.

Jarku, ale zajarzyłeś, że ten mój dziwny stacjonarny to Sferia i mam go cały 
czas przy sobie?
A domowy, to przeniosę pod coś, ale na razie nie wiem, operator oferuje 
udostępnienie go przez aplikację na śmiardfon, równolegle z aparatem w domu. 
A może to konto SIP, a ja w fonie mam wbudowaną aplikację. Jednak, jak 
powiedziałem, możliwie maksymalnie chcę się uniezależnić od obecności netu, 
choć oczywiście, jak jest, zamierzam go wykorzystać.

-- 
Psy kochają przyjaciół i gryzą wrogów,
w odróżnieniu od ludzi, którzy niezdolni są do czystej miłości
i zawsze muszą mieszać miłość z nienawiścią.
(C) Zygmunt Freud.
Re: NOM - co się z tym stało?
#240683
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Thu, 27 Jul 2017 17:04
32 lines
3341 bytes
HF5BS pisze:

>>> Ja częściej, tak się poukładało, że powinienem być pod telefonem,
>>> jak i sam muszę zadzwonić.
>>
>> Od tego mam komórkę. Kiedyś myślałem, że ten sam od lat domowy numer
>> stacjonarny przedstawia jakąś wartość, bo może ktoś będzie chciał
>> zadzwonić. Bo ma ten numer w notesie, bo na stacjonarny taniej, bo
>> coś jeszcze. Nikt nie zadzwoni. Myślę, że to stąd, że nieakceptowalne
>> jest już dzisiaj, by jeden numer należał do kilku osób. Dzwonię i
>> muszę powiedzieć z kim chcę gadać?! Młodzi w ogóle nie potrafią sobie
>> czegoś takiego wyobrazić, a starsi zapomnieli, że tak kiedyś było.
>
> Jarku, ale zajarzyłeś, że ten mój dziwny stacjonarny to Sferia i mam
> go cały czas przy sobie?

Zajarzyłem. Ale też opisałem jak wygląda chęć dzwonienia na *numery*
stacjonarne. Tak, chodzi o *numery*, a nie o to, czy to bartek stojący
na półeczce w przedpokoju, czy komórka w czyjejś kieszeni.

> A domowy, to przeniosę pod coś, ale na razie nie wiem, operator oferuje 
> udostępnienie go przez aplikację na śmiardfon, równolegle z aparatem
> w domu. A może to konto SIP, a ja w fonie mam wbudowaną aplikację.
> Jednak, jak powiedziałem, możliwie maksymalnie chcę się uniezależnić
> od obecności netu, choć oczywiście, jak jest, zamierzam go wykorzystać.

Mam stacjonarny numer w VoIP (a nawet kilka). Ale jedyme sensowne
zastosowanie jakie znam, to używanie go za granicą. Sensowne kiedyś,
bo dzisiaj są zerowe stawki roamingowe w Unii.

-- 
Jarek
Re: NOM - co się z tym stało?
#240670
Author: J.F.
Date: Thu, 27 Jul 2017 17:25
68 lines
4636 bytes
Użytkownik "Jarosław Sokołowski"  napisał w wiadomości grup 
dyskusyjnych:slrnonjr90.3kt.jaros@falcon.lasek.waw.pl...
Pan J.F. napisał:
>>> Nie chodzi o to, dlaczego dzwonią na komórkę, tylko dlaczebo
>>> *nie* dzwonią na stacjonarny. Czasami opór jest bardzo wyraźny.
>> Ja tam mysle, ze obecnie moze pojsc o to, ze na komorki maja
>> "za darmo", a na stacjonarne trzeba placic :-)

>Nie, to zjawisko jest jeszcze starsze. Zresztą sam nigdy się
>z taką taryfa nie spotkałem. Miałem tylko tak, że w swojej
>sieci *i na stacjonarne* za darmo, reszta płatne.

A teraz jest czesto odwrotnie, za stacjonarne trzeba doplacic :-)


>>>> Ale w innych przypadkach po prostu szukasz kontaktu z czlowiekiem
>>>> i nie zastanawiasz sie gdzie on teraz moze byc.
>
>>> Edward T. Hall, "Ukryty wymiar" -- jest taka książka. A w niej
>>> rozdział o telefonach. Ale takich z końca lat sześćdziesiątych,
>>> więc na druciku. Nawet nie tyle o telefonach, co o tym, jak
>>> ludzie róznych narodowości podchodzą do komunikacji telefonicznej.
>>> Otóż zastanawiają się mocno (wtedy tak było) nad tym, gdzie 
>>> człowiek
>>> jest, co robi i w jakim jest nastroju. Dlatego też niektórzy 
>>> uznawali
>>> wtedy, że bardziej wypada złożyć niezapowiedzianą wizytę (i 
>>> dyskretnie
>>> wszystko wybadać), niż dzwonić bez zapowiedzi. Dzisiaj wszystko 
>>> się
>>> odwróciło.
>
>> Jak na koniec lat 60-tych, to troche dziwne, bo w USA telefon byl
>> juz powszechny.

>Ksiązka jest o traktowaniu przestrzeni między ludźmi. Inne rozdzały
>są na przykład o stołach i krzesłach. Te meble były powszechne nawet
>wcześniej i nie tylko w USA. Więc nie o to chodzi. Po prostu są 
>róznice
>kulturowe w podejściu do wielu rzeczy między nacjami. Wtedy chyba 
>większe,
>teraz maleją, ale wciąż są.

https://www.youtube.com/watch?v=vM93LvSDru8
https://www.youtube.com/watch?v=fxYMnuBlkqM

My sie nie usmiechamy :-(

>> Przed wojna czy jeszcze wczesniej, o, to co innego, "u nas w domu
>> to sie dzwoni na sluzbe" :-)

>W Polsce we wspomnianych latach sześćdziesiątych wyznawano zasadę,
>że człowiek kulturalny nie rozmawia przez telefon dłużej niz trzy
>minuty, bo telefon jest do spraw poważnych, a nei do gadulstwa.

No bo telefon byl do spraw sluzbowych :-P

>> W rodzinie podobnie - do niektorych nie wiem jak dzwonic, bo tych 
>> nr
>> mieli juz tyle, a mnie sie uporzadkowac nie chcialo i nie wiem 
>> ktory
>> aktualny :-)

>Staram sie nie zmieniać swoich numerów i adresów. Wychodzi mi to.

A jednoczesnie narzekasz, ze na stacjonarny nikt nie dzwoni :-)

J.
Re: NOM - co się z tym stało?
#240671
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Thu, 27 Jul 2017 17:50
31 lines
3168 bytes
Pan J.F. napisał:

>>>> Nie chodzi o to, dlaczego dzwonią na komórkę, tylko dlaczebo
>>>> *nie* dzwonią na stacjonarny. Czasami opór jest bardzo wyraźny.
>>> Ja tam mysle, ze obecnie moze pojsc o to, ze na komorki maja
>>> "za darmo", a na stacjonarne trzeba placic :-)
>> Nie, to zjawisko jest jeszcze starsze. Zresztą sam nigdy się
>> z taką taryfa nie spotkałem. Miałem tylko tak, że w swojej
>> sieci *i na stacjonarne* za darmo, reszta płatne.
> A teraz jest czesto odwrotnie, za stacjonarne trzeba doplacic :-)

Się nie spotkałem. Mam wszystkie bezpłatne, więc przejawiam nikłe
zainteresowanie innymi planami taryfowymi.

>> W Polsce we wspomnianych latach sześćdziesiątych wyznawano zasadę,
>> że człowiek kulturalny nie rozmawia przez telefon dłużej niz trzy
>> minuty, bo telefon jest do spraw poważnych, a nei do gadulstwa.
> No bo telefon byl do spraw sluzbowych :-P

Ta sama zasada dotyczyła telefonów prywatnych.

>> Staram sie nie zmieniać swoich numerów i adresów. Wychodzi mi to.
> A jednoczesnie narzekasz, ze na stacjonarny nikt nie dzwoni :-)

Czy chodzi o to, że gdybym wciąż zmieniał numer komórki, to bym tak tym
wszystkich zdezorientował, że by w końcu podjęli próbę zadzwonienia do
domu? Nikłe szanse. Podejrzewam, że większość nie kolekcjonuje takich
numerów.

-- 
Jarek
Re: NOM - co się z tym stało?
#240672
Author: J.F.
Date: Fri, 28 Jul 2017 09:20
28 lines
3213 bytes
Użytkownik "Jarosław Sokołowski"  napisał w wiadomości grup 
dyskusyjnych:slrnonk9v0.d5r.jaros@falcon.lasek.waw.pl...
Pan J.F. napisał:
>>>> Ja tam mysle, ze obecnie moze pojsc o to, ze na komorki maja
>>>> "za darmo", a na stacjonarne trzeba placic :-)
>>> Nie, to zjawisko jest jeszcze starsze. Zresztą sam nigdy się
>>> z taką taryfa nie spotkałem. Miałem tylko tak, że w swojej
>>> sieci *i na stacjonarne* za darmo, reszta płatne.
>> A teraz jest czesto odwrotnie, za stacjonarne trzeba doplacic :-)

>Się nie spotkałem. Mam wszystkie bezpłatne, więc przejawiam nikłe
>zainteresowanie innymi planami taryfowymi.

IMO czeste w taryfach. Na czyms trzeba zarobic - najchetniej na 
dodatkowych 5 zl za "bez limitu na stacjonarne" :-)

>>> W Polsce we wspomnianych latach sześćdziesiątych wyznawano zasadę,
>>> że człowiek kulturalny nie rozmawia przez telefon dłużej niz trzy
>>> minuty, bo telefon jest do spraw poważnych, a nei do gadulstwa.
>> No bo telefon byl do spraw sluzbowych :-P
>Ta sama zasada dotyczyła telefonów prywatnych.

Ale ile ich bylo ?

Tak swoja droga ... zasada propagowana przez operatorow ?
Ktorym taki gadula zajmowal cenne zasoby centrali ..

J.
Re: NOM - co się z tym stało?
#240673
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Fri, 28 Jul 2017 10:21
32 lines
3348 bytes
Pan J.F. napisał:

>>>> W Polsce we wspomnianych latach sześćdziesiątych wyznawano zasadę,
>>>> że człowiek kulturalny nie rozmawia przez telefon dłużej niz trzy
>>>> minuty, bo telefon jest do spraw poważnych, a nei do gadulstwa.
>>> No bo telefon byl do spraw sluzbowych :-P
>> Ta sama zasada dotyczyła telefonów prywatnych.
>
> Ale ile ich bylo ?

Mieliśmy w domu warszawską książkę telefoniczną. Rok wydania ten sam,
co oryginału książki E.T. Halla. Tom z abonentami prywatnymi był trzy
razy grubszy od tomu "Instytucje". Ale był też tom trzeci, województwo
warszawskie. W przybliżeniu odpowiadało ono obecnemu mazowieckiemu.
Książka była chyba jeszcze cieńsza od tej z instytucjami.

> Tak swoja droga ... zasada propagowana przez operatorow ?
> Ktorym taki gadula zajmowal cenne zasoby centrali ..

Na pewno jeden z powodów. Ale co ciekawe, gdy już te zasoby przestały
być cenne i deficytowe, to dopiero wtedy wprowadzono rozliczenie czasu
rozmów. W każdym razie mnie o tej zasadzie mówiono w szkole podstawowej,
na lekcji polskiego bodajże. Wtedy uczono takich praktycznych rzeczy,
jak na przykład pisanie listu do wuja Leona.

Jarek

-- 
Słuchajcie, mój Szwejku: nie mam czasu na żadne ględzenie. Wojskowe rozmowy
telefoniczne to nie pogawędka okazyjna, jak na przykład, gdy się kogoś przez
telefon zaprasza na obiad. Rozmowy telefoniczne muszą być krótkie i jasne.
Przy takich rozmowach nie mówi się: "Posłusznie melduję, panie oberlejtnant."
Re: NOM - co się z tym stało?
#240684
Author: HF5BS
Date: Fri, 28 Jul 2017 11:35
32 lines
3399 bytes
Użytkownik "Jarosław Sokołowski" <jaros@lasek.waw.pl> napisał w wiadomości 
news:slrnonk79a.bbs.jaros@falcon.lasek.waw.pl...
> HF5BS pisze:
>> Jarku, ale zajarzyłeś, że ten mój dziwny stacjonarny to Sferia i mam
>> go cały czas przy sobie?
>
> Zajarzyłem. Ale też opisałem jak wygląda chęć dzwonienia na *numery*
> stacjonarne. Tak, chodzi o *numery*, a nie o to, czy to bartek stojący
> na półeczce w przedpokoju, czy komórka w czyjejś kieszeni.

No, dziwują się ludzie, jak zapodaję, zwłaszcza, że to oto ten Szajsung, co 
go w lewej ręce trzymam... Magia, panie...

> Mam stacjonarny numer w VoIP (a nawet kilka). Ale jedyme sensowne
> zastosowanie jakie znam, to używanie go za granicą. Sensowne kiedyś,
> bo dzisiaj są zerowe stawki roamingowe w Unii.

Ja najpewniej zrobię tak, że zatrzymam sobie numer, gdzie jest, natomiast 
uruchomię równolegle dostęp przez VoIP (SIP, czy dowolny inny wygodny), co 
przyda się np, na wyjeździe.
Na Sferię ludzie nadal będą stacjonarnie dzwonić, a ja sobie po prostu 
przełączę na numer komórkowy i włączę przekierowanie. Taka dywersyfikacja 
połączenia ze światem. I przynajmniej 2 komórki z różnych sieci, aby jak 
jedna padnie, lub się nie zroamuje, była do dyspozycji druga. I tu już 
mniejsza o to, pod jakim numerem będę osiągalny.

-- 
Psy kochają przyjaciół i gryzą wrogów,
w odróżnieniu od ludzi, którzy niezdolni są do czystej miłości
i zawsze muszą mieszać miłość z nienawiścią.
(C) Zygmunt Freud.
Re: NOM - co się z tym stało?
#240674
Author: J.F.
Date: Fri, 28 Jul 2017 12:26
38 lines
3730 bytes
Użytkownik "Jarosław Sokołowski"  napisał w wiadomości grup 
dyskusyjnych:slrnonm41g.dmp.jaros@falcon.lasek.waw.pl...
Pan J.F. napisał:
>>>>> W Polsce we wspomnianych latach sześćdziesiątych wyznawano 
>>>>> zasadę,
>>>>> że człowiek kulturalny nie rozmawia przez telefon dłużej niz 
>>>>> trzy
>>>>> minuty, bo telefon jest do spraw poważnych, a nei do gadulstwa.
>>>> No bo telefon byl do spraw sluzbowych :-P
>>> Ta sama zasada dotyczyła telefonów prywatnych.
>
>> Ale ile ich bylo ?

>Mieliśmy w domu warszawską książkę telefoniczną. Rok wydania ten sam,
>co oryginału książki E.T. Halla. Tom z abonentami prywatnymi był trzy
>razy grubszy od tomu "Instytucje".

No no ... choc w sumie  ... jak Tato pracowal w zakladzie co mial 2000 
pracownikow, to ile zaklad mogl miec nr - gora 10.

Ale czy pracownicy mieli 10 telefonow ...  ? :-)

Pewnie mieli, bo to dyrektor, zastepca, I sekretarz ... ludzie tez 
troche mieli, ale Tato sie doczekal gdzies w latach 80-tych :-)

>> Tak swoja droga ... zasada propagowana przez operatorow ?
>> Ktorym taki gadula zajmowal cenne zasoby centrali ..
>Na pewno jeden z powodów. Ale co ciekawe, gdy już te zasoby przestały
>być cenne i deficytowe, to dopiero wtedy wprowadzono rozliczenie 
>czasu
>rozmów. W każdym razie mnie o tej zasadzie mówiono w szkole 
>podstawowej,
>na lekcji polskiego bodajże. Wtedy uczono takich praktycznych rzeczy,
>jak na przykład pisanie listu do wuja Leona.

Skreslili z programu ?

J.
Re: NOM - co się z tym stało?
#240675
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Fri, 28 Jul 2017 12:54
34 lines
3081 bytes
Pan J.F. napisał:

>> Mieliśmy w domu warszawską książkę telefoniczną. Rok wydania ten
>> sam, co oryginału książki E.T. Halla. Tom z abonentami prywatnymi
>> był trzy razy grubszy od tomu "Instytucje".
>
> No no ... choc w sumie  ... jak Tato pracowal w zakladzie co mial
> 2000 pracownikow, to ile zaklad mogl miec nr - gora 10.
>
> Ale czy pracownicy mieli 10 telefonow ...  ? :-)
>
> Pewnie mieli, bo to dyrektor, zastepca, I sekretarz ... ludzie tez 
> troche mieli, ale Tato sie doczekal gdzies w latach 80-tych :-)

Zakładanie telefonu to jedno z moich najwcześniejszych wspomnień
z dzieciństwa. Zaraz po przeprowadzce, którą pamiętam słabiej.

Jak to właściwie było we Wrocławiu? Poniemieckie pozostałości
infrastruktury nie powodowały, że telefonów jakoś więcej niż
w innych miastach?

>> W każdym razie mnie o tej zasadzie mówiono w szkole podstawowej,
>> na lekcji polskiego bodajże. Wtedy uczono takich praktycznych
>> rzeczy, jak na przykład pisanie listu do wuja Leona.
>
> Skreslili z programu ?

Na pewno nie wprowadzili w porę tego, co trzeba. W klasach moich
dzieci nie mówiono o tym, jak pisać email. Choć adresy to one już
miały. Domyślam się, że dzisiaj również nie uczą pisania komentarzy
na portalach.

-- 
Jarek
Re: NOM - co się z tym stało?
#240676
Author: J.F.
Date: Fri, 28 Jul 2017 14:18
62 lines
4634 bytes
Użytkownik "Jarosław Sokołowski"  napisał w wiadomości grup 
dyskusyjnych:slrnonmcvn.jbe.jaros@falcon.lasek.waw.pl...
Pan J.F. napisał:
>>> Mieliśmy w domu warszawską książkę telefoniczną. Rok wydania ten
>>> sam, co oryginału książki E.T. Halla. Tom z abonentami prywatnymi
>>> był trzy razy grubszy od tomu "Instytucje".
>
>> No no ... choc w sumie  ... jak Tato pracowal w zakladzie co mial
>> 2000 pracownikow, to ile zaklad mogl miec nr - gora 10.
>
>> Ale czy pracownicy mieli 10 telefonow ...  ? :-)
>> Pewnie mieli, bo to dyrektor, zastepca, I sekretarz ... ludzie tez
>> troche mieli, ale Tato sie doczekal gdzies w latach 80-tych :-)

>Zakładanie telefonu to jedno z moich najwcześniejszych wspomnień
>z dzieciństwa. Zaraz po przeprowadzce, którą pamiętam słabiej.

>Jak to właściwie było we Wrocławiu? Poniemieckie pozostałości
>infrastruktury nie powodowały, że telefonów jakoś więcej niż
>w innych miastach?

Nie wiem, bo ja juz w nowym budownictwie mieszkalem.
I tak jakos bylo, ze im nowsze, tym sie krocej na telefon czekalo.
W dodatku nie potrafie sie odnalezc na starych mapach
czy te zakreskowane obszary to budynki ?
https://dolny-slask.org.pl/mapy/wroclaw/1939/8.jpg

Jesli budynki, to po wielu nic nie zostalo, towarzysze Rosjanie 
odwalili dobra robote.

Z kolei czesc nowych blokowisk powstala na terenach, gdzie na mapie 
pusto, a liczba mieszkancow sie nie zmienila, musieli sie ci Niemcy 
jakos tloczyc.

W latach 80-tych koledzy i kolezanki z liceum prawie wszyscy mieli 
telefony w domach, a byli z calego miasta.
Ale znajomy mieszkal w starej kamienicy, to jeszcze w latach 90-tych 
czekal na telefon.
Mam wrazenie, ze w ok 1995 TP sie wyrobila ze starymi wnioskami i 
mowilo sie, ze teraz na telefon czeka sie krotko ... ale przyszla 
powodz i przez dwa lata mieli zajecie.

Ksiazki poszly na makulature, to nie oszacuje ile tych nr bylo.

I jeszcze kwestia numeracji - mielismy ogolnie numery 6-cyfrowe, ale 
byla jedna centrala 5 cyfrowa, "3" na poczatku.
Mozna cos z tego wnioskowac ?

>>> W każdym razie mnie o tej zasadzie mówiono w szkole podstawowej,
>>> na lekcji polskiego bodajże. Wtedy uczono takich praktycznych
>>> rzeczy, jak na przykład pisanie listu do wuja Leona.
>
>> Skreslili z programu ?

>Na pewno nie wprowadzili w porę tego, co trzeba. W klasach moich
>dzieci nie mówiono o tym, jak pisać email. Choć adresy to one już
>miały. Domyślam się, że dzisiaj również nie uczą pisania komentarzy
>na portalach.

Ale jak pisac list do babci to pewnie nadal jest w programie :-)

J.
Re: NOM - co się z tym stało?
#240678
Author: HF5BS
Date: Fri, 28 Jul 2017 15:52
22 lines
3216 bytes
Użytkownik "Jarosław Sokołowski" <jaros@lasek.waw.pl> napisał w wiadomości 
news:slrnonmcvn.jbe.jaros@falcon.lasek.waw.pl...
> miały. Domyślam się, że dzisiaj również nie uczą pisania komentarzy
> na portalach.

A gość od informy, nie spowoduje, mimo próśb, prawidłowego poustawiania 
czytników newsów, przez co przy cytowaniu jest katastrofa. Już nie pamiętam, 
czy zapodałem do szkoły, żeby panu przetłumaczyli, co młódź powinna umieć 
(aby nie było, pan razem z klasą uczestniczył w głupiej zabawie). Kto 
pamięta news.ztm.waw.pl, grupa ztm.test, to może i pamiętać akcję. Ja bym to 
porównał do sytuacji, gdy dzieciarnię nauczy się pięknie języka francuskiego 
i jeszcze jakiegoś, fleksja, koniugacja, deklinacja, na szóstkę. A zapomni 
przekazać, że sie przy stole nie beka i nie pierdzi, a jak już, to się 
przeprasza zgromadzoznych. Jeszcze coś takiego jak kindersztuba... ale weź 
tu się z koniem kop... Nie pamiętam, wybaczcie, chyba kazałem wypierdalać.

-- 
Psy kochają przyjaciół i gryzą wrogów,
w odróżnieniu od ludzi, którzy niezdolni są do czystej miłości
i zawsze muszą mieszać miłość z nienawiścią.
(C) Zygmunt Freud.
Re: NOM - co się z tym stało?
#240677
Author: HF5BS
Date: Fri, 28 Jul 2017 15:54
18 lines
2780 bytes
Użytkownik "J.F." <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości 
news:597b47c5$0$5147$65785112@news.neostrada.pl...
>>Na pewno nie wprowadzili w porę tego, co trzeba. W klasach moich
>>dzieci nie mówiono o tym, jak pisać email. Choć adresy to one już
>>miały. Domyślam się, że dzisiaj również nie uczą pisania komentarzy
>>na portalach.
>
> Ale jak pisac list do babci to pewnie nadal jest w programie :-)

Tyle, że dzieciak ma to zrobić nie tak, jak on bardzo kocha Babcię, w swoich 
najserdeczniejszych słowach, lecz tak, jaka jest wizja tego u pani/pana...

-- 
Psy kochają przyjaciół i gryzą wrogów,
w odróżnieniu od ludzi, którzy niezdolni są do czystej miłości
i zawsze muszą mieszać miłość z nienawiścią.
(C) Zygmunt Freud.
Page 1 of 2 • 93 total messages
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads