Thread View: pl.misc.militaria
56 messages
56 total messages
Page 2 of 2
Started by J.F
Fri, 10 Oct 2025 11:14
Page 2 of 2 • 56 total messages
Re: VT fuze
Author: J.F
Date: Fri, 17 Oct 2025 13:18
Date: Fri, 17 Oct 2025 13:18
48 lines
3196 bytes
3196 bytes
On Fri, 17 Oct 2025 13:07:37 +0200, Robert Tomasik wrote: > W dniu 16.10.2025 o 18:16, J.F pisze: >>>> nie za nisko. >>> Bez wątpienia, choć pewnie są różne ograniczenia. >> Jak zapalniki jednego typu i proste, to pewnie łatwo zakłocic. > > Wszystko jest proste. O ile sam tego nie musisz zrobić od początku do > końca. Nie jestem specjalistą od zakłóceń, ale nie za bardzo sobie to > wyobrażam w praktyce. Po pierwsze te stacje zakłóceniowe mają > ograniczony zasięg. ten pierwszy amerykański miał bardzo prostą konstrukcję. Wszystkiego było cos 4 lampy, i ponoć korzystał doplerowskiej zmiany częstotliwości odbitego sygnału. Nadajnik niedużej mocy mógłby wyemitować taki sygnał i wywołac detonację np 500m przed celem .. > Pocisk moździerzowy, czy artyleryjski leci kilka > sekund. Zatem musiałyby stać włączone przez cały czas. To przy okazji > dawałyby znać przeciwnikowi, w którym rejonie mamy coś cennego. Skoro strzela, to wie :-) > Narażają się na trafienie jakimś pociskiem przeciwradiowym. Tego jest > masa. Teraz. w 2WS nie. > No i można 2~3 wcięciami to namierzyć z daleka i obłożyć > artylerią. Przy okazji jest szansa, ze rozwalimy ten cenny, a nam > nieznany cel osłaniany przez nich. Albo sie okaże, że kosztem 100k$ zniszczyłeś nadajnik za 100$, ustawiony specjalnie w pustym terenie ... > A zyski? No takie sobie. Jak zapalnik nie zdoła się odpalić te kilka > metrów nad ziemia to odpali klasycznie przy kontakcie z ziemią. A ja chcę go odpalic 500m nad ziemią. > Zresztą > o ile zakłócanie gdzieś wysoko nad ziemią może być skuteczne, to tuż > przy gruncie gdzie zapalnik odbiera sygnał odbity z kilku metrów pewnie > niespecjalnie to zadziała. odbierze wysoko ten wyemitowany celowo. J.
Re: VT fuze
Author: Robert Tomasik
Date: Fri, 17 Oct 2025 22:39
Date: Fri, 17 Oct 2025 22:39
47 lines
3634 bytes
3634 bytes
W dniu 17.10.2025 o 15:18, J.F pisze: >> Wszystko jest proste. O ile sam tego nie musisz zrobić od początku do >> końca. Nie jestem specjalistą od zakłóceń, ale nie za bardzo sobie to >> wyobrażam w praktyce. Po pierwsze te stacje zakłóceniowe mają >> ograniczony zasięg. > ten pierwszy amerykański miał bardzo prostą konstrukcję. > Wszystkiego było cos 4 lampy, i ponoć korzystał doplerowskiej zmiany > częstotliwości odbitego sygnału. > Nadajnik niedużej mocy mógłby wyemitować taki sygnał i wywołac > detonację np 500m przed celem .. O ile przelatując obok zapalnik może się w tym zorientować z powodu zmiany częstotliwości, to 500 metrów jest już wyzwaniem. > >> Pocisk moździerzowy, czy artyleryjski leci kilka >> sekund. Zatem musiałyby stać włączone przez cały czas. To przy okazji >> dawałyby znać przeciwnikowi, w którym rejonie mamy coś cennego. > Skoro strzela, to wie 🙂 Tylko, że dokąd tego zakłócania nie ma, to może nie wiedzieć. Jak strzela, o wie, tylko że jak już spadły pociski, to zakłócanie sensu nie ma. > >> Narażają się na trafienie jakimś pociskiem przeciwradiowym. Tego jest >> masa. > Teraz. w 2WS nie. > >> No i można 2~3 wcięciami to namierzyć z daleka i obłożyć >> artylerią. Przy okazji jest szansa, ze rozwalimy ten cenny, a nam >> nieznany cel osłaniany przez nich. > Albo sie okaże, że kosztem 100k$ zniszczyłeś nadajnik za 100$, > ustawiony specjalnie w pustym terenie ... Może zaiste. > >> A zyski? No takie sobie. Jak zapalnik nie zdoła się odpalić te kilka >> metrów nad ziemia to odpali klasycznie przy kontakcie z ziemią. > A ja chcę go odpalic 500m nad ziemią. Podpowiesz po co? Tak dla hecy?> >> Zresztą >> o ile zakłócanie gdzieś wysoko nad ziemią może być skuteczne, to tuż >> przy gruncie gdzie zapalnik odbiera sygnał odbity z kilku metrów pewnie >> niespecjalnie to zadziała. > odbierze wysoko ten wyemitowany celowo. A! O top Ci chodzi. N ie wiem, jakby ten zapalnik miał działać, to trudno mi ocenić, na ile można zrobić taką sztuczkę. -- (~) Robert Tomasik
Re: VT fuze
Author: J.F
Date: Mon, 20 Oct 2025 10:57
Date: Mon, 20 Oct 2025 10:57
74 lines
4645 bytes
4645 bytes
On Sat, 18 Oct 2025 00:39:33 +0200, Robert Tomasik wrote: > W dniu 17.10.2025 o 15:18, J.F pisze: >>> Wszystko jest proste. O ile sam tego nie musisz zrobić od początku do >>> końca. Nie jestem specjalistą od zakłóceń, ale nie za bardzo sobie to >>> wyobrażam w praktyce. Po pierwsze te stacje zakłóceniowe mają >>> ograniczony zasięg. >> ten pierwszy amerykański miał bardzo prostą konstrukcję. >> Wszystkiego było cos 4 lampy, i ponoć korzystał doplerowskiej zmiany >> częstotliwości odbitego sygnału. >> Nadajnik niedużej mocy mógłby wyemitować taki sygnał i wywołac >> detonację np 500m przed celem .. > > O ile przelatując obok zapalnik może się w tym zorientować z powodu > zmiany częstotliwości, to 500 metrów jest już wyzwaniem. > to "obok" to chyba musiało być 10-50m, a może nawet więcej, bo strzelic z dużego działa 10m obok samolotu ... dużo szczęscia? I pocisk jest czuły na sygnał odbity, a nadajnik ma małej mocy. Nie widzę problemu zrobić naziemny nadajnik o mocy np 100W. >>> Pocisk moździerzowy, czy artyleryjski leci kilka >>> sekund. Zatem musiałyby stać włączone przez cały czas. To przy okazji >>> dawałyby znać przeciwnikowi, w którym rejonie mamy coś cennego. >> Skoro strzela, to wie í ½í¹ > > Tylko, że dokąd tego zakłócania nie ma, to może nie wiedzieć. Jak > strzela, o wie, tylko że jak już spadły pociski, to zakłócanie sensu nie > ma. > Warta, czuwająca na oznaki ostrzału? >>> A zyski? No takie sobie. Jak zapalnik nie zdoła się odpalić te kilka >>> metrów nad ziemia to odpali klasycznie przy kontakcie z ziemią. >> A ja chcę go odpalic 500m nad ziemią. > > Podpowiesz po co? Tak dla hecy?> Wybuchnie 500m nad ziemią, to odłamki będą groźne na ziemi ? >>> Zresztą >>> o ile zakłócanie gdzieś wysoko nad ziemią może być skuteczne, to tuż >>> przy gruncie gdzie zapalnik odbiera sygnał odbity z kilku metrów pewnie >>> niespecjalnie to zadziała. >> odbierze wysoko ten wyemitowany celowo. > > A! O top Ci chodzi. N ie wiem, jakby ten zapalnik miał działać, to > trudno mi ocenić, na ile można zrobić taką sztuczkę. Wedle opisu - miał 1-lampowy nadajnik z anteną. Jak w poblizu było cośc metalowego - fala się odbijała, i w zależności od odległosci i fazy powodowała zmniejszenie lub zwiększenie amplitudy nadajnika. a ponieważ pocisk ciągle leciał, to powstawała pewna niska częstotliwość zmian. Pozostałe lampy wykrywały te zmiany, i odpalały zapalnik. Być może lepiej to zrobić inaczej - nadajnik wysyła sygnal, antena odbiera, miksujemy z sygnałem nadajnika - i jesli sygnał odebrany ma inną częstotliwość (Doppler) to powstaje częstotliwość różnicowa/zdudnienia. I to na mój gust jest stosunkowo łatwo wyzwolić w nie/odpowiednim momencie innym naziemnym nadajnikiem ... Oczywiscie jak się wie jak, i ma stosowny nadajnik ... czyli kluczowe jest zachowanie tajemnicy, jak taki zapalnik działa. A u nas ... sami takich zapalników nie mieliśmy, bo po co, skoro tak łatwo je zakłócić, a nadajników zakłócających tez nie mieliśmy, bo po co? :-) J.
Re: VT fuze
Author: Waldek Hebisch
Date: Wed, 22 Oct 2025 14:50
Date: Wed, 22 Oct 2025 14:50
87 lines
5536 bytes
5536 bytes
J.F <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> wrote:
> On Sat, 18 Oct 2025 00:39:33 +0200, Robert Tomasik wrote:
>> W dniu 17.10.2025 o 15:18, J.F pisze:
>>>> Wszystko jest proste. O ile sam tego nie musisz zrobić od początku do
>>>> końca. Nie jestem specjalistą od zakłóceń, ale nie za bardzo sobie to
>>>> wyobrażam w praktyce. Po pierwsze te stacje zakłóceniowe mają
>>>> ograniczony zasięg.
>>> ten pierwszy amerykański miał bardzo prostą konstrukcję.
>>> Wszystkiego było cos 4 lampy, i ponoć korzystał doplerowskiej zmiany
>>> częstotliwości odbitego sygnału.
>>> Nadajnik niedużej mocy mógłby wyemitować taki sygnał i wywołac
>>> detonację np 500m przed celem ..
>>
>> O ile przelatując obok zapalnik może się w tym zorientować z powodu
>> zmiany częstotliwości, to 500 metrów jest już wyzwaniem. >
>
> to "obok" to chyba musiało być 10-50m, a może nawet więcej, bo
> strzelic z dużego działa 10m obok samolotu ... dużo szczęscia?
>
> I pocisk jest czuły na sygnał odbity, a nadajnik ma małej mocy.
> Nie widzę problemu zrobić naziemny nadajnik o mocy np 100W.
Dane które widziałem mówiły że na początku wojny trzeba było
kilka tysięcy pocisków by zestrzelić samolot. Pod koniec
wojny kilkaset. Czyli gdzieś 10-krotna poprawa skuteczności.
Część z tego to było lepsze naprowadzanie armat, czyli obszar
wrażliwy powiększył się liniowo gdzieś 2-3 razy. Czyli dystans
raczej kilka do kilkunastu metrów. Dalej zresztą ma ogranczony
sens bo szansa trafienia odłamkiem (i skutek trafienia) dość
szybko maleje z odległością.
Co do wywołania wybuchu, to zapalnik bazował na zdudnieniach.
Dość łatwo można odfiltrować większe częstotliwości, więc
by zdetonować zapalnik wypadałby trafić w bliską częstotliwość.
Na ślepo to szansa powiedzmy 1/100, trochę mało by to stosować.
Można próbować odebrać sygnał z pocisku i wtedy emitować
sygnał do detonacji, ale to się robi trudniejsze.
Bardziej skomplikowany układ może mieć dodaktowo opóźnienie,
tak że będzie reagował dopiero powiedzmy 200 m od celu.
Tzn. klasycznie artyleria miała zapalniki czasowe, ale
dobre ustawienie takiego zapalnika wymagało wstrzeliwania
się i widoczności celu by korygować nastawy. Ale zgrube
ustawienie czasu nie wydaje się tak trudne, a wtedy
zmniejsza się możliwość zakłócania.
>>>> Zresztą
>>>> o ile zakłócanie gdzieś wysoko nad ziemią może być skuteczne, to tuż
>>>> przy gruncie gdzie zapalnik odbiera sygnał odbity z kilku metrów pewnie
>>>> niespecjalnie to zadziała.
>>> odbierze wysoko ten wyemitowany celowo.
>>
>> A! O top Ci chodzi. N ie wiem, jakby ten zapalnik miał działać, to
>> trudno mi ocenić, na ile można zrobić taką sztuczkę.
>
> Wedle opisu - miał 1-lampowy nadajnik z anteną.
> Jak w poblizu było cośc metalowego - fala się odbijała, i w zależności
> od odległosci i fazy powodowała zmniejszenie lub zwiększenie amplitudy
> nadajnika. a ponieważ pocisk ciągle leciał, to powstawała pewna niska
> częstotliwość zmian.
>
> Pozostałe lampy wykrywały te zmiany, i odpalały zapalnik.
>
> Być może lepiej to zrobić inaczej - nadajnik wysyła sygnal, antena
> odbiera, miksujemy z sygnałem nadajnika - i jesli sygnał odebrany ma
> inną częstotliwość (Doppler) to powstaje częstotliwość
> różnicowa/zdudnienia.
>
> I to na mój gust jest stosunkowo łatwo wyzwolić w nie/odpowiednim
> momencie innym naziemnym nadajnikiem ...
Musisz wybrać odpowiednią częstotliwość.
> Oczywiscie jak się wie jak, i ma stosowny nadajnik ... czyli kluczowe
> jest zachowanie tajemnicy, jak taki zapalnik działa.
>
> A u nas ... sami takich zapalników nie mieliśmy, bo po co, skoro tak
> łatwo je zakłócić, a nadajników zakłócających tez nie mieliśmy,
> bo po co? :-)
Nie wiem czy nie mieliśmy. Tzn. miałem wrażenie że rakiety
przeciwlotnicze miały zapalniki zbliżeniowe. Dla zwykłej
artylerii pewnie takie zapalniki były zbyt drogie.
--
Waldek Hebisch
Re: VT fuze
Author: J.F
Date: Wed, 22 Oct 2025 15:23
Date: Wed, 22 Oct 2025 15:23
116 lines
6596 bytes
6596 bytes
On Wed, 22 Oct 2025 14:50:26 -0000 (UTC), Waldek Hebisch wrote: > J.F <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> wrote: >> On Sat, 18 Oct 2025 00:39:33 +0200, Robert Tomasik wrote: >>> W dniu 17.10.2025 o 15:18, J.F pisze: >>>>> Wszystko jest proste. O ile sam tego nie musisz zrobić od początku do >>>>> końca. Nie jestem specjalistą od zakłóceń, ale nie za bardzo sobie to >>>>> wyobrażam w praktyce. Po pierwsze te stacje zakłóceniowe mają >>>>> ograniczony zasięg. >>>> ten pierwszy amerykański miał bardzo prostą konstrukcję. >>>> Wszystkiego było cos 4 lampy, i ponoć korzystał doplerowskiej zmiany >>>> częstotliwości odbitego sygnału. >>>> Nadajnik niedużej mocy mógłby wyemitować taki sygnał i wywołac >>>> detonację np 500m przed celem .. >>> >>> O ile przelatując obok zapalnik może się w tym zorientować z powodu >>> zmiany częstotliwości, to 500 metrów jest już wyzwaniem. > >> >> to "obok" to chyba musiało być 10-50m, a może nawet więcej, bo >> strzelic z dużego działa 10m obok samolotu ... dużo szczęscia? >> >> I pocisk jest czuły na sygnał odbity, a nadajnik ma małej mocy. >> Nie widzę problemu zrobić naziemny nadajnik o mocy np 100W. > > Dane które widziałem mówiły że na początku wojny trzeba było > kilka tysięcy pocisków by zestrzelić samolot. Pod koniec > wojny kilkaset. Czyli gdzieś 10-krotna poprawa skuteczności. W przypadku plot jestem w stanie w to uwierzyć - tam wsystko działo się szybko. Co prawda ... kilkaset pocisków kalibru 75 lub większego, w kierunku samolotu kamikadze, to chyba bardzo dużo ? No ale ja myślałem o strzelaniu do piechoty. Tam jest wolniej, i można opóźnienie ustawić. Tym niemniej - zarówno piechota, jak i samoloty mogłyby detonować te pociski z dużej odległości, za pomocą prostego nadajnika, przynajmniej tak mi się wydaje. Oczywiscie musiałyby wcześiej wiedzieć, jak dokładnie działa ... i dlatego tak kluczowe było zachowanie tajemnicy. W przypadku strzelania do samolotów na morzu/oceanie, niewybuch wkrótce przepadał w głębinach. > Część z tego to było lepsze naprowadzanie armat, czyli obszar > wrażliwy powiększył się liniowo gdzieś 2-3 razy. Czyli dystans > raczej kilka do kilkunastu metrów. Dalej zresztą ma ogranczony > sens bo szansa trafienia odłamkiem (i skutek trafienia) dość > szybko maleje z odległością. > > Co do wywołania wybuchu, to zapalnik bazował na zdudnieniach. > Dość łatwo można odfiltrować większe częstotliwości, więc > by zdetonować zapalnik wypadałby trafić w bliską częstotliwość. > Na ślepo to szansa powiedzmy 1/100, trochę mało by to stosować. > Można próbować odebrać sygnał z pocisku i wtedy emitować > sygnał do detonacji, ale to się robi trudniejsze. Myslę, że dokładność tych nadajników w pociskach była kiepska, więc i rozrzut częstotliwości szeroki. Ale jak cel zrobi "sweep" w swoim nadajniku, to powinien trafić we właściwą częstotliwość na moment ... a tam moment wystarcza. >>>>> Zresztą >>>>> o ile zakłócanie gdzieś wysoko nad ziemią może być skuteczne, to tuż >>>>> przy gruncie gdzie zapalnik odbiera sygnał odbity z kilku metrów pewnie >>>>> niespecjalnie to zadziała. >>>> odbierze wysoko ten wyemitowany celowo. >>> >>> A! O top Ci chodzi. N ie wiem, jakby ten zapalnik miał działać, to >>> trudno mi ocenić, na ile można zrobić taką sztuczkę. >> >> Wedle opisu - miał 1-lampowy nadajnik z anteną. >> Jak w poblizu było cośc metalowego - fala się odbijała, i w zależności >> od odległosci i fazy powodowała zmniejszenie lub zwiększenie amplitudy >> nadajnika. a ponieważ pocisk ciągle leciał, to powstawała pewna niska >> częstotliwość zmian. >> >> Pozostałe lampy wykrywały te zmiany, i odpalały zapalnik. >> >> Być może lepiej to zrobić inaczej - nadajnik wysyła sygnal, antena >> odbiera, miksujemy z sygnałem nadajnika - i jesli sygnał odebrany ma >> inną częstotliwość (Doppler) to powstaje częstotliwość >> różnicowa/zdudnienia. >> >> I to na mój gust jest stosunkowo łatwo wyzwolić w nie/odpowiednim >> momencie innym naziemnym nadajnikiem ... > > Musisz wybrać odpowiednią częstotliwość. Jak zdobędę/zmierzę jeden taki pocisk, to poznam częstotliwość. A uwagi o rozrzucie były powyżej. >> Oczywiscie jak się wie jak, i ma stosowny nadajnik ... czyli kluczowe >> jest zachowanie tajemnicy, jak taki zapalnik działa. >> >> A u nas ... sami takich zapalników nie mieliśmy, bo po co, skoro tak >> łatwo je zakłócić, a nadajników zakłócających tez nie mieliśmy, >> bo po co? :-) > > Nie wiem czy nie mieliśmy. A słyszałeś coś, abyśmy mieli? Taka tajemnica, czy nie mieliśmy? > Tzn. miałem wrażenie że rakiety > przeciwlotnicze miały zapalniki zbliżeniowe. Stingery miały, więc pewnie i radzieckie Igły też miały. > Dla zwykłej artylerii pewnie takie zapalniki były zbyt drogie. Ale podobno takie swietne w 1944 przy strzelaniu do piechoty ... A przecież w miarę rozwoju elektroniki taniały ... J.
Page 2 of 2 • 56 total messages
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads