Article View: pl.hum.x-muza
Article #17440Re: best of 2002, anyone?
From: Wojciech Orlinski
Date: Fri, 10 Jan 2003 22:04
Date: Fri, 10 Jan 2003 22:04
174 lines
12101 bytes
12101 bytes
kamila slawinska wrote: > speaking of which, widziales moze kiedys dokument pt. 'eyes of tammy > faye'? zupelnie nie ma zwiazku z nasza dyskusja, ale wydaje mi sie > bardzo interesujacym spojrzeniem na falwellow swiata tego. > > a wracajac do dyskusji: moze powinnam byla juz na samym poczatku > zdeklarowac, ze wierze, moze zbyt naiwnie, ze w zadniu wilde'a iz > 'polityka jest smiertelna; sztuka jest smiertelna; dobre maniery sa > niesmiertelne' tkwi gleboka madrosc. Ty, no ale przecież to bzdura. Dobre maniery ewoluują historycznie. > uwazam natomiast, ze duza role maja do odegrania ludzie pracujac we > wszelkich mediach, ktorych opinia o roznych rzeczach ma naprawde spory > wplyw na ludzi, Eeee tam. Znasz kogoś, kto przestał oglądać jakiś serial, bo przeczytał o nim krytyczny felieton w gazecie? > ktorzy zwykle sa zbyt leniwi, by wyrabiac sobie wlasne > zdanie na podstawie doswiadczen z pierwszej reki. i jakkolwiek gust > recenzentow/kryykow/prezenterow jest rzecza bardzo indywidualna, wydaje > mi sie, ze ludzie, ktorzy (przyznajmy sie moze, hihi) uwazaja sie > niejako z racji swej profesji za widzow odrobinke 'lepszych' czy > 'madrzejszych' niz przecietny kinoman/czytelnik/whatever, To jakieś straszne wały muszą być. Ja w żadnym wypadku nie uważam siebie za widza "lepszego" ani "mądrzejszego" od przeciętnego. Zawsze jako krytyk staram się przyjąć punkt widzenia typowego pożeracza popkornu (kino), klikacza pilotem podczas zajęć domowych (telewizja) czy też czytacza w środku komunikacji publicznej (książka). Nic sensownego moim zdaniem nie wyjdzie z udawania, że się jest 3l337 krytykiem, podchodzącym do dzieła sztuki z laboratoryjnym chłodem. Odbiorcę tekstu nie interesuje przecież odbiór równie laboratoryjny, tylko właśnie popkornowo/klikalno/komunikacyjny. Skoro o mediach mowa, zacytuję fragmenty felietonu o dżakasie z sierpnia 2001 (przeklejam z lokalnej kopii, więc jest bez korekty i redakcji): Tytułowym kretynem jest szalony kaskader-amator Johnny (przez dwa "n") Knoxville, który przed kamerą nurkuje w dostarczonej przez zoo stercie nawozu słoni, robi sobie lewatywę z lodowatej wody oraz eksperymentalnie sprawdza, ile jajek trzeba zjeść, żeby się porzygać. Sieci kablowe MTV i Comedy Central niemalże się pobiły o prawa do nadawania tego programu - ostatecznie większą sumę zaproponowało MTV i to była bardzo dobra inwestycja. Program okazał się wielkim hitem, zwłaszcza od momentu, w którym darmową reklamę zaczęli mu robić politycy i autorytety oralne, domagające się zakazu jego emisji (kiedy jeden z nastoletnich fanów "Jackassa" poparzył się próbując powtórzyć jeden z wyczynów swego idola, sprawa otarła się nawet o Kongres USA). Knoxville oczywiście wcale nie jest kretynem. Wprawdzie w swoich programach ma mało okazji do demonstrowania swojej żywej inteligencji (odcinki "Jackassa" realizowane są według formuły "maksimum akcji, minimum słów"), nadrabia to jednak w licznych wywiadach. Media go rozchwytują, Knoxville świetnie się bowiem prezentuje na fotografiach - nawet kiedy ma włosy sklejone czymś bardzo brzydkim, zachowuje uroczy wyląd rozbawionego łobuziaka, trochę jak Brad Pitt. W wywiadach zwodzi dziennikarzy, popisując się erudycją i przewrotną inteligencją. Na pytanie "czy Johnny Knoxville to pańskie prawdziwe nazwisko czy pseudonim" odpowiada na przykład po prostu "nie". Pytany o zainteresowania polityczne czy światopoglądowe wymienienia nazwy absurdalnych ugrupowań w rodzaju "Żydzi dla Jezusa" albo oświadcza, że nienawidzi komunistów za fluoryzowanie amerykańskiej wody (nawiązanie do klasycznego filmu Stanleya Kubricka "Doktor Strangelove"). Pytany o jedzenie kupy wyjaśnia, że nigdy jej nie jada w piątki i przechodzi do kontrataku - za jedno zanurkowanie w szambie dostaje tyle pieniędzy, co niektórzy ludzie za kilkadziesiąt lat pocenia się w garniturze po kilkanaście godzin dziennie w wielkich korporacjach i podlizywanie się szefom. I kto tu właściwie jest "kretynem"? Naprawdę Johnny Knoxville nazywa się Philip John Clapp i urodził się w 1971 roku w prowincjonalnym miasteczki Knoxville w nie mniej prowincjonalnym stanie Tennessee. Do materiałów biograficznych na jego temat należy podchodzić bardzo ostrożnie, przynajmniej część informacji wygląda bowiem na spreparowane przez public relations. Wynika z nich na przykład, że młody Philip był bardzo dobrym uczniem, ale specjalnie fałszował świadectwa szkolne wpisując sobie nieistniejące pały, bo lubił patrzeć, jak rodzice się wściekają. Był też dzieckiem niesłychanie chorowitym, balansującym na granicy śmierci przez całe dzieciństwo - raz, kiedy jednocześnie dawała mu się we znaki astma i zapalenie płuc, był już niemalże po tamtej stronie. Brzmi to trochę jak typowo amerykańskie psychoanalityczne tłumaczenie jego obecnej skłonności do lekceważenia ryzyka, ale to prawda, że Knoxville cały czas leczy się z astmy i różnych przypadłośći alergicznych. Innym motywem z dziedziny amerykańskiej bulwarowej psychoanalizy jest postać jego ojca, który podobno lubował się w robieniu dziecku różnych practical jokes. Podobno raz na Gwiazdkę ojciec, zamiast wynając studenta przebranego za Świętego Mikołaja wynajął studenta przebranego za gangstera, który przeprowadził fałszywy "napad z bronią w ręku" na zaskoczoną rodzinę i został "zastrzelony" przez ojca ze pistoletu o ślepych nabojach. Ojciec pomagał też nastoletniemu Philipowi w robieniu practical jokes kolegom z liceum - podobno razem przygotowali fałszywe druczki z przychodni wenerycznej z pozytywnym wynikiem testu, które rozesłali kolegom pocztą. Czy to wszystko prawda? Pewnie się nigdy nie dowiemy. Wiadomo w każdym razie, że młody Philip po ukończeniu liceum udał się do szkoły aktorskiej, którą rzucił z nudów po trzech tygodniach, w międzyczasie zakochał się w sąsiadce, która zaszła w nieplanowaną ciążę, co skłoniło młodą parę do pośpiesznej wyprawy do Las Vegas celem zawarcia błyskawicznego małżeństwa, ale że tutaj przepuścili wszystkie pieniądze w kasynach, musieli w końcu brać ślub za darmo w kościele jakiejś wyjątkowo egzotycznej grupy wyznaniowej. Są szczęśliwym małżeństwem do dzisiaj, a imię córki przyszły gwiazdor MTV wytatuował sobie na sercu. Chcąc utrzymać rodzinę Philip wpadł na najprostszy pomysł - zaczął pisać artykuły do prasy o byle czym, podpisując się pseudonimem zrobionym ze swojego drugiego imienia (Johny) i rodzinnego miasteczka (Knoxville). Pewnemu pismu ilustrowanemu sprzedał reportaż o podróży autostopem przez USA - której nigdy nie odbył, wszystko wysysając z palca. Jak każdy szanujący się dziennikarz zaczął też pisać Powieść, Której Nigdy Nie Dokończył. W 1996 roku wpadł na pomysł, który zmienił jego życie oraz być może oblicze całej telewizyjnej rozrywki - postanowił spryskać siebie gazem łzawiącym z pojemnika, sparaliżować się elektrycznym paralizatorem oraz postrzelić się z pistoletu kaliber 0.38 przez kamizelkę kuloodporną, po czym opisać swoje doznania tonem typowego raportu konsumenckiego, jakim w prasie ilustrowanej recenzuje się nowe modele samochodu czy gatunki wina. Wszystkie pisma odrzucały ten obrzydliwy pomysł, wydrukowało go jednak pismo dla deskorolkowców, "Big Brother" - pomysł Knoxville'a mieścił się bowiem w bardzo szeroko rozumianym nurcie sportów ekstremalnych. Redaktor naczelny pisma Jeff Tremaine przyjechał do Johny'ego proponując mu szalone pieniądze za przeprowadzenie tych wyczynów przed kamerą. Kaseta wideo z ich zapisem ukazała się w piśmie "Big Brother" jako przebojowy insert i błyskawicznie stała się wielkim, "podziemnym" hitem, tak jak przedtem pierwszy odcinek "South Park" - ludzie kopiowali ją i wysyłali sobie nawzajem. Nie minął nawet rok, a telewizje kablowe zaczęły błagać na kolanach Tremaine'a o zgodę na zrobienie całego serialu w tym stylu. MTV - jak wiadomo - zaproponowało najwięcej. Reszta to już historia. "Jackass" zawdzięcza swoją popularność nie tylko temu, że ten program jest głupi. W telewizji nie wystarczy być po prostu głupim, trzeba to robić bardzo inteligentnie. Wszyscy przecież w głębi ducha choć raz rozważamy pytania takie jak "jakie to jest uczucie, być porażonym prądem o wysokim napięciu" albo "co by sąsiedzi powiedzieli, gdybym kosił trawę przed domem na golasa". Serial z Johnym Knoxville odpowiada na takie pytania - ktoś to wszystko robi sobie za nas, a potem opowiada, jak to jest. > co moga, by dobry smak i dobre maniery nie wyginely zupelnie poprzez > niedwuznaczne krytykowanie tego, co godzi w ogolnie przyjete normy > wspolzycia, Normy współżycia ewoluują, a "dobry smak" i "dobre maniery" to pojęcia subiektywne. Nie zamierzam kiwnąć palcem w sprawie lansowania Subiektywnego Poglądu Sławińskich Na Dobre Maniery. > wsadzania sobie samochodzika w kiszke (BTW te wszystkie numery, ktore > opisywalismy z robertem, sa z 'jackass: the movie'). czy teraz brzmi to > wystarczajaco jasno? Średnio, bo ciągle nie wiem, co proponujesz w ramach "poszerzania wymiaru" StBC. > 2. fakt, ze ciotki zabranialy czegos w gruncie rzeczy tak niewinnego z > dzisiejszego punktu widzenia jak czytanie glupawych romansow, podczas > gdy dzisiaj nikt slowa nie pisnie, kiedy co niektore dzieciaki spedzaja > 6-8 godzin dziennie na ruinowaniu sobie oczu i gustu za pomoca TV dwodzi > MZ, ze jednak standardy tego, co uwaza sie za dolna strefe stanow > srednich w kulturze masowej znacznie sie obnizyly. wykazaniu tego > sluzylo wyciagniecie wspomnianych przykladow. Uważam te ciotki za idiotki i bardzo się cieszę z tego, że ich chore pojęcie "dobrych manier" trafił szlag. Nie wiem, co masz na myśli pisząc "dzisiaj nikt slowa nie pisnie, kiedy co niektore dzieciaki spedzaja 6-8 godzin dziennie" - przecież wszystkie media lamentują nad zbyt długim oglądaniem telewizji przez dzieci, ja swoim dzieciom też to zresztą dawkuję ostrożnie. -- There are no answers. Only choices. -- Serwis Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Technical Details
Message-ID:
<3E1F4362.2000207@igel.gazeta.pl>Path:
mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!agh.edu.pl!news.agh.edu.pl!news.onet.pl!newsfeed.gazeta.pl!news.gazeta.pl!not-for-mailReferences:
<j8th1v8m5on6du9is9eb9dlhkhu6j2nkr7@4ax.com> <2895-1041827023@as4-240.swic.dialup.inetia.pl> <tr3i1vssn6d8t547d30eftv5aj4f7o34k7@4ax.com> <30486-1041900498@as4-82.swic.dialup.inetia.pl> <hlrk1vovgn25rioo1o95j8fpl7lqo1pv6t@4ax.com> <11063-1041983780@as4-219.swic.dialup.inetia.pl> <4m3n1v0m7akq8glt71dkpiho95f38uq6ld@4ax.com> <18814-1042073410@as1-107.swic.dialup.inetia.pl> <3tlp1vosj1aklim51mjtsvsq70aavpmrkb@4ax.com> <3E1D50D1.50206@igel.gazeta.pl> <eg0s1v08olce2stl1qkg0h5ro3fr7mn9ud@4ax.com> <3E1EA62A.1090604@igel.gazeta.pl> <3E1ED9D2.5238CB0F@spam.killer.acdsl.com> <3E1EDD1D.2040500@igel.gazeta.pl> <3E1EE0FC.DFFFFDE6@spam.killer.acdsl.com> <3E1EFCA8.5020702@igel.gazeta.pl> <3E1F0870.A77A24DC@spam.killer.acdsl.com>Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!agh.edu.pl!news.agh.edu.pl!news.onet.pl!newsfeed.gazeta.pl!news.gazeta.pl!not-for-mail From: Wojciech Orlinski <igel@gazeta.pl> Newsgroups: pl.hum.x-muza Subject: Re: best of 2002, anyone? Date: Fri, 10 Jan 2003 23:04:18 +0100 Organization: Disorganized. Lines: 174 Message-ID: <3E1F4362.2000207@igel.gazeta.pl> References: <j8th1v8m5on6du9is9eb9dlhkhu6j2nkr7@4ax.com> <2895-1041827023@as4-240.swic.dialup.inetia.pl> <tr3i1vssn6d8t547d30eftv5aj4f7o34k7@4ax.com> <30486-1041900498@as4-82.swic.dialup.inetia.pl> <hlrk1vovgn25rioo1o95j8fpl7lqo1pv6t@4ax.com> <11063-1041983780@as4-219.swic.dialup.inetia.pl> <4m3n1v0m7akq8glt71dkpiho95f38uq6ld@4ax.com> <18814-1042073410@as1-107.swic.dialup.inetia.pl> <3tlp1vosj1aklim51mjtsvsq70aavpmrkb@4ax.com> <3E1D50D1.50206@igel.gazeta.pl> <eg0s1v08olce2stl1qkg0h5ro3fr7mn9ud@4ax.com> <3E1EA62A.1090604@igel.gazeta.pl> <3E1ED9D2.5238CB0F@spam.killer.acdsl.com> <3E1EDD1D.2040500@igel.gazeta.pl> <3E1EE0FC.DFFFFDE6@spam.killer.acdsl.com> <3E1EFCA8.5020702@igel.gazeta.pl> <3E1F0870.A77A24DC@spam.killer.acdsl.com> NNTP-Posting-Host: pa96.neoplus.adsl.tpnet.pl Mime-Version: 1.0 X-Trace: news.gazeta.pl 1042236254 21880 80.50.32.96 (10 Jan 2003 22:04:14 GMT) X-Complaints-To: usenet@agora.pl NNTP-Posting-Date: Fri, 10 Jan 2003 22:04:14 +0000 (UTC) X-Accept-Language: en-us, en X-User: igel User-Agent: Mozilla/5.0 (Macintosh; U; PPC Mac OS X; en-US; rv:1.0.2) Gecko/20021120 Netscape/7.01 Content-Type: text/plain; charset=UTF-8 Content-Transfer-Encoding: 8bit