🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

6 total messages Started by Krzysztof Kolaczkowski Mon, 04 Sep 2000 21:10
Swidrygajlow, Teatr Powszechny. Warszawa. IMHO.
#54
Author: Krzysztof Kolaczkowski
Date: Mon, 04 Sep 2000 21:10
64 lines
4289 bytes
Witam, 

Uprzejmie donoszę o sztuce opartej na motywach Zbrodni i Kary, którą
zaadaptował i wyreżyserował Andrzej Domalik. Od kilku dni w W-wie jest
sporo plakatów, więc niespecjalnie liczyłem na bilety, w sobotę
okazało się jednak, że są i to nawet przyzwoite miejsca. Czyżby ludzie
się zwiedzieli?

O sztuce mówi się, że ma pokazać najgłębsze zakamarki duszy
Swidrygajłowa - adoratora Duni, drugoplanowej postaci ze Zbrodni i
Kary. Chwilami pokazuje, niektóre sceny z udziałem Gajosa powalają -
wyłazi zza starego łajdaka postać naprawdę tragiczna - ale niestety
całość sprawia wrażenie jakby sam reżyser nie wiedział tak naprawdę
dokąd jedzie. Cały czas zastanawiałem do czego zmierza i do końca się
nie dowiedziałem. Poszczególne sceny nie sprawiają wrażenia
powiązanych ze sobą jakąś wspólną, przewodnią myślą i trudno jest
śledzić rozwój wydarzeń [1]. 

Dodatkowo rozprasza, z małymi wyjątkami na szczęście, FATALNE
aktorstwo w rolach głównych. Gdyby nie jedno ogromne zaskoczenie (o
którym dalej), to, mimo że obsada jest siedmioosobowa, przedstawienie
można by nazwać monodramem - w wykonaniu Janusza Gajosa. Bez sensu
jest czepiać się Katii (wg programu - Alicja Sapryk), która tylko
ślicznie zaśpiewała, czy Strażnika (Gustaw Lutkiewicz), który
powiedział cztery do pięciu słów, ale patrząc Rodiona (Szymon
Borkowski) i Dunię (Agnieszka Wosińska)  byłem wstrząśnięty. Mniejsza
już brak opanowania podstaw warsztatu u tych aktorów, których,
przywykłych chyba do planów telewizyjnych seriali, po prostu nie było
słychać. Ale kto powiedział, że Raskolnikow musi się tak wyginać?
Dlaczego, do jasnej Anieli, on się wyginał? Czy naprawdę nie ma innych
sposobów pokazania, że bohater jest chory, że trawi go gorączka, niż
zgiąć go do ziemi i kazać mamrotać niezrozumiale pod nosem? No tak,
może mógłby to wyrazić głosem, ale musiałby umieć go z siebie wydobyć,
więc raczej odpada. Na podobną przypadłość, choć z mniejszym
nasileniem objawów, cierpi (może to rodzinne) Dunia. Jest równie
nieprzekonująca i nieprawdziwa gdy krzywi się i przewraca oczami jak
wyginający Raskolnikoww. [2]

Naprawdę nie byłoby kogo tam oglądać gdyby nie wpomniany już Janusz
Gajos i Agata Buzek. Nie zdziwiło mnie specjalnie, że Gajos dał popis,
choć wyglądało, że nie do wszystkich scen ma przekonanie ale bardzo
przyjemnie zaskoczony byłem Agatą Buzek. Szedłem do teatru z
nastawieniem ,,a co tam ona może pokazać, hie, hie'' a wyszedłem
oczarowany. To prawda, że rola Soni była, poza Swidrygajłowem, chyba
najciekawsza, ale było tam trochę do spieprzenia a pani B. doskonale
się obroniła. Bardzo oszczędna, ascetyczna gra przykuwała jednak uwagę
i pozwalała zapomnieć choć na moment zapomnieć jak niewygodne fotele
są w Teatrze Powszechnym w Warszawie, a - jak wiadomo - dupa
najlepszym krytykiem. 

Pozdrawiam,
stary szczur teatralny,
K.

[1] - Wszelkie ataki jakobym był zwykłym gburem i się nie znał
odpieram codziennie w godz od 17:30 do 18:00, na parkingu przez
budynkiem przy ulicy Prostej 69 w Warszawie ;-).

[2] - proszę mi tylko nie wmawiać, że jak aktor źle gra, to to jest
wina reżysera.
-- 
To człowiek nikczemny - obwieścił - łajdak i kanalia. 
Należałoby go obić zdechłym prosiakiem; zdechłym dobrze
zaśmierdziałym prosiakiem.              
Re: Swidrygajlow, Teatr Powszechny. Warszawa. IMHO.
#55
Author: maciej hrynczyszyn
Date: Thu, 07 Sep 2000 13:27
38 lines
2400 bytes
On 04 wrz 2000, Krzysztof Kolaczkowski [kola@lech.pse.pl] wrote:

>patrząc Rodiona (Szymon
>Borkowski) i Dunię (Agnieszka Wosińska)  byłem wstrząśnięty. Mniejsza
>już brak opanowania podstaw warsztatu u tych aktorów, których,
>przywykłych chyba do planów telewizyjnych seriali, po prostu nie było
>słychać. Ale kto powiedział, że Raskolnikow musi się tak wyginać?
>Dlaczego, do jasnej Anieli, on się wyginał? 

:-) 
Oni po 'Bziku...' wszyscy tak :-)

>ale bardzo
>przyjemnie zaskoczony byłem Agatą Buzek. Szedłem do teatru z
>nastawieniem ,,a co tam ona może pokazać, hie, hie'' a wyszedłem
>oczarowany. To prawda, że rola Soni była, poza Swidrygajłowem, chyba
>najciekawsza, ale było tam trochę do spieprzenia a pani B. doskonale
>się obroniła. 

No proszę! Ja panią AB widziałem trochę ponad rok temu w dyplomie warszawskiej 
AT i tamta rola nie warta była machnięcia ogonem. To jednak cieszy, że tym 
razem jest inaczej :-)

>Bardzo oszczędna, ascetyczna gra przykuwała jednak uwagę
>i pozwalała zapomnieć choć na moment zapomnieć jak niewygodne fotele
>są w Teatrze Powszechnym w Warszawie, a - jak wiadomo - dupa
>najlepszym krytykiem. 

Oj tak, Roman Pawłowski za obejrzenie 'Fausta' Petera Steina (patrz 'Wyborcza' 
z 6 września) powinien dostać conajmniej dodatek za pracę w ekstremalnych 
warunkach...

m.
-- 
<emergency sig>
Nie będzie mnie przez kilka dni.
Odpowiem po powrocie.
</emergency sig>
Re: Swidrygajlow, Teatr Powszechny. Warszawa. IMHO.
#57
Author: Szymek Krusz
Date: Sun, 10 Sep 2000 14:24
11 lines
1519 bytes
Witam
Co do aktorstwa to bym sie z Panem zgodzil , ale niech Pan nie zapomina o
ich wieku i o tym że oni sie dopiero uczą.
IMO przecenia Pan Agatę Buzek , wydaje mi sie ze ona byla najbardziej
drewniana postacia w tym spektaklu.Jej twarz nie wyrazala niczego i
wygladala tak samo w czasie braw jak podczas gry.No ale coz ich zadaniem
jest uczyc sie od najlepszych( Gajos i Lutkiewicz , ktory gral raptem 20
sekund ,a pamietam go bardziej niz Buzkowne )
Rezyser jednak do czegos zmierzal i narzuca mi sie duze podobienstwo sztuki
do glosnego ongis filmu ''Zly porucznik" z Harvey Kaitel'em w roli glownej.
SZK
Re: Swidrygajlow, Teatr Powszechny. Warszawa. IMHO.
#56
Author: Krzysztof Kolaczkowski
Date: Mon, 11 Sep 2000 13:11
31 lines
2104 bytes
On 7 Sep 2000 13:27:48 GMT, tuuk@priv.onet.pl (maciej hrynczyszyn)
wrote:

>>było tam trochę do spieprzenia a pani B. doskonale
>>się obroniła. 
>
>No proszę! Ja panią AB widziałem trochę ponad rok temu w dyplomie warszawskiej 
>AT i tamta rola nie warta była machnięcia ogonem. To jednak cieszy, że tym 
>razem jest inaczej :-)

Naprawdę mi się podobała, mimo, że byłem dość uprzedzony. Przy okazji,
myślałem, że machnięcie ogonem to miara czasu ;-).

>>Bardzo oszczędna, ascetyczna gra przykuwała jednak uwagę
>>i pozwalała zapomnieć choć na moment zapomnieć jak niewygodne fotele
>>są w Teatrze Powszechnym w Warszawie, a - jak wiadomo - dupa
>>najlepszym krytykiem. 
>
>Oj tak, Roman Pawłowski za obejrzenie 'Fausta' Petera Steina (patrz 'Wyborcza' 
>z 6 września) powinien dostać conajmniej dodatek za pracę w ekstremalnych 
>warunkach...

Nie widziałem, nie czytałem. A czytał ktoś już może jakieś recenzje ze
Swidrygajłowa? Ciekaw jestem, co piszą. 

Pozdrawiam,
K.
-- 
To człowiek nikczemny - obwieścił - łajdak i kanalia. 
Należałoby go obić zdechłym prosiakiem; zdechłym dobrze
zaśmierdziałym prosiakiem.              
Re: Swidrygajlow, Teatr Powszechny. Warszawa. IMHO.
#58
Author: Krzysztof Kolaczkowski
Date: Mon, 11 Sep 2000 15:14
44 lines
2689 bytes
On Sun, 10 Sep 2000 16:24:04 +0200, "Szymek Krusz" <jerzy99@vc.pl>
wrote:

>Witam
>Co do aktorstwa to bym sie z Panem zgodzil , ale niech Pan nie zapomina o

Proponuje przejście na Ty, jak to jest przyjęte w Usenecie. OK?

>ich wieku i o tym że oni sie dopiero uczą.

Nie zapominam, ale tego akurat powinni nauczyc się w szkole. Nie
nauczyli się pracy głosem a już są zmanierowani? Gdzie, w serialach?

>IMO przecenia Pan Agatę Buzek , wydaje mi sie ze ona byla najbardziej
>drewniana postacia w tym spektaklu.Jej twarz nie wyrazala niczego i
>wygladala tak samo w czasie braw jak podczas gry. 

Może długo wchodzi i wychodzi z roli ;-). Mnie się podobała. Przy
okazji, jakie Twoim zdaniem uczucia powinny sie malować na twarzy
niewinnej biednej dziewczyny, która prostytuuje się by utrzymać
rodzinę? Ja nie wiem, mi pasowało to, co pokazała Buzkówna, zwłaszcza,
że podparła to głosem, który coś niecoś wyrażał. Choćby to było tylko
wielkie pomieszanie.

>No ale coz ich zadaniem
>jest uczyc sie od najlepszych( Gajos i Lutkiewicz , ktory gral raptem 20
>sekund ,a pamietam go bardziej niz Buzkowne )

A co takiego powiedział? Notabene, zestawianie nazwisk Gajos i
Lutkiewicz może pojawić się tylko na plakacie teatralnym, ale nie
kiedy mówimy o kunszcie aktorskim.

>Rezyser jednak do czegos zmierzal i narzuca mi sie duze podobienstwo sztuki
>do glosnego ongis filmu ''Zly porucznik" z Harvey Kaitel'em w roli glownej.

Cóż, jedną z zalet sztuki jest to, że każdy może sobie ją
interpretowąc tak, jak chce ;-).

Pozdrawiam,
K.
-- 
To człowiek nikczemny - obwieścił - łajdak i kanalia. 
Należałoby go obić zdechłym prosiakiem; zdechłym dobrze
zaśmierdziałym prosiakiem.              
Re: Swidrygajlow, Teatr Powszechny. Warszawa. IMHO.
#59
Author: Szymek Krusz
Date: Tue, 12 Sep 2000 07:33
46 lines
2782 bytes
Witam :-)

> Proponuje przejście na Ty, jak to jest przyjęte w Usenecie. OK?

OK , z przyzwyczajenia na pl.soc.plityka tak panuje.Jeden buc wypomnial mi
ze na jednym g. sie nie slizgalismy i nie chcialem sie narazac na podobne
historie ;-)))

> Może długo wchodzi i wychodzi z roli ;-). Mnie się podobała. Przy
> okazji, jakie Twoim zdaniem uczucia powinny sie malować na twarzy
> niewinnej biednej dziewczyny, która prostytuuje się by utrzymać
> rodzinę? Ja nie wiem, mi pasowało to, co pokazała Buzkówna, zwłaszcza,
> że podparła to głosem, który coś niecoś wyrażał. Choćby to było tylko
> wielkie pomieszanie.

Byc moze mam jakies uprzedzenia , nigdy jej nie widzialem i dam jej jeszcze
szanse ;-))
Porownujac inne mlode aktorki z Powszechnego , to nic zlego nie moge
powiedziac o takiej Edycie Olszowce , ktora mimo gry w serialach dobrze sie
prezentuje na deskach.

>
> >No ale coz ich zadaniem
> >jest uczyc sie od najlepszych( Gajos i Lutkiewicz , ktory gral raptem 20
> >sekund ,a pamietam go bardziej niz Buzkowne )
>
> A co takiego powiedział? Notabene, zestawianie nazwisk Gajos i
> Lutkiewicz może pojawić się tylko na plakacie teatralnym, ale nie
> kiedy mówimy o kunszcie aktorskim.

Nie odmawiaj kunsztu Lutkiewiczowi , tu sie nie zgodze , moze nie jest klasy
Gajosa , ale niczego mu nie brakuje.swietny w rolach drugoplanowych , porafi
sprawic ze sie pamieta kreowana przez niego postac dlugo.

>
> >Rezyser jednak do czegos zmierzal i narzuca mi sie duze podobienstwo
sztuki
> >do glosnego ongis filmu ''Zly porucznik" z Harvey Kaitel'em w roli
glownej.
>
> Cóż, jedną z zalet sztuki jest to, że każdy może sobie ją
> interpretowąc tak, jak chce ;-).

Tak ;-))
A co bys plecil na nastepna wizyte w teatrze?????
szk
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads