🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

11 total messages Started by margotka Wed, 29 Nov 2000 11:32
Kubus P. po raz ostatni...(?)
#448
Author: margotka
Date: Wed, 29 Nov 2000 11:32
52 lines
3478 bytes
Wczoraj bylam na ostatnim przedstawieniu "Kubusia P." w rez. Piotra
Cieplaka. Bylo bardzo wzruszajaco - po spektaklu aktorzy plakali, a Irena
Jun (Sowa Przemadrzala) powiedziala kilka zdan na KONIEC.
Smutno... Coz.. 80 przedstawien bodajze i koniec przez papierki... A
spektakl niesamowity.

Wzruszajacy i zabawny, jak i ksiazka. Cieplak wydobyl sie ze skorupy
stereotypow bajkowych-disneyowskiech postaci i stworzyl zupelnie innych
bohaterow (nie odbegajac jednak specjalnie od literackiej wersji). O dziwo,
jego postacie bronia sie znakomicie!

Np. w Prosiaczka wcielila sie Edyta Jungowska. Strach w jej wykonaniu byl
rzeczowy, jesli mozna tak to okreslic. Byl naturalny - taki, jaki kazdy
chyba odczuwa i bojac sie do tego przyznac, zaczyna kombinowac, jakby tu od
"strachliwej" sytuacji uciec. Świetnie zagrany byl moment, gdy Prosiaczek
malo nie rozryczal sie z przerazenia - naprezyl miesnie twarzy (typu jestem
silny) i probowal walczyc z wlasnymi lzami (bal sie deszczu i powodzi). Z
drugiej strony Prosiacz(e)k/a to "rozowiutki" podlotek, zapamietujacy sie w
marzeniach o napietych, niebieskich szelkach Krolika:)
Duze wrazenie zrobila na mnie, zreszta moja ulubiona, scena wreczania
urodzinowego prezentu Klapouchemu (Stanislaw Brudny). Klapouchy
(zgorzknialy, zlosliwy i nieco przemadrzaly starzec) - szczerze wzruszony i
"naprawde szczesliwy" w momencie, gdy Kubus (grany zreszta przez Marysie
Peszek -/niesamowita swiadomosc ciala... znac reke Leszka Bzdyla/) stoi
zaklopotany ofiarowaniem pustej baryleczki, a Prosiaczek prawie placze, gdyz
wreczyl mu tylko szmatke po baloniku... Straszna gra na emocjach - juz dawno
czegos takiego nie przezylam w teatrze; Az mi sie zdania nie kleja:)

Świetnie zbudowal swoja postac Andrzej Mastalerz, ktory gral Krolika.
Chodzil po scenie rzeczowo (mozna chodzic rzeczowo?;) ) z rekami zalozonymi
do tylu, stukajac nerwowo jedna dlonia o druga.. Genialnie.

Heh:) A jak sie ubawilam, gdy pierwszy raz na scene wyszlo Malenstwo, grane
bylo przez Jaroslawa Boberka - ubrany w nieco za maly, niebieski, zapinany
sweterek w kaczuszki, a no to - brazowe (takie pluszowe) spodenki przed
kolana na szelkach z guzikami i wysokie czarne trampki:)).
Tygrys byl troche typem przyglupowatego (w sympatyczny sposob infantylnego)
szpanera w skurzanej kurtce Harleyowca:)

Hmm - jak by to ladnie powiedziec - psychologizm postaci oddany znakomicie
(bez splycania, co na pierwszy rzut oka, po moim szyfladkowaniu, mogloby sie
wydawac).

"Kubus P." to naprawde niesamowite przedstawienie o ludzkich slabosciach,
radosciach i bolaczkach... I o tym, ze przyjazn jest wielka jak droga do
bieguna polnocnego:)

Cieplak zrobil kawal dobrej roboty. Scenografia, muzyka, swiatlo... Wszystko
dopracowane. Az nie moge sie po tym spektakllu otrzasnac:)

Pozdr.
m.
Re: Kubus P. po raz ostatni...(?)
#449
Author: Paweł Pluta
Date: Wed, 29 Nov 2000 11:56
32 lines
1766 bytes
On Wed, 29 Nov 2000 12:32:34 +0100, margotka
<margotka@box43.gnet.pl> wrote:
[...]
>"strachliwej" sytuacji uciec. Świetnie zagrany byl moment, gdy Prosiaczek
>malo nie rozryczal sie z przerazenia - naprezyl miesnie twarzy (typu jestem
>silny) i probowal walczyc z wlasnymi lzami (bal sie deszczu i powodzi). Z
>drugiej strony Prosiacz(e)k/a to "rozowiutki" podlotek, zapamietujacy sie w
>marzeniach o napietych, niebieskich szelkach Krolika:)

Krzysia chyba?

[...]
>Peszek -/niesamowita swiadomosc ciala... znac reke Leszka Bzdyla/) stoi

A fe ;-)

>zaklopotany ofiarowaniem pustej baryleczki, a Prosiaczek prawie placze, gdyz
>wreczyl mu tylko szmatke po baloniku... Straszna gra na emocjach - juz dawno
>czegos takiego nie przezylam w teatrze; Az mi sie zdania nie kleja:)
>
>Świetnie zbudowal swoja postac Andrzej Mastalerz, ktory gral Krolika.
>Chodzil po scenie rzeczowo (mozna chodzic rzeczowo?;) ) z rekami zalozonymi

Gombrowicz umiał.

>do tylu, stukajac nerwowo jedna dlonia o druga.. Genialnie.
[...]
		Paweł Pluta

-- 
- Is life always like this or only when you're a child?
- Always like this.
Re: Kubus P. po raz ostatni...(?)
#452
Author: rudziaFFka
Date: Wed, 29 Nov 2000 11:58
77 lines
4058 bytes
margotka tez sie wybrala:
> Wczoraj bylam na ostatnim przedstawieniu "Kubusia P." w rez. Piotra
> Cieplaka. Bylo bardzo wzruszajaco - po spektaklu aktorzy plakali, a Irena
> Jun (Sowa Przemadrzala) powiedziala kilka zdan na KONIEC.

taaaak...a wspomnieli o nowych spektaklach ?

> Smutno... Coz.. 80 przedstawien bodajze i koniec przez papierki... A
> spektakl niesamowity.

nie nie przez papierki

> Wzruszajacy i zabawny, jak i ksiazka.

raczej nic z tego - bardzo daleko mu bylo do ksiazki...

> Cieplak wydobyl sie ze skorupy
> stereotypow bajkowych-disneyowskiech postaci i stworzyl zupelnie innych
> bohaterow (nie odbegajac jednak specjalnie od literackiej wersji).

khem - a pamietasz spektakl prezentowany drzewiej w Teatrze Ochota?

> O dziwo,
> jego postacie bronia sie znakomicie!

nic z
o:( 

> Np. w Prosiaczka wcielila sie Edyta Jungowska. Strach w jej wykonaniu byl
> rzeczowy, jesli mozna tak to okreslic. Byl naturalny - taki, jaki kazdy
> chyba odczuwa i bojac sie do tego przyznac, zaczyna kombinowac, jakby tu od
> "strachliwej" sytuacji uciec.

i to ten slaby punkt... Jak do Jandy mozna doskonale dopasowac... Jande, tak i Jungowska byla bardzo mocno Jungowska... Spektakl jednego aktora? Jak na moja skromna osobe rozowy akcent byl za mocny.

(...)> Duze wrazenie zrobila na mnie, zreszta moja ulubiona, scena wreczania
> urodzinowego prezentu Klapouchemu (Stanislaw Brudny). Klapouchy
> (zgorzknialy, zlosliwy i nieco przemadrzaly starzec) - szczerze wzruszony i
> "naprawde szczesliwy" w momencie, gdy Kubus (grany zreszta przez Marysie Peszek -/niesamowita swiadomosc ciala... znac reke Leszka Bzdyla/)

I jaki zal, ze Cieslak nie ustawil aktorow na rowni, ze nadal - zgadzajac sie z pochwala i Kubusia i Kapuhego - Prosiak byl najwazniejszy.

>(...) Straszna gra na emocjach - juz dawno
> czegos takiego nie przezylam w teatrze; Az mi sie zdania nie kleja:)

oooch, Margotko :( to smutno

(...)> Heh:) A jak sie ubawilam, gdy pierwszy raz na scene wyszlo Malenstwo, gra
ne
> bylo przez Jaroslawa Boberka - ubrany w nieco za maly, niebieski, zapinany
> sweterek w kaczuszki, a no to - brazowe (takie pluszowe) spodenki przed
> kolana na szelkach z guzikami i wysokie czarne trampki:)).

Zarowno Malenstwo, jak i Kangurzyca :) dobra para.

> Tygrys byl troche typem przyglupowatego (w sympatyczny sposob
infantylnego)
> szpanera w skurzanej kurtce Harleyowca:)

kolejny wyjatkowo slaby punkt - rece mi opadly :((( dlaczego taki szablon?

(...)
> Cieplak zrobil kawal dobrej roboty. Scenografia, muzyka, swiatlo...
Wszystko
> dopracowane.

Po dobrym wstepie - swiatlo+dzwiek+cialo
niestety nic ciekawego ... rozczarowalam sie i nie kryje, ze wyszlam
zmeczona i natychmiast poszlam spaaaaac :/

 >Az nie moge sie po tym spektakllu otrzasnac:)

ja tez



serdecznosci
Re: Kubus P. po raz ostatni...(?)
#450
Author: margotka
Date: Wed, 29 Nov 2000 12:24
7 lines
880 bytes
Prosiacz(e)k/a to "rozowiutki" podlotek, zapamietujacy sie w
>>marzeniach o napietych, niebieskich szelkach Krolika:)
>
>Krzysia chyba?

Krolika:)
Re: Kubus P. po raz ostatni...(?)
#456
Author: Tomasz Piotrowski
Date: Wed, 29 Nov 2000 12:31
12 lines
1599 bytes
Zgadzam się w pełni z opinią Margotki. Przedstawienie wzruszające,
wachlujące emocjami i co tu dużo gadać - po prostu dobre. Nie wiem ile z tej
dobroci było zasługą tego, że to ostatni raz i aktorzy pewnie byli wyjątkowo
zmobilizowani. Żałuję, że nie widziałem wcześniej, bo wczoraj mógłbym to
zobaczyć po raz kolejny a nie pierwszy jak się stało. Czytając post
rudziejFFki mam wrażenie, że oglądała zupełnie inne przedstawienie.
Muszę przyznać, że Cieplak mnie nawrócił (co nie jest takie proste) w
kwestii aktorów Jungowskiej i Mastalerza, za którymi wcześniej nie
przepadałem. Prosiaczek szczególnie przypadł mi do gustu, aż miałem wyrzuty
sumienia, jak jadłem wczoraj kolację ;-)

T.
Re: Kubus P. po raz ostatni...(?)
#453
Author: margotka
Date: Wed, 29 Nov 2000 13:01
59 lines
2452 bytes
rudziaFFka napisał(a) w wiadomości: <902r2u$6bl$1@news.tpi.pl>...

>nie nie przez papierki

a dlaczego?

>raczej nic z tego - bardzo daleko mu bylo do ksiazki...

spektakl nigdy ksiazka nie bedzie, nigdy... ale byl wzruszajacy i zabawny -
a to chyba rowniez cechy ksiazki, nie sadzisz?


>khem - a pamietasz spektakl prezentowany drzewiej w Teatrze Ochota?

Nie - nie widzialam go. Mozesz cos wiecej?

>i to ten slaby punkt... Jak do Jandy mozna doskonale dopasowac... Jande,
tak i Jungowska byla bardzo mocno Jungowska...

A Stuhr tez jest zawsze Stuhrowaty i jakos nie mozna odmowic mu tego, ze
jest dobrym aktorem.

Spektakl jednego aktora?
No, nie do konca... Wprawdzie Jungowska rzeczywiscie byla BARDZO widoczna,
ale inne postacie bronia sie znakomicie. Nawet Klapouchy-Stanislaw Brudny,
ktory scena bynajmniej nie potrzebowal wladac, nie dal przytloczyc sie gra
Jungowskiej.

>oooch, Margotko :( to smutno

chlip:)




>> Tygrys byl troche typem przyglupowatego (w sympatyczny sposob
>infantylnego)
>> szpanera w skurzanej kurtce Harleyowca:)
>
>kolejny wyjatkowo slaby punkt - rece mi opadly :((( dlaczego taki szablon?

No tu musze sie chyba z Toba zgodzic. Aczkolwiek nie do konca: te czerwone
skrzydelka na kurtce skojarzyly mi sie z filmami sensacyjnymi, gdzie nalezy
sie gangu, np. Tygrysa, czy cos w tym stylu:) A to akurat bylo zabawne.
Grozny nie-grozny Tygrys:) musial miec troche "pazurkow":) Przynajmniej
pozornie:)

>Po dobrym wstepie - swiatlo+dzwiek+cialo
>niestety nic ciekawego ... rozczarowalam sie i nie kryje, ze wyszlam
>zmeczona i natychmiast poszlam spaaaaac :/

Och, RudziaFFko :( to dopiero jest smutne...

>serdecznosci
rowniez:)

pozdr.
m.
Re: Kubus P. po raz ostatni...(?)
#455
Author: maciej hrynczyszyn
Date: Wed, 29 Nov 2000 23:47
70 lines
3258 bytes
On 29 lis 2000, rudziaFFka [wredna@box43.gnet.pl] wrote:

>margotka tez sie wybrala:
>> Smutno... Coz.. 80 przedstawien bodajze i koniec przez papierki... A
>> spektakl niesamowity.
>
>nie nie przez papierki

A przez?

>> Wzruszajacy i zabawny, jak i ksiazka.
>
>raczej nic z tego - bardzo daleko mu bylo do ksiazki...

Nie zgadzam się. Jest to najbardziej udana adaptacja 'Kubusia' jaką widziałem. 
Prawda, że trochę bardziej dla dorosłych niż książka.

>> O dziwo,
>> jego postacie bronia sie znakomicie!
>
>nic z
>o:( 

?

>> Np. w Prosiaczka wcielila sie Edyta Jungowska. Strach w jej
>> wykonaniu byl rzeczowy, jesli mozna tak to okreslic. Byl naturalny -
>> taki, jaki kazdy chyba odczuwa i bojac sie do tego przyznac, zaczyna
>> kombinowac, jakby tu od "strachliwej" sytuacji uciec.
>
>i to ten slaby punkt... Jak do Jandy mozna doskonale dopasowac...
>Jande, tak i Jungowska byla bardzo mocno Jungowska... 

Co ma do tego Janda? Możesz podkręcić jasność wypowiedzi?

>Spektakl jednego
>aktora? Jak na moja skromna osobe rozowy akcent byl za mocny. 

Dla mnie nie, zupełnie nie. Cieplak znakomicie odczytał i pokazał to co u 
Milne'a jest, tyle że między wierszami.

>I jaki zal, ze Cieslak nie ustawil aktorow na rowni, ze nadal -
>zgadzajac sie z pochwala i Kubusia i Kapuhego - Prosiak byl
>najwazniejszy. 

Prawdę mówiąc nie odniosłem wrażenia nierównowagi w wyeksponowaniu postaci, o 
którym mówisz.

>> Cieplak zrobil kawal dobrej roboty. Scenografia, muzyka, swiatlo...
>> Wszystko dopracowane.
>
>Po dobrym wstepie - swiatlo+dzwiek+cialo
>niestety nic ciekawego ... rozczarowalam sie i nie kryje, ze wyszlam
>zmeczona i natychmiast poszlam spaaaaac :/

Rzeczywiście, wśród moich znajomych spektakl też był kontrowersyjny i 
przyjmowany biegunowo odmiennie. Dla mnie jest jedną z najlepszych rzeczy 
widzianych w teatrze w ciągu istatnich lat. Szkoda, że nie zobaczę go po raz 
czwarty...


Ps. Czy mogłabyś jakoś rozsądnie łamać linie, najlepiej gdzieś między 74 a 78 
znakiem? Ciężko Cię czytać.

m.
-- 
 Maciej Hrynczyszyn banshee*uoo.univ.szczecin.pl _ __   __ _  __| | __ _
  ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ | '_ \ / _` |/ _` |/ _` |
- Life's passing you by, Garfield.              | | | | (_| | (_| | (_| |
- Make sure it shuts the door on the way out.   |_| |_|\__,_|\__,_|\__,_|
Re: Kubus P. po raz ostatni...(?)
#451
Author: maciej hrynczyszyn
Date: Wed, 29 Nov 2000 23:47
19 lines
1500 bytes
On 29 lis 2000, margotka [margotka@box43.gnet.pl] wrote:

>
>Prosiacz(e)k/a to "rozowiutki" podlotek, zapamietujacy sie w
>>>marzeniach o napietych, niebieskich szelkach Krolika:)
>>
>>Krzysia chyba?
>
>Krolika:)

U Milne'a jest Krzysia, a u Cieplaka Królika AFAIR. Nota bene piękny moment na 
scenie :-)

m.
-- 
 Maciej Hrynczyszyn banshee*uoo.univ.szczecin.pl _ __   __ _  __| | __ _
  ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ | '_ \ / _` |/ _` |/ _` |
- Life's passing you by, Garfield.              | | | | (_| | (_| | (_| |
- Make sure it shuts the door on the way out.   |_| |_|\__,_|\__,_|\__,_|
Re: Kubus P. po raz ostatni...(?)
#458
Author: maciej hrynczyszyn
Date: Wed, 29 Nov 2000 23:47
25 lines
2053 bytes
On 29 lis 2000, margotka [margotka@box43.gnet.pl] wrote:

>Duze wrazenie zrobila na mnie, zreszta
>moja ulubiona, scena wreczania urodzinowego prezentu Klapouchemu
>(Stanislaw Brudny). Klapouchy (zgorzknialy, zlosliwy i nieco
>przemadrzaly starzec) - szczerze wzruszony i "naprawde szczesliwy" w
>momencie, gdy Kubus (grany zreszta przez Marysie Peszek -/niesamowita
>swiadomosc ciala... znac reke Leszka Bzdyla/) 

Tak, tylko szkoda, że ten ruch i bycie na scenie z 'Kubusia' zostało jej we 
wszystkim, w czym ją później widziałem - w 'Elżbiecie Bam' (przed 'Kubusiem' 
grała inaczej!), w 'Madagaskarze'...
A, bo nie wiem, czy Maria Peszek terminowała jakoś u Leszka Bzdyla?

>Cieplak zrobil kawal dobrej roboty. Scenografia, muzyka, swiatlo...
>Wszystko dopracowane. Az nie moge sie po tym spektakllu otrzasnac:)

To prawda. *Znakomite* przedstawienie.

m.
-- 
 Maciej Hrynczyszyn banshee*uoo.univ.szczecin.pl _ __   __ _  __| | __ _
  ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ | '_ \ / _` |/ _` |/ _` |
- Life's passing you by, Garfield.              | | | | (_| | (_| | (_| |
- Make sure it shuts the door on the way out.   |_| |_|\__,_|\__,_|\__,_|
Re: Kubus P. po raz ostatni...(?)
#457
Author: maciej hrynczyszyn
Date: Wed, 29 Nov 2000 23:47
15 lines
1545 bytes
On 29 lis 2000, Tomasz Piotrowski [tomaszek@maniac.org.pl] wrote:

>Muszę przyznać, że Cieplak mnie nawrócił (co nie
>jest takie proste) w kwestii aktorów Jungowskiej i Mastalerza, za
>którymi wcześniej nie przepadałem. 

Mastalerz jest tu genialny. A i Cieplak zbudował mu genialną postać. Kojarzył 
mi się z partyjnym aktywistą :-)

m.
-- 
 Maciej Hrynczyszyn banshee*uoo.univ.szczecin.pl _ __   __ _  __| | __ _
  ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ | '_ \ / _` |/ _` |/ _` |
- Life's passing you by, Garfield.              | | | | (_| | (_| | (_| |
- Make sure it shuts the door on the way out.   |_| |_|\__,_|\__,_|\__,_|
Re: Kubus P. po raz ostatni...(?)
#454
Author: rudziaFFka
Date: Thu, 30 Nov 2000 09:27
103 lines
5076 bytes
margotka :):

> >nie nie przez papierki
>
> a dlaczego?

niestety dosyc duzo sklada sie na problemy z "porozumieniem sie" z nowymi
wlascicielami praw autorskich... takze sytuacja naszych teatrow, ktore i tak
duzo placily za mozliwosc wystawiania Kubusia...
same papierki nie sa az tak trudne do przeskoczenia...

> >raczej nic z tego - bardzo daleko mu bylo do ksiazki...
>
> spektakl nigdy ksiazka nie bedzie, nigdy... ale byl wzruszajacy i
zabawny -
> a to chyba rowniez cechy ksiazki, nie sadzisz?

mnie chodzi mi o truizmy ;)

> >khem - a pamietasz spektakl prezentowany drzewiej w Teatrze Ochota?
>
> Nie - nie widzialam go. Mozesz cos wiecej?

nie za baudzo;) dziecieciem bylam - i byc moze te 120 centymetrow wykrzywia
mi pamiec;) Przyznaje jednak, ze ochocki spektakl, prezentowany na mniejszej
przestrzeni - wsrod widzow i z bardzo dobrym wykorzystaniem aktora w takiej
przestrzeni zapadl mi w pamiec jako swoisty (podkreslam to) ideal teatralnej
adaptacji Kubusia dla... troche starszych jednak dzieci:)

> >i to ten slaby punkt... Jak do Jandy mozna doskonale dopasowac... Jande,
> tak i Jungowska byla bardzo mocno Jungowska...
>
> A Stuhr tez jest zawsze Stuhrowaty i jakos nie mozna odmowic mu tego, ze
> jest dobrym aktorem.

taaak, Janda takoz - ale cala ta mila trojka w roli Prosiaczka... hm...
Niewielu jest aktorow ktorzy rownie dobrze "wypadaja" w roli krzaka,
krolewny Sniezki i Hamleta.
charakterystycznosc...

> Spektakl jednego aktora?
> No, nie do konca... Wprawdzie Jungowska rzeczywiscie byla BARDZO widoczna,

oooch, to bardzo bylo bardzowatosciowe... i zgrzytalo z czytelnym przeciez
przekazem Cieslaka...

> ale inne postacie bronia sie znakomicie.

niestety - to dobre okreslenie: bronili sie doskonale, ale byla to obrona...

>Nawet Klapouchy-Stanislaw Brudny,
> ktory scena bynajmniej nie potrzebowal wladac, nie dal przytloczyc sie gra
> Jungowskiej.

zapasy na scenie nie zachwycaja - mnie, oczywiscie, wszystkie te zgryzliwe
uwagi wynikaja z tego, ze tak a nie inaczej patrze i widze :) (slucham i
slysze, dotykam i czuje itepe)

> >oooch, Margotko :( to smutno
>
> chlip:)

;)
> >> Tygrys byl troche typem przyglupowatego (w sympatyczny sposob
> >infantylnego)
> >> szpanera w skurzanej kurtce Harleyowca:)
> >
> >kolejny wyjatkowo slaby punkt - rece mi opadly :((( dlaczego taki
szablon?
>
> No tu musze sie chyba z Toba zgodzic. Aczkolwiek nie do konca: te czerwone
> skrzydelka na kurtce skojarzyly mi sie z filmami sensacyjnymi, gdzie
nalezy
> sie gangu, np. Tygrysa, czy cos w tym stylu:)

nooo taaak, tak, Przyglupiasty Tygrys, Przechwalacz, Latacz, Korzystacz z
Zelu Do Wlosow itepe... hm... za mocno, za bardzo. Staralam sie jeszcze
odnalezc tabliczke znamionowa, na ktorej dla co mniej wyspanych widzow
jeszcze ktos dopisalby kilka epitetow podkreslajacych to, co i tak walilo po
oczach:(((

>A to akurat bylo zabawne.
> Grozny nie-grozny Tygrys:) musial miec troche "pazurkow":) Przynajmniej
> pozornie:)

hmih.... jak mozna bylo Malenstwo zBoberkowac, odbierajac Mu atrybuty
Malenstwowatosci, dlaczemu Tygrysowatosc zostala tak ordynarnie podkreslona?
Prosiaczkowatosc miala zostac zJungowskowana (??;)) i - niestety nie udalo
sie, bo jednak Prosiaczek nadal byl Prosiaczkiem, tylko juz mocno
wyrosnietym;).... i doszlam do sedna - nie bylo w Kubusiu P. konsekwencji,
jakby Cieslak zaczal robic pyszny sernik, ale wyszla karpatka... - niby tez
dooobra, ale jakos wszystko do kupy zemdlilo i znuzylo (mnie, mnie;)))

> >Po dobrym wstepie - swiatlo+dzwiek+cialo
> >niestety nic ciekawego ... rozczarowalam sie i nie kryje, ze wyszlam
> >zmeczona i natychmiast poszlam spaaaaac :/
>
> Och, RudziaFFko :( to dopiero jest smutne...
>

ooo nie:))) wyspalam sie, a o to nie latwo ;)))

serdecznosci:)))
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads