Thread View: pl.hum.pisarstwo
4 messages
4 total messages
Started by moria
Sun, 01 Feb 2004 22:17
Świat lub nie-świat
Author: moria
Date: Sun, 01 Feb 2004 22:17
Date: Sun, 01 Feb 2004 22:17
47 lines
4210 bytes
4210 bytes
Świat. Świat, niczym pudełko zapałek. Wiele porażek i sukcesów, poukładanych ciasno jeden obok drugiego. Gdzie nie ma początku ani końca, a każdy najmniejszy nawet ruch, może skończyć się, ułamaniem patyczka podtrzymującego główkę. Istnienie w tej klatce z papieru przypomina niekończącą się wegetację. Dzień, jeden za drugim przemija i odpływa jak fala, która zaraz po narodzinach umiera. Prawdziwość i fałsz przenikają się wzajemnie i pokrywają, a wszystko przestaje mieć sens. Człowiek w tym wszystkim nie jest, ani dobrem ani złem, gdyż po prostu go nie ma. Młodość i starość połączone w jedno dają marzenie o odpoczynku. Czasami gdy pudełko się otwiera i jakiejś zapałce udaje się wyjść na zewnątrz, na chwilę sens życia wraca. Jednak zazwyczaj, zapałka błądzi, a wiatr porywa ją i strąca w przepaść, z której nie ma ucieczki. Świat nie zgadza się na szczęście chociaż tej jednej zapałki. Bezduszna wieczność zagarnia ją i nic po niej nie zostaje. Wtedy wszystko wraca do normy i ludzie znowu są ludźmi, a zapałki zapałkami. Jedyne co nigdy nie wraca do poprzedniego stanu to to, że klatka nie znika. Przemiana pudełka zapałek w klatkę, jest tym bardziej znacząca, iż ogień dławiący płomieniami kartkę, nie zniszczy tlącego się jedynie metalu krat. Czarne myśli wypełniają przesyconą dymem przestrzeń, lecz nigdy nie wygrywają, ani nie przegrywają, bo nie ma nikogo, kogo mogłyby zniszczyć lub pokonać. Otchłań przestaje być otchłanią, również przez te krótkie chwile gdy płomień nadziei przedostaje się przez gęstą sieć okrywającą serce. Wtedy nawet w chwilach, gdy wydaje się, że serca nie ma, pozostaje mała iskierka pozwalająca przetrwać ciemność. Pomimo iż zazwyczaj płomyczek gaśnie zaraz po zapaleniu, zapałka jest na tyle silna by przeżyć. Podobno „człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać„ to samo dotyczy zapałki. Pomimo tego, że ze wszystkich stron napływają chmury nie dające żyć, a zapałka wyniszcza się od środka i od zewnątrz, nie jest pokonana, gdyż walczy. Walka polega na odśrodkowej sile podtrzymującej zapałkę na powierzchni. Zazwyczaj zapałka żyje do czasu gdy umrze. Nigdy nie wie ile będzie trwało jej życie. Długość egzystencji zależy tylko od niej samej, ale o tym dowiaduje się dopiero gdy umiera i patrzy w długi tunel bez końca. Jedyne, co tak naprawdę wtedy widzi to ciemność i bezkres nicości. Wtedy zaczyna rozumieć, że nic nie miało sensu, więc wszystko zależało od niej. Spokój to wszystko co czuje, i czego nie czuje. Zmęczenie wypełnia ją do ostatniej komórki, a zgnilizna codziennego życia doprowadza do obłędu. Kontrast między tym co robi i czuje jest tym większy, że niepojęty przez nią samą. Dlatego świat jest dla niej niezrozumiały, i dlatego ona jest nie rozumiana przez świat. Podstawowym składnikiem tego niezrozumienia jest fakt, że świat dąży do zniszczenia zapałki, a ona do zniszczenia jego. To dążenie do wzajemnego unicestwienia uzmysławia zapałce swą małość wobec ogromnego świata. Świata gdzie dla zwykłej zapałki nie ma miejsca. -- Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Odp: Świat lub nie-świat
Author: Joanna Robakowska
Date: Mon, 02 Feb 2004 01:29
Date: Mon, 02 Feb 2004 01:29
14 lines
1409 bytes
1409 bytes
Użytkownik moria <moria666@buziaczek.pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych napisał: udało mi się złowić jedno zdanie z gatuku "nic dodać, nic ująć": "Zazwyczaj zapałka żyje do czasu gdy umrze". całości jakoś niezdolnam dziś objąć rozumem, ale każde zdanie z osobna nadaje się na złotą myśl ;) pozdrawiam asia Lec gratis: Sursum corda! Ale nie wyżej mózgu.
Odp: Świat lub nie-świat
Author: Garbaty Aniol
Date: Mon, 02 Feb 2004 15:55
Date: Mon, 02 Feb 2004 15:55
11 lines
1428 bytes
1428 bytes
Hej, Użytkownik "moria" <moria666@buziaczek.pl> napisał w wiadomości news:3dbe.00000112.401d7af0@newsgate.onet.pl... > Świat. Świat, niczym pudełko zapałek. <ciach> Wolę tłumaczenie Forresta Gumpa. Jest śmieszniejsze. A poważnie - polecam więcej literatury, a mniej Coehlo i Whartona. Pozdrawiam GA
Re: Świat lub nie-świat
Author: kgkinia
Date: Sun, 19 Jan 2014 07:37
Date: Sun, 19 Jan 2014 07:37
3 lines
4375 bytes
4375 bytes
Nie daje sobie rady z tym wszystkim. Mając 18 lat przeżyłam takie rzeczy, że mam już dosyć wszystkiego... Nigdy nie pomyślałabym że będę musiała wyprowadzić się z domu, i nauczyć się żyć na swoim.. Musiałam się usamodzielnić i zdać sobie sprawe z tego, jak ciężko jest się utrzymać.. Nie chcę już z nikim się kłócić i robić sobie coraz więcej wrogów, bo to nie o to tu chodzi... Chcę po prostu normalnie żyć a coraz więcej osób ma mi coś za złe... Zaczęłam pracować i utrzymuje się sama, z mamą nie mam już takiego kontaktu jak miałam kiedyś, jednym słowem mogę liczyć sama na siebie.. Siostra też nie ma zamiaru mieć ze mną jakiegokolwiek kontaktu... Zostałam zupełnie sama, mam tylko pare osób do których mogę zwrócić się o pomoc.. Nie mogę pogodzić się z tym, że jeszcze przed chwilą miałam tyle osób którzy chcieli mi pomóc i mieli zamiar mnie wspierać w trudnych sytuacjach, w których nie dałabym sobie rady ... i co ? Żadna z tych osób do tej pory nie zapytała się chociaż czy daje sobie jakoś rade.. Zupełnie nic... Jest mi strasznie przykro, że ludzie którzy byli ze mną i znają mnie troche czasu potrafili się odwrócić ... Trzymam w sobie tyle rzeczy, że gdybym tylko miała osobę która by mnie wysłuchała i pomogła odrazu byłoby zupełnie inaczej... Jak już mówiłam, zostałam sama, mieszkam u kumpeli która bardzo dużo mi pomogła ... Gdyby nie ona to zapewne siedziałabym dalej na tej patologii z moją siostrą w jednym pokoju, mieszkaniu bez wody i w tym całym bagnie które mnie otaczało.. Co mam na myśli ? To, że nie mogłam normalnie iść spać, zjeść śniadania, wykąpać się itp. Było mi tak strasznie ciężko, że przestałam już wierzyć w to że kiedykolwiek odbije się od tego dna i przestane robić rzeczy które źle wpływały na moją osobę.. Na dzień dzisiejszy mogę pwiedzieć że wszystko idzie powoli do przodu, mam spokój, i to czego nie miałam będąc tam... Jedyne czego mi brakuje to tych osób które były przy mnie... najbardziej brakuje mi siostry, która zadała mi taki cios, że wątpie że zapomne o tych krzywdach które mi wyrządziła... Nigdy jej tego nie zapomne... Żyłam z nią w jednym pokoju, w jednym domu a ona potrafiła zrobić mi takie świństwo.. Nie wierze, że człowiek bez skrupułów umie posunąć się do takich rzeczy .. ; ( myślałam, że ona, będąc moją siostrą pomimo wszystko będzie mnie wspierać ale jak widać grubo się myliłam... I gdzie tu jest sens ? Co to za życie... Można powiedzieć że jestem jeszcze gówniarą która ma gówno w głowie, ale moja psychika przez te wszystkie rzeczy które wydarzyły się w moim życiu jest już tak słaba że czasem mam chwile, kiedy zastanawiam się czy jeszcze w ogóle mam dla kogo żyć i czy nie lepiej by było gdybym po prostu zniknęła z tego całego bałaganu ... ;(
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads