Thread View: pl.hum.pisarstwo
12 messages
12 total messages
Started by Me(L)Isa
Wed, 23 Jul 2008 15:07
oddział z powyłamywanymi nogami
Author: Me(L)Isa
Date: Wed, 23 Jul 2008 15:07
Date: Wed, 23 Jul 2008 15:07
57 lines
5211 bytes
5211 bytes
musiałam odczuć na własnej skórze i przekonać się, że obecna służba zdrowia
nie spełnia oczekiwań, a przecież moje nie są znów aż tak wygórowane; ale wróćmy
do początku i poznajmy fakty:
dzień pierwszy, (środa): po rocznym oczekiwaniu na przydział miejsca, zgłaszam
się
na oddział rehabilitacyjny o ósmej rano. czekam godzinę do otwarcia izby przyjęć.
pani, bardziej niż w średnim wieku, o twarzy pooranej siecią zmarszczek, zjawia się
kilka minut po 9-tej, i zaraz wychodzi, bez poinformowania, kiedy zostanę przyjęta.
ale to nic, mam czas - myślę, nie tracąc spokoju. w końcu czekałam na to miejsce rok,
więc jeszcze godzinę, dwie - cóż za różnica?
w międzyczasie przychodzą inni pacjenci, więc na ich zdziwione pytania, dlaczego
nie ma nikogo, odpowiadam, że pani była, ale wyszła i pewnie niebawem wróci. po
godzinie, może półtorej pani z izby przyjęć wraca i otwiera pokój przyjęć. młoda
osoba, bardzo zdenerwowana, ostrym tonem zwraca jej uwagę, że skoro na tabliczce
widnieje informacja, iż izba przyjęć jest czynna od godziny 9-tej, to pani powinna
przyjmować interesantów od godziny 9-tej. pani tłumaczy, że to nie jest jej jedyne
zajęcie i najpierw musiała pozałatwiać inne sprawy. zaprasza zdenerwowaną dziewczynę
do środka. jeszcze dwie, trzy osoby korzystając z zamieszania wchodzą bez kolejki
przede mną, ale ja wspaniałomyślnie nie tracę spokoju. w końcu co tam, czekałam rok
poczekam i te dwie, trzy godziny - cóż za różnica?;-)
faktycznie około godziny 11 - podpisuję mnóstwo papierków, oddaję całą informację
o przebiegu dotychczasowego leczenia i zostaję przyjęta na oddział. jeszcze przez dwie
godziny czekam na korytarzu na zwolnienie miejsca w pokoju i wreszcie z całym
ekwipunkiem ląduję w trzyosobowym pokoju ( i tak mam szczęście - mogłam znaleźć się
na sali 6-cio osobowej).
przyglądam się jak pan "dezynfekuje" łóżko mokrą szmatką, wyjaśniając, że właśnie
zabrakło preparatu w aerozolu służącego do tych celów. na domiar złego zabrakło również
pościeli i pani musi pożyczyć z innego oddziału jakąś sfatygowaną żółtą i poplamioną
dżersejową powłokę bez zapięcia. a już poduszka to kompletny niewypał, waży ze cztery
kilogramy, z olbrzymią plamą mokrego łoju, zajmującą 7/8 poduszki i zupełnie nie
chciała się dać upchać do zbyt małej poszewki.
ale to było naprawdę nic. i tak nie śpię na poduszkach, zawsze wożę ulubiony
wałeczek, przygotowana na takie jak powyżej ewentualności. koszmar miał się pojawić
wkrótce po zajęciu łóżka. otóż z powodu ciasnoty zazębiało się "tyłkami" z łóżkiem
sąsiadki. więc każdy jej ruch przenosił się na moje i odwrotnie. bujałam się, kiwałam,
podskakiwałam, drgałam przy każdym jej ruchu. to była bardzo żywotna, energiczna,
starsza pani. wstawała już o piątej rano i przez godzinę niczym wielki włochaty
chrabąszcz szeleściła foliowymi torebkami; coś odwijała, przekładała, jadła, siorbała,
znów zawijała, potem siadała i długo masowała ramiona, nogi stękając i kiwając się
w tył i w przód - do tyłu - do przodu. zrozumiałam więc, że codziennie już o godzinie
piątej będę mieć pobudkę.
nie było lepiej wieczorami. pokoje pootwierane na korytarz, czy to z powodu
niechęci starszych ludzi do otwierania okien, a może z powodu zwykłej ciekawości, aby
obserwować wszystko co dzieje się na korytarzu, nie pozwalały na żadną intymność.
nawet po godzinie 22-ej nie milkły głośne rozmowy i na nic zdało się zamknięcie naszego
pokoju; głośne rozmowy, śmiechy docierały potęgowane ciszą, nasilały się nie pozwalając
na wypoczynek ani na zaśnięcie. i tak miało być aż do końca mojego pobytu. na domiar
złego zanim umilkły głosy z korytarza, staruszka zaczynała swój chrapany koncert,
wypełniając pokój najprzeróżniejszymi dźwiękami. nie było mowy o zaśnięciu.
po kilku bezsennych nocach, miałach ochotę płakać, krzyczeć a nawet gryźć.
dzień drugi, (czwartek):
spokojnie! ciąg dalszy nie nastąpi:-))
--
Mel
Re: oddział z powyłamywanymi nogami (biała maffia i powrót samobójcy-grafomana [oklaski, ach oklaski])
Author: Les Pe
Date: Sun, 10 Aug 2008 08:18
Date: Sun, 10 Aug 2008 08:18
30 lines
2463 bytes
2463 bytes
Użytkownik "Me(L)Isa" > musiałam odczuć na własnej skórze i przekonać się, że obecna służba > zdrowia > nie spełnia oczekiwań [...] > po kilku bezsennych nocach, miałach ochotę płakać, krzyczeć a nawet > gryźć.[...] > spokojnie! ciąg dalszy nie nastąpi:-))[...] A czy nie przyszło Ci do głowy, że skoro jest się utrapieniem dla tylu osób, to wyraźny znak, że najwyższa pora umierać? Sam, po niedawnym pobycie w jednej z placówek, miałem ochotę skończyć ze sobą w spektakularny sposób, ale powstrzymałem się resztką sił, ponieważ obawiam się, że takie rozwiązanie spowodowałoby również koniec mojej obiecującej, pisarskiej kariery - a muszę Ci wyznać w wielkiej tajemnicy: mam tu rzeszę zapalonych (żeby nie powiedzieć - zapalczywych) fanów. Ot, chroniąc przed upałami rozpełzło się tylko towarzystwo i pochowało pod kamieniami... Z tego (i kilku innych powodów) na ekspertyzę grafologiczną swego tekstu raczej nie licz, chociaż z drugiej strony: gdybyś zamiast montować tekst rodem z pl. pręgierz rozwinęła wątek babciochrabąszcza (czyli kogoś, kto normalnie, być może, jest bardzo sympatyczny, ale w konkretnej sytuacji i zbyt bliskim kontakcie - mocno upierdliwy) mogłoby być, być może, ciekawie. Spokojnie! Ciąg dalszy nastąpi... P.Lep's
Re: oddział z powyłamywanymi nogami (biała maffia i powrót samobójcy-grafomana [oklaski, ach oklaski])
Author: Me(L)Isa
Date: Fri, 15 Aug 2008 19:11
Date: Fri, 15 Aug 2008 19:11
42 lines
3097 bytes
3097 bytes
Użytkownik "Les Pe" > Użytkownik "Me(L)Isa" > >> musiałam odczuć na własnej skórze i przekonać się, że obecna służba zdrowia >> nie spełnia oczekiwań [...] >> po kilku bezsennych nocach, miałach ochotę płakać, krzyczeć a nawet gryźć.[...] >> spokojnie! ciąg dalszy nie nastąpi:-))[...] > > A czy nie przyszło Ci do głowy, że skoro jest się utrapieniem dla tylu osób, to > wyraźny znak, że najwyższa pora umierać? Może to nie jest już ta "najwyższa pora", ale skoro nie wierzę w reinkarnację, to jednak żal by było nawet tak mało obiecujacej kariery pisarskiej;-)) A z drugiej strony, któż to wie, co jest po drugiej stronie...ale przecież zdążymy się dowiedzieć? > Sam, po niedawnym pobycie w jednej z placówek, miałem ochotę skończyć ze sobą w > spektakularny sposób, ale powstrzymałem się resztką sił, ponieważ obawiam się, że > takie rozwiązanie spowodowałoby również koniec mojej obiecującej, pisarskiej > kariery - a muszę Ci wyznać w wielkiej tajemnicy: mam tu rzeszę zapalonych (żeby nie > powiedzieć - zapalczywych) fanów. > Ot, chroniąc przed upałami rozpełzło się tylko towarzystwo i pochowało pod > kamieniami... Fakt, kiepska pora na "wysiadywanie piskląt". > Z tego (i kilku innych powodów) na ekspertyzę grafologiczną swego tekstu raczej nie > licz, chociaż z drugiej strony: gdybyś zamiast montować tekst rodem z pl. pręgierz > rozwinęła wątek babciochrabąszcza (czyli kogoś, kto normalnie, być może, jest bardzo > sympatyczny, ale w konkretnej sytuacji i zbyt bliskim kontakcie - mocno upierdliwy) > mogłoby być, być może, ciekawie. Masz całkowitą rację. > Spokojnie! Ciąg dalszy nastąpi... :-)) Dzięki za słówko w temacie. Pozdrawiam. M. > P.Lep's
Re: oddział z powyłamywanymi nogami (biała maffia i powrót samobójcy-grafomana [oklaski, ach oklaski])
Author: Les Pe
Date: Sat, 16 Aug 2008 08:51
Date: Sat, 16 Aug 2008 08:51
33 lines
2325 bytes
2325 bytes
Użytkownik "Me(L)Isa" > A z drugiej strony, któż to wie, co jest po drugiej stronie...ale przecież > zdążymy się dowiedzieć? No nie wiem, zdaje się, że jestem w pewnym sensie "nieśmiertelny". > Fakt, kiepska pora na "wysiadywanie piskląt". Zagadka: jeśli z wysiadywanych jaj wykluwają się pisklęta, to co się wykluwa z wysiadywanych piskląt?:) A już na poważnie: niegdyś była tu całkiem sprawnie działająca wylęgarnia. Ale może wreszcie wszystkie nieloty odleciały do c.k albo dead as a dodo? Może czas na feniksa? Cuda się przecież zdarzają! > Masz całkowitą rację. Z wrodzoną skromnością odpowiem: jak zwykle! > Dzięki za słówko w temacie. Pozdrawiam. Dzięki za pozdrowienia (chociaż wolałbym łyżeczkę konfitur;) W każdym razie to działa w obie strony, bo dzięki Tobie (a raczej przez Ciebie), pierwszy raz z dawien dawna chwyciłem klawiaturę w dłonie i zamaszystymi kulfonami zacząłem (na własny użytek - jakby kto pytał) spisywać wrażenia z pobytu - takie to wszystko ulotne... P.Lep's PS I zwięźlej proszę, bo to teraz grupa poświęcona ciszy!
Re: oddział z powyłamywanymi nogami (biała maffia i powrót samobójcy-grafomana [oklaski, ach oklaski])
Author: Me(L)Isa
Date: Mon, 18 Aug 2008 19:19
Date: Mon, 18 Aug 2008 19:19
49 lines
2761 bytes
2761 bytes
Użytkownik "Les Pe" : > Użytkownik "Me(L)Isa" > >> A z drugiej strony, któż to wie, co jest po drugiej stronie...ale przecież >> zdążymy się dowiedzieć? > > No nie wiem, zdaje się, że jestem w pewnym sensie "nieśmiertelny". Jestem, albo mi się wydaje, że nie wiem;-) >> Fakt, kiepska pora na "wysiadywanie piskląt". > > Zagadka: jeśli z wysiadywanych jaj wykluwają się pisklęta, to co się wykluwa z > wysiadywanych piskląt?:) Takie "nieloty"/ kulomioty... (jakieś wierszoświdrygałki, jakieś prozoulęgałki. A tak na poważnie: letnie zniewolenie, lenistwo mocium panie i te pogodowe zawirowania chińskogruzińskie. > Dzięki za pozdrowienia (chociaż wolałbym łyżeczkę konfitur;) Wiśniową, lubisz? > W każdym razie to działa w obie strony, bo dzięki Tobie (a raczej przez Ciebie), > pierwszy raz z dawien > dawna chwyciłem klawiaturę w dłonie i zamaszystymi kulfonami zacząłem > (na własny użytek - jakby kto pytał) spisywać wrażenia z pobytu - takie to wszystko > ulotne... Szybciej wychodzą mi fotki. Zapraszam (?) http://picasaweb.google.pl/aleksandra.mairron > P.Lep's > > PS > I zwięźlej proszę, bo to teraz grupa poświęcona ciszy! Zwięźlej(?) tylko w szaliku/haiku.;-)) z lotu ptaka piąta rano wynurza się słońce z oceanu http://picasaweb.google.pl/aleksandra.mairron/WschodyIZachody -- Me(L)Isa
Re: oddział z powyłamywanymi nogami (biała maffia i powrót samobójcy-grafomana [oklaski, ach oklaski])
Author: Les Pe
Date: Tue, 19 Aug 2008 22:50
Date: Tue, 19 Aug 2008 22:50
73 lines
3693 bytes
3693 bytes
Użytkownik "Me(L)Isa" > Użytkownik "Les Pe" : >> Użytkownik "Me(L)Isa" >> >>> A z drugiej strony, któż to wie, co jest po drugiej stronie...ale >>> przecież >>> zdążymy się dowiedzieć? >> >> No nie wiem, zdaje się, że jestem w pewnym sensie "nieśmiertelny". > > Jestem, albo mi się wydaje, że nie wiem;-) Ale przecież zdążymy? Ale z drugiej strony - któż to wie... A poważnie: a jeśli nie ma żadnej drugiej (ani ciemnej księżyca) strony? Kto nam o tym powie? Tylko nie mów, ze poeci... >> Zagadka: jeśli z wysiadywanych jaj wykluwają się pisklęta, to co się >> wykluwa z wysiadywanych piskląt?:) > > Takie "nieloty"/ kulomioty... A może waćpanno z nielotów (F16) i kulomiotów wykluwać... pfu... wykuwać lemiesze? > A tak na poważnie: letnie [...] lenistwo mocium panie Stereotyp rodem ze szkoły powszechnej: całe wakacje błogiego lenistwa, czyli od rana do wieczora: granie w piłkę, bieganie po łące, pluskanie w rzece, włażenie na drzewa w lesie, granie w piłkę, w palanta, kulki, kapsle, a potem znowu w piłkę, wiszenie głową w dół na trzepaku, jazda na rowerze, desce, wrotkach, tramwajowym cycu, gra w piłkę, zabawa w wojnę, w policjantów i złodziei, w piłkę - a nawet w wolnym czasie latanie za dziewczynami (oraz granie w piłkę). > Wiśniową, lubisz? Z wiśniowych najlubie wiśniówkę. > Szybciej wychodzą mi fotki. Zapraszam (?) > http://picasaweb.google.pl/aleksandra.mairron Niektóre ciekawe i fajne, ale pozwól, że tradycyjnie pomarudzę: aż prosi się o selekcję Niezłe mieszają się z mniej niezłymi, a 123 ujęcia tej samej góry czy chałupy (a choćby i na końcu świata) nieco nuży (z albumem foto jest jak z haiku - czym krótsze, tym lepiej). Z drugiej strony (a więc może jednak druga strona istnieje?) środkowa część "wschodów/zachodów" woła o pomstę (do nieba?). Nie mam nic na przeciw zdjęciom poruszonym, przyznam się, że sam kiedyś próbowałem tej techniki http://picasaweb.google.pl/lespe.picasa/Poruszone?authkey=YVLv-1bX2v0 i przekonałem się, że to diabelnie trudna sztuka. Ale jak Cię to bawi, to czemu nie? > z lotu ptaka > > piąta rano > wynurza się słońce > z oceanu z (o)pozycji wzlatującego (spod wody) słońca Piąta rano larus wznoszą płaczliwe larum (oczywiście larus ridibundus:) Pozdrawiam -- P.Lep's
Re: oddział z powyłamywanymi nogami (biała maffia i powrót samobójcy-grafomana [oklaski, ach oklaski])
Author: Me(L)Isa
Date: Wed, 20 Aug 2008 21:01
Date: Wed, 20 Aug 2008 21:01
73 lines
4053 bytes
4053 bytes
Użytkownik "Les Pe" > A poważnie: a jeśli nie ma żadnej drugiej (ani ciemnej księżyca) strony? Jak to nie ma? sama ogladałam przez ciemne szkiełko ostatnie zaćmienie ;-))) > A może waćpanno z nielotów (F16) i kulomiotów wykluwać... pfu... wykuwać lemiesze? Oj, chyba raczej tarczę wyklujemy... na wszelkie zmartwienia: tarcza ------------------------------------------ ...na wszelkie kłopoty: kowalski i tu dla przypomnienia taki króce fiks niby kawał?: - kowalski, widziałem was wczoraj - byliście upici. eee nie, panie kierowniku - picia była u mnie. >> A tak na poważnie: letnie [...] lenistwo mocium panie > > Stereotyp rodem ze szkoły powszechnej: całe wakacje błogiego lenistwa, czyli (...) > Z wiśniowych najlubie wiśniówkę. Pewnie z kompotu (!) można zrobić (?);-))). Tylko wstrząsnąć trzeba;-))0! > >> Szybciej wychodzą mi fotki. Zapraszam (?) >> http://picasaweb.google.pl/aleksandra.mairron > > Niektóre ciekawe i fajne, ale pozwól, że tradycyjnie pomarudzę: aż prosi się o > selekcję. Niezłe mieszają się z mniej niezłymi, a 123 ujęcia tej samej góry czy > chałupy (a choćby i na końcu świata) nieco nuży (z albumem foto jest jak z haiku - > czym krótsze, tym lepiej). A wiesz jak trudno wybrać te 10% najlepszych? (z 1300 zrobionych w ciągu kilku dni? gdzie wszystko zupełnie nowe jest i takie ulotne, że chciałoby się zatrzymać jak najdłużej pod powiekami, a tylko w taki sposób jest to możliwe. >Z drugiej strony (a więc może jednak druga strona istnieje?) środkowa część >"wschodów/zachodów" woła o pomstę (do nieba?). To była pierwsza próba uchwycenia wędrujacego księżyca w czasie jazdy samochodem z prędkością powyżej setki. Czasami wisiał na wprost drogi; pomyślałam, że takie "kosmiczne" i zatrzymałam;-( > Nie mam nic na przeciw zdjęciom poruszonym, przyznam się, że sam kiedyś próbowałem > tej techniki > http://picasaweb.google.pl/lespe.picasa/Poruszone?authkey=YVLv-1bX2v0 > i przekonałem się, że to diabelnie trudna sztuka. > Ale jak Cię to bawi, to czemu nie? Gorzej! Ja nie wiedziałam, że to w ogóle "sztuka", że można coś takiego robić. To był impuls. Zabawa i ciekawość. >> z lotu ptaka >> >> piąta rano >> wynurza się słońce >> z oceanu > > z (o)pozycji wzlatującego (spod wody) słońca > > Piąta rano > larus wznoszą > płaczliwe larum > > (oczywiście larus ridibundus:) tupot białych mew o pusty pokład w dali morza zew na głowie okład... Pozdrawiam, Mel > Pozdrawiam > -- > P.Lep's
Re: oddział z powyłamywanymi nogami (biała maffia i powrót samobójcy-grafomana [oklaski, ach oklaski])
Author: Les Pe
Date: Wed, 20 Aug 2008 22:41
Date: Wed, 20 Aug 2008 22:41
64 lines
3590 bytes
3590 bytes
Użytkownik "Me(L)Isa" > Użytkownik "Les Pe" > >> A poważnie: a jeśli nie ma żadnej drugiej (ani ciemnej księżyca) strony? > > Jak to nie ma? sama ogladałam przez ciemne szkiełko ostatnie zaćmienie > ;-))) Oglądałaś z ziemi ciemną stronę księżyca? A więc Jerry Driscoll jednak się mylił... >> A może waćpanno z nielotów (F16) i kulomiotów wykluwać... pfu... wykuwać >> lemiesze? > > Oj, chyba raczej tarczę wyklujemy... na wszelkie zmartwienia: tarcza > ------------------------------------------ ...na wszelkie kłopoty: > kowalski Obawiam się jednak, że z następnej wojny możemy wrócić na tarczy... A na kłopoty to Bednarski chyba? > i tu dla przypomnienia taki króce fiks niby kawał?: Gdzieś w Afryce środkowej biali myśliwi przypadkowo dostrzegają swojego ziomala, przybitego włócznią do baobabu. - Bardzo pana boli? - pytają zatroskani, - Nie! - odpowiada tamten. - Tylko wtedy, gdy się śmieję... > A wiesz jak trudno wybrać te 10% najlepszych? (z 1300 zrobionych w ciągu > kilku dni? gdzie wszystko zupełnie nowe jest i takie ulotne, że chciałoby > się > zatrzymać jak najdłużej pod powiekami, a tylko w taki sposób jest to > możliwe. Ale dla widza Twoje osobiste odczucia związane z danym miejscem czy sytuacją nie mają żadnego znaczenia. Co z tego, że w tym hotelu, przypuśćmy, spędziłaś upojną noc, a na tamtej górze oświadczył Ci się przybity dzidą do baobabu dawno niewidziany kolega z podstawówki. Masz 10 prawie identycznych zdjęć, to musisz wybrać jedno. Koniec, kropka. > To była pierwsza próba uchwycenia wędrującego księżyca w czasie > jazdy samochodem z prędkością powyżej setki. Czasami wisiał > na wprost drogi; pomyślałam, że takie "kosmiczne" i zatrzymałam;-( No dobrze - odpowiedź jest rozbrajająca, więc wybaczam wszystko;) >> Ale jak Cię to bawi, to czemu nie? > > Gorzej! Ja nie wiedziałam, że to w ogóle "sztuka", że można coś takiego > robić. > To był impuls. Zabawa i ciekawość. I o to własnie w życiu (a szczególnie w sexie) chodzi! > tupot białych mew o pusty pokład > w dali morza zew na głowie okład... Tupot mew, wzbiera gniew;) -- P.Lep's
Re: oddział z powyłamywanymi nogami (biała maffia i powrót samobójcy-grafomana [oklaski, ach oklaski])
Author: Me(L)Isa
Date: Thu, 21 Aug 2008 09:08
Date: Thu, 21 Aug 2008 09:08
45 lines
2899 bytes
2899 bytes
Użytkownik "Les Pe" : >>> A poważnie: a jeśli nie ma żadnej drugiej (ani ciemnej księżyca) strony? >> >> Jak to nie ma? sama ogladałam przez ciemne szkiełko ostatnie zaćmienie ;-))) > > Oglądałaś z ziemi ciemną stronę księżyca? A więc Jerry Driscoll jednak się mylił... masz na myśli TEGO Driscoll'a ;-)) http://www.starwon.com.au/~korey/Hanoi%20Jane.htm > - Bardzo pana boli? - pytają zatroskani, > - Nie! - odpowiada tamten. - Tylko wtedy, gdy się śmieję... :-)) >> A wiesz jak trudno wybrać te 10% najlepszych? > Ale dla widza Twoje osobiste odczucia związane z danym miejscem czy sytuacją nie mają > żadnego znaczenia. No to nie musi oglądać... > Masz 10 prawie identycznych zdjęć, to musisz wybrać jedno. > Koniec, kropka. Może tak a może nie... Taki wschód słońca oglądałam pierwszy raz w życiu (z lotu ptaka) i może nigdy więcej, wiec dla mnie pozostanie jedyne takie doświadczenie. A w ogóle trudno poddaję się kanonom:-). Ale dzięki za Twoje spostrzeżenia, może uda mi sie wziąć je pod uwagę przy kolejnych albumach, (bo widzisz, to sporo pracy przy takiej segregacji). > No dobrze - odpowiedź jest rozbrajająca, więc wybaczam wszystko;) Dziękuję:-) >> To był impuls. Zabawa i ciekawość. > > I o to własnie w życiu (a szczególnie w sexie) chodzi! :-) Mel > > -- > P.Lep's
Re: oddział z powyłamywanymi nogami (biała maffia i powrót samobójcy-grafomana [oklaski, ach oklaski])
Author: Les Pe
Date: Thu, 21 Aug 2008 15:33
Date: Thu, 21 Aug 2008 15:33
41 lines
2385 bytes
2385 bytes
Użytkownik "Me(L)Isa" > masz na myśli TEGO Driscoll'a ;-)) > > http://www.starwon.com.au/~korey/Hanoi%20Jane.htm Och nie! Chodziło o portiera w studiu przy Abbye Road. Niestety w góglach tego raczej nie znajdziesz;) >> Ale dla widza Twoje osobiste odczucia związane z danym miejscem czy >> sytuacją nie mają żadnego znaczenia. > > No to nie musi oglądać... Takie proste, a ja, głupi, na to nie wpadłem;) >> Masz 10 prawie identycznych zdjęć, to musisz wybrać jedno. >> Koniec, kropka. > > Może tak a może nie... Ech, w ten wysublimowany sposób można urkęcić łeb wszystkim argumentom! > wschód słońca oglądałam pierwszy raz w życiu Śpioch! > i może nigdy więcej Pesymistka! > Ale dzięki za Twoje spostrzeżenia, może uda mi sie wziąć je pod uwagę > przy kolejnych albumach, (bo widzisz, to sporo pracy przy takiej > segregacji). I dlatego zazwyczaj fotograficy nie redagują swoich albumów. -- P.Lep's
Re: oddział z powyłamywanymi nogami (biała maffia i powrót samobójcy-grafomana [oklaski, ach oklaski])
Author: Me(L)Isa
Date: Thu, 21 Aug 2008 19:56
Date: Thu, 21 Aug 2008 19:56
30 lines
2460 bytes
2460 bytes
Użytkownik "Les Pe" : > Takie proste, a ja, głupi, na to nie wpadłem;) Cieszę się, że tego nie napisałam na początku, bo cała przyjemność z rozmowy by mnie ominęła:-) > > Ech, w ten wysublimowany sposób można urkęcić łeb wszystkim argumentom! Lubię wysublimowane sposoby:-) > > Śpioch! Przyznaję się bez bicia:-). > > Pesymistka! Niestety, ale walczę z tym:-) > >> Ale dzięki za Twoje spostrzeżenia, może uda mi sie wziąć je pod uwagę >> przy kolejnych albumach, (bo widzisz, to sporo pracy przy takiej segregacji). > > I dlatego zazwyczaj fotograficy nie redagują swoich albumów. I to by mi się podobało; żadnych sentymentów, żadnych widzimisię. Profesjonalnie, fachowo i skutecznie. Ale, skoro to tylko hobby, to i tak jest "z przytupem" (?!) Serdeczności i podziękowania. -- Mel > -- > P.Lep's
Re: oddział z powyłamywanymi nogami (biała maffia i powrót samobójcy-grafomana [oklaski, ach oklaski])
Author: Les Pe
Date: Thu, 21 Aug 2008 21:20
Date: Thu, 21 Aug 2008 21:20
29 lines
2209 bytes
2209 bytes
Użytkownik "Me(L)Isa" > Cieszę się, że tego nie napisałam na początku, bo cała przyjemność > z rozmowy by mnie ominęła:-) Nie, żebym chciał zawłaszczyć całą przyjemność, ale będę się upierał, że i tak cała po mojej (ciemnej) stronie:) > Lubię wysublimowane sposoby:-) Lubię osobników, którzy takie rzeczy lubią. > I to by mi się podobało; żadnych sentymentów, żadnych widzimisię. > Profesjonalnie, fachowo i skutecznie. O czym by nie rozmawiał, to i tak zawsze skończy się na seksie;) > Ale, skoro to tylko hobby, to > i tak jest "z przytupem" (?!) Z przytupem i przygwizdem. > Serdeczności i podziękowania. Kłaniam się i czekam na kolejne albumy. -- P.Lep's
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads