Article View: pl.hum.pisarstwo
Article #18586oddział z powyłamywanymi nogami
From: Me(L)Isa
Date: Wed, 23 Jul 2008 15:07
Date: Wed, 23 Jul 2008 15:07
57 lines
5211 bytes
5211 bytes
musiałam odczuć na własnej skórze i przekonać się, że obecna służba zdrowia
nie spełnia oczekiwań, a przecież moje nie są znów aż tak wygórowane; ale wróćmy
do początku i poznajmy fakty:
dzień pierwszy, (środa): po rocznym oczekiwaniu na przydział miejsca, zgłaszam
się
na oddział rehabilitacyjny o ósmej rano. czekam godzinę do otwarcia izby przyjęć.
pani, bardziej niż w średnim wieku, o twarzy pooranej siecią zmarszczek, zjawia się
kilka minut po 9-tej, i zaraz wychodzi, bez poinformowania, kiedy zostanę przyjęta.
ale to nic, mam czas - myślę, nie tracąc spokoju. w końcu czekałam na to miejsce rok,
więc jeszcze godzinę, dwie - cóż za różnica?
w międzyczasie przychodzą inni pacjenci, więc na ich zdziwione pytania, dlaczego
nie ma nikogo, odpowiadam, że pani była, ale wyszła i pewnie niebawem wróci. po
godzinie, może półtorej pani z izby przyjęć wraca i otwiera pokój przyjęć. młoda
osoba, bardzo zdenerwowana, ostrym tonem zwraca jej uwagę, że skoro na tabliczce
widnieje informacja, iż izba przyjęć jest czynna od godziny 9-tej, to pani powinna
przyjmować interesantów od godziny 9-tej. pani tłumaczy, że to nie jest jej jedyne
zajęcie i najpierw musiała pozałatwiać inne sprawy. zaprasza zdenerwowaną dziewczynę
do środka. jeszcze dwie, trzy osoby korzystając z zamieszania wchodzą bez kolejki
przede mną, ale ja wspaniałomyślnie nie tracę spokoju. w końcu co tam, czekałam rok
poczekam i te dwie, trzy godziny - cóż za różnica?;-)
faktycznie około godziny 11 - podpisuję mnóstwo papierków, oddaję całą informację
o przebiegu dotychczasowego leczenia i zostaję przyjęta na oddział. jeszcze przez dwie
godziny czekam na korytarzu na zwolnienie miejsca w pokoju i wreszcie z całym
ekwipunkiem ląduję w trzyosobowym pokoju ( i tak mam szczęście - mogłam znaleźć się
na sali 6-cio osobowej).
przyglądam się jak pan "dezynfekuje" łóżko mokrą szmatką, wyjaśniając, że właśnie
zabrakło preparatu w aerozolu służącego do tych celów. na domiar złego zabrakło również
pościeli i pani musi pożyczyć z innego oddziału jakąś sfatygowaną żółtą i poplamioną
dżersejową powłokę bez zapięcia. a już poduszka to kompletny niewypał, waży ze cztery
kilogramy, z olbrzymią plamą mokrego łoju, zajmującą 7/8 poduszki i zupełnie nie
chciała się dać upchać do zbyt małej poszewki.
ale to było naprawdę nic. i tak nie śpię na poduszkach, zawsze wożę ulubiony
wałeczek, przygotowana na takie jak powyżej ewentualności. koszmar miał się pojawić
wkrótce po zajęciu łóżka. otóż z powodu ciasnoty zazębiało się "tyłkami" z łóżkiem
sąsiadki. więc każdy jej ruch przenosił się na moje i odwrotnie. bujałam się, kiwałam,
podskakiwałam, drgałam przy każdym jej ruchu. to była bardzo żywotna, energiczna,
starsza pani. wstawała już o piątej rano i przez godzinę niczym wielki włochaty
chrabąszcz szeleściła foliowymi torebkami; coś odwijała, przekładała, jadła, siorbała,
znów zawijała, potem siadała i długo masowała ramiona, nogi stękając i kiwając się
w tył i w przód - do tyłu - do przodu. zrozumiałam więc, że codziennie już o godzinie
piątej będę mieć pobudkę.
nie było lepiej wieczorami. pokoje pootwierane na korytarz, czy to z powodu
niechęci starszych ludzi do otwierania okien, a może z powodu zwykłej ciekawości, aby
obserwować wszystko co dzieje się na korytarzu, nie pozwalały na żadną intymność.
nawet po godzinie 22-ej nie milkły głośne rozmowy i na nic zdało się zamknięcie naszego
pokoju; głośne rozmowy, śmiechy docierały potęgowane ciszą, nasilały się nie pozwalając
na wypoczynek ani na zaśnięcie. i tak miało być aż do końca mojego pobytu. na domiar
złego zanim umilkły głosy z korytarza, staruszka zaczynała swój chrapany koncert,
wypełniając pokój najprzeróżniejszymi dźwiękami. nie było mowy o zaśnięciu.
po kilku bezsennych nocach, miałach ochotę płakać, krzyczeć a nawet gryźć.
dzień drugi, (czwartek):
spokojnie! ciąg dalszy nie nastąpi:-))
--
Mel
Technical Details
Message-ID:
<g67hi8$rah$1@atlantis.news.neostrada.pl>Path:
mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!newsfeed.gazeta.pl!wsisiz.edu.pl!newsfeed.neostrada.pl!atlantis.news.neostrada.pl!news.neostrada.pl!not-for-mailShow Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!newsfeed.gazeta.pl!wsisiz.edu.pl!newsfeed.neostrada.pl!atlantis.news.neostrada.pl!news.neostrada.pl!not-for-mail From: "Me\(L\)Isa" <aleksandra.mairron@wp.pl> Newsgroups: pl.hum.pisarstwo Subject: oddział z powyłamywanymi nogami Date: Wed, 23 Jul 2008 17:07:28 +0200 Organization: TP - http://www.tp.pl/ Lines: 59 Message-ID: <g67hi8$rah$1@atlantis.news.neostrada.pl> NNTP-Posting-Host: cvw58.internetdsl.tpnet.pl X-Trace: atlantis.news.neostrada.pl 1216825737 27985 83.19.104.58 (23 Jul 2008 15:08:57 GMT) X-Complaints-To: usenet@news.neostrada.pl NNTP-Posting-Date: Wed, 23 Jul 2008 15:08:57 +0000 (UTC) X-Priority: 3 X-MSMail-Priority: Normal X-Newsreader: Microsoft Outlook Express 6.00.2900.3138 X-MimeOLE: Produced By Microsoft MimeOLE V6.00.2900.3198 X-RFC2646: Format=Flowed; Original MIME-Version: 1.0 Content-Type: text/plain; charset=UTF-8 Content-Transfer-Encoding: 8bit