🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: pl.hum.pisarstwo
6 messages
6 total messages Started by Ilonka Sun, 29 Dec 2002 13:05
Korona - wstęp
#1156
Author: Ilonka
Date: Sun, 29 Dec 2002 13:05
179 lines
10381 bytes
 Słowem wstępu, zanim potępicie, zmieszacie z błotem i oskarżycie o plagiat,
poczekajcie aż akcja się rozwinie ok? Każde opowiadanie fantasy ma wspólne
punkty, w każdym trwa odwieczna walka dobra ze złem, a elfy, trolle orki i
krasnoludy to jeden z elementów fantasy.

no to ready? steady? go! ;)









Starzec o imieniu Ulke rozejrzał się po zgromadzonych w sali wędrowcach. A
potem skierował wzrok na koronę leżącą  na stole. Leżała tu... chłodne złoto
i przepych kamieni. Splamiona krwią, zhańbiona nienawiścią, obmyta łzami
niewinnych ludzi. Budziła strach i pożądanie. A u starego druida bolesny
skurcz serca. To jego przodkowie zlecili krasnoludom olbrzymim i elfom wykuć
ten klejnot. Miał służyć wszystkim stworzeniom, a od kiedy istniał,
przynosił tylko ból i cierpienie.

A teraz leżała na okrągłym, drewnianym stole spowita w delikatną, mleczną
poświatę. Zdawała się być uśpiona, nieświadoma tego, że oto jej los jest już
przesądzony. Ale pięć owalnych kamieni pulsowało równomiernie. Sprawczyni
największych cudów i najokrutniejszych zbrodni.

Włożona na głowę dawała niewyobrażalną władzę. Najpierw chłód metalu na
skroniach - koił i upajał. Po paru chwilach przychodziła świadomość siły i
upijała jak wino, wprawiała w zachwyt, w szał i przynosiła opętanie.

Pięć kamieni w koronie światła dawały siłę, której umysł żadnej rozumnej
istoty nie potrafił ogarnąć.

Rubin - czerwony jak krew - kamień miłości.

Szafir - błękitny jak toń oceanu - kamień mocy

Szmaragd - zielony jak falująca trawa - kamień nadziei

Opal - złoty jak ogień - kamień siły

Diament - przezroczysty jak powietrze - kamień życia.

Ten, kto włożył koronę światła, poznawał mowę ptaków i zwierząt, mógł zejść
na dno oceanu i oddychać jak ryba, panował nad umysłami innych poznając ich
myśli i pragnienia. Ten rządził życiem i śmiercią.

Bez kamieni korona światła stawała się nic nie wartym kawałkiem kruszcu.

I to był cel dzisiejszego spotkania. Druid spojrzał na skupione, poważne
twarze osób zgromadzonych w sali. Wszyscy oni przemierzyli setki mil, by
dzisiaj stawić się na tym wzgórzu... By raz na zawsze zakończyć krwawe
wojny, by położyć kres okrutnym żniwom, które zbierała korona światła.

"Tak więc znaleźliśmy się w punkcie zwrotnym" Ulke zwrócił się do
zgromadzonych, ujmując w pomarszczone, drżące dłonie klejnot.

"Zróbmy to" młody, wysoki elf z rodu elfów leśnych wyciągnął lekko dłoń
ponad koronę, jakby chciał poczuć jej moc swoim dotykiem.

"Zniszczmy tę przeklętą koronę. Po to tu przybyliśmy" dodał niecierpliwie
człowiek o ciemnych włosach i orzechowych oczach. Druid spojrzał na
pozostałych, szukając w ich oczach aprobaty dla tego, co miało się wydarzyć.
Oprócz leśnego elfa i człowieka, w sali znajdował się jeszcze krasnolud,
morski elf i drugi mężczyzna. Pięciu władców najpotężniejszych krain w
świecie. To oni mieli odebrać moc koronie.

Starzec westchnął ciężko. To ta piątka miała dzisiaj zabrać kamienie, by
ukryć je w miejscach, gdzie nikt nie będzie mógł dotrzeć.

Elfy - obaj smukli i wysocy, choć różni od siebie. Władcy państw elfickich
na zachodzie i południu. Ta gdzie rosła niezmierzona puszcza, tam gdzie
szumiał ogromny ocean. Elfy mieszkające w głębokich lasach i głębokich
wodach, strzegące zazdrośnie swych tajemnic i magii.

Krasnoludy - krępe stwory zamieszkujące łańcuchy górskie na północy. Żyjące
głównie z wydobycia cennych kruszców głęboko w kopalniach.

Ludzie - wrzuceni pomiędzy te dwie rasy, zamieszkujący ogromne równiny
głównie na zachodzie i w centrum świata.

To ich najbardziej obawiał się druid. Ludzie - dziwne istoty. Potrafili
równie mocno kochać, co nienawidzić. Szybcy jak elfy, ale brakowało im
elfickiej rozwagi i opanowania. Wytrzymali jak krasnoludy, ale bardziej
chytrzy i przebiegli.

Dla miłości potrafili wyrzec się wszystkiego. W szale nienawiści nie wahali
się zabić. I to oni, decyzją rady wielkich dwunastu mieli otrzymać dwa z
pięciu kamieni - kamień miłości i kamień życia.

Kolejne dwa - kamienie nadziei i mocy - przeznaczone były elfom.

 I w końcu ostatni  z nich - kamień siły - miał wraz z krasnoludzkim władcą
trafić na daleką północ.

Tak, to był dobry wybór pomyślał Ulke. Tak musiało być. Tylko taki podział
gwarantował, że korona światła nigdy się nie odrodzi.

"Dzisiaj dopełni się przeznaczenie" druid zwrócił się w końcu do zebranych
"Dzisiaj korona światła przestanie istnieć" na te słowa starzec zadrżał i
oparł się o stół. Młodszy z elfów podskoczył jak błyskawica i przytrzymał
druida pod łokieć. Ten uśmiechnął się z wdzięcznością.

"Zanim jednak podzielimy kamienie" kontynuował "Chcę, żebyście wiedzieli jak
wielka odpowiedzialność spocznie na waszych barkach. Wierzę, że ją
udźwigniecie. Że nie dopuścicie do tego, by korona światła kiedykolwiek
odzyskała swoja moc" druid wyciągnął zza pazuchy maleńki sztylet "Oto wasze
kamienie" z lekkim wysiłkiem podważał kolejne klejnoty. Kiedy wyjął pierwszy
z nich, pozostałe przestały pulsować i znikła mleczna poświata otaczająca
koronę. Po paru chwilach wszystkie pięć kamieni leżało na stole obok
ogołoconej korony. Wyglądała żałośnie z ziejącymi pustką otworami. Wszyscy
zgromadzeni poczuli lekki niepokój i zmieszanie patrząc na ten bezużyteczny
już kawałek metalu.

Ulke ujął w palce dwa pierwsze kamienie i podszedł do ludzi.

Pierwszy z nich był wysokim blondynem o błękitnych oczach - spokojnych i
uczciwych. Thomas Riven - władca księstwa Krallmouth położonego w samym
sercu zachodniego świata. O niego druid był całkowicie spokojny. Jego
poddani przyjaźnili się ze swoimi sąsiadami - elfami i przejęli od nich
spokój i opanowanie. Plotki głosiły też, ze Thomas kochał z wzajemnością
Meruthiel - elficką władczynię.

O wiele bardziej Ulke obawiał się o los drugiego kamienia. Ten miał trafić
do rąk Cedrika Gothe. Ten człowiek o krewkim charakterze i smagłej skórze
był bardzo popędliwy i zaborczy. W życiu kierował się głównie emocjami, nie
pozwalając dojść do głosu rozsądkowi. Jego księstwo - Forceland - znajdowało
się na północnym wschodzie i mieszkający tam ludzie często bratali się i
ubijali interesy z krasnoludami. Druid liczył na to, że w Cedriku przeważy
jego lepsza strona charakteru i nie złamie on złożonej tu przysięgi.

"Thomasie - to dla ciebie kamień życia" starzec ujął mężczyznę za dłoń i
złożył w jej zagłębieniu brylant.

"Cedriku" zwrócił się do drugiego człowieka "Oto dla ciebie kamień miłości"
podał czarnowłosemu mężczyźnie rubin. Obaj skłonili się przed nim w
milczeniu i ustąpili miejsca kolejnym wędrowcom. Tymczasem do przodu
wystąpiły elfy. Ich druid był absolutnie pewien. Wiedział, że prędzej zginą,
niż pozwolą, by ktokolwiek posiadł ich tajemnicę. Starzec uśmiechnął się
lekko patrząc na elfickich władców. Pierwszego z nich zwano Warendilion i
należał do elfów leśnych o brunatnych włosach i oczach. Jego towarzysz był
sporo starszy i niższy. Eliroth był władcą elfów morskich. On i jego bracia
zamieszkiwali głębie oceanu, ale potrafiły również oddychać powietrzem.

"Warendilionie, Elirothie" druid podszedł do elfów "Znam was obu od
maleńkości. Dlatego jestem spokojny o los kamieni, które wam dzisiaj
powierzam" to mówiąc Ulke złożył w dłoniach elfów zielony i niebieski
klejnot "Ufam, że nie zawiedziecie mieszkańców świata" druid położył dłoń na
ramieniu młodszego z elfów i odwrócił się w stronę samotnie stojącego
krasnoluda.

 "Tumli Olbrzymi!!" lekki uśmiech przebiegł przez pooraną zmarszczkami twarz
"Najzacniejszy z krasnoludzkich wojowników" starzec ruszył w stronę krępej
postaci i uściskał ją serdecznie "Czy twoja obrotna żonka wciąż robi to
słynne ciasto jagodowe?" zapytał żartobliwie a Tumli roześmiał się tubalnie

"Kazała mi koniecznie zaprosić cię do nas w gościnę"

"Z przyjemnością skorzystam z zaproszenia" Ulke pokiwał entuzjastycznie
głową biorąc ze stołu ostatni kamień "Słyszałem też, że wkrótce przybędzie
ci następca tronu" czy pozostałym się tylko zdawało, czy ten stary szelma
puścił oko do Tumliego? Krasnolud pokiwał głową twierdząco

"Mam nadzieję, że on, tak jak i ty, dotrzyma przysięgi i będzie chronił
kamień siły" druid uniósł w górę, przyglądając się mu przez moment. Kamień
mienił się w grał kolorami w promieniach słonecznych. W końcu złożył go na
ręce Tumliego, a ten natychmiast schował go do skórzanego woreczka
zawieszonego na szyi. Druid przymknął oczy zmęczony. A więc dokonało się...

"Błagam was na wszystko, co jest dla was święte - nie pozwólcie by kamienie
kiedykolwiek połączyły się w koronie światła. Złożyliście przysięgę  i
liczę, że jej dotrzymacie" Ulke spoglądał na pięciu wędrowców z prawdziwą
troską "Rada Wielkich Dwunastu obdarzyła was zaufanie. Nie zawiedźcie ich" z
tymi słowy druid odwrócił się i zniknął za masywnymi drzwiami. Audiencja
była zakończona.

*!*!*!*!*!*
Re: Korona - wstęp
#1157
Author: Tumor Mozgowicz
Date: Sun, 29 Dec 2002 15:08
26 lines
2047 bytes
Hi

Rozumiem, że to jest wstęp i jako wstęp spełnia swoją rolę, bo w kilkunastu
akapitach dość jasno nakreśla to, co zapewne będzie tematem książki, czyli
poszukiwanie owych pięciu kamieni. Niestety całość pachnie na kilometr
sztampą i ogranymi stereotypami.

Druga rzecz to pewna doza nielogiczności.

     1. Nie można tej korony po prostu przetopić w cholerę, a kamieni spalić
albo utopić na dnie Rowu Mariańskiego ( nie wiem jak reszta, ale diamenty
palą się dość dobrze.)

     2. Skoro zdobny w kamienie diadem daje tak ogromną moc, to dlaczego jej
były właściciel, Ulke, nie wsunie jej na siwy łeb i nie zmieni
rzeczywistości tak, żeby inni myśleli, że to na przykład korona cierniowa,
ale nic nie warta gęś w potrawce.

Ale, to wszystko są sprawy drugorzędne. Podstawowe pytanie w opowieści
brzmi, czy będę czytał ją dalej i muszę odpowiedzieć, że nie wiem. Może
akcja rozwinie się w pierwszym rozdziale, czego życzę.

---
Pozdrowionka
Tumor Mózgowicz
UWAGA: Aby odpisać mi bezpośrednio usuń pierwsze U z adresu e-mail
Re: Korona - wstęp
#1158
Author: valeriush
Date: Sun, 29 Dec 2002 18:26
210 lines
11020 bytes
Jedna sugestia. O ile mi wiadomo to do rasy ''orkow'' Tolkien ma prawa
autorskie jeszcze do 2025 roku. Pozdrawiam.
Użytkownik "Ilonka" <ilonka15@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:aumrki$i99$1@news.onet.pl...
> Słowem wstępu, zanim potępicie, zmieszacie z błotem i oskarżycie o
plagiat,
> poczekajcie aż akcja się rozwinie ok? Każde opowiadanie fantasy ma wspólne
> punkty, w każdym trwa odwieczna walka dobra ze złem, a elfy, trolle orki i
> krasnoludy to jeden z elementów fantasy.
>
> no to ready? steady? go! ;)
>
>
>
>
>
>
>
>
>
> Starzec o imieniu Ulke rozejrzał się po zgromadzonych w sali wędrowcach. A
> potem skierował wzrok na koronę leżącą  na stole. Leżała tu... chłodne
złoto
> i przepych kamieni. Splamiona krwią, zhańbiona nienawiścią, obmyta łzami
> niewinnych ludzi. Budziła strach i pożądanie. A u starego druida bolesny
> skurcz serca. To jego przodkowie zlecili krasnoludom olbrzymim i elfom
wykuć
> ten klejnot. Miał służyć wszystkim stworzeniom, a od kiedy istniał,
> przynosił tylko ból i cierpienie.
>
> A teraz leżała na okrągłym, drewnianym stole spowita w delikatną, mleczną
> poświatę. Zdawała się być uśpiona, nieświadoma tego, że oto jej los jest
już
> przesądzony. Ale pięć owalnych kamieni pulsowało równomiernie. Sprawczyni
> największych cudów i najokrutniejszych zbrodni.
>
> Włożona na głowę dawała niewyobrażalną władzę. Najpierw chłód metalu na
> skroniach - koił i upajał. Po paru chwilach przychodziła świadomość siły i
> upijała jak wino, wprawiała w zachwyt, w szał i przynosiła opętanie.
>
> Pięć kamieni w koronie światła dawały siłę, której umysł żadnej rozumnej
> istoty nie potrafił ogarnąć.
>
> Rubin - czerwony jak krew - kamień miłości.
>
> Szafir - błękitny jak toń oceanu - kamień mocy
>
> Szmaragd - zielony jak falująca trawa - kamień nadziei
>
> Opal - złoty jak ogień - kamień siły
>
> Diament - przezroczysty jak powietrze - kamień życia.
>
> Ten, kto włożył koronę światła, poznawał mowę ptaków i zwierząt, mógł zejś
ć
> na dno oceanu i oddychać jak ryba, panował nad umysłami innych poznając
ich
> myśli i pragnienia. Ten rządził życiem i śmiercią.
>
> Bez kamieni korona światła stawała się nic nie wartym kawałkiem kruszcu.
>
> I to był cel dzisiejszego spotkania. Druid spojrzał na skupione, poważne
> twarze osób zgromadzonych w sali. Wszyscy oni przemierzyli setki mil, by
> dzisiaj stawić się na tym wzgórzu... By raz na zawsze zakończyć krwawe
> wojny, by położyć kres okrutnym żniwom, które zbierała korona światła.
>
> "Tak więc znaleźliśmy się w punkcie zwrotnym" Ulke zwrócił się do
> zgromadzonych, ujmując w pomarszczone, drżące dłonie klejnot.
>
> "Zróbmy to" młody, wysoki elf z rodu elfów leśnych wyciągnął lekko dłoń
> ponad koronę, jakby chciał poczuć jej moc swoim dotykiem.
>
> "Zniszczmy tę przeklętą koronę. Po to tu przybyliśmy" dodał niecierpliwie
> człowiek o ciemnych włosach i orzechowych oczach. Druid spojrzał na
> pozostałych, szukając w ich oczach aprobaty dla tego, co miało się
wydarzyć.
> Oprócz leśnego elfa i człowieka, w sali znajdował się jeszcze krasnolud,
> morski elf i drugi mężczyzna. Pięciu władców najpotężniejszych krain w
> świecie. To oni mieli odebrać moc koronie.
>
> Starzec westchnął ciężko. To ta piątka miała dzisiaj zabrać kamienie, by
> ukryć je w miejscach, gdzie nikt nie będzie mógł dotrzeć.
>
> Elfy - obaj smukli i wysocy, choć różni od siebie. Władcy państw elfickich
> na zachodzie i południu. Ta gdzie rosła niezmierzona puszcza, tam gdzie
> szumiał ogromny ocean. Elfy mieszkające w głębokich lasach i głębokich
> wodach, strzegące zazdrośnie swych tajemnic i magii.
>
> Krasnoludy - krępe stwory zamieszkujące łańcuchy górskie na północy.
Żyjące
> głównie z wydobycia cennych kruszców głęboko w kopalniach.
>
> Ludzie - wrzuceni pomiędzy te dwie rasy, zamieszkujący ogromne równiny
> głównie na zachodzie i w centrum świata.
>
> To ich najbardziej obawiał się druid. Ludzie - dziwne istoty. Potrafili
> równie mocno kochać, co nienawidzić. Szybcy jak elfy, ale brakowało im
> elfickiej rozwagi i opanowania. Wytrzymali jak krasnoludy, ale bardziej
> chytrzy i przebiegli.
>
> Dla miłości potrafili wyrzec się wszystkiego. W szale nienawiści nie
wahali
> się zabić. I to oni, decyzją rady wielkich dwunastu mieli otrzymać dwa z
> pięciu kamieni - kamień miłości i kamień życia.
>
> Kolejne dwa - kamienie nadziei i mocy - przeznaczone były elfom.
>
>  I w końcu ostatni  z nich - kamień siły - miał wraz z krasnoludzkim
władcą
> trafić na daleką północ.
>
> Tak, to był dobry wybór pomyślał Ulke. Tak musiało być. Tylko taki podział
> gwarantował, że korona światła nigdy się nie odrodzi.
>
> "Dzisiaj dopełni się przeznaczenie" druid zwrócił się w końcu do zebranych
> "Dzisiaj korona światła przestanie istnieć" na te słowa starzec zadrżał i
> oparł się o stół. Młodszy z elfów podskoczył jak błyskawica i przytrzymał
> druida pod łokieć. Ten uśmiechnął się z wdzięcznością.
>
> "Zanim jednak podzielimy kamienie" kontynuował "Chcę, żebyście wiedzieli
jak
> wielka odpowiedzialność spocznie na waszych barkach. Wierzę, że ją
> udźwigniecie. Że nie dopuścicie do tego, by korona światła kiedykolwiek
> odzyskała swoja moc" druid wyciągnął zza pazuchy maleńki sztylet "Oto
wasze
> kamienie" z lekkim wysiłkiem podważał kolejne klejnoty. Kiedy wyjął
pierwszy
> z nich, pozostałe przestały pulsować i znikła mleczna poświata otaczająca
> koronę. Po paru chwilach wszystkie pięć kamieni leżało na stole obok
> ogołoconej korony. Wyglądała żałośnie z ziejącymi pustką otworami. Wszyscy
> zgromadzeni poczuli lekki niepokój i zmieszanie patrząc na ten
bezużyteczny
> już kawałek metalu.
>
> Ulke ujął w palce dwa pierwsze kamienie i podszedł do ludzi.
>
> Pierwszy z nich był wysokim blondynem o błękitnych oczach - spokojnych i
> uczciwych. Thomas Riven - władca księstwa Krallmouth położonego w samym
> sercu zachodniego świata. O niego druid był całkowicie spokojny. Jego
> poddani przyjaźnili się ze swoimi sąsiadami - elfami i przejęli od nich
> spokój i opanowanie. Plotki głosiły też, ze Thomas kochał z wzajemnością
> Meruthiel - elficką władczynię.
>
> O wiele bardziej Ulke obawiał się o los drugiego kamienia. Ten miał trafić
> do rąk Cedrika Gothe. Ten człowiek o krewkim charakterze i smagłej skórze
> był bardzo popędliwy i zaborczy. W życiu kierował się głównie emocjami,
nie
> pozwalając dojść do głosu rozsądkowi. Jego księstwo - Forceland -
znajdowało
> się na północnym wschodzie i mieszkający tam ludzie często bratali się i
> ubijali interesy z krasnoludami. Druid liczył na to, że w Cedriku przeważy
> jego lepsza strona charakteru i nie złamie on złożonej tu przysięgi.
>
> "Thomasie - to dla ciebie kamień życia" starzec ujął mężczyznę za dłoń i
> złożył w jej zagłębieniu brylant.
>
> "Cedriku" zwrócił się do drugiego człowieka "Oto dla ciebie kamień
miłości"
> podał czarnowłosemu mężczyźnie rubin. Obaj skłonili się przed nim w
> milczeniu i ustąpili miejsca kolejnym wędrowcom. Tymczasem do przodu
> wystąpiły elfy. Ich druid był absolutnie pewien. Wiedział, że prędzej
zginą,
> niż pozwolą, by ktokolwiek posiadł ich tajemnicę. Starzec uśmiechnął się
> lekko patrząc na elfickich władców. Pierwszego z nich zwano Warendilion i
> należał do elfów leśnych o brunatnych włosach i oczach. Jego towarzysz był
> sporo starszy i niższy. Eliroth był władcą elfów morskich. On i jego
bracia
> zamieszkiwali głębie oceanu, ale potrafiły również oddychać powietrzem.
>
> "Warendilionie, Elirothie" druid podszedł do elfów "Znam was obu od
> maleńkości. Dlatego jestem spokojny o los kamieni, które wam dzisiaj
> powierzam" to mówiąc Ulke złożył w dłoniach elfów zielony i niebieski
> klejnot "Ufam, że nie zawiedziecie mieszkańców świata" druid położył dłoń
na
> ramieniu młodszego z elfów i odwrócił się w stronę samotnie stojącego
> krasnoluda.
>
>  "Tumli Olbrzymi!!" lekki uśmiech przebiegł przez pooraną zmarszczkami
twarz
> "Najzacniejszy z krasnoludzkich wojowników" starzec ruszył w stronę krępej
> postaci i uściskał ją serdecznie "Czy twoja obrotna żonka wciąż robi to
> słynne ciasto jagodowe?" zapytał żartobliwie a Tumli roześmiał się
tubalnie
>
> "Kazała mi koniecznie zaprosić cię do nas w gościnę"
>
> "Z przyjemnością skorzystam z zaproszenia" Ulke pokiwał entuzjastycznie
> głową biorąc ze stołu ostatni kamień "Słyszałem też, że wkrótce przybędzie
> ci następca tronu" czy pozostałym się tylko zdawało, czy ten stary szelma
> puścił oko do Tumliego? Krasnolud pokiwał głową twierdząco
>
> "Mam nadzieję, że on, tak jak i ty, dotrzyma przysięgi i będzie chronił
> kamień siły" druid uniósł w górę, przyglądając się mu przez moment. Kamień
> mienił się w grał kolorami w promieniach słonecznych. W końcu złożył go na
> ręce Tumliego, a ten natychmiast schował go do skórzanego woreczka
> zawieszonego na szyi. Druid przymknął oczy zmęczony. A więc dokonało
się...
>
> "Błagam was na wszystko, co jest dla was święte - nie pozwólcie by
kamienie
> kiedykolwiek połączyły się w koronie światła. Złożyliście przysięgę  i
> liczę, że jej dotrzymacie" Ulke spoglądał na pięciu wędrowców z prawdziwą
> troską "Rada Wielkich Dwunastu obdarzyła was zaufanie. Nie zawiedźcie ich"
z
> tymi słowy druid odwrócił się i zniknął za masywnymi drzwiami. Audiencja
> była zakończona.
>
> *!*!*!*!*!*
>
>
Re: Korona - wstęp
#1159
Author: Ilonka
Date: Sun, 29 Dec 2002 19:10
6 lines
1120 bytes

> Jedna sugestia. O ile mi wiadomo to do rasy ''orkow'' Tolkien ma prawa
> autorskie jeszcze do 2025 roku.

w zasadzie orkow nie planuje :) tak tylko slowem wyjasnienia
Re: Korona - wstęp
#1160
Author: Andrzej Swiech
Date: Mon, 30 Dec 2002 10:22
83 lines
4347 bytes
Użytkownik Ilonka <ilonka15@poczta.onet.pl> w wiadomości do grup
dyskusyjnych napisał:aumrki$i99$1@news.onet.pl...
> Słowem wstępu, zanim potępicie, zmieszacie z błotem i oskarżycie o
plagiat,
> poczekajcie aż akcja się rozwinie ok?

Zaczekam:)

>Każde opowiadanie fantasy ma wspólne
> punkty, w każdym trwa odwieczna walka dobra ze złem, a elfy, trolle orki i
> krasnoludy to jeden z elementów fantasy.

Chyba niekoniecznie. Czytałaś np. Tiganę? Nikt nie odmówi tej powieści, że
to fantasy, a nie ma tam stworów rodem z Tolkiena.
I WIEM, że to powieść?

A teraz uwagi. Przede wszystkim - stylistyczne.

> Starzec o imieniu Ulke

Nie wystarczy imię? A potem z tekstu niech wyniknie że jest stary:)

>rozejrzał się po zgromadzonych w sali wędrowcach. A

Kto Was uczył zaczynania zdania od A?

> A u starego druida bolesny
> skurcz serca.

Ot i mamy wyjaśnienie, że jednak Ulke jest stary:)

<ciach>
> Ten, kto włożył koronę światła, poznawał mowę ptaków i zwierząt, mógł
zejść
> na dno oceanu i oddychać jak ryba, panował nad umysłami innych poznając
ich
> myśli i pragnienia. Ten rządził życiem i śmiercią.
>
> Bez kamieni korona światła stawała się nic nie wartym kawałkiem kruszcu.

Jak na mój gust wygląda to tak, jak rozmawiają dwa androidy:
-Wiesz, że działamy na baterie - mówi jeden.
-Wiem, ale nasz baterie trzeba ładować co trzy dni i to co najmniej przez 10
godzin - odpowiada drugi.

Jakby oba tego nie wiedziały. Zupełnie inaczej wygląda to, gdy przedstawimy
to w sytuacji, że androidy wspomniane szukają na gwałt;) energii, by
doładować baterie.
A u Ciebie własnie takie tłumaczenie na siłę to jest. Jakoś tak mi Twój
tekst Tolkienem pachnie - więc nawet u niego jest to tłumaczenie zrobione
tak, że dowiaduje się ktoś, kto tego nie wie od kogoś, kto wie.
Poza tym pomyśl, czy nie byłoby lepiej, gdybyś zaczęła od stwierdzenia:
Zebrali się, żeby zniszczyć koronę. Ulke, stary druid, spojrzał po
zgromadzonych...

Po pierwsze powodujesz, że czytelnik interesuje się tekstem. Chce się
dowiedzieć, dlaczego chcą zniszczyć koronę. Kto chce zniszczyć koronę. Co to
za korona. itp itd...

<ciach>
> Elfy - obaj smukli i wysocy, choć różni od siebie. Władcy państw elfickich
<>ciach>
Ludzie - wrzuceni pomiędzy te dwie rasy, zamieszkujący ogromne równiny
głównie na zachodzie i w centrum świata.

I po co znów wymieniać rasy z ich plusami i minusami? Szczególnie ludzi,
skoro to akurat nic nie wnosi, a akapit dalej druid nad nimi rozmyśla.
Tak zupełnie a propos - do jakiej rasy należy druid?
<ciach>

Mam jeszcze mnóstwo uwag, ale nie chcę tego posta rozpychać. Generalnie -
mam wrażenie, że lubisz rozwlekać, dopisywać, dopełniać, choć z powodzeniem
możesz to samo zrobić w trakcie.
Zastanów się - co można skreślić, a co MUSI pozostać. I czy tego spotkania
nie da się opisać z nieco innej perspektywy.

Pozdrawiam
Andre

PS. Oczywiście wszystkie zamieszczone tu uwagi to tylko IMHOs, więc nie
musisz się nimi przejmować. Może są słuszne, może nie... Ja bym jednak nad
tym pomyślał;)
Re: Korona - wstęp
#1161
Author: Poslo
Date: Wed, 01 Jan 2003 20:22
33 lines
1880 bytes
Użytkownik "Ilonka" <ilonka15@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:aumrki$i99$1@news.onet.pl...
> Słowem wstępu, zanim potępicie, zmieszacie z błotem i oskarżycie o
plagiat,
> poczekajcie aż akcja się rozwinie ok? Każde opowiadanie fantasy ma
wspólne
> punkty, w każdym trwa odwieczna walka dobra ze złem, a elfy, trolle
orki i
> krasnoludy to jeden z elementów fantasy.
>
> no to ready? steady? go! ;)
>

Szczerze mowiac nie chcialo mi
sie tego calego czytac, ale co do rad to polecam
Ci chocby moj watek
- tez wyslalem opowiadanie i troche rad
dostalem (poza tym ze na mnie lekko pojechali:)
Ale zasluzylem...)

A jedna rade moge dac - nie mysl
o tym co powinno byc w swiecie fantasy
tylko stworz swoj. I pisz jak dla kogos
kto ma poczatkowo gdzies ten txt,
a to ty musisz go przy nim utrzymac.
Nie ma ze pozniej bedzie ciekawiej.
Jak nie bedzie od poczatku to nie bedzie
tego 'pozniej'...

--
pozdrawiam, Poslo
-=Carpe Diem=-
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads