🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.ukraina
14 messages
14 total messages Started by Andrzej Tue, 07 Oct 2008 00:25
Wyjazd samochodem na Ukrainę - poraz pierwszy.
#16769
Author: Andrzej
Date: Tue, 07 Oct 2008 00:25
98 lines
8341 bytes
Jest 19 wrzesień 2008. Ja bez większego namysłu zatankowałem samochód do pełna
i jadę na Ukrainę. Wcześniej zaszedłem do kawiarenki internetowej w Ostrowi
Mazowieckiej aby na stronie http://map24.interia.pl sprawdzić ilość kilometrów
jakie mnie dzielą do końcowego punktu podróży, okazało się, że jest to
niespełna 540 km poprosiłem o wydrukowanie mapy - podziękowałem i jadę... Całą
drogę do granicy pada mocny deszcz - oczywiście po drodze mijają mnie polscy
kierowcy którzy mają za nic przepisy drogowe a coś takiego jak linia ciągła
nie jest żadną przeszkodą aby ją przekraczać  a to ze stwarzają wielkie
niebezpieczeństwo to zupełnie inna sprawa!... O godzinie 18.05, po kilku
godzinach dojeżdżam do przejścia granicznego w Hrebennem, staję w kolejce,
zaraz za mną staje samochód na numerach ukraińskich, Ukrainiec podchodzi do
mnie i mówi - pan polak proszę stanąć w innej kolejce tam gdzie Polacy,
podjechałem do kolejki polskiej. 
Kolejka porusza się bardzo wolno... godziny mijają, mijają, wreszcie dojeżdżam
do polskiej odprawy - w sumie odprawa to jakoś szybko się odbyła. Jestem teraz
pomiędzy Polska a Ukraina i czekam!... czekanie zaczyna już być nużące,
zaczyna mi się chcieć jeść i pić. Nie brałem nic ze sobą - ani jedzenia, ani
picia, w życiu nie przyszło mi do głowy aby się w to zaopatrzyć, tym bardziej
to, że będę tak długo stał w kolejce... Podszedł do mnie starszy pan i się
pyta czy ja go podwiozę na druga stronę granicy - ja odpowiadam - proszę niech
pan wsiada. Pan Romek okazuje się być Ukraińcem, który pracuje jako "mrówka"
przy granicy. Siedząc z kimś w samochodzie czas szybciej leci przy rozmowie,
niż wcześniej gdy siedziałem sam. Kolejka strasznie się wlecze  W końcu o
godz. 24.10 jakoś udaje mi się dojechać do ukraińskiej odprawy paszportowej,
potem do odprawy celnej i... tu następuje problem! Problem jak się okazuje
jest z mojej winy gdyż nie zdążyłem wyrobić dowodu rejestracyjnego na
samochód, mam natomiast pozwolenie czasowe wydane w wydziale komunikacji
starostwa. Celnik za cholerę nie chce mnie przepuścić na Ukraińska stronę -
mówi, ze muszę wracać do Polski i nie zawracać mu głowy! Podchodzę poraz
kolejny i pytam się czy mnie przepuści - nie niema mowy! - słyszę odpowiedź.
Podchodzę do innego okienka, do innej budki celnej i ponownie słyszę od innego
celnika - niema mowy! Nie daje za wygrana podchodzę ponownie - ale już mi
odpowiada abym zaczekał - więc czekam kilka minut woła mnie abym wszedł do
niego, do budki - pogadamy! Pyta się gdzie jadę, po co jadę i dlaczego mam
tylko pozwolenie czasowe a nie dowód rejestracyjny samochodu - opowiadam jak
to się stało - a on się pyta - ile płacę? - a ja się pytam ile on chcę? - "A
ile możesz dać?!" - włożyłem między jakieś papiery 10 hrywien i on mówi, że
mogę jechać bez problemu na Ukrainę - jak zobaczył, że jest to tylko 10
hrywien to kazał mi je zabrać z powrotem - zostawiłem, podziękowałem i
pojechałem do Rawy Ruskiej, zatankowałem samochód na stacji paliw (stacji
paliw jest dużo - wszędzie je widać - benzyna A95 jest po ok. 6 hrywien za
litr). A jeszcze w budce za granicą miałem problem ze sprzedażą Funtów
angielskich okazuje się, że nie są takie popularne jak w Polsce - natomiast
bez problemu można sprzedać EURO lub Dolary. Jadę - kieruje się w stronę
Lwowa, droga po której jadę jest dziurawa - czasami muszę zwalniać bojąc się o
zawieszenie samochodu. Deszcz leje jak z cebra. Oznakowanie drogi jest słabo
widoczne przy każdej tablicy drogowskazowej muszę zwalniać aby przeczytać co
jest napisane. Jestem już na obwodnicy Lwowa - muszę się kierować w stronę
Kijowa - trochę pobłądziłem - słabo widoczny znak zjazdu. Jadę, droga trochę
lepsza ale leżą jakieś małe kamienie - skąd się tu wzięły - myślę! Teraz mam
się kierować w stronę Tarnopola i ciągle mnie wkurza kiepskie oznakowanie, nie
widzę konkretnego zjazdu na Tarnopol, a potem na Zolochiv (dokąd zresztą
jechałem) Ciągle jadę, jest jakiś rozjazd widzę, że muszę się kierować na lewo
- skręcam, za chwile wieżdżam do jakiegoś miasta, widzę, ze jest to spore
miasto, nie jestem pewny gdzie jestem. Zatrzymuje samochód w centrum tego
miasteczka - czekam nie wiem gdzie mam jechać, telefon już nie działa
skończyły mi się pieniądze na koncie, okazuje się, ze jest dosyć drogi roaming
na Ukrainie (telefon mam w Simplusie). Stoję na parkingu - chce się kogoś
spytać w jakim mieście jestem nikogo nie ma - nadal stoję. Po jakiejś godzinie
widzę faceta pytam po rosyjsku "skazite kakoj eto gorod?" a on mi na to, że
Zolochiv. Nawet nie było widać tablicy z nazwa miejscowości :) Później
poprosiłem idącą dziewczynę aby mi pozwoliła zadzwonić ze swojej komórki -
zgodziła się :) i już nie czekałem pojechałem tam gdzie bylem umówiony :).
Muszę powiedzieć, że Ukraina nie jest taka straszna jak ją ludzie opisują,
jest to bardzo sympatyczny kraj. Drogi maja dziurawe, czasem tak bardzo, że
jest trudno przejechać (jechałem Oplem Astra III) jeden raz zawadziłem
podwoziem! Nie odczułem aby benzyna była jakaś zła - tankowałem A95, samochód
się sprawował tak samo jak na polskiej benzynie, jedzenie bardzo smaczne, piwo
znacznie lepsze od polskiego, kiełbasa wręcz wyśmienita - polska kiełbasa
"niech się schowa!" Kierowcy jeżdżą prawie tak samo jak polscy kierowcy, też
czasem nie patrzą na przepisy - dziwiło mnie na jednym rondzie - jechali
prosto a powinni objeżdżać dookoła. Samochody na ogół stare chociaż jest tez
masa nowych samochodów - przeważnie Łady i Lanosy :)  Przez chwile nie czułem
jakiegoś niebezpieczeństwa na własnej skórze, ani tez nie miałem z nikim
problemów. Policja zatrzymała mnie dwa razy - raz pytał się o Zielona Kartę -
udałem, że nie rozumiem pytania - puścili. (Musze przyznać, że nie miałem
Zielonej Karty) Drugi raz jak już wracałem do Polski - za przekroczenie
prędkości - jechałem 87 km/h - jak pokazał radar. Powiedziałem, że mam tylko
pełny bak paliwa i zupełny brak gotówki oraz kartę bankomatowa - puścili. Po
przyjechaniu na przejście graniczne stałem, czekałem na przejazd 4 godziny,
chciałem skorzystać z WC już po polskiej stronie przejścia - już w Unii
Europejskiej okazuje się, że skorzystanie z pisuaru kosztuje 1.5 zł -
postanowiłem skorzystać z lasku już po przejechaniu na polska stronę. :)  Wieś
ukraińska wygląda tak samo jak wieś polska - tylko drogi oczywiście
gorsze(każdy pamięta polskie drogi sprzed 4 lat :)), miasteczka trochę szare.
Za trzy dni jadę ponownie na Ukrainę. Teraz już wiem, że muszę zabrać coś do
picia i jedzenia w podróż oraz Euro albo Dolary, gdyż Funty są mało popularne
- ciężko je sprzedać. A tak poza tym polecam wszystkim ten piękny kraj. Ciągle
słychać, jak to na Ukrainie jest dziwnie, strasznie oraz niebezpiecznie! a
Polska to co inny kraj?! W Polsce też kierowcy mają gdzieś przepisy ruchu
drogowego! I w Polsce jest cała masa pijaków, leni i złodziei którzy tylko
czekają w jaki sposób ukraść samochód! Naprawdę, oprócz dróg nie widziałem
niczego gorszego na Ukrainie - niż w Polsce. Pozdrawiam Ukraińców, za trzy dni
będę tam ponownie :)
Pozdrawiam.

-- 
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Wyjazd samochodem na Ukrainę - poraz pierwszy.
#16770
Author: TW
Date: Tue, 07 Oct 2008 07:38
12 lines
1628 bytes
Użytkownik " Andrzej" <andrej112@gazeta.SKASUJ-TO.pl> napisał w wiadomości 
news:gcea8s$2ec$1@inews.gazeta.pl...
> Jest 19 wrzesień 2008. Ja bez większego namysłu zatankowałem samochód do 
> pełna
> ___
Fajnie ze Ci sie spodobalo. Jezdze na Ukraine srednio 6 razy w roku i z 
reguly najmniejsze kolejki w Hrebennem sa w godzinach popoludniowych (13-16) 
w niedziele. Przejezdza sie w zasadzie bez kolejki. Z powrotem roznie bywa, 
raczej nie da sie przejechac w czasie krotszym niz 2-3 godz.
Pozdrawiam
TW 
Re: Wyjazd samochodem na Ukrainę - poraz pierwszy.
#16771
Author: Normanex
Date: Tue, 07 Oct 2008 14:36
123 lines
7622 bytes
Użytkownik " Andrzej" <andrej112@gazeta.SKASUJ-TO.pl> napisał w wiadomości 
news:gcea8s$2ec$1@inews.gazeta.pl...
> Jest 19 wrzesień 2008. Ja bez większego namysłu zatankowałem samochód do 
> pełna
> i jadę na Ukrainę. Wcześniej zaszedłem do kawiarenki internetowej w 
> Ostrowi
> Mazowieckiej aby na stronie http://map24.interia.pl sprawdzić ilość 
> kilometrów
> jakie mnie dzielą do końcowego punktu podróży, okazało się, że jest to
> niespełna 540 km poprosiłem o wydrukowanie mapy - podziękowałem i jadę... 
> Całą
> drogę do granicy pada mocny deszcz - oczywiście po drodze mijają mnie 
> polscy
> kierowcy którzy mają za nic przepisy drogowe a coś takiego jak linia 
> ciągła
> nie jest żadną przeszkodą aby ją przekraczać  a to ze stwarzają wielkie
> niebezpieczeństwo to zupełnie inna sprawa!... O godzinie 18.05, po kilku
> godzinach dojeżdżam do przejścia granicznego w Hrebennem, staję w kolejce,
> zaraz za mną staje samochód na numerach ukraińskich, Ukrainiec podchodzi 
> do
> mnie i mówi - pan polak proszę stanąć w innej kolejce tam gdzie Polacy,
> podjechałem do kolejki polskiej.
> Kolejka porusza się bardzo wolno... godziny mijają, mijają, wreszcie 
> dojeżdżam
> do polskiej odprawy - w sumie odprawa to jakoś szybko się odbyła. Jestem 
> teraz
> pomiędzy Polska a Ukraina i czekam!... czekanie zaczyna już być nużące,
> zaczyna mi się chcieć jeść i pić. Nie brałem nic ze sobą - ani jedzenia, 
> ani
> picia, w życiu nie przyszło mi do głowy aby się w to zaopatrzyć, tym 
> bardziej
> to, że będę tak długo stał w kolejce... Podszedł do mnie starszy pan i się
> pyta czy ja go podwiozę na druga stronę granicy - ja odpowiadam - proszę 
> niech
> pan wsiada. Pan Romek okazuje się być Ukraińcem, który pracuje jako 
> "mrówka"
> przy granicy. Siedząc z kimś w samochodzie czas szybciej leci przy 
> rozmowie,
> niż wcześniej gdy siedziałem sam. Kolejka strasznie się wlecze  W końcu o
> godz. 24.10 jakoś udaje mi się dojechać do ukraińskiej odprawy 
> paszportowej,
> potem do odprawy celnej i... tu następuje problem! Problem jak się okazuje
> jest z mojej winy gdyż nie zdążyłem wyrobić dowodu rejestracyjnego na
> samochód, mam natomiast pozwolenie czasowe wydane w wydziale komunikacji
> starostwa. Celnik za cholerę nie chce mnie przepuścić na Ukraińska 
> stronę -
> mówi, ze muszę wracać do Polski i nie zawracać mu głowy! Podchodzę poraz
> kolejny i pytam się czy mnie przepuści - nie niema mowy! - słyszę 
> odpowiedź.
> Podchodzę do innego okienka, do innej budki celnej i ponownie słyszę od 
> innego
> celnika - niema mowy! Nie daje za wygrana podchodzę ponownie - ale już mi
> odpowiada abym zaczekał - więc czekam kilka minut woła mnie abym wszedł do
> niego, do budki - pogadamy! Pyta się gdzie jadę, po co jadę i dlaczego mam
> tylko pozwolenie czasowe a nie dowód rejestracyjny samochodu - opowiadam 
> jak
> to się stało - a on się pyta - ile płacę? - a ja się pytam ile on chcę? - 
> "A
> ile możesz dać?!" - włożyłem między jakieś papiery 10 hrywien i on mówi, 
> że
> mogę jechać bez problemu na Ukrainę - jak zobaczył, że jest to tylko 10
> hrywien to kazał mi je zabrać z powrotem - zostawiłem, podziękowałem i
> pojechałem do Rawy Ruskiej, zatankowałem samochód na stacji paliw (stacji
> paliw jest dużo - wszędzie je widać - benzyna A95 jest po ok. 6 hrywien za
> litr). A jeszcze w budce za granicą miałem problem ze sprzedażą Funtów
> angielskich okazuje się, że nie są takie popularne jak w Polsce - 
> natomiast
> bez problemu można sprzedać EURO lub Dolary. Jadę - kieruje się w stronę
> Lwowa, droga po której jadę jest dziurawa - czasami muszę zwalniać bojąc 
> się o
> zawieszenie samochodu. Deszcz leje jak z cebra. Oznakowanie drogi jest 
> słabo
> widoczne przy każdej tablicy drogowskazowej muszę zwalniać aby przeczytać 
> co
> jest napisane. Jestem już na obwodnicy Lwowa - muszę się kierować w stronę
> Kijowa - trochę pobłądziłem - słabo widoczny znak zjazdu. Jadę, droga 
> trochę
> lepsza ale leżą jakieś małe kamienie - skąd się tu wzięły - myślę! Teraz 
> mam
> się kierować w stronę Tarnopola i ciągle mnie wkurza kiepskie oznakowanie, 
> nie
> widzę konkretnego zjazdu na Tarnopol, a potem na Zolochiv (dokąd zresztą
> jechałem) Ciągle jadę, jest jakiś rozjazd widzę, że muszę się kierować na 
> lewo
> - skręcam, za chwile wieżdżam do jakiegoś miasta, widzę, ze jest to spore
> miasto, nie jestem pewny gdzie jestem. Zatrzymuje samochód w centrum tego
> miasteczka - czekam nie wiem gdzie mam jechać, telefon już nie działa
> skończyły mi się pieniądze na koncie, okazuje się, ze jest dosyć drogi 
> roaming
> na Ukrainie (telefon mam w Simplusie). Stoję na parkingu - chce się kogoś
> spytać w jakim mieście jestem nikogo nie ma - nadal stoję. Po jakiejś 
> godzinie
> widzę faceta pytam po rosyjsku "skazite kakoj eto gorod?" a on mi na to, 
> że
> Zolochiv. Nawet nie było widać tablicy z nazwa miejscowości :) Później
> poprosiłem idącą dziewczynę aby mi pozwoliła zadzwonić ze swojej komórki -
> zgodziła się :) i już nie czekałem pojechałem tam gdzie bylem umówiony :).
> Muszę powiedzieć, że Ukraina nie jest taka straszna jak ją ludzie opisują,
> jest to bardzo sympatyczny kraj. Drogi maja dziurawe, czasem tak bardzo, 
> że
> jest trudno przejechać (jechałem Oplem Astra III) jeden raz zawadziłem
> podwoziem! Nie odczułem aby benzyna była jakaś zła - tankowałem A95, 
> samochód
> się sprawował tak samo jak na polskiej benzynie, jedzenie bardzo smaczne, 
> piwo
> znacznie lepsze od polskiego, kiełbasa wręcz wyśmienita - polska kiełbasa
> "niech się schowa!" Kierowcy jeżdżą prawie tak samo jak polscy kierowcy, 
> też
> czasem nie patrzą na przepisy - dziwiło mnie na jednym rondzie - jechali
> prosto a powinni objeżdżać dookoła. Samochody na ogół stare chociaż jest 
> tez
> masa nowych samochodów - przeważnie Łady i Lanosy :)  Przez chwile nie 
> czułem
> jakiegoś niebezpieczeństwa na własnej skórze, ani tez nie miałem z nikim
> problemów. Policja zatrzymała mnie dwa razy - raz pytał się o Zielona 
> Kartę -
> udałem, że nie rozumiem pytania - puścili. (Musze przyznać, że nie miałem
> Zielonej Karty)

A to dziwne, że przejechałes bez ZK. Ja byłem na Ukrainie w sierpniu i nie 
było
 mowy o przekroczeniu granicy bez ZK (granice przejeżdzałem w Krościenku) 
Re: Wyjazd samochodem na Ukrainę - poraz pierwszy.
#16772
Author: Oksana
Date: Wed, 22 Oct 2008 16:41
10 lines
1489 bytes
Normanex napisał(a):

>
> A to dziwne, że przejechałes bez ZK. Ja byłem na Ukrainie w sierpniu
> i nie było
>  mowy o przekroczeniu granicy bez ZK (granice przejeżdzałem w
> Krościenku)

I po to zacytowałeś cały tekst?
Masz mózg?
Re: Wyjazd samochodem na Ukrainę - poraz pierwszy.
#16773
Author: 6 J†Ó†S†E†F† 6 †P†I†Ł†S†Ó†C†K†I ...
Date: Wed, 22 Oct 2008 16:42
6 lines
1644 bytes
Oksana pisze:

> I po to zacytowałeś cały tekst?
> Masz mózg?

troche mniejszy od jondra, ale generalnie to tak
Re: Wyjazd samochodem na Ukrainę - poraz pierwszy.
#16774
Author: Oksana
Date: Wed, 22 Oct 2008 16:46
12 lines
1554 bytes
6 J?Ó?S?E?F? 6 ?P?I?Ł?S?Ó?C?K?I 6 napisał(a):

> Oksana pisze:
>
>> I po to zacytowałeś cały tekst?
>> Masz mózg?
>
> troche mniejszy od jondra, ale generalnie to tak

aleonniemajonder

po angielsku: dżonderbrak
Re: Wyjazd samochodem na Ukrainę - poraz pierwszy.
#16775
Author: 6 J†Ó†S†E†F† 6 †P†I†Ł†S†Ó†C†K†I ...
Date: Wed, 22 Oct 2008 16:52
14 lines
1798 bytes
Oksana pisze:
> 6 J?Ó?S?E?F? 6 ?P?I?Ł?S?Ó?C?K?I 6 napisał(a):
> 
>> Oksana pisze:
>>
>>> I po to zacytowałeś cały tekst?
>>> Masz mózg?
>> troche mniejszy od jondra, ale generalnie to tak
> 
> aleonniemajonder
> 
> po angielsku: dżonderbrak

mjałem na mysli jego ojca psa
Re: Wyjazd samochodem na Ukrainę - poraz pierwszy.
#16777
Author: ! GRAF ! ÓTTÓ ! VÓN ! KÓPEN ! ÓÓ...
Date: Wed, 22 Oct 2008 16:55
8 lines
1639 bytes
Oksana pisze:
)
> 
> I po to zacytowałeś cały tekst?
> Masz mózg?
> 
> 
słósznie i nałókovvo
Re: Wyjazd samochodem na Ukrainę - poraz pierwszy.
#16776
Author: Oksana
Date: Wed, 22 Oct 2008 18:08
18 lines
1787 bytes
6 J?Ó?S?E?F? 6 ?P?I?Ł?S?Ó?C?K?I 6 napisał(a):

> Oksana pisze:
>> 6 J?Ó?S?E?F? 6 ?P?I?Ł?S?Ó?C?K?I 6 napisał(a):
>>
>>> Oksana pisze:
>>>
>>>> I po to zacytowałeś cały tekst?
>>>> Masz mózg?
>>> troche mniejszy od jondra, ale generalnie to tak
>>
>> aleonniemajonder
>>
>> po angielsku: dżonderbrak
>
> mjałem na mysli jego ojca psa

tego, z którym matka jego chomika?
Re: Wyjazd samochodem na Ukrainę - poraz pierwszy.
#16781
Author: agrafka113
Date: Fri, 24 Oct 2008 22:40
11 lines
1782 bytes
:) bardzo sympatycznie opisałeś swoją wyprawę na Ukrainę.
Masz rację, na Ukrainie nie jest ani tak strasznie, ani
niebezpiecznie. Tak twierdzą przeważnie Ci, którzy w życiu nie byli w
tym kraju i powielają jakieś bezpodstawne teorie gdzieś zasłyszane. Na
pewno jest trochę inaczej co wynika z kultury, tradycji i może nieco
innej mentalności, ale jak to się mówi co kraj to obyczaj. Ja mieszkam
na UA przeszło rok i co jakiś czas mnie jeszcze coś zaskoczy, jednak
staram się traktować to raczej poznawczo.
---
pozdrawiam serdecznie i życzę kolejnych udanych wypraw
Agn.
Re: Wyjazd samochodem na Ukrainę - poraz pierwszy.
#16782
Author: agrafka113
Date: Fri, 24 Oct 2008 22:54
11 lines
1848 bytes
:) bardzo sympatycznie opisałeś swoją wyprawę na Ukrainę.
Masz rację, na Ukrainie nie jest ani tak strasznie, ani
niebezpiecznie. Tak twierdzą przeważnie Ci, którzy w życiu nie byli w
tym kraju i powielają jakieś bezpodstawne teorie gdzieś zasłyszane. Na
pewno jest trochę inaczej co wynika z kultury, tradycji i może nieco
innej mentalności, ale jak to się mówi co kraj to obyczaj. Ja mieszkam
na UA przeszło rok i co jakiś czas mnie jeszcze coś zaskoczy, jednak
staram się traktować to raczej poznawczo.
---
pozdrawiam serdecznie i życzę kolejnych udanych wypraw
Agn.
Re: Wyjazd samochodem na Ukrainę - poraz pierwszy.
#16778
Author: Normanex
Date: Tue, 28 Oct 2008 15:35
14 lines
1481 bytes
Użytkownik "Oksana" <oksana@wp.pl> napisał w wiadomości 
news:gdnl3e$rc1$1@news.albasani.net...
> Normanex napisał(a):
>
>>
>> A to dziwne, że przejechałes bez ZK. Ja byłem na Ukrainie w sierpniu
>> i nie było
>>  mowy o przekroczeniu granicy bez ZK (granice przejeżdzałem w
>> Krościenku)
>
> I po to zacytowałeś cały tekst?
> Masz mózg?
Hm... A Ty jesteś jakas jebnieta czy co.... 
Re: Wyjazd samochodem na Ukrainę - poraz pierwszy.
#16779
Author: Zarządca bazy Tojtoj
Date: Tue, 28 Oct 2008 15:42
6 lines
1549 bytes
Normanex pisze:

> Hm... A Ty jesteś jakas jebnieta czy co....

jebnieta to jest twoja matka, jak cie chciała w brzóhu przebić 
zardzewiała szpryhą od roweru
Re: Wyjazd samochodem na Ukrainę - poraz pierwszy.
#16780
Author: Jewhen Konowalec
Date: Thu, 30 Oct 2008 19:55
10 lines
1611 bytes
Zarządca bazy Tojtoj napisał(a):

> Normanex pisze:
>
>> Hm... A Ty jesteś jakas jebnieta czy co....
>
> jebnieta to jest twoja matka, jak cie chciała w brzóhu przebić
> zardzewiała szpryhą od roweru

No ale jej się przecież udało...
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads