Thread View: alt.pl.ukraina
14 messages
14 total messages
Started by Andrzej
Tue, 07 Oct 2008 00:25
Wyjazd samochodem na Ukrainę - poraz pierwszy.
Author: Andrzej
Date: Tue, 07 Oct 2008 00:25
Date: Tue, 07 Oct 2008 00:25
98 lines
8341 bytes
8341 bytes
Jest 19 wrzesień 2008. Ja bez większego namysłu zatankowałem samochód do pełna i jadę na Ukrainę. Wcześniej zaszedłem do kawiarenki internetowej w Ostrowi Mazowieckiej aby na stronie http://map24.interia.pl sprawdzić ilość kilometrów jakie mnie dzielą do końcowego punktu podróży, okazało się, że jest to niespełna 540 km poprosiłem o wydrukowanie mapy - podziękowałem i jadę... Całą drogę do granicy pada mocny deszcz - oczywiście po drodze mijają mnie polscy kierowcy którzy mają za nic przepisy drogowe a coś takiego jak linia ciągła nie jest żadną przeszkodą aby ją przekraczać a to ze stwarzają wielkie niebezpieczeństwo to zupełnie inna sprawa!... O godzinie 18.05, po kilku godzinach dojeżdżam do przejścia granicznego w Hrebennem, staję w kolejce, zaraz za mną staje samochód na numerach ukraińskich, Ukrainiec podchodzi do mnie i mówi - pan polak proszę stanąć w innej kolejce tam gdzie Polacy, podjechałem do kolejki polskiej. Kolejka porusza się bardzo wolno... godziny mijają, mijają, wreszcie dojeżdżam do polskiej odprawy - w sumie odprawa to jakoś szybko się odbyła. Jestem teraz pomiędzy Polska a Ukraina i czekam!... czekanie zaczyna już być nużące, zaczyna mi się chcieć jeść i pić. Nie brałem nic ze sobą - ani jedzenia, ani picia, w życiu nie przyszło mi do głowy aby się w to zaopatrzyć, tym bardziej to, że będę tak długo stał w kolejce... Podszedł do mnie starszy pan i się pyta czy ja go podwiozę na druga stronę granicy - ja odpowiadam - proszę niech pan wsiada. Pan Romek okazuje się być Ukraińcem, który pracuje jako "mrówka" przy granicy. Siedząc z kimś w samochodzie czas szybciej leci przy rozmowie, niż wcześniej gdy siedziałem sam. Kolejka strasznie się wlecze W końcu o godz. 24.10 jakoś udaje mi się dojechać do ukraińskiej odprawy paszportowej, potem do odprawy celnej i... tu następuje problem! Problem jak się okazuje jest z mojej winy gdyż nie zdążyłem wyrobić dowodu rejestracyjnego na samochód, mam natomiast pozwolenie czasowe wydane w wydziale komunikacji starostwa. Celnik za cholerę nie chce mnie przepuścić na Ukraińska stronę - mówi, ze muszę wracać do Polski i nie zawracać mu głowy! Podchodzę poraz kolejny i pytam się czy mnie przepuści - nie niema mowy! - słyszę odpowiedź. Podchodzę do innego okienka, do innej budki celnej i ponownie słyszę od innego celnika - niema mowy! Nie daje za wygrana podchodzę ponownie - ale już mi odpowiada abym zaczekał - więc czekam kilka minut woła mnie abym wszedł do niego, do budki - pogadamy! Pyta się gdzie jadę, po co jadę i dlaczego mam tylko pozwolenie czasowe a nie dowód rejestracyjny samochodu - opowiadam jak to się stało - a on się pyta - ile płacę? - a ja się pytam ile on chcę? - "A ile możesz dać?!" - włożyłem między jakieś papiery 10 hrywien i on mówi, że mogę jechać bez problemu na Ukrainę - jak zobaczył, że jest to tylko 10 hrywien to kazał mi je zabrać z powrotem - zostawiłem, podziękowałem i pojechałem do Rawy Ruskiej, zatankowałem samochód na stacji paliw (stacji paliw jest dużo - wszędzie je widać - benzyna A95 jest po ok. 6 hrywien za litr). A jeszcze w budce za granicą miałem problem ze sprzedażą Funtów angielskich okazuje się, że nie są takie popularne jak w Polsce - natomiast bez problemu można sprzedać EURO lub Dolary. Jadę - kieruje się w stronę Lwowa, droga po której jadę jest dziurawa - czasami muszę zwalniać bojąc się o zawieszenie samochodu. Deszcz leje jak z cebra. Oznakowanie drogi jest słabo widoczne przy każdej tablicy drogowskazowej muszę zwalniać aby przeczytać co jest napisane. Jestem już na obwodnicy Lwowa - muszę się kierować w stronę Kijowa - trochę pobłądziłem - słabo widoczny znak zjazdu. Jadę, droga trochę lepsza ale leżą jakieś małe kamienie - skąd się tu wzięły - myślę! Teraz mam się kierować w stronę Tarnopola i ciągle mnie wkurza kiepskie oznakowanie, nie widzę konkretnego zjazdu na Tarnopol, a potem na Zolochiv (dokąd zresztą jechałem) Ciągle jadę, jest jakiś rozjazd widzę, że muszę się kierować na lewo - skręcam, za chwile wieżdżam do jakiegoś miasta, widzę, ze jest to spore miasto, nie jestem pewny gdzie jestem. Zatrzymuje samochód w centrum tego miasteczka - czekam nie wiem gdzie mam jechać, telefon już nie działa skończyły mi się pieniądze na koncie, okazuje się, ze jest dosyć drogi roaming na Ukrainie (telefon mam w Simplusie). Stoję na parkingu - chce się kogoś spytać w jakim mieście jestem nikogo nie ma - nadal stoję. Po jakiejś godzinie widzę faceta pytam po rosyjsku "skazite kakoj eto gorod?" a on mi na to, że Zolochiv. Nawet nie było widać tablicy z nazwa miejscowości :) Później poprosiłem idącą dziewczynę aby mi pozwoliła zadzwonić ze swojej komórki - zgodziła się :) i już nie czekałem pojechałem tam gdzie bylem umówiony :). Muszę powiedzieć, że Ukraina nie jest taka straszna jak ją ludzie opisują, jest to bardzo sympatyczny kraj. Drogi maja dziurawe, czasem tak bardzo, że jest trudno przejechać (jechałem Oplem Astra III) jeden raz zawadziłem podwoziem! Nie odczułem aby benzyna była jakaś zła - tankowałem A95, samochód się sprawował tak samo jak na polskiej benzynie, jedzenie bardzo smaczne, piwo znacznie lepsze od polskiego, kiełbasa wręcz wyśmienita - polska kiełbasa "niech się schowa!" Kierowcy jeżdżą prawie tak samo jak polscy kierowcy, też czasem nie patrzą na przepisy - dziwiło mnie na jednym rondzie - jechali prosto a powinni objeżdżać dookoła. Samochody na ogół stare chociaż jest tez masa nowych samochodów - przeważnie Łady i Lanosy :) Przez chwile nie czułem jakiegoś niebezpieczeństwa na własnej skórze, ani tez nie miałem z nikim problemów. Policja zatrzymała mnie dwa razy - raz pytał się o Zielona Kartę - udałem, że nie rozumiem pytania - puścili. (Musze przyznać, że nie miałem Zielonej Karty) Drugi raz jak już wracałem do Polski - za przekroczenie prędkości - jechałem 87 km/h - jak pokazał radar. Powiedziałem, że mam tylko pełny bak paliwa i zupełny brak gotówki oraz kartę bankomatowa - puścili. Po przyjechaniu na przejście graniczne stałem, czekałem na przejazd 4 godziny, chciałem skorzystać z WC już po polskiej stronie przejścia - już w Unii Europejskiej okazuje się, że skorzystanie z pisuaru kosztuje 1.5 zł - postanowiłem skorzystać z lasku już po przejechaniu na polska stronę. :) Wieś ukraińska wygląda tak samo jak wieś polska - tylko drogi oczywiście gorsze(każdy pamięta polskie drogi sprzed 4 lat :)), miasteczka trochę szare. Za trzy dni jadę ponownie na Ukrainę. Teraz już wiem, że muszę zabrać coś do picia i jedzenia w podróż oraz Euro albo Dolary, gdyż Funty są mało popularne - ciężko je sprzedać. A tak poza tym polecam wszystkim ten piękny kraj. Ciągle słychać, jak to na Ukrainie jest dziwnie, strasznie oraz niebezpiecznie! a Polska to co inny kraj?! W Polsce też kierowcy mają gdzieś przepisy ruchu drogowego! I w Polsce jest cała masa pijaków, leni i złodziei którzy tylko czekają w jaki sposób ukraść samochód! Naprawdę, oprócz dróg nie widziałem niczego gorszego na Ukrainie - niż w Polsce. Pozdrawiam Ukraińców, za trzy dni będę tam ponownie :) Pozdrawiam. -- Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Wyjazd samochodem na Ukrainę - poraz pierwszy.
Author: TW
Date: Tue, 07 Oct 2008 07:38
Date: Tue, 07 Oct 2008 07:38
12 lines
1628 bytes
1628 bytes
Użytkownik " Andrzej" <andrej112@gazeta.SKASUJ-TO.pl> napisał w wiadomości news:gcea8s$2ec$1@inews.gazeta.pl... > Jest 19 wrzesień 2008. Ja bez większego namysłu zatankowałem samochód do > pełna > ___ Fajnie ze Ci sie spodobalo. Jezdze na Ukraine srednio 6 razy w roku i z reguly najmniejsze kolejki w Hrebennem sa w godzinach popoludniowych (13-16) w niedziele. Przejezdza sie w zasadzie bez kolejki. Z powrotem roznie bywa, raczej nie da sie przejechac w czasie krotszym niz 2-3 godz. Pozdrawiam TW
Re: Wyjazd samochodem na Ukrainę - poraz pierwszy.
Author: Normanex
Date: Tue, 07 Oct 2008 14:36
Date: Tue, 07 Oct 2008 14:36
123 lines
7622 bytes
7622 bytes
Użytkownik " Andrzej" <andrej112@gazeta.SKASUJ-TO.pl> napisał w wiadomości news:gcea8s$2ec$1@inews.gazeta.pl... > Jest 19 wrzesień 2008. Ja bez większego namysłu zatankowałem samochód do > pełna > i jadę na Ukrainę. Wcześniej zaszedłem do kawiarenki internetowej w > Ostrowi > Mazowieckiej aby na stronie http://map24.interia.pl sprawdzić ilość > kilometrów > jakie mnie dzielą do końcowego punktu podróży, okazało się, że jest to > niespełna 540 km poprosiłem o wydrukowanie mapy - podziękowałem i jadę... > Całą > drogę do granicy pada mocny deszcz - oczywiście po drodze mijają mnie > polscy > kierowcy którzy mają za nic przepisy drogowe a coś takiego jak linia > ciągła > nie jest żadną przeszkodą aby ją przekraczać a to ze stwarzają wielkie > niebezpieczeństwo to zupełnie inna sprawa!... O godzinie 18.05, po kilku > godzinach dojeżdżam do przejścia granicznego w Hrebennem, staję w kolejce, > zaraz za mną staje samochód na numerach ukraińskich, Ukrainiec podchodzi > do > mnie i mówi - pan polak proszę stanąć w innej kolejce tam gdzie Polacy, > podjechałem do kolejki polskiej. > Kolejka porusza się bardzo wolno... godziny mijają, mijają, wreszcie > dojeżdżam > do polskiej odprawy - w sumie odprawa to jakoś szybko się odbyła. Jestem > teraz > pomiędzy Polska a Ukraina i czekam!... czekanie zaczyna już być nużące, > zaczyna mi się chcieć jeść i pić. Nie brałem nic ze sobą - ani jedzenia, > ani > picia, w życiu nie przyszło mi do głowy aby się w to zaopatrzyć, tym > bardziej > to, że będę tak długo stał w kolejce... Podszedł do mnie starszy pan i się > pyta czy ja go podwiozę na druga stronę granicy - ja odpowiadam - proszę > niech > pan wsiada. Pan Romek okazuje się być Ukraińcem, który pracuje jako > "mrówka" > przy granicy. Siedząc z kimś w samochodzie czas szybciej leci przy > rozmowie, > niż wcześniej gdy siedziałem sam. Kolejka strasznie się wlecze W końcu o > godz. 24.10 jakoś udaje mi się dojechać do ukraińskiej odprawy > paszportowej, > potem do odprawy celnej i... tu następuje problem! Problem jak się okazuje > jest z mojej winy gdyż nie zdążyłem wyrobić dowodu rejestracyjnego na > samochód, mam natomiast pozwolenie czasowe wydane w wydziale komunikacji > starostwa. Celnik za cholerę nie chce mnie przepuścić na Ukraińska > stronę - > mówi, ze muszę wracać do Polski i nie zawracać mu głowy! Podchodzę poraz > kolejny i pytam się czy mnie przepuści - nie niema mowy! - słyszę > odpowiedź. > Podchodzę do innego okienka, do innej budki celnej i ponownie słyszę od > innego > celnika - niema mowy! Nie daje za wygrana podchodzę ponownie - ale już mi > odpowiada abym zaczekał - więc czekam kilka minut woła mnie abym wszedł do > niego, do budki - pogadamy! Pyta się gdzie jadę, po co jadę i dlaczego mam > tylko pozwolenie czasowe a nie dowód rejestracyjny samochodu - opowiadam > jak > to się stało - a on się pyta - ile płacę? - a ja się pytam ile on chcę? - > "A > ile możesz dać?!" - włożyłem między jakieś papiery 10 hrywien i on mówi, > że > mogę jechać bez problemu na Ukrainę - jak zobaczył, że jest to tylko 10 > hrywien to kazał mi je zabrać z powrotem - zostawiłem, podziękowałem i > pojechałem do Rawy Ruskiej, zatankowałem samochód na stacji paliw (stacji > paliw jest dużo - wszędzie je widać - benzyna A95 jest po ok. 6 hrywien za > litr). A jeszcze w budce za granicą miałem problem ze sprzedażą Funtów > angielskich okazuje się, że nie są takie popularne jak w Polsce - > natomiast > bez problemu można sprzedać EURO lub Dolary. Jadę - kieruje się w stronę > Lwowa, droga po której jadę jest dziurawa - czasami muszę zwalniać bojąc > się o > zawieszenie samochodu. Deszcz leje jak z cebra. Oznakowanie drogi jest > słabo > widoczne przy każdej tablicy drogowskazowej muszę zwalniać aby przeczytać > co > jest napisane. Jestem już na obwodnicy Lwowa - muszę się kierować w stronę > Kijowa - trochę pobłądziłem - słabo widoczny znak zjazdu. Jadę, droga > trochę > lepsza ale leżą jakieś małe kamienie - skąd się tu wzięły - myślę! Teraz > mam > się kierować w stronę Tarnopola i ciągle mnie wkurza kiepskie oznakowanie, > nie > widzę konkretnego zjazdu na Tarnopol, a potem na Zolochiv (dokąd zresztą > jechałem) Ciągle jadę, jest jakiś rozjazd widzę, że muszę się kierować na > lewo > - skręcam, za chwile wieżdżam do jakiegoś miasta, widzę, ze jest to spore > miasto, nie jestem pewny gdzie jestem. Zatrzymuje samochód w centrum tego > miasteczka - czekam nie wiem gdzie mam jechać, telefon już nie działa > skończyły mi się pieniądze na koncie, okazuje się, ze jest dosyć drogi > roaming > na Ukrainie (telefon mam w Simplusie). Stoję na parkingu - chce się kogoś > spytać w jakim mieście jestem nikogo nie ma - nadal stoję. Po jakiejś > godzinie > widzę faceta pytam po rosyjsku "skazite kakoj eto gorod?" a on mi na to, > że > Zolochiv. Nawet nie było widać tablicy z nazwa miejscowości :) Później > poprosiłem idącą dziewczynę aby mi pozwoliła zadzwonić ze swojej komórki - > zgodziła się :) i już nie czekałem pojechałem tam gdzie bylem umówiony :). > Muszę powiedzieć, że Ukraina nie jest taka straszna jak ją ludzie opisują, > jest to bardzo sympatyczny kraj. Drogi maja dziurawe, czasem tak bardzo, > że > jest trudno przejechać (jechałem Oplem Astra III) jeden raz zawadziłem > podwoziem! Nie odczułem aby benzyna była jakaś zła - tankowałem A95, > samochód > się sprawował tak samo jak na polskiej benzynie, jedzenie bardzo smaczne, > piwo > znacznie lepsze od polskiego, kiełbasa wręcz wyśmienita - polska kiełbasa > "niech się schowa!" Kierowcy jeżdżą prawie tak samo jak polscy kierowcy, > też > czasem nie patrzą na przepisy - dziwiło mnie na jednym rondzie - jechali > prosto a powinni objeżdżać dookoła. Samochody na ogół stare chociaż jest > tez > masa nowych samochodów - przeważnie Łady i Lanosy :) Przez chwile nie > czułem > jakiegoś niebezpieczeństwa na własnej skórze, ani tez nie miałem z nikim > problemów. Policja zatrzymała mnie dwa razy - raz pytał się o Zielona > Kartę - > udałem, że nie rozumiem pytania - puścili. (Musze przyznać, że nie miałem > Zielonej Karty) A to dziwne, że przejechałes bez ZK. Ja byłem na Ukrainie w sierpniu i nie było mowy o przekroczeniu granicy bez ZK (granice przejeżdzałem w Krościenku)
Re: Wyjazd samochodem na Ukrainę - poraz pierwszy.
Author: Oksana
Date: Wed, 22 Oct 2008 16:41
Date: Wed, 22 Oct 2008 16:41
10 lines
1489 bytes
1489 bytes
Normanex napisał(a): > > A to dziwne, że przejechałes bez ZK. Ja byłem na Ukrainie w sierpniu > i nie było > mowy o przekroczeniu granicy bez ZK (granice przejeżdzałem w > Krościenku) I po to zacytowałeś cały tekst? Masz mózg?
Re: Wyjazd samochodem na Ukrainę - poraz pierwszy.
Author: 6 J†Ó†S†E†F† 6 †P†I†Ł†S†Ó†C†K†I ...
Date: Wed, 22 Oct 2008 16:42
Date: Wed, 22 Oct 2008 16:42
6 lines
1644 bytes
1644 bytes
Oksana pisze: > I po to zacytowałeś cały tekst? > Masz mózg? troche mniejszy od jondra, ale generalnie to tak
Re: Wyjazd samochodem na Ukrainę - poraz pierwszy.
Author: Oksana
Date: Wed, 22 Oct 2008 16:46
Date: Wed, 22 Oct 2008 16:46
12 lines
1554 bytes
1554 bytes
6 J?Ó?S?E?F? 6 ?P?I?Ł?S?Ó?C?K?I 6 napisał(a): > Oksana pisze: > >> I po to zacytowałeś cały tekst? >> Masz mózg? > > troche mniejszy od jondra, ale generalnie to tak aleonniemajonder po angielsku: dżonderbrak
Re: Wyjazd samochodem na Ukrainę - poraz pierwszy.
Author: 6 J†Ó†S†E†F† 6 †P†I†Ł†S†Ó†C†K†I ...
Date: Wed, 22 Oct 2008 16:52
Date: Wed, 22 Oct 2008 16:52
14 lines
1798 bytes
1798 bytes
Oksana pisze: > 6 J?Ó?S?E?F? 6 ?P?I?Ł?S?Ó?C?K?I 6 napisał(a): > >> Oksana pisze: >> >>> I po to zacytowałeś cały tekst? >>> Masz mózg? >> troche mniejszy od jondra, ale generalnie to tak > > aleonniemajonder > > po angielsku: dżonderbrak mjałem na mysli jego ojca psa
Re: Wyjazd samochodem na Ukrainę - poraz pierwszy.
Author: ! GRAF ! ÓTTÓ ! VÓN ! KÓPEN ! ÓÓ...
Date: Wed, 22 Oct 2008 16:55
Date: Wed, 22 Oct 2008 16:55
8 lines
1639 bytes
1639 bytes
Oksana pisze: ) > > I po to zacytowałeś cały tekst? > Masz mózg? > > słósznie i nałókovvo
Re: Wyjazd samochodem na Ukrainę - poraz pierwszy.
Author: Oksana
Date: Wed, 22 Oct 2008 18:08
Date: Wed, 22 Oct 2008 18:08
18 lines
1787 bytes
1787 bytes
6 J?Ó?S?E?F? 6 ?P?I?Ł?S?Ó?C?K?I 6 napisał(a): > Oksana pisze: >> 6 J?Ó?S?E?F? 6 ?P?I?Ł?S?Ó?C?K?I 6 napisał(a): >> >>> Oksana pisze: >>> >>>> I po to zacytowałeś cały tekst? >>>> Masz mózg? >>> troche mniejszy od jondra, ale generalnie to tak >> >> aleonniemajonder >> >> po angielsku: dżonderbrak > > mjałem na mysli jego ojca psa tego, z którym matka jego chomika?
Re: Wyjazd samochodem na Ukrainę - poraz pierwszy.
Author: agrafka113
Date: Fri, 24 Oct 2008 22:40
Date: Fri, 24 Oct 2008 22:40
11 lines
1782 bytes
1782 bytes
:) bardzo sympatycznie opisałeś swoją wyprawę na Ukrainę. Masz rację, na Ukrainie nie jest ani tak strasznie, ani niebezpiecznie. Tak twierdzą przeważnie Ci, którzy w życiu nie byli w tym kraju i powielają jakieś bezpodstawne teorie gdzieś zasłyszane. Na pewno jest trochę inaczej co wynika z kultury, tradycji i może nieco innej mentalności, ale jak to się mówi co kraj to obyczaj. Ja mieszkam na UA przeszło rok i co jakiś czas mnie jeszcze coś zaskoczy, jednak staram się traktować to raczej poznawczo. --- pozdrawiam serdecznie i życzę kolejnych udanych wypraw Agn.
Re: Wyjazd samochodem na Ukrainę - poraz pierwszy.
Author: agrafka113
Date: Fri, 24 Oct 2008 22:54
Date: Fri, 24 Oct 2008 22:54
11 lines
1848 bytes
1848 bytes
:) bardzo sympatycznie opisałeś swoją wyprawę na Ukrainę. Masz rację, na Ukrainie nie jest ani tak strasznie, ani niebezpiecznie. Tak twierdzą przeważnie Ci, którzy w życiu nie byli w tym kraju i powielają jakieś bezpodstawne teorie gdzieś zasłyszane. Na pewno jest trochę inaczej co wynika z kultury, tradycji i może nieco innej mentalności, ale jak to się mówi co kraj to obyczaj. Ja mieszkam na UA przeszło rok i co jakiś czas mnie jeszcze coś zaskoczy, jednak staram się traktować to raczej poznawczo. --- pozdrawiam serdecznie i życzę kolejnych udanych wypraw Agn.
Re: Wyjazd samochodem na Ukrainę - poraz pierwszy.
Author: Normanex
Date: Tue, 28 Oct 2008 15:35
Date: Tue, 28 Oct 2008 15:35
14 lines
1481 bytes
1481 bytes
Użytkownik "Oksana" <oksana@wp.pl> napisał w wiadomości news:gdnl3e$rc1$1@news.albasani.net... > Normanex napisał(a): > >> >> A to dziwne, że przejechałes bez ZK. Ja byłem na Ukrainie w sierpniu >> i nie było >> mowy o przekroczeniu granicy bez ZK (granice przejeżdzałem w >> Krościenku) > > I po to zacytowałeś cały tekst? > Masz mózg? Hm... A Ty jesteś jakas jebnieta czy co....
Re: Wyjazd samochodem na Ukrainę - poraz pierwszy.
Author: Zarządca bazy Tojtoj
Date: Tue, 28 Oct 2008 15:42
Date: Tue, 28 Oct 2008 15:42
6 lines
1549 bytes
1549 bytes
Normanex pisze: > Hm... A Ty jesteś jakas jebnieta czy co.... jebnieta to jest twoja matka, jak cie chciała w brzóhu przebić zardzewiała szpryhą od roweru
Re: Wyjazd samochodem na Ukrainę - poraz pierwszy.
Author: Jewhen Konowalec
Date: Thu, 30 Oct 2008 19:55
Date: Thu, 30 Oct 2008 19:55
10 lines
1611 bytes
1611 bytes
Zarządca bazy Tojtoj napisał(a): > Normanex pisze: > >> Hm... A Ty jesteś jakas jebnieta czy co.... > > jebnieta to jest twoja matka, jak cie chciała w brzóhu przebić > zardzewiała szpryhą od roweru No ale jej się przecież udało...
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads