Article View: alt.pl.ukraina
Article #16769Wyjazd samochodem na Ukrainę - poraz pierwszy.
From: Andrzej
Date: Tue, 07 Oct 2008 00:25
Date: Tue, 07 Oct 2008 00:25
98 lines
8341 bytes
8341 bytes
Jest 19 wrzesień 2008. Ja bez większego namysłu zatankowałem samochód do pełna i jadę na Ukrainę. Wcześniej zaszedłem do kawiarenki internetowej w Ostrowi Mazowieckiej aby na stronie http://map24.interia.pl sprawdzić ilość kilometrów jakie mnie dzielą do końcowego punktu podróży, okazało się, że jest to niespełna 540 km poprosiłem o wydrukowanie mapy - podziękowałem i jadę... Całą drogę do granicy pada mocny deszcz - oczywiście po drodze mijają mnie polscy kierowcy którzy mają za nic przepisy drogowe a coś takiego jak linia ciągła nie jest żadną przeszkodą aby ją przekraczać a to ze stwarzają wielkie niebezpieczeństwo to zupełnie inna sprawa!... O godzinie 18.05, po kilku godzinach dojeżdżam do przejścia granicznego w Hrebennem, staję w kolejce, zaraz za mną staje samochód na numerach ukraińskich, Ukrainiec podchodzi do mnie i mówi - pan polak proszę stanąć w innej kolejce tam gdzie Polacy, podjechałem do kolejki polskiej. Kolejka porusza się bardzo wolno... godziny mijają, mijają, wreszcie dojeżdżam do polskiej odprawy - w sumie odprawa to jakoś szybko się odbyła. Jestem teraz pomiędzy Polska a Ukraina i czekam!... czekanie zaczyna już być nużące, zaczyna mi się chcieć jeść i pić. Nie brałem nic ze sobą - ani jedzenia, ani picia, w życiu nie przyszło mi do głowy aby się w to zaopatrzyć, tym bardziej to, że będę tak długo stał w kolejce... Podszedł do mnie starszy pan i się pyta czy ja go podwiozę na druga stronę granicy - ja odpowiadam - proszę niech pan wsiada. Pan Romek okazuje się być Ukraińcem, który pracuje jako "mrówka" przy granicy. Siedząc z kimś w samochodzie czas szybciej leci przy rozmowie, niż wcześniej gdy siedziałem sam. Kolejka strasznie się wlecze W końcu o godz. 24.10 jakoś udaje mi się dojechać do ukraińskiej odprawy paszportowej, potem do odprawy celnej i... tu następuje problem! Problem jak się okazuje jest z mojej winy gdyż nie zdążyłem wyrobić dowodu rejestracyjnego na samochód, mam natomiast pozwolenie czasowe wydane w wydziale komunikacji starostwa. Celnik za cholerę nie chce mnie przepuścić na Ukraińska stronę - mówi, ze muszę wracać do Polski i nie zawracać mu głowy! Podchodzę poraz kolejny i pytam się czy mnie przepuści - nie niema mowy! - słyszę odpowiedź. Podchodzę do innego okienka, do innej budki celnej i ponownie słyszę od innego celnika - niema mowy! Nie daje za wygrana podchodzę ponownie - ale już mi odpowiada abym zaczekał - więc czekam kilka minut woła mnie abym wszedł do niego, do budki - pogadamy! Pyta się gdzie jadę, po co jadę i dlaczego mam tylko pozwolenie czasowe a nie dowód rejestracyjny samochodu - opowiadam jak to się stało - a on się pyta - ile płacę? - a ja się pytam ile on chcę? - "A ile możesz dać?!" - włożyłem między jakieś papiery 10 hrywien i on mówi, że mogę jechać bez problemu na Ukrainę - jak zobaczył, że jest to tylko 10 hrywien to kazał mi je zabrać z powrotem - zostawiłem, podziękowałem i pojechałem do Rawy Ruskiej, zatankowałem samochód na stacji paliw (stacji paliw jest dużo - wszędzie je widać - benzyna A95 jest po ok. 6 hrywien za litr). A jeszcze w budce za granicą miałem problem ze sprzedażą Funtów angielskich okazuje się, że nie są takie popularne jak w Polsce - natomiast bez problemu można sprzedać EURO lub Dolary. Jadę - kieruje się w stronę Lwowa, droga po której jadę jest dziurawa - czasami muszę zwalniać bojąc się o zawieszenie samochodu. Deszcz leje jak z cebra. Oznakowanie drogi jest słabo widoczne przy każdej tablicy drogowskazowej muszę zwalniać aby przeczytać co jest napisane. Jestem już na obwodnicy Lwowa - muszę się kierować w stronę Kijowa - trochę pobłądziłem - słabo widoczny znak zjazdu. Jadę, droga trochę lepsza ale leżą jakieś małe kamienie - skąd się tu wzięły - myślę! Teraz mam się kierować w stronę Tarnopola i ciągle mnie wkurza kiepskie oznakowanie, nie widzę konkretnego zjazdu na Tarnopol, a potem na Zolochiv (dokąd zresztą jechałem) Ciągle jadę, jest jakiś rozjazd widzę, że muszę się kierować na lewo - skręcam, za chwile wieżdżam do jakiegoś miasta, widzę, ze jest to spore miasto, nie jestem pewny gdzie jestem. Zatrzymuje samochód w centrum tego miasteczka - czekam nie wiem gdzie mam jechać, telefon już nie działa skończyły mi się pieniądze na koncie, okazuje się, ze jest dosyć drogi roaming na Ukrainie (telefon mam w Simplusie). Stoję na parkingu - chce się kogoś spytać w jakim mieście jestem nikogo nie ma - nadal stoję. Po jakiejś godzinie widzę faceta pytam po rosyjsku "skazite kakoj eto gorod?" a on mi na to, że Zolochiv. Nawet nie było widać tablicy z nazwa miejscowości :) Później poprosiłem idącą dziewczynę aby mi pozwoliła zadzwonić ze swojej komórki - zgodziła się :) i już nie czekałem pojechałem tam gdzie bylem umówiony :). Muszę powiedzieć, że Ukraina nie jest taka straszna jak ją ludzie opisują, jest to bardzo sympatyczny kraj. Drogi maja dziurawe, czasem tak bardzo, że jest trudno przejechać (jechałem Oplem Astra III) jeden raz zawadziłem podwoziem! Nie odczułem aby benzyna była jakaś zła - tankowałem A95, samochód się sprawował tak samo jak na polskiej benzynie, jedzenie bardzo smaczne, piwo znacznie lepsze od polskiego, kiełbasa wręcz wyśmienita - polska kiełbasa "niech się schowa!" Kierowcy jeżdżą prawie tak samo jak polscy kierowcy, też czasem nie patrzą na przepisy - dziwiło mnie na jednym rondzie - jechali prosto a powinni objeżdżać dookoła. Samochody na ogół stare chociaż jest tez masa nowych samochodów - przeważnie Łady i Lanosy :) Przez chwile nie czułem jakiegoś niebezpieczeństwa na własnej skórze, ani tez nie miałem z nikim problemów. Policja zatrzymała mnie dwa razy - raz pytał się o Zielona Kartę - udałem, że nie rozumiem pytania - puścili. (Musze przyznać, że nie miałem Zielonej Karty) Drugi raz jak już wracałem do Polski - za przekroczenie prędkości - jechałem 87 km/h - jak pokazał radar. Powiedziałem, że mam tylko pełny bak paliwa i zupełny brak gotówki oraz kartę bankomatowa - puścili. Po przyjechaniu na przejście graniczne stałem, czekałem na przejazd 4 godziny, chciałem skorzystać z WC już po polskiej stronie przejścia - już w Unii Europejskiej okazuje się, że skorzystanie z pisuaru kosztuje 1.5 zł - postanowiłem skorzystać z lasku już po przejechaniu na polska stronę. :) Wieś ukraińska wygląda tak samo jak wieś polska - tylko drogi oczywiście gorsze(każdy pamięta polskie drogi sprzed 4 lat :)), miasteczka trochę szare. Za trzy dni jadę ponownie na Ukrainę. Teraz już wiem, że muszę zabrać coś do picia i jedzenia w podróż oraz Euro albo Dolary, gdyż Funty są mało popularne - ciężko je sprzedać. A tak poza tym polecam wszystkim ten piękny kraj. Ciągle słychać, jak to na Ukrainie jest dziwnie, strasznie oraz niebezpiecznie! a Polska to co inny kraj?! W Polsce też kierowcy mają gdzieś przepisy ruchu drogowego! I w Polsce jest cała masa pijaków, leni i złodziei którzy tylko czekają w jaki sposób ukraść samochód! Naprawdę, oprócz dróg nie widziałem niczego gorszego na Ukrainie - niż w Polsce. Pozdrawiam Ukraińców, za trzy dni będę tam ponownie :) Pozdrawiam. -- Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Technical Details
Message-ID:
<gcea8s$2ec$1@inews.gazeta.pl>Path:
mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.gazeta.pl!not-for-mailShow Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.gazeta.pl!not-for-mail From: " Andrzej" <andrej112@gazeta.SKASUJ-TO.pl> Newsgroups: alt.pl.ukraina Subject: Wyjazd samochodem na Ukrainę - poraz pierwszy. Date: Tue, 7 Oct 2008 00:25:00 +0000 (UTC) Organization: "Portal Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl" Lines: 98 Message-ID: <gcea8s$2ec$1@inews.gazeta.pl> NNTP-Posting-Host: localhost X-Trace: inews.gazeta.pl 1223339100 2508 172.20.26.234 (7 Oct 2008 00:25:00 GMT) X-Complaints-To: usenet@agora.pl NNTP-Posting-Date: Tue, 7 Oct 2008 00:25:00 +0000 (UTC) X-User: andrej112 X-Forwarded-For: 77.91.18.191 X-Remote-IP: localhost MIME-Version: 1.0 Content-Type: text/plain; charset=UTF-8 Content-Transfer-Encoding: 8bit