Article View: alt.pl.ukraina
Article #16945Re: Rzez Wolynska i inne zbrodnie na Kresach
From: Oleksandr (Kyiv)
Date: Sat, 01 Nov 2008 11:52
Date: Sat, 01 Nov 2008 11:52
373 lines
21079 bytes
21079 bytes
cdn napisał(a): > Warto Rozmawiać: http://miniurl.pl/warto-rozmawiac > > ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^ > > Ludobójstwo Polaków na Kresach - dlaczego nie pamiętamy? > > Uroczystość Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny tradycyjnie gromadzą > nas nad grobami najbliższych. Są jednak tacy, którzy do dziś nie > wiedzą, gdzie spoczywają ich rodziny. > > Oddziały nacjonalistów ukraińskich dokonały 11 lipca 1943 roku > masowych mordów Polaków w kilkudziesięciu miejscowościach na Wołyniu. > Tak naprawdę jednak mordy inicjowane i przeprowadzane przez UPA/OUN > rozpoczęły się już 1942 i trwały aż pięć lat na terenach zarówno > polskich Kresów jak i województw: rzeszowskiego, lubelskiego i > krakowskiego. > Liczba ofiar Polaków i obywateli polskich innych narodowości (Żydów, > Ormian, Czechów), i samych Ukraińców, mordowanych za pomoc Polakom, > obliczana jest na samym Wołyniu na 60 tysięcy. Kolejne 60 tysięcy > ofiar > to Polacy zamordowani w pozostałych województwach. Ofiary po stronie > ukraińskiej obliczane są na kilkanaście tysięcy, jednak historycy > ukraińscy wliczają także Ukraińców, którzy zginęli z rąk > nacjonalistów ukraińskich za pomoc udzielaną Polakom. > > Nikła pamięć o tej zbrodni, a właściwie zapomnienie o niej należy do > najbardziej wstydliwych kart dwudziestolecia po 1989 roku. Ludobójstwo > to pozostaje właściwie tylko w pamięci tych, którzy byli świadkami > zbrodni i cudem przeżyli. W 2003 roku połowa Polaków nic nie > wiedziała o ukraińskich zbrodniach na Polakach w czasie II wojny > światowej. Wiedzę o tym deklaruje jedynie 14 % Polaków. Dotąd także > Polski parlament, nie zdecydował się > na nazwanie tragedii sprzed 60 lat - ludobójstwem. > > Dlaczego tak niewiele wiemy o tamtych cierpieniach. Czy ofiary z > polskich Kresów nie zasługują na naszą pamięć? > > O tym Warto Rozmawiać. > > Goście: > - ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski - autor książki "Przemilczane > ludobójstwo na Kresach" > - Szczepan Siekierka - świadek wydarzeń > - Ewa Siemaszko - historyk > - Rafał Ziemkiewicz - publicysta > - Andrzej Przewoźnik - Rada Pamięci Walk i Męczeństwa > - Krzesimir Dębski - kompozytor > [ syn Włodzimierza Sławosza Dębskiego: > http://www-kresy.pl/wolyn/horochowski/26.htm > ..Kisielin, 11 lipca 1943 > http://www.rp.pl/artykul/160977.html ] > > > Powtórka programu: > > TV POLONIA > - poniedziałek, 08-11-03, godz. 22.25 > > > * * * > > ad. Rafał A. Ziemkiewicz > i przywołane w programie "Myśmy wszystko zapomnieli": > > > MYŚMY WSZYSTKO ZAPOMNIELI > > Trudno wierzyć Polakom, gdy twierdzą, że w sprawie Katynia czy > wypędzeń chodzi im tylko o prawdę, nie o politykę, skoro w stosunkach > z Ukrainą jednoznacznie rezygnują z prawdy właśnie w imię polityki > > W tym roku obchodzimy 65. rocznicę rzezi Polaków, Żydów, Czechów oraz > Ukraińców dokonanej na Wołyniu przez ukraińskich nacjonalistów. Mówiąc > ściśle, jest to rocznica największego nasilenia mordów, które > przypadło na letnie miesiące roku 1943. Systematyczna eksterminacja > ludności Wołynia zaczęła się bowiem już w roku 1942 i kontynuowana > była aż do zajęcia tych terenów przez Armię Czerwoną w roku 1944. > > Z wołyńskich Polaków ofiarami tej ogromnej i wyjątkowo zbrodniczej > "czystki etnicznej" padło co najmniej 60 tys., najprawdopodobniej > jednak znacznie więcej ludzi - głównie kobiet, dzieci i starców. > Sprawcy nie tylko zabijali całe rodziny, ale niszczyli materialne > ślady obecności Polaków: burzyli domy, kościoły, a nawet wycinali > sady. > Do dziś w miejscu wielu przedwojennych polskich osad straszą pustki. > Gdzieniegdzie znaleźć można skromny krzyż, za możliwość postawienia > którego potomkowie ocalałych zapłacić musieli ocenzurowaniem > upamiętniających pomordowanych napisów. Mówią one o "ofiarach > tragedii", "zajść" lub "wypadków"; nazwanie mordu po imieniu wciąż > jest > na tych terenach nie do pomyślenia. > > Różnie bywało > > Z licznych zbrodni, jakich w wieku XX, wieku ludobójstwa, dokonano na > Polakach, los tej jest szczególny o tyle, że jest bodaj jedyną, którą > Polacy dobrowolnie wymazują z pamięci. Oburzamy się, gdy Rosjanie > odmawiają uznania mordu katyńskiego za ludobójstwo i kiedy pamięć o > nim starają się zatrzeć sfabrykowanym oskarżeniem Polski o > wymordowanie kilkudziesięciu tysięcy jeńców z wojny 1920 r. Oburzamy > się, gdy swe winy wobec Polaków relatywizują Niemcy, za pomocą całego > szeregu przedsięwzięć usiłując się przedstawić jako co najmniej w > równym stopniu ofiary II wojny. > > I słusznie. Ale jednocześnie władze polskie oraz znaczna część elit > intelektualnych gorliwie współpracują w zakłamywaniu pamięci o > Wołyniu, zacieraniu winy ideologii, która za nią stała, i > zbrodniarzy, którzy jej dokonywali, oraz w relatywizowaniu rozmiarów > tragedii. Uchwała, którą > pięć lat temu Sejm RP odważył się uczcić pamięć ofiar, to szczyt > politycznie poprawnego bełkotu, z którego można wywnioskować tylko > tyle, że jakieś bliżej niesprecyzowane ofiary zginęły wskutek > tajemniczej klęski żywiołowej. W podobnym tonie utrzymane są > nieliczne wystąpienia polskich przywódców, nie wykluczając prezydenta > Lecha Kaczyńskiego. Jednocześnie z wielką gorliwością podchwytują > nasze środowiska opiniotwórcze propagandową > tezę ukraińskich nacjonalistów, iż zbrodnie miały charakter wzajemny, > symetryczny i nie ma co wymierzać rozmiarów winy każdej ze stron. > > Jest to teza sprzeczna z faktami i tak horrendalna, jak gdyby jakiś > polityk niemiecki zwracał się dziś do Żydów słowami: różnie to było > między naszymi narodami, wy zadaliście naszej armii cios w plecy w > czasie wojny i okradaliście nas w czasie wielkiego kryzysu, my się > potem za to mściliśmy, no, może ponad miarę, ale czas już zapomnieć > stare spory, podać sobie > ręce i więcej do tego nie wracać. I gdyby jeszcze w tym samym czasie w > Berlinie nazwano jedną z ulic imieniem Bohaterów SS, argumentując, że > mimo kontrowersji związanych z tą formacją, jej żołnierze bili się za > Niemcy bardzo dzielnie. > > Podobnie argumentowali członkowie zdominowanej przez nacjonalistów > rady miejskiej Lwowa, która właśnie teraz, w 65. rocznicę rzezi > wołyńskich przemianowała dotychczasową ulicę Turgieniewa na Bohaterów > UPA. > Godząc się na fałszowanie historii i spychając zbrodnie w niepamięć, > czynią Polacy rzecz podwójnie godną najwyższego potępienia. Haniebną - > bo zbrodnia domaga się prawdy, a pojednanie nie jest żadną wartością, > gdy opiera się na kłamstwie. > Ale także głupią, bo odrodzenie tradycji ukraińskiego nacjonalizmu > spod znaku OUN i wzrost jego znaczenia na ukraińskiej scenie > politycznej to scenariusz bardzo i dla nas, i dla całego regionu > niekorzystny. Przykładając więc rękę do jego rehabilitacji, działamy > wbrew żywotnym interesom naszego państwa. > > Nie ma symetrii > > Nie ma żadnej symetrii, jak usiłuje się to w niektórych kręgach > twierdzić, pomiędzy działaniami ukraińskimi i polskiej Samoobrony > oraz oddziałów > Armii Krajowej. Na Wołyniu nie było żadnej wojny domowej, nie było > też starć etnicznych pomiędzy mieszkańcami, w rodzaju tego, co stało > się na terenach byłej Jugosławii. Na Wołyniu mieliśmy do czynienia z > planowym ludobójstwem, realizowanym przez organizację wyznającą > zbrodniczą ideologię, którą w przybliżeniu określić można mianem > ukraińskiej odmiany faszyzmu i nazizmu (udział w mordach ludności > miejscowej, acz częsty, miał charakter pomocniczy i inspirowany przez > regularne jednostki). > > Prawodawca ideolog ukraińskiego nacjonalizmu Dmytro Doncow był zresztą > zagorzałym wielbicielem Mussoliniego i Hitlera, których dzieła > tłumaczył na ukraiński i z inspiracji których korzystał przy > tworzeniu zrębów programu założonej w 1929 r. Organizacji > Nacjonalistów Ukraińskich, OUN, której zbrojnym ramieniem była > późniejsza "powstańcza armia" UPA. Jego opus > magnum "Nacjonalizm" wraz z kolportowanym przez OUN "Dekalogiem > ukraińskiego nacjonalisty" oraz inspirowaną Doncowem książką Mykoły > Sciborskiego "Władza narodowa" stanowiły biblię ideologii, która do > "oczyszczenia" Ukrainy z cudzoziemców - ale także z "elementu > antynarodowego" wśród etnicznych Ukraińców - wzywała najzupełniej > otwarcie, sankcjonując jako konieczność masową eksterminację oraz > zalecając "spadkobiercom chwały Włodzimierzowego Tryzuba" podstęp, > nienawiść i niecofanie się przed żadną zbrodnią, której wymagać będzie > "dobro sprawy". Podkreślmy tu zaś, że "dobro sprawy", czyli utworzenie > Wielkiej Ukrainy "na granicy dwóch światów" - a więc niebędącej ani > Zachodem, ani Wschodem - wymagało według Doncowa i Sciborskiego > nie tylko całkowitego usunięcia z niej obcych, ale także, podobnie jak > głosiły to inne tego typu ideologie, likwidację "złych" Ukraińców. > Tych, którzy, używając języka wymienionych wyżej dzieł, "schłopieli", > weszli > w związki rodzinne z Polakami bądź Żydami, ulegli miazmatom > demokracji, liberalizmu i innych rozkładowych ideologii. > Chronologicznie rzecz ujmując, pierwszymi ofiarami OUN-UPA byli > właśnie tacy źli Ukraińcy, stojący nacjonalistom na drodze do rządu > dusz i budowy "narodowego" państwa; > mordy rozpoczęto od tych, których oskarżano o współpracę z Sowietami > przed czerwcem 1941r., przy czym kategorię kolaboracji traktowano tu > bardzo szeroko, rozciągając ją między innymi na żołnierzy Armii > Czerwonej (którzy wszak nie wstępowali do niej dobrowolnie). > > Wielu Ukraińców, dostawszy się do niewoli, było w pierwszym okresie > wojny z Sowietami zwalnianych do domu, gdzie, jeśli odmawiali > wstąpienia > w szeregi UPA, byli często mordowani. Z rozmowy z jednym z ostatnich > żyjących członków polskiej Samoobrony na Wołyniu wiem, iż niektórzy > ze zwalnianych przez Niemców jeńców ukrywali się przed upowcami > w szeregach polskich formacji partyzanckich. > > Trudno dziś oceniać, jakim rzeczywistym poparciem cieszyła się > sformułowana przez Doncowa ideologia, zwłaszcza w jej najbardziej > wyrazistym wydaniu (nie przypadkiem "Dekalog." zalecał, by "o sprawie > nie mówić z kim można, ale z kim trzeba"). Najskuteczniej uwodziła ona > młodych. W relacjach ocalonych z rzezi powtarza się ten wątek: tymi, > którzy starali się ich ochronić, ratować, którzy ukrywali przed > rezunami polskie dzieci, byli zwykle Ukraińcy starsi wiekiem. Wielu z > nich przypłaciło to życiem. > > Z raportów polskiego podziemia można szacować, że ukraińskich ofiar > OUN-UPA, które padły wraz z Polakami na Wołyniu, było co najmniej > kilkanaście tysięcy, być może znacznie więcej. Nie wszyscy dawali się > porwać zainspirowanej przez UPA orgii morderstw, nie wszyscy poddawali > się stosowanym przez podwładnych Bandery procedurom "wychowawczym", > polegającym na udowodnianiu pod okiem rezunów swej lojalności wobec > "samostijnej" własnoręcznym mordowaniem polskich sąsiadów. > Szczególnie pilnowano, aby lojalności takiej dowiedli członkowie > rodzin mieszanych. W zdawkowych, "pojednawczych" wzmiankach o losie > Wołynia powtarza się dziś: "zginęło około 100 tysięcy Polaków, a po > stronie ukraińskiej było około 30 tysięcy ofiar", stwarzając w ten > sposób u niezorientowanych (a zrobiono wiele, aby ta historia mało > komu była znana) wrażenie, że owe 30 tysięcy zabitych Ukraińców to > ofiary jakichś polskich "akcji odwetowych. > > Tymczasem większość z nich to również ofiary ukraińskiego > nacjonalizmu. Tym, co wyróżnia rzezie na Wołyniu spośród wszystkich > znanych historii zbrodni etnicznych, jest niewiarygodne bestialstwo > zbrodniarzy. Ani stalinowskie NKWD, ani hitlerowskie Einsatzgtruppen > nie popisywały > się osobistym okrucieństwem. > Rezuni OUN-UPA oraz innych nacjonalistycznych formacji wydawali się > natomiast znajdować w nim szczególne upodobanie. > > Oficjalni kurierzy rządu londyńskiego i dowództwa AK, delegowani w > 1942r. do rozmów z dowództwem UPA o wspólnej walce z Niemcami, > nie zostali przez rezunów po prostu rozstrzelani, ale rozerwani żywcem > końmi. > Podobnie pastwiono się nad zwykłymi ofiarami mordów. Nawet > człowiekowi o silnych nerwach trudno wytrzymać lekturę wspomnień, > w których nieustannie powtarza się wyrywanie języków, wydłubywanie > oczu, wbijanie w głowy gwoździ, wypruwanie ciężarnym kobietom > płodów, obcinanie kończyn, pracochłonne i makabryczne profanowanie > zwłok i zadawanie wszelkich wyrafinowanie sadystycznych mąk. > Trudno orzec, na ile były to przejawy zdziczenia morderców, a na ile > efekt zimnej kalkulacji - chodziło wszak o to, żeby na tych, których > wymordować się nie da, rzucić taki postrach, by opuścili ziemie > Wielkiej Ukrainy jak najszybciej. > > Jest zrozumiałe (co bynajmniej nie znaczy, usprawiedliwione), że > ludzie, którym w tak okrutny sposób wymordowano całe rodziny, > szukali czasem szaleńczo zemsty. Znacząca była liczba Polaków, > którzy dla jej dokonania wstępowali w szeregi formacji niemieckich, > by brać udział w eksterminacji ludności ukraińskiej. > Dochodziło także do mordów na Ukraińcach dokonywanych przez > formacje Polski podziemnej. Skala takich wydarzeń była jednak > nieporównywalnie mniejsza, niż zaplanowane z zimną krwią i > prowadzone systematycznie ludobójstwo OUN-UPA (w lipcu 1943r., > miesiącu największego nasilenia terroru, jej oddziały eksterminacyjne > pojawiły się w ponad 500 miejscowościach). > Używanie ich dziś jako post factum usprawiedliwienia dla masakr > jest fałszowaniem historii. > > Jaka tradycja dla Ukrainy > > A fakt podstawowy, który nie ulega kwestii, jest taki: przy wszystkich > błędach > i niegodziwościach sanacyjnej polityki wobec mniejszości narodowych, > Polacy nigdy nie planowali eksterminacji ludności ukraińskiej, nigdy > nie stworzyli ideologii usprawiedliwiającej masowe zbrodnie, nigdy do > nich > nie nawoływali i nie wychowywali w takim duchu swojej młodzieży. > Od samego początku rzezi wołyńskich na różnych szczeblach AK wydane > zostały rozkazy surowo zakazujące zemsty, zabijania cywilnych > Ukraińców, kobiet i dzieci. Za ich łamanie stawiano przed sądem > polowym. W tym > samym czasie z dowództwa UPA do jej oddziałów płynęły rozkazy treści > dokładnie przeciwnej, nakazujące wykorzystać sprzyjający moment do > zlikwidowania ludności polskiej "z korzeniami". > > Można zrozumieć, dlaczego współcześnie Ukraińcy nie kwapią się do > odkrywania dla siebie tej historii. Naród, który doznał w swej > najnowszej historii cierpień nie mniejszych niż Polacy, a o > niepodległość miał szansę upomnieć się dopiero w latach ostatnich, > rozpaczliwie potrzebuje mitu, > na którym mógłby oprzeć swą tożsamość. Tworzy się więc mit UPA jako > bohaterskiej partyzantki walczącej z okupantem niemieckim i sowieckim. > Mit uprawdopodobniony faktem, iż ukraińscy nacjonaliści w istocie > zostali potem wytępieni przez Sowietów (choć w różnych okresach, > zgodnie > z zalecaną przez Doncowa przebiegłością, korzystali z logistycznego > wsparcia zarówno NKWD, jak i hitlerowców). > > W warunkach wojny żadna partyzantka nie może mieć jednorodnego > charakteru, bez wątpienia nie cała UPA wyrastała z nacjonalistycznej > ideologii i nie wszystkich jej żołnierzy można uważać za winnych > zbrodni. Ale ocena zarówno tej ideologii, jak i ludobójstwa, do > którego doprowadziła, musi być jednoznaczna. Jakkolwiek byłoby to dla > Ukraińców bolesne, > nikt nie potrzebuje tego rozliczenia bardziej niż oni sami. Nie jest > bez znaczenia, czy za swych bohaterów uznają rezunów, czy tych > Ukraińców, których za "schłopienie" i brak narodowego ducha mordowali > oni tak samo > jak Polaków. > > Na ukraińskie problemy z tożsamością nie mamy wpływu, trudno jednak > usprawiedliwiać haniebną ustępliwość, z jaką Polska rezygnuje z > przypominania prawdy, a część opiniotwórczych elit reaguje histerią na > każdą wzmiankę o OUN czy na użycie oczywistego w tej sytuacji słowa > "ludobójstwo". > Pamięć o rzeziach wołyńskich kultywuje dziś jedynie grupka > wymierających > z wolna kresowiaków, zapędzonych przez media do getta narodowo- > radykalnych "oszołomów". > > Zamiast upominania się o prawdę, mamy od kilkunastu lat gorszący > spektakl uciszania tych, którzy za dobrze pamiętają, w imię opacznie > rozumianej geopolityki i "pojednania". > > Nikczemność i głupota > > To nie tylko ze strony Polski nikczemne - żyję już wystarczająco > długo, > by wiedzieć, że sprawiedliwość, przelana krew i tym podobne sprawy nie > znaczą w polityce więcej niż przysłowiowy zeszłoroczny śnieg. Ale > właśnie ze względów politycznych to, co robimy, jest skrajną > naiwnością i głupotą. Wspierając historyczne kłamstwo o "wzajemnych > krzywdach" i UPA, > bynajmniej nie pomagamy zaprzyjaźnionym ukraińskim demokratom > w formowaniu nowoczesnej świadomości narodowej Ukrainy. > Jest to naiwność. Przeciwnie, co pokazują ostatnie lata, rola > nacjonalistów, w mniej lub bardziej zawoalowany sposób podejmujących > sztandary OUN, > jest w obozie pomarańczowych coraz większa. Każdy postawiony UPA > pomnik, każda publikacja fałszująca historię, na którą Polska nie > reaguje, wzmacnia ich pozycję i uwiarygodnia ich. Nie od rzeczy też > będzie dodać, > iż zadaje kłam naszej polityce historycznej trudno wierzyć Polakom, > gdy twierdzą, że w sprawie Katynia czy wypędzeń chodzi im tylko o > prawdę, > nie o politykę, skoro w stosunkach z Ukrainą jednoznacznie rezygnują z > prawdy właśnie w imię polityki. > > Zasadniczy błąd naszego postępowania polega jednak na tym, że > nacjonaliści upowszechniający mit bohaterskiej UPA nie zbudują dobrych > stosunków z Polską ani z całą Europą. Historyczne krzywdy Polaków mało > świat obchodzą, ale już z pamięcią Holokaustu, który ma swoją straszną > ukraińską kartę, jest inaczej. > Obecność w życiu politycznym Ukrainy pogrobowców Bandery to wymarzony > argument dla Rosji i wystarczający powód zatrzaśnięcia przed Ukrainą > drzwi do Unii Europejskiej i NATO, czemu podobno chcemy > przeciwdziałać. Tchórzliwe chowanie się za frazesami o wzajemnych > winach i "tragicznych wydarzeniach" nie prowadzi do niczego. Jedynym > ich skutkiem jest to, że > gdy w wolnej już Polsce zapalimy dziś ofiarom Wołynia rocznicowe > znicze, towarzyszyć temu powinna nie tylko żałoba, ale także palący > wstyd za sprzeniewierzenie się pamięci ich męczeństwa. > > Rafał A. Ziemkiewicz > > RZECZPOSPOLITA > 2008-04-25 > > > Tragiczne ślady historii > http://www.rp.pl/artykul/160815,161003_Tragiczne_slady_historii.html > > Po Polakach pozostały mogiły. > http://www.rp.pl/artykul/160815,160974_Po_Polakach_pozostaly_mogily_.html Kak budiet Euro, to my was - Poljiaki - wsiech ubijom! Ukraina-Polsza 1:0 Oleksandr.
Technical Details
Message-ID:
<gehftu$6ob$1@news.albasani.net>Path:
mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.gazeta.pl!newsfeed.pionier.net.pl!newsfeed.straub-nv.de!news.albasani.net!not-for-mailReferences:
<gehe45$2vn$1@achot.icm.edu.pl>Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.gazeta.pl!newsfeed.pionier.net.pl!newsfeed.straub-nv.de!news.albasani.net!not-for-mail From: "Oleksandr \(Kyiv\)" <euroua@gmail.com> Newsgroups: alt.pl.ukraina Subject: Re: Rzez Wolynska i inne zbrodnie na Kresach Date: Sat, 1 Nov 2008 12:52:27 +0100 Organization: albasani.net Lines: 376 Message-ID: <gehftu$6ob$1@news.albasani.net> References: <gehe45$2vn$1@achot.icm.edu.pl> X-Trace: news.albasani.net Jz3yNkSPklKoFT+iQkRBNkWk64DptvGzC0KqNmWVpp3yxHXSgi9Y5lBohSkYxvohtMSC7ilQ2D1021EIDCdfyPt4wOCuvSoJlzIEreT66th2qOl7E3bHjiQGu6HXqhbe X-Complaints-To: abuse@albasani.net NNTP-Posting-Date: Sat, 1 Nov 2008 11:52:31 +0000 (UTC) X-User-ID: tCyVy1BzMEX5GJIlpnjyhRK8DvYnyp/SooQT8DAV3xw= X-MimeOLE: Produced By Microsoft MimeOLE V6.00.2800.1106 X-Antivirus-Status: Clean X-Newsreader: Microsoft Outlook Express 6.00.2800.1106 X-Antivirus: avast! (VPS 081031-1, 2008-10-31), Outbound message Cancel-Lock: sha1:k0nbVywwTtSVD2gx6sonrTYypME= X-NNTP-Posting-Host: T0008D4E9UMRbmD0UHf6eh6XfEF00gELLRAN45lNf0Q= X-Priority: 3 X-MSMail-Priority: Normal MIME-Version: 1.0 Content-Type: text/plain; charset=UTF-8 Content-Transfer-Encoding: 8bit