🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Article View: alt.pl.ukraina
Article #16945

Re: Rzez Wolynska i inne zbrodnie na Kresach

#16945
From: Oleksandr (Kyiv)
Date: Sat, 01 Nov 2008 11:52
373 lines
21079 bytes
cdn napisał(a):

> Warto Rozmawiać:  http://miniurl.pl/warto-rozmawiac
>
> ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
>
> Ludobójstwo Polaków na Kresach - dlaczego nie pamiętamy?
>
> Uroczystość Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny tradycyjnie gromadzą
> nas nad grobami najbliższych. Są jednak tacy, którzy do dziś nie
> wiedzą, gdzie spoczywają ich rodziny.
>
> Oddziały nacjonalistów ukraińskich dokonały 11 lipca 1943 roku
> masowych mordów Polaków w kilkudziesięciu miejscowościach na Wołyniu.
> Tak naprawdę jednak mordy inicjowane i przeprowadzane przez UPA/OUN
> rozpoczęły się już 1942 i trwały aż pięć lat na terenach zarówno
> polskich Kresów jak i województw: rzeszowskiego, lubelskiego i
> krakowskiego.
> Liczba ofiar Polaków i obywateli polskich innych narodowości (Żydów,
> Ormian, Czechów), i samych Ukraińców, mordowanych za pomoc Polakom,
> obliczana jest na samym Wołyniu na 60 tysięcy. Kolejne 60 tysięcy
> ofiar
> to Polacy zamordowani w pozostałych województwach. Ofiary po stronie
> ukraińskiej obliczane są na kilkanaście tysięcy, jednak historycy
> ukraińscy wliczają także Ukraińców, którzy zginęli z rąk
> nacjonalistów ukraińskich za pomoc udzielaną Polakom.
>
> Nikła pamięć o tej zbrodni, a właściwie zapomnienie o niej należy do
> najbardziej wstydliwych kart dwudziestolecia po 1989 roku. Ludobójstwo
> to pozostaje właściwie tylko w pamięci tych, którzy byli świadkami
> zbrodni i cudem przeżyli. W 2003 roku połowa Polaków nic nie
> wiedziała o ukraińskich zbrodniach na Polakach w czasie II wojny
> światowej. Wiedzę o tym deklaruje jedynie 14 % Polaków. Dotąd także
> Polski parlament, nie zdecydował się
> na nazwanie tragedii sprzed 60 lat - ludobójstwem.
>
> Dlaczego tak niewiele wiemy o tamtych cierpieniach. Czy ofiary z
> polskich Kresów nie zasługują na naszą pamięć?
>
> O tym Warto Rozmawiać.
>
> Goście:
> -   ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski - autor książki "Przemilczane
>     ludobójstwo na Kresach"
> -   Szczepan Siekierka - świadek wydarzeń
> -   Ewa Siemaszko - historyk
> -   Rafał Ziemkiewicz - publicysta
> -   Andrzej Przewoźnik - Rada Pamięci Walk i Męczeństwa
> -   Krzesimir Dębski - kompozytor
>     [ syn Włodzimierza Sławosza Dębskiego:
>       http://www-kresy.pl/wolyn/horochowski/26.htm
>       ..Kisielin, 11 lipca 1943
>       http://www.rp.pl/artykul/160977.html ]
>
>
> Powtórka programu:
>
> TV POLONIA
> - poniedziałek, 08-11-03, godz. 22.25
>
>
> * * *
>
> ad.  Rafał A. Ziemkiewicz
>         i przywołane w programie "Myśmy wszystko zapomnieli":
>
>
> MYŚMY WSZYSTKO ZAPOMNIELI
>
> Trudno wierzyć Polakom, gdy twierdzą, że w sprawie Katynia czy
> wypędzeń chodzi im tylko o prawdę, nie o politykę, skoro w stosunkach
> z Ukrainą jednoznacznie rezygnują z prawdy właśnie w imię polityki
>
> W tym roku obchodzimy 65. rocznicę rzezi Polaków, Żydów, Czechów oraz
> Ukraińców dokonanej na Wołyniu przez ukraińskich nacjonalistów. Mówiąc
> ściśle, jest to rocznica największego nasilenia mordów, które
> przypadło na letnie miesiące roku 1943. Systematyczna eksterminacja
> ludności Wołynia zaczęła się bowiem już w roku 1942 i kontynuowana
> była aż do zajęcia tych terenów przez Armię Czerwoną w roku 1944.
>
> Z wołyńskich Polaków ofiarami tej ogromnej i wyjątkowo zbrodniczej
> "czystki etnicznej" padło co najmniej 60 tys., najprawdopodobniej
> jednak znacznie więcej ludzi - głównie kobiet, dzieci i starców.
> Sprawcy nie tylko zabijali całe rodziny, ale niszczyli materialne
> ślady obecności Polaków: burzyli domy, kościoły, a nawet wycinali
> sady.
> Do dziś w miejscu wielu przedwojennych polskich osad straszą pustki.
> Gdzieniegdzie znaleźć można skromny krzyż, za możliwość postawienia
> którego potomkowie ocalałych zapłacić musieli ocenzurowaniem
> upamiętniających pomordowanych napisów. Mówią one o "ofiarach
> tragedii", "zajść" lub "wypadków"; nazwanie mordu po imieniu wciąż
> jest
> na tych terenach nie do pomyślenia.
>
> Różnie bywało
>
> Z licznych zbrodni, jakich w wieku XX, wieku ludobójstwa, dokonano na
> Polakach, los tej jest szczególny o tyle, że jest bodaj jedyną, którą
> Polacy dobrowolnie wymazują z pamięci. Oburzamy się, gdy Rosjanie
> odmawiają uznania mordu katyńskiego za ludobójstwo i kiedy pamięć o
> nim starają się zatrzeć sfabrykowanym oskarżeniem Polski o
> wymordowanie kilkudziesięciu tysięcy jeńców z wojny 1920 r. Oburzamy
> się, gdy swe winy wobec Polaków relatywizują Niemcy, za pomocą całego
> szeregu przedsięwzięć usiłując się przedstawić jako co najmniej w
> równym stopniu ofiary II wojny.
>
> I słusznie. Ale jednocześnie władze polskie oraz znaczna część elit
> intelektualnych gorliwie współpracują w zakłamywaniu pamięci o
> Wołyniu, zacieraniu winy ideologii, która za nią stała, i
> zbrodniarzy, którzy jej dokonywali, oraz w relatywizowaniu rozmiarów
> tragedii. Uchwała, którą
> pięć lat temu Sejm RP odważył się uczcić pamięć ofiar, to szczyt
> politycznie poprawnego bełkotu, z którego można wywnioskować tylko
> tyle, że jakieś bliżej niesprecyzowane ofiary zginęły wskutek
> tajemniczej klęski żywiołowej. W podobnym tonie utrzymane są
> nieliczne wystąpienia polskich przywódców, nie wykluczając prezydenta
> Lecha Kaczyńskiego. Jednocześnie z wielką gorliwością podchwytują
> nasze środowiska opiniotwórcze propagandową
> tezę ukraińskich nacjonalistów, iż zbrodnie miały charakter wzajemny,
> symetryczny i nie ma co wymierzać rozmiarów winy każdej ze stron.
>
> Jest to teza sprzeczna z faktami i tak horrendalna, jak gdyby jakiś
> polityk niemiecki zwracał się dziś do Żydów słowami: różnie to było
> między naszymi narodami, wy zadaliście naszej armii cios w plecy w
> czasie wojny i okradaliście nas w czasie wielkiego kryzysu, my się
> potem za to mściliśmy, no, może ponad miarę, ale czas już zapomnieć
> stare spory, podać sobie
> ręce i więcej do tego nie wracać. I gdyby jeszcze w tym samym czasie w
> Berlinie nazwano jedną z ulic imieniem Bohaterów SS, argumentując, że
> mimo kontrowersji związanych z tą formacją, jej żołnierze bili się za
> Niemcy bardzo dzielnie.
>
> Podobnie argumentowali członkowie zdominowanej przez nacjonalistów
> rady miejskiej Lwowa, która właśnie teraz, w 65. rocznicę rzezi
> wołyńskich przemianowała dotychczasową ulicę Turgieniewa na Bohaterów
> UPA.
> Godząc się na fałszowanie historii i spychając zbrodnie w niepamięć,
> czynią Polacy rzecz podwójnie godną najwyższego potępienia. Haniebną -
> bo zbrodnia domaga się prawdy, a pojednanie nie jest żadną wartością,
> gdy opiera się na kłamstwie.
> Ale także głupią, bo odrodzenie tradycji ukraińskiego nacjonalizmu
> spod znaku OUN i wzrost jego znaczenia na ukraińskiej scenie
> politycznej to scenariusz bardzo i dla nas, i dla całego regionu
> niekorzystny. Przykładając więc rękę do jego rehabilitacji, działamy
> wbrew żywotnym interesom naszego państwa.
>
> Nie ma symetrii
>
> Nie ma żadnej symetrii, jak usiłuje się to w niektórych kręgach
> twierdzić, pomiędzy działaniami ukraińskimi i polskiej Samoobrony
> oraz oddziałów
> Armii Krajowej. Na Wołyniu nie było żadnej wojny domowej, nie było
> też starć etnicznych pomiędzy mieszkańcami, w rodzaju tego, co stało
> się na terenach byłej Jugosławii. Na Wołyniu mieliśmy do czynienia z
> planowym ludobójstwem, realizowanym przez organizację wyznającą
> zbrodniczą ideologię, którą w przybliżeniu określić można mianem
> ukraińskiej odmiany faszyzmu i nazizmu (udział w mordach ludności
> miejscowej, acz częsty, miał charakter pomocniczy i inspirowany przez
> regularne jednostki).
>
> Prawodawca ideolog ukraińskiego nacjonalizmu Dmytro Doncow był zresztą
> zagorzałym wielbicielem Mussoliniego i Hitlera, których dzieła
> tłumaczył na ukraiński i z inspiracji których korzystał przy
> tworzeniu zrębów programu założonej w 1929 r. Organizacji
> Nacjonalistów Ukraińskich, OUN, której zbrojnym ramieniem była
> późniejsza "powstańcza armia" UPA. Jego opus
> magnum "Nacjonalizm" wraz z kolportowanym przez OUN "Dekalogiem
> ukraińskiego nacjonalisty" oraz inspirowaną Doncowem książką Mykoły
> Sciborskiego "Władza narodowa" stanowiły biblię ideologii, która do
>  "oczyszczenia" Ukrainy z cudzoziemców - ale także z "elementu
> antynarodowego" wśród etnicznych Ukraińców - wzywała najzupełniej
> otwarcie, sankcjonując jako konieczność masową eksterminację oraz
> zalecając "spadkobiercom chwały Włodzimierzowego Tryzuba" podstęp,
> nienawiść i niecofanie się przed żadną zbrodnią, której wymagać będzie
> "dobro sprawy". Podkreślmy tu zaś, że "dobro sprawy", czyli utworzenie
> Wielkiej Ukrainy "na granicy dwóch światów" - a więc niebędącej ani
> Zachodem, ani Wschodem - wymagało według Doncowa i Sciborskiego
> nie tylko całkowitego usunięcia z niej obcych, ale także, podobnie jak
> głosiły to inne tego typu ideologie, likwidację "złych" Ukraińców.
> Tych, którzy, używając języka wymienionych wyżej dzieł, "schłopieli",
> weszli
> w związki rodzinne z Polakami bądź Żydami, ulegli miazmatom
> demokracji, liberalizmu i innych rozkładowych ideologii.
> Chronologicznie rzecz ujmując, pierwszymi ofiarami OUN-UPA byli
> właśnie tacy źli Ukraińcy, stojący nacjonalistom na drodze do rządu
> dusz i budowy "narodowego" państwa;
> mordy rozpoczęto od tych, których oskarżano o współpracę z Sowietami
> przed czerwcem 1941r., przy czym kategorię kolaboracji traktowano tu
> bardzo szeroko, rozciągając ją między innymi na żołnierzy Armii
> Czerwonej (którzy wszak nie wstępowali do niej dobrowolnie).
>
> Wielu Ukraińców, dostawszy się do niewoli, było w pierwszym okresie
> wojny z Sowietami zwalnianych do domu, gdzie, jeśli odmawiali
> wstąpienia
> w szeregi UPA, byli często mordowani. Z rozmowy z jednym z ostatnich
> żyjących członków polskiej Samoobrony na Wołyniu wiem, iż niektórzy
> ze zwalnianych przez Niemców jeńców ukrywali się przed upowcami
> w szeregach polskich formacji partyzanckich.
>
> Trudno dziś oceniać, jakim rzeczywistym poparciem cieszyła się
> sformułowana przez Doncowa ideologia, zwłaszcza w jej najbardziej
> wyrazistym wydaniu (nie przypadkiem "Dekalog." zalecał, by "o sprawie
> nie mówić z kim można, ale z kim trzeba"). Najskuteczniej uwodziła ona
> młodych. W relacjach ocalonych z rzezi powtarza się ten wątek: tymi,
> którzy starali się ich ochronić, ratować, którzy ukrywali przed
> rezunami polskie dzieci, byli zwykle Ukraińcy starsi wiekiem. Wielu z
> nich przypłaciło to życiem.
>
> Z raportów polskiego podziemia można szacować, że ukraińskich ofiar
> OUN-UPA, które padły wraz z Polakami na Wołyniu, było co najmniej
> kilkanaście tysięcy, być może znacznie więcej. Nie wszyscy dawali się
> porwać zainspirowanej przez UPA orgii morderstw, nie wszyscy poddawali
> się stosowanym przez podwładnych Bandery procedurom "wychowawczym",
> polegającym na udowodnianiu pod okiem rezunów swej lojalności wobec
> "samostijnej" własnoręcznym mordowaniem polskich sąsiadów.
> Szczególnie pilnowano, aby lojalności takiej dowiedli członkowie
> rodzin mieszanych. W zdawkowych, "pojednawczych" wzmiankach o losie
> Wołynia powtarza się dziś: "zginęło około 100 tysięcy Polaków, a po
> stronie ukraińskiej było około 30 tysięcy ofiar", stwarzając w ten
> sposób u niezorientowanych (a zrobiono wiele, aby ta historia mało
> komu była znana) wrażenie, że owe 30 tysięcy zabitych Ukraińców to
> ofiary jakichś polskich "akcji odwetowych.
>
> Tymczasem większość z nich to również ofiary ukraińskiego
> nacjonalizmu. Tym, co wyróżnia rzezie na Wołyniu spośród wszystkich
> znanych historii zbrodni etnicznych, jest niewiarygodne bestialstwo
> zbrodniarzy. Ani stalinowskie NKWD, ani hitlerowskie Einsatzgtruppen
> nie popisywały
> się osobistym okrucieństwem.
> Rezuni OUN-UPA oraz innych nacjonalistycznych formacji wydawali się
> natomiast znajdować w nim szczególne upodobanie.
>
> Oficjalni kurierzy rządu londyńskiego i dowództwa AK, delegowani w
> 1942r. do rozmów z dowództwem UPA o wspólnej walce z Niemcami,
> nie zostali przez rezunów po prostu rozstrzelani, ale rozerwani żywcem
> końmi.
> Podobnie pastwiono się nad zwykłymi ofiarami mordów. Nawet
> człowiekowi o silnych nerwach trudno wytrzymać lekturę wspomnień,
> w których nieustannie powtarza się wyrywanie języków, wydłubywanie
> oczu, wbijanie w głowy gwoździ, wypruwanie ciężarnym kobietom
> płodów, obcinanie kończyn, pracochłonne i makabryczne profanowanie
> zwłok i zadawanie wszelkich wyrafinowanie sadystycznych mąk.
> Trudno orzec, na ile były to przejawy zdziczenia morderców, a na ile
> efekt zimnej kalkulacji - chodziło wszak o to, żeby na tych, których
> wymordować się nie da, rzucić taki postrach, by opuścili ziemie
> Wielkiej Ukrainy jak najszybciej.
>
> Jest zrozumiałe (co bynajmniej nie znaczy, usprawiedliwione), że
> ludzie, którym w tak okrutny sposób wymordowano całe rodziny,
> szukali czasem szaleńczo zemsty. Znacząca była liczba Polaków,
> którzy dla jej dokonania wstępowali w szeregi formacji niemieckich,
> by brać udział w eksterminacji ludności ukraińskiej.
> Dochodziło także do mordów na Ukraińcach dokonywanych przez
> formacje Polski podziemnej. Skala takich wydarzeń była jednak
> nieporównywalnie mniejsza, niż zaplanowane z zimną krwią i
> prowadzone systematycznie ludobójstwo OUN-UPA (w lipcu 1943r.,
> miesiącu największego nasilenia terroru, jej oddziały eksterminacyjne
> pojawiły się w ponad 500 miejscowościach).
> Używanie ich dziś jako post factum usprawiedliwienia dla masakr
> jest fałszowaniem historii.
>
> Jaka tradycja dla Ukrainy
>
> A fakt podstawowy, który nie ulega kwestii, jest taki: przy wszystkich
> błędach
> i niegodziwościach sanacyjnej polityki wobec mniejszości narodowych,
> Polacy nigdy nie planowali eksterminacji ludności ukraińskiej, nigdy
> nie stworzyli ideologii usprawiedliwiającej masowe zbrodnie, nigdy do
> nich
> nie nawoływali i nie wychowywali w takim duchu swojej młodzieży.
> Od samego początku rzezi wołyńskich na różnych szczeblach AK wydane
> zostały rozkazy surowo zakazujące zemsty, zabijania cywilnych
> Ukraińców, kobiet i dzieci. Za ich łamanie stawiano przed sądem
> polowym. W tym
> samym czasie z dowództwa UPA do jej oddziałów płynęły rozkazy treści
> dokładnie przeciwnej, nakazujące wykorzystać sprzyjający moment do
> zlikwidowania ludności polskiej "z korzeniami".
>
> Można zrozumieć, dlaczego współcześnie Ukraińcy nie kwapią się do
> odkrywania dla siebie tej historii. Naród, który doznał w swej
> najnowszej historii cierpień nie mniejszych niż Polacy, a o
> niepodległość miał szansę upomnieć się dopiero w latach ostatnich,
> rozpaczliwie potrzebuje mitu,
> na którym mógłby oprzeć swą tożsamość. Tworzy się więc mit UPA jako
> bohaterskiej partyzantki walczącej z okupantem niemieckim i sowieckim.
> Mit uprawdopodobniony faktem, iż ukraińscy nacjonaliści w istocie
> zostali potem wytępieni przez Sowietów (choć w różnych okresach,
> zgodnie
> z zalecaną przez Doncowa przebiegłością, korzystali z logistycznego
> wsparcia zarówno NKWD, jak i hitlerowców).
>
> W warunkach wojny żadna partyzantka nie może mieć jednorodnego
> charakteru, bez wątpienia nie cała UPA wyrastała z nacjonalistycznej
> ideologii i nie wszystkich jej żołnierzy można uważać za winnych
> zbrodni. Ale ocena zarówno tej ideologii, jak i ludobójstwa, do
> którego doprowadziła, musi być jednoznaczna. Jakkolwiek byłoby to dla
> Ukraińców bolesne,
> nikt nie potrzebuje tego rozliczenia bardziej niż oni sami. Nie jest
> bez znaczenia, czy za swych bohaterów uznają rezunów, czy tych
> Ukraińców, których za "schłopienie" i brak narodowego ducha mordowali
> oni tak samo
> jak Polaków.
>
> Na ukraińskie problemy z tożsamością nie mamy wpływu, trudno jednak
> usprawiedliwiać haniebną ustępliwość, z jaką Polska rezygnuje z
> przypominania prawdy, a część opiniotwórczych elit reaguje histerią na
> każdą wzmiankę o OUN czy na użycie oczywistego w tej sytuacji słowa
> "ludobójstwo".
> Pamięć o rzeziach wołyńskich kultywuje dziś jedynie grupka
> wymierających
> z wolna kresowiaków, zapędzonych przez media do getta narodowo-
> radykalnych "oszołomów".
>
> Zamiast upominania się o prawdę, mamy od kilkunastu lat gorszący
> spektakl uciszania tych, którzy za dobrze pamiętają, w imię opacznie
> rozumianej geopolityki i "pojednania".
>
> Nikczemność i głupota
>
> To nie tylko ze strony Polski nikczemne - żyję już wystarczająco
> długo,
> by wiedzieć, że sprawiedliwość, przelana krew i tym podobne sprawy nie
> znaczą w polityce więcej niż przysłowiowy zeszłoroczny śnieg. Ale
> właśnie ze względów politycznych to, co robimy, jest skrajną
> naiwnością i głupotą. Wspierając historyczne kłamstwo o "wzajemnych
> krzywdach" i UPA,
> bynajmniej nie pomagamy zaprzyjaźnionym ukraińskim demokratom
> w formowaniu nowoczesnej świadomości narodowej Ukrainy.
> Jest to naiwność. Przeciwnie, co pokazują ostatnie lata, rola
> nacjonalistów, w mniej lub bardziej zawoalowany sposób podejmujących
> sztandary OUN,
> jest w obozie pomarańczowych coraz większa. Każdy postawiony UPA
> pomnik, każda publikacja fałszująca historię, na którą Polska nie
> reaguje, wzmacnia ich pozycję i uwiarygodnia ich. Nie od rzeczy też
> będzie dodać,
> iż zadaje kłam naszej polityce historycznej  trudno wierzyć Polakom,
> gdy twierdzą, że w sprawie Katynia czy wypędzeń chodzi im tylko o
> prawdę,
> nie o politykę, skoro w stosunkach z Ukrainą jednoznacznie rezygnują z
> prawdy właśnie w imię polityki.
>
> Zasadniczy błąd naszego postępowania polega jednak na tym, że
> nacjonaliści upowszechniający mit bohaterskiej UPA nie zbudują dobrych
> stosunków z Polską ani z całą Europą. Historyczne krzywdy Polaków mało
> świat obchodzą, ale już z pamięcią Holokaustu, który ma swoją straszną
> ukraińską kartę, jest inaczej.
> Obecność w życiu politycznym Ukrainy pogrobowców Bandery to wymarzony
> argument dla Rosji i wystarczający powód zatrzaśnięcia przed Ukrainą
> drzwi do Unii Europejskiej i NATO, czemu podobno chcemy
> przeciwdziałać. Tchórzliwe chowanie się za frazesami o wzajemnych
> winach i "tragicznych wydarzeniach" nie prowadzi do niczego. Jedynym
> ich skutkiem jest to, że
> gdy w wolnej już Polsce zapalimy dziś ofiarom Wołynia rocznicowe
> znicze, towarzyszyć temu powinna nie tylko żałoba, ale także palący
> wstyd za sprzeniewierzenie się pamięci ich męczeństwa.
>
> Rafał A. Ziemkiewicz
>
> RZECZPOSPOLITA
> 2008-04-25
>
>
> Tragiczne ślady historii
> http://www.rp.pl/artykul/160815,161003_Tragiczne_slady_historii.html
>
> Po Polakach pozostały mogiły.
> http://www.rp.pl/artykul/160815,160974_Po_Polakach_pozostaly_mogily_.html

Kak budiet Euro, to my was - Poljiaki - wsiech ubijom!

Ukraina-Polsza  1:0

Oleksandr.
Technical Details
Message-ID: <gehftu$6ob$1@news.albasani.net>
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.gazeta.pl!newsfeed.pionier.net.pl!newsfeed.straub-nv.de!news.albasani.net!not-for-mail
References: <gehe45$2vn$1@achot.icm.edu.pl>

Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.gazeta.pl!newsfeed.pionier.net.pl!newsfeed.straub-nv.de!news.albasani.net!not-for-mail
From: "Oleksandr \(Kyiv\)" <euroua@gmail.com>
Newsgroups: alt.pl.ukraina
Subject: Re: Rzez Wolynska i inne zbrodnie na Kresach
Date: Sat, 1 Nov 2008 12:52:27 +0100
Organization: albasani.net
Lines: 376
Message-ID: <gehftu$6ob$1@news.albasani.net>
References: <gehe45$2vn$1@achot.icm.edu.pl>
X-Trace: news.albasani.net Jz3yNkSPklKoFT+iQkRBNkWk64DptvGzC0KqNmWVpp3yxHXSgi9Y5lBohSkYxvohtMSC7ilQ2D1021EIDCdfyPt4wOCuvSoJlzIEreT66th2qOl7E3bHjiQGu6HXqhbe
X-Complaints-To: abuse@albasani.net
NNTP-Posting-Date: Sat, 1 Nov 2008 11:52:31 +0000 (UTC)
X-User-ID: tCyVy1BzMEX5GJIlpnjyhRK8DvYnyp/SooQT8DAV3xw=
X-MimeOLE: Produced By Microsoft MimeOLE V6.00.2800.1106
X-Antivirus-Status: Clean
X-Newsreader: Microsoft Outlook Express 6.00.2800.1106
X-Antivirus: avast! (VPS 081031-1, 2008-10-31), Outbound message
Cancel-Lock: sha1:k0nbVywwTtSVD2gx6sonrTYypME=
X-NNTP-Posting-Host: T0008D4E9UMRbmD0UHf6eh6XfEF00gELLRAN45lNf0Q=
X-Priority: 3
X-MSMail-Priority: Normal
MIME-Version: 1.0
Content-Type: text/plain; charset=UTF-8
Content-Transfer-Encoding: 8bit