Thread View: alt.pl.sapkowski
23 messages
23 total messages
Started by tapta
Sun, 01 Oct 2006 18:02
karczma - nad ranem [realia - freestyle fantasy?]
Author: tapta
Date: Sun, 01 Oct 2006 18:02
Date: Sun, 01 Oct 2006 18:02
27 lines
2476 bytes
2476 bytes
Przy zaskakujących wydarzeniach, niszczonych posiłkach i ciekawej dyskusji na tematy prawnicze czas szybko mija i wędrowcy nawet nie spostrzegli się, że przenikliwy chłód jesiennej nocy powoli mija a mgły są rozpraszane pierwszymi niesmiałymi promieniami rachitycznego jesiennego słońca. Dopiero teraz spostrzegli, że sa senni, zziębnięci ( bo ognisko dogasa), przemoknięci osiadająca mgłą i cholernie głodni. No, może nekromanta głodny nie był, bo jadł te swoje listki, ale i tak nikt nie wierzył, że tym się można najeść... Może i imp nie był głodny, bo diabli tylko wiedzą jak to jest z zapotrzebowaniem impów na pokarmy... Jednak ludzka część druzyny, była wściekle głodna. Podczas nocnej dyskusji ustalono, że wszyscy wyruszają wspólnie w kierunku najbliższego miasta, a co będzie dalej - czas pokaże. Diabeł i Sheila musieli się udać na poszukiwanie zaginionego cyrografu, by rozstrzygnąc co czynic dalej z jej duszą. Sheila po cichu liczyła, że zaintrygowany szary prawnik wyruszy z nimi, wiedziony wizją zarobku i zgłębienia wiedzy zawodowej. Imp zapewne po cichu liczył na coś wprost przeciwnego. A towarzystwo dwojga wędrowców uzdolnionych magicznie brzmiało obiecująco. Najbliższe misato znajdowało się dzień drogi na zachód z miejsca, w którym się znajdowali. Nieopodal ich 'obozowiska' przebiegał trakt łączący wschód z zachodem. Miasto nazywało się z barbarzyńska Uburk. - No cóż moi drodzy - rzekła Sheila wstając, ziewając przeraźliwie i wsłuchując się w marsza granego przez jej kiszki - komu w droge temu buty jak to mówią. Wyruszamy? - spytała, kierując się w stronę swego wypoczętego i rżącego dziarsko konika. -- Sheila
Re: karczma - nad ranem [realia - freestyle fantasy?]
Author: Khaira
Date: Mon, 02 Oct 2006 06:28
Date: Mon, 02 Oct 2006 06:28
18 lines
1777 bytes
1777 bytes
Zza krzaków wychynęło dziwne stworzenie, przedstawiło się jako tapta i wyskrzeczało: > - No cóż moi drodzy - rzekła Sheila wstając, ziewając przeraźliwie i > wsłuchując się w marsza granego przez jej kiszki - komu w droge temu > buty jak to mówią. Wyruszamy? - spytała, kierując się w stronę swego > wypoczętego i rżącego dziarsko konika. > Cheyenne zawahała się. Miasto dawało możliwości, ale zwiększało też zagrożenie. Pościg na pewno nie zrezygnował, nie po tym, co zrobiła szefowi tej strasznej speluny. Niemniej jednak odsadziła ich chyba wystarczająco, by mieć czas na spokojne rozejrzenie się w mieście. Podeszła do swojego konia i zaczęła przygotowywać go do jazdy. - Wyruszamy - powiedziała. -- Cheyenne
Re: karczma - nad ranem [realia - freestyle fantasy?]
Author: Szarlih
Date: Mon, 02 Oct 2006 09:24
Date: Mon, 02 Oct 2006 09:24
23 lines
2115 bytes
2115 bytes
Khaira napisał(a):
>> - No cóż moi drodzy - rzekła Sheila wstając, ziewając przeraźliwie i
>> wsłuchując się w marsza granego przez jej kiszki - komu w droge temu
>> buty jak to mówią. Wyruszamy? - spytała, kierując się w stronę swego
>> wypoczętego i rżącego dziarsko konika.
> Cheyenne zawahała się. Miasto dawało możliwości, ale zwiększało też
> zagrożenie. Pościg na pewno nie zrezygnował, nie po tym, co zrobiła
> szefowi tej strasznej speluny. Niemniej jednak odsadziła ich chyba
> wystarczająco, by mieć czas na spokojne rozejrzenie się w mieście.
> Podeszła do swojego konia i zaczęła przygotowywać go do jazdy.
> - Wyruszamy - powiedziała.
Rashid skinął głową, od siedzenia na zimnej ziemi był nieco sztywny,
więc się nie ukłonił. Podszedł do swojego wierzchowca, który w świetle
rozpoczynającego się dnia, okazał się kościstym dereszem.
--
_____
_______________/ \_______________ |GG: 2822174
\_____________ Szarlih _____________/ |tlen/konnekt: szarlih
\__________ _ _ __________/ |ICQ: 254990166
\_________/ |www.compu.pl
Re: karczma - nad ranem [realia - freestyle fantasy?]
Author: Adam Mikuta
Date: Mon, 02 Oct 2006 11:42
Date: Mon, 02 Oct 2006 11:42
12 lines
1545 bytes
1545 bytes
Dnia 02.10.2006 Szarlih <szarlihy@wp.pl> napisał/a:
> Rashid skinął głową, od siedzenia na zimnej ziemi był nieco sztywny,
> więc się nie ukłonił. Podszedł do swojego wierzchowca, który w świetle
> rozpoczynającego się dnia, okazał się kościstym dereszem.
Zamyślony prawnik - wciąż obmyślał marketingowa wizję rozwoju swojej
firmy w oparciu o slogan "my wygramy nawet z dibałem" - podążył z tymi
dziwnymi acz ciekawymi ludźmi.
--
Adam "Prawda jest prosta - gdyby było inaczej
każdy głupiec mógłby ją zrozumieć".
Re: karczma - nad ranem [realia - freestyle fantasy?]
Author: Jakub Jędrzejak
Date: Mon, 02 Oct 2006 15:57
Date: Mon, 02 Oct 2006 15:57
25 lines
2132 bytes
2132 bytes
Prisoner Adam Mikuta <adammikutaWytnij@gmail.wyt.nij.com> screamed during
tortures:
>Dnia 02.10.2006 Szarlih <szarlihy@wp.pl> napisał/a:
>
>> Rashid skinął głową, od siedzenia na zimnej ziemi był nieco sztywny,
>> więc się nie ukłonił. Podszedł do swojego wierzchowca, który w świetle
>> rozpoczynającego się dnia, okazał się kościstym dereszem.
>
>Zamyślony prawnik - wciąż obmyślał marketingowa wizję rozwoju swojej
>firmy w oparciu o slogan "my wygramy nawet z dibałem" - podążył z tymi
>dziwnymi acz ciekawymi ludźmi.
Imp, którego prawdziwego imienia te marne istoty śmiertelne nigdy nie
poznają, a który lubił gdy nazywano go Xvimem Straszliwym, siedział na
ramieniu Sheili spolimorfowany w kruka.
Pojawienie się prawnika było dla niego szokiem, z którego długo nie mógł
się otrząsnąć. Z niepokojem rozmyślał o piętrzącej się na jego stole tortur
stercie piekielnej biurokracji. Wyglądało na to, że spędzi w Pierwszej
materialnej trochę czasu... a sterta jak nic urośnie. A niech to demony!
--
netzach
'Aaargh, primitive-and-out-moded-concept on a crutch!'
(c)Terry Pratchett
netzach(at)wp.pl
Re: karczma - nad ranem [realia - freestyle fantasy?]
Author: tapta
Date: Mon, 02 Oct 2006 17:34
Date: Mon, 02 Oct 2006 17:34
12 lines
1480 bytes
1480 bytes
Do traktu dotarli bez przeszkód, jeszcze nim wiatr do końca rozproszył mgłę. Nota bene wiatr był przenikliwy i zimny, a słońce nijak nie mogło rozgrzać jesiennego powietrza i skostniałych podróżnych. Konie były niespokojne, koń Sheili dwakroć stanął dęba choć wcześniej nie w głowie mu były takie narowy. Podróżnym burczało w brzuchach coraz głośniej, gdy w krzakach na zbliżającym się zakręcie drogi jakby coś się poruszyło... Sheila nie zauważyła nic dziwnego, bo nie zwracała uwagi na drogę przysypiając w siodle, ani nie zwracała większej uwagi na zachowanie kona, który był niespokojny, jak i wcześniej tego dnia. -- Sheila
Re: karczma - nad ranem [realia - freestyle fantasy?]
Author: Khaira
Date: Mon, 02 Oct 2006 17:55
Date: Mon, 02 Oct 2006 17:55
22 lines
2270 bytes
2270 bytes
Zza krzaków wychynęło dziwne stworzenie, przedstawiło się jako tapta i wyskrzeczało: > Do traktu dotarli bez przeszkód, jeszcze nim wiatr do końca rozproszył > mgłę. Nota bene wiatr był przenikliwy i zimny, a słońce nijak nie mogło > rozgrzać jesiennego powietrza i skostniałych podróżnych. Konie były > niespokojne, koń Sheili dwakroć stanął dęba choć wcześniej nie w głowie > mu były takie narowy. Podróżnym burczało w brzuchach coraz głośniej, gdy > w krzakach na zbliżającym się zakręcie drogi jakby coś się poruszyło... Cheyenne i gniadą wierzchówkę, której dosiadała zaczął już usypiać ten monotonny pochód. Ostatnimi dniami poruszały się niemal wyłącznie wyciągniętym galopem, więc spokojny marsz potraktowały jak zasłużony odpoczynek. Nagle, spokojna dotąd klaczka stanęła dęba i zarżała przeraźliwie. Niespodziewająca się tego Cheyenne zjechała po grzbiecie konie i mało widowiskowo klapnęła na tyłek. -... - zaklęła. I zaraz poderwała się jak oparzona, bo ogarnął ją nagły niepokój. Rozejrzała się bacznie po okolicy. W krzakach na najbliższym zakręcie błysnął metal. Cheyenne rozejrzała się niespokojnie w poszukiwaniu najlepszej drogi ucieczki. -- Cheyenne
Re: karczma - nad ranem [realia - freestyle fantasy?]
Author: Szarlih
Date: Tue, 03 Oct 2006 16:33
Date: Tue, 03 Oct 2006 16:33
25 lines
2344 bytes
2344 bytes
Khaira napisał(a):
> Cheyenne i gniadą wierzchówkę, której dosiadała zaczął już usypiać ten
> monotonny pochód. Ostatnimi dniami poruszały się niemal wyłącznie
> wyciągniętym galopem, więc spokojny marsz potraktowały jak zasłużony
> odpoczynek. Nagle, spokojna dotąd klaczka stanęła dęba i zarżała
> przeraźliwie. Niespodziewająca się tego Cheyenne zjechała po grzbiecie
> konie i mało widowiskowo klapnęła na tyłek.
> -... - zaklęła. I zaraz poderwała się jak oparzona, bo ogarnął ją nagły
> niepokój. Rozejrzała się bacznie po okolicy. W krzakach na najbliższym
> zakręcie błysnął metal. Cheyenne rozejrzała się niespokojnie w
> poszukiwaniu najlepszej drogi ucieczki.
Nekromanta nie dostrzegł nic dookoła, ale zachowanie Cheyenne wzbudziło
jego niepokój. Nie znał zbyt wielu zaklęć skutecznych przeciw istotom
nie pochodzących z zaświatów czy innych odległych rejonów uniwersum, ale
na wszelki wypadek potarł srebrny symbol Trang-oula, który nosił na szyi
pod ubraniem wierząc, że zaklęcie w razie czego okaże się skuteczne.
--
_____
_______________/ \_______________ |GG: 2822174
\_____________ Szarlih _____________/ |tlen/konnekt: szarlih
\__________ _ _ __________/ |ICQ: 254990166
\_________/ |www.compu.pl
Re: [zasady - poza tematem]
Author: Jakub Jędrzejak
Date: Tue, 03 Oct 2006 17:03
Date: Tue, 03 Oct 2006 17:03
16 lines
1627 bytes
1627 bytes
Prisoner Szarlih <szarlihy@wp.pl> screamed during tortures:
>na wszelki wypadek potarł srebrny symbol Trang-oula, który nosił na szyi
>pod ubraniem wierząc, że zaklęcie w razie czego okaże się skuteczne.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Szarlih, prośba do Ciebie. Jak wprowadzasz coś takiego to wyjasnij co to ma
zrobić. Żebyśmy znów nie skończyli wydzierając sobie zabawki.
netzach, pro publico bono
--
"This is a roleplaying game, and to play it you'll need some dice, some
friends and some free time. A desire for mayhem and uncontrolled chaos is
also desirable but this is not strictly necessary."
-from ORK!, The RolePlaying Game, Introduction
Re: [zasady - poza tematem]
Author: Szarlih
Date: Tue, 03 Oct 2006 17:25
Date: Tue, 03 Oct 2006 17:25
25 lines
2074 bytes
2074 bytes
napisał(a):
> Szarlih, prośba do Ciebie. Jak wprowadzasz coś takiego to wyjasnij co to ma
> zrobić. Żebyśmy znów nie skończyli wydzierając sobie zabawki.
w sumie masz rację, choć próbowałem tapcie jako karczmarzowi wcisnąć
charakterystykę to nie chciała ;)
to coś jak fireball tylko mini i multi ;)
cytacik:
"Umiejętność ta jest jednym z pierwszych darów Rathmy. Pozwala
Nekromancie przywołać Den`Trag, czyli Zęby Smoka Trag`Oul. Nekromanci
wierzą, że na grzbiecie Trag`Oul spoczywa cały świat. Smok jest podstawą
równowagi świata. Trag`Oul jest najbardziej przypominającą boga postacią
w kulcie Rathmy, a przez to zaklęcie chroni swych wybrańców.
Efekt: przywołuje liczne pociski, które uderzają we wrogów. "
--
_____
_______________/ \_______________ |GG: 2822174
\_____________ Szarlih _____________/ |tlen/konnekt: szarlih
\__________ _ _ __________/ |ICQ: 254990166
\_________/ |www.compu.pl
Re: [zasady - poza tematem]
Author: tapta
Date: Tue, 03 Oct 2006 17:48
Date: Tue, 03 Oct 2006 17:48
24 lines
1903 bytes
1903 bytes
Pewnego wieczoru 2006-10-03 19:25,wiedźmin zdziwił się nieco, gdy strzyga, która wyskoczyła na niego z usenetu zamiast rzucić mu się do gardła dygnęła, przedstawiła się jako Szarlih ,a następnie wyśpiewała, przytupując wdzięcznie: > w sumie masz rację, choć próbowałem tapcie jako karczmarzowi wcisnąć > charakterystykę to nie chciała ;) Prosze mnie tak nie nazywac, bo mam treme ;) Zobaczymy czy w ogole cos wyjdzie, bo poki co tempo dopisywania slimacze ;) I, tak jak mowilam szarlihowi, nic poki co od nikogo nie chce, wiem kto kim mniej wiecej jest, a jak bede chciala szczegolow to dorwe na prv. > Efekt: przywołuje liczne pociski, które uderzają we wrogów. " albo nie ;) Gwoli scislosci... Kazda wasza czynnosc moze zadzialac lub nie, jak zadziala to silniej lub mocniej i zadziala na celu, badz poza nim i sie prosze nie klocic jak cos wyjdzie nie po waszej mysli ;) -- pozdrawiam tapta GG:4082847
Re: [zasady - poza tematem]
Author: Szarlih
Date: Tue, 03 Oct 2006 18:16
Date: Tue, 03 Oct 2006 18:16
15 lines
1661 bytes
1661 bytes
tapta napisał(a):
> Gwoli scislosci... Kazda wasza czynnosc moze zadzialac lub nie, jak
> zadziala to silniej lub mocniej i zadziala na celu, badz poza nim i sie
> prosze nie klocic jak cos wyjdzie nie po waszej mysli ;)
jasna sprawa o ile nie przesadzisz z niewychodzeniem ;) bo jak ktoś
sfrustrowany będzie za bardzo...
--
_____
_______________/ \_______________ |GG: 2822174
\_____________ Szarlih _____________/ |tlen/konnekt: szarlih
\__________ _ _ __________/ |ICQ: 254990166
\_________/ |www.compu.pl
Re: karczma - nad ranem [realia - freestyle fantasy?]
Author: Adam Mikuta
Date: Tue, 03 Oct 2006 22:01
Date: Tue, 03 Oct 2006 22:01
13 lines
1657 bytes
1657 bytes
Dnia 03.10.2006 Szarlih <szarlihy@wp.pl> napisał/a:
> Nekromanta nie dostrzegł nic dookoła, ale zachowanie Cheyenne wzbudziło
> jego niepokój. Nie znał zbyt wielu zaklęć skutecznych przeciw istotom
> nie pochodzących z zaświatów czy innych odległych rejonów uniwersum, ale
> na wszelki wypadek potarł srebrny symbol Trang-oula, który nosił na szyi
> pod ubraniem wierząc, że zaklęcie w razie czego okaże się skuteczne.
Człowiek określany mianem prawnik, nie zwrócił na nic uwagi i spojojnie
pojechał dalej.
--
Adam "Prawda jest prosta - gdyby było inaczej
każdy głupiec mógłby ją zrozumieć".
Re: karczma - nad ranem [realia - freestyle fantasy?]
Author: Jakub Jędrzejak
Date: Wed, 04 Oct 2006 18:31
Date: Wed, 04 Oct 2006 18:31
29 lines
2278 bytes
2278 bytes
Prisoner Adam Mikuta <adammikutaWytnij@gmail.wyt.nij.com> screamed during
tortures:
>> Nekromanta nie dostrzegł nic dookoła, ale zachowanie Cheyenne wzbudziło
>> jego niepokój. Nie znał zbyt wielu zaklęć skutecznych przeciw istotom
>> nie pochodzących z zaświatów czy innych odległych rejonów uniwersum, ale
>> na wszelki wypadek potarł srebrny symbol Trang-oula, który nosił na szyi
>> pod ubraniem wierząc, że zaklęcie w razie czego okaże się skuteczne.
>
>Człowiek określany mianem prawnik, nie zwrócił na nic uwagi i spojojnie
>pojechał dalej.
Xvim postanowił się nie ujawniać. Nawet w obliczu błyszczącej w krzaczorach
stali. Ruda wiedźma niewątpliwie sama sobie była winna. Jego obchodził
jedynie los i całość skóry niedoszłej potępionej - gdyby zeszła nie
znalazłszy kontraktu to z porywania duszy do piekieł nici.
Na wszelki wypadek odpolimorfował ogon. Grot zalśnił zdradziecko, z
kanalika u podstawy wypłynęła kropla trucizny.
- Nic sie nie bój - wykrakał do ucha Sheili. To nie na ciebie, to do
obrony. Tobie nic nie grozi. Ale powstrzymaj się od gwałtownych ruchów
jeśli cię pochwyca.
--
netzach
'I AM DEATH, NOT TAXES. *I* TURN UP ONLY ONCE'
(c)Terry Pratchett
netzach(at)wp.pl
Re: karczma - nad ranem [realia - freestyle fantasy?]
Author: tapta
Date: Wed, 04 Oct 2006 19:12
Date: Wed, 04 Oct 2006 19:12
24 lines
2307 bytes
2307 bytes
Pewnego wieczoru 2006-10-04 20:31,wiedźmin zdziwił się nieco, gdy strzyga, która wyskoczyła na niego z usenetu zamiast rzucić mu się do gardła dygnęła, przedstawiła się jako Jakub Jędrzejak, a następnie wyśpiewała, przytupując wdzięcznie: > - Nic sie nie bój - wykrakał do ucha Sheili. To nie na ciebie, to do > obrony. Tobie nic nie grozi. Ale powstrzymaj się od gwałtownych ruchów > jeśli cię pochwyca. Sheila przebudziła się na te słowa i wzrokiem pod tytułem "ale ossochodzzi?' rozejrzała się wokół. W pobliskich krzakach rzeczywiście coś świeciło. I się ruszało złowrogo. Sheila na tyle wzięła do siebie wyrażenie 'powstrzymaj się od gwałtownych ruchów', że całkiem znieruchomiała, zesztywniała ściągając równocześnie cugle konia, który stanął dęba, zarżał efektownie, zrzucił z pleców zbędny balast w postaci jeźdźca i ruszył przed siebie wzniecając fontanny błota na gościńcu. Ogon impa oczywiście został wprawiony w drgania przez te harce i imp poczuł, że zagłębia się w coś miękkiego. Chwilę po tym Sheila klapnęła efektownie na ziemię, stłukując sobie boleśnie kość ogonową i znieruchomiała ponownie... Tymczasem błysk i ruch w całkiem już niedalekich zaroślach - zniknęły. -- Sheila
Re: karczma - nad ranem [realia - freestyle fantasy?]
Author: Khaira
Date: Thu, 05 Oct 2006 07:40
Date: Thu, 05 Oct 2006 07:40
21 lines
2278 bytes
2278 bytes
Zza krzaków wychynęło dziwne stworzenie, przedstawiło się jako tapta i wyskrzeczało: > Ogon impa oczywiście został wprawiony w drgania przez te harce i imp > poczuł, że zagłębia się w coś miękkiego. Chwilę po tym Sheila klapnęła > efektownie na ziemię, stłukując sobie boleśnie kość ogonową i > znieruchomiała ponownie... Tymczasem błysk i ruch w całkiem już > niedalekich zaroślach - zniknęły. > Cheyenne jednym skokiem znalazła się przy nieruchomej Sheili. - Hej, co ci jest? Wszystko w porządku? - zapytała z niepokojem, po czym skoncentrowała się na stłuczonej kości ogonowej towarzyszki. Na szczęście nie była złamana ani nawet pęknięta, więc Cheyenne nie miała przy tym za dużo roboty. Martwiła ją tylko zupełna nieruchomość towarzyszki. - Hej, panowie - zwróciła się do Rashida i bezimiennego prawnika - może byście się na wszelki wypadek dyskretnie rozejrzeli po okolicy? A ty - warknęła w stronę impa, groźnie wyciągając ręce - gadaj zaraz, coś nabroił? -- Cheyenne
Re: karczma - nad ranem [realia - freestyle fantasy?]
Author: Szarlih
Date: Thu, 05 Oct 2006 09:34
Date: Thu, 05 Oct 2006 09:34
29 lines
2754 bytes
2754 bytes
Khaira napisał(a):
> Cheyenne jednym skokiem znalazła się przy nieruchomej Sheili.
> - Hej, co ci jest? Wszystko w porządku? - zapytała z niepokojem, po czym
> skoncentrowała się na stłuczonej kości ogonowej towarzyszki. Na
> szczęście nie była złamana ani nawet pęknięta, więc Cheyenne nie miała
> przy tym za dużo roboty. Martwiła ją tylko zupełna nieruchomość
> towarzyszki.
> - Hej, panowie - zwróciła się do Rashida i bezimiennego prawnika - może
> byście się na wszelki wypadek dyskretnie rozejrzeli po okolicy? A ty -
> warknęła w stronę impa, groźnie wyciągając ręce - gadaj zaraz, coś nabroił?
Nekromanta posłusznie się rozglądając dostrzegł wreszcie ruch w
krzakach, więc nadzwyczajnej w świecie, postanowił wyprzedzić prawnika.
Deresz jednak nie miał na to ochoty lub był zdegustowany kilkoma
szturchnięciami, którymi białowłosy starał się go zmusić dobiegu,
podrzucił kilkakrotnie zadem co dało efekt w postaci kolejnego jeźdźca
na ziemi. Nie potłukł się zbyt dotkliwie, gdyż spadanie było w zasadzie
jedyną czynnością związaną z jazdą konną, którą opanował w stopniu
wyższy niż mierny. Choć tyle dobrego, że koń odgrodził go od krzaków,
wiec obrócił się tylko na brzuch i zaczął obserwować zarośla przez nogi
wierzchowca.
--
_____
_______________/ \_______________ |GG: 2822174
\_____________ Szarlih _____________/ |tlen/konnekt: szarlih
\__________ _ _ __________/ |ICQ: 254990166
\_________/ |www.compu.pl
Re: karczma - nad ranem [realia - freestyle fantasy?]
Author: Adam Mikuta
Date: Thu, 05 Oct 2006 12:30
Date: Thu, 05 Oct 2006 12:30
15 lines
1808 bytes
1808 bytes
Dnia 05.10.2006 Szarlih <szarlihy@wp.pl> napisał/a:
> (...)
Prawnik jadąc spokojnie dalej obejrzał się za siebie... Wszyscy poza
impem już siedzieli na ziemi... Obrócił konia w ich stronę.
- Czyżbyście chcieli w tym miejscu zorganizować odpoczynek? W sumie
możnaby rzeczywiście coś zjeść. - powiedział zaglądając do juków w
poszukiwaniu czegoś na ząb.
<pt> Zawsze tak spadacie z koni jak się wam słońce odbije w puszce po
piwie leżącej w najbliższych krzakach?</pt>
--
Adam "Prawda jest prosta - gdyby było inaczej
każdy głupiec mógłby ją zrozumieć".
Re: karczma - nad ranem [realia - freestyle fantasy?]
Author: Adam Mikuta
Date: Thu, 05 Oct 2006 12:40
Date: Thu, 05 Oct 2006 12:40
16 lines
1846 bytes
1846 bytes
Dnia 05.10.2006 tapta <taptaNO@SPAMwp.pl> napisał/a:
>> <pt> Zawsze tak spadacie z koni jak się wam słońce odbije w puszce po
>> piwie leżącej w najbliższych krzakach?
> Skąd wiedziałeś, że to puszka po piwie? :> A oni spadają, bo moja postać
> spadła i myślą, że tak jest bezpieczniej ;)
Ja nie wiedziałem i nie wiem. A moja postać to jak jedzie lasem to widzi
drzewa a nie błyski i rabusiów czających się w krzakach też raczej nie
wywącha ;>
></pt>
--
Adam "Prawda jest prosta - gdyby było inaczej
każdy głupiec mógłby ją zrozumieć".
Re: karczma - nad ranem [realia - freestyle fantasy?]
Author: tapta
Date: Thu, 05 Oct 2006 12:41
Date: Thu, 05 Oct 2006 12:41
17 lines
1657 bytes
1657 bytes
Pewnego wieczoru 2006-10-05 14:30,wiedźmin zdziwił się nieco, gdy strzyga, która wyskoczyła na niego z usenetu zamiast rzucić mu się do gardła dygnęła, przedstawiła się jako Adam Mikuta, a następnie wyśpiewała, przytupując wdzięcznie: > <pt> Zawsze tak spadacie z koni jak się wam słońce odbije w puszce po > piwie leżącej w najbliższych krzakach? Skąd wiedziałeś, że to puszka po piwie? :> A oni spadają, bo moja postać spadła i myślą, że tak jest bezpieczniej ;) </pt> -- pozdrawiam tapta GG:4082847
Re: karczma - nad ranem [realia - freestyle fantasy?]
Author: tapta
Date: Thu, 05 Oct 2006 12:59
Date: Thu, 05 Oct 2006 12:59
22 lines
2013 bytes
2013 bytes
Pewnego wieczoru 2006-10-05 14:40,wiedźmin zdziwił się nieco, gdy strzyga, która wyskoczyła na niego z usenetu zamiast rzucić mu się do gardła dygnęła, przedstawiła się jako Adam Mikuta, a następnie wyśpiewała, przytupując wdzięcznie: <pt> > Ja nie wiedziałem i nie wiem. A moja postać to jak jedzie lasem to widzi > drzewa a nie błyski i rabusiów czających się w krzakach też raczej nie > wywącha ;> Moja to nawet drzew nie widzi, bo jej las zasłania ;) A tak na serio to nikt nie wie co to bylo, ale sie swiecilo i ruszalo, co jedni widzieli lepiej, inni gorzej, a inni wcale. Konie byly niespokojne - to fakt. Zbójcy nie napadli, a i tak pół ekipy na ziemi siedzi :D Teraz czekamy na rozwój wydarzeń, bo sama sobie ptowy smietnik robię ;) >> </pt> -- pozdrawiam tapta GG:4082847
Re: karczma - nad ranem [realia - freestyle fantasy?]
Author: Szarlih
Date: Thu, 05 Oct 2006 13:05
Date: Thu, 05 Oct 2006 13:05
14 lines
1761 bytes
1761 bytes
Adam Mikuta napisał(a):
> <pt> Zawsze tak spadacie z koni jak się wam słońce odbije w puszce po
> piwie leżącej w najbliższych krzakach?</pt>
<pt> jakby nekromanta nie spadł to by od razu było, że super-hero ;) a
ja to nie wiem czy spadam bo nie jeżdżę konno po krzakach ;p </pt>
--
_____
_______________/ \_______________ |GG: 2822174
\_____________ Szarlih _____________/ |tlen/konnekt: szarlih
\__________ _ _ __________/ |ICQ: 254990166
\_________/ |www.compu.pl
Re: karczma - nad ranem [realia - freestyle fantasy?]
Author: Jakub Jędrzejak
Date: Thu, 05 Oct 2006 17:05
Date: Thu, 05 Oct 2006 17:05
32 lines
2569 bytes
2569 bytes
Prisoner Khaira <khairaNO@SPAMwp.pl> screamed during tortures:
>> Ogon impa oczywiście został wprawiony w drgania przez te harce i imp
>> poczuł, że zagłębia się w coś miękkiego. Chwilę po tym Sheila klapnęła
>> efektownie na ziemię, stłukując sobie boleśnie kość ogonową i
>> znieruchomiała ponownie... Tymczasem błysk i ruch w całkiem już
>> niedalekich zaroślach - zniknęły.
>>
>
>Cheyenne jednym skokiem znalazła się przy nieruchomej Sheili.
>- Hej, co ci jest? Wszystko w porządku? - zapytała z niepokojem, po czym
> skoncentrowała się na stłuczonej kości ogonowej towarzyszki.
>- A ty - warknęła w stronę impa, groźnie wyciągając ręce - gadaj zaraz, coś nabroił?
- Ludzie! Nigdy nie słuchają! - zakrakał wciąż spolimorfowany imp. -
Zarraza, mórr i frranca! A mówiłem, żadnych gwałtownych rruchów! Głupia
małpa jest sparraliżowana - nadziała sie na mój ogon. Jeśli ktoś jej nie
pomoże - zdechnie. Na moją trrucizne nie ma odtrrutki, pomaga jedynie
magia.
Inkryminowany ogon wciąż zwisał luzem. Na karminowym grocie perliła się
złowieszczo kropla trucizny, zmieszana z krwią.
- A w ogóle to gdzie rreszta krretynów? - zaciekawił się imp. - Poleźli w
krzaczorry? Bez brroni? Zgłupieli do imentu?
Z krzaków rozległy się wrzaski.
--
netzach
'Aaargh, primitive-and-out-moded-concept on a crutch!'
(c)Terry Pratchett
netzach(at)wp.pl
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads