Thread View: alt.pl.sapkowski
86 messages
86 total messages
Page 1 of 2
Started by tapta
Tue, 03 May 2005 16:32
Page 1 of 2 • 86 total messages
[karczma - kolejna próba]
Author: tapta
Date: Tue, 03 May 2005 16:32
Date: Tue, 03 May 2005 16:32
49 lines
4065 bytes
4065 bytes
Świat się skończył jakiś czas temu. Karczma była, jak to karczma - obskórna, zadymiona, pełna wrzawy, podniesionych pijackich głosów i dźwięków kłótni od czasu do czasu. Karczmarz stał za ladą, która umiejscowiona była cokolwiek nietypowo - całą swą niemałą długością oddzielała niemal czwartą część niemałego pomieszczenia, odgradzając ją ukośnie, zabierając dla karczmarza cały róg. Wejście główne było pod kątem 45 stopni z tego rogu, a tylne wyjście - za barem, za który wejść by było raczej trudno. Pozostałe rogi były niemal elitarnymi lożami dla lepszych gości. Reszta, głównie okoliczni chłopi, upodlali się wśród ław rozstawionych na środku pomieszczenia. W rogu na lewo od baru, siedziała grupa krasnoludów, rznących w winta i klnących cokolwiek szpetnie, mocno już pijanych za sprawą niebiańskiego miodu, w którym specjalizowała się okolica. Ich wielgachne topory i młoty bojowe mogły budzić respekt. W rogu na prawo od karczmarza siedział mieszana grupia elfio-ludzko-krasnoludzka oraz gnom. Stanowili oni eskortę jakiegoś niewatpliwie możnego pana i posilali się w milczeniu, gdyż ich zwierzchnik siedział z nimi uniemożliwiając swobodniejsze zachowanie. Cała grupa uzbrojona była po zeby. Na wprost lady była loża oblegana przez elfy, które zblazowane raczyły się jakimś zielnkawym napojem, zapewne również wysokoprocentowym, ale ich rozmowy nie były tak wulgarne jak krasnoludów, a dotyczyły zagadniej literatury, sztuki i przepowiedni o końcu swiata. Głupcy, nie wiedzieli, ze ten skończył się już dawno. Pomiędzy krasnoludami a eskorta wielkorządcy były drzwi wejściowe, a pomiędzy elfami a owa grupą - pokaźny kominek. Pomiędzy obecnymi krążyły sprzedajne dziewki szukające zarobku. Pomieszczenie trwało w półmroku (okna z szybami z pęcherzy zwierzęcych było tak brudne, że promienie słoneczne nie mogło go sforsować) rozpraszanym przez nikłe płomienie świec i kilka pochodni zatkniętych w ściany. W kominku się nie paliło - po co, skoro było niemal lato, kilka dni po Święcie Beltane. Przy kominku przycupnęła jakaś postać, odziana raczej skromnie, ale uzbrojona niezgorzej w krótki miecz, sztylet i łuk. Jej twarz skrywał szeroki kaptur. Siedziała niezwracając niczyjej uwagi, wcinając jajecznicę na boczku i zapijajac cienkim i mętnym piwem. Na dworze było późne popołudnie, zapadał wieczór. W zadbanej stajni stały konie niektórych gości, parskając nienachalnie, ale nazbyt czesto. Noc zapowiadała się pogodna, choć księzyc będący w nowiu nie uczyni jej nadto jasnej. Ktoś wyleciał nadweręzając zawiasy drzwi, jeden z krasnoludów, który od kilku rozdań oszukiwał kolegó, wyleciał przez okną rwąc pęcherz i leżał bez ruchu w gnoju na zewnątrz. Zdarzenie było całkiem przydatne - wpuścił do pomieszczenia nieco powietrza i światła. A także odgłos tętentu kopyt wielu koni - nie każdy go dosłyszał, gdyż dobiegał z daleka, ale postac wciśnięta w bok kominka nadstwaiła uszu... [uff, dobra, starczy, teraz Wy - jeśli macie chęć oczywiście] -- pozdrawiam GG:4082847
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: Szarlih
Date: Tue, 03 May 2005 18:07
Date: Tue, 03 May 2005 18:07
42 lines
3485 bytes
3485 bytes
tapta napisał(a):
<ciach>
> Na dworze było późne
> popołudnie, zapadał wieczór. W zadbanej stajni stały konie niektórych
> gości, parskając nienachalnie, ale nazbyt czesto. Noc zapowiadała się
> pogodna, choć księzyc będący w nowiu nie uczyni jej nadto jasnej. Ktoś
> wyleciał nadweręzając zawiasy drzwi, jeden z krasnoludów, który od kilku
> rozdań oszukiwał kolegó, wyleciał przez okną rwąc pęcherz i leżał bez
> ruchu w gnoju na zewnątrz. Zdarzenie było całkiem przydatne - wpuścił do
> pomieszczenia nieco powietrza i światła. A także odgłos tętentu kopyt
> wielu koni - nie każdy go dosłyszał, gdyż dobiegał z daleka, ale postac
> wciśnięta w bok kominka nadstwaiła uszu...
Źródłem tętentu okazał się spory orszak, który jednak nie zabawił
długo w okolicy. Jakiś bogato odziany jegomość po krótkiej, acz
gwałtownej kłótni z karczmarzem i naradzie z kilkoma równie dostojnie
wyglądającymi jeźdźcami nakazał ruszać w dalszą drogę. Zgromadzeni w
karczmie zbyt zajęci byli wytrzeszczaniem oczu na bogate stroje, piękną
broń i rumaki by dostrzec, że od grupy odłączyła się jakaś niepozorna
postać, która jednak zatrzymała się w karczmie. Nikt poza karczmarzem,
nie wiedział, że gość, który krótko po odjeździe orszaku wszedł do
wnętrza zostawił w stajni konia.
Gdy nieznajomy stanął w drzwiach zwróciły sie na niego ukradkowe
spojrzenia, mało kto chciał się jawnie przyglądać. Mężczyzna odziany w
długi, prawie do ziemi czarny płaszcz, z kapturem, który okrywał go od
stóp do głów, a na piersi dziwnie się wybrzuszał, jakby coś tam ukrywał,
podszedł do kontuaru i rozmawiał chwile z karczmarzem. twarz jego
pozostała skryta w mroku kaptura nawet dla karczmarza.
Potem nieznajomy usiadł pod ścianą, wybierając miejsce z daleka od
okna, przez które wpadało nieco światła. Widocznie wcześniej złożył
zamówienie, gdyż karczmarz przyniósł mu osobiście pieczoną gęś i butelkę
wina. Troskliwość ta miała jasne uzasadnienie, klient rzucił na blat
trzy sztuki srebra, które natychmiast zniknęły w kieszeni fartucha
oddalającego się karczmarza. Mężczyzna zdjął rękawice, ale pozostał w
kapturze. Zabrał się raźno do jedzenia.
--
_____
_______________/ \_______________
\_____________ Szarlih _____________/
\__________GG: 2822174__________/
\_________/
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: tapta
Date: Tue, 03 May 2005 18:15
Date: Tue, 03 May 2005 18:15
20 lines
1834 bytes
1834 bytes
Szarlih napisał(a): > Potem nieznajomy usiadł pod ścianą, wybierając miejsce z daleka od > okna, przez które wpadało nieco światła. Widocznie wcześniej złożył > zamówienie, gdyż karczmarz przyniósł mu osobiście pieczoną gęś i butelkę > wina. Troskliwość ta miała jasne uzasadnienie, klient rzucił na blat > trzy sztuki srebra, które natychmiast zniknęły w kieszeni fartucha > oddalającego się karczmarza. Mężczyzna zdjął rękawice, ale pozostał w > kapturze. Zabrał się raźno do jedzenia. Wciśnięta w kominek postać przyglądała mu się z zaciekawieniem. Wprawdzie najemniczka wiązła swoją przyszłość raczej z orszakiem moznowładcy, jednak mężczyzna pałaszujący drób zaciekawił ją. Ciekawość była czysto zawodowa, totez oddała jej się z lubością, zamawiając kolejne cienkie i metne piwo. -- pozdrawiam GG:4082847
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: Szarlih
Date: Tue, 03 May 2005 18:30
Date: Tue, 03 May 2005 18:30
20 lines
1952 bytes
1952 bytes
tapta napisał(a):
> Wciśnięta w kominek postać przyglądała mu się z zaciekawieniem.
> Wprawdzie najemniczka wiązła swoją przyszłość raczej z orszakiem
> moznowładcy, jednak mężczyzna pałaszujący drób zaciekawił ją. Ciekawość
> była czysto zawodowa, totez oddała jej się z lubością, zamawiając
> kolejne cienkie i metne piwo.
Tamten właśnie skończył posiłek i wyciągnął z zza pazuchy krótką fajkę.
W mgnieniu oka otoczył sie sinawym dymem. Gdy fajka rozżarzała się
oświetlała lekko jego twarz. Nie można było dostrzec jednak niczego poza
zmierzwioną, dawno nie strzyżoną brodą i błyszczącymi oczyma, które
skierował na bacznie przyglądającą mu sie najemniczkę.
--
_____
_______________/ \_______________
\_____________ Szarlih _____________/
\__________GG: 2822174__________/
\_________/
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: tapta
Date: Tue, 03 May 2005 18:36
Date: Tue, 03 May 2005 18:36
17 lines
1698 bytes
1698 bytes
Szarlih napisał(a): > Tamten właśnie skończył posiłek i wyciągnął z zza pazuchy krótką fajkę. > W mgnieniu oka otoczył sie sinawym dymem. Gdy fajka rozżarzała się > oświetlała lekko jego twarz. Nie można było dostrzec jednak niczego poza > zmierzwioną, dawno nie strzyżoną brodą i błyszczącymi oczyma, które > skierował na bacznie przyglądającą mu sie najemniczkę. Ta usmiechnęła się szeroko spod kaptura, licząc, że jej uśmiech będzie jednak widoczny. Następnie rzuciła jakies monety karczmarzowi i wyszła na zewnątrrz - jej obecne finanse pozwalały jej spac w warunkach równie godnych jak jej koń :) -- pozdrawiam GG:4082847
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: Szarlih
Date: Tue, 03 May 2005 18:42
Date: Tue, 03 May 2005 18:42
21 lines
2046 bytes
2046 bytes
tapta napisał(a):
> Ta usmiechnęła się szeroko spod kaptura, licząc, że jej uśmiech będzie
> jednak widoczny. Następnie rzuciła jakies monety karczmarzowi i wyszła
> na zewnątrrz - jej obecne finanse pozwalały jej spac w warunkach równie
> godnych jak jej koń :)
Mężczyzna wypalił fajkę do końca, po czy wstał żeby sprawdzić czy i o
jego konia się zatroszczono. Naciągnąwszy rękawice wyszedł. Na dworze
było rześko, cykały świerszcze. Mężczyzna wśliznął się do stajni lekko
uchylając drzwi. Podszedł do swego konia z zadowoleniem odnotowując w
pamięci, że siodło i zrolowana derka wiszą na drągu obok boksu.
pogłaskał ogiera po chrapach i postanowił wrócić do izby, gdzie
zamierzał przenocować.
--
_____
_______________/ \_______________
\_____________ Szarlih _____________/
\__________GG: 2822174__________/
\_________/
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: tapta
Date: Tue, 03 May 2005 18:46
Date: Tue, 03 May 2005 18:46
17 lines
1789 bytes
1789 bytes
Szarlih napisał(a): > Mężczyzna wypalił fajkę do końca, po czy wstał żeby sprawdzić czy i o > jego konia się zatroszczono. Naciągnąwszy rękawice wyszedł. Na dworze > było rześko, cykały świerszcze. Mężczyzna wśliznął się do stajni lekko > uchylając drzwi. Podszedł do swego konia z zadowoleniem odnotowując w > pamięci, że siodło i zrolowana derka wiszą na drągu obok boksu. > pogłaskał ogiera po chrapach i postanowił wrócić do izby, gdzie > zamierzał przenocować. - Witaj - odezwał się głos z głębi stajni, dobiegający z okolic gniadej klaczy. - Nie ma się co martwić, dobrze się tu troszczą o konie. -- pozdrawiam GG:4082847
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: Szarlih
Date: Tue, 03 May 2005 18:53
Date: Tue, 03 May 2005 18:53
18 lines
1880 bytes
1880 bytes
tapta napisał(a):
> - Witaj - odezwał się głos z głębi stajni, dobiegający z okolic gniadej
> klaczy. - Nie ma się co martwić, dobrze się tu troszczą o konie.
Mężczyzna obrócił się płynnie. Nawet jeśli był zdziwiony nie dało się
tego poznać. Jednak ponieważ obrót był szybki przez chwilę dało sie
dostrzec skraj kolczugi i pochwę miecza. Tym zaś co wybrzuszało płaszcz
była średnich rozmiarów kusza.
- Witaj, przyzwyczaiłem się zawsze sam dbać o konia - odrzekł spokojnym
głosem.
--
_____
_______________/ \_______________
\_____________ Szarlih _____________/
\__________GG: 2822174__________/
\_________/
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: tapta
Date: Tue, 03 May 2005 18:59
Date: Tue, 03 May 2005 18:59
25 lines
2324 bytes
2324 bytes
Szarlih napisał(a): > Mężczyzna obrócił się płynnie. Nawet jeśli był zdziwiony nie dało się > tego poznać. Jednak ponieważ obrót był szybki przez chwilę dało sie > dostrzec skraj kolczugi i pochwę miecza. Tym zaś co wybrzuszało płaszcz > była średnich rozmiarów kusza. > - Witaj, przyzwyczaiłem się zawsze sam dbać o konia - odrzekł spokojnym > głosem. - Jak najbardziej slusznie - uśmiechnęła się nieznajoma. Może dodałaby coś jeszcze, ale w tym momencie huk pioruna - mimo iz nic nie zapowiadało burzy- zlał się w jedno w jakiś potworny hałas dobiegający z karczmy. Pomieszane głosy różnych ras, w języku starszej mowy i wspólnej połączone z potwornymi wrzaskami i dziwnym wrzaskiem i swądem zasugerowały jedno; pożar. Nagły gorac i łuna ogarnęły pomieszczenie karczmy, a nienaturalnie długie języki ognia smagnęły i stajnię. Zwierzęta oszalały. Najemniczka kątem oka dostrzegła niewysoką postać przemykająca chyłkiem w stronę lasu. Rzuciła sie by odwiązac swego konia, dając równocześnie znak nieznajomemu, by zajął się swoim i by razem wypuścili resztę. -- pozdrawiam GG:4082847
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: Szarlih
Date: Tue, 03 May 2005 19:07
Date: Tue, 03 May 2005 19:07
27 lines
2656 bytes
2656 bytes
tapta napisał(a):
> - Jak najbardziej slusznie - uśmiechnęła się nieznajoma. Może dodałaby
> coś jeszcze, ale w tym momencie huk pioruna - mimo iz nic nie
> zapowiadało burzy- zlał się w jedno w jakiś potworny hałas dobiegający z
> karczmy. Pomieszane głosy różnych ras, w języku starszej mowy i wspólnej
> połączone z potwornymi wrzaskami i dziwnym wrzaskiem i swądem
> zasugerowały jedno; pożar. Nagły gorac i łuna ogarnęły pomieszczenie
> karczmy, a nienaturalnie długie języki ognia smagnęły i stajnię.
> Zwierzęta oszalały. Najemniczka kątem oka dostrzegła niewysoką postać
> przemykająca chyłkiem w stronę lasu. Rzuciła sie by odwiązac swego
> konia, dając równocześnie znak nieznajomemu, by zajął się swoim i by
> razem wypuścili resztę.
Mężczyzna pojął w lot. Otworzył boks swego konia, który od razu ruszył
ku wyjściu, i podbiegł do wrót by uczynić z nimi to samo. Gdy już były
otwarte, wrócił po siodło otwierając inne przegrody po drodze. Gdy biegł
z nim do wyjścia spadł mu kaptur ukazując dość długie czarne włosy i
smagłą twarz. Na zewnątrz zrzucił na ziemie siodło klepiąc uspokajająco
po szyi swego konia.
--
_____
_______________/ \_______________
\_____________ Szarlih _____________/
\__________GG: 2822174__________/
\_________/
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: tapta
Date: Tue, 03 May 2005 19:14
Date: Tue, 03 May 2005 19:14
20 lines
2033 bytes
2033 bytes
Szarlih napisał(a): > Mężczyzna pojął w lot. Otworzył boks swego konia, który od razu ruszył > ku wyjściu, i podbiegł do wrót by uczynić z nimi to samo. Gdy już były > otwarte, wrócił po siodło otwierając inne przegrody po drodze. Gdy biegł > z nim do wyjścia spadł mu kaptur ukazując dość długie czarne włosy i > smagłą twarz. Na zewnątrz zrzucił na ziemie siodło klepiąc uspokajająco > po szyi swego konia. Gdy konie były wolne, a zdezorientowani własciciele probowali odnaleźć swe zwierzęta w trzaskającym ogniu buchającym z karczmy, najemniczka dosiadła swej klaczy i ruszyła w stronę, w której dojrzała oddalająca się postać. Ot, zawodowa ciekawość, nic osobistego, ani wytłumaczalnego logicznie. Ruszyła galopem... -- pozdrawiam GG:4082847
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: Szarlih
Date: Tue, 03 May 2005 19:18
Date: Tue, 03 May 2005 19:18
23 lines
2435 bytes
2435 bytes
tapta napisał(a):
> Gdy konie były wolne, a zdezorientowani własciciele probowali odnaleźć
> swe zwierzęta w trzaskającym ogniu buchającym z karczmy, najemniczka
> dosiadła swej klaczy i ruszyła w stronę, w której dojrzała oddalająca
> się postać. Ot, zawodowa ciekawość, nic osobistego, ani wytłumaczalnego
> logicznie. Ruszyła galopem...
Mężczyzna chwilę się zastanawiał po czym osiodłał konia przytroczył z
tyłu8 siodła derkę i kusze, po czym wskoczył na konia. Nie zamierzał
jednak jechać za najemniczką., a chciał objechać karczmę wokół w
poszukiwaniu śladów. Nie wiedział co wywołało pożar, a nie chciał, znów
zostać czymś zaskoczony. Był doskonały tropicielem, a wschodnia strona
nieba zaczynała już jaśnieć, co było widać mimo łuny, więc liczył, ze
coś znajdzie, a jeśli nie to trafi na nową znajomą gdyż nie mogła daleko
ścigać pieszego.
--
_____
_______________/ \_______________
\_____________ Szarlih _____________/
\__________GG: 2822174__________/
\_________/
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: tapta
Date: Tue, 03 May 2005 19:24
Date: Tue, 03 May 2005 19:24
23 lines
2414 bytes
2414 bytes
Szarlih napisał(a): > Mężczyzna chwilę się zastanawiał po czym osiodłał konia przytroczył z > tyłu8 siodła derkę i kusze, po czym wskoczył na konia. Nie zamierzał > jednak jechać za najemniczką., a chciał objechać karczmę wokół w > poszukiwaniu śladów. Nie wiedział co wywołało pożar, a nie chciał, znów > zostać czymś zaskoczony. Był doskonały tropicielem, a wschodnia strona > nieba zaczynała już jaśnieć, co było widać mimo łuny, więc liczył, ze > coś znajdzie, a jeśli nie to trafi na nową znajomą gdyż nie mogła daleko > ścigać pieszego. Magiczne pochodzenie pożaru nie pozostawiało najmniejszych wątpliwości. Dlatego dojechawszy do linii lasu zwolniła i zsiadła z konia w poszukiwaniu śladów, pozostając w najwyzszej gotowości i z ogromną ostrożnością zagłębiła się w zarośla w miejscu, gdzie zniknęła pojedyncza piesza postać, na co wskazywały ślady. Jej wyostrzone zmysły mogły zawieść, jeśli mag okazałby się zręczny i zdolny. Jednak ruszyła, bo nie miała już innego wyjścia :D -- pozdrawiam GG:4082847
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: Szarlih
Date: Tue, 03 May 2005 19:51
Date: Tue, 03 May 2005 19:51
30 lines
3057 bytes
3057 bytes
tapta napisał(a):
> Magiczne pochodzenie pożaru nie pozostawiało najmniejszych wątpliwości.
> Dlatego dojechawszy do linii lasu zwolniła i zsiadła z konia w
> poszukiwaniu śladów, pozostając w najwyzszej gotowości i z ogromną
> ostrożnością zagłębiła się w zarośla w miejscu, gdzie zniknęła
> pojedyncza piesza postać, na co wskazywały ślady. Jej wyostrzone zmysły
> mogły zawieść, jeśli mag okazałby się zręczny i zdolny. Jednak ruszyła,
> bo nie miała już innego wyjścia :D
Do tego samego miejsca zbliżał się właśnie właściciel czarnego płaszcza
i karego konia. Obkłusowawszy połowę okręgu, którego środkiem była
karczma, stwierdził, że bądź co bądź może być niebezpiecznie, więc zdjął
płaszcz przytraczając go do siodła, a do ręki wziął kuszę i ruszył dalej
rozglądając się uważnie i nasłuchując. Teraz gdy pozbył się okrycia, w
świetle wstającego dnia można było się mu przyjrzeć. Gdyby tylko znalazł
się ktoś w okolicy, zobaczyłby, że nosi czarną kolczugę do połowy ud z
herbem na piersi, przedramiona chronią równie czarne awanbrasy, a
ramiona naramienniki, pierś przecina mu skosem pas, a na tym na biodrach
wisi miecz w czarnej pochwie z ozdobną rękojeścią, z trzema wielkimi
rubinami. Obrazu dopełniały czarne, wąskie spodnie i miękkie skórzane
buty u góry zapinane na liczne klamerki. Ale nie było w okolicy nikogo,
kto mógłby to zobaczyć.
--
_____
_______________/ \_______________
\_____________ Szarlih _____________/
\__________GG: 2822174__________/
\_________/
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: tapta
Date: Wed, 04 May 2005 09:50
Date: Wed, 04 May 2005 09:50
16 lines
1953 bytes
1953 bytes
Szarlih napisał(a): > Ale nie było w okolicy nikogo, > kto mógłby to zobaczyć. A jednak ktoś był. W pierwszej chwili nie poznała go i już wzięła go na cel, gdy rozpoznała konia - i chyba tylko to uratowało nieznajomemu życie. Nie zarzuciła całkiem ostrozności, ale ruszyła w jego stronę nawołując z cicha, bo kusza jednak budziła respekt. Miała nadzieję, że mężczyzna ją rozpozna i nie zrobi pozytku z kuszy. zeszła z tropu, gdyż i tak nalezało poczekać aż się rozjaśni - ciemności nocy nie sprzyjały poszukiwaniom w zaroślach. -- pozdrawiam GG:4082847
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: Szarlih
Date: Wed, 04 May 2005 15:03
Date: Wed, 04 May 2005 15:03
21 lines
2465 bytes
2465 bytes
tapta napisał(a):
>> Ale nie było w okolicy nikogo, kto mógłby to zobaczyć.
> A jednak ktoś był. W pierwszej chwili nie poznała go i już wzięła go na
> cel, gdy rozpoznała konia - i chyba tylko to uratowało nieznajomemu
> życie. Nie zarzuciła całkiem ostrozności, ale ruszyła w jego stronę
> nawołując z cicha, bo kusza jednak budziła respekt. Miała nadzieję, że
> mężczyzna ją rozpozna i nie zrobi pozytku z kuszy. zeszła z tropu, gdyż
> i tak nalezało poczekać aż się rozjaśni - ciemności nocy nie sprzyjały
> poszukiwaniom w zaroślach.
Od razu usłyszał i rozpoznał wołającą go postać, a raczej domyślił się
kim jest, bo nie zdążył się jej wcześniej dokładnie przyjrzeć. Podjechał
ku niej, na wszelki wypadek nie odkładając kuszy.
- Znalazłaś coś ciekawego? - zapytał.
--
_____
_______________/ \_______________
\_____________ Szarlih _____________/
\__________GG: 2822174__________/
\_________/
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: tapta
Date: Wed, 04 May 2005 15:32
Date: Wed, 04 May 2005 15:32
14 lines
1882 bytes
1882 bytes
Szarlih napisał(a): > Od razu usłyszał i rozpoznał wołającą go postać, a raczej domyślił się > kim jest, bo nie zdążył się jej wcześniej dokładnie przyjrzeć. Podjechał > ku niej, na wszelki wypadek nie odkładając kuszy. > - Znalazłaś coś ciekawego? - zapytał. - Tylko miejsce, w którym trop wchodzi w zarośla. Żebym dostrzegła coś więcej, musi się rozjaśnić, co nastapi pewni niebawem... -- pozdrawiam GG:4082847
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: Szarlih
Date: Wed, 04 May 2005 15:41
Date: Wed, 04 May 2005 15:41
16 lines
2068 bytes
2068 bytes
tapta napisał(a):
>> - Znalazłaś coś ciekawego? - zapytał.
> - Tylko miejsce, w którym trop wchodzi w zarośla. Żebym dostrzegła coś
> więcej, musi się rozjaśnić, co nastapi pewni niebawem...
Popatrzył w szarzejące niebo i powiedział:
- Jest wystarczająco jasno, ale jeżeli dostrzegłaś ten trop w ciemności,
to nie spieszy mi sie tam iść.
--
_____
_______________/ \_______________
\_____________ Szarlih _____________/
\__________GG: 2822174__________/
\_________/
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: budda
Date: Wed, 04 May 2005 15:52
Date: Wed, 04 May 2005 15:52
19 lines
2363 bytes
2363 bytes
Szarlih napisał(a): > Popatrzył w szarzejące niebo i powiedział: > - Jest wystarczająco jasno, ale jeżeli dostrzegłaś ten trop w ciemności, > to nie spieszy mi sie tam iść. Niezależnie od tego, do czego spieszyło się czarno odzianemu mężczyźnie, uwagę obecnych zwrócił dźwięk dobiegający z zarośli - jęk, a może urwany krzyk. Wprawny tropiciel zwróciłby uwagę na ledwie słyszalny trzask płomieni, oraz równie słabo wyczuwalny zapach dymu. Możliwe, że ktoś piekł kiełbaski nad ogniskiem. Ale to nie było pewne. Jedynym rozwiązaniem byłoby pójście za śladami, lecz ta ewentualność nie była specjalnie pociągająca... Zza zarośli rozległo się coś w rodzaju krótkiego jęku... -- budda *budda małpa toxic kropa neostrada kropa pl* niebieski kwiat i kolce, niebieski kwiat i kolce...
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: tapta
Date: Wed, 04 May 2005 15:58
Date: Wed, 04 May 2005 15:58
21 lines
2509 bytes
2509 bytes
budda napisał(a): > Niezależnie od tego, do czego spieszyło się czarno odzianemu mężczyźnie, > uwagę obecnych zwrócił dźwięk dobiegający z zarośli - jęk, a może urwany > krzyk. Wprawny tropiciel zwróciłby uwagę na ledwie słyszalny trzask > płomieni, oraz równie słabo wyczuwalny zapach dymu. > Możliwe, że ktoś piekł kiełbaski nad ogniskiem. Ale to nie było pewne. > Jedynym rozwiązaniem byłoby pójście za śladami, lecz ta ewentualność nie > była specjalnie pociągająca... > Zza zarośli rozległo się coś w rodzaju krótkiego jęku... Dziewczyna zerwala sie uslyszawszy te halasy. Konia zostawila przed gaszczem liczac na to, ze zastanie go wracajac, bo klacz byla wyjatkowo madra i w lot pojmowala czego sie od niej oczekuje. Spytawszy wzrokiem towarzysza czy idzie, ruszyla ostroznie znikajac w zaroslach. Dobyla jedynie miecza, bo spodziewala sie predzej walki wrecz niz z dystansu... -- pozdrawiam GG:4082847
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: Szarlih
Date: Wed, 04 May 2005 15:59
Date: Wed, 04 May 2005 15:59
19 lines
2455 bytes
2455 bytes
tapta napisał(a):
> Dziewczyna zerwala sie uslyszawszy te halasy. Konia zostawila przed
> gaszczem liczac na to, ze zastanie go wracajac, bo klacz byla wyjatkowo
> madra i w lot pojmowala czego sie od niej oczekuje. Spytawszy wzrokiem
> towarzysza czy idzie, ruszyla ostroznie znikajac w zaroslach. Dobyla
> jedynie miecza, bo spodziewala sie predzej walki wrecz niz z dystansu...
Mężczyzna zeskoczył z konia i ruszył za nią nie troszcząc sie o
wierzchowca. W przeciwieństwie do dziewczyny nie dobył miecza ciągle
trzymając w ręku kuszę z doświadczenia wiedząc, ze równie dobrze
sprawdza się w walce na krótki dystans.
--
_____
_______________/ \_______________
\_____________ Szarlih _____________/
\__________GG: 2822174__________/
\_________/
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: budda
Date: Wed, 04 May 2005 16:02
Date: Wed, 04 May 2005 16:02
21 lines
2656 bytes
2656 bytes
tapta napisał(a): > Dziewczyna zerwala sie uslyszawszy te halasy. Konia zostawila przed > gaszczem liczac na to, ze zastanie go wracajac, bo klacz byla wyjatkowo > madra i w lot pojmowala czego sie od niej oczekuje. Spytawszy wzrokiem > towarzysza czy idzie, ruszyla ostroznie znikajac w zaroslach. Dobyla > jedynie miecza, bo spodziewala sie predzej walki wrecz niz z dystansu... zobaczywszy to, co rozgrywało się w zaroślach, przez chwilę nie bardzo wiedziała, co uczynić. Dwie osoby znajdujące się na nieco zarośniętej polanie bynajmniej nie oddawały się radosnej pochędóżce, jak można by wnioskować z odgłosów. Na ziemi leżał młody mężczyzna, porządnie zakneblowany i przywiązany do rosnących nieopodal młodych dębów. Drugi mężczyzna, starszy od niego, z krótką ciemną bródką najwidoczniej próbował przypiec mu pięty rozżarzonymi węgielkami. Leżący bezskutecznie próbował się wyrwać. -- budda *budda małpa toxic kropa neostrada kropa pl* niebieski kwiat i kolce, niebieski kwiat i kolce...
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: tapta
Date: Wed, 04 May 2005 16:05
Date: Wed, 04 May 2005 16:05
13 lines
1991 bytes
1991 bytes
Szarlih napisał(a): > Mężczyzna zeskoczył z konia i ruszył za nią nie troszcząc sie o > wierzchowca. W przeciwieństwie do dziewczyny nie dobył miecza ciągle > trzymając w ręku kuszę z doświadczenia wiedząc, ze równie dobrze > sprawdza się w walce na krótki dystans. Ona miala nadzieje, ze na tym krotkim dystansie nie znajda sie jej plecy ;) -- pozdrawiam GG:4082847
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: Szarlih
Date: Wed, 04 May 2005 16:08
Date: Wed, 04 May 2005 16:08
18 lines
2452 bytes
2452 bytes
budda napisał(a):
> Na ziemi leżał młody mężczyzna, porządnie zakneblowany i przywiązany do
> rosnących nieopodal młodych dębów. Drugi mężczyzna, starszy od niego, z
> krótką ciemną bródką najwidoczniej próbował przypiec mu pięty
> rozżarzonymi węgielkami. Leżący bezskutecznie próbował się wyrwać.
Stwierdziwszy, że ten na ziemi nie stwarza żadnego zagrożenia, mężczyzna
podrzucił kusze do policzka i wpakował temu z bródką bełt w kolano. W
pierwszym odruchu chciał strzelać w oko, ale stwierdził, że przed
uśmierceniem go można spytać czy to on podpalił karczmę.
--
_____
_______________/ \_______________
\_____________ Szarlih _____________/
\__________GG: 2822174__________/
\_________/
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: budda
Date: Wed, 04 May 2005 16:12
Date: Wed, 04 May 2005 16:12
13 lines
2243 bytes
2243 bytes
Szarlih napisał(a): Mężczyzna leżący na ziemi wybałuszył oczy i próbował coś powiedzieć, zapewne krzyknąć, żeby do niego nie strzelano. Jednak wszelkie próby komunikacji w jego wykonaniu musiały w danej sytuacji spełznąć na niczym... Mężczyzna w granatowym płaszczu mógł natomiast krzyczeć. Wydał okrzyk zdziwienia, będący jednocześnie okrzykiem bólu. Dotknął piersi, lub jakiegoś przedmiotu, który nosił jako naszyjnik, i... zniknął. -- budda *budda małpa toxic kropa neostrada kropa pl* niebieski kwiat i kolce, niebieski kwiat i kolce...
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: tapta
Date: Wed, 04 May 2005 16:17
Date: Wed, 04 May 2005 16:17
18 lines
2437 bytes
2437 bytes
budda napisał(a): > Mężczyzna leżący na ziemi wybałuszył oczy i próbował coś powiedzieć, > zapewne krzyknąć, żeby do niego nie strzelano. Jednak wszelkie próby > komunikacji w jego wykonaniu musiały w danej sytuacji spełznąć na niczym... > Mężczyzna w granatowym płaszczu mógł natomiast krzyczeć. Wydał okrzyk > zdziwienia, będący jednocześnie okrzykiem bólu. Dotknął piersi, lub > jakiegoś przedmiotu, który nosił jako naszyjnik, i... zniknął. Dziewczyna zatrzymała się w pół drogi do celu, który zniknął. Podeszła za to do leżącego i cokolwiek nieufnie wyjęła mu knebel, przy okazji zastanawiając się czemu smród jego przypalanego ciała, przypominał zapach kiełbasek... -- pozdrawiam GG:4082847
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: Szarlih
Date: Wed, 04 May 2005 16:19
Date: Wed, 04 May 2005 16:19
18 lines
2531 bytes
2531 bytes
tapta napisał(a):
> Dziewczyna zatrzymała się w pół drogi do celu, który zniknął. Podeszła
> za to do leżącego i cokolwiek nieufnie wyjęła mu knebel, przy okazji
> zastanawiając się czemu smród jego przypalanego ciała, przypominał
> zapach kiełbasek...
Jej towarzyszowi najwyraźniej nie podobał się znikający mężczyzna i
chyba nie wierzył, że naprawdę się oddalił. Odłożył delikatnie kuszę i
dobył miecza. Czarna klinga zalśniła lekko w świetle poranka, bo
tymczasem rozwidniło się zupełnie. Dopiero teraz podszedł do lezącego.
--
_____
_______________/ \_______________
\_____________ Szarlih _____________/
\__________GG: 2822174__________/
\_________/
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: tapta
Date: Wed, 04 May 2005 16:22
Date: Wed, 04 May 2005 16:22
15 lines
2300 bytes
2300 bytes
Szarlih napisał(a): > Jej towarzyszowi najwyraźniej nie podobał się znikający mężczyzna i > chyba nie wierzył, że naprawdę się oddalił. Odłożył delikatnie kuszę i > dobył miecza. Czarna klinga zalśniła lekko w świetle poranka, bo > tymczasem rozwidniło się zupełnie. Dopiero teraz podszedł do lezącego. Znikający mag nie podobał się i jej, ale kucała teraz przy odkneblowanym mężczyźnie czekajć aż ten coś powie. Już zaczynała się zastanawiać, czy mu przypadkiem nie ucięli języka. -- pozdrawiam GG:4082847
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: budda
Date: Wed, 04 May 2005 16:26
Date: Wed, 04 May 2005 16:26
22 lines
2906 bytes
2906 bytes
tapta napisał(a): > Znikający mag nie podobał się i jej, ale kucała teraz przy odkneblowanym > mężczyźnie czekajć aż ten coś powie. Już zaczynała się zastanawiać, czy > mu przypadkiem nie ucięli języka. Związany był nieco oszołomiony, ale zdołał wykrztusić z siebie kilka słów: - Dzięki za uratowanie... on... chciał mnie skrzywdzić... nagle jego twarz wykrzywiła się w grymasie - dostrzegł sylwetkę w dymie ogniska, które stawało się coraz większe. Gniew zmienił jego twarz... Nagle stała się rzecz zadziwiająca dla wszystkich zgromadzonych na polanie - mężczyzna skupił wzrok na ledwie widocznej postaci, która poleciała kila kroków do tyłu i zmaterializowała się przy pobliskiej sośnie, w którą uderzya głową. Związany mężczyzna zdziwił się tym faktem niemniej niż inni obecni - wszystko wskazywało na to, że posiada on zdolność do telekinezy, lecz widać było wyraźnie, że nie korzysta z tej zdolności świadomie. -- budda *budda małpa toxic kropa neostrada kropa pl* niebieski kwiat i kolce, niebieski kwiat i kolce...
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: Szarlih
Date: Wed, 04 May 2005 16:37
Date: Wed, 04 May 2005 16:37
25 lines
3243 bytes
3243 bytes
budda napisał(a):
> Związany był nieco oszołomiony, ale zdołał wykrztusić z siebie kilka słów:
> - Dzięki za uratowanie... on... chciał mnie skrzywdzić...
> nagle jego twarz wykrzywiła się w grymasie - dostrzegł sylwetkę w dymie
> ogniska, które stawało się coraz większe. Gniew zmienił jego twarz...
> Nagle stała się rzecz zadziwiająca dla wszystkich zgromadzonych na
> polanie - mężczyzna skupił wzrok na ledwie widocznej postaci, która
> poleciała kila kroków do tyłu i zmaterializowała się przy pobliskiej
> sośnie, w którą uderzya głową.
> Związany mężczyzna zdziwił się tym faktem niemniej niż inni obecni -
> wszystko wskazywało na to, że posiada on zdolność do telekinezy, lecz
> widać było wyraźnie, że nie korzysta z tej zdolności świadomie.
W zasadzie powinien najpierw sprawdzić czy ów znikający mag nie miał
jakiś uzasadnionych powodów do takiego traktowanie tamtego mężczyzny,
ale ponieważ już do niego strzelał i miał wątpliwości czy tamten zechce
dowiadywać się dlaczego, doskoczył do ogłuszonego i wprawnym ruchem
przygwoździł go sztychem pod mostek do ziemi.
--
_____
_______________/ \_______________
\_____________ Szarlih _____________/
\__________GG: 2822174__________/
\_________/
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: budda
Date: Wed, 04 May 2005 16:43
Date: Wed, 04 May 2005 16:43
31 lines
3778 bytes
3778 bytes
budda napisał(a): Wyraźnie było widać, że obecni oczekiwali wyjaśnień. Nieprzytomny mag normalną koleją rzeczy nie mógł ich udzielić, więc wzrok kobiety oraz czarno odzianego mężczynzy skupił się na niedoszłej ofierze oprawcy... - No cóż, chyba jestem wam winien trochę wyjaśnień, choćby za uratowanie mnie z rąk tego szaleńca - tu mężczyzna z nienawiścią spojrzał na leżącego maga. - Mówią na mnie Quester <pt>jakżeby inaczej :P</pt>. W tej niecodziennej sytuacji znalazłem się przez przypadek. Tydzień temu zmarła moja ciotka, znachorka mieszkająca w pobliskiej wsi. Byłem jej jedynym żyjącym krewnym, więc do mnie należał jej skromny dobytek. W chacie nie było zbyt wielu interesujących rzeczy - ot, trochę ziół, kilka kolorowych kamyków, jakieś naczynia... Chatę postanowiłem rozebrać, bo najbliższa ulewa mogła ją znieść z powierzchni ziemi. Ku mojemu zdumieniu, podczas rozbiórki znalazłem zamurowaną piwnicę... A w niej kości człowieka, obok którego leżała gliniana tabliczka. Kości zagrzebałem w ziemi, a znaki z tabliczki przepisałem na papier. Ku mojemu zdumieniu, tabliczka zaświeciła się... i rozpadła w pył. Dzień później odwiedził mnie ten oto typ, który zażądał oddania mu tabliczki - twierdził, że to jego własność. Gdy dowiedział się, że tabliczka się rozleciała - nie uwierzył mi, i postanowił dowiedzieć się czegoś więcej, metodą starą, lecz skuteczną. Uważam się za silnego człowieka, lecz on za pomocą jakichś czarów ogłuszył mnie. Obudziłem się związany na tej polanie. Jego w pobliżu nie było - wiem, że był zagniewany na właściciela pobliskiej karczmy, który nie chciał mu nic powiedzieć na temat mojej zmarłej ciotki... -- budda *budda małpa toxic kropa neostrada kropa pl* niebieski kwiat i kolce, niebieski kwiat i kolce...
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: budda
Date: Wed, 04 May 2005 16:44
Date: Wed, 04 May 2005 16:44
16 lines
2477 bytes
2477 bytes
Szarlih napisał(a): > W zasadzie powinien najpierw sprawdzić czy ów znikający mag nie miał > jakiś uzasadnionych powodów do takiego traktowanie tamtego mężczyzny, > ale ponieważ już do niego strzelał i miał wątpliwości czy tamten zechce > dowiadywać się dlaczego, doskoczył do ogłuszonego i wprawnym ruchem > przygwoździł go sztychem pod mostek do ziemi. Związany zareagował na to krzykiem: - zostaw, on może wiedzieć coś ważnego! ale chyba było już za późno... -- budda *budda małpa toxic kropa neostrada kropa pl* niebieski kwiat i kolce, niebieski kwiat i kolce...
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: Szarlih
Date: Wed, 04 May 2005 17:00
Date: Wed, 04 May 2005 17:00
36 lines
4093 bytes
4093 bytes
budda napisał(a):
> - No cóż, chyba jestem wam winien trochę wyjaśnień, choćby za
> uratowanie mnie z rąk tego szaleńca - tu mężczyzna z nienawiścią
> spojrzał na leżącego maga. - Mówią na mnie Quester <pt>jakżeby inaczej
> :P</pt>. W tej niecodziennej sytuacji znalazłem się przez przypadek.
> Tydzień temu zmarła moja ciotka, znachorka mieszkająca w pobliskiej wsi.
> Byłem jej jedynym żyjącym krewnym, więc do mnie należał jej skromny
> dobytek. W chacie nie było zbyt wielu interesujących rzeczy - ot, trochę
> ziół, kilka kolorowych kamyków, jakieś naczynia... Chatę postanowiłem
> rozebrać, bo najbliższa ulewa mogła ją znieść z powierzchni ziemi. Ku
> mojemu zdumieniu, podczas rozbiórki znalazłem zamurowaną piwnicę... A w
> niej kości człowieka, obok którego leżała gliniana tabliczka. Kości
> zagrzebałem w ziemi, a znaki z tabliczki przepisałem na papier. Ku
> mojemu zdumieniu, tabliczka zaświeciła się... i rozpadła w pył.
> Dzień później odwiedził mnie ten oto typ, który zażądał oddania mu
> tabliczki - twierdził, że to jego własność. Gdy dowiedział się, że
> tabliczka się rozleciała - nie uwierzył mi, i postanowił dowiedzieć się
> czegoś więcej, metodą starą, lecz skuteczną. Uważam się za silnego
> człowieka, lecz on za pomocą jakichś czarów ogłuszył mnie. Obudziłem się
> związany na tej polanie. Jego w pobliżu nie było - wiem, że był
> zagniewany na właściciela pobliskiej karczmy, który nie chciał mu nic
> powiedzieć na temat mojej zmarłej ciotki...
Mężczyzna wytarł miecz o płaszcz maga i schował go do pochwy.
- Sytuacja jest wystarczająco jasna - oświadczył rozcinając mu więzy
nożem dobytym nie wiadomo skąd- Możecie mi mówić Vort - powiedział po
chwili wahania i zaraz zadeklarował - Pójdę po konie.
Na odchodnym podniósł kuszę i zawiesił ją na plecach.
--
_____
_______________/ \_______________
\_____________ Szarlih _____________/
\__________GG: 2822174__________/
\_________/
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: budda
Date: Wed, 04 May 2005 17:06
Date: Wed, 04 May 2005 17:06
19 lines
2763 bytes
2763 bytes
Szarlih napisał(a): > Mężczyzna wytarł miecz o płaszcz maga i schował go do pochwy. > - Sytuacja jest wystarczająco jasna - oświadczył rozcinając mu więzy > nożem dobytym nie wiadomo skąd- Możecie mi mówić Vort - powiedział po > chwili wahania i zaraz zadeklarował - Pójdę po konie. > Na odchodnym podniósł kuszę i zawiesił ją na plecach. - Dziękuję - powiedział Quester. - Również za zaufanie. Quester chodził po polanie, powoli wracające krążenie sprawiało mu ból. - Szkoda tylko, że on nie żyje, - trącił nogą przebitego maga - bo z pewnością powiedziałby nam coś interesującego. A tak mamy tylko to - wyciągnął z przemyślnej skrytki w bucie kawałek papieru zapisany jakimś pismem. -- budda [=] GG:4584832 [=] I'm The Chosen One... *budda małpa toxic kropa neostrada kropa pl* niebieski kwiat i kolce, niebieski kwiat i kolce...
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: tapta
Date: Wed, 04 May 2005 20:07
Date: Wed, 04 May 2005 20:07
18 lines
2675 bytes
2675 bytes
Użytkownik budda napisał: > - Dziękuję - powiedział Quester. - Również za zaufanie. > Quester chodził po polanie, powoli wracające krążenie sprawiało mu ból. > - Szkoda tylko, że on nie żyje, - trącił nogą przebitego maga - bo z > pewnością powiedziałby nam coś interesującego. A tak mamy tylko to - > wyciągnął z przemyślnej skrytki w bucie kawałek papieru zapisany jakimś > pismem. Dziewczyna czytać nie umiała, więc ten papier jej nie zainteresował. Po konie poszedł mężczyzna zwący się Vortem, nie pozostało jej więc nic innego, jak zająć się dokończeniem posiłku... I, całkiem przy okazji, ograbieniem zwłok z co ciekawszych rzeczy... Jedząc, przeglądała więc uzbrojenie i ubrania maga. -- tapta GG:4082847 (reszta jak obejrzę Piłe)
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: Adam Mikuta
Date: Wed, 04 May 2005 22:30
Date: Wed, 04 May 2005 22:30
26 lines
3293 bytes
3293 bytes
Dnia 04.05.2005 tapta <taptaNOSPAM@wp.pl> napisał/a:
> Dziewczyna czytać nie umiała, więc ten papier jej nie zainteresował. Po
> konie poszedł mężczyzna zwący się Vortem, nie pozostało jej więc nic
> innego, jak zająć się dokończeniem posiłku... I, całkiem przy okazji,
> ograbieniem zwłok z co ciekawszych rzeczy... Jedząc, przeglądała więc
> uzbrojenie i ubrania maga.
Nagle coś zaszeleściło w pobliskich krzakach. Zanim ktokolwiek zdążył w
jakikolwiek sposób zareagować z krzaków wypadła obdarta postać. Wypadła
w sposób dosłowy... Wypadła i przytoczyłą się bliżej. Osobistość ta była
dość harakterystyczna. Pierwszym po czym można było rozpoznać tą osobę w
śród setek innych nie był wcale podarty i dziurawy kapelusz jaki nosiła,
podarte brudne spodnie skurzane czy kaftan w takim samym stanie. To co
najbardziej rzucało się w ocz... zmysły był zapach. Zapach alkocholu
sprawiał że długo by się zastanowili zanim by rozpalili ognisko w jej
towarzystwie.
Przybysz podniusł się, popatrzył na nich wyjątkowo trzeźwo, odpiął od
paska bukłak i łyknął zalewając sobie brodę i plamiąc mocno poplamiony
kaftan poczym sapnął i przypiął bukłak na poprzednie miejsce.
--
Adam Zmieniono stan na dostępny: Czy mógłby mnie ktoś nawrócić?
jceel> na co? ;>
AdamM> na cokolwiek poza debianem :>
jceel> a na debiana nie mogę? ;p
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: Adam Mikuta
Date: Wed, 04 May 2005 22:44
Date: Wed, 04 May 2005 22:44
26 lines
3366 bytes
3366 bytes
Dnia 04.05.2005 tapta <taptaNOSPAM@wp.pl> napisał/a:
> Dziewczyna czytać nie umiała, więc ten papier jej nie zainteresował. Po
> konie poszedł mężczyzna zwący się Vortem, nie pozostało jej więc nic
> innego, jak zająć się dokończeniem posiłku... I, całkiem przy okazji,
> ograbieniem zwłok z co ciekawszych rzeczy... Jedząc, przeglądała więc
> uzbrojenie i ubrania maga.
Nagle coś zaszeleściło w pobliskich krzakach. Zanim ktokolwiek zdążył w
jakikolwiek sposób zareagować z krzaków wypadła obdarta postać. Wypadła
w sposób dosłowy... Wypadła i przytoczyłą się bliżej. Osobistość ta była
dość charakterystyczna. Pierwszym po czym można było rozpoznać tę osobę
wśród setek innych nie był wcale podarty i dziurawy kapelusz jaki nosiła,
podarte brudne spodnie skórzane czy kaftan w takim samym stanie. To co
najbardziej rzucało się w ocz... zmysły był zapach. Zapach alkoholu
sprawiał że długo by się zastanowili zanim by rozpalili ognisko w jej
towarzystwie.
Przybysz podniósł się, popatrzył na nich wyjątkowo trzeźwo, odpiął od
paska bukłak i łyknął zalewając sobie brodę i plamiąc mocno poplamiony
kaftan poczym sapnął i przypiął bukłak na poprzednie miejsce.
--
Adam Zmieniono stan na dostępny: Czy mógłby mnie ktoś nawrócić?
jceel> na co? ;>
AdamM> na cokolwiek poza debianem :>
jceel> a na debiana nie mogę? ;p
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: tapta
Date: Thu, 05 May 2005 08:38
Date: Thu, 05 May 2005 08:38
20 lines
2703 bytes
2703 bytes
Adam Mikuta napisał(a): > Przybysz podniósł się, popatrzył na nich wyjątkowo trzeźwo, odpiął od > paska bukłak i łyknął zalewając sobie brodę i plamiąc mocno poplamiony > kaftan poczym sapnął i przypiął bukłak na poprzednie miejsce. Mężczyzna nie wyglądał ani na niebezpiecznego, ani na dość trzeźwego, by móc zaszkodzić. Dlatego jej broń, mimo, iż gotowa do natychmiastowego dobycia, pozostała na razie na swoim miejscu. Ponieważ zwłoki zostały już sprofanowane, dostarczając jej m.in. jakiegoś amuletu, całkiem pokaźnego sygnetu, bogato zdobionego sztyletu oraz małego woreczka z cuchnąca zawartością, a posiłek złożony z suchara i wody został nalezycie przezuty, uśmiechnęła się przyjaźnie do nowo przypyłego i powiedziała: - A co Ty tak sam pijesz? Daj łyka ;D -- pozdrawiam GG:4082847
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: Adam Mikuta
Date: Thu, 05 May 2005 08:56
Date: Thu, 05 May 2005 08:56
26 lines
3042 bytes
3042 bytes
Dnia 05.05.2005 tapta <taptaWYTNIJTO@wp.pl> napisał/a:
>> Przybysz podniósł się, popatrzył na nich wyjątkowo trzeźwo, odpiął od
>> paska bukłak i łyknął zalewając sobie brodę i plamiąc mocno poplamiony
>> kaftan poczym sapnął i przypiął bukłak na poprzednie miejsce.
> Mężczyzna nie wyglądał ani na niebezpiecznego, ani na dość trzeźwego, by
> móc zaszkodzić. Dlatego jej broń, mimo, iż gotowa do natychmiastowego
> dobycia, pozostała na razie na swoim miejscu.
On sam też nie okazał agresji nawet najmniejszym ruchem czy spojrzeniem.
> uśmiechnęła się przyjaźnie do nowo przypyłego i
> powiedziała:
> - A co Ty tak sam pijesz? Daj łyka ;D
Zamyślił się i widać było że walczy z sobą. Po chwili jednak machnął
ręką przypominając sobie ze w blecaku ma jeszcze drugi bukłaka z
koniakiem destylowanym z wina własnej produkcji. Odpiął kolejny raz
bukłak od paska odkręcił pociągnął duży łyk i podał ze szczerym
uśmiechem pani w potrzebie.
--
Adam Zmieniono stan na dostępny: Czy mógłby mnie ktoś nawrócić?
jceel> na co? ;>
AdamM> na cokolwiek poza debianem :>
jceel> a na debiana nie mogę? ;p
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: Szarlih
Date: Thu, 05 May 2005 09:56
Date: Thu, 05 May 2005 09:56
22 lines
2906 bytes
2906 bytes
Adam Mikuta napisał(a):
>>- A co Ty tak sam pijesz? Daj łyka ;D
> Zamyślił się i widać było że walczy z sobą. Po chwili jednak machnął
> ręką przypominając sobie ze w blecaku ma jeszcze drugi bukłaka z
> koniakiem destylowanym z wina własnej produkcji. Odpiął kolejny raz
> bukłak od paska odkręcił pociągnął duży łyk i podał ze szczerym
> uśmiechem pani w potrzebie.
W tym momencie wrócił Vort z końmi. Zdziwił się trochę widząc obdartusa,
ale stwierdzając początek libacji <pt> ;) </pt> nie dobył broni.
- Niesłychanie to uczęszczane miejsce - odezwał się - ciekawe czy ta
gromada uzbrojona w widły, pałki i szpadle, która koniecznie chce kogoś
obarczyć winą za spalenie karczmy i aż pali się by kogoś ukatrupić też
tu trafi? - zastanawiał się na głos.
--
_____
_______________/ \_______________
\_____________ Szarlih _____________/
\__________GG: 2822174__________/
\_________/
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: Szarlih
Date: Thu, 05 May 2005 12:38
Date: Thu, 05 May 2005 12:38
21 lines
2829 bytes
2829 bytes
Adam Mikuta napisał(a):
>>- Niesłychanie to uczęszczane miejsce - odezwał się - ciekawe czy ta
>>gromada uzbrojona w widły, pałki i szpadle, która koniecznie chce kogoś
>>obarczyć winą za spalenie karczmy i aż pali się by kogoś ukatrupić też
>>tu trafi? - zastanawiał się na głos.
> Przybysz przysłuchiwał się chwile po czym z jeszcze większym
> zrezygnowaniem machnął ręką wyciągnął kolejny bukłak z pleca, pociągnął
> z niego kilka ogromnych łyków i podał nowo przybyłemu.
> - Gdzie jesteśmy? - Zapytał drapiąc się po głowie.
Tamten wykonał przeczący gest i powiedział:
- Dzięki, ale ja już z tym skończyłem. A jesteśmy w lesie, nie znam tych
okolic. - spojrzał pytająco na resztę.
--
_____
_______________/ \_______________
\_____________ Szarlih _____________/
\__________GG: 2822174__________/
\_________/
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: Adam Mikuta
Date: Thu, 05 May 2005 12:39
Date: Thu, 05 May 2005 12:39
19 lines
2786 bytes
2786 bytes
Dnia 05.05.2005 Szarlih <szarlihy@wp.pl> napisał/a:
> W tym momencie wrócił Vort z końmi. Zdziwił się trochę widząc obdartusa,
> ale stwierdzając początek libacji <pt> ;) </pt> nie dobył broni.
> - Niesłychanie to uczęszczane miejsce - odezwał się - ciekawe czy ta
> gromada uzbrojona w widły, pałki i szpadle, która koniecznie chce kogoś
> obarczyć winą za spalenie karczmy i aż pali się by kogoś ukatrupić też
> tu trafi? - zastanawiał się na głos.
Przybysz przysłuchiwał się chwile po czym z jeszcze większym
zrezygnowaniem machnął ręką wyciągnął kolejny bukłak z pleca, pociągnął
z niego kilka ogromnych łyków i podał nowo przybyłemu.
- Gdzie jesteśmy? - Zapytał drapiąc się po głowie.
--
Adam Zmieniono stan na dostępny: Czy mógłby mnie ktoś nawrócić?
jceel> na co? ;>
AdamM> na cokolwiek poza debianem :>
jceel> a na debiana nie mogę? ;p
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: Adam Mikuta
Date: Thu, 05 May 2005 12:47
Date: Thu, 05 May 2005 12:47
23 lines
2843 bytes
2843 bytes
Dnia 05.05.2005 Szarlih <szarlihy@wp.pl> napisał/a:
>> Przybysz przysłuchiwał się chwile po czym z jeszcze większym
>> zrezygnowaniem machnął ręką wyciągnął kolejny bukłak z pleca, pociągnął
>> z niego kilka ogromnych łyków i podał nowo przybyłemu.
>> - Gdzie jesteśmy? - Zapytał drapiąc się po głowie.
> Tamten wykonał przeczący gest i powiedział:
> - Dzięki, ale ja już z tym skończyłem.
- Ja z tym dopiero zaczynam - Uśmiechnął się wesoło po czym pociągnął
jeszcze jeden łyk i schował bukłak.
> A jesteśmy w lesie, nie znam tych
> okolic. - spojrzał pytająco na resztę.
- W sumie nie ma to wielkiego znaczenia - Zamyślił się na chwilę po czym
usiadł na ściółce i zaczął rozmasowywać obolałe po upadku biodro.
--
Adam Zmieniono stan na dostępny: Czy mógłby mnie ktoś nawrócić?
jceel> na co? ;>
AdamM> na cokolwiek poza debianem :>
jceel> a na debiana nie mogę? ;p
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: Szarlih
Date: Thu, 05 May 2005 13:09
Date: Thu, 05 May 2005 13:09
25 lines
2869 bytes
2869 bytes
Adam Mikuta napisał(a):
>>Tamten wykonał przeczący gest i powiedział:
>>- Dzięki, ale ja już z tym skończyłem.
> - Ja z tym dopiero zaczynam - Uśmiechnął się wesoło po czym pociągnął
> jeszcze jeden łyk i schował bukłak.
- To widać - stwierdził obojętnym głosem, ale spojrzenie którym obrzucił
swego rozmówce było drwiące.
>>A jesteśmy w lesie, nie znam tych
>>okolic. - spojrzał pytająco na resztę.
> - W sumie nie ma to wielkiego znaczenia - Zamyślił się na chwilę po czym
> usiadł na ściółce i zaczął rozmasowywać obolałe po upadku biodro.
- Jeżeli zamierzasz tu zostać to pewnie nie, ale przy wyborze kierunku
by się oddalić tak, osobiście preferuje ten przeciwny niż pogorzelisko
karczmy. - powiedział Vort.
--
_____
_______________/ \_______________
\_____________ Szarlih _____________/
\__________GG: 2822174__________/
\_________/
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: Adam Mikuta
Date: Thu, 05 May 2005 13:41
Date: Thu, 05 May 2005 13:41
14 lines
2374 bytes
2374 bytes
Dnia 05.05.2005 Szarlih <szarlihy@wp.pl> napisał/a:
> - Jeżeli zamierzasz tu zostać to pewnie nie, ale przy wyborze kierunku
> by się oddalić tak, osobiście preferuje ten przeciwny niż pogorzelisko
> karczmy. - powiedział Vort.
Nieznajomy w żaden sposób nie zareagował na wypowiedź dalej siedząc na
ściółce.
--
Adam Zmieniono stan na dostępny: Czy mógłby mnie ktoś nawrócić?
jceel> na co? ;>
AdamM> na cokolwiek poza debianem :>
jceel> a na debiana nie mogę? ;p
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: tapta
Date: Thu, 05 May 2005 19:33
Date: Thu, 05 May 2005 19:33
19 lines
2570 bytes
2570 bytes
Adam Mikuta napisał(a): > Nieznajomy w żaden sposób nie zareagował na wypowiedź dalej siedząc na > ściółce. Najemniczka tym czasem, upiwszy parę pokaźnych łyków z bukłaka, oddała go nieznajomemu i doceniła wagę słów Vorta: - Miło było, ale ja tu w zasadzie w całkiem innym celu... - dowody na ubicie maga miała już po obdarciu zwłok; tym razem postanowiła nie brać dowodu w postaci głowy bądź prawicy; i postanowiła poszukac w okolicznych miastach, czy ktoś by za to nie zapłacił... Spojrzała nawet nieco lojalnie na towarzyszy - Możemy się podzielić nagroda, jheśli jakas za niego jest, jeśli pojedziecie ze mną szukac potencjalnego zleceniodawcy... -- pozdrawiam GG:4082847
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: tapta
Date: Thu, 05 May 2005 19:39
Date: Thu, 05 May 2005 19:39
11 lines
2098 bytes
2098 bytes
Adam Mikuta napisał(a): > - A czy to nie będzie niebezpieczne? - Zafrasował się przybysz. - Nie mniej niz picie, które prowadzi do chorób wątroby, a co za tym idzie - do śmierci - zapewniła dziewczyna. -- pozdrawiam GG:4082847
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: tapta
Date: Thu, 05 May 2005 19:41
Date: Thu, 05 May 2005 19:41
11 lines
2093 bytes
2093 bytes
Adam Mikuta napisał(a): > Przybysz wystraszył się nie na żarty po czym schował szybko bukłak do > plecaka. - Ej, skąd Ty się urwałeś? - zaciekawiła się na powaznie kobieta. -- pozdrawiam GG:4082847
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: Adam Mikuta
Date: Thu, 05 May 2005 19:41
Date: Thu, 05 May 2005 19:41
17 lines
2638 bytes
2638 bytes
Dnia 05.05.2005 tapta <taptaWYTNIJTO@wp.pl> napisał/a:
> - Miło było, ale ja tu w zasadzie w całkiem innym celu... - dowody na
> ubicie maga miała już po obdarciu zwłok; tym razem postanowiła nie brać
> dowodu w postaci głowy bądź prawicy; i postanowiła poszukac w
> okolicznych miastach, czy ktoś by za to nie zapłacił... Spojrzała nawet
> nieco lojalnie na towarzyszy - Możemy się podzielić nagroda, jheśli
> jakas za niego jest, jeśli pojedziecie ze mną szukac potencjalnego
> zleceniodawcy...
- A czy to nie będzie niebezpieczne? - Zafrasował się przybysz.
--
Adam Zmieniono stan na dostępny: Czy mógłby mnie ktoś nawrócić?
jceel> na co? ;>
AdamM> na cokolwiek poza debianem :>
jceel> a na debiana nie mogę? ;p
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: Adam Mikuta
Date: Thu, 05 May 2005 19:43
Date: Thu, 05 May 2005 19:43
14 lines
2405 bytes
2405 bytes
Dnia 05.05.2005 tapta <taptaWYTNIJTO@wp.pl> napisał/a:
>> - A czy to nie będzie niebezpieczne? - Zafrasował się przybysz.
> - Nie mniej niz picie, które prowadzi do chorób wątroby, a co za tym
> idzie - do śmierci - zapewniła dziewczyna.
Przybysz wystraszył się nie na żarty po czym schował szybko bukłak do
plecaka.
--
Adam Zmieniono stan na dostępny: Czy mógłby mnie ktoś nawrócić?
jceel> na co? ;>
AdamM> na cokolwiek poza debianem :>
jceel> a na debiana nie mogę? ;p
Re: [karczma - kolejna próba]
Author: Adam Mikuta
Date: Thu, 05 May 2005 19:46
Date: Thu, 05 May 2005 19:46
15 lines
2467 bytes
2467 bytes
Dnia 05.05.2005 tapta <taptaWYTNIJTO@wp.pl> napisał/a:
>> Przybysz wystraszył się nie na żarty po czym schował szybko bukłak do
>> plecaka.
> - Ej, skąd Ty się urwałeś? - zaciekawiła się na powaznie kobieta.
Nieznajomy podrapał się po głowie, rozejrzał się uważnie, podrapał się
po głowie raz jeszcze, po czym niepewnie wskazał krzaki, z kórych wypadł
przed kilkoma minutami i zrobił minę bardzo niepewnego człowieka.
--
Adam Zmieniono stan na dostępny: Czy mógłby mnie ktoś nawrócić?
jceel> na co? ;>
AdamM> na cokolwiek poza debianem :>
jceel> a na debiana nie mogę? ;p
Page 1 of 2 • 86 total messages
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads