🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.rec.sport.kolarstwo
15 messages
15 total messages Started by Asedio Mon, 31 May 2010 10:49
Relacja Gryfland, MP ITT Masters
#35181
Author: Asedio
Date: Mon, 31 May 2010 10:49
126 lines
9572 bytes
..taka ponura cisza na grupie.. co jest?
To może napiszę trochę jak to było na Gryflandzie i MP ITT?
Jest ktoś jeszcze zainteresowany?
W sumie to już zaprzestałem relacji bo po prostu mi się nie chciało
pisać.
 Jednak było parę startów wartych uwagi, w których brałem udział.
Jeziorak Tour 2009, Gryfland DTT i Gryfland maraton 2010 oraz
teraźniejsze MP ITT.
MP ITT oraz MP DTT w tym roku odbyły się w Toruniu. Dla mnie to prawie
rodzime strony więc czy jest forma czy jej nie ma trzeba frekwencję
ziomkom podnieść.
Tydzień wcześniej postanowiłem przejechać się na Gryfland myśląc, że
taki start bardzo dobrze mi zrobi. Zero dni startowych to bolączka
amatora. Do jazdy na czas w dwójkach nie miałem nikogo, aż tu wpadłem
na pomysł żeby poprosić Miszę :-). Mocny jest, mądrze trenuje i widać
efekty.
Zgodził się. Super myślę. Może być naprawdę dobrze na tej czasówce.
Aż tu powoli zacząłem się niepokoić. Mocny jest to wiem, sprzęt ma
niesamowity, też już wiem i tu pojawia się problem. Chłopak przyjedzie
z W-wy a ja będę miał problem żeby mu koła dotrzymać na moich
Gracalach!
 Ale niestety nic już nie zrobię. Michał chyba również wyczuł sprawę
bo delikatnie zaproponował mi użyczenie swoich kół Planet-X 82 na
których chciał jechać maraton.  OK…. tylko trzeba to wszystko
przygotować, przełożyć, zestroić przerzutkę itp.itd. Przed samym
startem adrenalina buzowała mi w żyłach ale z niepokoju czy wszystko
zagra. Zawsze tak jest, że sprzęt przygotowany w ostatniej chwili w
czymś zawodzi.
Startujemy. Parę km po kostce. Ups…aż mnie serce bolało. Takie koła
karbonowe tłuc po takiej kostce! Koniec kostki, zmiana… Misza
odpuszcza… pękła mu rączka do kiery ITT. Co za pech. Próbował jechać
ale się nie dało. Wracamy na start. Po krótkiej rozmowie z sędzią,
uzgodniliśmy, że jak szybko naprawimy to możemy wystartować jeszcze
raz. Niestety, Misza szybko naprawił kierownicę ale ja zauważyłem, ze
mam pękniętą szprychę w tylnym kole! Zaczęło się ponowne przekładanie
tylnego koła, regulacja, zmiana czujników i na start. Niestety sędzia
już nie chciał nas puścić ponieważ wszyscy już wystartowali a nam
naprawa zajęła trochę więcej czasu. Mówię do Michała. Startujemy
najwyżej tylko dla siebie. Zobaczymy co z tego wyjdzie.  Ruszyliśmy.
Mocno, a nawet bardzo mocno. Michał dawał tak siarczyste zmiany, że
wychodząc  na swoją miałem wrażenie, że bardzo szybko zwalniamy! Jest
naprawdę bardzo mocny. Myślę, skoro tak, to niech jedzie i jak tylko
zauważę, że lekko zwalnia to wtedy wyjdę i pomogę. Tylko, że jak już
zaczął ciągnąć to nijak zwolnić nie chciał! ;-) Żeby dać mu zmianę to
musiałem mocno przyśpieszyć, wówczas ściana wiatru uderzająca w twarz
wyciskała ze mnie resztki sił już na początku zmiany. Tak dojechaliśmy
do mety. Dałem kilka zmian ale całe gro pracy wkładał Michał. Nasz
czas to 27:15 (20km). Czas poprawny na moim Ergomo i na Michała SRM.
Potem jak już ogłoszono wyniki okazało się, że zwycięzcy wykręcili
27:42. Wygralibyśmy. Takie zwycięstwo w takiej obsadzie to prawdziwy
sukces. Ci którzy jeżdzą w maratonach szosowych wiedzą kto to np.
Jakub Dec, Robert Malinowski i paru innych.
http://gryfland.com/main.php
Na drugi dzień maraton 83km oficjalnie, nieoficjalnie 92km.
Dowiedziałem się że dłuższy dystans dopiero wtedy gdy licznik pokazał,
że 83km już przejechałem i dojeżdżam dopiero do nawrotu czasówki z
poprzedniego dnia! Deszcz, zimno. Źle się czułem. Coś było nie tak.
Czasówka mnie rozbiła. Jak się później okazało to inkubowały się już
we mnie wirusy grypy żołądkowej. W niedzielę wieczorem leżałem
trzęsący się w łóżku.
Na maratonie byliśmy zdecydowanie najmocniejszą grupą. Plany kolegów
były jasne. Wykręcić co najmniej 40km/h. Sceptycznie do tego
podchodziłem analizując pogodę i trasę. 58km pod wiatr. Ciężko będzie.
Od startu ogień. 45-55km/h. Wychodziłem na zmiany solidarnie ale moje
tętno oscylowało w okolicach 165-168. Dużo… myślę.  Z takim tętnem to
ja robię tabaty przez 4 minuty! a nie maraton przez 2,5 godziny! Muszę
zdecydowanie odpuścić jeśli chcę dojechać. Ok. 40-50km dałem spokój
schodząc na tył sporadycznie wychodząc na zmiany. Na czele bez
wytchnienia pracowali Robert Malinowski, Jakub Dec i Hle Dariusz
wspierani dorywczo przez resztę. Zaczęły się problemy z kolką. Jak się
uspokoiłem to skurcze. Do tego doszło szarpane tempo gdzie musiałem
wstawać z siodełka i doganiać czołówkę. Skurcze wówczas się nasilały.
Miałem naprawdę dość.  Bałem się zerkać na licznik żeby się nie
przestraszyć ile km zostało do końca. Zabrałem tylko jeden bidon z
piciem. Poważny błąd! Skórcze to odwodnienie. Jak popiłem to z lekka
mijały. Wody wystarczyło na 2/3 dystansu. Po drodze zgarnęliśmy
wielkiego gościa na świetnym rowerze czasowym. Ulokował się na końcu
grupy lekko odstając. Dzięki temu nikt go nie angażował do zmian a ja
przykleiłem się za nim mając dobrą osłonę aero i spokój. Mogłem skupić
się tylko na skurczach, lekkim pedałowaniu i rozluźnianiu mięśni, żeby
przetrwać. 80km. Mój „czasowiec”  pękł z grupy. Jak się zorientowałem
to było już kilkadziesiąt metrów przewagi. Myślę sobie, ok. To już
meta blisko, średnia ponad 40km/h. Finiszować byłoby wstyd i nie
mógłbym tak postąpić. Jakoś dojadę. No i jechaliśmy, jeszcze 12km!
Myśląc, że pomyliliśmy trasę! Trochę nie tak. Organizator powinien
przy starcie informować każdą grupę, że dystans jest dłuższy.
Teraz MP ITT.
Chorowałem 3 dni. Masakra. To, że dolegliwości dokuczają to pikuś ale
ten dół psychiczny jest powalajacy.  W środę pierwszy rozjazd.
Czwartek przerwa, piątek do pracy rowerem z jedną tempówką z rana. W
sobotę na start. Jak teraz jechać? Mocno? Moc PTT jest mi absolutnie
nieznana. Na Gryflandzie w DTT miałem 258 watów avr. Na maratonie
238watów. Czyli niewiele ale to efekt ukrytej jeszcze choroby.
Wcześniej na treningach do 280 watów w 2 godziny. Ale teraz po
chorobie? Jednak to 20km. Plus choroby to minus 3kg w tydzień 
Wiadomo siła spada ale pozycja aero się poprawia  Wyjątkowa
frekwencja. Obsada wszystkich kategorii najlepsza. Zjechali się
wszyscy co mają coś do powiedzenia… oprócz Mirka ;-) ..ale na pewno
niedługo wróci. To on mnie namówił do napisania relacji. Może mu
pomoże w powrocie ;-) ..a i zabrakło Darka Flaka. Start od
najstarszych kategorii. Czasy 33minuty, potem już 28 z hakiem. Ładnie.
Godzinkę przed startem pojechałem na rozgrzewkę. W takich chwilach
ogarnia mnie jakaś apatia. Żałuję, że w ogóle przyjechałem na takie
imprezy itd. Stąd rozgrzewka byle jaka. Jednak trenażer chyba jest
najlepszy. Startowałem jako drugi z mojej kategorii czyli IIB. Pyk i
jadę. Jak to Mirek kiedyś uczył. Ostro z początku, kilkanaście sekund
a potem oko na moc i trzymać rozszalały organizm adrenaliną  na
smyczy. U… jak mocno trzeba odpuścić żeby złapać te zakładane
300watów!. 550..500..450..400… i jest 300. Wydaje się strasznie lekko
i wolno. Założyłem, że jak dam radę utrzymać 300watów to będzie
dobrze. 1km, drugi, trzeci, piaty i już powoli czuję te 300watów, że
to wcale nie jest tak mało  jak na dziś dla mnie. Jechało mi się
całkiem dobrze. Miałem czas i głowę, żeby panować nad ciałem, uspokoić
oddech, rozluźnić mięśnie, poprawić płynność i rytm pedałowania. 20km
to nie to co te 6km w Świeciu, gdzie jedzie się w trupa na zabój.
Kilka km przed nawrotem dogoniłem poprzednika. Oszust skubany!.
Przykleił się do mnie i dowiózł  do mety.  Całą trasę przejechałem
bardzo równo. Moc avr. 300watów a NP. 304 waty. Mój czas 29:56 co dało
mi 8 miejsce. Strata do zwycięzcy 1:16. Miejsce takie sobie ale strata
mnie bardzo pociesza. To tylko minuta i 16 sekund. Mam nad czym
popracować 
Znajac moją moc oraz moc Michała pobieżnie poprzeliczałem moce. Otóż
Artur Korc musiał wycisnąć bardzo blisko 400watów.
http://ttc.jade.pl/Lists/FormularzZgloszeniowy/Wszystkie.aspx
W dwójkach nie startowałem. Michał startował i myślę, że zmusimy go do
napisania relacji 
Re: Relacja Gryfland, MP ITT Masters
#35182
Author: Arek Bukalski
Date: Mon, 31 May 2010 19:09
11 lines
1550 bytes
Użytkownik "Asedio" <krzysztof.bejner@gmail.com> napisał w wiadomości 
news:bdf5bb34-f216-4033-b801-f6c2da8527a1@a16g2000vbr.googlegroups.com...
..taka ponura cisza na grupie.. co jest?


widzę że jeździsz w grupie 2b w tej samej co Robert Krawczyk niedoszły 
zwycięzca w tej kategorii, szkoda że zawodnicy oprotestowali jego start i 
nie mógł odebrać złotego medalu, a może coś dodasz o tym ze swojej strony 
jak to wyglądało? bo czas wykręcił rewelacyjny nikt mu nie podskoczył!!!
pozdrawiam Arek 
Re: Relacja Gryfland, MP ITT Masters
#35184
Author: Tomasz Jakubowski
Date: Mon, 31 May 2010 19:42
19 lines
1440 bytes
W dniu 2010-05-31 12:49, Asedio pisze:
(...) Nasz
> czas to 27:15 (20km). Czas poprawny na moim Ergomo i na Michała SRM.
> Potem jak już ogłoszono wyniki okazało się, że zwycięzcy wykręcili
> 27:42. Wygralibyśmy.

O w mordę! Szczerze gratuluję, ale i współczuję pecha ;-)

Dzięki za relacje. Widzę, że znalazłeś sobie miejsce - czasówki, maratony.

(...)
> W dwójkach nie startowałem. Michał startował i myślę, że zmusimy go do
> napisania relacji

Byłoby miło :-)

-- 
pozdrawiam
Tomasz Jakubowski
Re: Relacja Gryfland, MP ITT Masters
#35183
Author: Asedio
Date: Mon, 31 May 2010 20:58
31 lines
3167 bytes
On 31 Maj, 21:09, "Arek Bukalski" <are...@wp.pl> wrote:
> Użytkownik "Asedio" <krzysztof.bej...@gmail.com> napisał w wiadomościnews:bdf5bb34-f216-4033-b801-f6c2da8527a1@a16g2000vbr.googlegroups.com...
> ..taka ponura cisza na grupie.. co jest?
>
> widzę że jeździsz w grupie 2b w tej samej co Robert Krawczyk niedoszły
> zwycięzca w tej kategorii, szkoda że zawodnicy oprotestowali jego start i
> nie mógł odebrać złotego medalu, a może coś dodasz o tym ze swojej strony
> jak to wyglądało? bo czas wykręcił rewelacyjny nikt mu nie podskoczył!!!
> pozdrawiam Arek

To jest trochę tak...od bardzo dawna.
Wszyscy robią wszystko, żeby startować na końcu.
Jedni się specjalnie spóźniają inni symuluja defekty tylko po to żeby
wystartować za konkurencją i w lepszych warunkach.
Kiedyś, dawno temu (zasłyszałem od świadków) jednemu zepsuło się
siodełko więc to był defekt i sędziowie pozwolili ponownie takiemu
wystartować. Wygrał wtedy. Tylko, że świadek, który mi o tym mówił
widział jak przy tym siodełku było kombinowane. To wiele lat temu.
W sobotę na starcie był wielki cyfrowy zegar odliczajacy czas od zera,
czyli od początku rozpoczęcia zawodów. Trudno się pogubić, zapomnieć,
źle policzyć itd i spóźnić się na start.
W regulaminie było wyraźnie napisane, że defekty i spóźnienia nie będą
respetowane i zawodnik traci szansę na ponowny start.
Wiatr się wyraźnie uspokajał. Ja startowałem o 17 a to jest taka pora,
że pogoda, wiatr cichnie. Kto jest cwany to dobrze o tym wie.
Nie posądzam tu Krawczyka o manipulację ale to trochę obciach.
Trenować cały rok, dzień w dzień i spóźnić się na start?
Sędziowie się zgodzili ale konkurencja podejrzewała "szwindel" lub
obawy o miejsce i zaprotestowała. Zgodnie z regulaminem s ędzowie nie
mogli uznać wyniku. Uważam, że nawet nie powinni go umieszczać w
wynikach.
Re: Relacja Gryfland, MP ITT Masters
#35185
Author: Asedio
Date: Mon, 31 May 2010 20:59
25 lines
1971 bytes
On 31 Maj, 21:42, Tomasz Jakubowski <t-jakubow...@siedlce.cc> wrote:
> W dniu 2010-05-31 12:49, Asedio pisze:
> (...) Nasz
>
> > czas to 27:15 (20km). Czas poprawny na moim Ergomo i na Michała SRM.
> > Potem jak już ogłoszono wyniki okazało się, że zwycięzcy wykręcili
> > 27:42. Wygralibyśmy.
>
> O w mordę! Szczerze gratuluję, ale i współczuję pecha ;-)
>
> Dzięki za relacje. Widzę, że znalazłeś sobie miejsce - czasówki, maratony.
>
> (...)
>
> > W dwójkach nie startowałem. Michał startował i myślę, że zmusimy go do
> > napisania relacji
>
> Byłoby miło :-)
>
> --
> pozdrawiam
> Tomasz Jakubowski

Właśnie. Czasówki są dosć bezpieczne a maratony to jak drużynowa jazda
na czas :-)
Re: Relacja Gryfland, MP ITT Masters
#35186
Author: KK
Date: Tue, 01 Jun 2010 10:24
13 lines
1425 bytes
W dniu 2010-05-31 12:49, Asedio pisze:
> Znajac moją moc oraz moc Michała pobieżnie poprzeliczałem moce. Otóż
> Artur Korc musiał wycisnąć bardzo blisko 400watów.

"
Włoski trener był dumny z jazdy Basso i Evansa na drodze do Zoncolan.
– To był intensywny etap pełen walki, co może potwierdzić średnia moc, 
jaką generowali zawodnicy. To było około 400 watów, tylko kilku kolarzy 
na świecie jest w stanie tak pojechać
"

Pewnie mial na mysli :)
Basso, Korca i Evansa
Re: Relacja Gryfland, MP ITT Masters
#35187
Author: Asedio
Date: Tue, 01 Jun 2010 10:59
32 lines
2717 bytes
On 1 Cze, 12:24, KK <x...@o2.pl> wrote:
> W dniu 2010-05-31 12:49, Asedio pisze:
>
> > Znajac moją moc oraz moc Michała pobieżnie poprzeliczałem moce. Otóż
> > Artur Korc musiał wycisnąć bardzo blisko 400watów.
>
> "
> Włoski trener był dumny z jazdy Basso i Evansa na drodze do Zoncolan.
> - To był intensywny etap pełen walki, co może potwierdzić średnia moc,
> jaką generowali zawodnicy. To było około 400 watów, tylko kilku kolarzy
> na świecie jest w stanie tak pojechać
> "
>
> Pewnie mial na mysli :)
> Basso, Korca i Evansa

Nie wiem kogo miał na myśli ale wiem że Armstrong pod Alp d;Huez na
czasówce w TdF wygenerował 460 watów.
Znam mastersa, który w zeszłym roku na czasówce 20-30minutowej
wygenerował 405 watów NP na SRM.
Wszystko się zgadza :-)
 Napisałem pobieżnie bo dla różnych zawodników i różnych pomiarów mocy
tylko tak można to zrobić. 385 watów mi wyszło.
400 watów na podjeździe w jakimś czasie, po 3 tygodniach jazdy
wielkiego touru to rzeczywiście dobrze pojechali.
Korc 26 minut, świeżutki, wypoczęty, naładowany adrenaliną i
hiperkompensacją.
Korc to mistrz Europy mastersów :-) i mistrz Świata w tandemach.
Różnica między najlepszymi mastersami a najlepszymi zawodowcami nie
polega na tym, że generują kosmiczne moce w 20 minut. Generują
normalne moce tylko, że zawodowcy mogą to robić naście razy przez 6
godzin dziennie w 3 tygodnie. Mastersi w półgodziny i raz na tydzień.
Re: Relacja Gryfland, MP ITT Masters
#35188
Author: Tomasz Jakubowski
Date: Tue, 01 Jun 2010 11:27
31 lines
1812 bytes
W dniu 2010-06-01 12:24, KK pisze:
> W dniu 2010-05-31 12:49, Asedio pisze:
>> Znajac moją moc oraz moc Michała pobieżnie poprzeliczałem moce. Otóż
>> Artur Korc musiał wycisnąć bardzo blisko 400watów.
>
> "
> Włoski trener był dumny z jazdy Basso i Evansa na drodze do Zoncolan.
> – To był intensywny etap pełen walki, co może potwierdzić średnia moc,
> jaką generowali zawodnicy. To było około 400 watów, tylko kilku kolarzy
> na świecie jest w stanie tak pojechać
> "
>
> Pewnie mial na mysli :)
> Basso, Korca i Evansa
>
>

Mieszasz ogórki z kisielem ;-)


Tu jest dość świeży power profile z czasówki Davida Millara:

http://www.cyclingforums.com/power-training/474843-another-cool-power-file-david-millar.html

a tu FTP amatorów (cyborgów, naturalnie):

http://www.cyclingforums.com/power-training/450512-2008-ftp-25.html

-- 
pozdrawiam
Tomasz Jakubowski
Re: Relacja Gryfland, MP ITT Masters
#35189
Author: Tompoz
Date: Thu, 03 Jun 2010 16:26
8 lines
1586 bytes
Nie zapominajcie że samej mocy nie mozna porównywać. Ze nalezy
porównywac stosunek mocy generowanej do wagi zawodnika z rowerem.

Nier można porównywać mocy generowanej przez Cancerale do mocy
generowanej przez np. Andy Schelcka to pewno między nimi jest z 10 kg
róznicy

Tompoz
Re: Relacja Gryfland, MP ITT Masters
#35190
Author: Asedio
Date: Thu, 03 Jun 2010 21:14
12 lines
1836 bytes
On 3 Cze, 18:26, Tompoz <tom...@poczta.onet.pl> wrote:
> Nie zapominajcie że samej mocy nie mozna porównywać. Ze nalezy
> porównywac stosunek mocy generowanej do wagi zawodnika z rowerem.
>
> Nier można porównywać mocy generowanej przez Cancerale do mocy
> generowanej przez np. Andy Schelcka to pewno między nimi jest z 10 kg
> róznicy
>
> Tompoz

Na płaskim waga nie ma znaczenia. Opór czołowy aero się tylko liczy.
Niezapominaj o tym ;-)
Re: Relacja Gryfland, MP ITT Masters
#35191
Author: Asedio
Date: Thu, 03 Jun 2010 21:34
27 lines
2714 bytes
On 3 Cze, 23:14, Asedio <krzysztof.bej...@gmail.com> wrote:
> On 3 Cze, 18:26, Tompoz <tom...@poczta.onet.pl> wrote:
>
> > Nie zapominajcie że samej mocy nie mozna porównywać. Ze nalezy
> > porównywac stosunek mocy generowanej do wagi zawodnika z rowerem.
>
> > Nier można porównywać mocy generowanej przez Cancerale do mocy
> > generowanej przez np. Andy Schelcka to pewno między nimi jest z 10 kg
> > róznicy
>
> > Tompoz
>
> Na płaskim waga nie ma znaczenia. Opór czołowy aero się tylko liczy.
> Niezapominaj o tym ;-)

Jeśli nie wierzysz to przeczytaj sobie oryginalną wersję "Treningu
kolarza" Charles Howe'a, którą tłumaczył Tomek Tarchała. Są tam
wykresy prędkosci i wpływu wagi w zależności od pochylenia terenu.

Na upartego to wystarczy, że znam swoją moc i przy pomocy
http://www.analyticcycling.com mogę sobie bez problemu wyliczyć ile
watów musiałbym generować żeby osiągnąć taki czas jak Korc. Wychodzi
właśnie ok 390 watów. I jeśli moja moc jest dokładna to wynik również
gdyż wszystkie pozostałe parametry jak waga, opór aero czołowy są
identyczne. Znając moc Michała, oraz to, że ważymy tyle samo, on ma
lepszą pozycje aero ale za to jest wyższy, to jego moc posłużyła mi
tylko do zweryfikowania w/w obliczeń.
Re: Relacja Gryfland, MP ITT Masters
#35192
Author: Tompoz
Date: Fri, 04 Jun 2010 17:38
8 lines
1898 bytes
Chłopie jakie ty bzdury gadasz że waga zawodnika nie ma znaczenia na
płaskim ?  czyli zawodnik 120 kg i generujący 400 watt bedł tyak samo
szybko jak zawodnik ważacy 70 kg i generujący te same 400 watt.

Wstyd że zawodnik stosujący pomiar mocy wykształcony pisz etakie
bzdury

Tompoz
Re: Relacja Gryfland, MP ITT Masters
#35193
Author: Asedio
Date: Fri, 04 Jun 2010 18:54
11 lines
1927 bytes
On 4 Cze, 19:38, Tompoz <tom...@poczta.onet.pl> wrote:
> Chłopie jakie ty bzdury gadasz że waga zawodnika nie ma znaczenia na
> płaskim ?  czyli zawodnik 120 kg i generujący 400 watt bedł tyak samo
> szybko jak zawodnik ważacy 70 kg i generujący te same 400 watt.
>
> Wstyd że zawodnik stosujący pomiar mocy wykształcony pisz etakie
> bzdury
>
> Tompoz

łot to cały tompoz... :-)
Re: Relacja Gryfland, MP ITT Masters
#35194
Author: Asedio
Date: Fri, 04 Jun 2010 19:02
20 lines
2475 bytes
On 4 Cze, 20:54, Asedio <krzysztof.bej...@gmail.com> wrote:
> On 4 Cze, 19:38, Tompoz <tom...@poczta.onet.pl> wrote:
>
> > Chłopie jakie ty bzdury gadasz że waga zawodnika nie ma znaczenia na
> > płaskim ?  czyli zawodnik 120 kg i generujący 400 watt bedł tyak samo
> > szybko jak zawodnik ważacy 70 kg i generujący te same 400 watt.
>
> > Wstyd że zawodnik stosujący pomiar mocy wykształcony pisz etakie
> > bzdury
>
> > Tompoz
>
> łot to cały tompoz... :-)

Nie tak samo ale na płaskim  można to pominąć do tych przybliżonych
obliczeń, jeżeli opór czołowy aero będzie taki sam. Nie wydaje mi się
żeby między mną a Michałem było 50kg różnicy.
I zajrzyj tam gdzie napisałem powyżej bo se obciachu chłopie tylko
robisz. Howe`wi, Carmichael`owi i innym nie pdoskoczysz nawet jakbyś
sobie karbonowe protezy na nogi założył ;-)
Re: Relacja Gryfland, MP ITT Masters
#35195
Author: Asedio
Date: Fri, 04 Jun 2010 19:06
4 lines
1811 bytes
>  Howe`wi, Carmichael`owi i innym nie pdoskoczysz nawet jakbyś
> sobie karbonowe protezy na nogi założył ;-)

a ty ciągle próbujesz..
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads