🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Article View: alt.pl.rec.sport.kolarstwo
Article #35181

Relacja Gryfland, MP ITT Masters

#35181
From: Asedio
Date: Mon, 31 May 2010 10:49
126 lines
9572 bytes
..taka ponura cisza na grupie.. co jest?
To może napiszę trochę jak to było na Gryflandzie i MP ITT?
Jest ktoś jeszcze zainteresowany?
W sumie to już zaprzestałem relacji bo po prostu mi się nie chciało
pisać.
 Jednak było parę startów wartych uwagi, w których brałem udział.
Jeziorak Tour 2009, Gryfland DTT i Gryfland maraton 2010 oraz
teraźniejsze MP ITT.
MP ITT oraz MP DTT w tym roku odbyły się w Toruniu. Dla mnie to prawie
rodzime strony więc czy jest forma czy jej nie ma trzeba frekwencję
ziomkom podnieść.
Tydzień wcześniej postanowiłem przejechać się na Gryfland myśląc, że
taki start bardzo dobrze mi zrobi. Zero dni startowych to bolączka
amatora. Do jazdy na czas w dwójkach nie miałem nikogo, aż tu wpadłem
na pomysł żeby poprosić Miszę :-). Mocny jest, mądrze trenuje i widać
efekty.
Zgodził się. Super myślę. Może być naprawdę dobrze na tej czasówce.
Aż tu powoli zacząłem się niepokoić. Mocny jest to wiem, sprzęt ma
niesamowity, też już wiem i tu pojawia się problem. Chłopak przyjedzie
z W-wy a ja będę miał problem żeby mu koła dotrzymać na moich
Gracalach!
 Ale niestety nic już nie zrobię. Michał chyba również wyczuł sprawę
bo delikatnie zaproponował mi użyczenie swoich kół Planet-X 82 na
których chciał jechać maraton.  OK…. tylko trzeba to wszystko
przygotować, przełożyć, zestroić przerzutkę itp.itd. Przed samym
startem adrenalina buzowała mi w żyłach ale z niepokoju czy wszystko
zagra. Zawsze tak jest, że sprzęt przygotowany w ostatniej chwili w
czymś zawodzi.
Startujemy. Parę km po kostce. Ups…aż mnie serce bolało. Takie koła
karbonowe tłuc po takiej kostce! Koniec kostki, zmiana… Misza
odpuszcza… pękła mu rączka do kiery ITT. Co za pech. Próbował jechać
ale się nie dało. Wracamy na start. Po krótkiej rozmowie z sędzią,
uzgodniliśmy, że jak szybko naprawimy to możemy wystartować jeszcze
raz. Niestety, Misza szybko naprawił kierownicę ale ja zauważyłem, ze
mam pękniętą szprychę w tylnym kole! Zaczęło się ponowne przekładanie
tylnego koła, regulacja, zmiana czujników i na start. Niestety sędzia
już nie chciał nas puścić ponieważ wszyscy już wystartowali a nam
naprawa zajęła trochę więcej czasu. Mówię do Michała. Startujemy
najwyżej tylko dla siebie. Zobaczymy co z tego wyjdzie.  Ruszyliśmy.
Mocno, a nawet bardzo mocno. Michał dawał tak siarczyste zmiany, że
wychodząc  na swoją miałem wrażenie, że bardzo szybko zwalniamy! Jest
naprawdę bardzo mocny. Myślę, skoro tak, to niech jedzie i jak tylko
zauważę, że lekko zwalnia to wtedy wyjdę i pomogę. Tylko, że jak już
zaczął ciągnąć to nijak zwolnić nie chciał! ;-) Żeby dać mu zmianę to
musiałem mocno przyśpieszyć, wówczas ściana wiatru uderzająca w twarz
wyciskała ze mnie resztki sił już na początku zmiany. Tak dojechaliśmy
do mety. Dałem kilka zmian ale całe gro pracy wkładał Michał. Nasz
czas to 27:15 (20km). Czas poprawny na moim Ergomo i na Michała SRM.
Potem jak już ogłoszono wyniki okazało się, że zwycięzcy wykręcili
27:42. Wygralibyśmy. Takie zwycięstwo w takiej obsadzie to prawdziwy
sukces. Ci którzy jeżdzą w maratonach szosowych wiedzą kto to np.
Jakub Dec, Robert Malinowski i paru innych.
http://gryfland.com/main.php
Na drugi dzień maraton 83km oficjalnie, nieoficjalnie 92km.
Dowiedziałem się że dłuższy dystans dopiero wtedy gdy licznik pokazał,
że 83km już przejechałem i dojeżdżam dopiero do nawrotu czasówki z
poprzedniego dnia! Deszcz, zimno. Źle się czułem. Coś było nie tak.
Czasówka mnie rozbiła. Jak się później okazało to inkubowały się już
we mnie wirusy grypy żołądkowej. W niedzielę wieczorem leżałem
trzęsący się w łóżku.
Na maratonie byliśmy zdecydowanie najmocniejszą grupą. Plany kolegów
były jasne. Wykręcić co najmniej 40km/h. Sceptycznie do tego
podchodziłem analizując pogodę i trasę. 58km pod wiatr. Ciężko będzie.
Od startu ogień. 45-55km/h. Wychodziłem na zmiany solidarnie ale moje
tętno oscylowało w okolicach 165-168. Dużo… myślę.  Z takim tętnem to
ja robię tabaty przez 4 minuty! a nie maraton przez 2,5 godziny! Muszę
zdecydowanie odpuścić jeśli chcę dojechać. Ok. 40-50km dałem spokój
schodząc na tył sporadycznie wychodząc na zmiany. Na czele bez
wytchnienia pracowali Robert Malinowski, Jakub Dec i Hle Dariusz
wspierani dorywczo przez resztę. Zaczęły się problemy z kolką. Jak się
uspokoiłem to skurcze. Do tego doszło szarpane tempo gdzie musiałem
wstawać z siodełka i doganiać czołówkę. Skurcze wówczas się nasilały.
Miałem naprawdę dość.  Bałem się zerkać na licznik żeby się nie
przestraszyć ile km zostało do końca. Zabrałem tylko jeden bidon z
piciem. Poważny błąd! Skórcze to odwodnienie. Jak popiłem to z lekka
mijały. Wody wystarczyło na 2/3 dystansu. Po drodze zgarnęliśmy
wielkiego gościa na świetnym rowerze czasowym. Ulokował się na końcu
grupy lekko odstając. Dzięki temu nikt go nie angażował do zmian a ja
przykleiłem się za nim mając dobrą osłonę aero i spokój. Mogłem skupić
się tylko na skurczach, lekkim pedałowaniu i rozluźnianiu mięśni, żeby
przetrwać. 80km. Mój „czasowiec”  pękł z grupy. Jak się zorientowałem
to było już kilkadziesiąt metrów przewagi. Myślę sobie, ok. To już
meta blisko, średnia ponad 40km/h. Finiszować byłoby wstyd i nie
mógłbym tak postąpić. Jakoś dojadę. No i jechaliśmy, jeszcze 12km!
Myśląc, że pomyliliśmy trasę! Trochę nie tak. Organizator powinien
przy starcie informować każdą grupę, że dystans jest dłuższy.
Teraz MP ITT.
Chorowałem 3 dni. Masakra. To, że dolegliwości dokuczają to pikuś ale
ten dół psychiczny jest powalajacy.  W środę pierwszy rozjazd.
Czwartek przerwa, piątek do pracy rowerem z jedną tempówką z rana. W
sobotę na start. Jak teraz jechać? Mocno? Moc PTT jest mi absolutnie
nieznana. Na Gryflandzie w DTT miałem 258 watów avr. Na maratonie
238watów. Czyli niewiele ale to efekt ukrytej jeszcze choroby.
Wcześniej na treningach do 280 watów w 2 godziny. Ale teraz po
chorobie? Jednak to 20km. Plus choroby to minus 3kg w tydzień 
Wiadomo siła spada ale pozycja aero się poprawia  Wyjątkowa
frekwencja. Obsada wszystkich kategorii najlepsza. Zjechali się
wszyscy co mają coś do powiedzenia… oprócz Mirka ;-) ..ale na pewno
niedługo wróci. To on mnie namówił do napisania relacji. Może mu
pomoże w powrocie ;-) ..a i zabrakło Darka Flaka. Start od
najstarszych kategorii. Czasy 33minuty, potem już 28 z hakiem. Ładnie.
Godzinkę przed startem pojechałem na rozgrzewkę. W takich chwilach
ogarnia mnie jakaś apatia. Żałuję, że w ogóle przyjechałem na takie
imprezy itd. Stąd rozgrzewka byle jaka. Jednak trenażer chyba jest
najlepszy. Startowałem jako drugi z mojej kategorii czyli IIB. Pyk i
jadę. Jak to Mirek kiedyś uczył. Ostro z początku, kilkanaście sekund
a potem oko na moc i trzymać rozszalały organizm adrenaliną  na
smyczy. U… jak mocno trzeba odpuścić żeby złapać te zakładane
300watów!. 550..500..450..400… i jest 300. Wydaje się strasznie lekko
i wolno. Założyłem, że jak dam radę utrzymać 300watów to będzie
dobrze. 1km, drugi, trzeci, piaty i już powoli czuję te 300watów, że
to wcale nie jest tak mało  jak na dziś dla mnie. Jechało mi się
całkiem dobrze. Miałem czas i głowę, żeby panować nad ciałem, uspokoić
oddech, rozluźnić mięśnie, poprawić płynność i rytm pedałowania. 20km
to nie to co te 6km w Świeciu, gdzie jedzie się w trupa na zabój.
Kilka km przed nawrotem dogoniłem poprzednika. Oszust skubany!.
Przykleił się do mnie i dowiózł  do mety.  Całą trasę przejechałem
bardzo równo. Moc avr. 300watów a NP. 304 waty. Mój czas 29:56 co dało
mi 8 miejsce. Strata do zwycięzcy 1:16. Miejsce takie sobie ale strata
mnie bardzo pociesza. To tylko minuta i 16 sekund. Mam nad czym
popracować 
Znajac moją moc oraz moc Michała pobieżnie poprzeliczałem moce. Otóż
Artur Korc musiał wycisnąć bardzo blisko 400watów.
http://ttc.jade.pl/Lists/FormularzZgloszeniowy/Wszystkie.aspx
W dwójkach nie startowałem. Michał startował i myślę, że zmusimy go do
napisania relacji 
Technical Details
Message-ID: <bdf5bb34-f216-4033-b801-f6c2da8527a1@a16g2000vbr.googlegroups.com>
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.gazeta.pl!newsfeed.pionier.net.pl!news.glorb.com!postnews.google.com!a16g2000vbr.googlegroups.com!not-for-mail

Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.gazeta.pl!newsfeed.pionier.net.pl!news.glorb.com!postnews.google.com!a16g2000vbr.googlegroups.com!not-for-mail
From: Asedio <krzysztof.bejner@gmail.com>
Newsgroups: alt.pl.rec.sport.kolarstwo
Subject: Relacja Gryfland, MP ITT Masters
Date: Mon, 31 May 2010 03:49:30 -0700 (PDT)
Organization: http://groups.google.com
Lines: 220
Message-ID: <bdf5bb34-f216-4033-b801-f6c2da8527a1@a16g2000vbr.googlegroups.com>
NNTP-Posting-Host: 194.165.54.34
Mime-Version: 1.0
X-Trace: posting.google.com 1275302970 19713 127.0.0.1 (31 May 2010 10:49:30 GMT)
X-Complaints-To: groups-abuse@google.com
NNTP-Posting-Date: Mon, 31 May 2010 10:49:30 +0000 (UTC)
Complaints-To: groups-abuse@google.com
Injection-Info: a16g2000vbr.googlegroups.com; posting-host=194.165.54.34;  posting-account=cnAJoQoAAABVxzG_6-WSS3IdTl7-fP9G
User-Agent: G2/1.0
X-HTTP-Via: 1.1 VOYAGER
X-HTTP-UserAgent: Mozilla/4.0 (compatible; MSIE 8.0; Windows NT 5.1;  Trident/4.0; .NET CLR 2.0.50727; InfoPath.2),gzip(gfe)
Content-Type: text/plain; charset=UTF-8
Content-Transfer-Encoding: 8bit