🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.psychologia.milosc
51 messages
51 total messages Started by Puck Wed, 28 Nov 2001 19:18
Kiedy uczucie przechodzi...
#1804
Author: Puck
Date: Wed, 28 Nov 2001 19:18
20 lines
2568 bytes
Nie  mogę  pojąć  jak  to jest... Po prostu nie dopuszczam do siebie
nawet takiej myśli...

Sprawa jest następujaca:
Kocham  dziewczynę  z  całego  serca, nie mogę o niej zapomnieć, nie
śpię,  nie jem, nie uczę się... wiecie jak to jest. Nagle ona gdzieś
wyjeżdza/ukrywa  się/unika mnie/inne... W kazdym razie nie mam z nia
kontaktu,    zero  telefonów,  zdjęć,  pamiatek..  Nie  ma  niczego,
dziewczyna wyparowała. Moje uczucie mija po miesiącu
cierpienia/znajduję  sobie  nową/inne...  czy  to oznacza, że to nei
była miłosć? Bo przecież miłość jest wieczna itepe?

Teraz  powiem  to  po  ludzku:  Czy  jesli  uczucie mija po zerwaniu
kontaktu,  to oznacza to, że nie była to miłość? No bo jeśli tak, to
ja się załamię...

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
<<   P.S.  Zmieniłem  sobie  FQDN:  pucked.blade.net    >>
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1805
Author: Marthy
Date: Wed, 28 Nov 2001 20:10
26 lines
1694 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:28112001.767E81B0@pucked.blade.net...
>
> Teraz  powiem  to  po  ludzku:  Czy  jesli  uczucie mija po zerwaniu
> kontaktu,  to oznacza to, że nie była to miłość? No bo jeśli tak, to
> ja się załamię...


Co sie lamiesz? Prawdopodobnie to nie byla milosc. Wyobraz sobie, jaka
w takim razie ona musi byc wspaniala (ta prawdziwa).
Bo to, co opisujesz, to raczej jest zauroczenie.

> Moje uczucie mija po miesiącu cierpienia/znajduję  sobie
nową/inne...
[wiem, ze kolejnosc przestawiona]

To masz gosciu niesamowite szczescie. Ja od dluzszego czasu jade "o
suchym pysku".
A tak BTW, moze jest na grupie jakas dziewczyna, w ktorej moglbym sie
zauroczyc? ;-)))))))
--
Pozdrawiam
Marthy

---=== marthy1@wp.pl ===---
              GG: 624298
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1810
Author: Krzysztof Fijałkowski
Date: Wed, 28 Nov 2001 20:49
13 lines
1451 bytes
> Teraz  powiem  to  po  ludzku:  Czy  jesli  uczucie mija po zerwaniu
> kontaktu,  to oznacza to, że nie była to miłość? No bo jeśli tak, to
> ja się załamię...

sam sobie na to odpowiedz.. jezeli teraz jestes z inna i o tamtej
dziewczynie prawie nie pamietasz to chyba sprawa jasna.. milosc pojecie
wzgledne, moze w tamtej sie zakochales? darzyles ja wielkim uczuciem ale to
nie byla ta jedna MILOSC

pozdr

KrAsZ-ann wierzacy ze w zyciu wiele razy sie jest zakochanym a raz sie
naprawde kocha :))
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1816
Author: Monisien
Date: Wed, 28 Nov 2001 21:16
28 lines
2045 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:28112001.767E81B0@pucked.blade.net...
> Sprawa jest następujaca: [ciach]
> Moje uczucie mija po miesiącu
> cierpienia/znajduję  sobie  nową/inne...  czy  to oznacza, że to nei
> była miłosć? Bo przecież miłość jest wieczna itepe?

byc moze i nie byla to prawdziwa milosc...
ale to czy jest wieczna... i jedyna...

> Teraz  powiem  to  po  ludzku:  Czy  jesli  uczucie mija po zerwaniu
> kontaktu,  to oznacza to, że nie była to miłość? No bo jeśli tak, to
> ja się załamię...

ja uwazam, ze mozna kochac kilku ludzi w swoim zyciu. np ja mialam faceta
ktorego kochalam nad zycie... w tamtym momencie na prawde go kochalam, ale
cos sie popsulo i rozstalismy sie po 1,5 roku. w tej chwili juz jest jakis
czas (rok) po tym i ja nadal uwazam, ze go wtedy kochalam...
mimo tego ze zdajs sie, ze wlasnie sie zakochalam w innym zupelnie facecie.
i jak cos z tego wyjdzie, mysle, ze moge go tez pokochac. bedzie to inne
uczucie, ale tez milosc...


--
pozdrawiam :O)
monika
www.monisien.prv.pl
www.krwiodawstwo.prv.pl
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1836
Author: Guardian
Date: Wed, 28 Nov 2001 22:31
12 lines
1341 bytes
> Czy  jesli  uczucie mija po zerwaniu
> kontaktu,  to oznacza to, że nie była to miłość?
> No bo jeśli tak, to ja się załamię...

nie masz sie co zalamywac, ale jezeli ta osobe kochales,
to nawet po jej stracie nadal (powinienes) ja kochac.
jezeli tak nie jest, to albo zaczynales ja kochac,
albo sie jedynie zauroczyles...
przykre, ale prawdziwe...

powiem ci, ze wlasnie prawdziwa milosc poznaje sie
dopiero wtedy jak sie ja straci........
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1806
Author: Puck
Date: Thu, 29 Nov 2001 01:15
29 lines
2726 bytes
 "Marthy" <marthy1@wp.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> Co sie lamiesz? Prawdopodobnie to nie byla milosc.

No właśnei to mnie martwi...

> Wyobraz sobie, jaka w takim razie ona musi byc wspaniala (ta prawdziwa).

Tego  nie  potrafię  sobie  wyobrazić...  dla  mnie  tamto  to  było
maksimum, więcej bym nie zniósł.

> > Moje uczucie mija po miesiącu cierpienia/znajduję  sobie
> > nową/inne...
> To masz gosciu niesamowite szczescie. Ja od dluzszego czasu jade "o
> suchym pysku".

Właśnie  ja  tak  miałem...  W  czerwcu, razem z końcem roku (trochę
wcześniej)  kontakt  się  zerwał.  A  już  w  lipcu była następna...

> A tak BTW, moze jest na grupie jakas dziewczyna, w ktorej moglbym sie
> zauroczyc? ;-)))))))

Przez  net'a?  IMO  bardzo  łatwo,  ale  bardzo  szybko  przechodzi.

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
<<   P.S.  Zmieniłem  sobie  FQDN:  pucked.blade.net    >>
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1813
Author: Puck
Date: Thu, 29 Nov 2001 01:17
16 lines
2358 bytes
 "Krzysztof Fijałkowski" <kraszan@netcraft.com.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> sam sobie na to odpowiedz.. jezeli teraz jestes z inna i o tamtej
> dziewczynie prawie nie pamietasz to chyba sprawa jasna.. milosc pojecie
> wzgledne, moze w tamtej sie zakochales? darzyles ja wielkim uczuciem ale to
> nie byla ta jedna MILOSC

Ehh, jeszcze dobrze ją pamiętam i nie raz do niej westchnę... ale to
już nie to co kiedyś. Ale jeśli tamto nie było miłością, to teraz na
pewno nie kocham.

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
<<   P.S.  Zmieniłem  sobie  FQDN:  pucked.blade.net    >>
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1817
Author: Puck
Date: Thu, 29 Nov 2001 01:20
14 lines
2128 bytes
 "Monisien" <monisien@wp.pl> napisała: 

> byc moze i nie byla to prawdziwa milosc...

Dla mnie była najprawdziwsza.

> w tej chwili juz jest jakis
> czas (rok) po tym i ja nadal uwazam, ze go wtedy kochalam...

Well,   dla  mnie  to  było  najsilniejsze  'in  my  life'  uczucie.

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
<<   P.S.  Zmieniłem  sobie  FQDN:  pucked.blade.net    >>
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1837
Author: Artur Paweł
Date: Thu, 29 Nov 2001 13:14
25 lines
2216 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:28112001.767E81B0@pucked.blade.net...
> Sprawa jest następujaca:
> Kocham  dziewczynę  z  całego  serca, nie mogę o niej zapomnieć, nie
> śpię,  nie jem, nie uczę się... wiecie jak to jest. Nagle ona gdzieś
> wyjeżdza/ukrywa  się/unika mnie/inne... W kazdym razie nie mam z nia
> kontaktu,    zero  telefonów,  zdjęć,  pamiatek..  Nie  ma  niczego,
> dziewczyna wyparowała. Moje uczucie mija po miesiącu
> cierpienia/znajduję  sobie  nową/inne...  czy  to oznacza, że to nei
> była miłosć? Bo przecież miłość jest wieczna itepe?

> Teraz  powiem  to  po  ludzku:  Czy  jesli  uczucie mija po zerwaniu
> kontaktu,  to oznacza to, że nie była to miłość? No bo jeśli tak, to
> ja się załamię...

Nie. Nic nie jest wieczne. choć na razie uważam cię za kawał *******, to
powiem ci, że mogłeś kochać ją mocno, ale po zerwaniu kontaktu, to powoli
zaczęło wygasać, aż do małego żarzenia na palenisku. Ale nawet od iskry może
zapłonąć świat, więc ...
I była to miłość. Nikt bowiem nie napisał, co to jest miłość i każdy
postrzega inaczej, ale wszyscy wiemy o co chodzi.
Przemyśl to.

Artur Paweł
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1807
Author: Marthy
Date: Thu, 29 Nov 2001 13:35
21 lines
1600 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:29112001.0A360D04@pucked.blade.net...
> "Marthy" <marthy1@wp.pl> napisał na grupę
>  news:alt.pl.psychologia.milosc:
>
> > A tak BTW, moze jest na grupie jakas dziewczyna, w ktorej moglbym
sie
> > zauroczyc? ;-)))))))
>
> Przez  net'a?  IMO  bardzo  łatwo,  ale  bardzo  szybko  przechodzi.


Zauroczenie to przesada. Chodzilo mi o spotkanie z jakas dziewczyna,
zeby pogadac na zywo o sprawach, ktorymi zajmuje sie ta grupa. Dla
ulatwienia podam, ze mieszkam w Krakowie ;-)))))
--
Pozdrawiam
Marthy

---=== marthy1@wp.pl ===---
              GG: 624298
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1811
Author: Krzysztof Fijałkowski
Date: Thu, 29 Nov 2001 13:36
9 lines
1578 bytes
> Ehh, jeszcze dobrze ją pamiętam i nie raz do niej westchnę... ale to
> już nie to co kiedyś. Ale jeśli tamto nie było miłością, to teraz na
> pewno nie kocham.

a ja dalej cos mam, dalej mysle, ogladam sobie fotke, etc, jednak wiem ze
dzieki niej chcialem byc lepszy zeby sprawiac jej radosc, chcialem byc by
ona byla szczesliwa, wiem takze ze bedzie czescia mnie.. i nie wazne czy
bedziemy razem czy nie, ona bedzie zawsze we mnie, a jezeli ona bedzie
szczesliwa to i dla mnie bedzie to male szczescie
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1838
Author: Puck
Date: Thu, 29 Nov 2001 15:10
27 lines
2545 bytes
 Artur Paweł <maczka_p@friko7.onet.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> Nie. Nic nie jest wieczne. choć na razie uważam cię za kawał *******, 

Z jakiegoś konkretnego powodu?

> mogłeś kochać ją mocno, ale po zerwaniu kontaktu, to powoli
> zaczęło wygasać, aż do małego żarzenia na palenisku. Ale nawet od iskry może
> zapłonąć świat, więc ...

No...  bardzo  ładnie to ująłeś. W dodatku w moim życiu pojawiła się
inna dziewczyna...

> I była to miłość. Nikt bowiem nie napisał, co to jest miłość i każdy
> postrzega inaczej, ale wszyscy wiemy o co chodzi.

Tylko  dziwi  mnie, że tak szybko przeszła... jeden miesiąc, a nawet
mniej.

> Przemyśl to.

Pod jakim kątem? Bo myślałem już o tym sporo.

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1812
Author: Puck
Date: Thu, 29 Nov 2001 15:16
19 lines
2732 bytes
 "Krzysztof Fijałkowski" <kraszan@netcraft.com.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> a ja dalej cos mam, dalej mysle, ogladam sobie fotke, etc, jednak wiem ze
> dzieki niej chcialem byc lepszy zeby sprawiac jej radosc, chcialem byc by
> ona byla szczesliwa, wiem takze ze bedzie czescia mnie.. i nie wazne czy
> bedziemy razem czy nie, ona bedzie zawsze we mnie, a jezeli ona bedzie
> szczesliwa to i dla mnie bedzie to male szczescie

Well...  nieraz  się  rozmarzę o tym, jak to by mogło być itepe, ale
teraz  miłość  do  niej  jest  nierealna... to jest jak chodzenie do
sklepu  miesnego, nigdyś spożywczego, po bułki. Kiedyś tam były, ale
już  ich  nie  ma.  Nie  mogę na nie czekać... To jest jak miłość do
wymyslonej osoby. Można sobie ją wyobrażać... to jest miłośc tylko w
wyobrazni,  nigdzie  więcej.  Nie  mogę  jej  pokochać całym sercem.

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1808
Author: Puck
Date: Thu, 29 Nov 2001 15:18
15 lines
2376 bytes
 "Marthy" <marthy1@wp.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> > Przez  net'a?  IMO  bardzo  łatwo,  ale  bardzo  szybko  przechodzi.
> Zauroczenie to przesada. Chodzilo mi o spotkanie z jakas dziewczyna,
> zeby pogadac na zywo o sprawach, ktorymi zajmuje sie ta grupa. Dla
> ulatwienia podam, ze mieszkam w Krakowie ;-)))))

Hehe...   No  i  właśnie  taka  'sympatia'  często  się  zdarza,  bo
wyobrażamy  sobie  różne  rzeczy  o i-netowych znajomkach, które nas
samych zaczynają interesowac... pokręcone to, nie?

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1839
Author: Artur Paweł
Date: Thu, 29 Nov 2001 17:25
42 lines
2624 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:29112001.6595213F@pucked.blade.net...
> > Nie. Nic nie jest wieczne. choć na razie uważam cię za kawał *******,
> Z jakiegoś konkretnego powodu?

Kilka postów niżej...

> > mogłeś kochać ją mocno, ale po zerwaniu kontaktu, to powoli
> > zaczęło wygasać, aż do małego żarzenia na palenisku. Ale nawet od iskry
może
> > zapłonąć świat, więc ...
>
> No...  bardzo  ładnie to ująłeś. W dodatku w moim życiu pojawiła się
> inna dziewczyna...

Dzięki. Gratuluję ci nowej. Ja się chyba muszę jeszcze otrząsnąć po
starej...

> > I była to miłość. Nikt bowiem nie napisał, co to jest miłość i każdy
> > postrzega inaczej, ale wszyscy wiemy o co chodzi.
>
> Tylko  dziwi  mnie, że tak szybko przeszła... jeden miesiąc, a nawet
> mniej.

Mógłbym powiedzieć, że nie czas gra rolę, ale nie powiem.
W miesiąc przeszła, czy miesiąc trwała?
Jak przeszła, to i tak sporo czasu, jak trwała, to tylko przez nagłe
zakończenie (bo pewnie jakby nie zniknęła, to to trwało by dalej...).

> > Przemyśl to.
>
> Pod jakim kątem? Bo myślałem już o tym sporo.

Wiem, że zaraz po czymśtakim nie można pozbierać myśli. I nie ważne, ile
czasu na to poświęcisz (na myślenie). Dopiero po tygodniu, dwóch
(przynajmniej ja tak mam) otrząsasz się z tego i myślisz logicznie.
Przemyślając sprawę jeszcze raz, możesz dojść do całkiem nowych wniosków,
popatrzeć z innej strony na całe zdarzenie itp.

Pozdrawiam
Artur Paweł
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1818
Author: Lily of the Valley
Date: Thu, 29 Nov 2001 17:53
23 lines
2119 bytes
Thu, 29 Nov 2001 02:20:02 +0100 Puck <puck@go2.pl> w przyplywie
calkowitej desperacji napisal(a):
>> byc moze i nie byla to prawdziwa milosc...
>Dla mnie by?a najprawdziwsza.
Kazda jest prawdziwa :-))) Inaczej... to by jakis oksymoron wyszedl !
Nieprawdziwa milosc???? Nie ma czegos takiego! :-)

>> w tej chwili juz jest jakis
>> czas (rok) po tym i ja nadal uwazam, ze go wtedy kochalam...
>Well,   dla  mnie  to  by?o  najsilniejsze  'in  my  life'  uczucie.
Jak dotad z pewnoscia tak :-) Ale wiesz... to jest tak, dopoki sie nie
przekonasz na wlasnej skorze ze mozesz znow kochac - to nie wierzysz
:-) Ja sie wlasnie z kazdym dniem przekonuje o dokladnie tym co pisala
Monika - kiedys bylam z gosciem, kochalam go. Potem sie rozstalismy. I
choc w pewnym, bardzo glebokim sensie, kocham go nadal, ale byc z nim
juz bym nigdy nie mogla, i wiem ze mojego obecnego faceta jestem w
stanie obdarzyc rownie pieknym uczuciem jak tamtego. Ale moze to po
prostu trzeba przezyc... :-)

Kwiatki z TobOM ;-)
Lily
"Czemu Cie nie ma na odleglosc reki... czemu mowimy do siebie listami..." (SDM)
Moja fota jest tu: http://www.poznan4u.com.pl/pyrypy/pyrypy.php?state=showuser&userid=353065
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1840
Author: Puck
Date: Thu, 29 Nov 2001 18:04
28 lines
2812 bytes
 Artur Paweł <maczka_p@friko7.onet.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> W miesiąc przeszła, czy miesiąc trwała?

W miesiac przeszła... trwała... pół roku, nawet wiecej.

> Jak przeszła, to i tak sporo czasu, jak trwała, to tylko przez nagłe
> zakończenie (bo pewnie jakby nie zniknęła, to to trwało by dalej...).

Ju  gdzieś  napisałem... gdybym nadal miał z nia kontakt, to napewno
nadal bym ją kochał..

> Wiem, że zaraz po czymśtakim nie można pozbierać myśli. I nie ważne, ile
> czasu na to poświęcisz (na myślenie). Dopiero po tygodniu, dwóch
> (przynajmniej ja tak mam) otrząsasz się z tego i myślisz logicznie.

...  nadal  nie rozumiem.... było i minęło, dawno temu, w czerwcu...
juz (chyba) ochłonełem.

> Przemyślając sprawę jeszcze raz, możesz dojść do całkiem nowych wniosków,
> popatrzeć z innej strony na całe zdarzenie itp.

No w sumie tak, ale nie wiem, czy tego właśnie chcę.

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1814
Author: Krzysztof Fijałkowski
Date: Thu, 29 Nov 2001 18:30
9 lines
1577 bytes
> Well...  nieraz  się  rozmarzę o tym, jak to by mogło być itepe, ale
> teraz  miłość  do  niej  jest  nierealna... to jest jak chodzenie do
> sklepu  miesnego, nigdyś spożywczego, po bułki. Kiedyś tam były, ale
> już  ich  nie  ma.  Nie  mogę na nie czekać... To jest jak miłość do
> wymyslonej osoby. Można sobie ją wyobrażać... to jest miłośc tylko w
> wyobrazni,  nigdzie  więcej.  Nie  mogę  jej  pokochać całym sercem.

platoniczna? moze moja i taka jest? ale chce tego i wierze ze sie kiedys
spelni to moje marzenie
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1844
Author: <Khom>
Date: Thu, 29 Nov 2001 18:35
22 lines
2239 bytes
Witam!

> Teraz  powiem  to  po  ludzku:  Czy  jesli  uczucie mija po zerwaniu
> kontaktu,  to oznacza to, że nie była to miłość? No bo jeśli tak, to
> ja się załamię...

"Uczucie miłości" wg mnie to sprawa czysto ludzka. Mówiąc w ten sposób o
miłości stawiamy ja na równi ze złością, głodem, smutkiem... I sądzę, że
jest to pomniejszanie znaczenia życia zawartego w słowie Miłość. Prawdziwa
Miłość między dwojgiem ludzi objawia się dopiero w małżeństwie.... Wtedy ma
szansę, choć wcale nie musi, jeśli się jej nie pozwoli.  Nie chce się
rozpisywać, ale wg mnie w większości wypowiadanych słów "Kocham" przez
"miłujących się" jest zaszyte stwierdzenie "Potrzebuję Twojego życia", "Chce
zagarnąć Twoje życie bo nie mam swojego", itd itp...  To, co wg Ciebie jest
miłością, to zwykłe afekty... miłe, a i owszem... ale jeśli szukasz Miłości,
SZUKAJ wyżej/głębiej/dalej..., niż tylko tego "miłego łaskotania" własnego
ego oraz okolic własnego podbrzusza i ściskania w gardle... Miłość jest
Drogą do Wolności (m.in. wolności od codziennego uwielbienia siebie samego)
a nie drogą do łaskotania...

z poważaniem życząc znalezienia JEJ
Krzysiek
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1815
Author: Puck
Date: Thu, 29 Nov 2001 19:26
18 lines
2176 bytes
 "Krzysztof Fijałkowski" <kraszan@netcraft.com.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> platoniczna?

Raczej nie.

> moze moja i taka jest?

Też nie.

> ale chce tego i wierze ze sie kiedys spelni to moje marzenie

Gdybyś nie wierzył, to nigdy by się nie spełniło.

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1845
Author: Puck
Date: Thu, 29 Nov 2001 19:29
12 lines
1979 bytes
 "<khomczen@poczta.onet.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> z poważaniem życząc znalezienia JEJ

No  widzisz...  kazdy  ma  swoje zdanie, ale nie z kazdym trzeba się
zgadzać... :)

Pozdrawiam.
-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1841
Author: Artur Paweł
Date: Thu, 29 Nov 2001 20:37
12 lines
1557 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:29112001.03FB366A@pucked.blade.net...
> No w sumie tak, ale nie wiem, czy tego właśnie chcę.

Kiedyś ktoś się mi powiedział, że nie warto zastaniawiać się co mówi serce,
bo zawsze dochodzi się do wniosku, że to wszystko (przyjaźń, miłość, itp)
jest niepotrzebne, a jednak nie potrafimy bez tego żyć / życie jest bez tego
ciężkie.

Pozdrawiam
Artur Paweł
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1846
Author: <Khom>
Date: Fri, 30 Nov 2001 08:07
8 lines
1284 bytes
> > z poważaniem życząc znalezienia JEJ
>
> No  widzisz...  kazdy  ma  swoje zdanie, ale nie z kazdym trzeba się
> zgadzać... :)
>
Mhm... Tak... Mam swoje zdanie i nie zawsze się z nim zgadzam....   ;-)))
Krzych
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1842
Author: Puck
Date: Fri, 30 Nov 2001 09:49
14 lines
2305 bytes
 Artur Paweł <maczka_p@friko7.onet.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> Kiedyś ktoś się mi powiedział, że nie warto zastaniawiać się co mówi serce,
> bo zawsze dochodzi się do wniosku, że to wszystko (przyjaźń, miłość, itp)
> jest niepotrzebne, a jednak nie potrafimy bez tego żyć / życie jest bez tego
> ciężkie.

Heh,  ja chyba to takich wniosków nie dochodziłem... może pośrednio,
ale watpię.

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1819
Author: Puck
Date: Fri, 30 Nov 2001 10:00
18 lines
2461 bytes
 Lily of the Valley <lily@premiera.pl> napisała:

> Kazda jest prawdziwa :-))) Inaczej... to by jakis oksymoron wyszedl !
> Nieprawdziwa milosc???? Nie ma czegos takiego! :-)

Też  fakt, ale moze to po prostu nie była miłość, tylko zauroczenie,
i własnie o to mi się rozchodzi.

> kiedys bylam z gosciem, kochalam go. Potem sie rozstalismy. I
> choc w pewnym, bardzo glebokim sensie, kocham go nadal, ale byc z nim
> juz bym nigdy nie mogla, i wiem ze mojego obecnego faceta jestem w
> stanie obdarzyc rownie pieknym uczuciem jak tamtego. Ale moze to po
> prostu trzeba przezyc... :-)

Cos w tym jest, bo sytuacja sie powtarza....

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1847
Author: Puck
Date: Fri, 30 Nov 2001 10:00
10 lines
2005 bytes
 "<khomczen@poczta.onet.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> Mhm... Tak... Mam swoje zdanie i nie zawsze się z nim zgadzam....   ;-)))

Ja ze swoim to sie raczej zgadzam, tak dla zasady :)

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1843
Author: Artur Paweł
Date: Fri, 30 Nov 2001 12:06
11 lines
1501 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:30112001.7A32267B@pucked.blade.net...
> Heh,  ja chyba to takich wniosków nie dochodziłem... może pośrednio,
> ale watpię.

Nie będę tłumaczył, jak do tego dochodziłem, i co mi z tego wyszło, bo nie
chcę doprowadzić do masowego samobójstwa grupowiczów ;)))))

pozdr.
Artur Paweł
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1848
Author: Krzysztof
Date: Fri, 30 Nov 2001 21:23
17 lines
1541 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:28112001.767E81B0@pucked.blade.net...
>
> Teraz  powiem  to  po  ludzku:  Czy  jesli  uczucie mija po zerwaniu
> kontaktu,  to oznacza to, że nie była to miłość? No bo jeśli tak, to
> ja się załamię...
>

Wiesz to było ponad dwadzieścia lat temu. Ona i ja. Było minęło, rozeszło
się. Oboje zrozumieliśmy dlaczego. Lecz gdy spotkaliśmy się po kilkunastu
latach, coś zaiskrzyło, nie byliśmy tylko sąsiadami z tej samej klatki. To
była miłość.

--
Krzysztof.
=======
Jeżeli chcesz do mnie napisać wytnij podkreślenia w adresie.
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1850
Author: Kudłaty
Date: Fri, 30 Nov 2001 22:27
24 lines
1810 bytes
Użytkownik Puck <puck@go2.pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:28112001.767E81B0@pucked.blade.net...
>
>
> Teraz  powiem  to  po  ludzku:  Czy  jesli  uczucie mija po zerwaniu
> kontaktu,  to oznacza to, że nie była to miłość? No bo jeśli tak, to
> ja się załamię...

A czy miłość istnieje? Czy może to dotyczy tylko sfery sexualnej, feromony i
takie tam...
No może jest to przyjaźń, a potem pojawia się pociąg seksualny i wtedy na to
mówi się miłość... a może to jeszcze coś innego.

Jeśli takie rożważania już gdzieś tu były, to sorki, ale dzisiaj zaczołem
subskrybować, a nie mam czasu na czytanie archiwum


--
Pozdrawiam                   d           t
Mateusz (Kudłaty) Mirski       y       k   y
GG# 551221                       s   e       k
ICQ# 103764707                     l           !
Pisząc na priv wytnij SPAM FUJ z adresu :)
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1851
Author: Puck
Date: Sat, 01 Dec 2001 09:29
29 lines
2702 bytes
 "Kudłaty" <mattizSPAM@FUJinteria.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> A czy miłość istnieje?

Tak.

> Czy może to dotyczy tylko sfery sexualnej, feromony i takie tam...

Co  jest  rownoznaczne  z  miłością.  Czy  nie moze byc tak, że są i
feromony  i  miłośc?  Przeciez  wszystko jest chemią, to że teraz to
piszę,  to  przeciez  nie  jest spowodowane tym, że mam taka ochotę,
tylko    tym,    że  w  moim  mózgu  zachodza  reakcje  chemiczne...

> No może jest to przyjaźń, a potem pojawia się pociąg seksualny i wtedy na to
> mówi się miłość... a może to jeszcze coś innego.

Czego  Ty  chcesz  się  tam  doszukiwać?  Czujesz się zakochany? Nie
sprawdzaj, czy są to feromony, tylko kochaj, co to za różnica, wazne
że jest.

> Jeśli takie rożważania już gdzieś tu były, to sorki, ale dzisiaj zaczołem
> subskrybować, a nie mam czasu na czytanie archiwum

/na modemie nie bede przetrząsał archiwum/

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1809
Author: Inez
Date: Sat, 01 Dec 2001 11:56
9 lines
1207 bytes
Marthy
> To masz gosciu niesamowite szczescie. Ja od dluzszego czasu jade "o
> suchym pysku".
> A tak BTW, moze jest na grupie jakas dziewczyna, w ktorej moglbym sie
> zauroczyc? ;-)))))))
Gdybym byla wolna... :))))))))))))))))) A tak na serio, nie lepiej kogos w
realu poszukac niz na grupie?

Inez
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1849
Author: Puck
Date: Sun, 02 Dec 2001 19:12
10 lines
1784 bytes
 "Krzysztof" <_puszatek_@polbox.com> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> To była miłość.

Wow, sam to wymysliłeś ;>>

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1852
Author: Daniel Jakubowski
Date: Mon, 03 Dec 2001 05:49
30 lines
2159 bytes
Pewnego dnia   Puck <puck@go2.pl>   napisał(a):

>
>Nie  mogę  pojąć  jak  to jest... Po prostu nie dopuszczam do siebie
>nawet takiej myśli...
>
>Sprawa jest następujaca:
>Kocham  dziewczynę  z  całego  serca, nie mogę o niej zapomnieć, nie
>śpię,  nie jem, nie uczę się... wiecie jak to jest. Nagle ona gdzieś
>wyjeżdza/ukrywa  się/unika mnie/inne... W kazdym razie nie mam z nia
>kontaktu,    zero  telefonów,  zdjęć,  pamiatek..  Nie  ma  niczego,
>dziewczyna wyparowała. Moje uczucie mija po miesiącu
>cierpienia/znajduję  sobie  nową/inne...  czy  to oznacza, że to nei
>była miłosć? Bo przecież miłość jest wieczna itepe?

nie jest wieczna, taka jest tylko w bajkach .... ewentualnie na pokaz,
fakt moze trfac bardzo dlugo ale wkoncu sie "sypnie"

>Teraz  powiem  to  po  ludzku:  Czy  jesli  uczucie mija po zerwaniu
>kontaktu,  to oznacza to, że nie była to miłość? No bo jeśli tak, to
>ja się załamię...

czesto dzieki wlasnie zerwaniu jakiegokolwiek kontaktu mozemy "stanac
na nogi" i zapomniec o jakiejs tam ... l
  _________________________
                Pozdrawiam                
          Daniel Jakubowski           
   www.danieljakubowski.prv.pl  
                gg:763076                  
    ..."dobre piwo nie jest złe"...   
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1834
Author: Daniel Jakubowski
Date: Mon, 03 Dec 2001 05:49
32 lines
2358 bytes
Pewnego dnia   Lily of the Valley <lily@premiera.pl>   napisał(a):

o ! specjalistka od spraw sercowych nawet tutaj dotarla :)))) > :P

>Thu, 29 Nov 2001 02:20:02 +0100 Puck <puck@go2.pl> w przyplywie
>calkowitej desperacji napisal(a):
>>> byc moze i nie byla to prawdziwa milosc...
>>Dla mnie by?a najprawdziwsza.
>Kazda jest prawdziwa :-))) Inaczej... to by jakis oksymoron wyszedl !
>Nieprawdziwa milosc???? Nie ma czegos takiego! :-)

albo jest albo jej nie ma, nie ma duzej "tolerancji" na to pojecie :)

>Jak dotad z pewnoscia tak :-) Ale wiesz... to jest tak, dopoki sie nie
>przekonasz na wlasnej skorze ze mozesz znow kochac - to nie wierzysz
>:-) Ja sie wlasnie z kazdym dniem przekonuje o dokladnie tym co pisala
>Monika - kiedys bylam z gosciem, kochalam go. Potem sie rozstalismy. I
>choc w pewnym, bardzo glebokim sensie, kocham go nadal, ale byc z nim
>juz bym nigdy nie mogla, i wiem ze mojego obecnego faceta jestem w
>stanie obdarzyc rownie pieknym uczuciem jak tamtego. Ale moze to po
>prostu trzeba przezyc... :-)

no bo skad wiemy jaka milosc bedzie nastepna ... kolejna moze byc
rownie gorsza jak i lepsza od poprzedniej !


  _________________________
                Pozdrawiam                
          Daniel Jakubowski           
   www.danieljakubowski.prv.pl  
                gg:763076                  
    ..."dobre piwo nie jest złe"...   
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1853
Author: Puck
Date: Mon, 03 Dec 2001 16:11
18 lines
2198 bytes
 Daniel Jakubowski <daniello.j@wp.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> > Bo przecież miłość jest wieczna itepe?
> nie jest wieczna, taka jest tylko w bajkach .... ewentualnie na pokaz,
> fakt moze trfac bardzo dlugo ale wkoncu sie "sypnie"

Moze ludzie tylko sobie wmawiają, że to jest miłość... nie wiem.

[...]
> czesto dzieki wlasnie zerwaniu jakiegokolwiek kontaktu mozemy "stanac
> na nogi" i zapomniec o jakiejs tam ... l

czasem nie możemy zerwać kontaktu, ale to prawda...

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1820
Author: Lily of the Valley
Date: Mon, 03 Dec 2001 18:08
17 lines
1903 bytes
Fri, 30 Nov 2001 11:00:03 +0100 Puck <puck@go2.pl> w przyplywie
calkowitej desperacji napisal(a):
>> Kazda jest prawdziwa :-))) Inaczej... to by jakis oksymoron wyszedl !
>> Nieprawdziwa milosc???? Nie ma czegos takiego! :-)
>Te?  fakt, ale moze to po prostu nie by?a mi?o??, tylko zauroczenie,
>i w?asnie o to mi si? rozchodzi.
Niom... To jest chyba odwieczny problem... czy to milosc... czy
jeszcze nie... Ale tak w gruncie rzeczy - jesli w danym momencie
wierzysz ze to wlasnie jest milosc, to chyba jest, mimo ze z
perspektywy czasu moze Ci sie wydawac ze nie do konca... Oczywiscie
jesli wczesniej byles ze soba szczery. W koncu milosc niejedno ma
imie.

Kwiatki z TobOM ;-)
Lily
"Czemu Cie nie ma na odleglosc reki... czemu mowimy do siebie listami..." (SDM)
Moja fota jest tu: http://www.poznan4u.com.pl/pyrypy/pyrypy.php?state=showuser&userid=353065
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1835
Author: Lily of the Valley
Date: Mon, 03 Dec 2001 18:10
23 lines
2123 bytes
Mon, 03 Dec 2001 06:49:01 +0100 Daniel Jakubowski <daniello.j@wp.pl> w
przyplywie calkowitej desperacji napisal(a):
>o ! specjalistka od spraw sercowych nawet tutaj dotarla :)))) > :P
AAAAAA!!!!! To znowu Ty!!!!!!!! ;-))))))))))))
Tak BTW - dlaczego przepadles z nastek? :-) Brakuje nam Ciebie ;-)

>>>Dla mnie by?a najprawdziwsza.
>>Kazda jest prawdziwa :-))) Inaczej... to by jakis oksymoron wyszedl !
>>Nieprawdziwa milosc???? Nie ma czegos takiego! :-)
>albo jest albo jej nie ma, nie ma duzej "tolerancji" na to pojecie :)
Ale z drugiej strony - milosc niejedno ma oblicze :-))))

>>stanie obdarzyc rownie pieknym uczuciem jak tamtego. Ale moze to po
>>prostu trzeba przezyc... :-)
>no bo skad wiemy jaka milosc bedzie nastepna ... kolejna moze byc
>rownie gorsza jak i lepsza od poprzedniej !
Nie moze byc lepsza ani gorsza - po prostu... INNA! :-)
IMVHO :-)

Kwiatki z TobOM ;-)
Lily
"Czemu Cie nie ma na odleglosc reki... czemu mowimy do siebie listami..." (SDM)
Moja fota jest tu: http://www.poznan4u.com.pl/pyrypy/pyrypy.php?state=showuser&userid=353065
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1821
Author: Puck
Date: Mon, 03 Dec 2001 20:08
21 lines
2663 bytes
 Lily of the Valley <lily@premiera.pl> napisała:


> >Te?  fakt, ale moze to po prostu nie by?a mi?o??, tylko zauroczenie,
> >i w?asnie o to mi si? rozchodzi.
> Niom... To jest chyba odwieczny problem... czy to milosc... czy
> jeszcze nie... Ale tak w gruncie rzeczy - jesli w danym momencie
> wierzysz ze to wlasnie jest milosc, to chyba jest, mimo ze z
> perspektywy czasu moze Ci sie wydawac ze nie do konca... Oczywiscie
> jesli wczesniej byles ze soba szczery. W koncu milosc niejedno ma
> imie.

Lil...  na  poczatek,  to  musze Cię przeprosic, ale dziś za nic nie
mogę zrozumiec Twoich tekstów... może to wina tego, ze jestem
zmęczony... obiecuje, że jutro się do tego zabiorę od nowa.

No ale z tego co piszesz... wnioskuję, ze moge być szczęśliwy, bo wg
Twojej tezy to była 100% miłość. Dzięki.

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1854
Author: Lily of the Valley
Date: Tue, 04 Dec 2001 12:47
15 lines
1641 bytes
Mon, 03 Dec 2001 17:11:58 +0100 Puck <puck@go2.pl> w przyplywie
calkowitej desperacji napisal(a):
>Moze ludzie tylko sobie wmawiaj?, ?e to jest mi?o??... nie wiem.
Mysle ze dokladnie tak. :-)

>> czesto dzieki wlasnie zerwaniu jakiegokolwiek kontaktu mozemy "stanac
>> na nogi" i zapomniec o jakiejs tam ... l
>czasem nie mo?emy zerwa? kontaktu, ale to prawda...
Z cyklu: "Przyslowia madroscia narodow" ;-)))
Nie bez powodu sie mowi ze co z oczu to z serca, prawda? :-)

Kwiatki z TobOM ;-)
Lily
"Czemu Cie nie ma na odleglosc reki... czemu mowimy do siebie listami..." (SDM)
Moja fota jest tu: http://www.poznan4u.com.pl/pyrypy/pyrypy.php?state=showuser&userid=353065
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1822
Author: Lily of the Valley
Date: Tue, 04 Dec 2001 17:07
65 lines
5026 bytes
Mon, 03 Dec 2001 21:08:19 +0100 Puck <puck@go2.pl> w przyplywie
calkowitej desperacji napisal(a):
>> Niom... To jest chyba odwieczny problem... czy to milosc... czy
>> jeszcze nie... Ale tak w gruncie rzeczy - jesli w danym momencie
>> wierzysz ze to wlasnie jest milosc, to chyba jest, mimo ze z
>> perspektywy czasu moze Ci sie wydawac ze nie do konca... Oczywiscie
>> jesli wczesniej byles ze soba szczery. W koncu milosc niejedno ma
>> imie.
>Lil...  na  poczatek,  to  musze Ci? przeprosic, ale dzi? za nic nie
>mog? zrozumiec Twoich tekstów... mo?e to wina tego, ze jestem
>zm?czony... obiecuje, ?e jutro si? do tego zabior? od nowa.
Hehe :-) Mysle ze nie tylko dlatego :-) Rany... czy ja zawsze musze
sie wyrazac w tak zawily pokrecony sposob ze malo kto mnie rozumie?
:-) No coz... ;-) Chodzi mi o to, ze czesto negujemy po jakims czasie
uczucie, twierdzimy ze nie bylo miloscia, bo zwiazek sie rozpadl, bo
zapominamy, bo kochamy juz kogos innego... I w tym momencie czesto
pojawia sie tez pytanie - no jak to, skoro tamto to nie byla milosc to
moze teraz tez nie, to moze ja nie umiem kochac... itd. itd...
Zwatpienie w poprzednie uczucie prowadzi do zwatpienia w kolejne... i
tak naprawde nigdy nie bylibysmy w stanie powiedziec ze kochamy... To
chyba strasznie frustrujace, prawda? W ogole mozna zwatpic w Milosc...
A dla mnie to dziala w ten sposob, ze milosc, to ze kogos kocham,
niekoniecznie zostaje zniszczone przez to ze zwiazek sie rozpada, ze
zapominam o tym kims... Bo to wszystko zalezy jak zdefiniujesz milosc.
Jezeli dla mnie jest przede wszystkim (choc nie tylko) pragnienie
szczescia dla ukochanej osoby, to robienie wszystkiego zeby ona byla
szczesliwa, i zeby mogla wzrastac w swojej osobowosci, zeby sie
rozwijala - to przeciez koniec zwiazku nie musi tego negowac... A
jednoczesnie milosc samego siebie (zdrowo rozumiana) nakazuje aby sie
nie zadreczac - jesli zwiazek sie rozpadl, czy ma sens
rozpamietywanie? Trzeba zyc dalej... A w pewnym stopniu rowniez
zapomniec...
A tak bardziej praktycznie, moze to Ci pomoze zrozumiec choc troche
moj przydlugawy wywod... Bylam swego czasu z gosciem, na ktorym bardzo
mi zalezalo, ktorego kochalam - na tyle na ile mozna kochac majac
nascie lat... Ale w sumie to oboje jeszcze bylismy gowniarze, pewnych
rzeczy nie rozumielismy, wina po obu stronach, zwiazek sie rozlecial.
To bylo 3 lata temu. Ja go nadal kocham. W tym sensie, ze gdyby
przyszedl i powiedzial ze potrzebuje pomocy, nie wahalabym sie ani
chwili, mimo ze od tamtego czasu nie widzielismy sie ani razu. Ale juz
nigdy nie chcialabym z nim byc, to jest zamkniety rozdzial mojego
zycia, nie powiem ze o tym nie pamietam zupelnie - ale nie mysle o
tym. PRzeszlosc. Ende. Finito.
Teraz jestem z kim innym, jest mi z nim dobrze, czy go kocham? Mysle
ze tak. Mysle ze jedno nie wyklucza drugiego. W tej chwili moje
uczucie do niego jest najpelniejsze, bo moge je realizowac w zwiazku,
aczkolwiek milosci tak naprawde chyba do konca wygasic sie nie da -
przy czym podkreslam - dla mnie milosc nie musi byc rownoznaczna z
byciem z ta osoba, nawet z pragnieniem bycia w zwiazku... Moze jestem
jakas pokrecona, ale coz... Mnie to nie przeszkadza, tym na ktorych mi
zalezy tez nie, a reszta swiata... to ich problem ;-)))

>No ale z tego co piszesz... wnioskuj?, ze moge by? szcz??liwy, bo wg
>Twojej tezy to by?a 100% mi?o??. Dzi?ki.
Mysle ze tak. Jesli uwazasz ze byla - to byla. Jesli uwazasz ze nie -
to nie... Jesli czujesz ze oszukiwales siebie lub ta dziewczyne.
Postaraj sie posluchac swojego serca, sumienia... nie rozsadku. I nie
innych ludzi. Oni tak naprawde nic o Tobie i Twoich uczuciach nie
wiedza.
3maj sie :-)

Kwiatki z TobOM ;-)
Lily
"Czemu Cie nie ma na odleglosc reki... czemu mowimy do siebie listami..." (SDM)
Moja fota jest tu: http://www.poznan4u.com.pl/pyrypy/pyrypy.php?state=showuser&userid=353065
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1823
Author: Puck
Date: Tue, 04 Dec 2001 18:59
112 lines
6927 bytes
 Lily of the Valley <lily@premiera.pl> napisała:


> >Lil...  na  poczatek,  to  musze Ci? przeprosic, ale dzi? za nic nie
> >mog? zrozumiec Twoich tekstów... mo?e to wina tego, ze jestem
> >zm?czony... obiecuje, ?e jutro si? do tego zabior? od nowa.
> Hehe :-) Mysle ze nie tylko dlatego :-) Rany... czy ja zawsze musze
> sie wyrazac w tak zawily pokrecony sposob ze malo kto mnie rozumie?

Nie Ty jedna, ja siebie też często nie rozumiem.

> :-) No coz... ;-) Chodzi mi o to, ze czesto negujemy po jakims czasie
> uczucie, twierdzimy ze nie bylo miloscia, bo zwiazek sie rozpadl, bo
> zapominamy, bo kochamy juz kogos innego...

Stwierdzamy,  że  nam  się  nie udało, wiec podświadomie udajemy, że
wcale tego nie chcieliśmy...

> I w tym momencie czesto
> pojawia sie tez pytanie - no jak to, skoro tamto to nie byla milosc to
> moze teraz tez nie, to moze ja nie umiem kochac... itd. itd...

Chore,  nie?  Ale  to wszystko trzeba na spokojnie. Skoro wydaje nam
się,  żę  to  właśnie  miłośćm  to  nie  powinniśmy  patrzeć na inne
związki,    nie   powinniśmy  porównywac.  ...żyj  tylko  chwilą  :)

[...]
> To chyba strasznie frustrujace, prawda?

Yup...

> W ogole mozna zwatpic w Milosc...

Miłość z duzej literki? Wow... nei pomyslał bym o tym...

[...]
> nakazuje aby sie nie zadreczac - jesli zwiazek sie rozpadl, czy ma sens
> rozpamietywanie? Trzeba zyc dalej... A w pewnym stopniu rowniez zapomniec...

Tak.  Wiele  osób,  po  nieudanym  zwiazku  zamyka  się  w sobie, co
najmniej na jakiś czas. Ja wiem, rozumiem, że można się załamać, ale
coś  takiego? Jedno się kończy inne sie zaczyna... do zakochania tak
niewiele  trzeba,  niektórzy  mówią,  że  wystarczy  chwyila,  jedno
spojrzenie.  Tak  więc  po  takiej 'załamce' trzeba szybko stanąć na
nogi.  Ile razy wmawiamy sobie, ze to na pewno ta jedyna|ten jedyny.
A  potem,  kiedy  już  ochłoniemy po rozstaniu, smiejemy się z tego:
"Jak ja mogłem|mogłam tak pomyśleć".

[...]
> A tak bardziej praktycznie, moze to Ci pomoze zrozumiec choc troche
> moj przydlugawy wywod...

Jestem  już  przyzwyczajony.  hint: kiedyś na grupce apu-k-t pojawił
sie  nowy.  zaczałem  go  tępić  jak  nikogo innego, bo nie dość, ze
wszędzie  chciał  wtrącić  swoje, przeważnie nie zrozumiałe, lub tak
oczywiste,  że  aż  denerwujące,  zdanie.  Po  trochu zaczelismy się
kłócić,   a  nasze  kłótnie  przeszły  w  długie  posty  o  ludzkich
zachowaniach  etc.  Nigdy  bym  nie pomyślał, że tak to się skończy.
Nie  mówię  oczywiście,  że  Ty zachowujesz się tak jak on, ale chcę
zaznaczyć, że potrafie się wczuć w coś, co na pierwszy rzut oka jest
nie  do  końca  zrozumiałe..  a  po  za tym, jak to on mawiał: każde
doświadczenie zyciowe czegoś uczy.

[...]
> na tyle na ile mozna kochac majac nascie lat...

Mi kochanie 'mając nascie lat' nie przeszkadza.

[...]
> To bylo 3 lata temu. Ja go nadal kocham. W tym sensie, ze gdyby
> przyszedl i powiedzial ze potrzebuje pomocy, nie wahalabym sie ani
> chwili, mimo ze od tamtego czasu nie widzielismy sie ani razu. 

Więc jednak coś w tym jest. Rety... coraz bardziej się przekonuję do
tego,  że kocham dziewczynę, o której już dawno zapomniałem [*]. Nie
wiem  jak  to jest, ale często o niej myśle... Wczesniej, w wakacje,
myslałem  dużo  mniej...  poznałem inna dziewczynę (A.), coś we mnie
poruszyła.  Do  tej pory interesowałem się tylko A., ale wiedząc, że
nic  z  tego  nie wyjdzie, a ciągłym lataniem za nią tylko pogarszam
sytuację,  odsunęłem  ja  na dalszy plan. Nadal chyba ja kocham, ale
już  nie  potrafię być taki jak kiedyś. Ona dla mnie też, bo za dużo
miedzi nami zaszło, za dużo ostrych słów, gestów itepe. Teraz staram
się  traktować  ją jak przyjaciólkę. Moge nawet zaczać grać, ukrywac
swoje  prawdziwe  uczucia,  ale  chcę  żeby  tak  właśnei było, zeby
wiedziała, że moze sie czuc przy mnie spokojnie. tak więc
podswiadomie  chyba,  zaczałem  sobie  przypominac o M. (czyli o tej
dziewczynie,  o  której  zapomniałem[*]).  Nie wiem dlaczego właśnie
ona.  Po prostu wracam do czegoś stałego, chce przeczekac, tak jakby
wrócic do schronienia, sprawdzonego schronienia.

[*]  errata:  nie zapomniałem jej i pewnie nie zapomne nigdy, ale to
co  niegdyś do niej czułem (uczucie było takie wielkie, ze większego
nie potrafię sobie wyobrazic) po prostu minęło.

[...]
> nie powiem ze o tym nie pamietam zupelnie - ale nie mysle o tym.

Czemu? nie chcesz sobie po wspominac? itepe?

[...]
> przy czym podkreslam - dla mnie milosc nie musi byc rownoznaczna z
> byciem z ta osoba, nawet z pragnieniem bycia w zwiazku...

Tez czasami tak mi się zdarza miśleć.

> Moze jestem jakas pokrecona, ale coz... Mnie to nie przeszkadza, tym na ktorych mi
> zalezy tez nie, a reszta swiata... to ich problem ;-)))

Spoko, nie jest tak źle :)

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1855
Author: Puck
Date: Tue, 04 Dec 2001 19:03
18 lines
2223 bytes
 Lily of the Valley <lily@premiera.pl> napisała:


> >Moze ludzie tylko sobie wmawiaj?, ?e to jest mi?o??... nie wiem.
> Mysle ze dokladnie tak. :-)

Mówia tak, bo chca koniecznie coś powiedziec... działaja pod wpływem
jakiegos  impulsu  (tepsa?  :)).  Nie  zastanawiają  się, czy tak na
prawde  czują, ale wiedzą, że są w obecnej chwili zafascynowani dana
osoba itd.

[...]
> Nie bez powodu sie mowi ze co z oczu to z serca, prawda? :-)

Oj tak!

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Odp: Kiedy uczucie przechodzi...
#1856
Author: Paulus
Date: Tue, 04 Dec 2001 19:48
15 lines
1325 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:04122001.3433CACF@pucked.blade.net...

> [...]
> > Nie bez powodu sie mowi ze co z oczu to z serca, prawda? :-)
>
> Oj tak!

Oj, nie zawsze...

--
Pozdrawiam
Paulus
GG 1863075
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1824
Author: Lily of the Valley
Date: Wed, 05 Dec 2001 13:41
114 lines
6860 bytes
Tue, 04 Dec 2001 19:59:40 +0100 Puck <puck@go2.pl> w przyplywie
calkowitej desperacji napisal(a):
>> Hehe :-) Mysle ze nie tylko dlatego :-) Rany... czy ja zawsze musze
>> sie wyrazac w tak zawily pokrecony sposob ze malo kto mnie rozumie?
>Nie Ty jedna, ja siebie te? cz?sto nie rozumiem.
Nie nie - JA siebie rozumiem, tylko inni mnie nie rozumieja :-)))

>> I w tym momencie czesto
>> pojawia sie tez pytanie - no jak to, skoro tamto to nie byla milosc to
>> moze teraz tez nie, to moze ja nie umiem kochac... itd. itd...
>Chore,  nie?  
I to jak! :-)

>Ale  to wszystko trzeba na spokojnie. Skoro wydaje nam
>si?,  ??  to  w?a?nie  mi?o??m  to  nie  powinni?my  patrze? na inne
>zwi?zki,    nie   powinni?my  porównywac.  ...?yj  tylko  chwil?  :)
Ja zyje :-))) A teraz to juz wybitnie :-)))))

>> W ogole mozna zwatpic w Milosc...
>Mi?o?? z duzej literki? Wow... nei pomysla? bym o tym...
Heh... Jedna z moich schiz... dluuuugo by wyjasniac :-))))))

>Tak.  Wiele  osób,  po  nieudanym  zwiazku  zamyka  si?  w sobie, co
>najmniej na jaki? czas. 
Na jakis czas trzeba. Inaczej to jest takie... z kwiatka na kwiatek -
to tez nie jest dobre. Trzeba znalezc zloty srodek. Nie zamykac sie na
cztery spusty, ale tez nie rzucac sie z objec jednej (jednego) po
tygodniu w inne...

>Ja wiem, rozumiem, ?e mo?na si? za?ama?, ale
>co?  takiego? Jedno si? ko?czy inne sie zaczyna... 
Czytales Sapkowskiego?

>do zakochania tak
>niewiele  trzeba,  niektórzy  mówi?,  ?e  wystarczy  chwyila,  jedno
>spojrzenie.  
Do zakochania tak, na milosc jednak trzeba wiecej czasu, a Milosc to
juz w ogole... :-)

>Tak  wi?c  po  takiej 'za?amce' trzeba szybko stan?? na
>nogi.  Ile razy wmawiamy sobie, ze to na pewno ta jedyna|ten jedyny.
>A  potem,  kiedy  ju?  och?oniemy po rozstaniu, smiejemy si? z tego:
>"Jak ja mog?em|mog?am tak pomy?le?".
To prawda. Ale to sie widzi dopiero z perspektywy czasu. Ale tez
dobrze ze z kazdym nastepnym znow myslimy ze to jest wlasnie to, bo
inaczej nie umielibysmy sie tak naprawde zaangazowac.

>> A tak bardziej praktycznie, moze to Ci pomoze zrozumiec choc troche
>> moj przydlugawy wywod...
>Jestem  ju?  przyzwyczajony.  hint: kiedy? na grupce apu-k-t pojawi?
jakiej? :-)

>sie  nowy.  zacza?em  go  t?pi?  jak  nikogo innego, bo nie do??, ze
>wsz?dzie  chcia?  wtr?ci?  swoje, przewa?nie nie zrozumia?e, lub tak
>oczywiste,  ?e  a?  denerwuj?ce,  zdanie.  Po  trochu zaczelismy si?
>k?óci?,   a  nasze  k?ótnie  przesz?y  w  d?ugie  posty  o  ludzkich
>zachowaniach  etc.  Nigdy  bym  nie pomy?la?, ?e tak to si? sko?czy.
>Nie  mówi?  oczywi?cie,  ?e  Ty zachowujesz si? tak jak on, 
Dzieeeeki :-)))))

>ale chc?
>zaznaczy?, ?e potrafie si? wczu? w co?, co na pierwszy rzut oka jest
>nie  do  ko?ca  zrozumia?e..  a  po  za tym, jak to on mawia?: ka?de
>do?wiadczenie zyciowe czego? uczy.
A to tez swieta prawda :-)

>> na tyle na ile mozna kochac majac nascie lat...
>Mi kochanie 'maj?c nascie lat' nie przeszkadza.
Ja tez nie mowie ze nie mozna kochac majac nascie lat (sama jeszcze
mam! :-))) Tylko jednak mimo wszystko kocha sie wtedy nieco inaczej
niz chocby pare lat pozniej - dojrzalej... Nie ma sil, czlowiek sie
rozwija. Co nie oznacza ze tamto nie bylo miloscia - bylo. Tylko inna.
Tak samo jak przyjazn dzieci 13 letnich jest inna niz przyjazn w
liceum czy na studiach - ale to tez jest przeciez przyjazn (w kazdym
razie moze byc).

>Wi?c jednak co? w tym jest. Rety... coraz bardziej si? przekonuj? do
>tego,  ?e kocham dziewczyn?, o której ju? dawno zapomnia?em [*]. Nie
>wiem  jak  to jest, ale cz?sto o niej my?le... Wczesniej, w wakacje,
>mysla?em  du?o  mniej...  pozna?em inna dziewczyn? (A.), co? we mnie
>poruszy?a.  Do  tej pory interesowa?em si? tylko A., ale wiedz?c, ?e
>nic  z  tego  nie wyjdzie, a ci?g?ym lataniem za ni? tylko pogarszam
>sytuacj?,  odsun??em  ja  na dalszy plan. Nadal chyba ja kocham, ale
>ju?  nie  potrafi? by? taki jak kiedy?. Ona dla mnie te?, bo za du?o
>miedzi nami zasz?o, za du?o ostrych s?ów, gestów itepe. Teraz staram
>si?  traktowa?  j? jak przyjaciólk?. Moge nawet zacza? gra?, ukrywac
>swoje  prawdziwe  uczucia,  ale  chc?  ?eby  tak  w?a?nei by?o, zeby
>wiedzia?a, ?e moze sie czuc przy mnie spokojnie. tak wi?c
>podswiadomie  chyba,  zacza?em  sobie  przypominac o M. (czyli o tej
>dziewczynie,  o  której  zapomnia?em[*]).  Nie wiem dlaczego w?a?nie
>ona.  Po prostu wracam do czego? sta?ego, chce przeczekac, tak jakby
>wrócic do schronienia, sprawdzonego schronienia.
Moze cos przegapilam - ale dlaczego w takim razie nie jestes z M.?

>> nie powiem ze o tym nie pamietam zupelnie - ale nie mysle o tym.
>Czemu? nie chcesz sobie po wspominac? itepe?
Nie to ze nie chce o tym myslec. Czasem cos mi sie przypomni, ale
generalnie juz dawno stwierdzilam, ze nie chce zyc przeszloscia.
Dlatego. Nie mysle nie dlatego ze akurat o tym nie chce sobie
przypominac, tylko ze tak generalnie za duzo z przeszlosci nie
wspominam - terazniejszosc jest zbyt piekna, przyszlosc trzeba tworzyc
- w to co bylo patrze tylko na tyle zeby wyciagnac wnioski. No i
czasem - zeby sie zrobilo jakos milo, czasem sie wraca do milych chwil
- ale jak mowie, to co JEST - to jest priorytet.

>> Moze jestem jakas pokrecona, ale coz... Mnie to nie przeszkadza, tym na ktorych mi
>> zalezy tez nie, a reszta swiata... to ich problem ;-)))
>Spoko, nie jest tak ?le :)
Ufff ;-)))))

Kwiatki z TobOM ;-)
Lily
"Czemu Cie nie ma na odleglosc reki... czemu mowimy do siebie listami..." (SDM)
Moja fota jest tu: http://www.poznan4u.com.pl/pyrypy/pyrypy.php?state=showuser&userid=353065
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1859
Author: Lily of the Valley
Date: Wed, 05 Dec 2001 13:43
16 lines
1856 bytes
Tue, 04 Dec 2001 20:03:14 +0100 Puck <puck@go2.pl> w przyplywie
calkowitej desperacji napisal(a):
>Mówia tak, bo chca koniecznie co? powiedziec... dzia?aja pod wp?ywem
>jakiegos  impulsu  (tepsa?  :)).  Nie  zastanawiaj?  si?, czy tak na
>prawde  czuj?, ale wiedz?, ?e s? w obecnej chwili zafascynowani dana
>osoba itd.
Tak. W sumie to brakuje mi w jezyku polskim jakiegos okreslenia...
czegos miedzy "kocham Cie" a "zalezy mi na Tobie, podobasz mi sie
itd.". To pierwsze wymaga wielkiej odpowiedzialnosci, bo dla mnie
przynajmniej to strasznie duze slowo... ale to drugie czasem juz nie
wystarcza...

Kwiatki z TobOM ;-)
Lily
"Czemu Cie nie ma na odleglosc reki... czemu mowimy do siebie listami..." (SDM)
Moja fota jest tu: http://www.poznan4u.com.pl/pyrypy/pyrypy.php?state=showuser&userid=353065
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1825
Author: Puck
Date: Wed, 05 Dec 2001 18:16
88 lines
4402 bytes
 Lily of the Valley <lily@premiera.pl> napisała:


> >Nie Ty jedna, ja siebie te? cz?sto nie rozumiem.
> Nie nie - JA siebie rozumiem, tylko inni mnie nie rozumieja :-)))

Ok, powiem to tak: ja też niektórych osób nie rozumiem, np siebie ;)

> >  ...?yj  tylko  chwil?  :)
> Ja zyje :-))) A teraz to juz wybitnie :-)))))

No to chyba dobrze.

> >> W ogole mozna zwatpic w Milosc...
> >Mi?o?? z duzej literki? Wow... nei pomysla? bym o tym...
> Heh... Jedna z moich schiz... dluuuugo by wyjasniac :-))))))

Mamy  czas...  i  kilka linijek zapasu, więc filtr mi nie wytnie. :)

> >Tak.  Wiele  osób,  po  nieudanym  zwiazku  zamyka  si?  w sobie, co
> >najmniej na jaki? czas. 
> Na jakis czas trzeba.

Tak mniej wiecej na pięc minut.

> Inaczej to jest takie... z kwiatka na kwiatek - to tez nie jest dobre.

To  już  skrajnosć.  Nie  mówię,  żeby od razu szukać sobie kogoś do
pary.

> Nie zamykac sie na cztery spusty, ale tez nie rzucac sie z objec
> jednej (jednego) po tygodniu w inne...

No  ofcourese...  z resztą chyba jeśli tak na prawdę się kochało, to
po tygodniu nie przejdzie.

> > Jedno si? ko?czy inne sie zaczyna... 
> Czytales Sapkowskiego?

Nie.

[...]
> Do zakochania tak, na milosc jednak trzeba wiecej czasu, a Milosc to
> juz w ogole... :-)

No co z tą 'Miłością'?

> To prawda. Ale to sie widzi dopiero z perspektywy czasu. Ale tez
> dobrze ze z kazdym nastepnym znow myslimy ze to jest wlasnie to, bo
> inaczej nie umielibysmy sie tak naprawde zaangazowac.

No  ale  w  końcu  na  tym  polega ten cały teatrzyk zwany miłoscią.

> >Jestem  ju?  przyzwyczajony.  hint: kiedy? na grupce apu-k-t pojawi?
> jakiej? :-)

alt.pl.usenet-killers-team

> >Nie  mówi?  oczywi?cie,  ?e  Ty zachowujesz si? tak jak on, 
> Dzieeeeki :-)))))

Prosz.

> > ka?de do?wiadczenie zyciowe czego? uczy.
> A to tez swieta prawda :-)

Wiem, dlatego czasami powtarzam.

[...]
> Ja tez nie mowie ze nie mozna kochac majac nascie lat (sama jeszcze
> mam! :-)))

No i właśnie o to mi chodziło.

> Tylko jednak mimo wszystko kocha sie wtedy nieco inaczej
> niz chocby pare lat pozniej - dojrzalej... Nie ma sil, czlowiek sie
> rozwija.

Jak sobie spojrzę kilka lat wstecz...

[masa śmiecia...]
> Moze cos przegapilam - ale dlaczego w takim razie nie jestes z M.?

Nigdy nie byłem. Straciłem kontakt.


-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1857
Author: Puck
Date: Wed, 05 Dec 2001 18:16
14 lines
2102 bytes
 "Paulus" <paulusNOSPAM@mnc.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> > [...]
> > > Nie bez powodu sie mowi ze co z oczu to z serca, prawda? :-)
> > Oj tak!
> Oj, nie zawsze...

Dla  mnie  tak,  a  omawianie  kazdego przypadku po kolei mija się z
celem.

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1860
Author: Puck
Date: Wed, 05 Dec 2001 18:17
13 lines
2244 bytes
 Lily of the Valley <lily@premiera.pl> napisała:


> Tak. W sumie to brakuje mi w jezyku polskim jakiegos okreslenia...
> czegos miedzy "kocham Cie" a "zalezy mi na Tobie, podobasz mi sie
> itd.". To pierwsze wymaga wielkiej odpowiedzialnosci, bo dla mnie
> przynajmniej to strasznie duze slowo... ale to drugie czasem juz nie
> wystarcza...

Zaraz cos wymyslimy... 'Kocham Cię jak Irlandię'? :))

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Odp: Kiedy uczucie przechodzi...
#1858
Author: Paulus
Date: Wed, 05 Dec 2001 21:19
17 lines
1546 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:05122001.2F29C652@pucked.blade.net...

> > > > Nie bez powodu sie mowi ze co z oczu to z serca, prawda? :-)
> > > Oj tak!
> > Oj, nie zawsze...
>
> Dla  mnie  tak,  a  omawianie  kazdego przypadku po kolei mija się z
> celem.

Oczywiscie, kazdy odbiera to indywidualnie.

--
Pozdrawiam
Paulus
GG 1863075
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1826
Author: Lily of the Valley
Date: Thu, 06 Dec 2001 16:42
58 lines
3834 bytes
Wed, 05 Dec 2001 19:16:24 +0100 Puck <puck@go2.pl> w przyplywie
calkowitej desperacji napisal(a):
>> Nie nie - JA siebie rozumiem, tylko inni mnie nie rozumieja :-)))
>Ok, powiem to tak: ja też niektórych osób nie rozumiem, np siebie ;)
Oki :-)))) A jak jest z rozumieniem Ciebie przez innych? :-)

>> Ja zyje :-))) A teraz to juz wybitnie :-)))))
>No to chyba dobrze.
Niom :-) Nawet bardzo :-) Chociaz.... albo nie, nic..

>> >Mi?o?? z duzej literki? Wow... nei pomysla? bym o tym...
>> Heh... Jedna z moich schiz... dluuuugo by wyjasniac :-))))))
>Mamy  czas...  i  kilka linijek zapasu, więc filtr mi nie wytnie. :)
Generalnie milosc jako bardzo bardzo piekne uczucie, pragnienie dobra
itd. itd. Cos czego nie mozna juz nazwac zakochaniem bo to cos
zdecydowanie wiecej. Ale moze byc niespelniona, moze sie rozpasc
zwiazek, a co najwazniejsze - moze byc jedna, po niej nastepna.
NAtomiast Milosc - jedna jedyna na cale zycie. Cos czego jeszcze mi
nie bylo dane doswiadczyc. Cos czego nie jest w stanie pokonac nic.

>> Na jakis czas trzeba.
>Tak mniej wiecej na pięc minut.
No.... ja bym powiedziala ze... 10 :-)

>> Inaczej to jest takie... z kwiatka na kwiatek - to tez nie jest dobre.
>To  już  skrajnosć.  Nie  mówię,  żeby od razu szukać sobie kogoś do
>pary.
No wlasnie. Zloty srodek - oto klucz do sukcesu ;-)

>> Nie zamykac sie na cztery spusty, ale tez nie rzucac sie z objec
>> jednej (jednego) po tygodniu w inne...
>No  ofcourese...  z resztą chyba jeśli tak na prawdę się kochało, to
>po tygodniu nie przejdzie.
Pewnie ze tak :-)

>> Do zakochania tak, na milosc jednak trzeba wiecej czasu, a Milosc to
>> juz w ogole... :-)
>No co z tą 'Miłością'?
Juz jasne? :-) Chociaz mniej-wiecej...? :-)

>> Tylko jednak mimo wszystko kocha sie wtedy nieco inaczej
>> niz chocby pare lat pozniej - dojrzalej... Nie ma sil, czlowiek sie
>> rozwija.
>Jak sobie spojrzę kilka lat wstecz...
No wlasnie :-))) Aczkolwiek nie znaczy to ze wtedy bylo... gorzej.
Nie, po prostu inaczej. Blad popelnia ktos kto chcialby ktorys z tych
etapow rozwoju przeskoczyc... :-)

>[masa śmiecia...]
>> Moze cos przegapilam - ale dlaczego w takim razie nie jestes z M.?
>Nigdy nie byłem. Straciłem kontakt.
Aaa... brak kontaktu... No tak...
Ale nie masz na nia zadnych namiarow? Zadnych szans? Nic?

Kwiatki z TobOM ;-)
Lily
"Czemu Cie nie ma na odleglosc reki... czemu mowimy do siebie listami..." (SDM)
Moja fota jest tu: http://www.poznan4u.com.pl/pyrypy/pyrypy.php?state=showuser&userid=353065
Re: Kiedy uczucie przechodzi...
#1827
Author: Puck
Date: Thu, 06 Dec 2001 21:08
54 lines
3952 bytes
 Lily of the Valley <lily@premiera.pl> napisała:


> >Ok, powiem to tak: ja też niektórych osób nie rozumiem, np siebie ;)
> Oki :-)))) A jak jest z rozumieniem Ciebie przez innych? :-)

Tego to nie moge na 100% stwierdzić.

> >Mamy  czas...  i  kilka linijek zapasu, więc filtr mi nie wytnie. :)
> Generalnie milosc jako bardzo bardzo piekne uczucie, pragnienie dobra
> itd. itd. Cos czego nie mozna juz nazwac zakochaniem bo to cos
> zdecydowanie wiecej.

NO dobra, mały konflikt pojeci, ale wiem o co chodzi.

> Ale moze byc niespelniona, moze sie rozpasc
> zwiazek, a co najwazniejsze - moze byc jedna, po niej nastepna.

Czyli stan pośredni...

> NAtomiast Milosc - jedna jedyna na cale zycie. Cos czego jeszcze mi
> nie bylo dane doswiadczyc. Cos czego nie jest w stanie pokonac nic.

W to nie wierzę. Nigdy nie uwierzę (chyba, że to prawda i doznam
tego, wtedy uwierzę). 

[...]
> >Jak sobie spojrzę kilka lat wstecz...
> No wlasnie :-))) Aczkolwiek nie znaczy to ze wtedy bylo... gorzej.

W moim wieku... w moim wieku tak to właśnie znaczy. Tzn pierwszego
głebszego uczucia doświadczyłem w ósmen klasie. Postrzegałem to
zupełnie inaczej, ale pamiętam te rozmyslanie wieczorami... tego się
nie zapomina.

> Nie, po prostu inaczej. Blad popelnia ktos kto chcialby ktorys z tych
> etapow rozwoju przeskoczyc... :-)

Nie da się przeskoczyć. po 1 jest 2. Nei można ominąć.

> > > Moze cos przegapilam - ale dlaczego w takim razie nie jestes z M.?
> > Nigdy nie byłem. Straciłem kontakt.
> Aaa... brak kontaktu... No tak...

pozwala zapomnieć....

> Ale nie masz na nia zadnych namiarow? Zadnych szans? Nic?

Mam, mogę mieć... ale... nawet jeśli, to nie pójdę do niej i nie
powiem jej, co do niej czuję. taki już jestem. Nie zmienię się.
Chyba że pod czyimś wpływem, ale nie sądzę. finito.

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads