🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.psychologia.milosc
37 messages
37 total messages Started by howtobealone Wed, 02 Jul 2008 09:24
Małżeńskie perypetie
#174257
Author: howtobealone
Date: Wed, 02 Jul 2008 09:24
79 lines
4019 bytes
Nie wiem czy wybralem dobre miejsce na podzielenie sie moim problemem,
bo
tutaj pewnie bywaja tylko Ci, co te i podobne bolaczki maja na co
dzien,
ale sprobuje.

Dwa lata po slubie - kiedys ktos mi powiedzial, ze wtedy zaczyna sie
kryzys
i jak sie go przetrwa, to juz bedzie jak z gorki, a potem jeszcze 7my
rok
i juz do przodu. Nie wiem ile w tym prawdy, ale na razie scenariusz
sie u
mnie sprawdza. Ale ja nie o kryzysie, chociaz jakis tam przezywamy
obecnie.

Nie wiem czy ktos sie z Was spotkal z czyms takim, ja to nazywam
niedojrzaloscia
emocjonalna, ale moge sie mylic.
Moja malzonka robi mi ostatnio jazdy tak szczeniackie, ze nerwy mnie
zjadaja od
wewnatrz i zastanawiam sie, czy ja jestem jakis dziwny, czy moze ona
ma nie
pokolei w glowie. Krotki opis sytuacji: kilka dni temu powstalo miedzy
nami
drobne nieporozumienie o kompletne glupstwo typu ja chce ogladac w TV
mecz
a ona serial. Kit z tym, odpuscilem jej, poszedlem sobie na spacerek
zeby
odreagowac (nie chcialem w domu robic awantury).. gdy wrocilem po pol
godzinie
oznajmila, ze TERAZ juz moge obejrzec sobie mecz (fajnie, zostalo 10
minut).
No to ja na to chlodnym spojrzeniem "spadaj" (nie bylo ani unoszenia
glosu,
ani nic z tych rzeczy) - ona od razu "jak Ty sie do mnie
odzywasz?" (tez
chlodno), zamknalem drzwi od pokoju, dajac jej do zrozumienia ze mam
ja
gdzies.

Od tego dnia nastaly ciche dni, ale teraz najsmieszniejsze. Jako ze
mialem
juz wczesniej zaplanowany 2-tygodniowy urlop (zona tez wziela kilka
dni
wolnego), zblizal sie powoli czas, kiedy mielismy jechac w gory na
weekend,
a potem jeszcze odwiedzic starych znajomych w Gdansku. Na dzien przed
wyjazdem
w gory oznajmila mi, ze nie jedzie, ze ma to gdzies. Pojechala sobie
na 3 dni
do mamuski (do ktorej notabene zadne moje tlumaczenia nigdy nie
docieraly,
ma mnie za tego najgorszego). No nic, przesiedzialem 3 dni, nie
wiedzac
gdzie sie ruszyc i wkurzajac sie, ze urlop raczej bedzie do dupy, bo
tak sie
zaczyna. Gdy zadzwonila tego trzeciego dnia bedac u mamusi,
powiedziala ze
nie chce jej sie jakos wracac i bedzie pojutrze. No to sie wkurwilem
i
oznajmilem (bez przeklenstw, ale czuc bylo ze jestem uniesiony) ze
niech
w ogole nie wraca i odlozylem sluchawke. Drugiego dnia wieczorem juz
nie odebrala ode mnie telefonu. Wczoraj zas oznajmila, ze do Gdanska
tez
nie pojedzie.

Podsumowujac, czy to normalne, zeby ktos w wieku 30 lat robil takie
dziwne akcje?
Wiem, ze moglbym sobie odpuscic i juz po tym incydencie z meczem
przeprosic ja
(tylko ze czemu ja mam ciagle przepraszac, jesli ona tez ma w tym swoj
udzial??),
wiem ze kazdy kolejny dzien tez moglem wykorzystac do przeprosin, ale
taka sytuacja
podobna miala juz kiedys miejsce i obawiam sie, ze z kazda kolejna
bedzie
to wykorzystywac. Co mi radzicie, oprocz kwestii typu "po co bylo sie
zenic?"...
Re: Malzenskie perypetie
#174258
Author: Oksana
Date: Wed, 02 Jul 2008 09:33
13 lines
1524 bytes
Uzytkownik napisal(a):

> Nie wiem czy wybralem dobre miejsce na podzielenie sie moim problemem,
> bo
> tutaj pewnie bywaja tylko Ci, co te i podobne bolaczki maja na co
> dzien,
> ale sprobuje.

Wybrales dobre miejsce.
Ja mialam tak samo do momentu, gdy maz zwyczjnie mnie nie spral na kwasne
jablko.

Pomoglo.
Re: Malzenskie perypetie
#174259
Author: howtobealone
Date: Wed, 02 Jul 2008 09:42
35 lines
2524 bytes
On 2 Lip, 11:33, "Oksana" <oks...@wp.pl> wrote:
> Wybrales dobre miejsce.
> Ja mialam tak samo do momentu, gdy maz zwyczjnie mnie nie spral na kwasne
> jablko.
>
> Pomoglo.

tzn. nie bardzo rozumiem...


btw. znalazlem w archiwum tej grupy takie cos napisane przez
Marceliona w 2002 roku:

"Heh, PROOBOWAŁEM..... cały czas..... kwiaty co (srednio) dwa
tygodnie. Czuła
słówka itp itd... Ale dobija mnie to, że ONA WYBUCHA przy każdym
niepowodzeniu, jakimś moim błędzie, cokolwiek co zrobię nie po JEJ
myśli....
WYDZIERA SIĘ po prostu, albo obraża, a potem TO JA WŁAŚNIE muszę
praepraszać
za to co się stało..... Kiedyś zrobiłem experyment.... nie pamiętam
już co,
ale zrobiła jakąś wtopę, poważną (pomyślałem, że to dobry moment) i
postąpiłem jak ONA - obraziłem się..( hłe, hłe). I co z tego miałem???
Cichy
TYDZIEŃ... A potem to i tak JA przepraszałem, że się obraziłem.....źle
się
poczułem wtedy.... "

wszystko sie zgadza, no moze oprocz tego, ze zona sie wydziera.. ona
raczej sie nie wydziera,
ale milczy. Kurwa - jak ja bym chcial zeby ona sie wydzierala, a nie
milczala, albo plakala,
albo uciekala do mamusi..... Sorry za przeklenstwo, ale ono dobitnie
pokazuje to co ma pokazac...
Re: Malzenskie perypetie
#174260
Author: Oksana
Date: Wed, 02 Jul 2008 09:50
20 lines
1955 bytes
Użytkownik napisał(a):

> On 2 Lip, 11:33, "Oksana" <oks...@wp.pl> wrote:
>> Wybrales dobre miejsce.
>> Ja mialam tak samo do momentu, gdy maz zwyczjnie mnie nie spral na
>> kwasne jablko.
>>
>> Pomoglo.
>
> tzn. nie bardzo rozumiem...
>
Widzę, że trzeba dosadniej - spuść jej manto.
Jak strzeli focha, to sprzedaj jej liścia i wyjdź do knajpy na piwo.

Ja - przez 2 lata po slubie - nie mogłam dojść do siebie. Dopiero jak mnie
mąż sponiewierał kilka razy, wszystko zaczęło się dobrze układać.

P.S.
Nie buj za mocno w twarz, bo kobiety są wrażliwe na tym punkcie. Najlepiej w
brzuch, nerki, plecy i tył głowy.
Re: Malzenskie perypetie
#174261
Author: howtobealone
Date: Wed, 02 Jul 2008 09:54
17 lines
2061 bytes
On 2 Lip, 11:50, "Oksana" <oks...@wp.pl> wrote:
> Widzę, że trzeba dosadniej - spuść jej manto.
> Jak strzeli focha, to sprzedaj jej liścia i wyjdź do knajpy na piwo.
>
> Ja - przez 2 lata po slubie - nie mogłam dojść do siebie. Dopiero jak mnie
> mąż sponiewierał kilka razy, wszystko zaczęło się dobrze układać.
>
> P.S.
> Nie buj za mocno w twarz, bo kobiety są wrażliwe na tym punkcie. Najlepiej w
> brzuch, nerki, plecy i tył głowy.

nie musisz az tak ironia sypac. To ze Ciebie ktos sponiewieral, nie
znaczy ze
kazdy facet jest taki.
Nawet najwiekszego wroga nie bylbym w stanie uderzyc, wiec daruj sobie
te
Twoje rady.
Re: Malzenskie perypetie
#174263
Author: Aurora Borealis
Date: Wed, 02 Jul 2008 10:36
67 lines
3558 bytes
howtobealone@tlen.pl wrote:
> On 2 Lip, 11:33, "Oksana" <oks...@wp.pl> wrote:
>   
>> Wybrales dobre miejsce.
>> Ja mialam tak samo do momentu, gdy maz zwyczjnie mnie nie spral na kwasne
>> jablko.
>>
>> Pomoglo.
>>     
>
> tzn. nie bardzo rozumiem...
>
>
> btw. znalazlem w archiwum tej grupy takie cos napisane przez
> Marceliona w 2002 roku:
>
> "Heh, PROOBOWAŁEM..... cały czas..... kwiaty co (srednio) dwa
> tygodnie. Czuła
> słówka itp itd... Ale dobija mnie to, że ONA WYBUCHA przy każdym
> niepowodzeniu, jakimś moim błędzie, cokolwiek co zrobię nie po JEJ
> myśli....
> WYDZIERA SIĘ po prostu, albo obraża, a potem TO JA WŁAŚNIE muszę
> praepraszać
> za to co się stało..... Kiedyś zrobiłem experyment.... nie pamiętam
> już co,
> ale zrobiła jakąś wtopę, poważną (pomyślałem, że to dobry moment) i
> postąpiłem jak ONA - obraziłem się..( hłe, hłe). I co z tego miałem???
> Cichy
> TYDZIEŃ... A potem to i tak JA przepraszałem, że się obraziłem.....źle
> się
> poczułem wtedy.... "
>
> wszystko sie zgadza, no moze oprocz tego, ze zona sie wydziera.. ona
> raczej sie nie wydziera,
> ale milczy. Kurwa - jak ja bym chcial zeby ona sie wydzierala, a nie
> milczala, albo plakala,
> albo uciekala do mamusi..... Sorry za przeklenstwo, ale ono dobitnie
> pokazuje to co ma pokazac...
>   
Masz chyba niskie poczucie wlasnej wartosci. Ja rozumiem cala sytuacje 
(bo sam tak mam)
ale musisz wiedziec gdzie sa granice. Puszcza focha - zignoruj, ale nie 
uciekaj - to oznaka slabosci.
Zachowuj sie jak alfa a nie tchorz ktory w momencie slabosci ucieka do 
kata. Zalezy ci na niej -
to zrozumiale - ale nie daj soba poniewierac. Jestes facetem - jestes 
silny, ale tylko fizycznie.
Sam widzisz ze ona jest silniejsza od ciebie - i to nie w pozytywnym 
znaczeniu.
Ja tutaj nie nawoluje do jakichs domowych zamieszek, ale kazdy w zwiazku 
musi znac granice.
Bywa dobrze i bywa zle, trzeba umiec sie porozumiec, a jezeli jedna ze 
stron wybierze zla
metode komunikacji (slawetny foch) to musi sie sparzyc - wczesniej lub 
pozniej (lepiej wczesniej :).
Jak bedziesz pozwalal na te fochy, to zrobi z ciebie szmate do 
wycierania podlogi - za twoja zgoda.

Twardym trza byc, nie mietkim ;)

-- 
------------------------------------------------------------------------

		         Pozdrawia AURORA BOREALIS
       			        -=>/2o$o8\<=-
		" It is not enough to succeed. Others must fail."
------------------------------------------------------------------------
Re: Malzenskie perypetie
#174264
Author: howtobealone
Date: Wed, 02 Jul 2008 10:43
3 lines
1547 bytes
Mam zignorowac, czyli nawet jak mnie wkurwi, nie mówić "spadaj",
"wkurzylas mnie na maksa", tylko włączyć sobie na ten mecz, czy dac
jej spokoj i pogodzic sie z faktem, ze nie musze oglądać meczu?
Re: Małżeńskie perypetie
#174271
Author: assembler
Date: Wed, 02 Jul 2008 11:14
30 lines
2250 bytes
howtobealone@tlen.pl wrote:

> Wiem, ze moglbym sobie odpuscic i juz po tym incydencie z meczem
> przeprosic ja
> (tylko ze czemu ja mam ciagle przepraszac, jesli ona tez ma w tym swoj
> udzial??),
> wiem ze kazdy kolejny dzien tez moglem wykorzystac do przeprosin, ale
> taka sytuacja
> podobna miala juz kiedys miejsce i obawiam sie, ze z kazda kolejna
> bedzie
> to wykorzystywac. Co mi radzicie, oprocz kwestii typu "po co bylo sie
> zenic?"...


Powiedz jej dokładnie to co napisałeś w tym akapicie -
że nie będziesz ciągle przepraszać. Bądź szczery i tyle.
Też nie jesteś bez winy - "spadaj" było zupełnie niepotrzebne.
Albo odpuszczasz i idziesz na spacerek, albo nie.
A ty pozornie odpuściłeś, a potem miałeś pretensje.
A że się za to obraziła i ma gdzieś wszelkie wyjazdy to zupełnie normalne.
Byłaby dziwna jakby zrobiła inaczej. Miałaby udawać że wszystko
jest w porządku? Emocjonalna niedojrzałość to nie jest.

Ale jest druga rzecz - co z niej za kobieta, że nie
odpuści sobie pół godziny głupiego serialu. Chyba
ustępowanie też musi iść pół na pół? A mam wrażenie
że ciągle jej ustępujesz, dla świętego spokoju.
I tu jest największy problem. Tak nie może być, to jest chore.
-- 
assembler
Re: Małżeńskie perypetie
#174272
Author: howtobealone
Date: Wed, 02 Jul 2008 11:17
19 lines
2218 bytes
On 2 Lip, 13:14, assembler <assemb...@poczta.onet.pl> wrote:
> Ale jest druga rzecz - co z niej za kobieta, że nie
> odpuści sobie pół godziny głupiego serialu. Chyba
> ustępowanie też musi iść pół na pół? A mam wrażenie
> że ciągle jej ustępujesz, dla świętego spokoju.
> I tu jest największy problem. Tak nie może być, to jest chore.

tzn. uwazasz, ze normalne jest wyciaganie fochow taaaakiego kalibru z
powodu
slowa "spadaj" ? Nawet nie kurwowalem, nawet nie upilem sie jak swinia
i nie zrobilem
awantury. Az tu nagle za kilka dni nadchodzi termin wspolnego wyjazdu
i kobieta
po kilku cichych dniach nadal kontynuuje swoje obrazenie i rezygnuje
z
wyjazdu. Ja tego nie rozumiem - jestem pewien, ze gdybysmy wspolnie
wyjechali... kilka godzin i wszystko wraca do normy. Jakby jej na tym
zalezalo,
zgodzilaby sie - przeciez kuzwa co ja takiego zlego zrobilem?
Re: Małżeńskie perypetie
#174273
Author: assembler
Date: Wed, 02 Jul 2008 13:27
29 lines
2462 bytes
howtobealone@tlen.pl wrote:
> On 2 Lip, 13:14, assembler <assemb...@poczta.onet.pl> wrote:
>> Ale jest druga rzecz - co z niej za kobieta, że nie
>> odpuści sobie pół godziny głupiego serialu. Chyba
>> ustępowanie też musi iść pół na pół? A mam wrażenie
>> że ciągle jej ustępujesz, dla świętego spokoju.
>> I tu jest największy problem. Tak nie może być, to jest chore.
> 
> tzn. uwazasz, ze normalne jest wyciaganie fochow taaaakiego kalibru z
> powodu
> slowa "spadaj" ? Nawet nie kurwowalem, nawet nie upilem sie jak swinia
> i nie zrobilem
> awantury. Az tu nagle za kilka dni nadchodzi termin wspolnego wyjazdu
> i kobieta
> po kilku cichych dniach nadal kontynuuje swoje obrazenie i rezygnuje
> z
> wyjazdu. Ja tego nie rozumiem - jestem pewien, ze gdybysmy wspolnie
> wyjechali... kilka godzin i wszystko wraca do normy. Jakby jej na tym
> zalezalo,
> zgodzilaby sie - przeciez kuzwa co ja takiego zlego zrobilem?

No owszem. Można robić dużo gorsze rzeczy. Ale pewnie wtedy
by z Tobą nie była w ogóle. Obraziłeś ją, okazałeś brak szacunku.
Tak się mówi do kogoś głupszego od siebie. Każdy różnie reaguje, ja ją rozumiem.
Skoro mieliście ciche dni to mogłeś się spodziewać że nie
będzie chciała jechać, dopóki sobie wszystkiego nie wyjaśnicie.
Pewnie 90% kobiet postąpiłoby tak samo. Może się jakieś tu wypowiedzą?
-- 
assembler
Re: Małżeńskie perypetie
#174274
Author: howtobealone
Date: Wed, 02 Jul 2008 13:45
5 lines
1663 bytes
alez ja glupi: zapomnialem dodac najwazniejsza kwestie: na drugi dzien
po tym feralnym dniu,
jak tylko przyszedłem z pracy próbowałem się do niej przytulić,
chciałem się pogodzić... jednak
ona odrzucała moje prośby i do dzisiaj totalnie mnie ignoruje.
Re: Malzenskie perypetie
#174265
Author: Aurora Borealis
Date: Wed, 02 Jul 2008 14:07
27 lines
2274 bytes
howtobealone@tlen.pl wrote:
> Mam zignorowac, czyli nawet jak mnie wkurwi, nie mówić "spadaj",
> "wkurzylas mnie na maksa", tylko włączyć sobie na ten mecz, czy dac
> jej spokoj i pogodzic sie z faktem, ze nie musze oglądać meczu?
>   
Zignorowac - TAK, nie mowic "spadaj" - TAK, wlaczyc mecz - NIE, dac jej 
spokoj - HELL NIE!!!
Wziac za lape i sila (lub tez po dobroci wyciagnac do: baru, kina, 
teatru, lasu - whatever).
Popadasz panie w dwie skrajnosci. Emituj pozytywne nastawienie, ale badz 
stanowczy.
Jezeli nie skorzysta z twojej oferty, spokojnie, z usmiechem ale 
stanowczo zajmij sie swoimi sprawami.
Zawsze dawaj jej wybor, proponuj uczestniczenie w twoich lub waszych 
zajeciach, ale jezeli
zrezygnuje to daj do zrozumienia ze to zupelnie nie ma wplywu na jakosc 
tych zajec.
Byloby super z nia - bedzie tez dobrze bez niej, a bedzie do dupy jezeli 
w ogole nie bedzie.

-- 
------------------------------------------------------------------------

		         Pozdrawia AURORA BOREALIS
       			        -=>/2o$o8\<=-
		" It is not enough to succeed. Others must fail."
------------------------------------------------------------------------
Re: Małżeńskie perypetie
#174281
Author: Aurora Borealis
Date: Wed, 02 Jul 2008 14:09
40 lines
2600 bytes
assembler wrote:
> howtobealone@tlen.pl wrote:
>
>> Wiem, ze moglbym sobie odpuscic i juz po tym incydencie z meczem
>> przeprosic ja
>> (tylko ze czemu ja mam ciagle przepraszac, jesli ona tez ma w tym swoj
>> udzial??),
>> wiem ze kazdy kolejny dzien tez moglem wykorzystac do przeprosin, ale
>> taka sytuacja
>> podobna miala juz kiedys miejsce i obawiam sie, ze z kazda kolejna
>> bedzie
>> to wykorzystywac. Co mi radzicie, oprocz kwestii typu "po co bylo sie
>> zenic?"...
>
>
> Powiedz jej dokładnie to co napisałeś w tym akapicie -
> że nie będziesz ciągle przepraszać. Bądź szczery i tyle.
> Też nie jesteś bez winy - "spadaj" było zupełnie niepotrzebne.
> Albo odpuszczasz i idziesz na spacerek, albo nie.
> A ty pozornie odpuściłeś, a potem miałeś pretensje.
> A że się za to obraziła i ma gdzieś wszelkie wyjazdy to zupełnie 
> normalne.
> Byłaby dziwna jakby zrobiła inaczej. Miałaby udawać że wszystko
> jest w porządku? Emocjonalna niedojrzałość to nie jest.
>
> Ale jest druga rzecz - co z niej za kobieta, że nie
> odpuści sobie pół godziny głupiego serialu. Chyba
> ustępowanie też musi iść pół na pół? A mam wrażenie
> że ciągle jej ustępujesz, dla świętego spokoju.
> I tu jest największy problem. Tak nie może być, to jest chore.
Kobieta ktory odpusci pol godziny serialu? Oddam za taka moja 
bezprzewodowa mysz ;)

-- 
------------------------------------------------------------------------

		         Pozdrawia AURORA BOREALIS
       			        -=>/2o$o8\<=-
		" It is not enough to succeed. Others must fail."
------------------------------------------------------------------------
Re: Małżeńskie perypetie
#174280
Author: Aurora Borealis
Date: Wed, 02 Jul 2008 14:12
43 lines
2772 bytes
howtobealone@tlen.pl wrote:
> On 2 Lip, 13:14, assembler <assemb...@poczta.onet.pl> wrote:
>   
>> Ale jest druga rzecz - co z niej za kobieta, że nie
>> odpuści sobie pół godziny głupiego serialu. Chyba
>> ustępowanie też musi iść pół na pół? A mam wrażenie
>> że ciągle jej ustępujesz, dla świętego spokoju.
>> I tu jest największy problem. Tak nie może być, to jest chore.
>>     
>
> tzn. uwazasz, ze normalne jest wyciaganie fochow taaaakiego kalibru z
> powodu
> slowa "spadaj" ? Nawet nie kurwowalem, nawet nie upilem sie jak swinia
> i nie zrobilem
> awantury. Az tu nagle za kilka dni nadchodzi termin wspolnego wyjazdu
> i kobieta
> po kilku cichych dniach nadal kontynuuje swoje obrazenie i rezygnuje
> z
> wyjazdu. Ja tego nie rozumiem - jestem pewien, ze gdybysmy wspolnie
> wyjechali... kilka godzin i wszystko wraca do normy. Jakby jej na tym
> zalezalo,
> zgodzilaby sie - przeciez kuzwa co ja takiego zlego zrobilem?
>
>   

"Nawet nie kurwowalem, nawet nie upilem sie jak swinia
i nie zrobilem awantury."

- i nie probuj. Rada prosta ... grzeczna propozycja wspolnego wyjazdu, 
jezeli foch to prosba o przemyslenie
bo rezygnacja nie wchodzi w gre, jezeli nadal foch to wyjazd z kumplem 
lub samemu (samotnosc na krotka mete
jest super). Gwarantuje rozwiazanie po 1 lub 2 takich akcjach (pozytywne 
lub negatywne - bo w chwili
obecnej nie widze u ciebie zadnego). Przynajmniej bedziesz wiedzial na 
czym stoisz.
-- 
------------------------------------------------------------------------

		         Pozdrawia AURORA BOREALIS
       			        -=>/2o$o8\<=-
		" It is not enough to succeed. Others must fail."
------------------------------------------------------------------------
Re: Małżeńskie perypetie
#174275
Author: Aurora Borealis
Date: Wed, 02 Jul 2008 14:15
21 lines
1997 bytes
howtobealone@tlen.pl wrote:
> alez ja glupi: zapomnialem dodac najwazniejsza kwestie: na drugi dzien
> po tym feralnym dniu,
> jak tylko przyszedłem z pracy próbowałem się do niej przytulić,
> chciałem się pogodzić... jednak
> ona odrzucała moje prośby i do dzisiaj totalnie mnie ignoruje.
>   
Zajmij sie swoimi sprawami. Przejdzie jej. A jezeli nie to najwyrazniej 
ma ciebie za sluzaca w domu
i radze powaznie przemyslec przyszlosc takiego zwiazku. Nie chcialbys 
zeby chociaz raz na jakis
czas kobieta przekazala ci swoje uczucia? Chcesz tego? To rob cos, nie 
czekaj, bo przeczekasz zycie.

-- 
------------------------------------------------------------------------

		         Pozdrawia AURORA BOREALIS
       			        -=>/2o$o8\<=-
		" It is not enough to succeed. Others must fail."
------------------------------------------------------------------------
Re: Małżeńskie perypetie
#174277
Author: Oksana
Date: Wed, 02 Jul 2008 15:41
37 lines
3122 bytes
assembler napisał(a):

> howtobealone@tlen.pl wrote:
>> On 2 Lip, 13:14, assembler <assemb...@poczta.onet.pl> wrote:
>>> Ale jest druga rzecz - co z niej za kobieta, że nie
>>> odpuści sobie pół godziny głupiego serialu. Chyba
>>> ustępowanie też musi iść pół na pół? A mam wrażenie
>>> że ciągle jej ustępujesz, dla świętego spokoju.
>>> I tu jest największy problem. Tak nie może być, to jest chore.
>>
>> tzn. uwazasz, ze normalne jest wyciaganie fochow taaaakiego kalibru z
>> powodu
>> slowa "spadaj" ? Nawet nie kurwowalem, nawet nie upilem sie jak
>> swinia i nie zrobilem
>> awantury. Az tu nagle za kilka dni nadchodzi termin wspolnego wyjazdu
>> i kobieta
>> po kilku cichych dniach nadal kontynuuje swoje obrazenie i rezygnuje
>> z
>> wyjazdu. Ja tego nie rozumiem - jestem pewien, ze gdybysmy wspolnie
>> wyjechali... kilka godzin i wszystko wraca do normy. Jakby jej na tym
>> zalezalo,
>> zgodzilaby sie - przeciez kuzwa co ja takiego zlego zrobilem?
>
> No owszem. Można robić dużo gorsze rzeczy. Ale pewnie wtedy
> by z Tobą nie była w ogóle. Obraziłeś ją, okazałeś brak szacunku.
> Tak się mówi do kogoś głupszego od siebie. Każdy różnie reaguje, ja
> ją rozumiem. Skoro mieliście ciche dni to mogłeś się spodziewać że nie
> będzie chciała jechać, dopóki sobie wszystkiego nie wyjaśnicie.
> Pewnie 90% kobiet postąpiłoby tak samo. Może się jakieś tu wypowiedzą?

Koleś jest pipa i tyle.
Kobieta potrzebuje gościa z jajami, a nie kolejną przyjaciólkę.
Ja tylko raz wyjechałam do mamy po kłótni.... Po dwóch dniach klucze już nie
pasowały...

A jesli koles mysli, że po takim zachowaniu może się przytulić i pojechać na
wakacje, to sie zdziwi.
Re: Małżeńskie perypetie
#174282
Author: Oksana
Date: Wed, 02 Jul 2008 15:43
36 lines
2811 bytes
Aurora Borealis napisał(a):

> assembler wrote:
>> howtobealone@tlen.pl wrote:
>>
>>> Wiem, ze moglbym sobie odpuscic i juz po tym incydencie z meczem
>>> przeprosic ja
>>> (tylko ze czemu ja mam ciagle przepraszac, jesli ona tez ma w tym
>>> swoj udzial??),
>>> wiem ze kazdy kolejny dzien tez moglem wykorzystac do przeprosin,
>>> ale taka sytuacja
>>> podobna miala juz kiedys miejsce i obawiam sie, ze z kazda kolejna
>>> bedzie
>>> to wykorzystywac. Co mi radzicie, oprocz kwestii typu "po co bylo
>>> sie zenic?"...
>>
>>
>> Powiedz jej dokładnie to co napisałeś w tym akapicie -
>> że nie będziesz ciągle przepraszać. Bądź szczery i tyle.
>> Też nie jesteś bez winy - "spadaj" było zupełnie niepotrzebne.
>> Albo odpuszczasz i idziesz na spacerek, albo nie.
>> A ty pozornie odpuściłeś, a potem miałeś pretensje.
>> A że się za to obraziła i ma gdzieś wszelkie wyjazdy to zupełnie
>> normalne.
>> Byłaby dziwna jakby zrobiła inaczej. Miałaby udawać że wszystko
>> jest w porządku? Emocjonalna niedojrzałość to nie jest.
>>
>> Ale jest druga rzecz - co z niej za kobieta, że nie
>> odpuści sobie pół godziny głupiego serialu. Chyba
>> ustępowanie też musi iść pół na pół? A mam wrażenie
>> że ciągle jej ustępujesz, dla świętego spokoju.
>> I tu jest największy problem. Tak nie może być, to jest chore.
> Kobieta ktory odpusci pol godziny serialu? Oddam za taka moja
> bezprzewodowa mysz ;)

A fajną masz (mysz, nie kobietę)?
Re: Małżeńskie perypetie
#174279
Author: Aurora Borealis
Date: Wed, 02 Jul 2008 16:24
39 lines
2858 bytes
assembler wrote:
> howtobealone@tlen.pl wrote:
>> On 2 Lip, 13:14, assembler <assemb...@poczta.onet.pl> wrote:
>>> Ale jest druga rzecz - co z niej za kobieta, że nie
>>> odpuści sobie pół godziny głupiego serialu. Chyba
>>> ustępowanie też musi iść pół na pół? A mam wrażenie
>>> że ciągle jej ustępujesz, dla świętego spokoju.
>>> I tu jest największy problem. Tak nie może być, to jest chore.
>>
>> tzn. uwazasz, ze normalne jest wyciaganie fochow taaaakiego kalibru z
>> powodu
>> slowa "spadaj" ? Nawet nie kurwowalem, nawet nie upilem sie jak swinia
>> i nie zrobilem
>> awantury. Az tu nagle za kilka dni nadchodzi termin wspolnego wyjazdu
>> i kobieta
>> po kilku cichych dniach nadal kontynuuje swoje obrazenie i rezygnuje
>> z
>> wyjazdu. Ja tego nie rozumiem - jestem pewien, ze gdybysmy wspolnie
>> wyjechali... kilka godzin i wszystko wraca do normy. Jakby jej na tym
>> zalezalo,
>> zgodzilaby sie - przeciez kuzwa co ja takiego zlego zrobilem?
>
> No owszem. Można robić dużo gorsze rzeczy. Ale pewnie wtedy
> by z Tobą nie była w ogóle. Obraziłeś ją, okazałeś brak szacunku.
> Tak się mówi do kogoś głupszego od siebie. Każdy różnie reaguje, ja ją 
> rozumiem.
> Skoro mieliście ciche dni to mogłeś się spodziewać że nie
> będzie chciała jechać, dopóki sobie wszystkiego nie wyjaśnicie.
> Pewnie 90% kobiet postąpiłoby tak samo. Może się jakieś tu wypowiedzą?
To nie sa kwestie ktore wymagaja wyjasniania. Ciche dni z powodu telewizora?
Sprzedac TV na Allegro - problem z glowy.

-- 
------------------------------------------------------------------------

		         Pozdrawia AURORA BOREALIS
       			        -=>/2o$o8\<=-
		" It is not enough to succeed. Others must fail."
------------------------------------------------------------------------
Re: Ma³¿eñskie perypetie
#174283
Author: Aurora Borealis
Date: Wed, 02 Jul 2008 16:26
53 lines
2937 bytes
Oksana wrote:
> Aurora Borealis napisa³(a):
>
>   
>> assembler wrote:
>>     
>>> howtobealone@tlen.pl wrote:
>>>
>>>       
>>>> Wiem, ze moglbym sobie odpuscic i juz po tym incydencie z meczem
>>>> przeprosic ja
>>>> (tylko ze czemu ja mam ciagle przepraszac, jesli ona tez ma w tym
>>>> swoj udzial??),
>>>> wiem ze kazdy kolejny dzien tez moglem wykorzystac do przeprosin,
>>>> ale taka sytuacja
>>>> podobna miala juz kiedys miejsce i obawiam sie, ze z kazda kolejna
>>>> bedzie
>>>> to wykorzystywac. Co mi radzicie, oprocz kwestii typu "po co bylo
>>>> sie zenic?"...
>>>>         
>>> Powiedz jej dok³adnie to co napisa³e¶ w tym akapicie -
>>> ¿e nie bêdziesz ci±gle przepraszaæ. B±d¼ szczery i tyle.
>>> Te¿ nie jeste¶ bez winy - "spadaj" by³o zupe³nie niepotrzebne.
>>> Albo odpuszczasz i idziesz na spacerek, albo nie.
>>> A ty pozornie odpu¶ci³e¶, a potem mia³e¶ pretensje.
>>> A ¿e siê za to obrazi³a i ma gdzie¶ wszelkie wyjazdy to zupe³nie
>>> normalne.
>>> By³aby dziwna jakby zrobi³a inaczej. Mia³aby udawaæ ¿e wszystko
>>> jest w porz±dku? Emocjonalna niedojrza³o¶æ to nie jest.
>>>
>>> Ale jest druga rzecz - co z niej za kobieta, ¿e nie
>>> odpu¶ci sobie pó³ godziny g³upiego serialu. Chyba
>>> ustêpowanie te¿ musi i¶æ pó³ na pó³? A mam wra¿enie
>>> ¿e ci±gle jej ustêpujesz, dla ¶wiêtego spokoju.
>>> I tu jest najwiêkszy problem. Tak nie mo¿e byæ, to jest chore.
>>>       
>> Kobieta ktory odpusci pol godziny serialu? Oddam za taka moja
>> bezprzewodowa mysz ;)
>>     
>
> A fajn± masz (mysz, nie kobietê)?
>
>
>   
Full-wypas, sluzbowa co prawda ale who cares.

-- 
------------------------------------------------------------------------

		         Pozdrawia AURORA BOREALIS
       			        -=>/2o$o8\<=-
		" It is not enough to succeed. Others must fail."
------------------------------------------------------------------------
Re: Małżeńskie perypetie
#174278
Author: howtobealone
Date: Wed, 02 Jul 2008 18:09
21 lines
2300 bytes
On 2 Lip, 17:41, "Oksana" <oks...@wp.pl> wrote:
> Koleś jest pipa i tyle.
> Kobieta potrzebuje gościa z jajami, a nie kolejną przyjaciólkę.
> Ja tylko raz wyjechałam do mamy po kłótni.... Po dwóch dniach klucze już nie
> pasowały...
>
> A jesli koles mysli, że po takim zachowaniu może się przytulić i pojechać na
> wakacje, to sie zdziwi.


Halo, czy ta Pani na tej grupie pisze serio czy ma juz taki grymas?

O jakim "zachowaniu" piszesz? "że po takim zachowaniu" czyli jakim?
Słowo "spadaj" wypowiedziane w momencie totalnego wkurwienia się,
że mecz (półfinał!) ucieka (uciekł..) mi koło nosa to "takie
zachowanie?"

A co do Twojego faceta z jajami, wymienił zamek i co dalej?
Ile razy uderzył Cię i czy nadal uważasz, że czasem kobieta zasługuje
na manto
od faceta z jajami?
Re: Malzenskie perypetie
#174266
Author: assembler
Date: Wed, 02 Jul 2008 20:58
8 lines
1293 bytes
Aurora Borealis wrote:

> Byloby super z nia - bedzie tez dobrze bez niej, a bedzie do dupy jezeli 
> w ogole nie bedzie.

Obawiam się, że to nie przejdzie - ona za dobrze go już zna...
-- 
assembler
Re: Małżeńskie perypetie
#174284
Author: Aicha
Date: Wed, 02 Jul 2008 21:13
9 lines
1315 bytes
Użytkownik "Aurora Borealis" napisał:

> Kobieta ktory odpusci pol godziny serialu? Oddam za taka moja
> bezprzewodowa mysz ;)

Serial, serial... kiedy ja ostatni raz jakiś serial oglądałam?

-- 
Pozdrawiam - Aicha
Re: Malzenskie perypetie
#174289
Author: michal
Date: Wed, 02 Jul 2008 21:48
28 lines
1535 bytes
Uzytkownik wrote:
...

> Podsumowujac, czy to normalne, zeby ktos w wieku 30 lat robil takie
> dziwne akcje?

Hhmmm, dobre pytanie!

> Wiem, ze moglbym sobie odpuscic i juz po tym incydencie z meczem
> przeprosic ja
> (tylko ze czemu ja mam ciagle przepraszac, jesli ona tez ma w tym swoj
> udzial??),

Hhmmm, dobre pytanie!

> wiem ze kazdy kolejny dzien tez moglem wykorzystac do przeprosin, ale
> taka sytuacja
> podobna miala juz kiedys miejsce i obawiam sie, ze z kazda kolejna
> bedzie
> to wykorzystywac. Co mi radzicie, oprocz kwestii typu "po co bylo sie
> zenic?"...

Hhmmm, dobre pytanie!


-- 
pozdrawiam
michal
Re: Małżeńskie perypetie
#174285
Author: michal
Date: Wed, 02 Jul 2008 21:52
11 lines
1250 bytes
Aicha wrote:
>> Kobieta ktory odpusci pol godziny serialu? Oddam za taka moja
>> bezprzewodowa mysz ;)

> Serial, serial... kiedy ja ostatni raz jakiś serial oglądałam?

Niech zgadnę!... Wczoraj? ;D

-- 
pozdrawiam
michał 
Re: Malzenskie perypetie
#174290
Author: howtobealone
Date: Wed, 02 Jul 2008 21:59
4 lines
1338 bytes
On 2 Lip, 23:48, "michal" <6mich...@gazeta.pl> wrote:
> Hhmmm, dobre pytanie!

hmmmm, nie mniej dobra płenta!
Re: Małżeńskie perypetie
#174286
Author: Aurora Borealis
Date: Fri, 04 Jul 2008 11:31
21 lines
1597 bytes
Aicha wrote:
> Użytkownik "Aurora Borealis" napisał:
>
>   
>> Kobieta ktory odpusci pol godziny serialu? Oddam za taka moja
>> bezprzewodowa mysz ;)
>>     
>
> Serial, serial... kiedy ja ostatni raz jakiś serial oglądałam?
>
>   
Dobra, dobra ... jednakze zezwalam ogladac UFC ... ale tylko w moim 
towarzysztwie.

-- 
------------------------------------------------------------------------

		         Pozdrawia AURORA BOREALIS
       			        -=>/2o$o8\<=-
		" It is not enough to succeed. Others must fail."
------------------------------------------------------------------------
Re: Małżeńskie perypetie
#174287
Author: Aicha
Date: Fri, 04 Jul 2008 19:05
12 lines
1550 bytes
Użytkownik "Aurora Borealis" napisał:

> >> Kobieta ktory odpusci pol godziny serialu? Oddam za taka moja
> >> bezprzewodowa mysz ;)
> > Serial, serial... kiedy ja ostatni raz jakiś serial oglądałam?
> Dobra, dobra ... jednakze zezwalam ogladac UFC ... ale tylko w
> moim towarzysztwie.

A oni są w odcinkach? Bo jak nie, to nie chcem ;P

-- 
Pozdrawiam - Aicha
Re: Małżeńskie perypetie
#174276
Author: nerka
Date: Sun, 06 Jul 2008 01:03
34 lines
2580 bytes
Uytkonik howtobeal...@tlen.pl  napisał:
> ...jak tylko przyszedłem z pracy próbowałem się do niej
> przytulić chciałem się pogodzić... jednak
> ona odrzucała moje prośby i do dzisiaj totalnie mnie ignoruje.

rzeczywiście zagrywki ma jakieś głupie..
na moje oko jej postępowanie wiąże się
z pobytem u mamusi.dla rodziców zawsze
pozostaniemy dziećmi i myślę ,że Twoja żona
poddała się jakiejś sugestii rodzica dlatego
zachowuje się jak naburmuszona nastolatka.
Twoja teściowa wydaje się być silną postacią,
bynajmniej nie taką,która wspiera swoje dziecko
w indywidualnej decyzji...

tv?serial czy mecz...
kupcie drugi tv.rozsądzanie kto jest bardziej
uprzywilejowany w tej sytuacji jest jakąś
totalną bzdurą.nie wiem jak mieszkasz,
czy kawalerce czy z większą rodziną?
ale każdy musi mieć swoją -chociaż małą-
przestrzeń..pole własnej myśli i decyzji,
sobie gdzieś zorganizuj taki ''kąt'' bo zaczniecie
się wzajemnie szarpać i jeszcze Twoja kobieta zrobi
z Ciebie kapcia...bo widać,że raczej należysz do
ludzi godzących się dla świętego spokoju...
mam na zbyciu akurat tv.jest co prawda zepsuty...
już trzeci miesiąc stoi w korytarzu...co się
teraz robi z zepsutymi telewizorami? chciałam
pod osłoną nocy wyrzucić go na śmietnik..
ale nie zmieszcze sie do windy..zainteresowany? ;-)

Pozdrawiam
nerka
Re: Malzenskie perypetie
#174267
Author: dr_After
Date: Sun, 06 Jul 2008 14:25
18 lines
1775 bytes
howtobealone@tlen.pl pisze:
>  Kurwa - jak ja bym chcial zeby ona sie wydzierala, a nie
> milczala, albo plakala,
> albo uciekala do mamusi...
heh. ale to TY jej na to pozwalasz. to TY powodujesz, ze to, co robi 
dziala. To TY pozwalasz soba manipulowac. Skąd pretensje do niej?

Rada: nie reaguj. Olej. Zostaw, znajdz sobie zajęcie. Jak wroci - 
porozmawiaj spokojnie. Jak zacznie znowu byc histeryczką, powtórz 
kurację. Do skutku. Jak nie wróci - nie ma czego żałowac. Chyba, ze 
chcesz do końca życia siedziec pod pantoflem. Podobno są tacy, co to 
lubią...

najwazniejsze - nie wracaj na kolanach, a jezeli nie umiesz inaczej - to 
morda w kubeł i nie podchodz w ogole. Bo przez twoją uleglosc ona tobą 
gardzi. I ty sam też zaczynasz.

drA
Re: Małżeńskie perypetie
#174291
Author: flyer
Date: Fri, 11 Jul 2008 17:43
26 lines
2326 bytes
On 2 Lip, 11:24, howtobeal...@tlen.pl wrote:

> Podsumowujac, czy to normalne, zeby ktos w wieku 30 lat robil takie
> dziwne akcje?
> Wiem, ze moglbym sobie odpuscic i juz po tym incydencie z meczem
> przeprosic ja
> (tylko ze czemu ja mam ciagle przepraszac, jesli ona tez ma w tym swoj
> udzial??),

Czemu miałbyś przepraszać? Meritum nie leży w przepraszaniu, ale w
tym, że nie umiecie sobie ustępować, po ludzku wywalać co myślicie o
sytuacji, rozmawiać ze sobą, narażać się na atak z drugiej strony.

> wiem ze kazdy kolejny dzien tez moglem wykorzystac do przeprosin, ale
> taka sytuacja
> podobna miala juz kiedys miejsce i obawiam sie, ze z kazda kolejna
> bedzie
> to wykorzystywac. Co mi radzicie, oprocz kwestii typu "po co bylo sie
> zenic?"...

Hmmm, zamiast przepraszać napisz Jej co myślisz o Jej postępowaniu.
Droga wielce ryzykowna, wiem coś o tym :), ale lepszej nie ma do
dotarcia się lub falsyfikacji związku. Kto nie ryzykuje, ten wegetuje.

Pozdrawiam niewegetatywnie
Flyer
Re: Malzenskie perypetie
#174292
Author: Kosa
Date: Mon, 21 Jul 2008 01:47
17 lines
1950 bytes
<howtobealone@tlen.pl> wrote in message news:159e118e-b77c-405c-9af7-369310ec401c@x41g2000hsb.googlegroups.com...
> Nie wiem czy wybralem dobre miejsce na podzielenie sie moim problemem,
> bo
ciach

Baba cie nie kocha i tyle. Takie gówno potrafi trwac latami. Raczej szybko sie nie konczy.
Jak kolezanka wyzej mówila musisz ja sprac - ja sam tak zrobilem i stwierdzila, ze ja kocham.
No ale sie rozwiodlem bo dziwki nie chce w domu. I tak juz raczej sie nie zmieni bo cie juz dobrze zna.
Masz tu dwa wybory - albo byc huyem i odejsc albo cipa i zostac.
Mozesz tez ja prac co jakis czas ale ona wtedy cie opusci.
Baba musi sie troszke bac a zarazem kochac. Wiele widze i moze to co mówie jest lub wydaje sie glupota no ale
funkcjonuje w rzeczywistosci, lecz wydaje sie potwierdzac regula ze gdy facet za bardzo kocha to zwiazek sie rozlatuje.
Dotyczy to tylko tych mniej inteligentnych kobiet bo owe majace rozum naprawde sa o wiele lepsze by cos zbudowac.
No ale jesli 'chciales pania to plac za nia' ......

_,_))
Kosa 
Re: Malzenskie perypetie
#174268
Author: Norq
Date: Sun, 03 Aug 2008 11:21
21 lines
1513 bytes
dr_After <nie@istnieje.pl> napisał(a): 

> howtobealone@tlen.pl pisze:
> >  Kurwa - jak ja bym chcial zeby ona sie wydzierala, a nie
> > milczala, albo plakala,
> > albo uciekala do mamusi...
> heh. ale to TY jej na to pozwalasz. to TY powodujesz, ze to, co robi 
> dziala. To TY pozwalasz soba manipulowac. Skąd pretensje do niej?
> 

> gardzi. I ty sam też zaczynasz.
> 
> drA

Doktorku, niezależnie od upływu czasu, wciąż masz celne komentarze...

N. (nieco poza czasem)


-- 
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Malzenskie perypetie
#174269
Author: Aicha
Date: Sun, 03 Aug 2008 12:05
9 lines
1342 bytes
Użytkownik "Norq" napisał:

> N. (nieco poza czasem)

Czasem szkoda. Ale tu rzadko się dzieje cokolwiek (nie mówiąc o
istotnym)...

-- 
Pozdrawiam - Aicha
Re: Małżeńskie perypetie
#174293
Author: Stopek
Date: Mon, 15 Sep 2008 22:51
22 lines
1778 bytes
> Podsumowujac, czy to normalne, zeby ktos w wieku 30 lat robil takie
> dziwne akcje?
> Wiem, ze moglbym sobie odpuscic i juz po tym incydencie z meczem
> przeprosic ja
> (tylko ze czemu ja mam ciagle przepraszac, jesli ona tez ma w tym swoj
> udzial??),
> wiem ze kazdy kolejny dzien tez moglem wykorzystac do przeprosin, ale
> taka sytuacja
> podobna miala juz kiedys miejsce i obawiam sie, ze z kazda kolejna
> bedzie
> to wykorzystywac. Co mi radzicie, oprocz kwestii typu "po co bylo sie
> zenic?"...

Jezeli to taki dla ciebie problem, to weź rozwód, bo z biegiem lat w 
koncu ja zajebiesz. To co, nie widziales wczesniej, ze to jakas dumna 
dupa, pępek świata?
-- 
Pozdrawiam serdecznie - Stopek
Pijesz do mnie, chcesz pogadać? Jabber id: stopek@jabster.pl
Ja żyję tak jak ja chcę, więc wypierdalaj!
I trzymaj się skurwielu jak najdalej z dala.
Re: Malzenskie perypetie
#174270
Author: Stopek
Date: Mon, 15 Sep 2008 22:52
22 lines
1478 bytes
Oksana pisze:
> Uzytkownik napisal(a):
> 
>> Nie wiem czy wybralem dobre miejsce na podzielenie sie moim problemem,
>> bo
>> tutaj pewnie bywaja tylko Ci, co te i podobne bolaczki maja na co
>> dzien,
>> ale sprobuje.
> 
> Wybrales dobre miejsce.
> Ja mialam tak samo do momentu, gdy maz zwyczjnie mnie nie spral na kwasne
> jablko.
> 
> Pomoglo.

W sensie ty go wkurwialas i teraz juz nie wkurwiasz?

-- 
Pozdrawiam serdecznie - Stopek
Pijesz do mnie, chcesz pogadać? Jabber id: stopek@jabster.pl
Ja żyję tak jak ja chcę, więc wypierdalaj!
I trzymaj się skurwielu jak najdalej z dala.
Re: Malzenskie perypetie
#174262
Author: Stopek
Date: Mon, 15 Sep 2008 22:55
20 lines
1905 bytes
> nie musisz az tak ironia sypac. To ze Ciebie ktos sponiewieral, nie
> znaczy ze
> kazdy facet jest taki.
> Nawet najwiekszego wroga nie bylbym w stanie uderzyc, wiec daruj sobie
> te
> Twoje rady.

Pomijajac ironie, ona dobrze mowi. Mozna sie denerwowac, tlumaczyc, ze 
to wkurwia, prosic o jakas wyrozumialosc, ale w koncu zdarza sie, ze 
strona przegina, uwazam, ze czasem takie pierdolniecie (nie wpierdol) 
moze pomoc, jakies potelepanie, odepchnięcie... Kobiety dzimdając nam 
nad uszami nie wiedzą, że stąpają po cienkim lodzie, często, jak się 
tego dowiadują, spuszczają z tonu.
Brutalne, ale prawdziwe.
-- 
Pozdrawiam serdecznie - Stopek
Pijesz do mnie, chcesz pogadać? Jabber id: stopek@jabster.pl
Ja żyję tak jak ja chcę, więc wypierdalaj!
I trzymaj się skurwielu jak najdalej z dala.
Re: Małżeńskie perypetie
#174288
Author: Stopek
Date: Mon, 15 Sep 2008 22:56
15 lines
1543 bytes
> Ale jest druga rzecz - co z niej za kobieta, że nie
> odpuści sobie pół godziny głupiego serialu. Chyba
> ustępowanie też musi iść pół na pół? A mam wrażenie
> że ciągle jej ustępujesz, dla świętego spokoju.
> I tu jest największy problem. Tak nie może być, to jest chore.

A tam, pierdolisz glupoty, w koncu wydrzec jape na cały blok, zjebać i 
koniec kurwa, jak normalnie sie mowi, a to nic, nie dociera. Nie 
toleruje fochów.
-- 
Pozdrawiam serdecznie - Stopek
Pijesz do mnie, chcesz pogadać? Jabber id: stopek@jabster.pl
Ja żyję tak jak ja chcę, więc wypierdalaj!
I trzymaj się skurwielu jak najdalej z dala.
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads