🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.psychologia.milosc
11 messages
11 total messages Started by Kala Mon, 14 Apr 2008 03:25
Czym sobie zalużyłam na Jego obojętność i takie olewające traktowanie?
#173923
Author: Kala
Date: Mon, 14 Apr 2008 03:25
58 lines
5043 bytes
Mam pewien problem. Wiem, pewnie powiecie ze to moja wina i ze nie
powinnam sie tak dawac. Ale od poczatku...
Kuzyn mojego męża jest świeżo po rozwodzie. Jego była żona poznała
kogoś i zaczęła go zdradzać. Chciala odejść a On jej na to pozwoli, bo
uznał że po co na siłę utrzymywać ten związek, skoro przepełniony jest
kłamstwem. Mój mąż stał się Jego powiernikiem. Często spotykają się ze
sobą, długo rozmawiają przez telefon, kuzyn zwierza mu się itd.Wiadomo
chłopak zraził się do kobiet  i raczej nie zamierza w najbliżej
przyszłości pakować się w następne.
Najgorsze jest to, że On w pewnien sposób "zaraził" mojego męża swoim
podejściem do płci przeciwnej, a najbardziej ja to odczuwam. Zaczyna
mnie mierzyć kategoriami byłej żony kuzyna... Jak nie mam ochoty na
seks, to pyta mnie czy może mam kogoś i poprostu z nim współyje,
dlatego nie chce mi sie z Nim kochać. Kiedy ostatnio wracając z pracy
kupiłam sobie seksowną satynową koszulkę do spania (mąż lubi jak
ubieram się w wyzywająco do łóżka), a On znalazł ja w mojej torebce,
to zrobil mi awanture i glupie domysly dlaczego nosze w torebce
koszulki do spania. Nie pomogły tłumaczenia, że kupiłam ją i włożyłam
do torebki, a On ją tam znalazł. (Pomijm już fakt, że szpera w mojej
torebce i lubi też przeglądać telefon szukając nie wiadomo czego).
Kiedyś zdarzało mu się pomagać mi w obowiazkach domowych.Teraz całymi
dniami siedzi przy kompie i jak dzieciak gra w gry. Nie moge liczyć na
Niego w żadnej kwestii pomocy w pracach domowych (sprzatanie,
wynoszenie smieci itd. - jakby to go wogole nie dotyczyło). Jak wraca
z pracy, to godzinami siedzi przy kompie, jedynie co laskawie
przyjdzie na obiad albo na kolacje. A jak zwracam mu uwage, że skoro
nic nie robi to chociaz niech szanuje moją pracę , to zaraz dym że jak
niby on nic nie robi. Wkurwia mnie to niesamowicie. Ale przestalam sie
klocic, bo juz nie mam siły.
Mąz ma nadcisnienie i problemy z sercem, i jak się klocimy, to mowi ze
chcem go wykonczyc, bo on wtedy sie denerwuje - ze niby "pecjalnie
nakrecam klotnie zeby on np mial zawal i zmarl mlodo tak jak jego
ojcie" - Przyznajcie ze trudno o bardziej dziecinne zachowanie. Kiedys
jak sie tak pozarlismy, to specjalnie przewrocil i wkrecal mi ze ma
stan przedzawalowy. Wiem, ze ma problemy i dlatgo staram sie byc
spokojana i chodze kolo niego jak kolo "smierdzacego gowna" za
przeproszeniem, zeby zawsze byl zadowolony i nie mial powodow do
nerwow. Ale ludzie, ja juz nie daje rady.
Kiedy chcem normalnie porozmawiac, to zaraz sie wkurza i kloci kiedy
ma inne zdanie. Nie potrafimy normalnie rozmawiac o naszych
problemach, bo wszystko jest dobrze jak jest wszystko po Jego mysli, a
jak nie to zaraz awantura i ciche dni. A na zakonczenie powiem wam co
ostatnio uslyszalam z Jego ust. Kiedy juz nazbieralo sie we mnie to
wszytko i powiedzialam co mysle, z pretensajmi dlaczego mnie w taki
podly spodob traktuje i nie szanuje mnie, mojej pracy (zarowno tej w
domu jak i zawodowej- ( twierdzi ze powinna zmienic prace bo za malo
zarabiam- chodziaz moje pensja jest troche wyzsza od jego), to mowi ze
na szacunek to trzeba sobie zaluzyc. I ze ja nie zasluguje.
Poradzcie mnie jak ja mam postepowac z tym czlowiekiem. Ciagle tylko o
wszystko podejrzewana i oskarzana.
Ja naprawde nie daje mu powodow - kocham Go, wszystko co chce to ma,
na obiad to co chce to mu robie, codziennie wszystko wyprane i
wyprasowane, w miare porzadek w domu, no i seks- kochamy sie bardzo
czesto. Nawet ja nieraz nie mam ochoty to ulegam, zaby byl zadowolony.
Co ja robie zle?? Staram sie jak moge, a On tego nie docenia. Co
powinnam zmienic zeby zaluzyć na Jego SZACUNEK i milosc taka prawdziwa
jaka powinna byc w malzenstwie?? Prosze pomozcie mi bo juz nie mam
sily...
Re: Czym sobie zalużyłam na Jego obojętność i takie olewające traktowanie?
#173924
Author: Panslavista
Date: Mon, 14 Apr 2008 05:57
62 lines
5391 bytes
Kala napisał(a):

> Mam pewien problem. Wiem, pewnie powiecie ze to moja wina i ze nie
> powinnam sie tak dawac. Ale od poczatku...
> Kuzyn mojego męża jest świeżo po rozwodzie. Jego była żona poznała
> kogoś i zaczęła go zdradzać. Chciala odejść a On jej na to pozwoli, bo
> uznał że po co na siłę utrzymywać ten związek, skoro przepełniony jest
> kłamstwem. Mój mąż stał się Jego powiernikiem. Często spotykają się ze
> sobą, długo rozmawiają przez telefon, kuzyn zwierza mu się itd.Wiadomo
> chłopak zraził się do kobiet  i raczej nie zamierza w najbliżej
> przyszłości pakować się w następne.
> Najgorsze jest to, że On w pewnien sposób "zaraził" mojego męża swoim
> podejściem do płci przeciwnej, a najbardziej ja to odczuwam. Zaczyna
> mnie mierzyć kategoriami byłej żony kuzyna... Jak nie mam ochoty na
> seks, to pyta mnie czy może mam kogoś i poprostu z nim współyje,
> dlatego nie chce mi sie z Nim kochać. Kiedy ostatnio wracając z pracy
> kupiłam sobie seksowną satynową koszulkę do spania (mąż lubi jak
> ubieram się w wyzywająco do łóżka), a On znalazł ja w mojej torebce,
> to zrobil mi awanture i glupie domysly dlaczego nosze w torebce
> koszulki do spania. Nie pomogły tłumaczenia, że kupiłam ją i włożyłam
> do torebki, a On ją tam znalazł. (Pomijm już fakt, że szpera w mojej
> torebce i lubi też przeglądać telefon szukając nie wiadomo czego).
> Kiedyś zdarzało mu się pomagać mi w obowiazkach domowych.Teraz całymi
> dniami siedzi przy kompie i jak dzieciak gra w gry. Nie moge liczyć na
> Niego w żadnej kwestii pomocy w pracach domowych (sprzatanie,
> wynoszenie smieci itd. - jakby to go wogole nie dotyczyło). Jak wraca
> z pracy, to godzinami siedzi przy kompie, jedynie co laskawie
> przyjdzie na obiad albo na kolacje. A jak zwracam mu uwage, że skoro
> nic nie robi to chociaz niech szanuje moją pracę , to zaraz dym że jak
> niby on nic nie robi. Wkurwia mnie to niesamowicie. Ale przestalam sie
> klocic, bo juz nie mam siły.
> Mąz ma nadcisnienie i problemy z sercem, i jak się klocimy, to mowi ze
> chcem go wykonczyc, bo on wtedy sie denerwuje - ze niby "pecjalnie
> nakrecam klotnie zeby on np mial zawal i zmarl mlodo tak jak jego
> ojcie" - Przyznajcie ze trudno o bardziej dziecinne zachowanie. Kiedys
> jak sie tak pozarlismy, to specjalnie przewrocil i wkrecal mi ze ma
> stan przedzawalowy. Wiem, ze ma problemy i dlatgo staram sie byc
> spokojana i chodze kolo niego jak kolo "smierdzacego gowna" za
> przeproszeniem, zeby zawsze byl zadowolony i nie mial powodow do
> nerwow. Ale ludzie, ja juz nie daje rady.
> Kiedy chcem normalnie porozmawiac, to zaraz sie wkurza i kloci kiedy
> ma inne zdanie. Nie potrafimy normalnie rozmawiac o naszych
> problemach, bo wszystko jest dobrze jak jest wszystko po Jego mysli, a
> jak nie to zaraz awantura i ciche dni. A na zakonczenie powiem wam co
> ostatnio uslyszalam z Jego ust. Kiedy juz nazbieralo sie we mnie to
> wszytko i powiedzialam co mysle, z pretensajmi dlaczego mnie w taki
> podly spodob traktuje i nie szanuje mnie, mojej pracy (zarowno tej w
> domu jak i zawodowej- ( twierdzi ze powinna zmienic prace bo za malo
> zarabiam- chodziaz moje pensja jest troche wyzsza od jego), to mowi ze
> na szacunek to trzeba sobie zaluzyc. I ze ja nie zasluguje.
> Poradzcie mnie jak ja mam postepowac z tym czlowiekiem. Ciagle tylko o
> wszystko podejrzewana i oskarzana.
> Ja naprawde nie daje mu powodow - kocham Go, wszystko co chce to ma,
> na obiad to co chce to mu robie, codziennie wszystko wyprane i
> wyprasowane, w miare porzadek w domu, no i seks- kochamy sie bardzo
> czesto. Nawet ja nieraz nie mam ochoty to ulegam, zaby byl zadowolony.
> Co ja robie zle?? Staram sie jak moge, a On tego nie docenia. Co
> powinnam zmienic zeby zaluzyć na Jego SZACUNEK i milosc taka prawdziwa
> jaka powinna byc w malzenstwie?? Prosze pomozcie mi bo juz nie mam
> sily...

Możesz to strescic w kilku slowach?
Re: Czym sobie zalużyłam na Jego obojętność i takie olewające traktowanie?
#173925
Author: ! PIJÓNE ! ZÓMBIE !
Date: Mon, 14 Apr 2008 07:23
5 lines
1215 bytes
Kala pisze:
> Mam pewien problem. Wiem, pewnie powiecie ze to moja wina i ze nie
> powinnam sie tak dawac. 

Dalej nie czytałem, ale może po prostu nie dbasz o higiene?
Re: Czym sobie zalużyłam na Jego obojętność i takie olewające traktowanie?
#173926
Author: michal
Date: Mon, 14 Apr 2008 21:31
74 lines
5797 bytes
Kala wrote:
> Mam pewien problem. Wiem, pewnie powiecie ze to moja wina i ze nie
> powinnam sie tak dawac. Ale od poczatku...
> Kuzyn mojego męża jest świeżo po rozwodzie. Jego była żona poznała
> kogoś i zaczęła go zdradzać. Chciala odejść a On jej na to pozwoli, bo
> uznał że po co na siłę utrzymywać ten związek, skoro przepełniony jest
> kłamstwem. Mój mąż stał się Jego powiernikiem. Często spotykają się ze
> sobą, długo rozmawiają przez telefon, kuzyn zwierza mu się itd.Wiadomo
> chłopak zraził się do kobiet  i raczej nie zamierza w najbliżej
> przyszłości pakować się w następne.
> Najgorsze jest to, że On w pewnien sposób "zaraził" mojego męża swoim
> podejściem do płci przeciwnej, a najbardziej ja to odczuwam. Zaczyna
> mnie mierzyć kategoriami byłej żony kuzyna... Jak nie mam ochoty na
> seks, to pyta mnie czy może mam kogoś i poprostu z nim współyje,
> dlatego nie chce mi sie z Nim kochać. Kiedy ostatnio wracając z pracy
> kupiłam sobie seksowną satynową koszulkę do spania (mąż lubi jak
> ubieram się w wyzywająco do łóżka), a On znalazł ja w mojej torebce,
> to zrobil mi awanture i glupie domysly dlaczego nosze w torebce
> koszulki do spania. Nie pomogły tłumaczenia, że kupiłam ją i włożyłam
> do torebki, a On ją tam znalazł. (Pomijm już fakt, że szpera w mojej
> torebce i lubi też przeglądać telefon szukając nie wiadomo czego).
> Kiedyś zdarzało mu się pomagać mi w obowiazkach domowych.Teraz całymi
> dniami siedzi przy kompie i jak dzieciak gra w gry. Nie moge liczyć na
> Niego w żadnej kwestii pomocy w pracach domowych (sprzatanie,
> wynoszenie smieci itd. - jakby to go wogole nie dotyczyło). Jak wraca
> z pracy, to godzinami siedzi przy kompie, jedynie co laskawie
> przyjdzie na obiad albo na kolacje. A jak zwracam mu uwage, że skoro
> nic nie robi to chociaz niech szanuje moją pracę , to zaraz dym że jak
> niby on nic nie robi. Wkurwia mnie to niesamowicie. Ale przestalam sie
> klocic, bo juz nie mam siły.
> Mąz ma nadcisnienie i problemy z sercem, i jak się klocimy, to mowi ze
> chcem go wykonczyc, bo on wtedy sie denerwuje - ze niby "pecjalnie
> nakrecam klotnie zeby on np mial zawal i zmarl mlodo tak jak jego
> ojcie" - Przyznajcie ze trudno o bardziej dziecinne zachowanie. Kiedys
> jak sie tak pozarlismy, to specjalnie przewrocil i wkrecal mi ze ma
> stan przedzawalowy. Wiem, ze ma problemy i dlatgo staram sie byc
> spokojana i chodze kolo niego jak kolo "smierdzacego gowna" za
> przeproszeniem, zeby zawsze byl zadowolony i nie mial powodow do
> nerwow. Ale ludzie, ja juz nie daje rady.
> Kiedy chcem normalnie porozmawiac, to zaraz sie wkurza i kloci kiedy
> ma inne zdanie. Nie potrafimy normalnie rozmawiac o naszych
> problemach, bo wszystko jest dobrze jak jest wszystko po Jego mysli, a
> jak nie to zaraz awantura i ciche dni. A na zakonczenie powiem wam co
> ostatnio uslyszalam z Jego ust. Kiedy juz nazbieralo sie we mnie to
> wszytko i powiedzialam co mysle, z pretensajmi dlaczego mnie w taki
> podly spodob traktuje i nie szanuje mnie, mojej pracy (zarowno tej w
> domu jak i zawodowej- ( twierdzi ze powinna zmienic prace bo za malo
> zarabiam- chodziaz moje pensja jest troche wyzsza od jego), to mowi ze
> na szacunek to trzeba sobie zaluzyc. I ze ja nie zasluguje.
> Poradzcie mnie jak ja mam postepowac z tym czlowiekiem. Ciagle tylko o
> wszystko podejrzewana i oskarzana.
> Ja naprawde nie daje mu powodow - kocham Go, wszystko co chce to ma,
> na obiad to co chce to mu robie, codziennie wszystko wyprane i
> wyprasowane, w miare porzadek w domu, no i seks- kochamy sie bardzo
> czesto. Nawet ja nieraz nie mam ochoty to ulegam, zaby byl zadowolony.
> Co ja robie zle?? Staram sie jak moge, a On tego nie docenia. Co
> powinnam zmienic zeby zaluzyć na Jego SZACUNEK i milosc taka prawdziwa
> jaka powinna byc w malzenstwie?? Prosze pomozcie mi bo juz nie mam
> sily...

Najpierw zapytaj jego, czego od Ciebie oczekuje. Jeśli masz możliwość 
zarabiać więcej, a nie chcesz, to może warto się zastanowić nad tym. Nie 
kłóć się z nim, jeśli to mu szkodzi. Nie traktuj go jak symulanta, bo 
któregoś dnia możesz się pomylić. Zmień coś w rozmowie, którą nazywasz 
"normalną", bo może zawiera tylko pretensje do niego. Poszukaj w nim zalet, 
bo to niemożliwe, żeby nie miał ich w ogóle.
Jeśli go kochasz naprwadę, zmień porównania chcąc wyrazić zaangażowanie. 
Zastąp "śmierdzące gówno" jakimś przyjemniejszym zwrotem.
No i pomyśl o tym, że Cię nie bije za przesoloną zupę, ani nie molestuje. 
Może jeszcze nie pije i nie pali, tylko zapomniałaś o tym napisać. ;)

-- 
pozdrawiam
michał 
Re: Czym sobie zalużyłam na Jego obojętność i takie olewające traktowanie?
#173927
Author: Hanka
Date: Tue, 15 Apr 2008 07:26
7 lines
1622 bytes
On 14 Kwi, 05:25, Kala <kalinkak...@buziaczek.pl> wrote:

> Ja naprawde nie daje mu powodow - kocham Go, wszystko co chce to ma,
> na obiad to co chce to mu robie, codziennie wszystko wyprane i
> wyprasowane, w miare porzadek w domu...

Skonczylas juz ten remont?
Re: Czym sobie zalużyłam na Jego obojętność i takie olewające traktowanie?
#173928
Author: Kalinka
Date: Tue, 15 Apr 2008 22:22
45 lines
3839 bytes
[...] powinnam zmienic zeby zaluzyć na Jego SZACUNEK i milosc taka prawdziwa
jaka powinna byc w malzenstwie?? Prosze pomozcie mi bo juz nie mam
sily...

Zacząć szanować siebie. Dużo w Was pretensji do siebie. I to się z biegiem 
czasu nasila i gdy nie spojrzysz na siebie i jego z dobrej strony to się 
bedzie nasilać.

Twój mąż siada przy kompie i gra w gry. Ma prawo. Od długości siedzenia i od 
pory zależy jak bardzo ucieka od tego co go tłamsi. Gdy będziesz go obwiniać 
on bedzie jeszcze bardziej zatapiał się w kompa. Mój mąż wie kiedy usiąść 
przy kompie. W dzień siada czasem i gra, ale wtedy kiedy zapyta się: pomóc 
Ci w czymś? Mnie czasem też to drażni, bo chciałabym pogadać. No ale jego 
siedzenie przy kompie mija i znów jesteśmy razem. Mąż wtedy odpoczywa 
psychicznie od realiów. Zrozum to bo widocznie komp to jego samotnia.

Jeśli chodzi zaś o to, że Ci nie pomaga to zwyczajnie go oto poproś. Tak, 
tak. Wystarczy powiedzieć: Proszę wyrzuć śmieci. Proszę przygotuj talerze do 
obiadu. Proszę poodkurzaj pokoje. PROSZE - nie zaszkodzi. Poproś raz 
otwarcie i zostaw męża. Powinien sam zaskoczyć. Za jakieś 15 minut znowu mu 
to powtórz, jeśli nieposkutkuje, być może jest przygnębiony z jakiegoś 
powodu. Tobie też nie chciałoby się czegoś robić gdy jesteś smutna jak ktoś 
Ci powie. Poobserwuj go troszkę i wejdź w jego rytm, ale nie zapominaj o 
sobie. Mów mu o żalach troskach wtedy gdy jest gotowy na to a nie gdy siedzi 
przy kompie. Zresztą zawsze możesz spróbować go poprosić, by przestał grać, 
że musisz o czymś ważnym pogadać.
Mężczyzna jest najlepszym słuchaczem pod słońcem. Gdy mąż mnie słucha, 
przypominam mu jedynie, zeby potwierdził, ze słucha. Czyli co jakiś czas: 
uhm, tak kochanie itd. To zależy od rozmowy. Jesli wymaga tego temat to 
oczywiście oboje zabieramy głos. Zawsze mów od siebie JA, a nie TY ( ty taki 
owaki itd.)

Możliwe, że to co opisałam odbierzesz za ideał. Nie mówię, ze u mnie jest 
tak zawsze. Ale dązymy do ideału i oboje się staramy pracować nad sobą.

Jeszcze a propos tego przygotowania mężowi wszytkiego pod nos. Naprawdę 
stwarza Ci to taką przyjemność? Może nie sprawiać, ale jeśli mąż nie reaguje 
na Twoje dobre uczynki to przestań to robić, a w ten sposób on sam przekona 
się czy tego potrzebuje od Ciebie czy nie. Być może on oczekuje od Ciebie 
nie tego właśnie. To tak jakby do lasu nosić drzewo.

pozdrawiam i życzę owocnej pracy nad sobą :-)

Kalinka 
Re: Czym sobie zalużyłam na Jego obojętność i takie olewające traktowanie?
#173929
Author: kraxon
Date: Wed, 16 Apr 2008 19:58
3 lines
1232 bytes
>> Prosze pomozcie mi bo juz nie mam sily...

Powiedz ze odchodzisz to zobaczysz jak robi sie potulny jak baranek. 
Re: Czym sobie zalużyłam na Jego obojętność i takie olewające traktowanie?
#173930
Author: markar0099
Date: Tue, 22 Apr 2008 12:04
63 lines
5467 bytes
On 14 Kwi, 04:25, Kala <kalinkak...@buziaczek.pl> wrote:
> Mam pewien problem. Wiem, pewnie powiecie ze to moja wina i ze nie
> powinnam sie tak dawac. Ale od poczatku...
> Kuzyn mojego męża jest świeżo po rozwodzie. Jego była żona poznała
> kogoś i zaczęła go zdradzać. Chciala odejść a On jej na to pozwoli, bo
> uznał że po co na siłę utrzymywać ten związek, skoro przepełniony jest
> kłamstwem. Mój mąż stał się Jego powiernikiem. Często spotykają się ze
> sobą, długo rozmawiają przez telefon, kuzyn zwierza mu się itd.Wiadomo
> chłopak zraził się do kobiet  i raczej nie zamierza w najbliżej
> przyszłości pakować się w następne.
> Najgorsze jest to, że On w pewnien sposób "zaraził" mojego męża swoim
> podejściem do płci przeciwnej, a najbardziej ja to odczuwam. Zaczyna
> mnie mierzyć kategoriami byłej żony kuzyna... Jak nie mam ochoty na
> seks, to pyta mnie czy może mam kogoś i poprostu z nim współyje,
> dlatego nie chce mi sie z Nim kochać. Kiedy ostatnio wracając z pracy
> kupiłam sobie seksowną satynową koszulkę do spania (mąż lubi jak
> ubieram się w wyzywająco do łóżka), a On znalazł ja w mojej torebce,
> to zrobil mi awanture i glupie domysly dlaczego nosze w torebce
> koszulki do spania. Nie pomogły tłumaczenia, że kupiłam ją i włożyłam
> do torebki, a On ją tam znalazł. (Pomijm już fakt, że szpera w mojej
> torebce i lubi też przeglądać telefon szukając nie wiadomo czego).
> Kiedyś zdarzało mu się pomagać mi w obowiazkach domowych.Teraz całymi
> dniami siedzi przy kompie i jak dzieciak gra w gry. Nie moge liczyć na
> Niego w żadnej kwestii pomocy w pracach domowych (sprzatanie,
> wynoszenie smieci itd. - jakby to go wogole nie dotyczyło). Jak wraca
> z pracy, to godzinami siedzi przy kompie, jedynie co laskawie
> przyjdzie na obiad albo na kolacje. A jak zwracam mu uwage, że skoro
> nic nie robi to chociaz niech szanuje moją pracę , to zaraz dym że jak
> niby on nic nie robi. Wkurwia mnie to niesamowicie. Ale przestalam sie
> klocic, bo juz nie mam siły.
> Mąz ma nadcisnienie i problemy z sercem, i jak się klocimy, to mowi ze
> chcem go wykonczyc, bo on wtedy sie denerwuje - ze niby "pecjalnie
> nakrecam klotnie zeby on np mial zawal i zmarl mlodo tak jak jego
> ojcie" - Przyznajcie ze trudno o bardziej dziecinne zachowanie. Kiedys
> jak sie tak pozarlismy, to specjalnie przewrocil i wkrecal mi ze ma
> stan przedzawalowy. Wiem, ze ma problemy i dlatgo staram sie byc
> spokojana i chodze kolo niego jak kolo "smierdzacego gowna" za
> przeproszeniem, zeby zawsze byl zadowolony i nie mial powodow do
> nerwow. Ale ludzie, ja juz nie daje rady.
> Kiedy chcem normalnie porozmawiac, to zaraz sie wkurza i kloci kiedy
> ma inne zdanie. Nie potrafimy normalnie rozmawiac o naszych
> problemach, bo wszystko jest dobrze jak jest wszystko po Jego mysli, a
> jak nie to zaraz awantura i ciche dni. A na zakonczenie powiem wam co
> ostatnio uslyszalam z Jego ust. Kiedy juz nazbieralo sie we mnie to
> wszytko i powiedzialam co mysle, z pretensajmi dlaczego mnie w taki
> podly spodob traktuje i nie szanuje mnie, mojej pracy (zarowno tej w
> domu jak i zawodowej- ( twierdzi ze powinna zmienic prace bo za malo
> zarabiam- chodziaz moje pensja jest troche wyzsza od jego), to mowi ze
> na szacunek to trzeba sobie zaluzyc. I ze ja nie zasluguje.
> Poradzcie mnie jak ja mam postepowac z tym czlowiekiem. Ciagle tylko o
> wszystko podejrzewana i oskarzana.
> Ja naprawde nie daje mu powodow - kocham Go, wszystko co chce to ma,
> na obiad to co chce to mu robie, codziennie wszystko wyprane i
> wyprasowane, w miare porzadek w domu, no i seks- kochamy sie bardzo
> czesto. Nawet ja nieraz nie mam ochoty to ulegam, zaby byl zadowolony.
> Co ja robie zle?? Staram sie jak moge, a On tego nie docenia. Co
> powinnam zmienic zeby zaluzyć na Jego SZACUNEK i milosc taka prawdziwa
> jaka powinna byc w malzenstwie?? Prosze pomozcie mi bo juz nie mam
> sily...

Ja na Twoim miejscu odpłacił bym mu pięknym za nadobne.  Traktuj jego
w ten sam sposób co on Ciebie.Powiedz mu ,że na szacunek trzeba sobie
zasłużyć
Re: Czym sobie zalużyłam na Jego obojętność i takie olewające traktowanie?
#173931
Author: Kala
Date: Thu, 24 Apr 2008 03:25
29 lines
3134 bytes
>>Ja na Twoim miejscu odpłacił bym mu pięknym za nadobne.  Traktuj jego
>>w ten sam sposób co on Ciebie.Powiedz mu ,że na szacunek trzeba sobie
>>zasłużyć

Przez to Jego zachowanie to juz calkiem sie wypalam w srodku. Zaczelam
tez brac tabletki na nerwice, uspokajajace i normujace prace serca.
Juz mam powoli dosyc swojego zycia. Ale kiedy proboje porozmawiac zeby
cos sie zmienilo, bo jeszcze troche to mi psycha siadzie i nie dam
rady juz tak dluzej trwac w tym chorym zwiazku, to On twierdzi, ze
sobie wkrecam jakies filmy i ze nie musze brac tych lekow, bo to tylko
moj wymysl zeby zwrocic na siebie uwage.
AA i jeszcze jedna spawa. Wczoraj mielismy w rodzinie pogrzeb. <80km
od naszego rodzinnego miasta>.Poniewaz trzeba bylo kawalek dojechac, a
ze akurat z tamta rodzina sie rzadziej spotykamy ze wzledu na
odleglosc wiec po stypie zostalismy jeszcze troche dluzej zanim
wrocilismy do domu.. No wlasnie. Ale moj genialny maz 10 minut przed
odjazdem stwierdzil ze nie jedzie. Poniewaz to byla ciotka z mojej
strony, On stwierdzil ze Jej nie zna i ze moglby sobie pojechac tylko
jako kierowca bo nie chce Mu sie jechac. (Pojechalam z rodzicami)A
pozatym ma brudne buty, niewyprane gacie i nie ma krawtu wiec nigdzie
nie jedzie. Oczywiscie postawil na swoje.Ok-nie mam pretensji do tego,
bo skoro nie czul takiej potrzeby to nie musial jechac. Ale jak
wrocilam do domu to mi taki dym zrobil-ze po co my tam wogole po
pogrzebie zostalismy- ze cala nasza rodzina jest poje*** bo sobie z
pogrzebu robimy imprezy rodzinne. I wogole ze powinnam odrazu wracac
do domu, bo zapomialam ze mam meza i dom. Za kare ze tak zrobilam nie
dal mi dzis rano samochodu. No az brak slow-Juz nie mam sily o tym
pisac co sie dzieje bo jest mi poprostu wstyd-ze jestem taka
glupia.Naprawde glupia :((((
Re: Czym sobie zalużyłam na Jego obojętność i takie olewające traktowanie?
#173933
Author: markar0099
Date: Sat, 26 Apr 2008 01:06
39 lines
3860 bytes
On 24 Kwi, 04:25, Kala <kalinkak...@buziaczek.pl> wrote:
> >>Ja na Twoim miejscu odpłacił bym mu pięknym za nadobne.  Traktuj jego
> >>w ten sam sposób co on Ciebie.Powiedz mu ,że na szacunek trzeba sobie
> >>zasłużyć
>
> Przez to Jego zachowanie to juz calkiem sie wypalam w srodku. Zaczelam
> tez brac tabletki na nerwice, uspokajajace i normujace prace serca.
> Juz mam powoli dosyc swojego zycia. Ale kiedy proboje porozmawiac zeby
> cos sie zmienilo, bo jeszcze troche to mi psycha siadzie i nie dam
> rady juz tak dluzej trwac w tym chorym zwiazku, to On twierdzi, ze
> sobie wkrecam jakies filmy i ze nie musze brac tych lekow, bo to tylko
> moj wymysl zeby zwrocic na siebie uwage.
> AA i jeszcze jedna spawa. Wczoraj mielismy w rodzinie pogrzeb. <80km
> od naszego rodzinnego miasta>.Poniewaz trzeba bylo kawalek dojechac, a
> ze akurat z tamta rodzina sie rzadziej spotykamy ze wzledu na
> odleglosc wiec po stypie zostalismy jeszcze troche dluzej zanim
> wrocilismy do domu.. No wlasnie. Ale moj genialny maz 10 minut przed
> odjazdem stwierdzil ze nie jedzie. Poniewaz to byla ciotka z mojej
> strony, On stwierdzil ze Jej nie zna i ze moglby sobie pojechac tylko
> jako kierowca bo nie chce Mu sie jechac. (Pojechalam z rodzicami)A
> pozatym ma brudne buty, niewyprane gacie i nie ma krawtu wiec nigdzie
> nie jedzie. Oczywiscie postawil na swoje.Ok-nie mam pretensji do tego,
> bo skoro nie czul takiej potrzeby to nie musial jechac. Ale jak
> wrocilam do domu to mi taki dym zrobil-ze po co my tam wogole po
> pogrzebie zostalismy- ze cala nasza rodzina jest poje*** bo sobie z
> pogrzebu robimy imprezy rodzinne. I wogole ze powinnam odrazu wracac
> do domu, bo zapomialam ze mam meza i dom. Za kare ze tak zrobilam nie
> dal mi dzis rano samochodu. No az brak slow-Juz nie mam sily o tym
> pisac co sie dzieje bo jest mi poprostu wstyd-ze jestem taka
> glupia.Naprawde glupia :((((

Nie wiem co ty jeszcze z robisz w tym związku? Chociaż trudno nazwać
to związkiem.(jest związek  tylko z twojej strony),on ma w twojej
osobie służącą i kochankę.Wspomniałaś też ,że zarabiasz więcej od
niego więc również go poniekąd utrzymujesz! To oczym opowiadasz nazywa
się ubezwłasnowolnieniem oraz znęcaniem się psychicznym.Ile jeszcze
wytrzymasz?  Po co Ci takie życie?Możesz przecież być szczęśliwą osobą
ale nie z nim.Nie szanuje Ciebie, Twojej rodziny,ani Twoich uczuć.To
nie jest wporządku. Pozdrawiam
Re: Czym sobie zalużyłam na Jego obojętność i takie olewające traktowanie?
#173934
Author: Ikselka
Date: Sat, 26 Apr 2008 16:48
107 lines
6473 bytes
Dnia Sun, 13 Apr 2008 20:25:56 -0700 (PDT), Kala napisał(a):

> Mam pewien problem. Wiem, pewnie powiecie ze to moja wina i ze nie
> powinnam sie tak dawac. Ale od poczatku...
> Kuzyn mojego męża jest świeżo po rozwodzie. Jego była żona poznała
> kogoś i zaczęła go zdradzać. Chciala odejść a On jej na to pozwoli, bo
> uznał że po co na siłę utrzymywać ten związek, skoro przepełniony jest
> kłamstwem. Mój mąż stał się Jego powiernikiem. Często spotykają się ze
> sobą, długo rozmawiają przez telefon, kuzyn zwierza mu się itd.Wiadomo
> chłopak zraził się do kobiet  i raczej nie zamierza w najbliżej
> przyszłości pakować się w następne.
> Najgorsze jest to, że On w pewnien sposób "zaraził" mojego męża swoim
> podejściem do płci przeciwnej, a najbardziej ja to odczuwam. Zaczyna
> mnie mierzyć kategoriami byłej żony kuzyna... Jak nie mam ochoty na
> seks, to pyta mnie czy może mam kogoś i poprostu z nim współyje,
> dlatego nie chce mi sie z Nim kochać. Kiedy ostatnio wracając z pracy
> kupiłam sobie seksowną satynową koszulkę do spania (mąż lubi jak
> ubieram się w wyzywająco do łóżka), a On znalazł ja w mojej torebce,
> to zrobil mi awanture i glupie domysly dlaczego nosze w torebce
> koszulki do spania. Nie pomogły tłumaczenia, że kupiłam ją i włożyłam
> do torebki, a On ją tam znalazł. (Pomijm już fakt, że szpera w mojej
> torebce i lubi też przeglądać telefon szukając nie wiadomo czego).

Czy on często jest nieobecny w domu (poza godzinami pracy, oczywiście)?
Tak mi to jakoś brzydko wygląda...

> Kiedyś zdarzało mu się pomagać mi w obowiazkach domowych.Teraz całymi
> dniami siedzi przy kompie i jak dzieciak gra w gry. Nie moge liczyć na
> Niego w żadnej kwestii pomocy w pracach domowych (sprzatanie,
> wynoszenie smieci itd. - jakby to go wogole nie dotyczyło). Jak wraca
> z pracy, to godzinami siedzi przy kompie, jedynie co laskawie
> przyjdzie na obiad albo na kolacje. A jak zwracam mu uwage, że skoro
> nic nie robi to chociaz niech szanuje moją pracę , to zaraz dym że jak
> niby on nic nie robi. Wkurwia mnie to niesamowicie. Ale przestalam sie
> klocic, bo juz nie mam siły.

A musisz wynosić te śmieci? Zostaw...
W końcu też możesz siąść przy kompie, niech ustąpi Ci przy nim miejsca :-)
Niby trochę żartuję, ale jednak nie całkiem.


> Mąz ma nadcisnienie i problemy z sercem, i jak się klocimy, to mowi ze
> chcem go wykonczyc, bo on wtedy sie denerwuje - ze niby "pecjalnie
> nakrecam klotnie zeby on np mial zawal i zmarl mlodo tak jak jego
> ojcie" - Przyznajcie ze trudno o bardziej dziecinne zachowanie.

To nie jest dziecinne. To perfidny, podły szantaż, niegodny mężczyzny.

> Kiedys
> jak sie tak pozarlismy, to specjalnie przewrocil i wkrecal mi ze ma
> stan przedzawalowy.

Następnym razem wezwij pogotowie. Serio. Odechce mu sie komedii, jeśli nic
mu nie jest. A jeśli mu coś jest, no to chyba też lepiej wezwać lekarza :-)

>  Wiem, ze ma problemy i dlatgo staram sie byc
> spokojana i chodze kolo niego jak kolo "smierdzacego gowna" za
> przeproszeniem, zeby zawsze byl zadowolony i nie mial powodow do
> nerwow. Ale ludzie, ja juz nie daje rady.

Czemu tak o nim mówisz? Mnie by coś takiego nawet przez myśl nie przeszło o
moim mężu. No, może w sumie dlatego, że nie mam powodów...


> Kiedy juz nazbieralo sie we mnie to
> wszytko i powiedzialam co mysle, z pretensajmi dlaczego mnie w taki
> podly spodob traktuje i nie szanuje mnie, mojej pracy (zarowno tej w
> domu jak i zawodowej- ( twierdzi ze powinna zmienic prace bo za malo
> zarabiam- chodziaz moje pensja jest troche wyzsza od jego),

Świat się przewraca. Czy on czasem nie ma na myśli konkretnej, lepiej
płatnej "pracy"?
Sorry, to złośliwy żart, ale w głowie się to nie mieści, aby głowa rodziny
babę wysyłała po zarobek, zwłaszcza po dodatkowy zarobek.


> na szacunek to trzeba sobie zaluzyc. I ze ja nie zasluguje.
> Poradzcie mnie jak ja mam postepowac z tym czlowiekiem. Ciagle tylko o
> wszystko podejrzewana i oskarzana.
> Ja naprawde nie daje mu powodow - kocham Go, wszystko co chce to ma,
> na obiad to co chce to mu robie, codziennie wszystko wyprane i
> wyprasowane, w miare porzadek w domu, no i seks- kochamy sie bardzo
> czesto. Nawet ja nieraz nie mam ochoty to ulegam, zaby byl zadowolony.
> Co ja robie zle?? 


Wszystko. Wychowałaś go na egoistę w związku. Tak to wygląda. Tak było
niestety i z moimi rodzicami...  W końcu kiedy mama zmarła, ojciec płakał
tylko nad sobą, opuszczoną sierotą... bardzo rzewnie potrafił płakać wtedy.
Ech, dośc szczegółow. Wypisz, wymaluj. Jak jedno nie potrafi docenić
wysiłków drugiego, to się robi karykatura małżeństwa; nawet jeśli to drugie
jest ciche i spokojne, to tylko do czasu: albo wybuchnie, albo umrze - tak
czy tak w poczuciu egoisty robiąc mu straszną krzywdę...

> Staram sie jak moge, a On tego nie docenia. Co
> powinnam zmienic zeby zaluzyć na Jego SZACUNEK i milosc taka prawdziwa
> jaka powinna byc w malzenstwie?? Prosze pomozcie mi bo juz nie mam
> sily...

Nie wiem. Boję się, że jest już trochę za późno na zmiany. Gwałtowne próby
zmian mogą tylko pogorszyć sprawę. Ale może ktoś inny tu coś wymyśli...

-- 
XL wiosenna :-)

Mój serwer to news.gazeta.pl (bez przekierowań przez inne), email
ikselk@gazeta.pl., podany także w nagłówku.
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads