🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.psychologia.milosc
18 messages
18 total messages Started by Marta Sun, 09 Dec 2007 19:03
ile jest prawdy w stwierdzeniu,
#172048
Author: Marta
Date: Sun, 09 Dec 2007 19:03
4 lines
1001 bytes
że "miłości nie można odrzucić"?
a co byłoby, jeśli trzeba, ponieważ jest niemałżeńska?

Marta 
Re: ile jest prawdy w stwierdzeniu,
#172049
Author: Dreczyciel
Date: Sun, 09 Dec 2007 19:24
15 lines
1465 bytes
"Marta" <mkk74@op.pl> wrote in message news:fjhe7f$jf7$1@atlantis.news.tpi.pl...
> że "miłości nie można odrzucić"?
> a co byłoby, jeśli trzeba, ponieważ jest niemałżeńska?
>
> Marta

Moze mylisz milosc z namietnoscia. Tak wglebiajac sie to chodzi o doswiadczanie milosci malzenskiej
i niemalzenskiej jednoczesnie? Czy moze ta malzenska tutaj nie istnieje wg ciebie ale za to
jest ta niemalzenska ktora trzeba(??) odrzucic? Milosc to milosc i nie zna klasyfikacji.
Odrzucic milosc to..nie kochac. Czy trzeba nie kochac?

Uszanowanie

~~~Dreczyciel~~~ 
Re: ile jest prawdy w stwierdzeniu,
#172050
Author: Marta
Date: Sun, 09 Dec 2007 19:42
46 lines
2798 bytes
Dreczyciel:
> Moze mylisz milosc z namietnoscia.

nieee..., sprzęgam w moim pytaniu bardzo świadomie uczucie z namiętnością i 
nazywam to miłością, właściwie?
obawiam się, że nie dostanę na to jednoznacznej odpowiedzi?

> Tak wglebiajac sie to chodzi o doswiadczanie milosci malzenskiej i 
> niemalzenskiej jednoczesnie?

nie.
tak wgłębiając się, to chodzi o doświadczanie tej Twoje chytre? pytanie nt 
dwóch naraz, ale hm... nie.

> Czy moze ta malzenska tutaj nie istnieje wg ciebie ale za to jest ta 
> niemalzenska ktora trzeba(??) odrzucic?

kolejne dobre pytanie Dręczyciela. Podręcz mnie nimi bardziej.
są uczucia, które wyrywają się z innego toru, są gorące, pragnienia, 
namiętności, wzrok, pożądanie, przyjemna troskliwość, wspólne oddychanie, 
chęć uczestniczenia w każdym momencie tego co robię, ładna adoracja, 
przyjemny feeling i wielka seksualność tego zdarzenia.
na niej nie koniec, gorzej jest, kiedy chce się w tym dostrzegać mistycyzm, 
na który stać singli, a nie mężatki....
może stąd to pytanie.
kobieta jest jakoby zapałką na zakręcie.
zakręci ją i się złamie lub obrośnie w stopniowo narastającą wartswę lodu 
wokół jej serca i boi się, że pozwoli odejść pasji.
a tego nie odżałowaaby do końca życia.
Dręczycielu.

> Milosc to milosc i nie zna klasyfikacji.

szklanka złota dla Ciebie, z lodem lub bez.
puryści umarliby, gdyby wiedzieli co teraz do Ciebie napisałam.
to jak z tym stwierdzeniem wobec kobiety u psychoterapeuty:
"cokolwiek pani od dzisiaj zrobi, zrobi pani bez poczucia winy..."

> Odrzucic milosc to..nie kochac. Czy trzeba nie kochac?

niczego w życiu nie żałuję, żałwałabym jedynie niekochania.

> Uszanowanie

woczyzaglądająca i prawie odchodząca
M. 
Re: ile jest prawdy w stwierdzeniu,
#172052
Author: JaKasia
Date: Sun, 09 Dec 2007 21:06
48 lines
2818 bytes
Użytkownik "Marta" <mkk74@op.pl> napisał w wiadomości
news:fjhgq0$d98$1@nemesis.news.tpi.pl

> na niej nie koniec, gorzej jest, kiedy chce się w tym dostrzegać
> mistycyzm, na który stać singli, a nie mężatki....

Nie wiem co ma mistycyzm do bycia singlem a mężatką?
Akurat mistycyzm jest chyba jakoś szczególnie poza tym podziałem.
Jeśli nie jest - to chyba nie jest mistycyzm.

Ale napisałas dosyc wymownie "kiedy chce się w tym dostrzegać
mistycyzm". No własnie. Bardzo wyraźna wskazówka, że
prawdopodobnie się brnie w złudzenie. Z potrzeby przeżycia
czegoś wyjątkowego nie chce się widzieć w nowym związku
samej namiętności, która wywalana jest wszak nie tylko
przez fizyczność. Stąd ludzie często upierają się, ze to nie jest
tylko namietnośc, bo 'to porozumienie duchowe", ta głębia spojrzenia",
ten nieuchwytny czar". A przecież własnie te odkrycia wyzwalają
w niektórych z nas namietność.

Podsumowując: potrzeby konkretne są w nas (np. chęć przezycia
z partnerem mistycznego zjednoczenia), i w sprzyjajacych
okolicznosciach nagle widzimy w jakimś człowieku ich
_potencjalne_ spełnienie. Ale ci ludzie (ten człowiek) po prostu
sa tylko wyzwalaczami naszych potrzeb a nie nosnikami magii.

Sądzę, ze po prostu niektórzy łatwiej w nas "to cos" wyzwalają,
a inni słabiej. Ale jesli w tę iluzje wyjątkowości bardzo uwierzymy,
to jest szansa przezyć zaiste mistyczną miłość.
Zazwyczaj jednak iluzja sie z czasem rozwiewa, tym szybciej
im silniej przypisalismy magię do naszego partnera,
do jego cech, zachowań zamiast szukać jej w nas samych,
w naszym potencjalnie magicznym doznaniu...

Tak to jakos widzę. :)

- JaKasia










- JaKasia
Re: ile jest prawdy w stwierdzeniu,
#172051
Author: Dreczyciel
Date: Sun, 09 Dec 2007 21:08
68 lines
3534 bytes
"Marta" <mkk74@op.pl> wrote in message news:fjhgq0$d98$1@nemesis.news.tpi.pl...
> Dreczyciel:
>> Moze mylisz milosc z namietnoscia.
>
> nieee..., sprzęgam w moim pytaniu bardzo świadomie uczucie z namiętnością i nazywam to miłością, właściwie?
> obawiam się, że nie dostanę na to jednoznacznej odpowiedzi?
>

Oj chyba jej nigdy nie dostaniesz.)

>> Tak wglebiajac sie to chodzi o doswiadczanie milosci malzenskiej i niemalzenskiej jednoczesnie?
>
> nie.
> tak wgłębiając się, to chodzi o doświadczanie tej Twoje chytre? pytanie nt dwóch naraz, ale hm... nie.
>

A wiec nie? ) Najwiecej odpowiedzi kryje sie w tym ' hm..' )))


>> Czy moze ta malzenska tutaj nie istnieje wg ciebie ale za to jest ta niemalzenska ktora trzeba(??) odrzucic?
>
> kolejne dobre pytanie Dręczyciela. Podręcz mnie nimi bardziej.
> są uczucia, które wyrywają się z innego toru, są gorące, pragnienia, namiętności, wzrok, pożądanie, przyjemna troskliwość, wspólne 
> oddychanie, chęć uczestniczenia w każdym momencie tego co robię, ładna adoracja, przyjemny feeling i wielka seksualność tego 
> zdarzenia.
> na niej nie koniec, gorzej jest, kiedy chce się w tym dostrzegać mistycyzm, na który stać singli, a nie mężatki....
> może stąd to pytanie.
> kobieta jest jakoby zapałką na zakręcie.
> zakręci ją i się złamie lub obrośnie w stopniowo narastającą wartswę lodu wokół jej serca i boi się, że pozwoli odejść pasji.
> a tego nie odżałowaaby do końca życia.
> Dręczycielu.
>

Bojazn wiec przed utrata przyjemnosci, szczescia czy potrzeby bycia potrzebna?
Chyba nie bojazn przed utrata milosci??
Milosc trwa wiecznie?!   I eee.. nie mozna jej utracic (?) ))
Zastanow sie czy i czego (kogo?) sie boisz.

>> Milosc to milosc i nie zna klasyfikacji.
>
> szklanka złota dla Ciebie, z lodem lub bez.
> puryści umarliby, gdyby wiedzieli co teraz do Ciebie napisałam.
> to jak z tym stwierdzeniem wobec kobiety u psychoterapeuty:
> "cokolwiek pani od dzisiaj zrobi, zrobi pani bez poczucia winy..."
>

Ha. Purysci raczej nie przejeliby sie z powodu mocnej 'skazitelnosci' kobiecej )
To stwierdzenie przetlumaczylbym tak:
'cokolwiek pani od dzisiaj zrobi, zrobi pani jak pani dyktuje uczucie...'


>> Odrzucic milosc to..nie kochac. Czy trzeba nie kochac?
>
> niczego w życiu nie żałuję, żałwałabym jedynie niekochania.
>

No pieknie ) Nie zaluj, kochaj..!

>> Uszanowanie
>
> woczyzaglądająca i prawie odchodząca
> M.

Niezdecydowana? )

Pozdrawiam
Dreczyciel
Re: ile jest prawdy w stwierdzeniu,
#172054
Author: Andrzej Litewka
Date: Mon, 10 Dec 2007 20:54
9 lines
1341 bytes
"Marta" news:fjhgq0$d98$1@nemesis.news.tpi.pl

> niczego w życiu nie żałuję, żałwałabym jedynie niekochania.

Gadanie....
Jakby Cię tak podrążył dłużej, to zapewne coś tam by wydłubał czego dziś
żałujesz z wykluczeniem niekochania.
Z tym "niczego nie żałuję" to tak jak z tym, że praktycznie każdy zapytany
czy ma poczucie humoru odpowie, że ma... A prawda jest w rzeczywistości inna.
Re: ile jest prawdy w stwierdzeniu,
#172055
Author: michal
Date: Mon, 10 Dec 2007 22:30
15 lines
1353 bytes
Użytkownik "Marta" napisał w wiadomości:

> że "miłości nie można odrzucić"?
> a co byłoby, jeśli trzeba, ponieważ jest niemałżeńska?

Odwieczny dylemat. Przwecież są miłości i miłości oraz małżeństwa i 
małżeństwa. :)
Zastanawiam się, czy można w duchu szacunku dla miłości nie odrzucić jej... 
a nie konsumować ze wzglądu na... coś tam. Bo przecież miłość, jeśli się 
odrzuca, to razem z człowiekiem. :)

-- 
pozdrawiam
michał
Re: ile jest prawdy w stwierdzeniu,
#172056
Author: JaKasia
Date: Mon, 10 Dec 2007 22:38
10 lines
1496 bytes
Użytkownik "michal" <6michal9@gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:fjkelo$cel$2@inews.gazeta.pl


> Zastanawiam się, czy można w duchu szacunku dla miłości nie odrzucić
> jej... a nie konsumować ze wzglądu na... coś tam. Bo przecież miłość,
> jeśli się odrzuca, to razem z człowiekiem. :)

Ale można odrzucić związek fizyczny nie odrzucając miłości i człowieka.
Nawet myślę, że można odrzucić związek z miłości do człowieka.
Re: ile jest prawdy w stwierdzeniu,
#172053
Author: michal
Date: Mon, 10 Dec 2007 22:42
43 lines
3091 bytes
Użytkownik "JaKasia" napisał w wiadomości

>> na niej nie koniec, gorzej jest, kiedy chce się w tym dostrzegać
>> mistycyzm, na który stać singli, a nie mężatki....

> Nie wiem co ma mistycyzm do bycia singlem a mężatką?
> Akurat mistycyzm jest chyba jakoś szczególnie poza tym podziałem.
> Jeśli nie jest - to chyba nie jest mistycyzm.

> Ale napisałas dosyc wymownie "kiedy chce się w tym dostrzegać
> mistycyzm". No własnie. Bardzo wyraźna wskazówka, że
> prawdopodobnie się brnie w złudzenie. Z potrzeby przeżycia
> czegoś wyjątkowego nie chce się widzieć w nowym związku
> samej namiętności, która wywalana jest wszak nie tylko
> przez fizyczność. Stąd ludzie często upierają się, ze to nie jest
> tylko namietnośc, bo 'to porozumienie duchowe", ta głębia spojrzenia",
> ten nieuchwytny czar". A przecież własnie te odkrycia wyzwalają
> w niektórych z nas namietność.

> Podsumowując: potrzeby konkretne są w nas (np. chęć przezycia
> z partnerem mistycznego zjednoczenia), i w sprzyjajacych
> okolicznosciach nagle widzimy w jakimś człowieku ich
> _potencjalne_ spełnienie. Ale ci ludzie (ten człowiek) po prostu
> sa tylko wyzwalaczami naszych potrzeb a nie nosnikami magii.

> Sądzę, ze po prostu niektórzy łatwiej w nas "to cos" wyzwalają,
> a inni słabiej. Ale jesli w tę iluzje wyjątkowości bardzo uwierzymy,
> to jest szansa przezyć zaiste mistyczną miłość.
> Zazwyczaj jednak iluzja sie z czasem rozwiewa, tym szybciej
> im silniej przypisalismy magię do naszego partnera,
> do jego cech, zachowań zamiast szukać jej w nas samych,
> w naszym potencjalnie magicznym doznaniu...

Tak. Coś w tym jest. Też jestem przekonany, że wszystko to jest w nas w 
środku. Niesiemy to ze sobą. Tak naprawdę wszystko, co mamy, jest w nas. 
Dlatego między innymi mylą się Ci, którzy sądzą, że będzie im lepiej w kraju 
mlekiem i miodem płynącym. Na miejscu szybko mogą się przekonać, że mają 
tylko to, co ze sobą zabrali. Czy nie podobnie jest z miłością? :)

-- 
pozdrawiam
michał
Re: ile jest prawdy w stwierdzeniu,
#172057
Author: michal
Date: Mon, 10 Dec 2007 22:47
15 lines
1456 bytes
Użytkownik "JaKasia" napisał w wiadomości:

>> Zastanawiam się, czy można w duchu szacunku dla miłości nie odrzucić
>> jej... a nie konsumować ze wzglądu na... coś tam. Bo przecież miłość,
>> jeśli się odrzuca, to razem z człowiekiem. :)

> Ale można odrzucić związek fizyczny nie odrzucając miłości i człowieka.
> Nawet myślę, że można odrzucić związek z miłości do człowieka.

Można, ale nikomu nie życzyłbym... Marcie też nie. :)

-- 
pozdrawiam
michał (hedonista) 
Re: ile jest prawdy w stwierdzeniu,
#172058
Author: JaKasia
Date: Mon, 10 Dec 2007 22:57
13 lines
1651 bytes
Użytkownik "michal" <6michal9@gazeta.pl> napisał w wiadomości

>>> Zastanawiam się, czy można w duchu szacunku dla miłości nie odrzucić
>>> jej... a nie konsumować ze wzglądu na... coś tam. Bo przecież
>>> miłość, jeśli się odrzuca, to razem z człowiekiem. :)
>
>> Ale można odrzucić związek fizyczny nie odrzucając miłości i
>> człowieka. Nawet myślę, że można odrzucić związek z miłości do
>> człowieka.
>
> Można, ale nikomu nie życzyłbym... Marcie też nie. :)

Cierpienie uszlachetnia!  ;) 
Re: ile jest prawdy w stwierdzeniu,
#172059
Author: michal
Date: Mon, 10 Dec 2007 23:39
19 lines
1642 bytes
Użytkownik "JaKasia" napisał w wiadomości napisał w wiadomości

>>>> Zastanawiam się, czy można w duchu szacunku dla miłości nie odrzucić
>>>> jej... a nie konsumować ze wzglądu na... coś tam. Bo przecież
>>>> miłość, jeśli się odrzuca, to razem z człowiekiem. :)
>>> Ale można odrzucić związek fizyczny nie odrzucając miłości i
>>> człowieka. Nawet myślę, że można odrzucić związek z miłości do
>>> człowieka.

>> Można, ale nikomu nie życzyłbym... Marcie też nie. :)

> Cierpienie uszlachetnia!  ;)

Fajnie się też cierpi po... a może jeszcze lepiej? ;)

-- 
pozdrawiam
michał
Re: ile jest prawdy w stwierdzeniu,
#172061
Author: Marta
Date: Tue, 11 Dec 2007 18:01
8 lines
1204 bytes
JaKasia:
> Nawet myślę, że można odrzucić związek z miłości do człowieka.

to spora nonszalancja w myśleniu, na prawdę myślisz, że tak można?

pozdrawiam
Marta 
Re: ile jest prawdy w stwierdzeniu,
#172060
Author: Marta
Date: Tue, 11 Dec 2007 18:12
6 lines
1171 bytes
JaKasia:
> Cierpienie uszlachetnia!  ;)

nie sądzę.
zostawię uszlachetnianie się tym, którzy lubią cierpieć......
M. 
Re: ile jest prawdy w stwierdzeniu,
#172062
Author: JaKasia
Date: Tue, 11 Dec 2007 18:57
8 lines
1379 bytes
Użytkownik "Marta" <mkk74@op.pl> napisał w wiadomości
news:fjmjjs$3da$1@nemesis.news.tpi.pl
> JaKasia:
>> Nawet myślę, że można odrzucić związek z miłości do człowieka.
>
> to spora nonszalancja w myśleniu, na prawdę myślisz, że tak można?

Ja to wiem. 
Re: ile jest prawdy w stwierdzeniu,
#172063
Author: MU
Date: Sat, 15 Dec 2007 11:12
8 lines
1443 bytes
On 9 Gru, 20:03, "Marta" <mk...@op.pl> wrote:
> że "miłości nie można odrzucić"?
> a co byłoby, jeśli trzeba, ponieważ jest niemałżeńska?

Sama stworzyłaś to "stwierdzenie". Nie ma czegoś takiego.

Pozdr.
MU
Re: ile jest prawdy w stwierdzeniu,
#172064
Author: JIMMYtm
Date: Wed, 26 Dec 2007 21:43
21 lines
1546 bytes
Popatrzmy, co nam tu Marta w wiadomości
<news:fjhe7f$jf7$1@atlantis.news.tpi.pl> napisał(a):

> że "miłości nie można odrzucić"?

można, wszystko można, pytanie po co.
tekst akurat do piosenki, IMO z rzeczywistością nie ma wiele wspólnego

> a co byłoby, jeśli trzeba, ponieważ jest niemałżeńska?

trzeba? w imię tzw "wyższego" dobra? A że pozamałżeńska? to nie zawsze jest
argument.

> Marta

Jim, zagubiony na serwerze

-- 
"co zdarza się raz, może już nie przydarzyć nigdy więcej, ale to, co zdarza
się dwa razy, zdarzy się na pewno i trzeci."
Pozdrawiam serdecznie, JIMMYtm
Re: ile jest prawdy w stwierdzeniu
#172065
Author: ulka
Date: Sun, 30 Dec 2007 21:55
16 lines
1675 bytes
Użytkownik "Marta" news:fjhe7f$jf7$1@atlantis.news.tpi.pl...
> że "miłości nie można odrzucić"?
> a co byłoby, jeśli trzeba, ponieważ jest niemałżeńska?
>
> Marta
>
Miłość to piękne uczucie jeśli jest szczere, bez podtekstów, ukrytych żądzy.
Dziś coraz trudniej o prawdę w miłości. Często wydaje sie ze to właśnie
miłość a to zupełnie inne uczucie, strach przed samotnością, odrzuceniem.
Trzeba rozpatrzyć wszystkie aspekty "czy to jest miłość czy tylko kochanie".
Miłość to dziś rzadkość wiec nie wolno odrzucać, nawet jeślim jest poza
małżeńska. Trzeba dać sobie i innym szanse

PS chyba za dużo namotałam ale już taka jestem potrzepana.
pozdrawiam ulka
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads