🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Article View: alt.pl.psychologia.milosc
Article #174947

Re: Co to może być?

#174947
From: aszheri
Date: Tue, 07 Jul 2009 08:21
375 lines
17010 bytes
On 7 Lip, 00:17, paweł hoffmann <kamolsky...@gmail.com> wrote:
> @ aszheri:
>
> oj, nawet nie wiesz jak połechtałaś moje ego. Miło mi się zrobiło,
> nie powiem. Odwiędzę się i napiszę, że ujmuje mnie Twój sposób
> kropkowania/przecinkowania,,, ooo... tak :) i to, że nie robisz
> odstępów pomiędzy przecinkiem a literą - chyba tylko kobiety tak
> mają :)
>
> >>Nie zrozumiem tego nigdy, jak można tak spłycać ot zdradę w związku,
> >>czy jej zaczynek (nie fizyczną, ale psychiczną).
> >a ti ti robaczku :) myślałeś ,że umknie mojej uwagi ta tłuściutka
> >aluzyjka w moją sytuację życiową.
> >Otóż nie,,, bo w moim przypadku trwa to już wiele lat bez konkretnego
> >jak to miało miejsce w twoim przypadku finiszu. Nie mniej zgodzę się z
> >Tobą ,że zdrada to zdrada w umyśle i sercu też można zdradzić i w
> >rzeczy samej jak nieraz się nad tym zastanawiałam to raczej wolała bym
> >żeby mój mąż jednorazowo za romansował z jakąś femme niż by miał jak
> >ja, kochać kogoś przez lata. W sumie myślę sobie ,że faceci tak do
> >tego nie podchodzą a raczej bardziej terytorialnie traktują nasze ciał
> >niż nasze serca.
>
> to nie była aluzja w Twoją stronę, ale ok: jakaś dyskusja się
> wywiązuje
> przy okazji. Zgadzam się z tym co napisałaś: przelotny seksik, a
> romans
> angażujący coś więcej, niż tylko fizycznosć to duża różnica. Ważne dla
> mnie
> jest również to, czy osoba która nas w ten sposób rani czuje się w
> ogóle
> winna. Można tak sobie teoretyzować, ale jeśli mam być szczery: nie
> toleruję
> ani jednego, ani drugiego. Związek, o którym zawsze marzyłem to taki,
> w którym nie ma miejsca na nudę, jest pełne zaufanie, nie ma
> chorobliwej
> zazdrości. Wierzę, że takie związki istnieją, gdzie obie strony się
> wzajemnie wspierają i kochają wady partnera.
>
> >Powiem Ci ,że im więcej Ciebie czytam tym bardziej zachodzę w głowę
> >czemu ta Tja x to Ci zrobiła?...
>
> zaraz do tego dojdę...
>
> >Dla mnie jesteś niemożebnie intelektualny i to w takim pozytywnym
> >kierunku,, bez żadnego zbędnego filozoficznego zamotania.
> >Wychodzę z założenia ,że pomimo tej Twojej nad wrażliwości (uważam, że
> >przesadzasz) jesteś człowiekiem z ,którym nie sposób się w życiu
> >nudzić, podejrzewam Cię niebanalną kreatywność, spostrzegawczość(żadne
> >słowo nie umyka Twojej uwagi) i wiele innych, ale żeby niebyło, że się
> >do Ciebie przystawiam to kończę swój żywot w tym wątku.
> >podrawiam do następnego....
>
> przesadzasz, naprawdę. Ale to jest właśnie magia słowa pisanego,
> internetu.
> Wyobraziłaś sobie mnie, jako jakiegoś stąpającego twardo po ziemii
> kolesia.
> A jest inaczej. Mam co kilkanaście dni małe kryzysy typu "po co to
> wszystko,
> i tak koniec jest znany". Potrafię pisać po polsku, ale "na żywca"
> gubi mnie
> to, że jestem zbyt szczery (za bardzo bezpośredni). Tak jak pisałem
> wcześniej:
> za szybko odkrywam karty. W tym wątku niepotrzebnie pisałem o
> uzdolnieniu - po
> co pisać o tym, co się robi na co dzień? Liczą się fakty, historia o
> mnie i
> mojej byłej żonie. Kobietom, które spotkałem na swojej drodze również
> niepotrzebnie
> na drugim spotkaniu opowiadałem o zainteresowaniach. Uważam teraz, że
> mogły
> się mną interesować nie ze względu na to, jak się zachowuję, jak
> wyglądam,
> ale przez pryzmat muzyki. Zresztą wystarczy spojrzeć chociażby na tzw.
> DJ'ów - dlaczego wzbudzają takie zainteresowanie wśród kobiet i nie
> tylko
> kobiet? :) Nie muszą być nawet urodziwi - ważne, że grają i ciągną za
> sobą tłumy.
> Ktoś, kto zaprzęga za sobą setki ludzi jest zajebiście męski i to
> pewnie
> laski kochają. Ktoś, kto kreuje rzeczywistość przy pomocy dźwięków i
> puszcza
> to w świat też pewnie imponuje bardziej, niż zwykły Kowalski.
> W jakiś tam sposób jestem inny, niż większość. Nie rajcuje mnie
> kompletnie
> alkohol (nie nawidzę wódki, stronię od piwa, uprawiam czynnie sport,
> nie palę),
> w ogóle żadne używki. Ale co z tego, jak jestem męska ciota, typ
> pantoflarza,
> który lata z wywalonym jęzorem za swoją Panią? A przy okazji mam w
> sobie
> cechy choleryka: irytuje się łatwo (chociaż w taki dziecinny sposób),
> by
> za minutę czuć dysonans i dyskutować z wewnętrznym "Ja": "uważaj,
> uważaj,
> po co wdajesz się w dyskusję".
>
> Ale dość o mnie. Chcę Cię tylko wyprowadzić z błędnego postrzegania
> mnie,
> zbyt cukierkowatego i przekoloryzowanego.
>
> Apropo zauroczeń (tzn. nie zrozum mnie źle, nie "piję" do Ciebie w tym
> przypadku) i nie internetowych słyszę często, jak panna mówi o mężu,
> albo
> facet o żonie, że jest coraz gorzej, że lepiej mu się gada ot z
> koleżanką
> z pracy itd. Nie pamiętam już, czy o tym pisałem, ale wg mnie to żadna
> sztuka rozmawiac o wszystkim i o niczym z kimś, z kim nie jesteśmy
> związani
> emocjonalnie tak blisko, jak z partnerem. Ile osób ma problem, żeby
> pogadać
> z własnym ojcem/matką. Nawet znane są przypadki, że z pozoru spokojna
> osoba
> klnie jak szewc na własnego tatę, nie potrafi spokojnie przedyskutować
> dany
> problem, natomiast wobec innych osób jest spokojna i stonowana. Ma to
> też pewnie związek z tym, że szybko tracimy szacunek do osób, które są
> dla nas za dobre.
>
> A wracając jeszcze na moment do tematu mojej byłej żony: coraz
> częściej
> (to właśnie świadczy o moim rozchwianiu emocjonalnym, że w ogóle
> rozważam
> na temat takich pierdół)... coraz częściej próbuję sobie wytłumaczyć
> ten
> fakt tym, że po prostu ona nie była w stanie zaakceptować mojej
> zazdrości
> (pal licho, że miałem powody) i że często prawiłem jej "kazania"
> (też pal licho, że moja frustracja nie brała się z nikąd i był to
> pewien
> proces). Odstawiając na bok moje "usprawiedliwianie" się nad sobą
> stwierdzam, że za szybko się pobraliśmy i gdyby nie ślub, łatwiej
> byłoby
> się rozstać, a przede wszystkim szybciej by to nastąpiło. NIe byłbym
> zaskakiwany tym, że żona jedną nogą powoli jest już na innej planecie.
>
> @ michal:
>
> >Rozumiem Twoje rozżalenie i to, że musi to jakiś czas trwać. Chciałbym
> >Ci jednak zwrócić uwagę, że reprezentujesz postawę skrzywdzonej
> >sierotki. Mam nadzieję, że szybko otrzeźwiejesz.
> >Moje doświadczenie przekonuje mnie, że związek dwojga ludzi może
> >przetrwać jedynie wtedy, gdy przynajmniej jedno z członków przejawia
> >postawę zrozumienia sytuacji całości związku w każdym jego momencie.
>
> zgadza się: reprezentuję. To kolejna moja wada - od małego lubię się
> nad sobą użalać. Po śmierci rodziców najbliżsi litowali się nade mną,
> a
> ja odrzucałem ich troskę - jakby na przekór. W dorosłym życiu też
> chcę być okazem równowagi, a jednocześnie gdzieś podświadomie
> chciałbym,
> aby wszyscy dookoła mi współczuli, rozumieli mój ból. Mam nadzieję,
> że rozumiesz, o co mi chodzi. Trochę może przesadzam, że dążę do tego.
> Generalnie jestem optymistycznie nastawiony do życia, mam swoje własne
> cele i do nich dążę, jednak gdy pojawia się kryzys, wówczas zamieniam
> się
> w taką "sierotkę" użalającą się nad sobą. Przeważnie mija kilka godzin
> i wracam do porządku dziennego, ale jednak nie daje mi to spokoju.
>
> Związek dwojga ludzi może przetrwać, jeśli te dwie osoby są świadome
> swojego wyboru. Tak bym skrócił to, co napisałeś wyżej. Podawałem
> przykład osoby "niereformowalnej", nie idącej na żadne kompromisy
> (chyba, że jest to jej po myśli) - ciężko mieć takiego kogoś za
> partnera. W tym momencie związek przestaje istnieć. Takich
> "związków" na papierku jest mnóstwo i trwają, bo są dzieci, "a
> co powie rodzina???" itd. itp.
> Całe szczęście, że ja nie miałem z byłą żoną potomstwa.
>
> >Z tego, co napisałeś, wnioskuję, że założenie masz inne. Przyczynę
> >rozpadu widzisz głównie po jej stronie. To zrozumiałe oczywiście, skoro
> >Cię zdradziła - lecz w ten sposób, nie dostrzegając swoich zaniedbań czy
> >przedobrzeń w którymś momencie, odbierasz sobie możliwość, szansę na
> >poprawienie czy uzdrowienie sytuacji. Wpływ na zmianę jej postępowania
> >masz żaden. Bo mieć nie możesz. Możesz mieć wpływ tylko na swoją postawę
> >i swoje działanie.
>
> przypomina mi to co piszesz  tzw. szkołe "pozytywnego myślenia".
> Coś jak religia: przyjmujesz każdą porażkę i traktujesz ją jako krzyż,
> jako
> kolejny element na drodze ku zbawieniu. Innymi słowy, pachnie mi to
> też
> Coveyem, a nawet tzw. praniem mózgu:-)))) To chyba oczywiste, że mam
> prawo sądzić, że ktoś ma winę. Fakt, może lepiej nie myśleć w tych
> kategoriach, tylko wyciągać wnioski? Bo co to zmieni, że powiem "ona
> ma winę?" - i tak wiem to (chyba, że jestem nie do końca normalny i
> zagłuszam własne sumienie przy okazji) i nic to nie zmieni poza tym,
> że mam czyste sumienie i jako tako wewnętrzny spokój (gorzej, gdybym
> się sam oszukiwał i brnął z dysonansu w kolejny dysonans).
>
> To takie błedne koło. Tak samo autor tego wątku, który usilnie pyta
> "dlaczego?" - nic nie dzieje się bez przyczyny, a poznanie odpowiedzi
> na tak zadane pytanie w takim kontekście w jakim się znalazł
> niekoniecznie
> doprowadzi go do prawdy. Tak jak u mnie: ile razy pytałem, tyle razy
> otrzymywałem głupie, infantylne wytłumaczenie. Zauważyłem nawet, że
> żona brnęła z kłamstwa w kolejne kłamstwo: nawet, jak przedstawiałem
> dowody i tak potrafiła wszystkiemu zaprzeczyć.
>
> Pomyślałem sobie nawet w ten sposób: "na rozprawie poproszę o test
> wariografem - niech przyzna się cholera jasna do tego, co mi zrobiła
> i to w jakim stylu" - to też świadczy o mojej niedojrzałości po
> części,
> bo rozwód to rozwód: nie trzeba tutaj udowadniać niczyjej winy. Po
> prostu
> każdy ma prawo do własnego szczęścia. Sztuka, to widzieć jeden wspólny
> cel i do niego dążyć. Jeśli jest inaczej, to nie ma mowy o trwałym
> związku.
>
> O, ale fajnie napisałem.. a za kilka dni znowu natrafię na jeden taki
> dzień, kiedy trudno mi będzie się pozbierać, ale nim tylko zajdzie
> słońce,
> spalę ostatnie zdjęcia, nasze wspólne, bo to przecież był tylko zły
> sen.
>
> Dobranoc.























hejka :) no niestety,,, nie mogę się powstrzymać :D ta dyskusja jest
jak początek,,,,,, :P


>>kochają wady partnera.


kocha,,, to się zalety partnera a jeśli wady to takie nie szkodliwe
jak: zostawianie skarpetek na środku pokoju czy nie opuszczenie deski
w sedesie.     Nie można jednak IMAHO kochać wad takich jak
wulgarność szeroko pojęta ,  nie zaradność życiowa ,  lenistwo  czy ,
wady intymne (nie fizyczne ale mentalne ) inne tego typu sprawy .
Te
przerwy między wyrazami......  :)

 >>Potrafię pisać po polsku, ale "na żywca"



>> gubi mnie
> >to, że jestem zbyt szczery (za bardzo bezpośredni).


Otóż  widzisz,,, dziecinko :) pozwolę sobie bo z moich obliczeń nie
ubłaganie wynika ,że jestem nieco starsza.
Ja również, jak Bóg rozdawał połączenia nerwowe (myśli/mowa) to byłam
ostatnia w kolejce i,,, mi zabrakło ,,,za to w kolejce (myśli/
pisanie)
była bardziej przy początku i ciut dostałam ,,,ale nie za wiele.
Pisząc o tym ,że facet powinien nie być gadatliwym i tajemniczym
miałam na myśli też to ,że wszystko ma swój limit również wylewność.
Ja także  jestem taką "emocjonalną ekshibicjonistką" i bardzo u
siebie
tego nienawidzę bo jak zacznę "sypać" to potem ,,,,,mam z tego powodu
więcej trosk niż korzyści. Być może dlatego u facetów wydaje mi się
to
mało atrakcyjne i podświadomie "szukam" przeciwieństw,,, no może nie
skrajnych,,, ale zawsze. Owszem  lubię wypytywać faceta z kim był, co
robił :),jak miała na imię, czy była ładniejsza etc, ale cudnie przy
tym gdy men dozuje te wieści,,, igra



>>niepotrzebnie pisałem o
uzdolnieniu
>>że
mogły
>>się mną interesować nie ze względu na to, jak się zachowuję, jak
>>wyglądam,
>>ale przez pryzmat muzyki. Zresztą wystarczy spojrzeć chociażby na tzw.
>>DJ'ów - dlaczego wzbudzają takie zainteresowanie wśród kobiet i nie
>>tylko
>>kobiet? :) Nie muszą być nawet urodziwi - ważne, że grają i ciągną za
>>sobą tłumy.
>>Ktoś, kto zaprzęga za sobą setki ludzi jest zajebiście męski i to
>>pewnie
>>laski kochają. Ktoś, kto kreuje rzeczywistość przy pomocy dźwięków i
>>puszcza


i znowu nisko mnie oceniasz,,, na podstawie jakiś    szablonowych
zachowań, jakiś     lasek.
1) ja już nie zaliczam się do lasek ze względu na wiek,,, no chyba,
żeby chodziło by o ciało,,,e,,,też nie
2) zbieg okoliczności tzn: że Ty komponujesz a ja coś tam pisze
sprawił ,że odważyłam Ci się do tego przyznać
nie mniej jednak nie jestem aż tak oderwana od rzeczywistości by
myśleć, że weźmiesz na poważnie tę propozycję o współpracy,,,
serio,,,
przecież nawet nie wiem,,,| jak masz na imię?
3) w kapelmaistrach podkochiwałam się w wieku 15 lat ,dziś D.J jest
jak przysłowiowych "psów"   więc nie jest to dla mnie oryginalny
zawód
z pożądaną wszem i wobec jednostką na czele (jestem przewrotną
indywidualistką---awanturnicą jak określił mnie Michał), ale zgodzę
się ,,, na masy działa. Aha i nie gustuje w muzyce ,którą "tworzą".
Mój konik to git,bassssssssssss przez duże S


>>dysonans


:D,,, też miewam dysonansy,,, ale w uszach,,, powiadam Ci o niebo
gorsze od tych moralnych


>>Chcę Cię tylko wyprowadzić z błędnego postrzegania


mnie,
zbyt cukierkowatego i przekoloryzowanego.

oki,,, nie MYŚLĘ   już Tobie  jak o kolorowym cukiereczku,,,Twój
cel,,,osiągnięty



>>jak panna mówi o mężu,
>>albo
>>facet o żonie, że jest coraz gorzej, że lepiej mu się gada


ależ ja się z Tobą jak najbardziej zgadzam, ktoś kto myśli, że jago
przypadek w/w aspekcie jest jedyny w swoim rodzaju,,, co najmniej się
oszukuje i jest naiwniakiem(czką) nie zauważającym, że 90% małżonków
z czasem stwierdza do obcej osoby "mam z tobą więcej do porozmawiania
niż z włas......itd"  O wiele gorzej jest gdy człowiek na starcie
wkopał się w mezalians: zainteresowań, celów, potrzeb seksualnych,
intelektualny, marzeń, pragnień , rozrywki i wiele................. by
tu
pisać .Co wtedy? Wtedy nic, bo sam se taki los zgotował,,, Alcatraz
na
własne życzenie.


>>ona nie była w stanie zaakceptować mojej


zazdrości

odrobina zazdrości IMAHO jest wskazana,,, utrzymuje stałą temperaturę
w związku, i na ten przykład mój .m wcale nie jest o mnie zazdrosny
co
mnie skłania do myślenia, że albo,,, nie wiem ,albo,,,,nie wiem,albo
wydaje mu się, że i tak nikt nie zwrócił by na mnie uwagi.



>> spalę ostatnie zdjęcia, nasze wspólne, bo to przecież był tylko zły


sen.

i prawidłowo,,, mamy lato, może wyjedź na jakieś wakacje, odpocznij,
połaź w samotności po lesie, poznaj nowych ludzi,,, ogólnie zadbaj o
siebie i swoją higienę umysłu.
pozdrawiam
-aszheri-
Technical Details
Message-ID: <2322ecfc-5cd7-452f-9405-a97f54454137@y7g2000yqa.googlegroups.com>
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!newsfeed.gazeta.pl!feed.news.interia.pl!news.nask.pl!news.nask.org.pl!news.unit0.net!feeder.news-service.com!postnews.google.com!y7g2000yqa.googlegroups.com!not-for-mail
References: <h0gh7d$lml$1@news.onet.pl> <81632e9b-0682-474c-b8d3-8260bb68de1a@p18g2000pra.googlegroups.com> <h2tnpa$7og$1@inews.gazeta.pl> <665abed3-31ee-45c6-afd2-8b6581743388@d36g2000prb.googlegroups.com>

Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!newsfeed.gazeta.pl!feed.news.interia.pl!news.nask.pl!news.nask.org.pl!news.unit0.net!feeder.news-service.com!postnews.google.com!y7g2000yqa.googlegroups.com!not-for-mail
From: aszheri <aszher@wp.pl>
Newsgroups: alt.pl.psychologia.milosc
Subject: Re: Co to może być?
Date: Tue, 7 Jul 2009 01:21:27 -0700 (PDT)
Organization: http://groups.google.com
Lines: 481
Message-ID: <2322ecfc-5cd7-452f-9405-a97f54454137@y7g2000yqa.googlegroups.com>
References: <h0gh7d$lml$1@news.onet.pl> <81632e9b-0682-474c-b8d3-8260bb68de1a@p18g2000pra.googlegroups.com>  <h2tnpa$7og$1@inews.gazeta.pl> <665abed3-31ee-45c6-afd2-8b6581743388@d36g2000prb.googlegroups.com>
NNTP-Posting-Host: 83.28.101.199
Mime-Version: 1.0
X-Trace: posting.google.com 1246954888 17457 127.0.0.1 (7 Jul 2009 08:21:28 GMT)
X-Complaints-To: groups-abuse@google.com
NNTP-Posting-Date: Tue, 7 Jul 2009 08:21:28 +0000 (UTC)
Complaints-To: groups-abuse@google.com
Injection-Info: y7g2000yqa.googlegroups.com; posting-host=83.28.101.199;  posting-account=V9HaYQoAAABeMk2CrViLsPPyPBksmKN3
User-Agent: G2/1.0
X-HTTP-UserAgent: Mozilla/4.0 (compatible; MSIE 7.0; Windows NT 6.0;  Trident/4.0; SLCC1; .NET CLR 2.0.50727; Media Center PC 5.0; .NET CLR  3.5.30729; .NET CLR 3.0.30618),gzip(gfe),gzip(gfe)
Content-Type: text/plain; charset=UTF-8
Content-Transfer-Encoding: 8bit