Article View: alt.pl.psychologia.milosc
Article #174948Re: Co to może być?
From: aszheri
Date: Tue, 07 Jul 2009 08:27
Date: Tue, 07 Jul 2009 08:27
355 lines
17210 bytes
17210 bytes
On 7 Lip, 00:17, paweł hoffmann <kamolsky...@gmail.com> wrote: > @ aszheri: > > oj, nawet nie wiesz jak połechtałaś moje ego. Miło mi się zrobiło, > nie powiem. Odwiędzę się i napiszę, że ujmuje mnie Twój sposób > kropkowania/przecinkowania,,, ooo... tak :) i to, że nie robisz > odstępów pomiędzy przecinkiem a literą - chyba tylko kobiety tak > mają :) > > >>Nie zrozumiem tego nigdy, jak można tak spłycać ot zdradę w związku, > >>czy jej zaczynek (nie fizyczną, ale psychiczną). > >a ti ti robaczku :) myślałeś ,że umknie mojej uwagi ta tłuściutka > >aluzyjka w moją sytuację życiową. > >Otóż nie,,, bo w moim przypadku trwa to już wiele lat bez konkretnego > >jak to miało miejsce w twoim przypadku finiszu. Nie mniej zgodzę się z > >Tobą ,że zdrada to zdrada w umyśle i sercu też można zdradzić i w > >rzeczy samej jak nieraz się nad tym zastanawiałam to raczej wolała bym > >żeby mój mąż jednorazowo za romansował z jakąś femme niż by miał jak > >ja, kochać kogoś przez lata. W sumie myślę sobie ,że faceci tak do > >tego nie podchodzą a raczej bardziej terytorialnie traktują nasze ciał > >niż nasze serca. > > to nie była aluzja w Twoją stronę, ale ok: jakaś dyskusja się > wywiązuje > przy okazji. Zgadzam się z tym co napisałaś: przelotny seksik, a > romans > angażujący coś więcej, niż tylko fizycznosć to duża różnica. Ważne dla > mnie > jest również to, czy osoba która nas w ten sposób rani czuje się w > ogóle > winna. Można tak sobie teoretyzować, ale jeśli mam być szczery: nie > toleruję > ani jednego, ani drugiego. Związek, o którym zawsze marzyłem to taki, > w którym nie ma miejsca na nudę, jest pełne zaufanie, nie ma > chorobliwej > zazdrości. Wierzę, że takie związki istnieją, gdzie obie strony się > wzajemnie wspierają i kochają wady partnera. > > >Powiem Ci ,że im więcej Ciebie czytam tym bardziej zachodzę w głowę > >czemu ta Tja x to Ci zrobiła?... > > zaraz do tego dojdę... > > >Dla mnie jesteś niemożebnie intelektualny i to w takim pozytywnym > >kierunku,, bez żadnego zbędnego filozoficznego zamotania. > >Wychodzę z założenia ,że pomimo tej Twojej nad wrażliwości (uważam, że > >przesadzasz) jesteś człowiekiem z ,którym nie sposób się w życiu > >nudzić, podejrzewam Cię niebanalną kreatywność, spostrzegawczość(żadne > >słowo nie umyka Twojej uwagi) i wiele innych, ale żeby niebyło, że się > >do Ciebie przystawiam to kończę swój żywot w tym wątku. > >podrawiam do następnego.... > > przesadzasz, naprawdę. Ale to jest właśnie magia słowa pisanego, > internetu. > Wyobraziłaś sobie mnie, jako jakiegoś stąpającego twardo po ziemii > kolesia. > A jest inaczej. Mam co kilkanaście dni małe kryzysy typu "po co to > wszystko, > i tak koniec jest znany". Potrafię pisać po polsku, ale "na żywca" > gubi mnie > to, że jestem zbyt szczery (za bardzo bezpośredni). Tak jak pisałem > wcześniej: > za szybko odkrywam karty. W tym wątku niepotrzebnie pisałem o > uzdolnieniu - po > co pisać o tym, co się robi na co dzień? Liczą się fakty, historia o > mnie i > mojej byłej żonie. Kobietom, które spotkałem na swojej drodze również > niepotrzebnie > na drugim spotkaniu opowiadałem o zainteresowaniach. Uważam teraz, że > mogły > się mną interesować nie ze względu na to, jak się zachowuję, jak > wyglądam, > ale przez pryzmat muzyki. Zresztą wystarczy spojrzeć chociażby na tzw. > DJ'ów - dlaczego wzbudzają takie zainteresowanie wśród kobiet i nie > tylko > kobiet? :) Nie muszą być nawet urodziwi - ważne, że grają i ciągną za > sobą tłumy. > Ktoś, kto zaprzęga za sobą setki ludzi jest zajebiście męski i to > pewnie > laski kochają. Ktoś, kto kreuje rzeczywistość przy pomocy dźwięków i > puszcza > to w świat też pewnie imponuje bardziej, niż zwykły Kowalski. > W jakiś tam sposób jestem inny, niż większość. Nie rajcuje mnie > kompletnie > alkohol (nie nawidzę wódki, stronię od piwa, uprawiam czynnie sport, > nie palę), > w ogóle żadne używki. Ale co z tego, jak jestem męska ciota, typ > pantoflarza, > który lata z wywalonym jęzorem za swoją Panią? A przy okazji mam w > sobie > cechy choleryka: irytuje się łatwo (chociaż w taki dziecinny sposób), > by > za minutę czuć dysonans i dyskutować z wewnętrznym "Ja": "uważaj, > uważaj, > po co wdajesz się w dyskusję". > > Ale dość o mnie. Chcę Cię tylko wyprowadzić z błędnego postrzegania > mnie, > zbyt cukierkowatego i przekoloryzowanego. > > Apropo zauroczeń (tzn. nie zrozum mnie źle, nie "piję" do Ciebie w tym > przypadku) i nie internetowych słyszę często, jak panna mówi o mężu, > albo > facet o żonie, że jest coraz gorzej, że lepiej mu się gada ot z > koleżanką > z pracy itd. Nie pamiętam już, czy o tym pisałem, ale wg mnie to żadna > sztuka rozmawiac o wszystkim i o niczym z kimś, z kim nie jesteśmy > związani > emocjonalnie tak blisko, jak z partnerem. Ile osób ma problem, żeby > pogadać > z własnym ojcem/matką. Nawet znane są przypadki, że z pozoru spokojna > osoba > klnie jak szewc na własnego tatę, nie potrafi spokojnie przedyskutować > dany > problem, natomiast wobec innych osób jest spokojna i stonowana. Ma to > też pewnie związek z tym, że szybko tracimy szacunek do osób, które są > dla nas za dobre. > > A wracając jeszcze na moment do tematu mojej byłej żony: coraz > częściej > (to właśnie świadczy o moim rozchwianiu emocjonalnym, że w ogóle > rozważam > na temat takich pierdół)... coraz częściej próbuję sobie wytłumaczyć > ten > fakt tym, że po prostu ona nie była w stanie zaakceptować mojej > zazdrości > (pal licho, że miałem powody) i że często prawiłem jej "kazania" > (też pal licho, że moja frustracja nie brała się z nikąd i był to > pewien > proces). Odstawiając na bok moje "usprawiedliwianie" się nad sobą > stwierdzam, że za szybko się pobraliśmy i gdyby nie ślub, łatwiej > byłoby > się rozstać, a przede wszystkim szybciej by to nastąpiło. NIe byłbym > zaskakiwany tym, że żona jedną nogą powoli jest już na innej planecie. > > @ michal: > > >Rozumiem Twoje rozżalenie i to, że musi to jakiś czas trwać. Chciałbym > >Ci jednak zwrócić uwagę, że reprezentujesz postawę skrzywdzonej > >sierotki. Mam nadzieję, że szybko otrzeźwiejesz. > >Moje doświadczenie przekonuje mnie, że związek dwojga ludzi może > >przetrwać jedynie wtedy, gdy przynajmniej jedno z członków przejawia > >postawę zrozumienia sytuacji całości związku w każdym jego momencie. > > zgadza się: reprezentuję. To kolejna moja wada - od małego lubię się > nad sobą użalać. Po śmierci rodziców najbliżsi litowali się nade mną, > a > ja odrzucałem ich troskę - jakby na przekór. W dorosłym życiu też > chcę być okazem równowagi, a jednocześnie gdzieś podświadomie > chciałbym, > aby wszyscy dookoła mi współczuli, rozumieli mój ból. Mam nadzieję, > że rozumiesz, o co mi chodzi. Trochę może przesadzam, że dążę do tego. > Generalnie jestem optymistycznie nastawiony do życia, mam swoje własne > cele i do nich dążę, jednak gdy pojawia się kryzys, wówczas zamieniam > się > w taką "sierotkę" użalającą się nad sobą. Przeważnie mija kilka godzin > i wracam do porządku dziennego, ale jednak nie daje mi to spokoju. > > Związek dwojga ludzi może przetrwać, jeśli te dwie osoby są świadome > swojego wyboru. Tak bym skrócił to, co napisałeś wyżej. Podawałem > przykład osoby "niereformowalnej", nie idącej na żadne kompromisy > (chyba, że jest to jej po myśli) - ciężko mieć takiego kogoś za > partnera. W tym momencie związek przestaje istnieć. Takich > "związków" na papierku jest mnóstwo i trwają, bo są dzieci, "a > co powie rodzina???" itd. itp. > Całe szczęście, że ja nie miałem z byłą żoną potomstwa. > > >Z tego, co napisałeś, wnioskuję, że założenie masz inne. Przyczynę > >rozpadu widzisz głównie po jej stronie. To zrozumiałe oczywiście, skoro > >Cię zdradziła - lecz w ten sposób, nie dostrzegając swoich zaniedbań czy > >przedobrzeń w którymś momencie, odbierasz sobie możliwość, szansę na > >poprawienie czy uzdrowienie sytuacji. Wpływ na zmianę jej postępowania > >masz żaden. Bo mieć nie możesz. Możesz mieć wpływ tylko na swoją postawę > >i swoje działanie. > > przypomina mi to co piszesz tzw. szkołe "pozytywnego myślenia". > Coś jak religia: przyjmujesz każdą porażkę i traktujesz ją jako krzyż, > jako > kolejny element na drodze ku zbawieniu. Innymi słowy, pachnie mi to > też > Coveyem, a nawet tzw. praniem mózgu:-)))) To chyba oczywiste, że mam > prawo sądzić, że ktoś ma winę. Fakt, może lepiej nie myśleć w tych > kategoriach, tylko wyciągać wnioski? Bo co to zmieni, że powiem "ona > ma winę?" - i tak wiem to (chyba, że jestem nie do końca normalny i > zagłuszam własne sumienie przy okazji) i nic to nie zmieni poza tym, > że mam czyste sumienie i jako tako wewnętrzny spokój (gorzej, gdybym > się sam oszukiwał i brnął z dysonansu w kolejny dysonans). > > To takie błedne koło. Tak samo autor tego wątku, który usilnie pyta > "dlaczego?" - nic nie dzieje się bez przyczyny, a poznanie odpowiedzi > na tak zadane pytanie w takim kontekście w jakim się znalazł > niekoniecznie > doprowadzi go do prawdy. Tak jak u mnie: ile razy pytałem, tyle razy > otrzymywałem głupie, infantylne wytłumaczenie. Zauważyłem nawet, że > żona brnęła z kłamstwa w kolejne kłamstwo: nawet, jak przedstawiałem > dowody i tak potrafiła wszystkiemu zaprzeczyć. > > Pomyślałem sobie nawet w ten sposób: "na rozprawie poproszę o test > wariografem - niech przyzna się cholera jasna do tego, co mi zrobiła > i to w jakim stylu" - to też świadczy o mojej niedojrzałości po > części, > bo rozwód to rozwód: nie trzeba tutaj udowadniać niczyjej winy. Po > prostu > każdy ma prawo do własnego szczęścia. Sztuka, to widzieć jeden wspólny > cel i do niego dążyć. Jeśli jest inaczej, to nie ma mowy o trwałym > związku. > > O, ale fajnie napisałem.. a za kilka dni znowu natrafię na jeden taki > dzień, kiedy trudno mi będzie się pozbierać, ale nim tylko zajdzie > słońce, > spalę ostatnie zdjęcia, nasze wspólne, bo to przecież był tylko zły > sen. > > Dobranoc. hejka :) no niestety,,, nie mogę się powstrzymać :D ta dyskusja jest jak początek,,,,,, :P >>kochają wady partnera. kocha,,, to się zalety partnera a jeśli wady to takie nie szkodliwe jak: zostawianie skarpetek na środku pokoju czy nie opuszczenie deski w sedesie. Nie można jednak IMAHO kochać wad takich jak wulgarność szeroko pojęta , nie zaradność życiowa , lenistwo czy , wady intymne (nie fizyczne ale mentalne ) inne tego typu sprawy . Te przerwy między wyrazami...... :) >>Potrafię pisać po polsku, ale "na żywca" >> gubi mnie > >to, że jestem zbyt szczery (za bardzo bezpośredni). Otóż widzisz,,, dziecinko :) pozwolę sobie bo z moich obliczeń nie ubłaganie wynika ,że jestem nieco starsza. Ja również, jak Bóg rozdawał połączenia nerwowe (myśli/mowa) to byłam ostatnia w kolejce i,,, mi zabrakło ,,,za to w kolejce (myśli/ pisanie) była bardziej przy początku i ciut dostałam ,,,ale nie za wiele. Pisząc o tym ,że facet powinien nie być gadatliwym i tajemniczym miałam na myśli też to ,że wszystko ma swój limit również wylewność. Ja także jestem taką "emocjonalną ekshibicjonistką" i bardzo u siebie tego nienawidzę bo jak zacznę "sypać" to potem ,,,,,mam z tego powodu więcej trosk niż korzyści. Być może dlatego u facetów wydaje mi się to mało atrakcyjne i podświadomie "szukam" przeciwieństw,,, no może nie skrajnych,,, ale zawsze. Owszem lubię wypytywać faceta z kim był, co robił :),jak miała na imię, czy była ładniejsza etc, ale cudnie przy tym gdy men dozuje te wieści,,, igra >>niepotrzebnie pisałem o uzdolnieniu >>że mogły >>się mną interesować nie ze względu na to, jak się zachowuję, jak >>wyglądam, >>ale przez pryzmat muzyki. Zresztą wystarczy spojrzeć chociażby na tzw. >>DJ'ów - dlaczego wzbudzają takie zainteresowanie wśród kobiet i nie >>tylko >>kobiet? :) Nie muszą być nawet urodziwi - ważne, że grają i ciągną za >>sobą tłumy. >>Ktoś, kto zaprzęga za sobą setki ludzi jest zajebiście męski i to >>pewnie >>laski kochają. Ktoś, kto kreuje rzeczywistość przy pomocy dźwięków i >>puszcza i znowu nisko mnie oceniasz,,, na podstawie jakiś szablonowych zachowań, jakiś lasek. 1) ja już nie zaliczam się do lasek ze względu na wiek,,, no chyba, żeby chodziło by o ciało,,,e,,,też nie 2) zbieg okoliczności tzn: że Ty komponujesz a ja coś tam pisze sprawił ,że odważyłam Ci się do tego przyznać nie mniej jednak nie jestem aż tak oderwana od rzeczywistości by myśleć, że weźmiesz na poważnie tę propozycję o współpracy,,, serio,,, przecież nawet nie wiem,,,| jak masz na imię? 3) w kapelmaistrach podkochiwałam się w wieku 15 lat ,dziś D.J jest jak przysłowiowych "psów" więc nie jest to dla mnie oryginalny zawód z pożądaną wszem i wobec jednostką na czele (jestem przewrotną indywidualistką---awanturnicą jak określił mnie Michał), ale zgodzę się ,,, na masy działa. Aha i nie gustuje w muzyce ,którą "tworzą". Mój konik to git,bassssssssssss przez duże S >>dysonans :D,,, też miewam dysonansy,,, ale w uszach,,, powiadam Ci o niebo gorsze od tych moralnych >>Chcę Cię tylko wyprowadzić z błędnego postrzegania mnie, zbyt cukierkowatego i przekoloryzowanego. oki,,, nie MYŚLĘ już Tobie jak o kolorowym cukiereczku,,,Twój cel,,,osiągnięty >>jak panna mówi o mężu, >>albo >>facet o żonie, że jest coraz gorzej, że lepiej mu się gada ależ ja się z Tobą jak najbardziej zgadzam, ktoś kto myśli, że jago przypadek w/w aspekcie jest jedyny w swoim rodzaju,,, co najmniej się oszukuje i jest naiwniakiem(czką) nie zauważającym, że 90% małżonków z czasem stwierdza do obcej osoby "mam z tobą więcej do porozmawiania niż z włas......itd" O wiele gorzej jest gdy człowiek na starcie wkopał się w mezalians: zainteresowań, celów, potrzeb seksualnych, intelektualny, marzeń, pragnień , rozrywki i wiele................. by tu pisać .Co wtedy? Wtedy nic, bo sam se taki los zgotował,,, Alcatraz na własne życzenie. >>ona nie była w stanie zaakceptować mojej zazdrości odrobina zazdrości IMAHO jest wskazana,,, utrzymuje stałą temperaturę w związku, i na ten przykład mój .m wcale nie jest o mnie zazdrosny co mnie skłania do myślenia, że albo,,, nie wiem ,albo,,,,nie wiem,albo wydaje mu się, że i tak nikt nie zwrócił by na mnie uwagi. >> spalę ostatnie zdjęcia, nasze wspólne, bo to przecież był tylko zły sen. i prawidłowo,,, mamy lato, może wyjedź na jakieś wakacje, odpocznij, połaź w samotności po lesie, poznaj nowych ludzi,,, ogólnie zadbaj o siebie i swoją higienę umysłu. oj!!! coś mi sie kwasi dziś z tym kompem,,,lub ze mną :( pozdrawiam -aszheri-
Technical Details
Message-ID:
<b17d1c45-6a47-4e0f-a649-258503237be2@26g2000yqk.googlegroups.com>Path:
mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!newsfeed.gazeta.pl!feed.news.interia.pl!news.nask.pl!news.nask.org.pl!news.unit0.net!news2.euro.net!82.197.223.108.MISMATCH!feeder2.cambriumusenet.nl!feeder1.cambriumusenet.nl!feed.tweaknews.nl!212.27.60.9.MISMATCH!feeder2-2.proxad.net!proxad.net!feeder1-2.proxad.net!74.125.46.134.MISMATCH!postnews.google.com!26g2000yqk.googlegroups.com!not-for-mailReferences:
<h0gh7d$lml$1@news.onet.pl> <81632e9b-0682-474c-b8d3-8260bb68de1a@p18g2000pra.googlegroups.com> <h2tnpa$7og$1@inews.gazeta.pl> <665abed3-31ee-45c6-afd2-8b6581743388@d36g2000prb.googlegroups.com>Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!newsfeed.gazeta.pl!feed.news.interia.pl!news.nask.pl!news.nask.org.pl!news.unit0.net!news2.euro.net!82.197.223.108.MISMATCH!feeder2.cambriumusenet.nl!feeder1.cambriumusenet.nl!feed.tweaknews.nl!212.27.60.9.MISMATCH!feeder2-2.proxad.net!proxad.net!feeder1-2.proxad.net!74.125.46.134.MISMATCH!postnews.google.com!26g2000yqk.googlegroups.com!not-for-mail From: aszheri <aszher@wp.pl> Newsgroups: alt.pl.psychologia.milosc Subject: Re: Co to może być? Date: Tue, 7 Jul 2009 01:27:30 -0700 (PDT) Organization: http://groups.google.com Lines: 461 Message-ID: <b17d1c45-6a47-4e0f-a649-258503237be2@26g2000yqk.googlegroups.com> References: <h0gh7d$lml$1@news.onet.pl> <81632e9b-0682-474c-b8d3-8260bb68de1a@p18g2000pra.googlegroups.com> <h2tnpa$7og$1@inews.gazeta.pl> <665abed3-31ee-45c6-afd2-8b6581743388@d36g2000prb.googlegroups.com> NNTP-Posting-Host: 83.28.101.199 Mime-Version: 1.0 X-Trace: posting.google.com 1246955250 32372 127.0.0.1 (7 Jul 2009 08:27:30 GMT) X-Complaints-To: groups-abuse@google.com NNTP-Posting-Date: Tue, 7 Jul 2009 08:27:30 +0000 (UTC) Complaints-To: groups-abuse@google.com Injection-Info: 26g2000yqk.googlegroups.com; posting-host=83.28.101.199; posting-account=V9HaYQoAAABeMk2CrViLsPPyPBksmKN3 User-Agent: G2/1.0 X-HTTP-UserAgent: Mozilla/4.0 (compatible; MSIE 7.0; Windows NT 6.0; Trident/4.0; SLCC1; .NET CLR 2.0.50727; Media Center PC 5.0; .NET CLR 3.5.30729; .NET CLR 3.0.30618),gzip(gfe),gzip(gfe) Content-Type: text/plain; charset=UTF-8 Content-Transfer-Encoding: 8bit