Article View: alt.pl.psychologia.milosc
Article #174946Re: Co to może być?
From: aszheri
Date: Tue, 07 Jul 2009 08:14
Date: Tue, 07 Jul 2009 08:14
328 lines
17594 bytes
17594 bytes
On 7 Lip, 10:01, aszheri <asz...@wp.pl> wrote: > On 7 Lip, 00:17, paweł hoffmann <kamolsky...@gmail.com> wrote: > > > @ aszheri: > > > oj, nawet nie wiesz jak połechtałaś moje ego. Miło mi się zrobiło, > > nie powiem. Odwiędzę się i napiszę, że ujmuje mnie Twój sposób > > kropkowania/przecinkowania,,, ooo... tak :) i to, że nie robisz > > odstępów pomiędzy przecinkiem a literą - chyba tylko kobiety tak > > mają :) > > > >>Nie zrozumiem tego nigdy, jak można tak spłycać ot zdradę w związku, > > >>czy jej zaczynek (nie fizyczną, ale psychiczną). > > >a ti ti robaczku :) myślałeś ,że umknie mojej uwagi ta tłuściutka > > >aluzyjka w moją sytuację życiową. > > >Otóż nie,,, bo w moim przypadku trwa to już wiele lat bez konkretnego > > >jak to miało miejsce w twoim przypadku finiszu. Nie mniej zgodzę się z > > >Tobą ,że zdrada to zdrada w umyśle i sercu też można zdradzić i w > > >rzeczy samej jak nieraz się nad tym zastanawiałam to raczej wolała bym > > >żeby mój mąż jednorazowo za romansował z jakąś femme niż by miał jak > > >ja, kochać kogoś przez lata. W sumie myślę sobie ,że faceci tak do > > >tego nie podchodzą a raczej bardziej terytorialnie traktują nasze ciał > > >niż nasze serca. > > > to nie była aluzja w Twoją stronę, ale ok: jakaś dyskusja się > > wywiązuje > > przy okazji. Zgadzam się z tym co napisałaś: przelotny seksik, a > > romans > > angażujący coś więcej, niż tylko fizycznosć to duża różnica. Ważne dla > > mnie > > jest również to, czy osoba która nas w ten sposób rani czuje się w > > ogóle > > winna. Można tak sobie teoretyzować, ale jeśli mam być szczery: nie > > toleruję > > ani jednego, ani drugiego. Związek, o którym zawsze marzyłem to taki, > > w którym nie ma miejsca na nudę, jest pełne zaufanie, nie ma > > chorobliwej > > zazdrości. Wierzę, że takie związki istnieją, gdzie obie strony się > > wzajemnie wspierają i kochają wady partnera. > > > >Powiem Ci ,że im więcej Ciebie czytam tym bardziej zachodzę w głowę > > >czemu ta Tja x to Ci zrobiła?... > > > zaraz do tego dojdę... > > > >Dla mnie jesteś niemożebnie intelektualny i to w takim pozytywnym > > >kierunku,, bez żadnego zbędnego filozoficznego zamotania. > > >Wychodzę z założenia ,że pomimo tej Twojej nad wrażliwości (uważam, że > > >przesadzasz) jesteś człowiekiem z ,którym nie sposób się w życiu > > >nudzić, podejrzewam Cię niebanalną kreatywność, spostrzegawczość(żadne > > >słowo nie umyka Twojej uwagi) i wiele innych, ale żeby niebyło, że się > > >do Ciebie przystawiam to kończę swój żywot w tym wątku. > > >podrawiam do następnego.... > > > przesadzasz, naprawdę. Ale to jest właśnie magia słowa pisanego, > > internetu. > > Wyobraziłaś sobie mnie, jako jakiegoś stąpającego twardo po ziemii > > kolesia. > > A jest inaczej. Mam co kilkanaście dni małe kryzysy typu "po co to > > wszystko, > > i tak koniec jest znany". Potrafię pisać po polsku, ale "na żywca" > > gubi mnie > > to, że jestem zbyt szczery (za bardzo bezpośredni). Tak jak pisałem > > wcześniej: > > za szybko odkrywam karty. W tym wątku niepotrzebnie pisałem o > > uzdolnieniu - po > > co pisać o tym, co się robi na co dzień? Liczą się fakty, historia o > > mnie i > > mojej byłej żonie. Kobietom, które spotkałem na swojej drodze również > > niepotrzebnie > > na drugim spotkaniu opowiadałem o zainteresowaniach. Uważam teraz, że > > mogły > > się mną interesować nie ze względu na to, jak się zachowuję, jak > > wyglądam, > > ale przez pryzmat muzyki. Zresztą wystarczy spojrzeć chociażby na tzw. > > DJ'ów - dlaczego wzbudzają takie zainteresowanie wśród kobiet i nie > > tylko > > kobiet? :) Nie muszą być nawet urodziwi - ważne, że grają i ciągną za > > sobą tłumy. > > Ktoś, kto zaprzęga za sobą setki ludzi jest zajebiście męski i to > > pewnie > > laski kochają. Ktoś, kto kreuje rzeczywistość przy pomocy dźwięków i > > puszcza > > to w świat też pewnie imponuje bardziej, niż zwykły Kowalski. > > W jakiś tam sposób jestem inny, niż większość. Nie rajcuje mnie > > kompletnie > > alkohol (nie nawidzę wódki, stronię od piwa, uprawiam czynnie sport, > > nie palę), > > w ogóle żadne używki. Ale co z tego, jak jestem męska ciota, typ > > pantoflarza, > > który lata z wywalonym jęzorem za swoją Panią? A przy okazji mam w > > sobie > > cechy choleryka: irytuje się łatwo (chociaż w taki dziecinny sposób), > > by > > za minutę czuć dysonans i dyskutować z wewnętrznym "Ja": "uważaj, > > uważaj, > > po co wdajesz się w dyskusję". > > > Ale dość o mnie. Chcę Cię tylko wyprowadzić z błędnego postrzegania > > mnie, > > zbyt cukierkowatego i przekoloryzowanego. > > > Apropo zauroczeń (tzn. nie zrozum mnie źle, nie "piję" do Ciebie w tym > > przypadku) i nie internetowych słyszę często, jak panna mówi o mężu, > > albo > > facet o żonie, że jest coraz gorzej, że lepiej mu się gada ot z > > koleżanką > > z pracy itd. Nie pamiętam już, czy o tym pisałem, ale wg mnie to żadna > > sztuka rozmawiac o wszystkim i o niczym z kimś, z kim nie jesteśmy > > związani > > emocjonalnie tak blisko, jak z partnerem. Ile osób ma problem, żeby > > pogadać > > z własnym ojcem/matką. Nawet znane są przypadki, że z pozoru spokojna > > osoba > > klnie jak szewc na własnego tatę, nie potrafi spokojnie przedyskutować > > dany > > problem, natomiast wobec innych osób jest spokojna i stonowana. Ma to > > też pewnie związek z tym, że szybko tracimy szacunek do osób, które są > > dla nas za dobre. > > > A wracając jeszcze na moment do tematu mojej byłej żony: coraz > > częściej > > (to właśnie świadczy o moim rozchwianiu emocjonalnym, że w ogóle > > rozważam > > na temat takich pierdół)... coraz częściej próbuję sobie wytłumaczyć > > ten > > fakt tym, że po prostu ona nie była w stanie zaakceptować mojej > > zazdrości > > (pal licho, że miałem powody) i że często prawiłem jej "kazania" > > (też pal licho, że moja frustracja nie brała się z nikąd i był to > > pewien > > proces). Odstawiając na bok moje "usprawiedliwianie" się nad sobą > > stwierdzam, że za szybko się pobraliśmy i gdyby nie ślub, łatwiej > > byłoby > > się rozstać, a przede wszystkim szybciej by to nastąpiło. NIe byłbym > > zaskakiwany tym, że żona jedną nogą powoli jest już na innej planecie. > > > @ michal: > > > >Rozumiem Twoje rozżalenie i to, że musi to jakiś czas trwać. Chciałbym > > >Ci jednak zwrócić uwagę, że reprezentujesz postawę skrzywdzonej > > >sierotki. Mam nadzieję, że szybko otrzeźwiejesz. > > >Moje doświadczenie przekonuje mnie, że związek dwojga ludzi może > > >przetrwać jedynie wtedy, gdy przynajmniej jedno z członków przejawia > > >postawę zrozumienia sytuacji całości związku w każdym jego momencie. > > > zgadza się: reprezentuję. To kolejna moja wada - od małego lubię się > > nad sobą użalać. Po śmierci rodziców najbliżsi litowali się nade mną, > > a > > ja odrzucałem ich troskę - jakby na przekór. W dorosłym życiu też > > chcę być okazem równowagi, a jednocześnie gdzieś podświadomie > > chciałbym, > > aby wszyscy dookoła mi współczuli, rozumieli mój ból. Mam nadzieję, > > że rozumiesz, o co mi chodzi. Trochę może przesadzam, że dążę do tego. > > Generalnie jestem optymistycznie nastawiony do życia, mam swoje własne > > cele i do nich dążę, jednak gdy pojawia się kryzys, wówczas zamieniam > > się > > w taką "sierotkę" użalającą się nad sobą. Przeważnie mija kilka godzin > > i wracam do porządku dziennego, ale jednak nie daje mi to spokoju. > > > Związek dwojga ludzi może przetrwać, jeśli te dwie osoby są świadome > > swojego wyboru. Tak bym skrócił to, co napisałeś wyżej. Podawałem > > przykład osoby "niereformowalnej", nie idącej na żadne kompromisy > > (chyba, że jest to jej po myśli) - ciężko mieć takiego kogoś za > > partnera. W tym momencie związek przestaje istnieć. Takich > > "związków" na papierku jest mnóstwo i trwają, bo są dzieci, "a > > co powie rodzina???" itd. itp. > > Całe szczęście, że ja nie miałem z byłą żoną potomstwa. > > > >Z tego, co napisałeś, wnioskuję, że założenie masz inne. Przyczynę > > >rozpadu widzisz głównie po jej stronie. To zrozumiałe oczywiście, skoro > > >Cię zdradziła - lecz w ten sposób, nie dostrzegając swoich zaniedbań czy > > >przedobrzeń w którymś momencie, odbierasz sobie możliwość, szansę na > > >poprawienie czy uzdrowienie sytuacji. Wpływ na zmianę jej postępowania > > >masz żaden. Bo mieć nie możesz. Możesz mieć wpływ tylko na swoją postawę > > >i swoje działanie. > > > przypomina mi to co piszesz tzw. szkołe "pozytywnego myślenia". > > Coś jak religia: przyjmujesz każdą porażkę i traktujesz ją jako krzyż, > > jako > > kolejny element na drodze ku zbawieniu. Innymi słowy, pachnie mi to > > też > > Coveyem, a nawet tzw. praniem mózgu:-)))) To chyba oczywiste, że mam > > prawo sądzić, że ktoś ma winę. Fakt, może lepiej nie myśleć w tych > > kategoriach, tylko wyciągać wnioski? Bo co to zmieni, że powiem "ona > > ma winę?" - i tak wiem to (chyba, że jestem nie do końca normalny i > > zagłuszam własne sumienie przy okazji) i nic to nie zmieni poza tym, > > że mam czyste sumienie i jako tako wewnętrzny spokój (gorzej, gdybym > > się sam oszukiwał i brnął z dysonansu w kolejny dysonans). > > > To takie błedne koło. Tak samo autor tego wątku, który usilnie pyta > > "dlaczego?" - nic nie dzieje się bez przyczyny, a poznanie odpowiedzi > > na tak zadane pytanie w takim kontekście w jakim się znalazł > > niekoniecznie > > doprowadzi go do prawdy. Tak jak u mnie: ile razy pytałem, tyle razy > > otrzymywałem głupie, infantylne wytłumaczenie. Zauważyłem nawet, że > > żona brnęła z kłamstwa w kolejne kłamstwo: nawet, jak przedstawiałem > > dowody i tak potrafiła wszystkiemu zaprzeczyć. > > > Pomyślałem sobie nawet w ten sposób: "na rozprawie poproszę o test > > wariografem - niech przyzna się cholera jasna do tego, co mi zrobiła > > i to w jakim stylu" - to też świadczy o mojej niedojrzałości po > > części, > > bo rozwód to rozwód: nie trzeba tutaj udowadniać niczyjej winy. Po > > prostu > > każdy ma prawo do własnego szczęścia. Sztuka, to widzieć jeden wspólny > > cel i do niego dążyć. Jeśli jest inaczej, to nie ma mowy o trwałym > > związku. > > > O, ale fajnie napisałem.. a za kilka dni znowu natrafię na jeden taki > > dzień, kiedy trudno mi będzie się pozbierać, ale nim tylko zajdzie > > słońce, > > spalę ostatnie zdjęcia, nasze wspólne, bo to przecież był tylko zły > > sen. > > > Dobranoc. > > hejka :) no niestety,,, nie mogę się powstrzymać :D ta dyskusja jest > jak początek,,,,,, :P > > >>kochają wady partnera. > > kocha,,, to się zalety partnera a jeśli wady to takie nie szkodliwe > jak: zostawianie skarpetek na środku pokoju czy nie opuszczenie deski > w sedesie. Nie można jednak IMAHO kochać wad takich jak > wulgarność szeroko pojęta , nie zaradność życiowa , lenistwo czy , > wady intymne (nie fizyczne ale mentalne ) inne tego typu sprawy . Te > przerwy między wyrazami...... :) > > >>Potrafię pisać po polsku, ale "na żywca" > > >> gubi mnie > > >to, że jestem zbyt szczery (za bardzo bezpośredni). > > Otóż widzisz,,, dziecinko :) pozwolę sobie bo z moich obliczeń nie > ubłaganie wynika ,że jestem nieco starsza. > Ja również, jak Bóg rozdawał połączenia nerwowe (myśli/mowa) to byłam > ostatnia w kolejce i,,, mi zabrakło ,,,za to w kolejce (myśli/pisanie) > była bardziej przy początku i ciut dostałam ,,,ale nie za wiele. > Pisząc o tym ,że facet powinien nie być gadatliwym i tajemniczym > miałam na myśli też to ,że wszystko ma swój limit również wylewność. > Ja także jestem taką "emocjonalną ekshibicjonistką" i bardzo u siebie > tego nienawidzę bo jak zacznę "sypać" to potem ,,,,,mam z tego powodu > więcej trosk niż korzyści. Być może dlatego u facetów wydaje mi się to > mało atrakcyjne i podświadomie "szukam" przeciwieństw,,, no może nie > skrajnych,,, ale zawsze. Owszem lubię wypytywać faceta z kim był, co > robił :),jak miała na imię, czy była ładniejsza etc, ale cudnie przy > tym gdy men dozuje te wieści,,, igra > > > > >>niepotrzebnie pisałem o > uzdolnieniu > >>że > mogły > >>się mną interesować nie ze względu na to, jak się zachowuję, jak > >>wyglądam, > >>ale przez pryzmat muzyki. Zresztą wystarczy spojrzeć chociażby na tzw. > >>DJ'ów - dlaczego wzbudzają takie zainteresowanie wśród kobiet i nie > >>tylko > >>kobiet? :) Nie muszą być nawet urodziwi - ważne, że grają i ciągną za > >>sobą tłumy. > >>Ktoś, kto zaprzęga za sobą setki ludzi jest zajebiście męski i to > >>pewnie > >>laski kochają. Ktoś, kto kreuje rzeczywistość przy pomocy dźwięków i > >>puszcza > > i znowu nisko mnie oceniasz,,, na podstawie jakiś szablonowych > zachowań, jakiś lasek. > 1) ja już nie zaliczam się do lasek ze względu na wiek,,, no chyba, > żeby chodziło by o ciało,,,e,,,też nie > 2) zbieg okoliczności tzn: że Ty komponujesz a ja coś tam pisze > sprawił ,że odważyłam Ci się do tego przyznać > nie mniej jednak nie jestem aż tak oderwana od rzeczywistości by > myśleć, że weźmiesz na poważnie tę propozycję o współpracy,,, serio,,, > przecież nawet nie wiem,,,| jak masz na imię? > 3) w kapelmaistrach podkochiwałam się w wieku 15 lat ,dziś D.J jest > jak przysłowiowych "psów" więc nie jest to dla mnie oryginalny zawód > z pożądaną wszem i wobec jednostką na czele (jestem przewrotną > indywidualistką---awanturnicą jak określił mnie Michał), ale zgodzę > się ,,, na masy działa. Aha i nie gustuje w muzyce ,którą "tworzą". > Mój konik to git,bassssssssssss przez duże S > > >>dysonans > > :D,,, też miewam dysonansy,,, ale w uszach,,, powiadam Ci o niebo > gorsze od tych moralnych > > >>Chcę Cię tylko wyprowadzić z błędnego postrzegania > > mnie, > zbyt cukierkowatego i przekoloryzowanego. > > oki,,, nie MYŚLĘ już Tobie jak o kolorowym cukiereczku,,,Twój > cel,,,osiągnięty > > >>jak panna mówi o mężu, > >>albo > >>facet o żonie, że jest coraz gorzej, że lepiej mu się gada > > ależ ja się z Tobą jak najbardziej zgadzam, ktoś kto myśli, że jago > przypadek w/w aspekcie jest jedyny w swoim rodzaju,,, co najmniej się > oszukuje i jest naiwniakiem(czką) nie zauważającym, że 90% małżonków > z czasem stwierdza do obcej osoby "mam z tobą więcej do porozmawiania > niż z włas......itd" O wiele gorzej jest gdy człowiek na starcie > wkopał się w mezalians: zainteresowań, celów, potrzeb seksualnych, > intelektualny, marzeń, pragnień , rozrywki i wiele................. by tu > pisać .Co wtedy? Wtedy nic, bo sam se taki los zgotował,,, Alcatraz na > własne życzenie. > > >>ona nie była w stanie zaakceptować mojej > > zazdrości > > odrobina zazdrości IMAHO jest wskazana,,, utrzymuje stałą temperaturę > w związku, i na ten przykład mój .m wcale nie jest o mnie zazdrosny co > mnie skłania do myślenia, że albo,,, nie wiem ,albo,,,,nie wiem,albo > wydaje mu się, że i tak nikt nie zwrócił by na mnie uwagi. > > >> spalę ostatnie zdjęcia, nasze wspólne, bo to przecież był tylko zły > > sen. > > i prawidłowo,,, mamy lato, może wyjedź na jakieś wakacje, odpocznij, > połaź w samotności po lesie, poznaj nowych ludzi,,, ogólnie zadbaj o > siebie i swoją higienę umysłu. > pozdrawiam > -aszheri-
Technical Details
Message-ID:
<a5b478c3-adf0-4726-88f1-06865392a3e0@x3g2000yqa.googlegroups.com>Path:
mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.gazeta.pl!newsfeed.pionier.net.pl!news.glorb.com!postnews.google.com!x3g2000yqa.googlegroups.com!not-for-mailReferences:
<h0gh7d$lml$1@news.onet.pl> <81632e9b-0682-474c-b8d3-8260bb68de1a@p18g2000pra.googlegroups.com> <h2tnpa$7og$1@inews.gazeta.pl> <665abed3-31ee-45c6-afd2-8b6581743388@d36g2000prb.googlegroups.com> <13bc2129-5383-4755-a12e-a4686a92a8eb@26g2000yqk.googlegroups.com>Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.gazeta.pl!newsfeed.pionier.net.pl!news.glorb.com!postnews.google.com!x3g2000yqa.googlegroups.com!not-for-mail From: aszheri <aszher@wp.pl> Newsgroups: alt.pl.psychologia.milosc Subject: Re: Co to może być? Date: Tue, 7 Jul 2009 01:14:11 -0700 (PDT) Organization: http://groups.google.com Lines: 461 Message-ID: <a5b478c3-adf0-4726-88f1-06865392a3e0@x3g2000yqa.googlegroups.com> References: <h0gh7d$lml$1@news.onet.pl> <81632e9b-0682-474c-b8d3-8260bb68de1a@p18g2000pra.googlegroups.com> <h2tnpa$7og$1@inews.gazeta.pl> <665abed3-31ee-45c6-afd2-8b6581743388@d36g2000prb.googlegroups.com> <13bc2129-5383-4755-a12e-a4686a92a8eb@26g2000yqk.googlegroups.com> NNTP-Posting-Host: 83.28.101.199 Mime-Version: 1.0 X-Trace: posting.google.com 1246954451 16045 127.0.0.1 (7 Jul 2009 08:14:11 GMT) X-Complaints-To: groups-abuse@google.com NNTP-Posting-Date: Tue, 7 Jul 2009 08:14:11 +0000 (UTC) Complaints-To: groups-abuse@google.com Injection-Info: x3g2000yqa.googlegroups.com; posting-host=83.28.101.199; posting-account=V9HaYQoAAABeMk2CrViLsPPyPBksmKN3 User-Agent: G2/1.0 X-HTTP-UserAgent: Mozilla/4.0 (compatible; MSIE 7.0; Windows NT 6.0; Trident/4.0; SLCC1; .NET CLR 2.0.50727; Media Center PC 5.0; .NET CLR 3.5.30729; .NET CLR 3.0.30618),gzip(gfe),gzip(gfe) Content-Type: text/plain; charset=UTF-8 Content-Transfer-Encoding: 8bit