🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

42 total messages Started by MarFi Mon, 10 Dec 2001 12:05
Miłość przez Internet
#464
Author: MarFi
Date: Mon, 10 Dec 2001 12:05
5 lines
1116 bytes
Czy możliwa jest miłość Internetowa?
To pytanie nawiązuje do wcześniejszego tematu "Miłość na odległość". Nie mam
na myśli par, które poznają się przez Internet, a potem spotykają się jak w
"tradycyjny sposób", ale kochają się tak np. na dystansie Polska -
Australia.
Re: Miłość przez Internet
#465
Author: MarFi
Date: Mon, 10 Dec 2001 12:27
2 lines
1042 bytes
Pytam, bo słyszałem o paru takich przypadkach. Moja koleżanka twierdzi, że
ma "kogoś" w Indiach, właśnie za pomocą Internetu.
Odp: Miłość przez Internet
#468
Author: PrawdziwaWiedzmaF.
Date: Mon, 10 Dec 2001 12:36
19 lines
1728 bytes
> Czy możliwa jest miłość Internetowa?
> To pytanie nawiązuje do wcześniejszego tematu "Miłość na odległość". Nie
mam
> na myśli par, które poznają się przez Internet, a potem spotykają się jak
w
> "tradycyjny sposób", ale kochają się tak np. na dystansie Polska -
> Australia.

IMO nie jestr mozliwa. Absolutnie i zdacydowanie nei! Milosc to nie tylko
dluuugie rozmowy ale i wzajemna bliskosc (nie tylko psychiczna). Aspekt
fizyczny jest szalenie wazny i bez niego nie ma prawdziwej milosci
(oczywiscie takiej miedzy kobieta i mezczyzna;)). Nie mzona byc w takim
zwiazku i nie odczuac braku czegos waznego....

No chyba ze ktos marzy o wirtualnej milosci i wirtalnych dzieciaczkach:PP

Pozdr.:)
PrawdziwaWiedzmaF.
Re: Miłość przez Internet
#466
Author: ..::MiLo::..
Date: Mon, 10 Dec 2001 12:49
13 lines
1516 bytes
Użytkownik "MarFi" <marfi6@wp.pl> napisał w wiadomości
news:3c14aaad@news.vogel.pl...
| Pytam, bo słyszałem o paru takich przypadkach. Moja koleżanka twierdzi, że
| ma "kogoś" w Indiach, właśnie za pomocą Internetu.
|
|
Sadze, ze lepiej i wymowniej bylo by napisac:  'Moja koleżanka twierdzi, że
"ma" kogoś w Indiach, właśnie za pomocą Internetu.'

Wg mnie: niemozliwe. Moze i z kims rozmawia, moze mowia do siebie czule
slowka, moze im te rozmowy sprawiaja ogromna radosc, ale czy bez fizycznego
poznania sie i kontaktu mozna taka znajomosc nazwac zwiazkiem?
Odp: Miłość przez Internet
#467
Author: PrawdziwaWiedzmaF.
Date: Mon, 10 Dec 2001 13:23
7 lines
1243 bytes
> Pytam, bo słyszałem o paru takich przypadkach. Moja koleżanka twierdzi, że
> ma "kogoś" w Indiach, właśnie za pomocą Internetu.

 a ile Sznowna Kolezanka ma latek?  13? :P   bo naiwnosc 11-latki...
P.:)
PrawdziwaWiedzmaF.
Re: Miłość przez Internet
#469
Author: MarFi
Date: Mon, 10 Dec 2001 14:04
5 lines
1058 bytes
>
> a w jaki sposob one mają sie kochac ?

Oto właśnie jest pytanie. Bladego pojęcia nie mam, jak takie osoby kochają
na odległość. To one tak twierdzą.
Re: Miłość przez Internet
#503
Author: MarFi
Date: Mon, 10 Dec 2001 14:05
4 lines
1022 bytes
> a co dla ciebie znaczy - milosc ?

Bardzo filozoficzne pytanie. Będę musiał się długo zastanawiać.
Re: Miłość przez Internet
#505
Author: TomiLee
Date: Mon, 10 Dec 2001 14:07
24 lines
1719 bytes
Moim zdaniem jest to równiez niemożliwe. Inaczej przecież rozmawia sie z
człowiekiem poprzez internet, a inaczej przebiega rozmowa w 4 oczy. Poza tym
przez internet nie mozna w pełni poznac danej osoby, nie widac jej
zachowania, ani sposobu bycia. Po sieci moim zdaniem maja miejsce jedynie
flirty.

--

-------------------------------
-  Pozdrawiam. Tomek  -
-------------------------------
-      tomsg@wp.pl        -
-------------------------------
Użytkownik "MarFi" <marfi6@wp.pl> napisał w wiadomości
news:3c14a586$1@news.vogel.pl...
> Czy możliwa jest miłość Internetowa?
> To pytanie nawiązuje do wcześniejszego tematu "Miłość na odległość". Nie
mam
> na myśli par, które poznają się przez Internet, a potem spotykają się jak
w
> "tradycyjny sposób", ale kochają się tak np. na dystansie Polska -
> Australia.
>
>
Odp: Miłość przez Internet
#504
Author: PrawdziwaWiedzmaF.
Date: Mon, 10 Dec 2001 14:21
7 lines
1246 bytes
> > a co dla ciebie znaczy - milosc ?
>
> Bardzo filozoficzne pytanie. Będę musiał się długo zastanawiać.

Daj znac jak do czegos dojdziesz ...Do zobaczenia w  przyszlym stuleciu:PPP
Pozdr.
PrawdziwaWiedzmaF.
Re: Miłość przez Internet
#470
Author: Marek W.
Date: Mon, 10 Dec 2001 15:05
6 lines
1131 bytes

> ktore musi istniec by mozna bylo mowic o milosci

Nie musi przynajmniej na początku, a zbyt często to jest tylko to, po kilku
latach kończy się zauroczenie i kończy się związek
Re: Miłość przez Internet
#471
Author: MarFi
Date: Mon, 10 Dec 2001 15:19
12 lines
1454 bytes
Użytkownik Valkiria <aga@infinity.net.pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:3c14d2cb@news.vogel.pl...
>
> Też myślę, że pociąg fizyczny jest bardzo ważny,
> > ale przecież na tym się miłość nie kończy.
>
> no oczywiscie ,jesli mowimy o milosci to nie chodzi w niej tylko o sex
,ale
> od czego wszyskto sie zaczyna ?:)
>
No i otóż nie zawsze zaczyna się od seksu!
Odp: Miłość przez Internet
#501
Author: PrawdziwaWiedzmaF.
Date: Mon, 10 Dec 2001 15:21
13 lines
1539 bytes
> > ktore musi istniec by mozna bylo mowic o milosci
>
> Nie musi przynajmniej na początku, a zbyt często to jest tylko to, po
kilku
> latach kończy się zauroczenie i kończy się związek


musi, szczegolnie na poczatku.... na poczatku to przede wszystkim pociag
fizyczny (ktos ci sie podoba, albo nie) bo  chyba nie jest tak ze jak
widzisz dziweczyne na ulicy to zastanawiasz sie nad jej IQ, tylko  myslisz
"niezla laska':P
Pozdr:>
PrawdziwaWiedzmaF.
Re: Miłość przez Internet
#472
Author: Valkiria
Date: Mon, 10 Dec 2001 15:27
7 lines
1307 bytes

> No i otóż nie zawsze zaczyna się od seksu!

nie mowie ze od sexu
jesli chcesz z kim być to chyba ci sie podoba ( zewnętrznie ,oczywiscie nie
tylko ), pociąga cie i chętnie byś z nią /nim do lozka poszedl
Re: Miłość przez Internet
#473
Author: Valkiria
Date: Mon, 10 Dec 2001 15:47
27 lines
2043 bytes

> Nie każdy jest piękny.

a czy powiedzialam ze kazdy jest piękny?
to czy ktos jest ladny to pojecie względne

 Są chyba osoby brzydkie, które jednak jednak mają
> partnerów.

tak ludzie dobieraja sie zazwyczaj w ten sposob ze brzydki -brzydka ,
ladny -ladna
ale przeciez ludzie maja cos wiecej niz ladną buzie , ktos na pierwszy rzut
oka moze wydawac sie nie interesujący ,a po jakims czasie stwierdzasz ze
jednak ma to coś i ze jest calkiem fajniutki

Są też ładne dziewczyny, z którymi do łózka może bym i poszedł,
> ale nie koniecznie będę je kochał.

no dobrze dobrze
ale ja mowilam o tym ze ,przynajmniej dla mnie , ktos z kim chcesz byc ,sie
związac musi ci sie podobac i cie pociągac

> Pociąg fizyczny jest ważnym, ale nie jedynym kryterium wyboru partnera.

no i nie zaprzeczam
ludzie wiązą sie ze soba z roznych powodow i maja rozne cele
Re: Miłość przez Internet
#474
Author: MarFi
Date: Mon, 10 Dec 2001 15:52
27 lines
1974 bytes
Użytkownik Valkiria <aga@infinity.net.pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:3c14d88b$3@news.vogel.pl...
>
>
> > Nie każdy jest piękny.
>
> a czy powiedzialam ze kazdy jest piękny?
> to czy ktos jest ladny to pojecie względne
>
>  Są chyba osoby brzydkie, które jednak jednak mają
> > partnerów.
>
> tak ludzie dobieraja sie zazwyczaj w ten sposob ze brzydki -brzydka ,
> ladny -ladna
Nie koniecznie. Ładna dziewczyna np. może sobie np. dobrać brzydkiego
chłopaka, bo np. ma poczucie chumoru. Albo odwrotnie.

> > Pociąg fizyczny jest ważnym, ale nie jedynym kryterium wyboru partnera.
>
> no i nie zaprzeczam
> ludzie wiązą sie ze soba z roznych powodow i maja rozne cele

Mam na myśli cel miłosny - bo się kochają! Rozmawiamy o miłości, a nie o
związkach z rozsądku.
>
>
Re: Miłość przez Internet
#476
Author: MarFi
Date: Mon, 10 Dec 2001 17:51
25 lines
1892 bytes
Użytkownik Valkiria <aga@infinity.net.pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:3c14f4a5$1@news.vogel.pl...
>
>
> > Nie koniecznie. Ładna dziewczyna np. może sobie np. dobrać brzydkiego
> > chłopaka, bo np. ma poczucie chumoru.
>
> albo poniądze heh

Takie są te dzisiejsze baby :-(

> > > ludzie wiązą sie ze soba z roznych powodow i maja rozne cele
> >
> > Mam na myśli cel miłosny
>
> aha ,ale to jest tylko jeden z nich
>
> Rozmawiamy o miłości, a nie o
> > związkach z rozsądku.
>
> rozmawiamy o milosci , oraz o tym dlaczego ludzie sie wiązą oraz z kim
>
>
Np. o fuzji banków BPH i BRE. To się nazywa biznes a nie miłość.
Re: Miłość przez Internet
#475
Author: Valkiria
Date: Mon, 10 Dec 2001 18:10
15 lines
1565 bytes

> Takie są te dzisiejsze baby :-(

jakie?

babe to masz w nosie

> > rozmawiamy o milosci , oraz o tym dlaczego ludzie sie wiązą oraz z kim
> >
> >
> Np. o fuzji banków BPH i BRE. To się nazywa biznes a nie miłość.

to sie nazywa zycie ,a ty chyba nie chcesz przyjąc rzeczywistosci do
wiadomosci
Re: Miłość przez Internet
#477
Author: Valkiria
Date: Mon, 10 Dec 2001 18:58
37 lines
2142 bytes

> No, no, ostra babka jesteś. Ja tylko zgodziłem się z tobą, że sporo
> dzisiejszych kobiet już kocha tylko pieniądze, a nie mężczyzn.

mężczyzn z pieniędzmi

> To współczuję twojego nieciekawego życia.

dlaczego nieciekawego?

To musi być straszne, gdy zamiast
> miłości ma się przed oczami tylko pieniądze.

nie jestem materialistką

Napiszesz nam coś o tym?

jasne

> Człowiek zawsze - świadomie lub nie - dąży do miłości. Ten, kto jej nie
> znajduje, jest nieszczęśliwy.

tylko ze kochac mozna nie tylko jedną osobe i nie tylko w takich sposob o
jakim rozmawiasz

Pieniądze mogą tu być środkiem

do zycia

, ale ja
> dziękuję za taką miłość, w agencji taniej wyjdzie.

no nikt ci nie broni chodzic do agencji przeciez :)
skoro stawiasz na to co tansze heh ...
>
>
Re: Miłość przez Internet
#478
Author: MarFi
Date: Mon, 10 Dec 2001 19:05
48 lines
3082 bytes
Użytkownik Valkiria <aga@infinity.net.pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:3c150565@news.vogel.pl...
>
>
> > No, no, ostra babka jesteś. Ja tylko zgodziłem się z tobą, że sporo
> > dzisiejszych kobiet już kocha tylko pieniądze, a nie mężczyzn.
>
> mężczyzn z pieniędzmi
>
> > To współczuję twojego nieciekawego życia.
>
> dlaczego nieciekawego?
>
> To musi być straszne, gdy zamiast
> > miłości ma się przed oczami tylko pieniądze.
>
> nie jestem materialistką
Nie jesteś materialistką, ale kochasz facetów tylko z pieniędzmi. Bez
komentarza...

> > Człowiek zawsze - świadomie lub nie - dąży do miłości. Ten, kto jej nie
> > znajduje, jest nieszczęśliwy.
>
> tylko ze kochac mozna nie tylko jedną osobe i nie tylko w takich sposob o
> jakim rozmawiasz
>
Jasne, że nie jedną. Kocha się rodziców, swoje dzieci, rodzeństwo, itd. A
poza takim rodzajem miłości nie można kochać więcej, niż jednej osoby, co
jest udowodnione naukowo. Nie pytaj, skąd to wziąłem, bo już tego nie znajdę
(no, chyba że się uprę...). Jest jeszcze taka możliwość, że się kocha samego
siebie ponad wszystko, czyli jest się egoistą. Wtedy rzeczywiście wybiera
się partnera z pieniędzmi, bo i tak nikogo już nie jeseśmy w stanie kochać.

> Pieniądze mogą tu być środkiem
>
> do zycia
>
> , ale ja
> > dziękuję za taką miłość, w agencji taniej wyjdzie.
>
> no nikt ci nie broni chodzic do agencji przeciez :)
> skoro stawiasz na to co tansze heh ...
> >
> >
 Ja nie stawiam na to, co tańsze, ale gdybym miał do wyboru miłość według
wizji, jaką przedstawiłaś, czyli miłość za pieniądze, to to i tak się nazywa
prostytucja, więc chyba faktycznie lepsza jest agencja.
Re: Miłość przez Internet
#479
Author: Valkiria
Date: Mon, 10 Dec 2001 19:19
41 lines
2875 bytes

> Nie jesteś materialistką, ale kochasz facetów tylko z pieniędzmi. Bez
> komentarza...

nie nie
nie mam zamiaru zadawać sie z biednym facetem , facet bez pieniedzy to zaden
facet

> Jasne, że nie jedną. Kocha się rodziców, swoje dzieci, rodzeństwo, itd. A
> poza takim rodzajem miłości nie można kochać więcej, niż jednej osoby, co
> jest udowodnione naukowo. Nie pytaj, skąd to wziąłem, bo już tego nie
znajdę
> (no, chyba że się uprę...). Jest jeszcze taka możliwość, że się kocha
samego
> siebie ponad wszystko, czyli jest się egoistą.

dobra nie filozofuj :) nie kazdy musi sie zakochiwac i myslec tylko o
milosci i takich tam

 Wtedy rzeczywiście wybiera
> się partnera z pieniędzmi, bo i tak nikogo już nie jeseśmy w stanie
kochać.

heh napisalam wyzej o tym
facet bez pieniedzy to zaden facet , nie ejst meski

>  Ja nie stawiam na to, co tańsze, ale gdybym miał do wyboru miłość według
> wizji, jaką przedstawiłaś, czyli miłość za pieniądze, to to i tak się
nazywa
> prostytucja, więc chyba faktycznie lepsza jest agencja.

nie chodzi o to ze facet ma mnie utrzymywac , moze nawet nie wydawac na mnie
swoich pieniedzy , chodzi o to ze musi miec wladze a wladza to pieniądze
nic na to nie poradze ze tak jest
i wiekoszosc dziewczyn ktore spotkasz nie powie ci ze chodzi o pieniądze
chociaz chodzi o to wlasnie ,ja tez tego nie mowie jak kogos poznaje ,teraz
powiedzialam bo dyskutujemy sobie:) wiec prosze nie nazywaj mnie prostytutką
bo nią nie ejstem
>
>
Re: Miłość przez Internet
#480
Author: Valkiria
Date: Mon, 10 Dec 2001 20:28
12 lines
1589 bytes

> Dziekuje za szczera odpowiedz.

zawsze do uslug
;)

>
> | a pieniadze nie dają wladzy?
> Daja, daja. A po co Ci ona? Aha, wiem.

tak? po co ?
Re: Miłość przez Internet
#485
Author: MarFi
Date: Mon, 10 Dec 2001 20:36
40 lines
2923 bytes
Użytkownik Valkiria <aga@infinity.net.pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:3c151a13@news.vogel.pl...
>
>
> > > to nie zadne kalectwo ,wiec nie widze tu powodu to wspolczucia
> >
> > Owszem, kalectwo.
>
> a nawet jesli (dla jednego cos   moze byc kalectwem a dla drugiego to samo
> blogoslawienstwem)
> to nie wszyscy kalecy ,a moze i zadni nie chca wspolczucia
>
Dla kogoś brak nogi to też może być błogosławieństwo, ale niech ci będzie.
Żyj sobie w błogiej nieświadomości, jak masz taką ochotę. A brak zdolności
do kochania (nie pieniędzy) to naprawdę duża strata.

> > Nie wszystkie kobiety na szczęście są tego typu babami
>
> no nie wszystkie ,są jeszcze : naiwne ktore utrzymuja faceta ,

Ależ Valkirio! To nie o to chodzi! Kochać - to znaczy być z kimś na dobre i
na złe! Z tego, co ty piszesz wynika, że gdyby np. (nie daj Boże) twój facet
znalazł się w szpitalu, spalił by mu się dom albo przydażyłoby mu się coś
równie złego, to nie mógłby na ciebie liczyć, bo automatycznie straciłby
władzę i pieniądze.
 slabe - kotre
> daja sie bic i wykorzystywac itd ... nic pozytywnego ...
>
Ja nie pisałem o mężczyznach niezrównoważonych.
> , więc "kontaktować
> > się" będę z kobietami innymi, niż te opisane powyżej.
>
> a kontaktuj sie z kim chcesz
> :)
>
>
I wzajemnie.

A tak nawiasem mówiąc, chyba cię polubiłem.
Re: Miłość przez Internet
#482
Author: ..::MiLo::..
Date: Mon, 10 Dec 2001 20:36
9 lines
1851 bytes
Użytkownik "Valkiria" <aga@infinity.net.pl> napisał w wiadomości
news:3c151c8c$1@news.vogel.pl...

|  > Tak wiec pytam sie: Po co Ci wladza w rekach twojego faceta???
|
| bo to podniecające
Podnieca Cie to, ze moze cos komus zrobic? Bo na tym chyba polega wladza.
Mozna przeciez krzywdzic w ten sposob ludzi.
Re: Miłość przez Internet
#481
Author: Valkiria
Date: Mon, 10 Dec 2001 20:36
18 lines
1922 bytes

> Hmm wydawalo mnie sie ze o tym pisalas.

ok luzik ,myslalam ze chcesz cos dodać

 > Tak wiec pytam sie: Po co Ci wladza w rekach twojego faceta???

bo to podniecające

Lubisz jak
> ktos toba pomiata?

nie ,dlaczego ? nikt mna nie pomiata
ze ktos /on ma wladze nie znaczy ze ja jej nie mam czy ze jestem jakas
gorsza
facet moze byc biedakiem i moze pomiatac innymi ,to akurat nie zalezy od
pieniedzy
Re: Miłość przez Internet
#483
Author: MarFi
Date: Mon, 10 Dec 2001 20:40
2 lines
1699 bytes
W mojej firmie jest sporo kobiet, które zarabiają niezłe pieniądze. Można
powiedzieć, że mają też władzę. Czy one są męskie?
Re: Miłość przez Internet
#486
Author: ..::MiLo::..
Date: Mon, 10 Dec 2001 20:40
15 lines
2133 bytes
Użytkownik "MarFi" <marfi6@wp.pl> napisał w wiadomości
news:3c151d43@news.vogel.pl...
| Ależ Valkirio! To nie o to chodzi! Kochać - to znaczy być z kimś na dobre
i
| na złe! Z tego, co ty piszesz wynika, że gdyby np. (nie daj Boże) twój
facet
| znalazł się w szpitalu, spalił by mu się dom albo przydażyłoby mu się coś
| równie złego, to nie mógłby na ciebie liczyć, bo automatycznie straciłby
| władzę i pieniądze.
Pieknie powiedziane.

| A tak nawiasem mówiąc, chyba cię polubiłem.
Jej sie poprostu nie da nie lubiec...;-)
Tez Cie polubilem. I Ciebie MarFi i Ciebie Valkirio.
Re: Miłość przez Internet
#487
Author: MarFi
Date: Mon, 10 Dec 2001 22:03
5 lines
1631 bytes
>
> szalony jestes
> :)
>
Szalona, bo to nie ja pisałem, tylko Iris.
Re: Miłość przez Internet
#493
Author: MarFi
Date: Mon, 10 Dec 2001 22:10
2 lines
1826 bytes
Takie mam pytanie do ciebie: czy twój brak wiary w miłość bierze się z
jakiegoś poprzedniego nieudanego związku?
Re: Miłość przez Internet
#495
Author: Valkiria
Date: Mon, 10 Dec 2001 22:25
7 lines
1871 bytes

> Oj, Valkiria, Valkiria... Może ci ktoś to kiedyś wytłumaczy. Życzę ci
tego.
> Wtedy zrozumiesz, jak bardzo się teraz mylisz.

ok ,zobaczymy ...
Re: Miłość przez Internet
#494
Author: Valkiria
Date: Mon, 10 Dec 2001 22:26
6 lines
1874 bytes

> Takie mam pytanie do ciebie: czy twój brak wiary w miłość bierze się z
> jakiegoś poprzedniego nieudanego związku?

nie
Re: Miłość przez Internet
#488
Author: Valkiria
Date: Mon, 10 Dec 2001 22:39
10 lines
1803 bytes

> Ale ta propozycja o pokazywaniu miłości jest całkiem interesująca! To
kiedy?

nawet zaraz;)

> Dobra, też żartowałem.

łeee
Re: Miłość przez Internet
#489
Author: MarFi
Date: Mon, 10 Dec 2001 22:40
14 lines
1999 bytes
> > Ale ta propozycja o pokazywaniu miłości jest całkiem interesująca! To
> kiedy?
>
> nawet zaraz;)
>
> > Dobra, też żartowałem.
>
> łeee
>
>
Zaraz to i tak byłoby nie możliwe, bo ty jesteś znad morza, a ja z grodu
Kraka. Rany, jakbym miał znowu jeździć do 3miasta, to już by mnie nic w
życiu nie zdziwiło.
Re: Miłość przez Internet
#491
Author: MarFi
Date: Mon, 10 Dec 2001 22:42
16 lines
2018 bytes
Użytkownik Valkiria <aga@infinity.net.pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:3c153947@news.vogel.pl...
>
>
> > Ale ta propozycja o pokazywaniu miłości jest całkiem interesująca! To
> kiedy?
>
> nawet zaraz;)
>
> > Dobra, też żartowałem.
>
> łeee
>
>
Ale chętnie bym cię zdominował....
Re: Miłość przez Internet
#490
Author: MarFi
Date: Mon, 10 Dec 2001 22:48
8 lines
1876 bytes
> > życiu nie zdziwiło.
>
> a jak bys sie zakochal ?;)
>
>
>
To wtedy musiałbym przejść od teorii do praktyki. (Mam na myśli naszą długą
rozmowę).
Re: Miłość przez Internet
#492
Author: Valkiria
Date: Mon, 10 Dec 2001 22:49
5 lines
1797 bytes

> Ale chętnie bym cię zdominował....

chętnie bym cie sprawdzila i zobaczyla czy dasz rade ...
Re: Miłość przez Internet
#502
Author: qr
Date: Tue, 11 Dec 2001 08:39
16 lines
1829 bytes
Użytkownik "PrawdziwaWiedzmaF." <wiedzmafarfelu@poczta.onet.pl> napisał w
wiadomości news:9v2io8$bcb$1@news.onet.pl...
> o tym jak odbieramy drugiego czlowieka nie decyduje tylko CO  ale przede
> wszystkim JAK mowi. Mowa ciala to jakies 55% komunikatu, intonacja glosu,
> tempo mowienia :ok.37%  i wreszcie  tresc przekazu werbalnego-jakies 7%.

Tak, ale również może dać bardzo mylące złudzenie...

> BTW spotkalie sie juz w realu z  kims z sieci?

Tak... wiele razy... czasem to była wielka pomyłka, ale raz jeden TO BYŁO
TO!!!

Witam... jestem nowa
Qr
Re: Miłość przez Internet
#484
Author: ..::MiLo::..
Date: Tue, 11 Dec 2001 11:38
9 lines
1951 bytes
Użytkownik "MarFi" <marfi6@wp.pl> napisał w wiadomości
news:3c1525c1$1@news.vogel.pl...
| To jest chyba tak:
| Pieniądze robią mężniejszych mężczyzn, ale ukobiecają kobiety pod
warunkiem,
| że te pieniądze pochodzą od mężnych mężczyzn. :-)
| Oj, dawno się tak nie bawiłem.
Hehe widac...;-)
Re: Miłość przez Internet
#496
Author: Valkiria
Date: Tue, 11 Dec 2001 17:47
18 lines
2043 bytes

> > > Jedno z drugim się wyklucza. Tzn. jeśli potrafisz kochać, to jeśli
> trzeba,
> > > to się nim zaopiekujesz. NA DOBRE I NA ZŁE.
> >
> >
> > W zyciu ludzie robia to co im wygodne, nie lubia na zle i uciekaja od
tego
> > jak najdalej. Glosisz puste idealy.
> > P.
> Mów za siebie.

no wlasnie ,mow za siebie ,sa ludzie ktorzy poświecają sie dla innych i są z
kimś mimo naprzyklad choroby czy jakis innych problemów

>
>
Odp: Miłość przez Internet
#497
Author: Krystyna
Date: Wed, 12 Dec 2001 10:20
19 lines
2762 bytes
> > Jedno z drugim się wyklucza. Tzn. jeśli potrafisz kochać, to jeśli trzeb
a,
> > to się nim zaopiekujesz. NA DOBRE I NA ZŁE.
>
>
> W zyciu ludzie robia to co im wygodne, nie lubia na zle i uciekaja od tego
> jak najdalej. Glosisz puste idealy.
> P.
Pinex, to Ty jesteś  pusty... w środku. Człowiek pozbawiony miłości w życiu
jest jak "cymbał brzmiący" (ktoś tu już cytował 1Kor ;-) ). Miałeś pewnie zł
e doświadczenia, ale to nie znaczy, że każda kobieta robi to, co jest dla ni
ej wygodne. Mam koleżankę, której mąż utrzymywał rodzinę. 1,5 roku temu uleg
ł wypadkowi. Właściwie mógłby w wyniku rehabilitacji zacząć chodzić o kulach
, ale mu się nie chce, bo i tak do pracy nie pójdzie. Jest z nim, opiekuje s
ię nim i - co w tej dyskusji najważniejsze - nadal go kocha. Poszła do pracy
i to ona teraz utrzymuje rodzinę, znosi jego paskudne humory (widziałam na w
łasne oczy) i nigdy nie narzeka. To nie jest pusty ideał. To najzwyklejsi lu
dzie z krwi i kości i - możesz wierzyć lub nie - znam takich ludzi wielu.
Krystyna
Odp: Miłość przez Internet
#500
Author: Krystyna
Date: Wed, 12 Dec 2001 10:22
3 lines
1768 bytes
> Dzięki Iris, już traciłem wiarę w kobiety....
Nie trać, nie wszystkie są takie :-)
Krystyna
Odp: Miłość przez Internet
#498
Author: Krystyna
Date: Sat, 15 Dec 2001 03:41
17 lines
2615 bytes
> Wrecz przeciwnie. Jak najlepsze. /.../
> Valkiria zbiera tu ostre ciegi na liscie, ale uwazam jej
> glos za wspanialy, bo jest to niestety jedyny szczery glos tutaj jak
dotad.
> Reszta piszacych tutaj tkwi w autooszustwach. /.../ Wlasnie takie jak
Valkiria sa kobiety,
> wszystkie jakie znalem od podszewki, moje ex-kobiety,  taka jest tez moja
> siostra (choc gra przed swymi chlopakami cudowna i bezinteresowna) i taka
> byla moja matka.
Ciekawe zestawienie ;-) Skoro wszyscy, Twoim zdaniem są nieszczerzy, to po
co z nimi dyskutujesz? Piszesz, że miałeś dobre doświadczenia. Ja twierdzę
inaczej - masz 26 lat i piszesz o ex-kobietach (znaczy więcej niż jednej).
Gdzie tu sens? Nie miałeś szans pozostawać dłużej w normalnym związku.
Rozmieniłeś się, facet na drobne i stąd Twoje problemy. Współczuję Ci
całkiem szczerze, ale sam sobie jesteś winien
Pozdrawiam
Krystyna
Re: Miłość przez Internet
#499
Author: Pinex
Date: Thu, 20 Dec 2001 20:16
203 lines
8986 bytes
Użytkownik "Krystyna" <klopata@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:9vq98v$eco$1@news.onet.pl...



> > Najpierw musze sie
> > bowiem jeszcze ostatecznie wyszumiec,
> Tego nie rozumiem :-(



To proste. Chce zyc bez zobowiazan na razie. Zycie w zwiazku jest juz
wejsciem w zobowiazania. To bilet w jedna strone. Bilet powrotny z tej
wycieczki kosztuje czesto juz znacznie drozej. Niektorych nawet nie stac na
to aby w ogole go nabyc.



> > zrealizowac plany, ustatkowac i
> > stworzyc mojej przyszlej kobiecie i
> > rodzinie pewne warunki bytu.
> /.../ Na
> > spontanicznej i marzycielskiej mitologii niczego trwalego sie nie
zbuduje.
> > Jedyna droga wiedzie przez rozsadek. Jesli ktos tego nie rozumie, nie
> > zbuduje zwiazku w oparciu o pewne podstawy. Tym bardziej, ze sytuacja
> > ekonomiczna w kraju stala sie bardzo niepewna.
> > Niebezpiecznie jest brac odpowiedzialnosc za kogos i siebie w tym
ciezkim
> i
> > niepewnym okresie.
> Aż dziwnie to zabrzmi, ale popieram ;-)




Zareagowalas zgodnie z przewidywaniami psychologii ewolucyjnej.



Jeżeli twierdzisz, że możesz zadbać
> o przyszłość swojej rodziny - w porządku. Jeśli jednak zaprzeczasz
istnieniu
> miłości w ogóle, to się z Tobą nie zgadzam.


Nie musze wierzyc w milosc aby zbudowac udany zwiazek.


Kryterium doboru współmałżonka
> to sprawa skomplikowana.


Tej implikacji to juz calkiem nie rozumiem. Niewiara w milosc nie sprawia,
ze kryterium doboru wspolmalzonka to sprawa nieskomplikowana. Wrecz
przeciwnie. Jest wtedy jeszcze gorzej, bo wie sie, ze nie istnieje zadne
trwale uczucie, ktore mogloby byc spoiwem dla trwalego zwiazku. Jak widzisz
jest wiec zupelnie na odwrot niz sugerujesz.



Mój mąż w momencie ślubu był na zasiłku dla
> bezrobotnych ;-)



Byl, czyli juz nie jest. Gdyby nadal byl bezrobotny, moglabys go juz nie
"kochac".



>Na pewno więc nie zapewniał mi utrzymania.


Ale na pewno przejawial jakies symptomy zaradnosci. Chyba nie wyszlas za
totalna ciape? Wiem, ze nie znosicie tego i zadna z Was z kims takim nie
wytrzyma, mimo nie wiadomo ilu deklaracji o swych uczuciach. Jesli taka
jednak jestes, to jestes ewolucyjnie nieprzystosowana.


No, ale ja go
> kochałam i nadal kocham :-)


Wydaje mi sie, ze za wszelka cene probujesz utrzymac pewien mit w swoim
swiatopogladzie, aby tak po prostu miec radoche z tego, ze mi zaprzeczysz.
Jednak ja nie zyje na ksiezycu, znam troche ludzi. Iluz to ludzi znalem i
znam, ktorzy mimo wypowiadanych z namaszczeniem przy oltarzu i dlugo potem
obietnic o tym, ze kochaja i kochac beda do konca zycia, zmieniali pozniej
rownie gwaltownie zdanie. Kazdy zna takie sytuacje z wlasnego otoczenia (u
mnie przyklad jednej z moich ciotek, ktora odeszla do bogatszego mezczyzny),
sa wiec one powszechne, bedac prawie regula. Twe slowa nie sa wiec zadna
gwarancja na to, ze milosc istnieje, najwyzej sa gwarancja na ten lub
nastepny wieczor.  "Milosc" to nie cos co trwa niezaleznie i na zawsze, jako
uczucie totalnie transcendentne i niezalezne od naszych ziemskich realiow.
Nie ma racjonalnych powodow, zeby w takie basnie wierzyc. "Milosc" to nie
jest jakis duchowy monolit, czy eteryczne perpetum mobile, na ktore nic
ziemskiego nie ma  wplywu. Nie bierze sie znikad, od poczatku jest czyms
uwarunkowane. Nie znam konkretnych uwarunkowan jakie utrzymuja Wasz zwiazek,
ale wiem, ze tak na niczym to on raczej nie wisi. Jestesmy biologicznie
uwarunkowanymi istotami, a nie wyidealizowanymi postaciami z romansow na
ktore tak nagle spadaja jakies niebotyczne i od niczego niezalezne trwale
stany swiadomosci.


> > Jakie problemy? Cos tu wciskasz. Nie mam absolutnie zadnych problemow.
> Masz - twierdzisz, ze miłość nie istnieje :-)



To, ze milosc nie istnieje nie jest zadnym problemem dla racjonalisty. Jest
to problemem tylko dla marzyciela.



> > Na
> > przyklad moj najlepszy przyjaciel, ktory mnie kiedys zainspirowal do
tego
> > typu przemyslen, ma zone od pol roku i jest w udanym  zwiazku.
> I - oczywiście - swojej przyszłej żonie mówił o chemii zamiast o miłości
;-)



A zebys wiedziala, ze tak.




> > filozoficznie (?). A tak poza tym to ja zadnej dziewczynie w realu nie
> musze
> > mowic co mysle w temacie zwiazkow, no nie Krysia?
> Czyli jesteś nieszczery. Wiedziałam! :-P



Alez rod meski oklamuje Was od zarania dziejow (i w druga strone nie lepiej)
i skutecznie jak widac. Zejdz na ziemie Krysia i przekonaj sie o tym. Im
szybciej sie o tym przekonacie tym lepiej dla was. Wszyscy jakich znam
oklamuja swe kobiety. Natomiast tutaj w internecie jestem z Toba szczery, bo
co mi zalezy? Nic. Nie mam i nigdy nie bede mial tu imienia i nazwiska, moge
mowic od poczatku do konca co mysle i nie musze sie na Twoj widok podniecac.
Jestes juz stara pupa (jak dla mnie) i w dodatku z chlopem. To ulatwia
rozsadna wymiane zdan. Nie potrzebuje Twego ciala, najwyzej troche umyslu,
kilka literek od Ciebie na ekranie dla przemyslen, to tak niewiele przeciez.
Nie uprawiam wiec wobec Ciebie tych naszych meskich zwodzicielskich
strategii seksualnych. Gadam dla samej rozrywki dyskusji i szermierki
argumentow. Ma to powiedzmy, pewien swoj urok.  No ale w realu to co innego.
Bede musial mowic, ze kocham, choc nigdy nie bede kochac. Bede mojej kobiety
potrzebowal nie jako intelektualnej szpadzistki w temacie milosc jest/nie ma
(od czego bedzie internet!) ale jako obsypywanej przeze mnie pocalunkami
matki moich dzieci, jako partnerki do seksu. No i powiedzmy jako kogos kto
nie pozwoli zwariowac z samotnosci. A reszta? Reszty byc nie musi. Zycie
daje tak niewiele, mniej niz nam obiecuje nasza dziecieca marzycielska
wyobraznia. Jak to mawiaja..... nikt przeciez nie obiecywal, ze w zyciu ma
byc dobrze.


> > Nie spotkamy sie nigdy
> Cóż, nie szukam okazji do spotkań przez internet, ale podyskutować sobie
> czasem lubię :-)


To jedno co nas laczy. Zbyt malo aby przejmowac sie soba ale jednoczesnie
wystarczajaco duzo aby pamietac o sobie.



> > A tak w
> > ogóle to jestem zadowolony ze swego życia i uważam, ze dopiero teraz
> > dojrzewam do normalnego związku opartego na silnych przewidywalnych
> > podstawach.
> To dobrze, że "dojrzewasz". Niebawem pogadamy o tym, że miłość... istnieje


Na szczescie nie istnieje, natura uchronila nas przed taka utopia. Gdyby
milosc istniala tak jak rozprawiaja o niej romantycy w swych poematach, to
wszystko byloby kompletna anarchia. Mysl ludzka nigdy nie stworzylaby nic
nadzwyczajnego. Ludzkosc zbyt dlugo by nie przetrwala, jesli w ogole
wylonilaby sie w takich warunkach z krolestwa zwierzat z jakiego
przychodzimy i wchodzimy w obecna czasoprzestrzen.


> > Nie masz mi co współczuć. Zresztą do niczego mi to niepotrzebne.
> Już Ci nie współczuję, skoro tak Cię to drażni ;-)



Nie drazni, po prostu oboje tego nie potrzebujemy.

Trzymaj sie Krysienka! Jesli sie nie usluszymy do Swiat, to Wszystkiego
Dobrego z tej okazji. Badz wyjatkowo dobra w tym czasie dla najblizszych!

P.



> Pozdrawiam
> Krystyna
>
>
>
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads