🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Article View: alt.pl.milosc
Article #46836

Re: czy jestem prymitywna?

#46836
From: Eline
Date: Mon, 11 Sep 2006 10:25
125 lines
8060 bytes
"Flyer" <flyer@poczta.gazeta.pl> wrote in message 
news:ee2oak$4p8$1@nemesis.news.tpi.pl...
> Eline; <ee22f8$vh$1@inews.gazeta.pl> :
>
>>
>> "Flyer" <flyer@poczta.gazeta.pl> wrote in message
>> news:ee1nio$1pb$1@atlantis.news.tpi.pl...
>> > Eline; <ee143f$1pu$1@inews.gazeta.pl> :
>> >
>> [...]
>
> Miałem znajomego, który z rozrzewnieniem wspominał dawne prace, a obecną
> tylko "rzeczowo" krytykował - a w gruncie rzeczy chodziło tylko o to, że
> obecna go bardziej męczy, a jego krytykanctwo prawdopodobnie jeszcze
> bardziej powodowało, że nie lubił obecnej pracy. Ale niestety to był typ
> "niereformowalny", nie potrafił przegrywać. Gdybyś go spotkała, to byś
> pomyślała - miły, dojrzały, wie czego chce od życia, ma zainteresowania
> i swoje zdanie

Dokładnie to pomyślałam o moim mężu, kiedy go poznałam...

 gdybyś była z nim dłużej, to byś pomyślała - prowokator,
> ucieczkowicz od wysiłku, który nie zostaje wynagrodzony od razu, cham,
> niecierpliwiec, pasywny, którego zainteresowania są jedynie przykrywką
> dla kontaktów z innymi, złośnik i złosliwiec. Próbowałem go delikatanie
> zniechęcić do krytykanctwa, próbowałem wprost - nie dawało się, nie
> rozumiał w czym rzecz, bo zawsze był tym, który "wie czego chce od
> życia".

Różnica: ten jest tym, który "wie, że pewne rzeczy się nie powtórzą i nie ma 
co latać za mrzonkami"... Zimno mi się zrobiło, jak to usłyszałam. I tym, 
który wie, co POWINNO mnie uszczęśliwiać. Lepiej ode mnie. Kwiaty i inne 
rzeczy, które można kupić za pieniądze. I bardzo się stara mnie nimi 
uszczęśliwiać. Poza tym spełnia większość moich próśb typu "pozmywaj", a do 
dziecka sam się zrywa. A ja bardzo się staram, żeby wiedział, że to wszystko 
widzę i doceniam. W zamian ja mam zaspokajać jego potrzeby emocjonalne. No i 
też się staram, tyle że moje leżą odłogiem. Rozumiem, że nie można oczekiwać 
od człowieka, żeby czytał mi w myślach, więc próbuję mu wytłumaczyć, że 
bardziej niż czekoladek potrzebuję akceptacji i bliskości, ale to jest moja 
zła wola, że "nie chcę być szczęśliwa", "każda inna kobieta byłaby 
zadowolona, a ty na siłę chcesz się różnić od innych" itp.
>> >
>> >> Bo widzisz, wkurza mnie obecność czegoś, z czym z założenia nie mogę
>> >> "konkurować".
>> >
>> > ;) Nie musisz. To zbieżność podmiotów tego samego typu, wystepujących w
>> > opisie - tam związek i tu związek, tam kobieta i tu kobieta.
>>
>> Rozumiem, że uważasz, że to nie ma wpływu na naszą relację? Niech sobie
>> biedaczek marzy?
>
> ;) Konfrontacja nie ma już wpływu - konfrontacja, o której wspominałem,
> miała własnie za zadanie spowodować to, co powyżej i "odcięcie" go od
> obsesji na punkcie poprzedniej dziewczyny. Marzenia mają, ale trudno
> powiedzieć, na ile są one prawdziwe - to zależy od jego pamięci emocji i
> zdarzeń. Jeżeli ma niezbyt dobrą pamięć emocji i zdarzeń, to jego
> marzenia są "czymś" - swoistą konstrukcją budowaną na bieżąco w
> odpowiedzi na reakcje świata realnego - gdyby miał dobrą pamięć, to może
> starałby się przenieść "marzenia" do rzeczywistości, jeżeli ma złą, to
> on cały czas buduje w sobie tę konstrukcję, więc nie dziwne, że nie ma
> czego przenosić na zewnątrz, zamiast tego przenosi do wewnątrz.

No właśnie. Pamięć ma kiepską. I o wiele łatwiej mi usłyszeć o tym, co było 
fajne tam (z klauzulą, że już się nie powtórzy) niż o tym, co jest fajne tu.
Niech nawet będzie, że pierwszy związek ma, przynajmniej dla niego, 
właściwości szczególne, których inny już mieć nie może (choć to pachnie mi 
samospełniającą się przepowiednią). Ale kolejny może mieć (chyba?) jakieś 
inne, równie fajne, choć inne. W dodatku nie polegające na złudzeniach. Więc 
to powinno się chyba móc jakoś wyrównać, tam i tu plusy i minusy, a nie, że 
"tylko ten pierwszy związek jest z niczym nieporównywalny, bo złudzenia 
itd.". Wtedy rzeczywiście nie byłoby miejsca na kompleksy, a tylko radość 
budowania.
>
[ciach, bo długie]
>
> Poprzez analogie z gościem, o którym wspomniałem powyżej - on nawet
> byłby fajnym człowiekiem, pod warunkiem, że trafiłby na osobę
> bezgranicznie w niego wsłuchaną, nie powodującą, że miałby poczucie
> przegranej, nie stawiającą kłopotliwych pytań i zadań - ot jego
> partnerką powinna być śliniąca się na jego widok małolata. Jaka byłaś,
> kiedy się poznaliście, jak zmieniły się wasze relacje od początku
> związku?

Na początku oczywiście cudownie, jesteś wspaniała, piękna, mądra, super 
kochanka itd. Potem "zaczęłam go przesłuchiwać", "przestałam być ciepła i 
czuła". A ja... chciałam z nim rozmawiać o tym, co mnie zaniepokoiło lub 
zdenerwowało - o konkretnych zjawiskach - ale słyszałam, że "wymyślam 
problemy", "przesłuchuję go" itp., więc zaczęłam zamykać to w sobie, widząc, 
że nic do niego nie dociera. Poza tym zawsze był wściekły, kiedy 
zachowywałam się w inny sposób, niż oczekiwał. Mimo szumnych deklaracji, 
stało się dla mnie jasne, że powinnam mieć określone (przez niego) 
wymagania, i nie "wymyślać". Ale ja "zrobię wszystko, żeby być inna niż 
wszyscy", choć nigdy nie mogę się dowiedzieć, co to za "wszyscy"...
Jedyny sposób, żeby do niego dotrzeć, to zademonstrować, że coś mnie gryzie, 
o czym nie mówię. Wtedy on się dopytuje, co mi jest, a jak powiem, to nie 
może mieć pretensji, bo "sam pytał"... I ogólnie łapie się na "sztuczki". 
Tyle że ja nienawidzę "sztuczek", krygowania się itp. :(

>> >> Tyle że on niby chciałby nowych rzeczy, ale w praktyce nic mu się nie
>> >> podoba...
>> >> Np. mamy dziecko. Chciane. I to jest kolejny powód, żeby wymyślać, co
>> >> robię
>> >> źle...
>> >
>> > "Stare dobre małżeństwa", w których żona na widok męża dostaje kurwicy,
>> > a mąż na widok żony takoż. ;) Robiąc kłótnie pogłębiasz przepaść.
>> >
>> Wiesz, to jemu ciągle coś się nie podoba, nawet jeśli wie, że naprawdę 
>> nie
>> chciałam zrobić mu na złość, to się wścieka i wymyśla mi nowe wady...
>
> Czyli "stracił do Ciebie zaufanie", bo przestałas mu dawać bezgraniczną
> akceptację?
>
Nie tyle "stracił zaufanie" (bo chyba nigdy go nie miał więcej ani mniej niż 
obecnie, czyli nie za wiele - często słyszałam, że przecież mogę kłamać), co 
"poczuł się szykanowany".
Dodam jeszcze, że brak różnych rzeczy (np. zaufania) z jego strony on 
tłumaczy złymi przeżyciami i moimi wadami, mnie się jednak wydaje, że po 
prostu nigdy się ich nie nauczył, biorąc pod uwagę, jaką ma rodzinę. Ach, te 
samospełniające się przepowiednie, nazywane często "doświadczeniem" - to 
chyba cały on :-/

Pozdrawiam, Eline 
Technical Details
Message-ID: <ee3dft$mug$1@inews.gazeta.pl>
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.gazeta.pl!not-for-mail
References: <eds7gu$nv3$2@inews.gazeta.pl> <edv7ma$ger$1@atlantis.news.tpi.pl> <ee143f$1pu$1@inews.gazeta.pl> <ee1nio$1pb$1@atlantis.news.tpi.pl> <ee22f8$vh$1@inews.gazeta.pl> <ee2oak$4p8$1@nemesis.news.tpi.pl>

Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.gazeta.pl!not-for-mail
From: "Eline" <eline@blank.pl>
Newsgroups: alt.pl.milosc
Subject: Re: czy jestem prymitywna?
Date: Mon, 11 Sep 2006 12:25:16 +0200
Organization: "Portal Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl"
Lines: 127
Message-ID: <ee3dft$mug$1@inews.gazeta.pl>
References: <eds7gu$nv3$2@inews.gazeta.pl> <edv7ma$ger$1@atlantis.news.tpi.pl> <ee143f$1pu$1@inews.gazeta.pl> <ee1nio$1pb$1@atlantis.news.tpi.pl> <ee22f8$vh$1@inews.gazeta.pl> <ee2oak$4p8$1@nemesis.news.tpi.pl>
NNTP-Posting-Host: ash216.neoplus.adsl.tpnet.pl
X-Trace: inews.gazeta.pl 1157970237 23504 83.26.219.216 (11 Sep 2006 10:23:57 GMT)
X-Complaints-To: usenet@agora.pl
NNTP-Posting-Date: Mon, 11 Sep 2006 10:23:57 +0000 (UTC)
X-MimeOLE: Produced By Microsoft MimeOLE V6.00.2900.2962
X-Priority: 3
X-RFC2646: Format=Flowed; Original
X-Newsreader: Microsoft Outlook Express 6.00.2900.2869
X-User: joanelle
X-MSMail-Priority: Normal
MIME-Version: 1.0
Content-Type: text/plain; charset=UTF-8
Content-Transfer-Encoding: 8bit