🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Article View: alt.pl.milosc
Article #46837

Re: czy jestem prymitywna?

#46837
From: Flyer
Date: Mon, 11 Sep 2006 16:13
152 lines
9240 bytes
Eline; <ee3dft$mug$1@inews.gazeta.pl> :

> "Flyer" <flyer@poczta.gazeta.pl> wrote in message 
> news:ee2oak$4p8$1@nemesis.news.tpi.pl...

> >  Ale niestety to był typ
> > "niereformowalny", nie potrafił przegrywać. Gdybyś go spotkała, to byś
> > pomyślała - miły, dojrzały, wie czego chce od życia, ma zainteresowania
> > i swoje zdanie
> 
> Dokładnie to pomyślałam o moim mężu, kiedy go poznałam...

;) Ciężki typ do modyfikacji - natura prowokatora powoduje, że zawsze
potrafi zgromadzić woół siebie parę osób, które będa dawały mu
"wymuszone"/"zmanipulowane" pozytywne informacje zwrotne [akceptacja]
swoim zachowaniem. Prowokator nie musi być ciemnym typem - wystarczy, że
jest "głośny" - wita wszystkich, jest hałaśliwy [zwraca na siebie
uwagę], wypowiada jednoznaczne i ostre oceny, jednakże nie swoje własne,
choć nie wiedząc skąd się wzięły, można powziąć mniemanie o ich "własnym
pochodzeniu". Ciężki do zwalczenia na polu dyskusji, stosunkowo łatwy
poprzez niedawanie mu akceptacji/rozumianej przez niego jako pozytywna
informacji zwrotnej, z tą uwagą, że ten sposób walki może prowadzić do
paranoi/obsesji.

> Różnica: ten jest tym, który "wie, że pewne rzeczy się nie powtórzą i nie ma 
> co latać za mrzonkami"...

Racjonalizacja - latając za mrzonkami musiałby pokonać lęk przed
nieznanym i zgodzić się na stratę tego co ma.

> Zimno mi się zrobiło, jak to usłyszałam. I tym, 
> który wie, co POWINNO mnie uszczęśliwiać. Lepiej ode mnie. Kwiaty i inne 
> rzeczy, które można kupić za pieniądze. I bardzo się stara mnie nimi 
> uszczęśliwiać. Poza tym spełnia większość moich próśb typu "pozmywaj", a do 
> dziecka sam się zrywa. A ja bardzo się staram, żeby wiedział, że to wszystko 
> widzę i doceniam. W zamian ja mam zaspokajać jego potrzeby emocjonalne. No i 
> też się staram, tyle że moje leżą odłogiem. Rozumiem, że nie można oczekiwać 
> od człowieka, żeby czytał mi w myślach, więc próbuję mu wytłumaczyć, że 
> bardziej niż czekoladek potrzebuję akceptacji i bliskości, ale to jest moja 
> zła wola, że "nie chcę być szczęśliwa", "każda inna kobieta byłaby 
> zadowolona, a ty na siłę chcesz się różnić od innych" itp.

Prawdopodobnie w małżeństwie opisywane człowieka doszło do następnego
etapu - żona nauczyła się "olewać" męża, np. idąc do sklepu ma w nosie
jego zniecierpliwienie, a on cierpi podwójnie, bo nie zna "ludzkich"
metod dyskusji i rozwiązywania problemów - zna tylko mechanizm
prowokacji i walki - tak jest, kiedy wykorzystuje go do uzyskania
wsparcia i kiedy nie chce go odrzucić, bo wtedy dokładnie nic by nie
miał - żona na niego już nie reaguje, środowisko zewnętrzne też by
przestało.

> No właśnie. Pamięć ma kiepską.

Jak kiepską? Przykład.

> I o wiele łatwiej mi usłyszeć o tym, co było 
> fajne tam (z klauzulą, że już się nie powtórzy) niż o tym, co jest fajne tu.
> Niech nawet będzie, że pierwszy związek ma, przynajmniej dla niego, 
> właściwości szczególne, których inny już mieć nie może (choć to pachnie mi 
> samospełniającą się przepowiednią). Ale kolejny może mieć (chyba?) jakieś 
> inne, równie fajne, choć inne. W dodatku nie polegające na złudzeniach.

;) Błędna atrybucja emocji? ;)
Miałem chyba farta, że mój pierwszy związek to była totalna pomyłka i
zapamiętałem z niego jako dobre rzeczy faktycznie dobre, a jako złe
rzeczy faktycznie złe - podział na złe i dobre był bardzo przejrzysty,
"wina" drugiej strony też oczywista. ;)

Wiem, że te wspomnienia mogą skutkować określonymi postawami i
zdarzeniami, ale spójrz na to w inny sposób. W pewnych stanach
psychicznych następuje wzmocnienie pamięci - wyobraź sobie, że pierwszy
związek Twojego faceta był podszyty wysokim poziomem niepokoju [mniejsza
z jakich powodów], stąd lepsze zapamiętanie szczegółów. I pojawia się
śmieszna sytuacja - on, jako wzorzec związku przedstawia sytuację, która
wywoływała w nim wysoki niepokój i *dlatego* ją zapamiętał - pamięć to
tak naprawdę śmietnik - zapamięta wszystko, to co dobre i to co złe. Być
może masz do czynienia z osobą, która mówi, że "wie czego chce", ale w
sferze emocji "nie wie czego chce".

> Więc 
> to powinno się chyba móc jakoś wyrównać, tam i tu plusy i minusy, a nie, że 
> "tylko ten pierwszy związek jest z niczym nieporównywalny, bo złudzenia 
> itd.". Wtedy rzeczywiście nie byłoby miejsca na kompleksy, a tylko radość 
> budowania.

Racjonalizacja podporządkowana jakiejś postawie, a nie faktom?
Mitologizowanie związku, a może prawda. *Pamięć* o tamtym związku jest
nieporównywalna, ale głównie dlatego, że zapis nie zawiera *emocji* . Co
robi osoba, która nie pamięta swoich emocji, a jedynie zdarzenia? Nadaje
im bieżące znaczenie emocjonalne lub czerpie ze znaczeń kulturowych np.
młodośc, szaleństwo itd. 
A może pamięta emocje i nie umie ich zwerbalizować, albo nie chce, bo
musiałby powiedzieć np. "byłem zdenerwowany" a to by burzyło piekny
obraz wspomnień.


> > Poprzez analogie z gościem, o którym wspomniałem powyżej - on nawet
> > byłby fajnym człowiekiem, pod warunkiem, że trafiłby na osobę
> > bezgranicznie w niego wsłuchaną, nie powodującą, że miałby poczucie
> > przegranej, nie stawiającą kłopotliwych pytań i zadań - ot jego
> > partnerką powinna być śliniąca się na jego widok małolata. Jaka byłaś,
> > kiedy się poznaliście, jak zmieniły się wasze relacje od początku
> > związku?
> 
> Na początku oczywiście cudownie, jesteś wspaniała, piękna, mądra, super 
> kochanka itd. Potem "zaczęłam go przesłuchiwać", "przestałam być ciepła i 
> czuła".

Mi chodziło bardziej o to, czy na początku byłaś w pewien sposób bierna
- słuchałaś go, reagowałaś odpowiednio, nie zapodawałaś sprzecznych
kwestii w odpowiedzi na jego opowieści, byłeś mniej aktywną stroną w
związku.

Ale z tego schematu wyłania się [może się wyłaniać] jedna informacja -
facet może mieć problem. Niestety nie napiszę "ma", bo od tego jest
psycholog rodzinny, który może skonfrontować obie strony/ich punkt
widzenia.

> A ja... chciałam z nim rozmawiać o tym, co mnie zaniepokoiło lub 
> zdenerwowało - o konkretnych zjawiskach - ale słyszałam, że "wymyślam 
> problemy", "przesłuchuję go" itp., więc zaczęłam zamykać to w sobie, widząc, 
> że nic do niego nie dociera. Poza tym zawsze był wściekły, kiedy 
> zachowywałam się w inny sposób, niż oczekiwał. Mimo szumnych deklaracji, 
> stało się dla mnie jasne, że powinnam mieć określone (przez niego) 
> wymagania, i nie "wymyślać". Ale ja "zrobię wszystko, żeby być inna niż 
> wszyscy", choć nigdy nie mogę się dowiedzieć, co to za "wszyscy"...
> Jedyny sposób, żeby do niego dotrzeć, to zademonstrować, że coś mnie gryzie, 
> o czym nie mówię. Wtedy on się dopytuje, co mi jest, a jak powiem, to nie 
> może mieć pretensji, bo "sam pytał"... I ogólnie łapie się na "sztuczki". 
> Tyle że ja nienawidzę "sztuczek", krygowania się itp. :(

Na to nic nie poradzę, ale odpowiem na pytanie tytułowe - wydaje mi się,
że nie jestes prymitywna. ;)

> > Czyli "stracił do Ciebie zaufanie", bo przestałas mu dawać bezgraniczną
> > akceptację?
> >
> Nie tyle "stracił zaufanie" (bo chyba nigdy go nie miał więcej ani mniej niż 
> obecnie, czyli nie za wiele - często słyszałam, że przecież mogę kłamać), co 
> "poczuł się szykanowany".
> Dodam jeszcze, że brak różnych rzeczy (np. zaufania) z jego strony on 
> tłumaczy złymi przeżyciami i moimi wadami, mnie się jednak wydaje, że po 
> prostu nigdy się ich nie nauczył, biorąc pod uwagę, jaką ma rodzinę. Ach, te 
> samospełniające się przepowiednie, nazywane często "doświadczeniem" - to 
> chyba cały on :-/

Z ciekawości - dlaczego za niego wyszłaś i zdecydowałaś się na dziecko?
Żeby uzyskać pewność "na około"?

Flyer
-- 
gg: 9708346
Technical Details
Message-ID: <ee41po$oko$1@atlantis.news.tpi.pl>
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.gazeta.pl!newsfeed.pionier.net.pl!news.nask.pl!news.nask.org.pl!newsfeed.tpinternet.pl!atlantis.news.tpi.pl!news.tpi.pl!not-for-mail
References: <eds7gu$nv3$2@inews.gazeta.pl> <edv7ma$ger$1@atlantis.news.tpi.pl> <ee143f$1pu$1@inews.gazeta.pl> <ee1nio$1pb$1@atlantis.news.tpi.pl> <ee22f8$vh$1@inews.gazeta.pl> <ee2oak$4p8$1@nemesis.news.tpi.pl> <ee3dft$mug$1@inews.gazeta.pl>

Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.gazeta.pl!newsfeed.pionier.net.pl!news.nask.pl!news.nask.org.pl!newsfeed.tpinternet.pl!atlantis.news.tpi.pl!news.tpi.pl!not-for-mail
From: Flyer <flyer@poczta.gazeta.pl>
Newsgroups: alt.pl.milosc
Subject: Re: czy jestem prymitywna?
Date: Mon, 11 Sep 2006 18:13:35 +0200
Organization: zzz
Lines: 152
Message-ID: <ee41po$oko$1@atlantis.news.tpi.pl>
References: <eds7gu$nv3$2@inews.gazeta.pl> <edv7ma$ger$1@atlantis.news.tpi.pl> <ee143f$1pu$1@inews.gazeta.pl> <ee1nio$1pb$1@atlantis.news.tpi.pl> <ee22f8$vh$1@inews.gazeta.pl> <ee2oak$4p8$1@nemesis.news.tpi.pl> <ee3dft$mug$1@inews.gazeta.pl>
NNTP-Posting-Host: cmm204.neoplus.adsl.tpnet.pl
Mime-Version: 1.0
X-Trace: atlantis.news.tpi.pl 1157991034 25240 83.31.140.204 (11 Sep 2006 16:10:34 GMT)
X-Complaints-To: usenet@tpi.pl
NNTP-Posting-Date: Mon, 11 Sep 2006 16:10:34 +0000 (UTC)
User-Agent: Noworyta News Reader/2.9
Content-Type: text/plain; charset=UTF-8
Content-Transfer-Encoding: 8bit