🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Article View: alt.pl.milosc
Article #45259

Re: i co tu zrobic..

#45259
From: tomek
Date: Tue, 29 Nov 2005 21:06
238 lines
11924 bytes
Uff no to zaczynamy :P
najpierw poucinam to czego nei chce komentowac (np zgadzam sie :P )


>> coz, jakis czas temu przy dlugiej rozmowie wyznala ze nie jest pewna 
>> swoich
>> uczuc do mnie, ze czuje ze to nie jest juz to.. pytalem czy jest pewna, 
>> czy
>> to moze chwilowe, powiedziala ze nie wie,
>
> Co miała powiedzieć - że nie? Już dwa lata temu miała wątpliwości co do
> przyszłości waszego związku, postanowiliście spróbować co będzie dalej,
> najwyraźniej nie wyszło, trudno. Pytasz ją czy to jest chwilowe... cóż
> sądzę, że ta myśl gnębiła ją już od dawna.

to bylo troszke inaczej. choc niestety twoj punkt widzenia jest przerazajacy 
(no sorry ale dla mnie jest ;P) i do sytuacji ktora sie odbyla takze mozna 
zalozyc ze tak bylo ;|

>> na pytanie czy chce sprobwac, moze
>> to minie, moze cos robimy nie tak ze sie tak stalo, powiedziala ze chce
>> sprobwac..
>
> Zwróć uwagę na znaczenie tego słowa - "spróbuję" - znaczy, że przewiduję
> możliwość porażki, więcej - niepowodzenie jest jakby z góry zakładane. Tak
> często mówimy osobom których nie chcemy urazić a jednocześnie pokazać że
> coś robimy. "Próbuję coś dla ciebie załatwić". Nie zamierzam nawet kiwnąć
> palcem, ale chcę wyglądać na kogoś kto się stara. Łatwiej coś takiego
> powiedzieć, dać dowód iluzorycznych starań niż z miejsca powiedzieć jedno
> krótkie słowo: "nie".
>

tego jestem jak najbardziej swiadom. ze przewiduje mozliwosc porazki. 
natomiast staram sie nie zgadzac z tym ze tak naprawde juz nas skreslila i 
teraz musi to tylko zrozumiec. nie zgadzam sie z tym ze mnie 'splawia' w 
sposob grzeczny.
przewiduje mozliwosc porazki, a wiec mozliwy jest tez sukces, nwet jak 
stosunek jest 10 : 1.. czy mniejszy, sadze ze tego nie moze oszacowac nikt, 
nawet ona o ile nie jest jeszcze pewna.


>> analizujac sytuacje, przede wszystkim w nasze spotkania weszla straszna
>> rutyna, (...) mysle
>> ze to pierwsza rzecz jaka jest ZLA i  nad ktora juz pracuje.
>
> Warning! To nadpiłowane drzewo już leci, podlewanie go może nic nie 
> zmienić
> ;)

hm bardziej bym to porownal do nadpilowanego drzewa i mala tubka kleju. 
znow.. staram sie uwierzyc ze jeszcze jest szansa.

>
>> przez dlugi okres bylem dla niej chlopakiem i najlepszym przyjacielem,
>
> I pięknie, nie masz się czego wstydzić.
>
>> teraz ma
>> nagle towarzystwo, duzo tym stracilem..
>
> Prędzej czy później poznałaby nowych ludzi, nie żyliście chyba na 
> bezludnej
> wyspie (typu Błękitna Laguna). Czy straciłeś... ona na pewno zyskała,
> zyskała możliwość poznania innych ludzi, innego życia, spojrzenia z nowej
> perspektywy na swoją sytuację. Kiedyś to musiało nastąpić. Do jakich
> wniosków doszła możesz się domyślać, nie są one chyba optymistyczne, stąd
> jej wątpliwości. Wbrew pozorom to dobrze, bo dzięki temu zyskała możliwość
> zweryfikowania poglądów na wasz związek, nie chciałbyś chyba żyć
> złudzeniami.
>

zle to napisalem. nie mam pretensji, ze znalazla sobie przyjaciol, nowe 
towrzystwo.. natomiast mysle ze w jakis magiczny sposob moze to oslabic 
(chwilowo?) jej uczucie do mnie. np nowe formy spedzania czasu, u nas byla 
rutyna, pisalem o tym, teraz ma cos nowego, podoba jej sie to na pewno, a co 
jesli sie rozstaniemy, a ona zacznie tego zalowac? a co jesli jej 
przyjaciele ja powtrzymaja, podbuduja, pociesza.. co jesli to bedzie blad 
ktory nigdy nie zostanie naprawiony, z ktorego po pewnym czasie ona bedzie 
sobie zdawala sprawe ? (dobra, wiem mialo byc bez emocji, ale to taka chyba 
moja najwieksza obawa).


> Jak wyrzucasz stary komputer to najpierw wyciągasz kolejno poszczególne
> wtyczki, nie robisz tego tak nagle.

nie wiem, mam jakis lepszy humor (co ostatnio mi sie nie zdarza), gdyby bylo 
inaczej to zdanie zdolowalo by mnie dobitnie, odrazu widac analogie do tego 
co sie u nas dzieje i czlowiek traci nadzieje.. ale jakos po cichu wierze ze 
tak byc nie musi.  z mojej strony tez byly momenty gdy czulem ze juz z nia 
nie chce byc, bo cos mi nie gralo. widze po sobie ze to bylo.. i przeminelo 
i teraz uwazam ze moglem wtedy popelnic WIELKI blad.


> A na na serio - abstrahując od Twoich uczuć do dziewczyny - uważasz, że
> Twoje życie jest naprawdę tak puste i bezwartościowe, że nie będzie miała
> sensu bez kobiety?

jestem studentem, mam sporo, dobrze sie ucze, zaliczylem pierwszy rok, mam 
duze stypendium naukowe (tzn jak dla kogo, dla mnie duze). mam natomiast 
malo przyjaciol, wiecej znajomych. duzo rzeczy sprawia mi radosc, mam swoje 
hobby, pasje i sie z tym nie ograniczam. natomiast sprawa wyglada tak:

 jest wszystko... dlugo dlugo nic.. potem moja dziewczyna.

tak jest teraz (czy tak bylo zawsze? nie wiem, tak czuje teraz i mysle ze 
tak tez bylo..). nagle mam wstret do wszystkiego co dotyczylo moich 
zainteresowan ktore nie byly z nia zwiazane, wstret do muzyki ktora lubie 
(inny gust tu mamy).. itp..

>> chcialbym zebyscie mi doradzili jak sie zachowac? co robic, zeby w razie
>> 'odejscia' potem nie katowac sie myslami ze moglem zachowac sie inaczej?
>
> Nic z tego. Jak Ci ktoś napisze to nie będziesz miał motywacji, żeby tu
> wrócić ;)

boje sie ze to co teraz mamy, to czas dla mnie zebym sie zaczal godzic z tym 
ze sie rozstajemy.. tak mi sugerujesz, ale taka mysl jest zbyt.. 
pesymistyczna, wierze ze jednak to nie musi byc tak. nie chce slepo w to 
wierzyc, by coraz gorsza sytuacja nie budzila coraz wiekszych nadziei. wiem 
ze to jest balansowanie na krawedzi, ale poki co mam ta nadzieje, ze bedzie 
dobrze.

>> poprostu czlowiek w takich momentach ma
>> rozne mysli i na pewno robi duzo bledow, ktore odstraszaja druga 
>> polowke..
>
> Zwłaszcza człowiek w desperacji, który dodatkowo boi się przyszłości. Nie
> rób nic, bo Twoje działania powodowane strachem będą tym, czym będziesz 
> się
> katować po jej ewentualnym zniknięciu z Twojego życia. Tego i zmarnowanej
> energii będziesz żałował za kilka lat.

o to wlasnie pytam ;) co jest w takich przypadkach dosyc 'typowe' co ludzie 
w desperacji robia, czego potem zaluja. oczywiscie odpowiedz wydaje sie byc 
logiczna, problem w tym ze czlowiek w desperacji nie do konca sobie zdaje 
sprawe z tego (w czasie rzeczywistym) ze w takim stanie sie znajduje.
>
>> rozmawialismy juz trzoszke razem o tym, calkiem 'poplakane' te rozmowy 
>> byly,
>> z obu stron.
>
> Kufa, no nie rób scen ;)
>

no mam slaba psyche, powaznie sam sie dziwie ze potrafie "W miare trzezwo" 
teraz myslec a nie pisac tylko i wylacznie jak mi zle i jak bardzo pragne 
jej powrotu.. (na koniec postu widac ze jednak nie wytrzymalem..)



>> ale nie chce tez dac o sobie zapomniec, nie chce dac za wygrana, jezeli 
>> moge
>> cos jeszcze osiagnac
>
> Dobrze, ale powiedz: czy Tobie odpowiada taka jakość związku jak teraz?
> Zakładając hipotetycznie, że Jej stosunek do Ciebie się nie zmieni choć
> nadal będziecie razem, czy chcesz to dalej ciągnąć, choć jak sam piszesz
> już nie jest tak fajnie jak kiedyś? Nie ma seksu, nie ma przytulania,
> wspólnego spędzania czasu, perspektyw na zmianę (mieszkacie w innych
> miastach). To jest to co chcesz? Nie wierzę.
>

nie, na pweno nie chce by taki stan rzeczy trwal. choc z jednej strony czuje 
teraz ze tylko bycie z nia sprawia ze jestem choc na chwile szczesliwy i 
jezeli mamy sie rozstac w przciagu jakiesgos czasu, tygodnia, czy miesiaca.. 
chce ten czas jak najlepiej wykorzystac bedac z nia tyle ile tylko moge..
z drugiej strony wiem ze sprawi mi to tylko wiecej bolu jezeli bede ciagle 
mial nadzieje i coraz to (mniej sensownymi) argumentami tlumaczyl sobie 
stopniowe odchodzenie od siebie..

>> p.s. staralem sie pisac posta w miare chlodno, bez zbednych emocji,
>
> Nie udało się ;)

musialbys zobaczyc moj post sprzed 2ch lat.. albo rozmowe z (no powiedzmy) 
przyjaciolka...

>
>> ale
>> prawda jest taka ze nawet na sekunde nie mysle o niczym innym..
>
> Myślisz, że doprowadzi to do czegoś? Oczywiście, że nie. Będziesz miał
> najwyżej doła, a nic mądrego nie przyjdzie Ci do głowy. Ja bym proponował
> coś takiego - niech życie toczy się nadal, jak kobieta chce być z Tobą to
> będzie, jak ma zamiar odejść to nie ma nic co mógłbyś zrobić. Korzystaj z
> tego co przynosi kolejny dzień, zawieraj nowe znajomości, poznawaj ludzi.
> Choć z nimi na dyskotekę, piwo, rozmawiaj z innymi laskami. Poświęć czas 
> na
> rozwijanie zainteresowań, nie na myślenie o czymś czego nie zmienisz.
> Człowiek wartościowy i interesujący to ten co sobą coś reprezentuje, nie
> czy i jaką ma dziewczynę. Pamiętaj o tym, kiedyś może ci się przydać.

ja wiem, ze to co piszesz to sama prawda.. ale ...
myslisz ze ja chce caly czas myslec o tym? chcialbym moc przestawac o tym 
myslec.. choc chwilami, chociazby zeby skupic sie na pieprzonej nauce przez 
30 minut.
(ten lepszy humor o ktorym pisalem wyzej sie juz na dobre skonczyl..)

jak chcesz spelnic role tego, co ma (sorry) dobic, pokazac ze nie mam co 
szukac nadziei, szansy.. tylko zaczac sie z tym godzic.
to jak to jest ze teraz czuje ze to ona jest jedynym zrodlem szczescia jakie 
mam.. wcale sie nie ludze ze nikogo w przyszlosci nie znajde.. mysle ze 
kiedys tam znajde.. ale jestem pewny ze nigdy nie bede tak szczesliwy jak z 
nia bylem i moge byc..

jestesmy dlugo, 4 lata, oboje jestesmy mlodzi (po 20 lat). prawde mowaic .. 
nie pamietam jak to bylo zyc bez niej. bez smsa rano, bez rozmow, spedzania 
razem czasu (i w tym momencie sie tak delikatnie mowiac rozkleilem)
i wiem ze to brzmi jak przyzwyczajenie, ale ja wiem ze w tych rozmowach to 
jej zdanie sie dla mnie liczylo, to jej osoba jest dla mnie wazna, nie fakt 
ze mam KOGOS, tylko fakt ze mam JA.


wiem ze patrzac z boku to widac odrazu ze kupa zycia jeszcze przede mna, 
kupe radosci i porazek.
prawde mowiac to ta pierwsza.. nawet nie pierwszy powazny zwiazek, a prawde 
mowiac pierwszy jakikolwiek mialem. moja first girl*
moze dlatego to tak boli...

pozdrawiam,
Tomek

* i na dzien dzisiejszy uwazam ze nie tylko pierwsza ale 'ta jedyna' jaka 
kiedykowleik chcialbym miec.



------------------------------------
jutro do mnie przyjezdza, idziemy sobie na kregle (czego jeszcze nie 
robilismy, ale wpdaly mi wejsciowki:) ), pojutrze tez sie widzimy, razem 
idziemy na jakas domowke, zreszta potem spie u niej..

nie wiem czy jutro sprobowac nawiazac z nia jakas rozmowe na 'nasz temat'.. 
strasznie kusi mnie zeby spytac o ten komputer i stopinowe odczepianie 
wtyczek. chcialbym zeby to podwazyla, anie potwierdzila..

ale pewnie nie spytam i pewnie nie powinienem.
Technical Details
Message-ID: <dmiftc$ohl$1@atlantis.news.tpi.pl>
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!mat.uni.torun.pl!news.man.torun.pl!newsfeed.pionier.net.pl!news.nask.pl!news.nask.org.pl!newsfeed.tpinternet.pl!atlantis.news.tpi.pl!news.tpi.pl!not-for-mail
References: <dmi3eo$no2$1@atlantis.news.tpi.pl> <2z8b7xcnf68h$.1vu58fumdrmqi$.dlg@40tude.net>

Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!mat.uni.torun.pl!news.man.torun.pl!newsfeed.pionier.net.pl!news.nask.pl!news.nask.org.pl!newsfeed.tpinternet.pl!atlantis.news.tpi.pl!news.tpi.pl!not-for-mail
From: "tomek" <stab@nvmd.com>
Newsgroups: alt.pl.milosc
Subject: Re: i co tu zrobic..
Date: Tue, 29 Nov 2005 22:06:47 +0100
Organization: tp.internet - http://www.tpi.pl/
Lines: 241
Message-ID: <dmiftc$ohl$1@atlantis.news.tpi.pl>
References: <dmi3eo$no2$1@atlantis.news.tpi.pl> <2z8b7xcnf68h$.1vu58fumdrmqi$.dlg@40tude.net>
NNTP-Posting-Host: aea114.neoplus.adsl.tpnet.pl
X-Trace: atlantis.news.tpi.pl 1133298413 25141 83.25.104.114 (29 Nov 2005 21:06:53 GMT)
X-Complaints-To: usenet@tpi.pl
NNTP-Posting-Date: Tue, 29 Nov 2005 21:06:53 +0000 (UTC)
X-Priority: 3
X-MSMail-Priority: Normal
X-Newsreader: Microsoft Outlook Express 6.00.2900.2180
X-MimeOLE: Produced By Microsoft MimeOLE V6.00.2900.2180
X-RFC2646: Format=Flowed; Original
MIME-Version: 1.0
Content-Type: text/plain; charset=UTF-8
Content-Transfer-Encoding: 8bit