Thread View: alt.pl.konie
26 messages
26 total messages
Started by Wojciech "Spook" Sura
Sun, 31 Aug 2003 22:30
"Zarażanie" konikami :)
Author: Wojciech "Spook" Sura
Date: Sun, 31 Aug 2003 22:30
Date: Sun, 31 Aug 2003 22:30
14 lines
2816 bytes
2816 bytes
Wow, ale groźnie mi wyszedł tytuł :) Podzielę się tylko małą refleksją (a w sumie historyjką), jak łatwo można kogoś "zarazić" konikami. Wczoraj, a właściwie już przedwczoraj byłem na pewnym festynie organizowanym przez zakład mojego taty. W programie było napisane, iż będą trzy lonże dostępne dla zainteresowanych i razem z kumplem - jako również jeźdźcem - zapaliliśmy się do tego i ze zniecierpliwieniem oczekiwaliśmy godziny szesnastej jako początku lonż. Meanwhile, zaczęliśmy namawiać koleżankę do tego, aby spróbowała pojechać na koniku. Byliśmy akurat przy padoku, gdzie pasły się koniki, a koleżanka, patrząc na źrebaka, którego głaskałem, powiedziała ze stanowczością, że nawet tego zwierzęcianie dotknie. Wreszcie przyszła upragniona godzina i koniuszy przyprowadzili koniki. Pojawiła się tam również szalenie miękka klacz Baszta (o jej imieniu dowiedziałem się później), która natychmiast przypadła mi do gustu. Zaciągnęliśmy tam koleżankę żeby choć tam z nami postała i wreszcie, po równie długich jak i ciężkich namowach wsiadła na siodło. Koniuszy poprowadził ją kilka kółek, zsiadła i... czy uwierzycie? Natychmiast stanęła na końcu kolejki! Mieliśmy ogromną satysfakcję z kumplem, bo przełom jaki w niej nastąpił był ogromny - od stwierdzenia, że "nawet tego konia nie dotknę" aż do "Wojtek, powiedz koniuszemu, żeby pozwolił mi pokłusować, co?..." (skubana po drugiej jeździe chwyciła mniej więcej anglezowanie - byłem pełen podziwu). Czy pamiętacie jakieś podobne zabawne sytuacje związane z osobami, które nagle nabrały chęci do jazdy konnej? Pozdrawiam -- Spook. -- "Program komputerowy to magiczne zaklęcie zamieniające dane wejściowe na komunikaty o błędach" Mail: spoko_ws@anti-spam.poczta.onet.pl (usuń anti-spam.) Tlen: Spoko_ws, www.spooksoft.prv.pl
Re: "Zarażanie" konikami :)
Author: wloochacz
Date: Mon, 01 Sep 2003 06:48
Date: Mon, 01 Sep 2003 06:48
34 lines
3017 bytes
3017 bytes
> Wow, ale groźnie mi wyszedł tytuł :) Podzielę się tylko małą refleksją (a w sumie historyjką), jak łatwo można kogoś "zarazić" konikami. > Wczoraj, a właściwie już przedwczoraj byłem na pewnym festynie organizowanym przez zakład mojego taty. W programie było napisane, iż będą trzy lonże dostępne dla zainteresowanych i razem z kumplem - jako również jeźdźcem - zapaliliśmy się do tego i ze zniecierpliwieniem oczekiwaliśmy godziny szesnastej jako początku lonż. > Meanwhile, zaczęliśmy namawiać koleżankę do tego, aby spróbowała pojechać na koniku. Byliśmy akurat przy padoku, gdzie pasły się koniki, a koleżanka, patrząc na źrebaka, którego głaskałem, powiedziała ze stanowczością, że nawet tego zwierzęcianie dotknie. > Wreszcie przyszła upragniona godzina i koniuszy przyprowadzili koniki. Pojawiła się tam również szalenie miękka klacz Baszta (o jej imieniu dowiedziałem się później), która natychmiast przypadła mi do gustu. Zaciągnęliśmy tam koleżankę żeby choć tam z nami postała i wreszcie, po równie długich jak i ciężkich namowach wsiadła na siodło. > Koniuszy poprowadził ją kilka kółek, zsiadła i... czy uwierzycie? Natychmiast stanęła na końcu kolejki! > Mieliśmy ogromną satysfakcję z kumplem, bo przełom jaki w niej nastąpił był ogromny - od stwierdzenia, że "nawet tego konia nie dotknę" aż do "Wojtek, powiedz koniuszemu, żeby pozwolił mi pokłusować, co?..." (skubana po drugiej jeździe chwyciła mniej więcej anglezowanie - byłem pełen podziwu). > Czy pamiętacie jakieś podobne zabawne sytuacje związane z osobami, które nagle nabrały chęci do jazdy konnej? Piękna historia, ale... Powiedz mi kolego, to jest grupa czy forum na podrzędnej stronie? Związek z tematem grupy jest, hmm... co najwyżej poboczny; do niej napisz (i nie mam na myśli Baszty) lub do swojego pamiętnika. -- wloochacz PS. Zaraz się okaże czy mamy do czenienia z przesłodzonym towarzystwem wzajemnej adoracji, bo na razie na to wygląda...
Re: "Zarażanie" konikami :)
Author: KS
Date: Mon, 01 Sep 2003 07:31
Date: Mon, 01 Sep 2003 07:31
29 lines
2181 bytes
2181 bytes
Użytkownik "wloochacz" <wloochacz@no_spam.plast-box.com> napisał w wiadomości news:biuq3v$er0$1@atlantis.news.tpi.pl... > Powiedz mi kolego, to jest grupa czy forum na podrzędnej stronie? > Związek z tematem grupy jest, hmm... co najwyżej poboczny; do niej napisz (i > nie mam na myśli Baszty) lub do swojego pamiętnika. Nie wydaje mi się, żeby związek tego posta z tematem grupy był "conajwyżej poboczny". Grupa jest o koniach i jeździectwie, ponadto jest dla wszystkich zainteresowanych, niezależnie od stopnia zaawansowania hippicznego. Nie widzę powodu, żeby ktoś nie mógł się podzielić swoimi wrażeniami związanymi właśnie z jazdą konną i propagowaniem jeździectwa! Jeżeli taki wątek Cię nie interesuje po prostu go zignoruj i już. A tak nawiasem mówiąc, grupa nie ma opisu (jak byś tego nie zauważył), nie zdefiniowano też tematów, jakie można poruszać na grupie! > wloochacz > PS. Zaraz się okaże czy mamy do czenienia z przesłodzonym towarzystwem > wzajemnej adoracji, bo na razie na to wygląda... A może przypomnij sobie jak sam zaczynałeś. Tylko nie mów, że nie cieszyłeś przed jazdą i nie przepełniała cię euforia kiedy siedziałeś w siodle! :-)) Pozdrawiam, Kamil
Re: "Zarażanie" konikami :)
Author: Natchniuza
Date: Mon, 01 Sep 2003 07:53
Date: Mon, 01 Sep 2003 07:53
15 lines
1398 bytes
1398 bytes
Użytkownik "wloochacz" <wloochacz@no_spam.plast-box.com> napisał w wiadomości news:biuq3v$er0$1@atlantis.news.tpi.pl... > Związek z tematem grupy jest, hmm... co najwyżej poboczny A Twoje czepialskie posty maja cokolwiek wspolnego z tematem grupy? Jak Ci sie tutaj nie podoba, to mozesz uzyc takiej magicznej opcji :Anuluj subskrypcje". PLONK. -- Natchniuza www.markus.horsesport.pl
Re: "Zarażanie" konikami :)
Author: Tomator
Date: Mon, 01 Sep 2003 08:24
Date: Mon, 01 Sep 2003 08:24
42 lines
3696 bytes
3696 bytes
Użytkownik "Wojciech "Spook" Sura" <spoko_ws@no-spam.poczta.onet.pl> napisał w wiadomości news:bitt33$ktg$1@atlantis.news.tpi.pl... > Czy pamiętacie jakieś podobne zabawne sytuacje związane z osobami, które nagle nabrały chęci do jazdy konnej? Pewnie. Jako instruktor doświadczyłem kilku przypadków. Swego czasu na Bartoszewo przyprowadzała wnuczka babcia. Wnuczek jeździł na kucach, a ja zawsze namawiałem babcię, żeby też spróbowała. Twierdziłem, że to obciach umrzeć, a na koniu nie siedzieć. Babcia oczywiście nieco bojąca, ale w końcu zdecydowała się na Basię usiąść. Zgodnie z moimi przewidywaniami miała z tego więcej radości niż wnuczek. Oczywiście nie zrobiłem z niej zawodnika, ale w końcu nie o to chodzi. Pokonała obawy i była zadowolona. Gorzej było z dużo młodszą osobą, która na rowerze przyjeżdżała razem z koleżanką. Koleżanka chyba jeździła, a ona strasznie się bała, miała też spooorą nadwagę. Ale Basia nie takie rzeczy miałą za sobą. Po długich, wielorazowych namowach udało się dziewczynę na szczycie Basi umieścić. Okazało się to nie-takie-straszne, ale tylko do momentu, gdy Basia ruszyła stępem. "Ja chcę zejść!". No ale przecież nie będziemy zsiadać w biegu - tłumaczę. Przejechaliśmy pół kółka."Ja chće na ziemię!". No ale jak tak na środku isę zatrzymać? Podjedziemy do płotu - decyduję. Podjechaliśmy do ogrodzenia, ale tętno trochę spadło i zdecydowaliśmy się (we trójkę, choć Basia pewnie najmniej chętna była, ale nie protestowała) na jeszcze jedno kółko. Po czym bardzo nieśmiało, bo głupio jej chyba było po "ja chcę zejść" zażyczyła sobie zakłusować. Zaś rekord załapania anglezowania to zaledwie 1/4 wolty na lonży (pierwszy kłus w życiu). Do tego jednak trzeba odpowiednio przygotować jeźdźca w stępie (teoretycznie - łącznie z demonstracją - i praktycznie) i mieć konia, który poruszając się bez oporów rytmicznym kłusem dość wyraźnie podrzuca do góry. Większość koni szkółkowych porusza się zbyt oszczędnie, aby (po)móc osiągnąć taki wynik :) Pierwsza jaskółka wiosny nie czyni i o zarażeniu można mówić najwcześniej po pierwszej zimie, jeżeli "zarażony" nie wyleczył się i wiosną jeździ dalej. Tym nie mniej samo pokonywanie obaw i doświadczenie coćby kawałka jazdy dostarcza pozytywnych emocji nie tylko jeżdżącemu, ale i oczywićcie zachęcającemu. Można jednak tego żałować, co zarzyło się pewnej instruktorce. Zwierzyła mi się kiedyś, że uczyła jeździć faceta, który potem został "ułanem". Traktowała to jako osobistą porażkę, zasępiając się nad losem "ułańskich" koni. Ale to już inna historia.
Re: "Zarażanie" konikami :)
Author: Tomator
Date: Mon, 01 Sep 2003 08:32
Date: Mon, 01 Sep 2003 08:32
14 lines
1593 bytes
1593 bytes
Moderator się znalazł. A o "tnij cytaty" kolega słyszał? Mam dobrą radę: idź do stajni, wyczyść 2 kboksy, potem wsiądź na konia, pogalopuj sobie (tylko zrób najpierw koniowi dobrą rozgrzewkę) i się WYLUZUJ. Zróć uwagę, że użyłem słów "boks", "stajnia", "koń" (nawet 2 razy) )i "galop", w związku z czym mój post jest na temat. Analizując Twój post zauważam, że gdybyś nie zacytował całej wypowiedzi przedmówcy, Twój to z tematem grupy nie miałby on zupełnie nic wspólnego. Tak więc nie słodzę Ci i nie adoruję, zatem swojego PSa możesz już zweryfikować. PS. Pij mleko. Będziesz wielki.
Re: "Zarażanie" konikami :)
Author: Nika
Date: Mon, 01 Sep 2003 13:48
Date: Mon, 01 Sep 2003 13:48
32 lines
2305 bytes
2305 bytes
"wloochacz" <wloochacz@no_spam.plast- > Powiedz mi kolego, to jest grupa czy forum na podrzędnej stronie? > Związek z tematem grupy jest, hmm... co najwyżej poboczny; do niej napisz (i > nie mam na myśli Baszty) lub do swojego pamiętnika. litosci..... to grupa milosnikow koni i zdecydowanie sie nie zgadzam na takie obostrzenia.... Takie watki milo sie czyta, to konsoliduje grupe i sa one przeze mnie mile widziane. To ma byc ogolnopolska grupa fascynatow i nie unikniesz watkow osobistych (byloby to wrecz dziwne). zobacz grupe pl.rec.zwierzaki, gdzie ludzie z przyjemnoscia czytaja, jak jakis kotek zrobil cos smiesznego, jak sie bawi, jakie sa jego losy w oswajaniu z drugim kotem..... to wlasnie jest milosc do zwierzat, a tu do koni.... > PS. Zaraz się okaże czy mamy do czenienia z przesłodzonym towarzystwem > wzajemnej adoracji, bo na razie na to wygląda... dziwne wnioski.... to mloda grupa, daj na luz.... wszystko sie wykrystalizuje za jakies czas, jak postow bedzie setki dziennie. Same problemy..... chaty, jakies protesty na temat wygladu grupy.... ludzie...... wiecej luzu..... Niech to zyje swoim zyciem, a jak sie zrobi tloczno, to dopiero mozna wprowadzac jakies zasady. -- Pozdrawiam ~~~~~~~~~~~~~ Nika, Łódź, nika@incar.com.pl Malawi, Wiktoria, welonki- www.incar.com.pl/nika zwierzaki- www.astral.lodz.pl/nana
Re: "Zarażanie" konikami :)
Author: Nika
Date: Mon, 01 Sep 2003 14:56
Date: Mon, 01 Sep 2003 14:56
16 lines
1535 bytes
1535 bytes
"Tomator" <tomator@poczta.onet.pl> wrote in > Pierwsza jaskółka wiosny nie czyni i o zarażeniu można mówić najwcześniej po > pierwszej zimie, jeżeli "zarażony" nie wyleczył się i wiosną jeździ dalej. wlasnie.. wszyscy tak mowia, ze to sezonowe hobby.... Przede mna pierwsza zima, dlaczego mialoby mi wtedy minac? Pytam serio. Co jest trudnego w jazdach zima? Ilosc odziezy, trudne tereny, szybki zmrok.... wiecej mi do glowy nie przychodzi;-) -- Pozdrawiam ~~~~~~~~~~~~~ Nika, Łódź, nika@incar.com.pl Malawi, Wiktoria, welonki- www.incar.com.pl/nika zwierzaki- www.astral.lodz.pl/nana
Re: "Zarażanie" konikami :)
Author: Tomator
Date: Mon, 01 Sep 2003 18:50
Date: Mon, 01 Sep 2003 18:50
19 lines
1939 bytes
1939 bytes
Użytkownik "Nika" <nika@incar.com.pl> napisał w wiadomości news:bivm0u$ss2$1@news.onet.pl... > wlasnie.. wszyscy tak mowia, ze to sezonowe hobby.... Przede mna pierwsza > zima, dlaczego mialoby mi wtedy minac? Statystyka, ot co. >Pytam serio. Co jest trudnego w > jazdach zima? Ilosc odziezy, trudne tereny, szybki zmrok.... wiecej mi do > glowy nie przychodzi;-) Mnie się nie pytaj, przejeździłem kilka zim, ostatnią spędziłem w stajni pracując za jazdę i kwaterunek tylko mimo mrozów nieraz dwudziestostopniowych i chętnie zrobiłbym to ponownie. Nam za sobą jakieś osiem zim i żadna mnie nie zniechęciła. Ale to normalne, że ludzie kończą jeżdzić jesienią i tak już zostaje. Bo zimą się nie chce, a wiosną już się nie pamięta. Chyba jakoś tak. Jeżeli po tej zimie nie będziesz już jeździć, to będziesz wiedzieć dlaczego tak jest. Jeżeli nie przestaniesz, to być może nigdy tego nie zrozumiesz... Tak jak ja.
Re: "Zarażanie" konikami :)
Author: Wojciech "Spook" Sura
Date: Mon, 01 Sep 2003 19:55
Date: Mon, 01 Sep 2003 19:55
19 lines
2769 bytes
2769 bytes
Świadek Nika <nika@incar.com.pl> zeznał: > "Tomator" <tomator@poczta.onet.pl> wrote in >> Pierwsza jaskółka wiosny nie czyni i o zarażeniu można mówić >> najwcześniej po pierwszej zimie, jeżeli "zarażony" nie wyleczył się >> i wiosną jeździ dalej. > > wlasnie.. wszyscy tak mowia, ze to sezonowe hobby.... Przede mna > pierwsza zima, dlaczego mialoby mi wtedy minac? Pytam serio. Co jest > trudnego w jazdach zima? Ilosc odziezy, trudne tereny, szybki > zmrok.... wiecej mi do glowy nie przychodzi;-) Znamiennym jest fakt, iż zaczynałem jeździć właśnie późną jesienią, właściwie na samą zimę. Przejeździłem ją szalenie regularnie, raz na tydzień (tylko ciężka choroba mogła mnie od tego odwieść) i wynoszę stamtąd bardzo przyjemne wrażenia - zupełnie inaczej jeździ się o 17:00 w lecie, kiedy najchętniej położyłoby się na szyi konika, pozwalając mu robić co się chce (z gorąca), a zupełnie inaczej, gdy za oknem ujeżdżalni szumi wiatr, zapalone lampy rzucają tajemnicze cienie, kurczowo stara się trzymać drżącymi nierzadko z zimna kolanami siodła, widać parę oddechów ludzi i koni... ale się rozmarzyłem :) A poza tym tereny w zimie to coś niezapomnianego - i nie chodzi mi tu wcale o jakieś mrożące oddech galopy po ośnieżonych polach, lecz zwykły spacerek stępem, może kłusem do lasu. Totalna cisza, piękne widoki śniegu na drzewach, a jak jeszcze wjedzie się na jakieś wzniesienie... ech, co tu dużo mówić. Trzeba spróbować :D Pozdrawiam -- Spook. -- "Program komputerowy to magiczne zaklęcie zamieniające dane wejściowe na komunikaty o błędach" Mail: spoko_ws@anti-spam.poczta.onet.pl (usuń anti-spam.) Tlen: Spoko_ws, www.spooksoft.prv.pl
Re: "Zarażanie" konikami :)
Author: Nika
Date: Mon, 01 Sep 2003 20:13
Date: Mon, 01 Sep 2003 20:13
12 lines
1331 bytes
1331 bytes
"Tomator" <tomator@poczta.onet.pl> wrote in message news:bj04eq$6vc$1@news.onet.pl... > Mnie się nie pytaj, przejeździłem kilka zim no tak... to zly adres pytania;-)) -- Pozdrawiam ~~~~~~~~~~~~~ Nika, Łódź, nika@incar.com.pl Malawi, Wiktoria, welonki- www.incar.com.pl/nika zwierzaki- www.astral.lodz.pl/nana
Re: "Zarażanie" konikami :)
Author: Tomator
Date: Mon, 01 Sep 2003 22:12
Date: Mon, 01 Sep 2003 22:12
5 lines
1363 bytes
1363 bytes
Oj taak... Natura z perspektywy jeźdźca wygląda inaczej. Jakoś tak... lepiej. Nawet ponure późnojesienne pola smagane wieatrem mają dla mnie coś... pozytywnego. Czuje się zew wolności. Piękno ośnieżonego lasu jest przyprawione grzejnikiem pod siodłem... i parskaniem... i całą resztą nieuchwytnych drobiazgów, które czynią życie pięknym.
Re: "Zarażanie" konikami :)
Author: KS
Date: Tue, 02 Sep 2003 07:20
Date: Tue, 02 Sep 2003 07:20
30 lines
2176 bytes
2176 bytes
Użytkownik "Tomator" <tomator@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości news:bj04eq$6vc$1@news.onet.pl... > Użytkownik "Nika" <nika@incar.com.pl> napisał w wiadomości > news:bivm0u$ss2$1@news.onet.pl... > > wlasnie.. wszyscy tak mowia, ze to sezonowe hobby.... Przede mna pierwsza > > zima, dlaczego mialoby mi wtedy minac? > > Statystyka, ot co. > > >Pytam serio. Co jest trudnego w > > jazdach zima? Ilosc odziezy, trudne tereny, szybki zmrok.... wiecej mi do > > glowy nie przychodzi;-) > > Mnie się nie pytaj, przejeździłem kilka zim, ostatnią spędziłem w stajni > pracując za jazdę i kwaterunek tylko mimo mrozów nieraz > dwudziestostopniowych i chętnie zrobiłbym to ponownie. Nam za sobą jakieś > osiem zim i żadna mnie nie zniechęciła. Ale to normalne, że ludzie kończą > jeżdzić jesienią i tak już zostaje. Bo zimą się nie chce, a wiosną już się > nie pamięta. Chyba jakoś tak. Jeżeli po tej zimie nie będziesz już jeździć, > to będziesz wiedzieć dlaczego tak jest. Jeżeli nie przestaniesz, to być może > nigdy tego nie zrozumiesz... Tak jak ja. Hehehe ale fajnie, nie tylko ja jestem taki pokręcony, żeby jeździć zimą ;-))) Kamil
Re: "Zarażanie" konikami :)
Author: Piotr 'Gerard' Machej
Date: Tue, 02 Sep 2003 07:53
Date: Tue, 02 Sep 2003 07:53
11 lines
1265 bytes
1265 bytes
Użytkownik KS napisał: > Hehehe ale fajnie, nie tylko ja jestem taki pokręcony, żeby jeździć zimą > ;-))) A co w tym pokręconego? ;) Ja też lubię zimą pojeździć, a czy wyglądam na pokręconego? @_@; Pozdrawiam, Gerard PS. KS, tnij posty ;P
Re: "Zarażanie" konikami :)
Author: KS
Date: Tue, 02 Sep 2003 08:45
Date: Tue, 02 Sep 2003 08:45
15 lines
1477 bytes
1477 bytes
Użytkownik "Piotr 'Gerard' Machej" <gerard@amber.eu.org> napisał w wiadomości news:bj1ia1$hrm$1@atlantis.news.tpi.pl... > A co w tym pokręconego? ;) Ja też lubię zimą pojeździć, a czy wyglądam > na pokręconego? @_@; > W sumie dla mnie nic, ale za to dla większości niekoniarzy zakrawa to na szaleństwo ;-))) Ach jak słodko zostać świrem !!! la la la... Kamil ps. w każdym razie, mnie z moim bzikiem jest dobrze 8-))
Re: "Zarażanie" konikami :)
Author: Tomator
Date: Tue, 02 Sep 2003 09:54
Date: Tue, 02 Sep 2003 09:54
17 lines
1889 bytes
1889 bytes
Użytkownik "KS" <schizoid@poczta.NOSPAMonet.pl> napisał w wiadomości news:bj1lcu$boj$1@news.onet.pl... > > A co w tym pokręconego? ;) Ja też lubię zimą pojeździć, a czy wyglądam > > na pokręconego? @_@; > > > > W sumie dla mnie nic, ale za to dla większości niekoniarzy zakrawa to na > szaleństwo ;-))) Ja to i na rowerze zimą jeżdżę. Zawsze to cieplej. Też się ludziska dziwią. Ale tak prawdę mówiąc, to my jesteśmy naprawdę nienormalni. Czy jakiś normalny człowiek właziłby na konia i powierzał jakiemuś zwioerzakowi swoje - jak by nie było - życie??? Tym bardziej, że przecież wcale nie musi, a nikt mu za to nie płaci - wręcz przeciwnie! To nie jest normalne... Taki koń to nawet bez wsiadania może kopnąć... Kto z nas nie jest kopnięty?
Re: "Zarażanie" konikami :)
Author: KS
Date: Tue, 02 Sep 2003 10:12
Date: Tue, 02 Sep 2003 10:12
11 lines
1360 bytes
1360 bytes
Użytkownik "Tomator" <tomator@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości news:bj1pd7$n8c$1@news.onet.pl... > Kto z nas nie jest kopnięty? Ja na pewno jestem ;-))) Źrebak mnie jakiś czas temu kopnął, szczęście, że był jeszcze całkiem mały! Serio! ;-))) Kamil
Re: "Zarażanie" konikami :)
Author: Piotr 'Gerard' Machej
Date: Tue, 02 Sep 2003 10:14
Date: Tue, 02 Sep 2003 10:14
29 lines
2152 bytes
2152 bytes
Użytkownik Tomator napisał: > Ale tak prawdę mówiąc, to my jesteśmy naprawdę nienormalni. Czy jakiś > normalny człowiek właziłby na konia i powierzał jakiemuś zwioerzakowi > swoje - jak by nie było - życie??? Lepiej żywemu zwierzakowi, któremu też zależy na własnym życiu, niż jakiejś blaszanej puszce, której jest bez różnicy, czy jedzie po ulicy czy prosto w drzewo :> > Tym bardziej, że przecież wcale nie musi, Ale chce ;) Na tym polega pasja :D A przecież chyba każdy ma jakąś swoją pasję (niektórzy nawet więcej niż jedną). Jedni wolą wspinaczkę, inni jazdę na rowerze, ktoś inny szachy czy skakanie na bungee... A my wolimy koniki ;) > a nikt mu za to nie płaci - wręcz przeciwnie! To nie jest normalne... Taki > koń to nawet bez wsiadania może kopnąć... Żeby tylko kopnąć... ;) Mi źrebaki na plecy właziły ;P Chciały się chyba na barana przejechać :D > Kto z nas nie jest kopnięty? Ja jestem kopnięty, przydepnięty i przytłoczony, że o zrzuconym i spadniętym nie wspomnę ;P Pozdrawiam, Gerard
Re: "Zarażanie" konikami :)
Author: Wojciech "Spook" Sura
Date: Tue, 02 Sep 2003 18:17
Date: Tue, 02 Sep 2003 18:17
17 lines
1741 bytes
1741 bytes
Świadek Tomator <tomator@poczta.onet.pl> zeznał: > Oj taak... Natura z perspektywy jeźdźca wygląda inaczej. Jakoś tak... > lepiej. Nawet ponure późnojesienne pola smagane wieatrem mają dla mnie > coś... pozytywnego. Czuje się zew wolności. Piękno ośnieżonego lasu > jest przyprawione grzejnikiem pod siodłem... i parskaniem... i całą > resztą nieuchwytnych drobiazgów, które czynią życie pięknym. Lepiej bym tego nie ujął :) Pozdrawiam -- Spook. -- ._______. >> spk || www.spooksoft.prv.pl >> _____|| spoko_ws at poczta.onet.pl > ___ | tlen: spoko_ws gg:1290136 > _|[]_|_| May the SOURCE be with you!
Re: "Zarażanie" konikami :)
Author: AZI
Date: Tue, 02 Sep 2003 21:37
Date: Tue, 02 Sep 2003 21:37
20 lines
1805 bytes
1805 bytes
Co jest trudnego w > jazdach zima? Ilosc odziezy, trudne tereny, szybki zmrok.... wiecej mi do > glowy nie przychodzi;-) Nieeeeeee, ilośc odzieży raczej nie przeszkadza, wszak nie jest to lato więc kurtkę, grube buty i spodnie trzeba włożyć. No i rękawiczki Objeździłam całą zeszłą zimę. Najlepiej jest na oklep :-) bo cieplo dodatkowo. Super są również tereny nocne przy pełni księżyca - to jest raj na ziemi - siodło lub oklep bez znaczenia. Oczywiście nie należy zapominać, że oprócz fanatstycznego puchu czy ubitego śniegu ziemia jest pokryta warstwa lodu - np. po odwilży przymrozi. Wtedy polecam w terenie stęp i kłus OSTROŻNIE, zaliczyłam wylotkę jak koń poslignął mi się na lodzie i bęcnął a ja obok jak długa. -- Pozdrufka AZI www.dropzone.pl
Re: "Zarażanie" konikami :)
Author: sq1euo
Date: Tue, 02 Sep 2003 21:52
Date: Tue, 02 Sep 2003 21:52
34 lines
2247 bytes
2247 bytes
Użytkownik "AZI" <azi@dropzone.pl> napisał w wiadomości news:bj32fs$rh2$1@nemesis.news.tpi.pl... > Co jest trudnego w > > jazdach zima? Ilosc odziezy, trudne tereny, szybki zmrok.... wiecej mi do > > glowy nie przychodzi;-) > > Nieeeeeee, > ilośc odzieży raczej nie przeszkadza, wszak nie jest to lato więc kurtkę, > grube buty i spodnie trzeba włożyć. No i rękawiczki > Objeździłam całą zeszłą zimę. Najlepiej jest na oklep :-) bo cieplo > dodatkowo. > Super są również tereny nocne przy pełni księżyca - to jest raj na ziemi - > siodło lub oklep bez znaczenia. > Oczywiście nie należy zapominać, że oprócz fanatstycznego puchu czy ubitego > śniegu ziemia jest pokryta warstwa lodu - np. po odwilży przymrozi. > Wtedy polecam w terenie stęp i kłus OSTROŻNIE, zaliczyłam wylotkę jak koń > poslignął mi się na lodzie i bęcnął a ja obok jak długa. A ja przy zmarznietej ziemi i lodzie nie preferuje klusa. Raczej step i wolny,zebrany galop,..bo w klusie jak kon nogi "wywala" do przodu to sie ladnie slizga....przynajmniej moj tak robi;))) i moze sie rozjechac. Pozdrawiam -- Jarek (SQ1EUO) sq1euo@stud.pam.szczecin.pl sq1euo@wp.pl GG: 1277234
Re: "Zarażanie" konikami :)
Author: Tomator
Date: Tue, 02 Sep 2003 22:34
Date: Tue, 02 Sep 2003 22:34
7 lines
1335 bytes
1335 bytes
Użytkownik "AZI" <azi@dropzone.pl> napisał w wiadomości news:bj32fs$rh2$1@nemesis.news.tpi.pl... > Wtedy polecam w terenie stęp i kłus OSTROŻNIE A ja zaliczyłem w stępie kontuzję konia. 2 miesiące leczenia i wydatki na weta. Lodu radzę w ogóle unikać. O naderwanie mięśnia lub ścięgna przy poślizgu nietrudno.
Re: "Zarażanie" konikami :)
Author: Anaa
Date: Sun, 07 Sep 2003 12:33
Date: Sun, 07 Sep 2003 12:33
11 lines
1276 bytes
1276 bytes
Tomator wrote: > Kto z nas nie jest kopnięty? ja ostatnio byłam zdeptana:> nie mówiąc już o zaliczeniu trzaśnięcia ogonem w twarz przy czyszczeniu kopyt;> -- pozdr. Marta;)
Re: "Zarażanie" konikami :)
Author: Anaa
Date: Sun, 07 Sep 2003 12:35
Date: Sun, 07 Sep 2003 12:35
13 lines
1551 bytes
1551 bytes
Piotr 'Gerard' Machej wrote: > Lepiej żywemu zwierzakowi, któremu też zależy na własnym życiu, niż > jakiejś blaszanej puszce, której jest bez różnicy, czy jedzie po ulicy > czy prosto w drzewo :> Ale koń nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest wyższy "o jeźdźca";) W ten oto sposób na jednym z terenów wylądowałam głową w gałęziach, bo konik miał ochotę na listki;> ehhh... -- pozdr. Marta;)
Re: "Zarażanie" konikami :)
Author: Anaa
Date: Sun, 07 Sep 2003 12:38
Date: Sun, 07 Sep 2003 12:38
11 lines
1125 bytes
1125 bytes
Wojciech "Spook" Sura wrote: [ciach] ja mam już "na koncie" 3 osoby:))) i mam nadzieję, że nie zrezygnują z jazdy przez zimę;) No i oczywiście dalej będę namawiać wszystkich możliwych znajomych do jazdy:) -- pozdr. Marta;)
Re: "Zarażanie" konikami :)
Author: Piotr 'Gerard' Machej
Date: Sun, 07 Sep 2003 13:30
Date: Sun, 07 Sep 2003 13:30
12 lines
1602 bytes
1602 bytes
Użytkownik Anaa napisał: > Ale koń nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest wyższy "o jeźdźca";) W ten > oto sposób na jednym z terenów wylądowałam głową w gałęziach, bo konik miał > ochotę na listki;> ehhh... No cóż, nikt nie jest doskonały ;) Ja w pierwszych terenach musiałem w galopie odpychać się rękami od drzew, bo Łuska ma zwyczaj ocierania się o przeszkody, a mi jeszcze zależy na kolanach ;P I tak przy innej okazji zahaczyłem nogą o płot :) Pozdrawiam, Gerard
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads