Thread View: alt.pl.homoseksualizm
37 messages
37 total messages
Started by LiBi
Mon, 23 Apr 2001 12:03
Rozna?
Author: LiBi
Date: Mon, 23 Apr 2001 12:03
Date: Mon, 23 Apr 2001 12:03
38 lines
2544 bytes
2544 bytes
Czesc... Mam dylemat... znaczy w zasadzie nie wiem co mam/ mialem zrobic, jak sie zachowac. Wyobrazcie sobie...: Godzina 21:10 spotkanie umowione na 21:20 /spoznilem sie jak zwykle/ on juz czekal.... myslalem ze spotkam maszkare.. a tu BENC! przystojniak jak sie patrzy... No dobrze, wsiadam do autka... na kokpicie lezy dluga na metr roza... /czerwona/ i booommm okazalo sie ze dla mnie! No i wlasnie shock! Rozumiem wszystko... jestem roamntykiem /chyba?!/ a tu dostaje roze od innego faceta... nie to mi sie wtedy w glowie nie miescilo... No coz on tez romantyk, i to taki na maxa jak ktos to nazwal /romantyczny kogucik/ nie ma problemu... ale jak byscie sie zachowali w takiej sytuacji...? Zastanawialem sie... chyba jestem osoba ktora to po prostu przyjela, ale rpzeciez dla niejednego faceta mogla to by byc obelga... jakas potwarz... nie wiem, moze mi sie wydaje, ale tak jakos sadze... Ja bardzo sie ucieszylem, zatkalo mnie doslownie, haaaa, no wlasnie jak byscie sie zachowali w takiej sytuacji? a/ ta roze byscie mu wepchali gleboko.... b/ shock! nie wiem co powiedziec c/ wow fajnie, mam tak co tydzien d/ facet luz jestem gejem, a nie ciota e/ dopisz sam- /............./ Fajna sytuacja, mialem co prawda dylemat z rpzytachaniem tego nabytku do domu... no bo co rodzice powiedza... rozna? o 2 w nocy? hie... stoi do dzis w wazoniku i prezenuje sie slicznie.... Pozdrawiam -- LiBi -student med; tech. ekonomista Cytaty zostaly pociete tendencyjnie, a odpowiedzi nie uwzgledniaja innego niz moj punkt widzenia:) -- LiBi -student med; tech. ekonomista Cytaty zostaly pociete tendencyjnie, a odpowiedzi nie uwzgledniaja innego niz moj punkt widzenia:)
Re: Rozna?
Author: mmt
Date: Mon, 23 Apr 2001 19:42
Date: Mon, 23 Apr 2001 19:42
20 lines
1527 bytes
1527 bytes
U�ytkownik "LiBi" <li...@netbox.pl> napisa� w wiadomo�ci news:9c18ku$ih$2@news.tpi.pl... > Czesc... > > Mam dylemat... znaczy w zasadzie nie wiem co mam/ mialem zrobic, jak sie > zachowac. Wyobrazcie sobie...: nie amsz dylematu tylko po prostu marudzisz :->>>> > a/ ta roze byscie mu wepchali gleboko.... nie kazdy lubi s/m > b/ shock! nie wiem co powiedziec hmmm LiBi, a nie wygladasz na takiego > c/ wow fajnie, mam tak co tydzien chialbym... > d/ facet luz jestem gejem, a nie ciota bez przesady - cioty sobie nie daja roz tylko sie nimi bija cytaty zostaly pociete tylko troszke i niezbyt tendencyjnie eMeMTe
Re: Rozna?
Author: krabek -gejowo
Date: Mon, 23 Apr 2001 21:58
Date: Mon, 23 Apr 2001 21:58
12 lines
1334 bytes
1334 bytes
U�ytkownik "LiBi" <li...@netbox.pl> LiBi - to slodkie co piszesz :-) Ja bym wybral odpowiedz b/ bo moim zdaniem to jest romantyczne... > a/ ta roze byscie mu wepchali gleboko.... > b/ shock! nie wiem co powiedziec > c/ wow fajnie, mam tak co tydzien > d/ facet luz jestem gejem, a nie ciota > e/ dopisz sam- /............./ > LiBi -student med; tech. ekonomista
Re: Rozna?
Author: DanWit
Date: Tue, 24 Apr 2001 22:41
Date: Tue, 24 Apr 2001 22:41
54 lines
3349 bytes
3349 bytes
U�ytkownik "LiBi" <li...@netbox.pl> napisa� w wiadomo�ci
news:9c18ku$ih$2@news.tpi.pl...
> Godzina 21:10 spotkanie umowione na 21:20 /spoznilem sie jak zwykle/ on
juz
> czekal.... myslalem ze spotkam maszkare.. a tu BENC! przystojniak jak sie
> patrzy... No dobrze, wsiadam do autka... na kokpicie lezy dluga na metr
> roza... /czerwona/ i booommm okazalo sie ze dla mnie!
Mmmm... :) historia jak z bajki. Oh LiBi! co ty wyprawiasz? - teraz moja
wybuja�a wyobraznia ka�e dopisac taki oto dalszy rozw�j akcji:
Wersja dla szybkich i odwa�nych:
...Jestem w g��bokim szoku a zarazem niesamowicie zaskoczony. Bior� kwiat do
r�k, g��boko wdycham jej r�any zapach i [ ...maj�c na uwadze moje pierwsze
spostrze�enie, �e facet to niesamowity przystojniak ], artystycznie na sw�j
spos�b i na tyle wyra�nie aby i on zauwa�y� owo aktorstwo, mdlej� z
wra�enia, upadaj�c g�ow� prosto na jego kolana. On pochyla si� nade mn� i
obda�a mnie pon�tnym poca�unkiem. Mmmm...
Wersja dla zachowuj�cych bezpieczny dystans do ca�ej tej sytuacji:
...Jestem w g��bokim szoku a zarazem niesamowicie zaskoczony. Ca�y blady
wysiadam z samochodu, zamykam za sob� drzwi i omdla�y z wra�enia w do��
zauwa�alny spos�b bior� g��bokie dwa wdechy powietrza. Nast�pnie jakby nigdy
nic, wchodz� do samochodu i z u�miechem na twarzy oznajmiam:
"Tak mnie to z wra�enia zatka�o, �e a� musia�em odetchn�� �wierzym
powietrzem.
No ale teraz jest ju� wszystko ok.
No wi�c gdzie jedziemy?"
Wersja dla kokieteryjnych:
...Jestem w g��bokim szoku a zarazem niesamowicie zaskoczony. Nagle z
udawanym smutkiem na twarzy stwierdzam:
"Jak mog�e�?.
To nie "fair" [ czyt: fer ].
A ja dla Ciebie nie mam nic :("
Kt�ra z owych wersji "podoba�a si� wam/prawdopodobnie zaistnia�aby"
najbardziej?
Jednak�e odpowiedajac na pytanie:
> Ja bardzo sie ucieszylem, zatkalo mnie doslownie, haaaa, no wlasnie
> jak byscie sie zachowali w takiej sytuacji?
Szczerze powiedziawszy sam nie wiem jakbym si� zachowa� :(?
Pewnie by�aby to opcja:
> b/ shock! nie wiem co powiedziec
No i pewnie mia�bym podobny dylemat:
> Fajna sytuacja, mialem co prawda dylemat z przytachaniem tego nabytku do
> domu...
No c�, faktycznie rzadko zdarza si� aby facet ni� o 2 w nocy r��.
Pozdrawiam :)
Re: Rozna?
Author: Macius18
Date: Thu, 26 Apr 2001 17:33
Date: Thu, 26 Apr 2001 17:33
12 lines
1222 bytes
1222 bytes
LiBi wrote:
> Godzina 21:10 spotkanie umowione na 21:20 /spoznilem sie jak zwykle/ on
> juz czekal.... myslalem ze spotkam maszkare.. a tu BENC! przystojniak jak
> sie patrzy... No dobrze, wsiadam do autka... na kokpicie lezy dluga na
> metr roza... /czerwona/ i booommm okazalo sie ze dla mnie!
Hmm, z tego co pamietam, to ty juz masz faceta. Czy umawiajac sie z kims
innym nie zdradzasz go?
Pozdrawiam
Maciek
Re: Rozna?
Author: LiBi
Date: Sun, 29 Apr 2001 16:34
Date: Sun, 29 Apr 2001 16:34
24 lines
2260 bytes
2260 bytes
U�ytkownik Macius18 <maci...@yoyo.pl> w wiadomooci do grup dyskusyjnych napisa�:9c9m5p$1pi$1@maciek.dom... > Hmm, z tego co pamietam, to ty juz masz faceta. Tiap, mam! > Czy umawiajac sie z kims > innym nie zdradzasz go? Zalezy o co ci chodzi?! Wiadomo,z e ejsli sie z kims umawiam, to niepo to zeby sobie pogawedzic, czy isc na zakupy... no jak ide na randke to mam randke.. czyli choc jednen calus musi byc:) A czy dochodzi do sexu, to juz zalezy od nastawienia.. A czy go zdradzam? Sadze ze nie... on o tym wie... on robi to samo... i jest ok, nam to nie przeszkadza... CZujemy sie szczesliwi... no i jest dobrze, niczego nam nie brak... no moze czasem, czegos brakuje... Dla pedalow zainteresowanych... bylem w Piatek w Krakowie siedzialem w Goralu.. -nawet faceta poderwalem..:-P hehe... a tak normalnie to w czwartek mam next randke... a w hmm chyba neidziele, ejszcze jedna.. coz.... aha na dlugi weekend jade chyba do partnera:-))) no chyba, ze bede mial inne plany... milosc jest rozniepostrzegana.... Pozdrawiam... Jack!
Re: Rozna?
Author: Macius18
Date: Mon, 30 Apr 2001 16:54
Date: Mon, 30 Apr 2001 16:54
36 lines
2519 bytes
2519 bytes
LiBi wrote:
> Użytkownik Macius18 <maci...@yoyo.pl> w wiadomooci do grup dyskusyjnych
>> Czy umawiajac sie z kims innym nie zdradzasz go?
> Zalezy o co ci chodzi?! Wiadomo,z e ejsli sie z kims umawiam, to niepo to
> zeby sobie pogawedzic, czy isc na zakupy... no jak ide na randke to mam
> randke.. czyli choc jednen calus musi byc:) A czy dochodzi do sexu, to juz
> zalezy od nastawienia.. A czy go zdradzam? Sadze ze nie... on o tym wie...
> on robi to samo... i jest ok, nam to nie przeszkadza... CZujemy sie
> szczesliwi... no i jest dobrze, niczego nam nie brak... no moze czasem,
> czegos brakuje...
NIE ROZUMIEM
Co to jest w takim razie zdrada??? Jak nie sex z kims innym, to co?
Ja nie wiem, jak wy sie mozecie czuc szczesliwi w takim ukladzie? Czlowiek
jest przeciez istota monogamiczna !!!
Czy moze homoseksualisci to poligamisci? Jak tak, to ja nie mam szans na
znalezienie sobie kogos...
Nie no, przeciez to bez sensu.
Czytales kiedykolwiek jakas ksiazke o milosci? Tyle ich przeciez bylo,
Lalka Prusa, Trylogia Sienkiewicza, IV cz. Dziadow Mickiewicza, Cierpienia
mlodego Wertera Goethego, Giaur Byrona, Romeo i Julia Szekspira, a
pietnowanie tego co opisujesz jest np. w Granicy Nalkowskiej.
Wszedzie tam i w wielu innych utworach jest napisane jaka piekna jest
milosc, ale zawsze sa tylko DWIE osoby. Ja, jak daleko tylko moge siegnac
pamiecia, wlasnie o czyms takim marzylem...
AA! Przeczytalem jeszcze raz twoje posty. Ty nigdy nie napisales, ze masz
meza/chlopaka/faceta, ale uzywasz slowa "partner".
Czyli sie nie kochacie! Bo co to za milosc jak on sobie wyjedzie, a ty sie
calujesz z innymi (nawet czasami uprawiasz sex).
Pozdrawiam
Maciek
Re: Wiernosc (Bylo: Rozna (powinno bylo byc: Roza :-))
Author: robing...
Date: Tue, 01 May 2001 00:17
Date: Tue, 01 May 2001 00:17
139 lines
7868 bytes
7868 bytes
From: "Macius18" <maci...@yoyo.pl> Macius, chlopie, wyluzuj sie. > Co to jest w takim razie zdrada??? To czym jest zdrada to Ty i Twoj chlopak musicie pomiedzy soba zdecydowac sami. To jak definiujesz zdrade, to jest sprawa pomiedzy Toba a osoba, ktora mialbys zdradzac czy ktora mialaby zdradzac Ciebie. Nie ma zadnego uniwersalnego wzorca, ktory pozwolilby popatrzec na dane zachowanie i ocenic je jako zdrade zawsze i wszedzie. Zdrada to jest bardzo indywidualna, subiektywna rzecz. > Jak nie sex z kims innym, to co? I aczkolwiek Twoje swiete prawo sprowadzac swoj zwiazek do seksu i oceniac czy do zdrady doszlo w oparciu o to, czy byl seks czy nie, to ja takiej postawy zwyczajnie nie do konca rozumiem. Oczywiscie ze zdrada i seks z kims innym to nie to samo. Mozesz zdradzac nie sypiajac z nikim innym niz osoba, ktora zdradzasz. Mozesz zdradzac angazujac sie emocjalnie poza swoim zwiazkiem, mozesz zdradzac oszukujac swojego meza, mozesz zdradzac na tysiace roznych sposobow, w ktorych sie seks w ogole nie pojawi. I odwrotnie, jesli Twoj maz o tym wie i wyraza na to swoje przyzwolenie, to trudno mowic o zdradzie, kiedy sypiasz z kims innym. > Ja nie wiem, jak wy sie mozecie czuc szczesliwi w takim ukladzie? Rozni ludzie sie czuja szczesliwi w roznych ukladach, jesli Tobie by taki uklad nie odpowiadal, nikt Cie nie zmusza do tego, zebys w taki uklad wchodzil. Jeszcze raz - to jak Ty zdefiniujesz swoj zwiazek, to jak Ty zdefiniujesz zdrade, to jest sprawa tylko i wylacznie pomiedzy Toba a osoba, z ktora sie zwiazesz. Jesli chcesz miec wylacznosc na seks, zwiaz sie z kims, kto podziela te opinie. Nie kazdy ma ani nie kazdy musi miec takie same wyobrazenia na temat tego, czym jest szczesliwy zwiazek, odrobine tolerancji dla faktu, ze ludzie sa po prostu rozni. > Czlowiek jest przeciez istota monogamiczna !!! :-))))) Macius, czlowiek _nie_jest_ istota monogamiczna. Rozne kultury regulowaly i reguluja w rozny sposob kwestie wielozenstwa, w jednych kulturach poligamia jest obecna, w innych nie, my mamy okazje znajdowac sie w kulturze, w ktorej sie do poligamii w instytucjonalny sposob zniecheca, ale po pierwsze to nie znaczy, ze czlowiek jako taki jest monogamiczny, a po drugie nie oznacza to rowniez ze i w naszej kulturze sie ludzie rzeczywiscie zachowuja monogamicznie, o ile mi wiadomo, to wiekszosc ludzi rowniez w naszej kulturze w ciagu swojego zycia ma taki okres, ze ma rownoczesnie kilku partnerow/partnerek seksualnych. Natomiast po raz kolejny - co to ma do rzeczy? Jesli chcesz stworzyc zwiazek, w ktorym bedziesz mial wylacznosc na seks, twoje swiete prawo, znajdz czlowieka, ktory sie z Toba w tej kwestii zgodzi, ale jesli innym jest dobrze w zwiazku, ktory sie na seksie nie opiera, to badz tak dobry i nie staraj sie pouczac innych dookola, ze tez powinni byc w monogamicznych zwiazkach. Kazdy zyje tak jak lubi i monogamia nie jest w zaden obiektywny sposob wartoscia sama w sobie. > Czy moze homoseksualisci to poligamisci? Podobnie jak heteroksualisci, jedni geje sa bardziej poligamiczni, inni bardziej monogamiczni, nic tu do rzeczy nie ma orientacja seksualna. NB, skoro sam jestes rzeczywiscie gejem i skoro jestes rzeczywiscie monogamiczny, to samo pytanie czy geje (jak rozumiem - wszyscy geje) sa poligamiczni nie ma wiekszego sensu, bo sam po sobie powinienes wiedziec, ze tak nie jest. > Jak tak, to ja nie mam szans na znalezienie sobie kogos... Wiekszosc ludzi sobie kogos znajduje, nie widze powodu, dla ktorego Ty mialbys miec jakies szczegolne problemy. > Nie no, przeciez to bez sensu. > Czytales kiedykolwiek jakas ksiazke o milosci? Tyle ich przeciez bylo, > Lalka Prusa, Trylogia Sienkiewicza, IV cz. Dziadow Mickiewicza, Cierpienia > mlodego Wertera Goethego, Giaur Byrona, Romeo i Julia Szekspira, a > pietnowanie tego co opisujesz jest np. w Granicy Nalkowskiej. :-))))) Naprawde myslisz, ze Cierpienia albo Romeo i Julia to jest wzor godny do nasladowania? Milosc uwienczona samobojstwem? Rozni ludzie w rozny sposob podchodzili do milosci, to jak Ty ulozysz sobie swoj zwiazek lezy w Twoich rekach. > Wszedzie tam i w wielu innych utworach jest napisane jaka piekna jest > milosc, ale zawsze sa tylko DWIE osoby. I po raz kolejny - swiete prawo Nalkowskiej czy Mickiewicza uwazac, ze monogamia jest jedynie poprawnym i normalnym zachowaniem, ale nie czyni to z niej jeszcze uniwersalnego wzorca moralnego. Jedni ludzie sa w monogamicznych zwiazkach, inni nie, jedni ludzie sprowadzaja swoj zwiazek do seksu, inni nie, istotne jest, czy sa ze soba w takim zwiazku szczesliwi, a nie z kim sypiaja. BTW, w tych utworach jest nie tylko napisane, jaka piekna jest milosc miedzy dwoma osobami, jest rowniez napisane, ze jest to milosc miedzy kobieta a mezczyzna. Czy to znaczy, ze skoro sam Mickiewicz pisal tylko o milosci miedzy kobieta a mezczyzna, to dwoch mezczyzn nie moze byc ze soba szczesliwych? > Ja, jak daleko tylko moge siegnac pamiecia, wlasnie o czyms takim marzylem... I nikt Ci tego nie broni. Co ma tu do rzeczy, z kim sypia LiBi czy ktokolwiek inny? (Chyba ze sie chcesz zwiazac wlasnie z nim, co mogloby rodzic pewne problemy) > AA! Przeczytalem jeszcze raz twoje posty. Ty nigdy nie napisales, ze masz > meza/chlopaka/faceta, ale uzywasz slowa "partner". > Czyli sie nie kochacie! No bez przesady. Wyciagniecie z faktu, ze ktos mowi o osobie, z ktora jest zwiazany "partner" wniosku, ze w takim zwiazku nie ma milosci, to juz jest lekka paranoja. > Bo co to za milosc jak on sobie wyjedzie, a ty sie > calujesz z innymi (nawet czasami uprawiasz sex). Bo milosc i seks to nie to samo. Co to ma do rzeczy? Twoje prawo uwazac, ze bedziesz sypial tylko z osobami, ktore kochasz, ale to nie znaczy, ze tylko tak mozna, ani ze jest to jedynie sluszny wzorzec, ani ze wszyscy wokol Ciebie sie maja rowniez zachowywac w taki sam sposob. Nie Tobie dyktowac innym, co ma w ich w ich ukladzie oznaczac zwiazek, czy milosc, czy zdrada. Jeszcze raz Macius, wyluzuj sie. I zaakceptuj fakt, ze ludzie sa rozni i ze nie kazdy szuka w zwiazku tego samego co Ty. BTW, skoro sie juz wpakowalem w ten watek. Roza? Od faceta na randce? Przylacze sie do chorku i napisze, ze moim zdaniem jest to przerazliwie slodkie. Ja bym byl wzruszony. robin ________________________________ Milhouse: Let's put it on the Internet! Bart Simpson: No! We have to reach people whose opinions actually matter! ----- Posted via NewsOne.Net: Free (anonymous) Usenet News via the Web ----- http://newsone.net/ -- Free reading and anonymous posting to 60,000+ groups NewsOne.Net prohibits users from posting spam. If this or other posts made through NewsOne.Net violate posting guidelines, email ab...@newsone.net
Re: Wiernosc (Bylo: Rozna (powinno bylo byc: Roza :-))
Author: Macius18
Date: Tue, 01 May 2001 16:15
Date: Tue, 01 May 2001 16:15
51 lines
3163 bytes
3163 bytes
robin_g...@gay.com wrote:
> From: "Macius18" <maci...@yoyo.pl>
>> Czlowiek jest przeciez istota monogamiczna !!!
> :-)))))
> Macius, czlowiek _nie_jest_ istota monogamiczna.
JEST JEST JEST
Gdzie i kiedy wedlug ciebie wystepowala poligamia?? Czy masz moze na mysli
jakies arabskie haremy? To jest niewolnictwo kobiet a nie poligamia!!!
Kobiety czesto byly wykorzystywane przez mezczyzn, czym facet byl bogatszy,
tym chcial miec wiecej kobiet. Ale nie dla milosci, o ktorej my tu
dyskutujemy, ale dla sexu !!!
Wyobrazasz sobie sytuacje, zeby jedna kobieta miala dwoch mezow? Bo to tez
poligamia. Jestem pewien, ze czegos takiego nigdy nie bylo, przeciez oni by
sie pozabijali (tylko pamietaj, ze mowie o milosci, a nie o prostytucji).
Nie jest to mozliwe z bardzo prostego powodu, milosc idzie zawsze w parze z
zazdroscia. Te dwa uczucia sa, byly i beda nierozlaczne.
> BTW, w tych utworach jest nie tylko napisane, jaka piekna jest milosc
> miedzy dwoma osobami, jest rowniez napisane, ze jest to milosc miedzy
> kobieta a mezczyzna. Czy to znaczy, ze skoro sam Mickiewicz pisal tylko o
> milosci miedzy kobieta a mezczyzna, to dwoch mezczyzn nie moze byc ze soba
> szczesliwych?
Tu chodzi o istote milosci, a nie jakies szczegoly typu plec !!!
>> Ja, jak daleko tylko moge siegnac pamiecia, wlasnie o czyms takim
> marzylem...
>
> I nikt Ci tego nie broni. Co ma tu do rzeczy, z kim sypia LiBi czy
> ktokolwiek inny? (Chyba ze sie chcesz zwiazac wlasnie z nim, co mogloby
> rodzic pewne problemy)
Do rzeczy ma tu to, ze nie chodzi tylko o LiBiego, z krabkiem piszecie, ze
to jest calkiem popularne....
> No bez przesady. Wyciagniecie z faktu, ze ktos mowi o osobie, z ktora jest
> zwiazany "partner" wniosku, ze w takim zwiazku nie ma milosci, to juz jest
> lekka paranoja.
No ale jak poza slowem "partner" nie uzywa zadnego innego, to chyba cos
znaczy.
> Nie Tobie dyktowac
> innym, co ma w ich w ich ukladzie oznaczac zwiazek, czy milosc, czy zdrada.
Czy ja cos komus dyktuje?!? Ja tylko powiedzialem, ze nie rozumiem takiego
postepowania!
Pozdrawiam
Maciek
Re: Wiernosc (Bylo: Rozna (powinno bylo byc: Roza :-))
Author: mmt
Date: Wed, 02 May 2001 00:52
Date: Wed, 02 May 2001 00:52
20 lines
1920 bytes
1920 bytes
Uzytkownik "Macius18" <maci...@yoyo.pl> napisal w wiadomosci news:9cmne8$1s3$1@maciek.dom... > robin_g...@gay.com wrote: > > From: "Macius18" <maci...@yoyo.pl> > >> Czlowiek jest przeciez istota monogamiczna !!! > > :-))))) > > Macius, czlowiek _nie_jest_ istota monogamiczna. > > JEST JEST JEST __________nie____________jest__________ prawie na pewno nie jest, tak przynajmniej twierdza ci od ewolucji, seksuologii itp. szczegolnie jezeli chodzi o mezczyzn (kobiety mnie szczegolnie nie intersuja :-> ) tylko uwarunkowania kulturalne robia z nasz monogamistow, bo jkaby nie patrzec w wypadku facetow monogamia _zmniejsza_ szanse rozprzestrzenienia swoich genow. w wypadku kobiet jest troche inaczej, gdyz zajscie w ciaze wiaze sie z o wiele wiekszym wysilkiem (te 9 miesiecy) niz w wypadku mezczyzny (te kilkanascie minut bez gry wstepnej :-P) eMeMTe
Re: Wiernosc
Author: robing...
Date: Wed, 02 May 2001 04:07
Date: Wed, 02 May 2001 04:07
156 lines
8641 bytes
8641 bytes
From: "Macius18" <maci...@yoyo.pl> > JEST JEST JEST Wiesz Macius, od tego, ze cos powtorzysz glosniej i czesciej, to cos sie jeszcze nie staje prawdziwe. Nie wiem, kto, kiedy, czemu i po co Ci to wladowal do glowy, nie wiem, czemu sie tak strasznie bronisz przy tym rekami i nogami, ale czlowiek istota monogamiczna nie jest. > Gdzie i kiedy wedlug ciebie wystepowala poligamia?? Gdzie i kiedy wedlug Ciebie poligamia nie wystepowala? Zachowania poligamiczne wystepowaly zawsze i wszedzie, wystepuja rowniez obecnie i rowniez w naszej kulturze, nawet jesli aparat panstwowy do nich zniecheca i uniemozliwia formalizowanie zwiazkow z kilkoma osobami naraz. Nie mozesz powaznie wierzyc w to, ze nikt nigdy nie kochal sie rownoczesnie w kilku osobach czy ze nie spal rownoczesnie z kilkoma osobami? > Czy masz moze na mysli jakies arabskie haremy? Przyklad dobry jak kazdy inny. Czego to ma dowodzic? Ze nie kazde panstwo mialo obsesje na punkcie zarzadzania, kto z kim moze sypiac? W najlepszym razie dowodzi tego, ze poligamia wystepuje. > To jest niewolnictwo kobiet a nie poligamia!!! Po pierwsze jedno nie wyklucza drugiego. Jesli sie wiaze seksualnie ze swoimi niewolnikami, to to moze i jest niewolnictwo, ale jest to rownoczesnie poligamia. Po drugie natomiast, nie wiem, jakie masz dziwne wyobrazenia o krajach kultury arabskiej, ale niewolnictwo w nich jednak nie wystepuje, poligamia natomiast w wielu z nich jak najbardziej. Zawarcie zwiazku malzenskiego z kilkoma osobami nie ma nic wspolnego z niewolnictwem. A Koran wprost zezwala na wziecie kilku zon tylko wtedy, kiedy maz je moze traktowac z rownym szacunkiem. > Kobiety czesto byly wykorzystywane przez mezczyzn, czym facet byl bogatszy, > tym chcial miec wiecej kobiet. Ale nie dla milosci, o ktorej my tu > dyskutujemy, ale dla sexu !!! Skoro nie o tym dyskutujemy, to czemu w ogole mial sluzyc powyzszy przyklad? Oczywiscie ze nie rozmawiamy o niewolnictwie, prostytucji czy wykorzystywaniu kobiet czy kogokolwiek innego (abstrahujac juz nawet od tego, ze prostytucja JEST forma poligamii), tylko o utrzymywaniu zwiazku z kilkoma osobami naraz. > Wyobrazasz sobie sytuacje, zeby jedna kobieta miala dwoch mezow? A Ty sobie nie wyobrazasz? Odczep sie zez od ludzi, ktorzy znajduja szczescie inaczej niz Ty, jesli sie ktos chce zwiazac z kilkoma osobami, to jest to ich sprawa, nic tu plec czy orientacja seksualna do rzeczy nie ma, przestan moralizowac i potepiac zachowania, ktore ani Ciebie nie dotycza, ani nikomu nie szkodza. > Bo to tez poligamia. Jest. Co z tego wynika? > Jestem pewien, ze czegos takiego nigdy nie bylo, przeciez oni by > sie pozabijali (tylko pamietaj, ze mowie o milosci, a nie o prostytucji). Nie mozesz mowic powaznie. Rozni ludzie zyja w roznych ukladach, to ze Twoja wyobraznia jest na tyle uboga, ze nie potrafisz sobie wyobrazic, ze ktos moze kochac kilka osob, czy ze mozna tworzyc udana rodzine w wiecej niz dwie osoby i nie oznacza to automatycznie, ze pojawi sie zazdrosc czy ze sie ktos z kims pozabija, to jeszcze nie znaczy, ze nie ma ludzi, ktorzy sobie tak wlasnie ukladaja zycie ani ze jest to w jakikolwiek sposob gorsza droga do ulozenia sobie zycia niz ta, ktora wybrales Ty. Z tego, ze poligamia czesciej w formie zinstytucjonalizowanej wystepuje jako poliginia niz jako poliandria nie wynika ani to, ze poliandria nie byla nigdy i nigdzie zinstytucjonalizowana (sluze przykladami), ani to ze i tu i teraz nie wystepuje w formie niezinstytucjonalizowanej. > Nie jest to mozliwe z bardzo prostego powodu, milosc idzie zawsze w parze z > zazdroscia. Te dwa uczucia sa, byly i beda nierozlaczne. Zazdrosc nie tylko nie idzie w parze z miloscia, nie tylko nie jest z nia nierozlaczna, ale jest wrecz jej zaprzeczeniem. Zazdrosc jest egoistycznym uczuciem, plynacym z przypisywania sobie wylacznosci do drugiego czlowieka. Jest zaborczym, niebezpiecznym i chorobliwym zjawiskiem. I oczywiscie, jesli chcesz wiazac zazdrosc z miloscia, to Twoje prawo i Twojego chlopaka problem, ale nie kazdy sobie rosci prawo do wylacznosci na druga osobe, nie kazdy chce miec w drugiej osobie niewolnika, nie kazdy opiera swoj zwiazek na seksie. Uszanuj to, ze nie kazdy musi zyc tak jak Ty. > Tu chodzi o istote milosci, a nie jakies szczegoly typu plec !!! Wzruszajace. Ja nie wiem, o co Ci chodzi. Nie wiem, dlaczego plec mialaby byc w tych utworach szczegolem mniej istotnym niz fakt, ze chodzi o zwiazki dwuosobowe. Nie wiem, dlaczego kiedy cytowane przez Ciebie utwory pisza o milosci dwoch osob plci odmiennej, to wyciagasz z tego wniosek, ze wazne ze dwoch, a niewazne ze odmiennej plci. Chodzi o istote milosci? Opinia, ze kochac mozna tylko jedna osobe czy ze monogamia jest istota milosci jest zwyczajnie absurdalna. > Do rzeczy ma tu to, ze nie chodzi tylko o LiBiego, z krabkiem piszecie, ze > to jest calkiem popularne.... I po raz kolejny. Nie wiem, czy popularne, nie przypisuj mi czegos, czego nie napisalem ani bym nie napisal, zapewne nie bardziej popularne niz wsrod heterykow, w jednych srodowiskach bardziej popularne, w innych mniej, nikt nikomu krzywdy nie robi, nic sie nikomu zlego nie dzieje, przestan pouczac ludzi, jak maja zyc, jesli Tobie taki uklad nie odpowiada, to w niego nie wchodz i tyle. > No ale jak poza slowem "partner" nie uzywa zadnego innego, to chyba cos > znaczy. Moim zdaniem to nie znaczy zupelnie nic. Nie wiem, co to Twoim zdaniem znaczy, abstrahujac juz nawet od tego, ze LiBi pisze rowniez "moj misiu" jesli mnie pamiec nie myli, co to zreszta w ogole ma do rzeczy jak mowie o osobie, z ktora jestem w zwiazku. Ja sam mam poczucie glebokiej nieadekwatnosci jakiegokolwiek slowa na okreslenie mojego wieloletniego zwiazku, ktory sformalizowany zostac w zasadzie byc nie moze. > > Nie Tobie dyktowac > > innym, co ma w ich w ich ukladzie oznaczac zwiazek, czy milosc, czy zdrada. > > Czy ja cos komus dyktuje?!? Ja tylko powiedzialem, ze nie rozumiem takiego > postepowania! Twoj post nie mial charakteru "nie rozumiem, jak JA moglbym sie w takim zwiazku znalezc", tylko mial charakter "nie rozumiem, jak INNI moga byc w takich zwiazkach". Twoj post mial charakter moralizatorski, dokonywales oceny zachowania innych ludzi, oceny - dodajmy - negatywnej. Pozwoliles sobie napisac, ze czlowiek jest istota monogamiczna jak rozumiem nie z nudow, tylko zeby wyrazic swoja dezaprobate dla zachowan poligamicznych. Pozwoliles sobie sprowadzic zdrade do seksu zarzucajac innym, ze skoro sypiaja z innymi osobami, to musi to oznaczac zdrade partnera. Pozwoliles sobie napisac, ze skoro ktos pisze "partner", to w takim zwiazku nie moze byc milosci. Dokonujesz oceny zachowan drugiego czlowieka w oparciu o to, czego TY chcialbyc dla SIEBIE. Krytykujesz zachowania innych, ktore nikomu nie szkodza tylko dlatego, ze ubzdurales sobie, ze milosc musi byc monogamiczna, ze inaczej musi sie pojawic zazdrosc, ze mozna zyc tylko tak, jak Ty sobie wyobrazasz. Powiedziales wiele, wiele wiecej niz tylko, ze tego nie rozumiesz. robin ________________________________ Milhouse: Let's put it on the Internet! Bart Simpson: No! We have to reach people whose opinions actually matter! ----- Posted via NewsOne.Net: Free (anonymous) Usenet News via the Web ----- http://newsone.net/ -- Free reading and anonymous posting to 60,000+ groups NewsOne.Net prohibits users from posting spam. If this or other posts made through NewsOne.Net violate posting guidelines, email ab...@newsone.net
Re: Wiernosc (Bylo: Rozna (powinno bylo byc: Roza :-))
Author: krabek
Date: Wed, 02 May 2001 18:11
Date: Wed, 02 May 2001 18:11
30 lines
2454 bytes
2454 bytes
U�ytkownik "Macius18" <maci...@yoyo.pl> > Do rzeczy ma tu to, ze nie chodzi tylko o LiBiego, z krabkiem piszecie, ze > to jest calkiem popularne.... Macius, co ja Ci pisze? To, ze wiernosc nie jedno ma imie :-) Nie zawsze sex z kims innym jest zdrada. Zdardzasz wtedy, kiedy klamiesz, oszukujesz i jestes nieuczciwy wobec partnera i sprawiasz mu przykrosc. Tyle... Ja naprawde dlugo myslalem tak, jak Ty. I buntowalem sie przed tym, ze geje sie puszczaja na prawo i lewo i nie chcialem byc identyfikowany z taka grupa. A wiesz, co zmienilo moj poglad na to? Moja najlepsza przyjaciolka. Jakies 4 miesiace temu powiedziala mi, ze ona nie szuka stalosci w zyciu, ze nudzi sie jej po jakims czasie, itd, itp. A ja uwazam ja za wysoce moralna osobe. Po prostu nie kazdy szuka tego samego i juz.... > > Nie Tobie dyktowac > > innym, co ma w ich w ich ukladzie oznaczac zwiazek, czy milosc, czy zdrada. > > Czy ja cos komus dyktuje?!? Ja tylko powiedzialem, ze nie rozumiem takiego > postepowania! > Pozdrawiam > Maciek Wiesz, ja tez do konca nie rozumiem. Wielu rzeczy nie rozumiem, ale to nie znaczy, ze ich nie abrobuje. Ja tak nie robie, ale nie osadzam tych, ktorzy tak robia. I juz... krab
Re: Rozna?
Author: krys...
Date: Fri, 04 May 2001 18:38
Date: Fri, 04 May 2001 18:38
14 lines
1614 bytes
1614 bytes
użytkownik "LiBi" <li...@netbox.pl> na forum grupy "alt.pl.homoseksualizm" napisał(a): >> Czy umawiajac sie z kims >> innym nie zdradzasz go? >Zalezy o co ci chodzi?! Wiadomo,z e ejsli sie z kims umawiam, to niepo to >zeby sobie pogawedzic, czy isc na zakupy... ojjjj..... kilka miesiecy temu (jesli mnie pamięć nie myli) to pisałeś jaki to ty monogamiczny jesteś... -- mailto:krys...@polandmail.com http://www.najlepsze-zafree.prv.pl
Re: Wiernosc
Author: Voltaire
Date: Fri, 04 May 2001 23:42
Date: Fri, 04 May 2001 23:42
61 lines
4998 bytes
4998 bytes
Ojej... Zejdzcie z Macieja :) Kazdy przezywa chyba okres nadmiernego idealizmu, prawda? Ja jeszcze z niego nie wyszedlem, wiec go po trosze rozumiem. Fakt, ze ton w jakim napisal post'a moze prowokowac, ale wiadomo o co chodzi - po prostu buntuje sie przeciwko stereotypowi niewiernego geja i jest przygnebiony (moze podlamany?). Kazdy przechodzi ten okres, swiat sie burzy i trzeba znalezc droge do swojego ja. I zrozumiec oczywista prawde, ktora nagminnie wpajal mu robin - ludzie sa rozni i trzeba to zrozumiec. Tak czy inaczej nie oznacza to, ze masz Macku zrezygnowac ze swoich pragnien, nikt tego od Ciebie nie wymaga. W koncu jest wielu, dla ktorych szczesliwy zwiazek opieralby sie na podobnych do Twoich zasadach (na przyklad nizej podpisany Volt :). Szukasz pewnie potwierdzenia tej tezy na news'ach, a to, ze go nie znajdujesz, badz Cie nie satysfakcjonuje nie oznacza, ze tak nie jest w rzeczywistosci. Jesli moge cos zasugerowac to wyjdz z czytaniem takze poza lektury, a znajdziesz mase roznych odpowiedzi na te same pytania. Wybor, ktora Ci odpowiada bedzie nalezal tylko do Ciebie. Wazne, zeby poznac ich wiele, choc wtedy zycie wcale nie jest latwiejsze, bo im wiecej wiesz tym wiecej masz watpliwosci. O to chyba jednak w zyciu chodzi, prawda? Poszukiwanie odpowiedzi na coraz to nowe pytania... Troszke zbaczam z tematu, sorki. I jeszcze jedno. Jesli na prawde chcesz znalezc Jego to nie zwlekaj. Ktos Ci chyba wczesniej sugerowal, ze powinienes przed spotkaniem jak najwiecej dowiedziec sie via e-mail o danym chlopaku. To strata czasu, ktory pedzi nieublaganie. To co czytasz w mail'u _nigdy_ nie odda rzeczywistkosci, poniewaz dany delikwent bedzie (swiadomie lub nie) pisal o sobie to, co chcialbys przeczytac. Co wiecej - psychologia zna cos takiego jak zjawisko projekcji, ktore w przypadku takich znajomosci dziala w Tobie z cala pewnoscia. W dwoch slowach oznacza to, ze przypisujesz komus po drugiej stronie monitora cechy, ktorych on de facto nie ma, a nawet ich nie sugeruje lub robi to nieumyslnie. Pozniej gdy dochodzi do spotkania okazuje sie zupelnie innym czlowiekiem, a Tobie nie bedzie sie chcialo nawet kontynuowac sieciowej znajomosci. Sam spedzilem sporo czasu na pisaniu listow i nic z tego nie wyniknelo (jedynie raz sie baaaardzo rozczarowalem i mialem dola), wiec z wlasnego doswiadczenia moge Ci poradzic, bys nie zwlekal. Nic nie zastapi osobistego kontaktu, Jego gestow, barwy glosu czy usmiechu. Po porostu w takim wypadku niczego sie nie da ukryc. Wazne, zebys sobie jedno uswiatomil: z tych spotkan _NIC_ nie musi wyniknac! Mozecie sie zobaczyc i od razu stwierdzic, ze to nie to, ze nie warto w ogole zaczynac (i tak bedzie czesto!). Zadnych rozczarowan, zadnego zalu, ze tyle listow i oczekiwan, a tu nic. Jesli jednak nie da sie kategorycznie powiedziec "nie" to nic nie stoi na przeszkodzie, abyscie sie lepiej poznali. I na pewno wspolne wypady do kina, pubu (dowolnego!) czy na spacer (mozliwosci sa niezliczone) sa lepszym sposobem na odkrywanie jego niz czytanie suchych i bezdusznych tekstow, chocby w HTML'u z pieknym podkladem i animowanym gif'em :). Mysle, ze warto tez chodzic z nim na spotkania z "normalnymi" (przepraszam za to okreslenie :) przyjaciolmi i znajomymi. W ten sposob dasz mu mozliwosc poznania ludzi, ktorzy sa Tobie bliscy, a zatem poznania czastki Ciebie. Jedyne co to uwazaj na siebie, bo ludzie sa rozni, a nie zawsze od razu wykryjesz falsz :( Niech Cie nie zniecheci nieliczna acz glosna grupa ludzi, ktorzy wyznaczaja negatywny stereotyp geja. Nie wszyscy sa tacy, tyle ze nas tak nie slychac, bo nie musimy krzyczec. Dobrej nocy/dnia grupowicze! Volt :) juz po raz drugi na grupie :)
Re: Wiernosc
Author: robing...
Date: Sat, 05 May 2001 04:06
Date: Sat, 05 May 2001 04:06
36 lines
2852 bytes
2852 bytes
From: "Voltaire" <volt...@free.net.pl> > ton w jakim napisal post'a moze prowokowac, ale wiadomo o co chodzi Nie wiem, moze Tobie wiadomo, mi naprawde nie wiadomo o co mu chodzi. > po > prostu buntuje sie przeciwko stereotypowi niewiernego geja Moze. Nie wiem. Ja tez sie buntuje przeciwko stereotypowi niewiernego geja. Gdyby mialo chodzic tylko o to, to bym w ogole z Maciusiem nie dyskutowal, bo bym nie mial o czym. Tyle ze z jego postow moim zdaniem nie przebija bunt przeciw stereotypowi niewiernego geja, tylko: a) przekonanie, ze geje sa niewierni; b) przekonanie, ze to zle. Pierwsze jest zwyczajnie nieprawdziwe, oczywiscie ze jedni geje sa wierni, inni nie, jedni geje sa monogamiczni, inni nie, zwiazki gejowskie sie bynajmniej nie rozpadaja czesciej niz zwiazki heteroseksualne, nie mowiac o tym, ze wiernosc to nie to samo co wylacznosc na seks. A drugie jest przerazliwie moralizatorskie, a pisanie, ze sie wie, co to wiernosc i wypominanie innym, ze robia zle, jesli ukladaja swoj zwiazek inaczej niz sobie Macius dla calej ludzkosci wymarzyl jest niestosowne i w moim glebokim przekonaniu sie nie rozni w zaden jakosciowy sposob od homofobii. Ludzie sa rozni, zyja w rozny sposob, to jeszcze nie powod, zeby kogos potepiac, bo zyje inaczej niz ja. robin ________________________________ Milhouse: Let's put it on the Internet! Bart Simpson: No! We have to reach people whose opinions actually matter! ----- Posted via NewsOne.Net: Free (anonymous) Usenet News via the Web ----- http://newsone.net/ -- Free reading and anonymous posting to 60,000+ groups NewsOne.Net prohibits users from posting spam. If this or other posts made through NewsOne.Net violate posting guidelines, email ab...@newsone.net
Re: Wiernosc
Author: Macius18
Date: Sat, 05 May 2001 11:42
Date: Sat, 05 May 2001 11:42
108 lines
6255 bytes
6255 bytes
robin_g...@gay.com wrote:
> Nie wiem, kto, kiedy, czemu i po co Ci to wladowal do glowy, nie wiem,
> czemu sie tak strasznie bronisz przy tym rekami i nogami, ale czlowiek
> istota monogamiczna nie jest.
Hmmm, tak sobie mysle, moze my po prostu sie w ogole nie zrozumielismy? Co
ty rozumiesz przez pojecie poligamia? Mozliwosc kochania wielu osob (ale
osob, a nie ich pieniedzy czy pozycji spolecznej) w tym samym czasie, czy
moze uprawianie sexu na przemian z kilkoma osobami?
Bo jesli to drugie to masz racje, czlowiek jest istota poligamiczna. Jesli
jednak piszez o swerze psychicznej, to sie mylisz.
>> Czy masz moze na mysli jakies arabskie haremy?
> Przyklad dobry jak kazdy inny. Czego to ma dowodzic? Ze nie kazde panstwo
> mialo obsesje na punkcie zarzadzania, kto z kim moze sypiac? W najlepszym
> razie dowodzi tego, ze poligamia wystepuje.
Taki bogaty szejk z haremem, to nie kocha tych wszystkich kobiet. Sypia z
nimi, uprawia sex, ale tam nie ma milosci. A czemu? Spojrz na moja
definicje milosci w innym poscie.
> Po pierwsze jedno nie wyklucza drugiego. Jesli sie wiaze seksualnie ze
> swoimi niewolnikami, to to moze i jest niewolnictwo, ale jest to
> rownoczesnie poligamia.
Sam napisales, ze sie wiaze seksualnie, czyli nie uczuciowo.
> Po drugie natomiast, nie wiem, jakie masz dziwne wyobrazenia o krajach
> kultury arabskiej, ale niewolnictwo w nich jednak nie wystepuje, poligamia
> natomiast w wielu z nich jak najbardziej. Zawarcie zwiazku malzenskiego z
> kilkoma osobami nie ma nic wspolnego z niewolnictwem.
Hmmm, zeby tam miec zone trzeba zaplacic rodzinie kobiety. To JEST
niewolnictwo, bo sobie kogos kupujesz.
> przestan moralizowac i potepiac zachowania, ktore ani Ciebie nie dotycza,
> ani nikomu nie szkodza.
Gdzie ja cokolwiek potepilem?
> Rozni ludzie zyja w roznych ukladach, to ze Twoja wyobraznia jest na tyle
> uboga, ze nie potrafisz sobie wyobrazic, ze ktos moze kochac kilka osob,
> czy ze mozna tworzyc udana rodzine w wiecej niz dwie osoby i nie oznacza
> to automatycznie, ze pojawi sie zazdrosc czy ze sie ktos z kims pozabija,
> to jeszcze nie znaczy, ze nie ma ludzi, ktorzy sobie tak wlasnie ukladaja
> zycie ani ze jest to w jakikolwiek sposob gorsza droga do ulozenia sobie
> zycia niz ta, ktora wybrales Ty.
Jezeli uwazasz, ze moga istniec takie zwiazki to jestes naiwny. One sa albo
na pokaz albo dla pieniedzy. Czy byles kiedykolwiek zakochany? Bo gdybys
byl, to bys takich rzeczy nie pisal. (Patrz na definicje milosci, ktora
podalem gdzie indziej) Jak mozna komus robic dobrze mowiac, ze sie nie ma
czasu na ta osobe, bo trzeba sie zajac drugim mezem?
> Zazdrosc nie tylko nie idzie w parze z miloscia, nie tylko nie jest z nia
> nierozlaczna, ale jest wrecz jej zaprzeczeniem. Zazdrosc jest egoistycznym
> uczuciem, plynacym z przypisywania sobie wylacznosci do drugiego
> czlowieka.
Bzdura. Mam w tym momencie do Ciebie taka sama prosbe jak do krabka,
moglbys podac _swoja_ definicje milosci?
> Jest zaborczym, niebezpiecznym i chorobliwym zjawiskiem.
> I oczywiscie, jesli chcesz wiazac zazdrosc z miloscia, to Twoje prawo i
> Twojego chlopaka problem, ale nie kazdy sobie rosci prawo do wylacznosci
> na druga osobe, nie kazdy chce miec w drugiej osobie niewolnika, nie kazdy
> opiera swoj zwiazek na seksie.
No, jak nie opiera zwiazku na seksie, to to jest przyjazn i ma sie nijak do
tego o czym my tu rozmawiamy, bo zazdrosc w przyjazni nie wystepuje.
Zupelnie chybiony przyklad...
> Nie wiem, dlaczego plec mialaby byc w tych utworach szczegolem mniej
> istotnym niz fakt, ze chodzi o zwiazki dwuosobowe. Nie wiem, dlaczego
> kiedy cytowane przez Ciebie utwory pisza o milosci dwoch osob plci
> odmiennej, to wyciagasz z tego wniosek, ze wazne ze dwoch, a niewazne ze
> odmiennej plci.
Jejq, przeciez to banalne. Wezmy takie "Cierpienia mlodego Wertera" Goethego
Mamy tam Wertera zakochanego w Lotcie oraz Alberta, narzeczonego Loty. Cala
ksiazka jest wlasnie o tym, ze Lota moze kochac tylko jedna osobe i ktorys
z panow bedzie cierpial.
Dalej, "Granica" Nalkowskiej. Tam mamy jednego faceta i dwie kobiety w nim
zakochane.
"Giaur" Byrona. Tytulowy bohater zakochal sie w dziewczynie z haremu
Hassana, ktory nie chce oddac swojej niewolnicy.
Na prawde, wszedzie tam chodzi o milosc DWOCH osob a nie o ich plec.
Moglbys je przeczytac zanim zaczniesz cos pisac bzdury na ich temat.
> Twoj post nie mial charakteru "nie rozumiem, jak JA moglbym sie w takim
> zwiazku znalezc", tylko mial charakter "nie rozumiem, jak INNI moga byc w
> takich zwiazkach". Twoj post mial charakter moralizatorski, dokonywales
> oceny zachowania innych ludzi, oceny - dodajmy - negatywnej. Pozwoliles
> sobie napisac, ze czlowiek jest istota monogamiczna jak rozumiem nie z
> nudow, tylko zeby wyrazic swoja dezaprobate dla zachowan poligamicznych.
Nie dezaprobate ! Wedlug mnie poligamia uczuciowa nie istnieje i istniec
nie moze.
> Pozwoliles sobie sprowadzic zdrade do seksu zarzucajac innym, ze skoro
> sypiaja z innymi osobami, to musi to oznaczac zdrade partnera.
Oczywiscie, ze musi. Zrobmy moze mala ankiete na tej grupie. Kto poza mna
uwaza, ze seks z inna osoba niz staly partner to zdrada?
Pozdrawiam
Maciek
Re: Wiernosc
Author: Voltaire
Date: Sat, 05 May 2001 14:53
Date: Sat, 05 May 2001 14:53
21 lines
2091 bytes
2091 bytes
Cze U�ytkownik <robin_g...@gay.com> w wiadomo�ci do grup dyskusyjnych napisa�:9cvu7a$5em$1@news.netmar.com... > bym nie mial o czym. Tyle ze z jego postow moim zdaniem nie przebija bunt > przeciw stereotypowi niewiernego geja, tylko: > a) przekonanie, ze geje sa niewierni; > b) przekonanie, ze to zle. A mi sie wydaje, ze za wszelka cene, prowokujac szuka negacji punktu a). > Pierwsze jest zwyczajnie nieprawdziwe, oczywiscie ze jedni geje sa wierni, > inni nie (...) > i wypominanie innym, ze robia zle, jesli ukladaja swoj zwiazek > inaczej niz sobie Macius dla calej ludzkosci wymarzyl jest niestosowne i w > moim glebokim przekonaniu sie nie rozni w zaden jakosciowy sposob od > homofobii. Tutaj sie z Toba zgadzam. Volt
Re: Wiernosc
Author: krabek
Date: Sat, 05 May 2001 17:30
Date: Sat, 05 May 2001 17:30
20 lines
1608 bytes
1608 bytes
U�ytkownik "Voltaire" <volt...@free.net.pl>
{...}
> Niech Cie nie zniecheci nieliczna acz glosna grupa ludzi, ktorzy
wyznaczaja
> negatywny stereotyp geja. Nie wszyscy sa tacy, tyle ze nas tak nie
slychac,
> bo nie musimy krzyczec.
>
> Dobrej nocy/dnia grupowicze!
>
> Volt :)
Oj Volt,
Najpierw takie piekne slowa, ze kazdy jest inny, a potem taki slowa?
Co Ci przeszkadza ta nieliczna acz glosna grupa???
krabek
Re: Wiernosc
Author: Macius18
Date: Sat, 05 May 2001 19:30
Date: Sat, 05 May 2001 19:30
14 lines
1521 bytes
1521 bytes
robin_g...@gay.com wrote:
> Moze. Nie wiem. Ja tez sie buntuje przeciwko stereotypowi niewiernego
> geja. Gdyby mialo chodzic tylko o to, to bym w ogole z Maciusiem nie
> dyskutowal, bo bym nie mial o czym. Tyle ze z jego postow moim zdaniem nie
> przebija bunt przeciw stereotypowi niewiernego geja, tylko:
> a) przekonanie, ze geje sa niewierni;
> b) przekonanie, ze to zle.
Dobrze, to ja mam pytanie do grupy. Kto z was uwaza, ze niewiernosc jest
zla? Czyzbym naprawde byl jedyny??
Pozdrawiam
Maciek
Re: Wiernosc
Author: bubu
Date: Sun, 06 May 2001 04:09
Date: Sun, 06 May 2001 04:09
18 lines
2135 bytes
2135 bytes
> Oczywiscie, ze musi. Zrobmy moze mala ankiete na tej grupie. Kto poza mna > uwaza, ze seks z inna osoba niz staly partner to zdrada? Moim zdaniem jest to zdrada (czy tez niewiernosc, jak wolicie) kiedy odbywa sie bez zgody i wiedzy naszego partnera. I odpowiadajac na Twoje inne pytanie wtedy, moim zdaniem, jest to zle. Bo pojawia sie klamstwo i nieuczciwosc. Jezeli jakas para odnajduje sie w seksie grupowym albo w wymianie partner�w z inna para- oboje (obaj) to lubia i chca tego to nikt nie ma prawa tego potepiac. Gorzej jesli jedna osoba tego nie akceptuje a robi to tylko aby nie utracic swej milosci... Zreszta kiedys wypowiadal sie prof. Starowicz, ze tr�jkaty i inne kombinacje sa bardzo sliska i ryzykowna sprawa- bardzo czesto ktos przez to cierpi... I tak to, co pisze to tylko teoria... W kazdym razie gdybym zdradzil- czulbym sie bardzo zle... -bubu-
Re: Wiernosc
Author: krabek
Date: Sun, 06 May 2001 08:16
Date: Sun, 06 May 2001 08:16
16 lines
1614 bytes
1614 bytes
U�ytkownik "Macius18" <maci...@yoyo.pl> > Dobrze, to ja mam pytanie do grupy. Kto z was uwaza, ze niewiernosc jest > zla? Czyzbym naprawde byl jedyny?? > > > Pozdrawiam > Maciek Nie wiem, czy mozna to oceniac w takich kategoriach. Powiem jedno, ja w moim zwiazku nie dopuszczam takiej mozliwosci. Ale nie uwazam, ze niewiernosc jest zla, bo wszystko zalezy od ustalonych regul. krabek
Re: Wiernosc
Author: krabek
Date: Sun, 06 May 2001 08:18
Date: Sun, 06 May 2001 08:18
29 lines
2267 bytes
2267 bytes
U�ytkownik "bubu" <ja....@poczta.fm> > > Oczywiscie, ze musi. Zrobmy moze mala ankiete na tej grupie. Kto poza mna > > uwaza, ze seks z inna osoba niz staly partner to zdrada? > > Moim zdaniem jest to zdrada (czy tez niewiernosc, jak wolicie) kiedy odbywa > sie bez zgody i wiedzy naszego partnera. I odpowiadajac na Twoje inne > pytanie wtedy, moim zdaniem, jest to zle. Bo pojawia sie klamstwo i > nieuczciwosc. > Jezeli jakas para odnajduje sie w seksie grupowym albo w wymianie partner�w > z inna para- oboje (obaj) to lubia i chca tego to nikt nie ma prawa tego > potepiac. Gorzej jesli jedna osoba tego nie akceptuje a robi to tylko aby > nie utracic swej milosci... > Zreszta kiedys wypowiadal sie prof. Starowicz, ze tr�jkaty i inne kombinacje > sa bardzo sliska i ryzykowna sprawa- bardzo czesto ktos przez to cierpi... > > I tak to, co pisze to tylko teoria... W kazdym razie gdybym zdradzil- > czulbym sie bardzo zle... > > -bubu- Ale tylko wtedy bys zdradzil, gdys oszukiwal partnera, prawda? Generalnie sie zgadzam z wypowiedzia bubu. krabek
Re: Wiernosc
Author: Voltaire
Date: Sun, 06 May 2001 12:03
Date: Sun, 06 May 2001 12:03
12 lines
1774 bytes
1774 bytes
U�ytkownik krabek <kra...@kki.net.pl> w wiadomo�ci do grup dyskusyjnych napisa�:9d1eig$7le$1@korweta.task.gda.pl... > Oj Volt, > > Najpierw takie piekne slowa, ze kazdy jest inny, a potem taki slowa? > Co Ci przeszkadza ta nieliczna acz glosna grupa??? > Nie napisalem, ze mi przeszkadza. Napisalem, ze ona wyznacza stereotyp co mnie akurat nie cieszy. Volt
Re: Wiernosc
Author: Falcon
Date: Sun, 06 May 2001 18:58
Date: Sun, 06 May 2001 18:58
36 lines
2799 bytes
2799 bytes
Ryzykuję ogólnogrupowe potępienie, ale moja/nasza teoria, która jest
może też efektem praktyki i doświadczenia pokazuje, że mężczyzna potrafi
kochać jednocześnie wielu partnerów (niezależnie od płci - mówię o
rodzaju męskim w ogóle, a nie gejach). Taka podzielona miłość nie jest
przez to mniej warta, jest to dziwne dzielenie uczucia, które zawsze
jest pełne, stuprocentowe, nawet, gdy skierowane do kilku osób. Stąd są
kochanki i żony, które kocha się jednakowo i problemy z tym związane.
Zauważcie, że w życiu, literaturze, filmie z trudem znajdziecie
przypadek, gdy to kobieta ma dwóch facetów. Jeśli nawet, to jej
dylematem jest którego wybrać, a nie, jak z tym żyć. A facet w takich
razach ma poczucie oszukiwania, winy etc, ale nie bardzo chce wybierać.
Najchętniej poznałby obie panie z sobą i żył tak dalej. No, chyba, że
trafią się bi-les ;-)
Naszym zdaniem miłość męska i kobieca są inne ze swojej natury.
W przypadku związku i miłości gejów to możliwe dzielenie uczuć jest
poniekąd obustronne, więc tym bardziej _nieakceptowalne_ dla
heterowiększości. Kocham nadal moją pierwszą miłość ze studiów (co
gorsza 100% hetero, ale wie o tym uczuciu od początku), kochamy naszego
wspólnego 'byłego niedoszłego', zakochaliśmy się w kimś o wiele za
młodym dla nas obu, ale za to z wzajemnością. I to wszystko nie ma
wpływu na nasze wspólne od lat życie, dom, miłość, seks.
Zdrada to oszukiwanie partnera, tworzenie innego życia na swój i
partnera użytek, kłamstewka przeradzające się w łgarstwa. No i aby
zdradzić _wcale_nie_musi_być_seksu_.
A teraz czekam na ukamienowanie.
--
Falcon
druga kolejka zawsze posuwa się szybciej
("Ogólna Teoria Kolejek", rozdział 1 - Podstawy)
Re: Rozna?
Author: LiBi
Date: Sun, 06 May 2001 19:37
Date: Sun, 06 May 2001 19:37
15 lines
1887 bytes
1887 bytes
U�ytkownik <krys...@NOSPAM.polandmail.com> w wiadomo�ci do grup dyskusyjnych napisa�:04052001.34BECB83@KRYSTIAN... > ojjjj..... kilka miesiecy temu (jesli mnie pami�� nie myli) to pisa�e� > jaki to ty monogamiczny jeste�... Hehe.... kochany krystianie... sam zauwazylem, ze moje poglady zmieniaja sie jak blyskawica, i masz racje... kiedys to tak bylo, potem sie zmienilo, a teraz znow zaczynam sie monogamizowac, ale to chyba tylko i wylacznie dlatego poniewaz mam juz tego jednego dosc, 2-go faceta bym nie zniosl:-PPP A wlasnie Krystianku.... wskoczysz ze mna do wyrka...? Pobaraszkujemy troszke;]]]] hihi, widzisz, nawet huor mam ehh no dobrry:)) Cmoki z pozdrowionkami Jacus!
Re: Wiernosc
Author: krabek
Date: Mon, 07 May 2001 15:34
Date: Mon, 07 May 2001 15:34
12 lines
1550 bytes
1550 bytes
U�ytkownik "Falcon" <falc...@poczta.onet.pl> > > A teraz czekam na ukamienowanie. > > -- > Falcon Ja kamieniowal nie bede, bo o tym wlasnie caly czas mowilem. Milosc nie jedno ma imie, i nie wazne sa ograniczenia ilosciowo-jakosciowe ;-) krabek
Re: Wiernosc
Author: bubu
Date: Mon, 07 May 2001 16:07
Date: Mon, 07 May 2001 16:07
7 lines
1585 bytes
1585 bytes
> > A teraz czekam na ukamienowanie. > Ja kamieniowal nie bede, bo o tym wlasnie caly czas mowilem. A bym sobie ch�tnie ukamienowa� kogo�; dawno tego nie robi�em Co robisz w �rod�?
Re: Wiernosc
Author: Zorian
Date: Wed, 09 May 2001 13:16
Date: Wed, 09 May 2001 13:16
15 lines
1878 bytes
1878 bytes
U�ytkownik Voltaire <volt...@free.net.pl> w wiadomo�ci do grup dyskusyjnych napisa�:9cvgd3$7dt$1@news.tpi.pl... > Ojej... >... Maciek, posluchaj Voltaire'a, bo madrze pisze. Ja dodam tylko, ze warto probowac stworzyc monogamiczny zwiazek oparty na wiermosci i wylacznosci (tym bardziej, ze tego potrzebujesz, ale pamietaj - nie kazdy tego potrzebuje, a przynajmniej nie na kazdym etapie swojego zycia). Najpelniejszy zwiazek jest wtedy kiedy sie razem mieszka. Internet jest dobrym medium do poznawania sie, ale warto probowac i innych sposobow. Potwierdzam - nie nalezy tracic czasu na korespondencje, trzeba jak najszybciej dazyc do spotkania. W mailach tylko ustalic szczegoly spotkania. Pozdr. Z.
Re: Wiernosc
Author: Zorian
Date: Wed, 09 May 2001 13:16
Date: Wed, 09 May 2001 13:16
15 lines
1653 bytes
1653 bytes
> ... m�czyzna potrafi > kocha� jednocze�nie wielu partner�w Moze slowo "kochac" jest naduzywane? Albo tez kazdy rozumie przez nie troche co innego... > Zauwa�cie, �e w �yciu, literaturze, filmie z trudem znajdziecie > przypadek, gdy to kobieta ma dw�ch facet�w. Znam takie przypadki - w zyciu. Mysle, ze nie jest to takie rzadkie. Kobiety maja swoje tajemnice, ale nie dziela sie nimi tak chetnie jak mezczyzni. Poza tym matematyka - jesli mezczyzni maja czesto wiecej niz jedna kobiete, to skads te kobiety musza sie brac. Z.
Re: Wiernosc
Author: Zorian
Date: Wed, 09 May 2001 13:20
Date: Wed, 09 May 2001 13:20
22 lines
2098 bytes
2098 bytes
> Dobrze, to ja mam pytanie do grupy. Kto z was uwaza, ze niewiernosc jest > zla? Czyzbym naprawde byl jedyny?? Definicja Juliana Tuwima: "Wiernosc: silne swedzenie z zakazem podrapania sie". Latwo stad wywnioskowac, ze wiernosc jest zla, a niewiernosc dobra, bo kto nie chcialby sie podrapac jak go swedzi? A tak powaznie - nie jestes jedyny, bo ja uwazam ze: - Niewiernosc samemu sobie jest najgorsza. - Niewiernosc wobec kogos, komu sie obiecalo wiernosc jest bardzo zla (lepiej nie obiecywac!). - Niewiernosc wobec kogos, komu sie wprawdzie nie obiecalo, ale kto ma prawo oczekiwac wiernosci (bez prostowania jego oczekiwan) jest zla. - Niewiernosc wobec kogos, kto nie oczekuje naszej wiernosci, to nie jest w ogole niewiernosc. Dodajmy na marginesie, ze niewiernosc niewiernosci nierowna - inna sprawa jesli twojemu partnerowi (albo tobie) zdarzylo sie raz w ciagu 3 lat w (nie)sprzyjajacych okolicznosciach miec jeden wyskok, a inna jesli jest to nagminne. Z.
Re: Wiernosc
Author: Zorian
Date: Wed, 09 May 2001 13:21
Date: Wed, 09 May 2001 13:21
9 lines
1527 bytes
1527 bytes
> Zrobmy moze mala ankiete na tej grupie. Kto poza mna > uwaza, ze seks z inna osoba niz staly partner to zdrada? Ja tak nie uwazam. Bo to zalezy od umowy - jesli partnerzy dopuszczaja mozliwosc seksu z inna osoba to nie jest to zdrada, bo tu nie ma kogo zdradzac. Zeby mogla byc zdrada musi byc zalozenie wiernosci. Definicja zdrady to nie jest "seks z inna osoba niz staly partner", lecz "niedochowanie wiernosci". Inna sprawa jest moralna ocena takich ukladow.
Re: Wiernosc
Author: Zorian
Date: Wed, 09 May 2001 13:32
Date: Wed, 09 May 2001 13:32
28 lines
2176 bytes
2176 bytes
U�ytkownik Voltaire napisa�: > U�ytkownik krabek napisa�: > > Oj Volt, > > Najpierw takie piekne slowa, ze kazdy jest inny, a potem taki slowa? > > Co Ci przeszkadza ta nieliczna acz glosna grupa??? > > krabek > Nie napisalem, ze mi przeszkadza. Napisalem, ze ona wyznacza stereotyp co > mnie akurat nie cieszy. > Volt Popieram Krabka. Napisales w negatywnym tonie o jakiejs nielicznej i glosnej grupie ludzi, ktorzy wyznaczaja negatywny stereotyp geja. (A przeciez negatywny stereotyp geja nie jest wyznaczony przez gejow!). Nast�pnie przeciwstawiles tej grupie tajemniczych "nas" (was?), kt�rzy sa niemal aniolami - nie sa tacy, sa cichutcy i nie musza krzyczec. A wiec krzykacze kontra anioly?! Volt wytlumacz sie. Z. > Niech Cie nie zniecheci nieliczna acz glosna grupa ludzi, ktorzy > wyznaczaja > negatywny stereotyp geja. Nie wszyscy sa tacy, tyle ze nas tak nie > slychac, > bo nie musimy krzyczec.
Re: Wiernosc
Author: krabek
Date: Wed, 09 May 2001 17:56
Date: Wed, 09 May 2001 17:56
12 lines
1639 bytes
1639 bytes
U�ytkownik "Zorian" <zor...@poczta.onet.pl> > Dodajmy na marginesie, ze niewiernosc niewiernosci nierowna - inna sprawa > jesli twojemu partnerowi (albo tobie) zdarzylo sie raz w ciagu 3 lat w > (nie)sprzyjajacych okolicznosciach miec jeden wyskok, a inna jesli jest to > nagminne. > Z. No akurat dla mnie nie ma wielkiego znaczenia czy raz czy 100... krabek
Re: Wiernosc
Author: Zenek
Date: Wed, 09 May 2001 20:26
Date: Wed, 09 May 2001 20:26
10 lines
1738 bytes
1738 bytes
> Maciek, posluchaj Voltaire'a, bo madrze pisze. Ja dodam tylko, ze warto > probowac stworzyc monogamiczny zwiazek oparty na wiermosci i wylacznosci [...] Wow!!! Zorianie, ty masz jakies pozytywne doswiadczenia w tej dziedzinie? Nie bierzesz pod uwage tego, ze twoja "szczesliwosc" moze byc wyjatkiem od reguly? Zenek
Re: Rozna?
Author: krys...
Date: Thu, 10 May 2001 22:11
Date: Thu, 10 May 2001 22:11
24 lines
1890 bytes
1890 bytes
użytkownik "LiBi" <li...@netbox.pl> na forum grupy "alt.pl.homoseksualizm" napisał(a): >Hehe.... kochany krystianie... :-))) >sam zauwazylem, ze moje poglady zmieniaja sie >jak blyskawica, i masz racje... kiedys to tak bylo, potem sie zmienilo, a >teraz znow zaczynam sie monogamizowac, ale to chyba tylko i wylacznie >dlatego poniewaz mam juz tego jednego dosc, 2-go faceta bym nie zniosl:-PPP pewno, że trudno znalezc kogoś, kogo nie będzie się miało dość i kogo się bedzie chciało znosić, ale jest to możliwe >A wlasnie Krystianku.... wskoczysz ze mna do wyrka...? Pobaraszkujemy >troszke;]]]] oczywiście że tak, może dzisiaj? ;-) -- mailto:krys...@polandmail.com http://www.najlepsze-zafree.prv.pl
Re: Rozna?
Author: LiBi
Date: Sat, 12 May 2001 07:43
Date: Sat, 12 May 2001 07:43
23 lines
2188 bytes
2188 bytes
U�ytkownik <krys...@NOSPAM.polandmail.com> w wiadomo�ci do grup dyskusyjnych napisa�:11052001.39BBC4E5@KRYSTIAN... pewno, �e trudno znalezc kogo�, kogo nie b�dzie si� mia�o do�� i kogo si� bedzie chcia�o znosi�, ale jest to mo�liwe Nie o to mi chodzilo dokaldnie, ja znalazlm, a mialem na mysli raczej to ze partner zaspokaja mnie calkowciie, psychicznie fizycznie... i no po prostu nic wiecej mi nie trzeba:-))) >A wlasnie Krystianku.... wskoczysz ze mna do wyrka...? Pobaraszkujemy >troszke;]]]] oczywi�cie �e tak, mo�e dzisiaj? ;-) hmm, no qrde, za pozno tego maila przeczytalem:-))) no ale... neeee.... no ok, obgadamy to innymr azem:-))) Serdeczne pozdrowionka.... cmoki! Jacus! -- LiBi -student med; tech. ekonomista Cytaty zostaly pociete tendencyjnie, a odpowiedzi nie uwzgledniaja innego niz moj punkt widzenia:)
Re: Wiernosc
Author: met... Metal24
Date: Mon, 21 May 2001 05:59
Date: Mon, 21 May 2001 05:59
35 lines
2401 bytes
2401 bytes
On Sun, 6 May 2001 10:16:03 +0200, "krabek" <kra...@kki.net.pl> wrote: >Nie wiem, czy mozna to oceniac w takich kategoriach. Powiem jedno, ja w moim >zwiazku nie dopuszczam takiej mozliwosci. >Ale nie uwazam, ze niewiernosc jest zla, bo wszystko zalezy od ustalonych >regul. ano wlasnie, jakos takos przywyklismy nawykowo jeszcze z czasow komuny do podejscia typu to jest zle a to jest dobre, bo za tamtych czasow byla poprostu jedynie sluszna droga, ewentualnie dwie drogi sobie przeciwstawne, czyli ta ktora kreowala wladza, oraz ta ktora kreowal dzialajacy calkowicie legalnie Kosciol Katolicki. Po przemianach ustrojowych KK chcial przejac calkowicie prawo do decydowania co jest dobre a co jest zle, a tutaj dupa. Zaczely sie pojawiac coraz to wieksze ilosci roznych zwiazkow wyznaniowych, i innych punktow widzenia, coraz bardziej robi sie cos takiego jak fakt istnienia innego punktu widzenia przez kazdego czlowieka. To co jest dla jednego dobre, dla drogiego moze byc zle i to jest sluszna prawidlosc, tak powinno byc, jednakze nie wszyscy jeszcze to rozumieja, bo niektorzy tkwia jeszcze w epoce jedynie slusznej drogi. -- z pozdrowieniami Metal24 Zbawienie czlowieka nie bedzie juz zalezalo od jego samozaprzeczenia. I stanie sie wiadomym, ze swiat ciala i zycia okaze sie najwiekszym wstepem do wielkich wiecznych rozkoszy. A.S.LaVey
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads