Thread View: alt.pl.fan.szczypior
76 messages
76 total messages
Page 1 of 2
Started by Radomir Szaraniec
Mon, 02 Aug 2004 08:50
Page 1 of 2 • 76 total messages
Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Radomir Szaraniec
Date: Mon, 02 Aug 2004 08:50
Date: Mon, 02 Aug 2004 08:50
69 lines
5433 bytes
5433 bytes
Za siedmioma górami, za siedmioma morzami i siedmioma lasami leżało sobie miasto, przez niektórych Krakowem zwane, ale w tej bajce będzie to Zasiedmiogród [ Shrek rządzi! ]. W owym Zasiedmiogrodzie żył sobie ubogi człowiek imieniem Ronaldo Alonso De Omerta Millarosa I Ragosa, w skrócie Radomir, ale wołali na niego też Radek. Ubogi, ale zacny ów człowiek miał brata, nie jednego zresztą. Tenże brat pomieszania zmysłów doznawszy, żenić się chciał. Cóż było robić: "Trza mu prezent kupić" pomyślał Radek, a jak pomyślał jeszcze trochę, to mu z tego myślenia wyszło, że bratu pralka automatyczna by się nadała, bo w starej Frani to się bratu źle prało, a jeszcze rzeczy mu się niszczyły. I tak, kiedy termin ślubu nieubłaganie nadciągał, Radkowi wpadła w ręce gazetka reklamowa Makro, gdzie tłustym drukiem stało, że drugiego dnia miesiąca sierpnia w roku pańskim 2004, czyli tuż po pełni, a pełnia to czas szczególny, co wiedzą wszystkie babki, z których połowa twierdzi, że grzyby wtedy nie rosną, a druga, że rosną i nijak do porozumienia dojśćnie mogą, pralki marki Bosch będą sprzedawane za niecałe 800 zł [ cena brutto! ]. "Makro to nie Media Markt, może tłumów wielkich nie będzie" - myślał Radek - "Ludzie w Makro kupujący raczej pralki mają, więc może coś się uda kupić". Wstał tedy ubogi, ale zacny ów człowiek, skoro świt, znaczy się o godzinie 4 nad ranem, kiedy pierwsze promienie jutrzenki nieśmiało muskały wieże kościoła Panny Marii, pojechał po lubą swą, Marię Aveirę Guantanamerę De Alicante Lucię Electrę Nareszcie Amen. Udali się do miejsca na skraju miasta, gdzie przybytek handlowy zwany przez miejscowych, zamiejscowych i podmiejscowych: Makro. Przybyli z pierwszym pianiem koguta, kiedy to podręczny Quasimodo podwoje Makro otwierał, znaczy się o piątej. O nieszczęśni! Zbyt późno przyjechali. O pralki, sztuk dwie, bowiem trzy inne zabrali Bardzo Barczyści Bysie, toczyła się już zażarta walka, jakiej najstarsi górale nie pamiętają, walka, przy której bitwa o Stalingrad była dziecięcą potyczką. Jedna kobieta głosem na granicy szaleństwa domagała się sprawdzenia zapisu wideo z kamer umieszczonych przy wejściu, które obejmowały też miejsce wystawienia pralek dzikim hordom na żer, który to zapis niezbicie miał potwierdzić jej prawa do jednej pralki, którą ponoć pierwsza - "Przed tym panem!" - zaklepała. O inną pralkę starły się dwie grupy rodzinne. "Pan winien być dżentelmenem, bo ja jestem kobietą!", darła się szefowa pierwszej grupy. "O nie! Za to jak się pani zachowuje, nie będę dżentelmenem!" odparował wódz wrażej bandy. "Pan jesteś chamem skończonym!", padło w ciszę panującą w Makro. Odzew: "A pani jest niewychowana!", ruszył za poprzednim okrzykiem. Kierownik, który uznał, że w takiej sytuacji, to on chowa pralki do magazynu i ich nie sprzeda, na chwilę zjednoczył walczących: "Jak to?! Przecież pralki dziś są w promocji i musi je pan sprzedać!!". Magda chciała, żebyśmy sobie stanęli z boku i pooglądali ten kabaret, skorośmy się niepotrzebnie tak wcześnie zerwali. Ja na to, że przynajmniej będziemy mieć więcej z dnia i lepiej, jak zobaczymy, czy czegoś sobie w tym Makro nie kupimy, co by nam się przydało i czego potrzebujemy. Kupiliśmy zeszyty w kratkę, w twardej oprawce, ponoć rzeczywiście taniej niż w innych sklepach, przyda się Magdzie w październiku. Wiedziałem, że tych pralek będzie pięć. Wiedziałem, że ta promocja to typowy chwyt marketingowy [ faktycznie, pralka była przeceniona o połowę ]. Ale nie podejrzewałem, że o piątej rano zwali się do Makro tyle ludzi po pralki. Przecież większość z tych ludzi prowadzi działalność gospodarczą, taką czy inną, więc raczej w pralki zaopatrzyli się wcześniej. Z kolei po ilość hurtową to lepiej i taniej uderzyć do producenta. Więc po co budzić pół rodziny w środku nocy, przyjeżdżać spoza Krakowa [ na krakowskich numerach były ze trzy samochody ] i tłuc, zwłaszcza to: _tłuc_! się o pralki? Ludzie nie przestaną mnie zadziwiać. rmszar
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Przemysław Ryk
Date: Mon, 02 Aug 2004 10:20
Date: Mon, 02 Aug 2004 10:20
15 lines
1766 bytes
1766 bytes
Radomir Szaraniec napisał(a) w poście z dnia 2004-08-02 10:50: > (ciach...) > uderzyć do producenta. Więc po co budzić pół rodziny w środku nocy, > przyjeżdżać spoza Krakowa [ na krakowskich numerach były ze trzy > samochody ] i tłuc, zwłaszcza to: _tłuc_! się o pralki? Ludzie nie > przestaną mnie zadziwiać. Może też mieli zbliżający się ślub w rodzinie? ;) -- [ Przemysław "Maverick" Ryk :::::::: ICQ 17634926 ::::::::: GG 2808132 ] [ Dobry spamer, to oszukany spamer :::: e-mail w nagłówkach to pułapka ]
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Radomir Szaraniec
Date: Mon, 02 Aug 2004 10:34
Date: Mon, 02 Aug 2004 10:34
8 lines
1356 bytes
1356 bytes
Przemysław Ryk wrote: > Może też mieli zbliżający się ślub w rodzinie? ;) Przecież liczba zawieranych związków małżeńskich stale maleje. Nie... Powód musiał być inny :> . rmszar
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Tomasz Radko
Date: Mon, 02 Aug 2004 11:06
Date: Mon, 02 Aug 2004 11:06
22 lines
2219 bytes
2219 bytes
Radomir Szaraniec wrote: > Wiedziałem, że tych pralek będzie pięć. Wiedziałem, że ta promocja to > typowy chwyt marketingowy [ faktycznie, pralka była przeceniona o połowę > ]. Ale nie podejrzewałem, że o piątej rano zwali się do Makro tyle ludzi > po pralki. Przecież większość z tych ludzi prowadzi działalność > gospodarczą, taką czy inną, więc raczej w pralki zaopatrzyli się > wcześniej. Z kolei po ilość hurtową to lepiej i taniej uderzyć do > producenta. Więc po co budzić pół rodziny w środku nocy, przyjeżdżać > spoza Krakowa [ na krakowskich numerach były ze trzy samochody ] i tłuc, > zwłaszcza to: _tłuc_! się o pralki? Ludzie nie przestaną mnie zadziwiać. 800 zł. Dla niektórych niezły zarobek za pół nieprzespanej nocy. BTW kto to o czwartej wstawał, żeby o pralki powalczyć? Ty dla 800 zł możesz poświęcić ... dwie? trzy? godziny snu. Ktoś inny pięć czy sześć. Wielkie mecyje, że swój czas cenisz dwa razy drożej, niż, cytuję, "dzikie hordy". pzdr TRad
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Radomir Szaraniec
Date: Mon, 02 Aug 2004 11:43
Date: Mon, 02 Aug 2004 11:43
27 lines
2545 bytes
2545 bytes
Tomasz Radko wrote: > 800 zł. Dla niektórych niezły zarobek za pół nieprzespanej nocy. BTW > kto to o czwartej wstawał, żeby o pralki powalczyć? Dlaczego pół nieprzespanej nocy? Może przespali całą ich noc, np. od 20 do 4? Poza tym jaki zarobek? W Makro raczej nie zaopatrują się ludzie trudniący się handlem artykułami AGD. > Ty dla 800 zł możesz poświęcić ... dwie? trzy? godziny snu. Ktoś inny > pięć czy sześć. Wielkie mecyje, że swój czas cenisz dwa razy drożej, > niż, cytuję, "dzikie hordy". Nie poświęciłem snu, bo położyłem się odpowiednio wcześniej spać. Poza tym nie bardzo wiem, jaki byłby sens przyjechania paru godzin wcześniej, bo parking otwierają zdaje się ok. 4.50. Że przed wjazdem na parking będą pierwsi w kolejce? Wjazdy są dwa, a jeśli liczyć wjazd przez McD, to trzy. Poza tym i tak trzeba wziąć spory wózek, dolecieć do przejścia, "skasować" kartę wejścia i zrobić slalom do pralek. Nie ma różnic w zasadzie, czy czekasz na to 5 godzin, czy 1. To nie MM, gdzie do wejścia możesz ustawić się od zamknięcia w dniu poprzednim. Mnie tylko dziwi zachowanie ludzi, którzy za pralkę wyłupiliby oczy konkurentom. Dziwi, bo ja bym się tak nie zachował, machnąłbym ręką i tyle. A tu widziałem naprawdę walkę do upadłego. rmszar
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Tomasz Radko
Date: Mon, 02 Aug 2004 12:47
Date: Mon, 02 Aug 2004 12:47
37 lines
2571 bytes
2571 bytes
Radomir Szaraniec wrote: > Tomasz Radko wrote: > >> 800 zł. Dla niektórych niezły zarobek za pół nieprzespanej nocy. BTW >> kto to o czwartej wstawał, żeby o pralki powalczyć? > > > Dlaczego pół nieprzespanej nocy? Może przespali całą ich noc, np. od 20 > do 4? Poza tym jaki zarobek? W Makro raczej nie zaopatrują się ludzie > trudniący się handlem artykułami AGD. Jeżeli ktoś chce kupić/wymienićpralkę,i może przy tym zaoszczędzić 800 zł... >> Ty dla 800 zł możesz poświęcić ... dwie? trzy? godziny snu. Ktoś inny >> pięć czy sześć. Wielkie mecyje, że swój czas cenisz dwa razy drożej, >> niż, cytuję, "dzikie hordy". > > Nie poświęciłem snu, bo położyłem się odpowiednio wcześniej spać. Nie zmienia. Równie dobrze mogłeś przeznaczyćte czas na czytanie, pisanie na szczypiora, czy oglądanie wschodu słońca z kopca Piłsudskiego. Uznałeś, że 800 złjest wystarczającą zapłatą za jakiś-tam-czas. > Mnie tylko dziwi zachowanie ludzi, którzy za pralkę wyłupiliby oczy > konkurentom. Dziwi, bo ja bym się tak nie zachował, machnąłbym ręką i > tyle. A tu widziałem naprawdę walkę do upadłego. Nie: za pralkę. Za 800 zł. Być może dlatych ludzi to parotygodniowy zarobek. Machnąć ręką na 800 zł jest nam równie łatwo jak wyśmiewać ludzi, dla których jest to duży pieniążek. pzdr TRad
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Tomasz Radko
Date: Mon, 02 Aug 2004 12:55
Date: Mon, 02 Aug 2004 12:55
26 lines
1962 bytes
1962 bytes
Radomir Szaraniec wrote: > Tomasz Radko wrote: > >> Nie: za pralkę. Za 800 zł. Być może dlatych ludzi to parotygodniowy >> zarobek. Machnąć ręką na 800 zł jest nam równie łatwo jak wyśmiewać >> ludzi, dla których jest to duży pieniążek. > > Tomku, litości! Wiesz, kto w Makro kupuje? Wiem. > Wiesz ile np. dla mnie to 800 > zł? Mogę przypuszczać. > No to po co piszesz bzdury? Mimo, że dla mnie 800 zł to jest właśnie > parotygodniowy zarobek i tak nie biłbym się z tymi ludźmi o pralkę. Dla Ciebie użyteczność 800 zł jest niższa od użyteczności postawy "jestem ponad". Dla wyszydzanych ludzi - nie. pzdr TRad
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Radomir Szaraniec
Date: Mon, 02 Aug 2004 12:56
Date: Mon, 02 Aug 2004 12:56
11 lines
1661 bytes
1661 bytes
Tomasz Radko wrote: > Nie: za pralkę. Za 800 zł. Być może dlatych ludzi to parotygodniowy > zarobek. Machnąć ręką na 800 zł jest nam równie łatwo jak wyśmiewać > ludzi, dla których jest to duży pieniążek. Tomku, litości! Wiesz, kto w Makro kupuje? Wiesz ile np. dla mnie to 800 zł? No to po co piszesz bzdury? Mimo, że dla mnie 800 zł to jest właśnie parotygodniowy zarobek i tak nie biłbym się z tymi ludźmi o pralkę. rmszar
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Radomir Szaraniec
Date: Mon, 02 Aug 2004 13:03
Date: Mon, 02 Aug 2004 13:03
11 lines
1679 bytes
1679 bytes
Tomasz Radko wrote: > Dla Ciebie użyteczność 800 zł jest niższa od użyteczności postawy > "jestem ponad". Dla wyszydzanych ludzi - nie. Przykładanie do wszystkiego miarki ekonomicznej "ile to jest warte", to jakieś dziwne zboczenie. Swoją drogą, żeby Cię naprostować- nie tyle "jestem ponad", co "nie ma sensu szarpać się z babą trawioną gorączką posiadania _TEJ_ pralki". rmszar
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Tomasz Radko
Date: Mon, 02 Aug 2004 13:18
Date: Mon, 02 Aug 2004 13:18
25 lines
2022 bytes
2022 bytes
Radomir Szaraniec wrote: > Tomasz Radko wrote: > >> Dla Ciebie użyteczność 800 zł jest niższa od użyteczności postawy >> "jestem ponad". Dla wyszydzanych ludzi - nie. > > > Przykładanie do wszystkiego miarki ekonomicznej "ile to jest warte", to > jakieś dziwne zboczenie. Logiczna konsekwencja Twojego wyboru. Stanie z boku było dla Ciebie najwyraxniej wartościowsze niż 800zł. > Swoją drogą, żeby Cię naprostować- nie tyle > "jestem ponad", co "nie ma sensu szarpać się z babą trawioną gorączką > posiadania _TEJ_ pralki". Zwyczajowo mawiasz o nieznanych kobietach: "baba"? Cheba nie. To dlaczego używasz tej pogardliwej formy pisząco tej konkretnie osobie? Ciekawostka. pzdr TRad
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Dzika
Date: Mon, 02 Aug 2004 13:28
Date: Mon, 02 Aug 2004 13:28
20 lines
1971 bytes
1971 bytes
Użytkownik Tomasz Radko napisał: > Radomir Szaraniec wrote: > > Swoją drogą, żeby Cię naprostować- nie tyle > >> "jestem ponad", co "nie ma sensu szarpać się z babą trawioną gorączką >> posiadania _TEJ_ pralki". > > > Zwyczajowo mawiasz o nieznanych kobietach: "baba"? Cheba nie. To > dlaczego używasz tej pogardliwej formy pisząco tej konkretnie osobie? > Ciekawostka. Niezależnie od wratości tej pralki dla mnie ktoś kto uprawia histeryczną szarpaninę to będzie "baba". I nie dam sobie wmówić żadnej użyteczności, waunków ani nczego w ten deseń. Baba i już! ;> Dzika
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Radomir Szaraniec
Date: Mon, 02 Aug 2004 13:35
Date: Mon, 02 Aug 2004 13:35
24 lines
2444 bytes
2444 bytes
Tomasz Radko wrote: > Logiczna konsekwencja Twojego wyboru. Stanie z boku było dla Ciebie > najwyraxniej wartościowsze niż 800zł. A gdybym nie przyjechał po pralkę, tylko odwiedził Makro normalnie [ poza dyskusją zostawiam, kto normalny odwiedza Makro o 5 rano ] i zobaczył scenę, to na ilę wyceniłbyś moje stanie z boku? Tak z ciekawości pytam. > Zwyczajowo mawiasz o nieznanych kobietach: "baba"? Cheba nie. To > dlaczego używasz tej pogardliwej formy pisząco tej konkretnie osobie? > Ciekawostka. O każdej kobiecie, która toczy pianę, używa wulgaryzmów i obłapia pralkę, jednocześnie odpychając innych od tej pralki, napisałbym "baba trawiona gorączką posiadania _TEJ_ pralki". Zresztą czy forma "baba" jest pogardliwa? Babsko, babsztyl, babiszon- dla mnie pogardliwe, jednoznacznie pejoratywne. W odróżnieniu od "baba". Ale to w zasadzie spór o semantykę, nieprawdaż? A może o to, jaki ładunek emocjonalny przypisujesz moim słowom, nie widząc mimiki czy gestykulacji, które akurat powiedziałyby Ci o wiele więcej w tej kwestii. rmszar
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Tomasz Radko
Date: Mon, 02 Aug 2004 14:31
Date: Mon, 02 Aug 2004 14:31
13 lines
1746 bytes
1746 bytes
Dzika wrote: > Niezależnie od wratości tej pralki dla mnie ktoś kto uprawia histeryczną > szarpaninę to będzie "baba". > I nie dam sobie wmówić żadnej użyteczności, waunków ani nczego w ten deseń. > Baba i już! ;> Zgdza się. Bo my jesteśmy kimś/czymś lepszym. Nie będziemy walczyć p marne 800 zł. pzdr TRad
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Tomasz Radko
Date: Mon, 02 Aug 2004 14:33
Date: Mon, 02 Aug 2004 14:33
27 lines
2241 bytes
2241 bytes
Radomir Szaraniec wrote: > Tomasz Radko wrote: > >> Logiczna konsekwencja Twojego wyboru. Stanie z boku było dla Ciebie >> najwyraxniej wartościowsze niż 800zł. > > A gdybym nie przyjechał po pralkę, tylko odwiedził Makro normalnie Gdyby winda miał skrzydła... _Przyjechałeś_ po pralkę. >> Zwyczajowo mawiasz o nieznanych kobietach: "baba"? Cheba nie. To >> dlaczego używasz tej pogardliwej formy pisząco tej konkretnie osobie? >> Ciekawostka. > > O każdej kobiecie, która toczy pianę, używa wulgaryzmów i obłapia > pralkę, jednocześnie odpychając innych od tej pralki, napisałbym "baba > trawiona gorączką posiadania _TEJ_ pralki". Czyli jednak uważasz ludzi walczących o pralkę za istoty niższe. To nic złego, nie wstydź się, Radku, swoich uczuć w stosunku do plebsu. pzdr TRad
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Dzika
Date: Mon, 02 Aug 2004 14:56
Date: Mon, 02 Aug 2004 14:56
18 lines
1860 bytes
1860 bytes
Użytkownik Tomasz Radko napisał: > Dzika wrote: > >> Niezależnie od wratości tej pralki dla mnie ktoś kto uprawia >> histeryczną szarpaninę to będzie "baba". >> I nie dam sobie wmówić żadnej użyteczności, waunków ani nczego w ten >> deseń. >> Baba i już! ;> > > > Zgdza się. Bo my jesteśmy kimś/czymś lepszym. Nie będziemy walczyć p > marne 800 zł. Tu nie chodzi o przedmiot. Tu chodzi o sposób. Dzika
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Tomasz Radko
Date: Mon, 02 Aug 2004 15:58
Date: Mon, 02 Aug 2004 15:58
26 lines
2054 bytes
2054 bytes
Dzika wrote: > Użytkownik Tomasz Radko napisał: > >> Dzika wrote: >> >>> Niezależnie od wratości tej pralki dla mnie ktoś kto uprawia >>> histeryczną szarpaninę to będzie "baba". >>> I nie dam sobie wmówić żadnej użyteczności, waunków ani nczego w ten >>> deseń. >>> Baba i już! ;> >> >> >> >> Zgdza się. Bo my jesteśmy kimś/czymś lepszym. Nie będziemy walczyć p >> marne 800 zł. > > > Tu nie chodzi o przedmiot. > Tu chodzi o sposób. Właśnie. Zmieszać się z pospolitą hałastrą w przyziemnym celu zarobkowym? A fe... pzdr TRad
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Dzika
Date: Mon, 02 Aug 2004 16:18
Date: Mon, 02 Aug 2004 16:18
23 lines
1989 bytes
1989 bytes
Użytkownik Tomasz Radko napisał: > Dzika wrote: >>> Zgdza się. Bo my jesteśmy kimś/czymś lepszym. Nie będziemy walczyć p >>> marne 800 zł. >> >> >> >> Tu nie chodzi o przedmiot. >> Tu chodzi o sposób. > > > Właśnie. Zmieszać się z pospolitą hałastrą w przyziemnym celu > zarobkowym? A fe... Nieeee... Nie zmieszać się a szarpać. Przejawiać agresję wobec innego człowieka. Histeryzować. Obrażać. To jest nie w porzadku. Dzika
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Tomasz Radko
Date: Mon, 02 Aug 2004 16:26
Date: Mon, 02 Aug 2004 16:26
32 lines
2165 bytes
2165 bytes
Dzika wrote: > Użytkownik Tomasz Radko napisał: > >> Dzika wrote: > > >>>> Zgdza się. Bo my jesteśmy kimś/czymś lepszym. Nie będziemy walczyć p >>>> marne 800 zł. >>> >>> >>> >>> >>> Tu nie chodzi o przedmiot. >>> Tu chodzi o sposób. >> >> >> >> Właśnie. Zmieszać się z pospolitą hałastrą w przyziemnym celu >> zarobkowym? A fe... > > > Nieeee... > Nie zmieszać się a szarpać. > Przejawiać agresję wobec innego człowieka. Mam Ci przypomnieć historyjkę o pewnym kierowcy TIRa, którego pewna osoba na kierowniczym stanowisku nie puściła na trasę? ;-P pzdr TRad
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Dzika
Date: Mon, 02 Aug 2004 17:51
Date: Mon, 02 Aug 2004 17:51
23 lines
2225 bytes
2225 bytes
Użytkownik Tomasz Radko napisał: > Dzika wrote: >>> Właśnie. Zmieszać się z pospolitą hałastrą w przyziemnym celu >>> zarobkowym? A fe... >> >> >> >> Nieeee... >> Nie zmieszać się a szarpać. >> Przejawiać agresję wobec innego człowieka. > > > Mam Ci przypomnieć historyjkę o pewnym kierowcy TIRa, którego pewna > osoba na kierowniczym stanowisku nie puściła na trasę? ;-P Bo był nawalony jak szpadel i mial do dyspozycji ponad 40 tonową maszynę z niezlym przyspieszeniem. Ja mu zrobiłam krzywdę w psychikę. On mógł wymordować parę osób. To była wyższa konieczność.;P Dzika
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Tomasz Radko
Date: Mon, 02 Aug 2004 18:31
Date: Mon, 02 Aug 2004 18:31
26 lines
2339 bytes
2339 bytes
Dzika wrote: >>> Nieeee... >>> Nie zmieszać się a szarpać. >>> Przejawiać agresję wobec innego człowieka. >> >> Mam Ci przypomnieć historyjkę o pewnym kierowcy TIRa, którego pewna >> osoba na kierowniczym stanowisku nie puściła na trasę? ;-P > > Bo był nawalony jak szpadel i mial do dyspozycji ponad 40 tonową maszynę > z niezlym przyspieszeniem. Mówię: biada podrzędnym istotom... > Ja mu zrobiłam krzywdę w psychikę. On mógł wymordować parę osób. > To była wyższa konieczność.;P A pralka - to nie jest? Kilka osób wte czy wewte* - ponoć Ziemi zgraża przeludnienie - a 800 zł piechotą nie chodzi! pzdr TRad * Ze zdziwieniem odkryłem,że należy pisać "wte czy wewte", ale "w tę i we w tę". You learn every day.
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Radomir Szaraniec
Date: Mon, 02 Aug 2004 21:01
Date: Mon, 02 Aug 2004 21:01
15 lines
1930 bytes
1930 bytes
Tomasz Radko wrote: > Gdyby winda miał skrzydła... > > _Przyjechałeś_ po pralkę. Nie. Jak się okazało przyjechałem po zeszyty. > Czyli jednak uważasz ludzi walczących o pralkę za istoty niższe. To nic > złego, nie wstydź się, Radku, swoich uczuć w stosunku do plebsu. Nie sądź innych swoją miarką. Jeśli Ty mówiąc o kimś "baba" mówisz to z pogardą, nie oznacza to, że ja czynię dokładnie to samo. rmszar
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Tomasz Radko
Date: Mon, 02 Aug 2004 21:12
Date: Mon, 02 Aug 2004 21:12
15 lines
1775 bytes
1775 bytes
Radomir Szaraniec wrote: > Jeśli Ty mówiąc o kimś "baba" mówisz to z > pogardą, nie oznacza to, że ja czynię dokładnie to samo. "Jedna kobieta głosem na granicy szaleństwa"... "miejsce wystawienia pralek dzikim hordom na żer"... "darła się szefowa"... "wódz wrażej bandy"... Nie, wcale nie mówisz o innych z pogardą. W ogóle. pzdr TRad
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Radomir Szaraniec
Date: Mon, 02 Aug 2004 21:26
Date: Mon, 02 Aug 2004 21:26
21 lines
2309 bytes
2309 bytes
Tomasz Radko wrote: > "Jedna kobieta głosem na granicy szaleństwa"... > "miejsce wystawienia pralek dzikim hordom na żer"... > "darła się szefowa"... > "wódz wrażej bandy"... > > Nie, wcale nie mówisz o innych z pogardą. W ogóle. Konwencje Ci się pomyliły. To była humorystyczna opowiastka. Taka bajka z przymrużeniem ucha. Poza tym jak inaczej miałem opisać głos na granicy szaleństwa, który wydobywała z siebie kobieta, jak nie głosem na granicy szaleństwa? Może "chorobliwie rzęrzącym pieniem starej ropuchy"? A propos: "wódz wrażej bandy" to jest pogardliwie? Miałem napisać: partyzanckiego oddziału? Grupy szlachetnych bojowników o równy dostęp do pralek? Jesteś bardziej zabawny ode mnie. rmszar
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Tomasz Radko
Date: Mon, 02 Aug 2004 21:46
Date: Mon, 02 Aug 2004 21:46
20 lines
1930 bytes
1930 bytes
Radomir Szaraniec wrote: > Tomasz Radko wrote: > >> "Jedna kobieta głosem na granicy szaleństwa"... >> "miejsce wystawienia pralek dzikim hordom na żer"... >> "darła się szefowa"... >> "wódz wrażej bandy"... >> >> Nie, wcale nie mówisz o innych z pogardą. W ogóle. > > > Konwencje Ci się pomyliły. To była humorystyczna opowiastka. Tak, humorystyczna. Pełna ciepła i zrozumienia dla innych ludzi. Oczywiście. pzdr TRad
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Radomir Szaraniec
Date: Tue, 03 Aug 2004 06:37
Date: Tue, 03 Aug 2004 06:37
12 lines
2020 bytes
2020 bytes
Tomasz Radko wrote: > Tak, humorystyczna. Pełna ciepła i zrozumienia dla innych ludzi. > Oczywiście. Oj, Tomku, figlarz z Ciebie nieziemski :) . Dobra, pośmialiśmy się, pożartowaliśmy, a teraz do roboty wracam. Znaczy do pogardliwego wyjaśniania motłochowi, gdzie jego miejsce. Wczoraj bacik sobie sprawiłem, fikuśny, figlarny, niczego sobie. Będę miał czym rozganiać tłuszczę w spożywczaku. :> rmszar
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Dzika
Date: Tue, 03 Aug 2004 07:04
Date: Tue, 03 Aug 2004 07:04
38 lines
2749 bytes
2749 bytes
Użytkownik Tomasz Radko napisał: > Dzika wrote: >>> Mam Ci przypomnieć historyjkę o pewnym kierowcy TIRa, którego pewna >>> osoba na kierowniczym stanowisku nie puściła na trasę? ;-P >> >> >> Bo był nawalony jak szpadel i mial do dyspozycji ponad 40 tonową >> maszynę z niezlym przyspieszeniem. > > > Mówię: biada podrzędnym istotom... W 10 krotnie mniejszych samochodach... BTW ja wtedy nie użyłam stanowiska. Ja użyłam siły swojego paskudnego charakteru..;> >> Ja mu zrobiłam krzywdę w psychikę. On mógł wymordować parę osób. >> To była wyższa konieczność.;P > > > A pralka - to nie jest? Kilka osób wte czy wewte* - ponoć Ziemi zgraża > przeludnienie - a 800 zł piechotą nie chodzi! Ależ koszy pochówku i naprawy/złomowania byłyby większe niż te 800 zł! ;> > * Ze zdziwieniem odkryłem,że należy pisać "wte czy wewte", ale "w tę i > we w tę". You learn every day. Kolejnym etapem powinno być "uczymy się każdego dnia" ;> Dzika
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Dzika
Date: Tue, 03 Aug 2004 07:07
Date: Tue, 03 Aug 2004 07:07
14 lines
1944 bytes
1944 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał: > Tomasz Radko wrote: >> Czyli jednak uważasz ludzi walczących o pralkę za istoty niższe. To >> nic złego, nie wstydź się, Radku, swoich uczuć w stosunku do plebsu. > > > Nie sądź innych swoją miarką. Jeśli Ty mówiąc o kimś "baba" mówisz to z > pogardą, nie oznacza to, że ja czynię dokładnie to samo. Znaczy o swojej dziewczynie też mówisz w ten sposób? Dzika
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Dzika
Date: Tue, 03 Aug 2004 07:11
Date: Tue, 03 Aug 2004 07:11
30 lines
2415 bytes
2415 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał: > Tomasz Radko wrote: > >> "Jedna kobieta głosem na granicy szaleństwa"... >> "miejsce wystawienia pralek dzikim hordom na żer"... >> "darła się szefowa"... >> "wódz wrażej bandy"... >> >> Nie, wcale nie mówisz o innych z pogardą. W ogóle. > > > Konwencje Ci się pomyliły. To była humorystyczna opowiastka. Taka bajka > z przymrużeniem ucha. > > Poza tym jak inaczej miałem opisać głos na granicy szaleństwa, który > wydobywała z siebie kobieta, jak nie głosem na granicy szaleństwa? Może "Głośno upominała się o swoje prawa do przedmiotu" > A propos: "wódz wrażej bandy" to jest pogardliwie? Miałem napisać: > partyzanckiego oddziału? Grupy szlachetnych bojowników o równy dostęp do > pralek? Jesteś bardziej zabawny ode mnie. "Przywódca organizacji". Dzika
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Dzika
Date: Tue, 03 Aug 2004 07:12
Date: Tue, 03 Aug 2004 07:12
15 lines
1926 bytes
1926 bytes
Użytkownik Tomasz Radko napisał: > Radomir Szaraniec wrote: >> Konwencje Ci się pomyliły. To była humorystyczna opowiastka. > > > Tak, humorystyczna. Pełna ciepła i zrozumienia dla innych ludzi. > Oczywiście. Przypomnieć jak pewnien sympatyczny facet opisywał czlonków swojej spółdzielni mieszkaniowej? Bądź mieszkańców bloku? ;> Dzika
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Radomir Szaraniec
Date: Tue, 03 Aug 2004 07:16
Date: Tue, 03 Aug 2004 07:16
12 lines
1851 bytes
1851 bytes
Dzika wrote: > Znaczy o swojej dziewczynie też mówisz w ten sposób? Ja do niej: "moja kochana babo", a ona do mnie: "mój kochany chłopie"- tak, czasem tak do siebie mówimy. Pomijam już to, że jeszcze nigdy nie słyszałem, żeby Magda, nawet w chwilach mocnego wzburzenia, używała wulgaryzmów i chandryczyła się z kimkolwiek o cokolwiek. rmszar
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Dzika
Date: Tue, 03 Aug 2004 07:18
Date: Tue, 03 Aug 2004 07:18
21 lines
2186 bytes
2186 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał: > Dzika wrote: > >> Znaczy o swojej dziewczynie też mówisz w ten sposób? > > > Ja do niej: "moja kochana babo", a ona do mnie: "mój kochany chłopie"- > tak, czasem tak do siebie mówimy. Nie do niej a o niej. > Pomijam już to, że jeszcze nigdy nie słyszałem, żeby Magda, nawet w > chwilach mocnego wzburzenia, używała wulgaryzmów i chandryczyła się z > kimkolwiek o cokolwiek. Zaraz, zaraz...to jak ona reaguje w chwili stresu? Dzika
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Radomir Szaraniec
Date: Tue, 03 Aug 2004 07:27
Date: Tue, 03 Aug 2004 07:27
20 lines
2351 bytes
2351 bytes
Dzika wrote: > "Głośno upominała się o swoje prawa do przedmiotu" Pytanie, czy w ogóle takie prawa miała. > "Przywódca organizacji". A tu już bym skłamał. Organizacja to coś, co jest zorganizowane. Grupa bezładnie walcząca o jakiś przedmiot, która nie wykazuje żadnych oznak zorganizowania, a jedynem przejawem hierarchii jest to, że ma swego szefa czy wodza, nie jest organizacją, a bandą. W tym miejscu pragnę zaprotestować nieuprawnionemu przypisywaniu słowu "banda" jedynego znaczenia, to jest: grupy, która popełnia przestępstwa. Nie zawsze pisząc o grupie ludzi jako o bandzie, ma się na mysli grupę przestępców, opryszków czy typów spod ciemnej gwiazdy. I nie jest tak, jak to mi Tomek imputował, że jest to pogardliwe określenie. rmszar
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Radomir Szaraniec
Date: Tue, 03 Aug 2004 07:28
Date: Tue, 03 Aug 2004 07:28
9 lines
1859 bytes
1859 bytes
Dzika wrote: > Przypomnieć jak pewnien sympatyczny facet opisywał czlonków swojej > spółdzielni mieszkaniowej? > Bądź mieszkańców bloku? ;> Eeeeeeeeeeeee... bo to był "milicyjno-wojskowy" blok. To się należało. :> rmszar
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Radomir Szaraniec
Date: Tue, 03 Aug 2004 07:35
Date: Tue, 03 Aug 2004 07:35
17 lines
2217 bytes
2217 bytes
Dzika wrote: > Nie do niej a o niej. A też mi się czasem zdarza. Spotykam się ostatnio z przyjacielem i obaj zaczęliśmy w ten sam sposób: Co tam Twoja baba wymyśliła?, bo obaj wiedzieliśmy, że nasze ukochane coś wspólnie uradziły, ale żaden z nas nie miał pełnej informacji, co to takiego było i myśleliśmy, że ten drugi wie więcej. I nie ma w tym ani pół grama pogardy. > Zaraz, zaraz...to jak ona reaguje w chwili stresu? Zależy w jakiej jest sytuacji. Dawniej reagowała typowo "ucieczkowo", teraz już nauczyła się nie uciekać, tylko kanalizować złość i odreagowywać w inny sposób. rmszar
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Przemysław Ryk
Date: Tue, 03 Aug 2004 08:40
Date: Tue, 03 Aug 2004 08:40
16 lines
1903 bytes
1903 bytes
Radomir Szaraniec napisał(a) w poście z dnia 2004-08-02 12:34: >> Może też mieli zbliżający się ślub w rodzinie? ;) > > Przecież liczba zawieranych związków małżeńskich stale maleje. Nie... > Powód musiał być inny :> . Chcesz inny, to proszę uprzejmie - rozwód... :) Majątek do podziału, więc jedna strona bierze pralkę, a druga np. lodówkę. No to ta druga strona jakąś pralkę też musi sobie kupić, nie? ;D -- [ Przemysław "Maverick" Ryk :::::::: ICQ 17634926 ::::::::: GG 2808132 ] [ Nie toleruję spamu ::::: e-mail w nagłówkach to pułapka dla spamerów ] [ Życie jest zbyt cięzkie, by przykładać do niego wagę. (S.J. Lec) ]
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Tomasz Radko
Date: Tue, 03 Aug 2004 10:24
Date: Tue, 03 Aug 2004 10:24
21 lines
2143 bytes
2143 bytes
Dzika wrote: > BTW ja wtedy nie użyłam stanowiska. > Ja użyłam siły swojego paskudnego charakteru..;> Agresja... > Ależ koszy pochówku i naprawy/złomowania byłyby większe niż te 800 zł! ;> ZUS zwraca. >> * Ze zdziwieniem odkryłem,że należy pisać "wte czy wewte", ale "w tę >> i we w tę". You learn every day. > > Kolejnym etapem powinno być "uczymy się każdego dnia" ;> A jeszcze kolejnym: "uczta się sami". pzdr TRad
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Tomasz Radko
Date: Tue, 03 Aug 2004 10:24
Date: Tue, 03 Aug 2004 10:24
19 lines
2091 bytes
2091 bytes
Radomir Szaraniec wrote: > Tomasz Radko wrote: > >> Tak, humorystyczna. Pełna ciepła i zrozumienia dla innych ludzi. >> Oczywiście. > > > Oj, Tomku, figlarz z Ciebie nieziemski :) . Dobra, pośmialiśmy się, > pożartowaliśmy, a teraz do roboty wracam. Znaczy do pogardliwego > wyjaśniania motłochowi, gdzie jego miejsce. Wczoraj bacik sobie > sprawiłem, fikuśny, figlarny, niczego sobie. Znaczy: rezygnujesz z zawodu prawnika i wchodzisz w biznes SM? Predyspozycje masz. pzdr TRad
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Tomasz Radko
Date: Tue, 03 Aug 2004 10:25
Date: Tue, 03 Aug 2004 10:25
25 lines
2125 bytes
2125 bytes
Dzika wrote: > Użytkownik Tomasz Radko napisał: > >> Radomir Szaraniec wrote: > > >>> Konwencje Ci się pomyliły. To była humorystyczna opowiastka. >> >> >> >> Tak, humorystyczna. Pełna ciepła i zrozumienia dla innych ludzi. >> Oczywiście. > > > Przypomnieć jak pewnien sympatyczny facet opisywał czlonków swojej > spółdzielni mieszkaniowej? > Bądź mieszkańców bloku? ;> Ale ja nie jestem demokratą i nie wierzę w powszechą równość. Ewentualnie w równość wobec prawa, ale też nie na pewno. pzdr TRad
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Radomir Szaraniec
Date: Tue, 03 Aug 2004 12:31
Date: Tue, 03 Aug 2004 12:31
9 lines
1888 bytes
1888 bytes
Tomasz Radko wrote: > Znaczy: rezygnujesz z zawodu prawnika i wchodzisz w biznes SM? > Predyspozycje masz. Zaraz rezygnuję. To kolejny powód do wywyższania się, więc akurat mi się przyda w branży, coby jeszcze moncniej besztać motłoch. rmszar
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Tomasz Radko
Date: Tue, 03 Aug 2004 12:34
Date: Tue, 03 Aug 2004 12:34
21 lines
2323 bytes
2323 bytes
Radomir Szaraniec wrote: > Tomasz Radko wrote: > >> Znaczy: rezygnujesz z zawodu prawnika i wchodzisz w biznes SM? >> Predyspozycje masz. > > > Zaraz rezygnuję. To kolejny powód do wywyższania się, więc akurat mi się > przyda w branży, coby jeszcze moncniej besztać motłoch. Jako radca prawny czy inny adwokat za bardzo motłochu chłostac nie będziesz. Ale w służbach śledczych taki bacik byłby przydatny. jak to powiedział kiedyś chiński policjant zaproszony na staż do Anglii: - A kiedy bijecie podejrzanych? - U nas zatrzymanych osób nie wolno bić. - To co robicie, żeby się przyznali? pzdr TRad
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Radomir Szaraniec
Date: Tue, 03 Aug 2004 12:37
Date: Tue, 03 Aug 2004 12:37
15 lines
2238 bytes
2238 bytes
Tomasz Radko wrote: > Ale ja nie jestem demokratą i nie wierzę w powszechą równość. W takie bajki, jak powszechna równość, to chyba mało ludzi wierzy. > Ewentualnie w równość wobec prawa, ale też nie na pewno. Równość wobec prawa? To jest jeszcze większa bajka, a może nie tyle bajka, co raczej idea regulatywna. Jakąkolwiek względną równość wobec prawa dopuszcza jedynie znajomośc tegoż przez obie strony. Często jest tak, że jedna lub dwie strony w ogóle wiedzy z tego zakresu nie posiadają, więc gdzie równość wobec prawa? rmszar
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Tomasz Radko
Date: Tue, 03 Aug 2004 12:58
Date: Tue, 03 Aug 2004 12:58
12 lines
1905 bytes
1905 bytes
Radomir Szaraniec wrote: > Tomasz Radko wrote: > >> Ale ja nie jestem demokratą i nie wierzę w powszechą równość. > > W takie bajki, jak powszechna równość, to chyba mało ludzi wierzy. Ale większość się do tego nie przyznaje. pzdr TRad
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Dzika
Date: Tue, 03 Aug 2004 16:43
Date: Tue, 03 Aug 2004 16:43
38 lines
2689 bytes
2689 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał: > Dzika wrote: > >> "Głośno upominała się o swoje prawa do przedmiotu" > > > Pytanie, czy w ogóle takie prawa miała. No w końcu była pierwsza, nie? >> "Przywódca organizacji". > > > A tu już bym skłamał. Organizacja to coś, co jest zorganizowane. Grupa > bezładnie walcząca o jakiś przedmiot, która nie wykazuje żadnych oznak > zorganizowania, a jedynem przejawem hierarchii jest to, że ma swego > szefa czy wodza, nie jest organizacją, a bandą. Organizacja to jest coś co przede wszystkim ma wspólny cel. Pralka załatwia sprawę. > W tym miejscu pragnę zaprotestować nieuprawnionemu przypisywaniu słowu > "banda" jedynego znaczenia, to jest: grupy, która popełnia przestępstwa. > Nie zawsze pisząc o grupie ludzi jako o bandzie, ma się na mysli grupę > przestępców, opryszków czy typów spod ciemnej gwiazdy. I nie jest tak, > jak to mi Tomek imputował, że jest to pogardliwe określenie. Banda dobroczyńców na przykład... Tiaaa... Dzika
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Dzika
Date: Tue, 03 Aug 2004 16:45
Date: Tue, 03 Aug 2004 16:45
17 lines
2020 bytes
2020 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał: > Dzika wrote: >> Zaraz, zaraz...to jak ona reaguje w chwili stresu? > > > Zależy w jakiej jest sytuacji. Dawniej reagowała typowo "ucieczkowo", > teraz już nauczyła się nie uciekać, tylko kanalizować złość i > odreagowywać w inny sposób. O rany... I całe szczęście... Widziałam ludzi nie umiejacych uzewnętrznić emocji i jest to straszny obraz... Dzika
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Dzika
Date: Tue, 03 Aug 2004 16:56
Date: Tue, 03 Aug 2004 16:56
25 lines
2119 bytes
2119 bytes
Użytkownik Tomasz Radko napisał: > Dzika wrote: > >> BTW ja wtedy nie użyłam stanowiska. >> Ja użyłam siły swojego paskudnego charakteru..;> > > > Agresja... Nieee... Po prostu dobrze dobrane argumenty...;> >> Ależ koszy pochówku i naprawy/złomowania byłyby większe niż te 800 zł! ;> > > > ZUS zwraca. Z moich składek! Phiii...;> Dzika
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Dzika
Date: Tue, 03 Aug 2004 16:56
Date: Tue, 03 Aug 2004 16:56
23 lines
2236 bytes
2236 bytes
Użytkownik Tomasz Radko napisał: > Radomir Szaraniec wrote: > >> Tomasz Radko wrote: >> >>> Tak, humorystyczna. Pełna ciepła i zrozumienia dla innych ludzi. >>> Oczywiście. >> >> >> >> Oj, Tomku, figlarz z Ciebie nieziemski :) . Dobra, pośmialiśmy się, >> pożartowaliśmy, a teraz do roboty wracam. Znaczy do pogardliwego >> wyjaśniania motłochowi, gdzie jego miejsce. Wczoraj bacik sobie >> sprawiłem, fikuśny, figlarny, niczego sobie. > > > Znaczy: rezygnujesz z zawodu prawnika i wchodzisz w biznes SM? > Predyspozycje masz. Mówisz że w czarnym mu do twarzy? ;> Dzika
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Radomir Szaraniec
Date: Tue, 03 Aug 2004 17:57
Date: Tue, 03 Aug 2004 17:57
8 lines
1925 bytes
1925 bytes
Dzika wrote: > Mówisz że w czarnym mu do twarzy? ;> Elu! Mi we wszystkim, a nawet bez niczego, jest do twarzy. Nawet w różowej sukieneczce baletnicy, tylko musiałbym sobie nóżki wydepilować :> rmszar
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Radomir Szaraniec
Date: Tue, 03 Aug 2004 18:00
Date: Tue, 03 Aug 2004 18:00
21 lines
2266 bytes
2266 bytes
Dzika wrote: > No w końcu była pierwsza, nie? Taaaaaaa.... "Proszę zobaczyć wideo z kamer" :) . > Organizacja to jest coś co przede wszystkim ma wspólny cel. > Pralka załatwia sprawę. Wspólny cel miało tam sporo ludzi: kupić pralkę. Jednak nie sądzę, żeby tworzyli organizację. Nawet ci, którzy postanowili za wszelką cenę mieć pralkę, czyli byli szczególnie do tego umotywowani, jednej organizacji nie tworzyli. :D > Banda dobroczyńców na przykład... > Tiaaa... Albo banda studentów. Banda przedszkolaków. Banda dzieciaków na podwórku [ nie mylić z dresami ]. rmszar
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Dzika
Date: Tue, 03 Aug 2004 18:38
Date: Tue, 03 Aug 2004 18:38
13 lines
1998 bytes
1998 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał: > Dzika wrote: > >> Mówisz że w czarnym mu do twarzy? ;> > > > Elu! Mi we wszystkim, a nawet bez niczego, jest do twarzy. Nawet w > różowej sukieneczce baletnicy, tylko musiałbym sobie nóżki wydepilować :> Nie uwierzę dopóki nie zobaczę..;> Dzika
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Dzika
Date: Tue, 03 Aug 2004 18:39
Date: Tue, 03 Aug 2004 18:39
29 lines
2348 bytes
2348 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał: > Dzika wrote: >> Organizacja to jest coś co przede wszystkim ma wspólny cel. >> Pralka załatwia sprawę. > > > Wspólny cel miało tam sporo ludzi: kupić pralkę. Jednak nie sądzę, żeby > tworzyli organizację. Nawet ci, którzy postanowili za wszelką cenę mieć > pralkę, czyli byli szczególnie do tego umotywowani, jednej organizacji > nie tworzyli. :D Jak to nie? Kontra Mahkiz Hmszah...;> >> Banda dobroczyńców na przykład... >> Tiaaa... > > > Albo banda studentów. Banda przedszkolaków. Banda dzieciaków na podwórku > [ nie mylić z dresami ]. Banda prawników... Dzika
Re: Pralka w Makro, czyli dramat pralniczy w Grodzie Kraka
Author: Radomir Szaraniec
Date: Tue, 03 Aug 2004 18:49
Date: Tue, 03 Aug 2004 18:49
19 lines
2079 bytes
2079 bytes
Dzika wrote: > Jak to nie? > Kontra Mahkiz Hmszah...;> Lejdis end dżentelmen! Tónajt będzie straszna fajt! Staną w szranki i konkury Żadnych zasad ani jury, Z jednej srony ludu kupa W drugim narożniku... prawnik :D > Banda prawników... Też może być. Choć w branży nazywamy to "kancelarią" ;) . rmszar
Page 1 of 2 • 76 total messages
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads