Thread View: alt.pl.fan.szczypior
77 messages
77 total messages
Page 1 of 2
Started by Dzika
Mon, 27 Sep 2004 20:24
Page 1 of 2 • 77 total messages
Recenzja dla Lucka.
Author: Dzika
Date: Mon, 27 Sep 2004 20:24
Date: Mon, 27 Sep 2004 20:24
53 lines
3821 bytes
3821 bytes
No bo skoro się tak upomina to jednak nie róbmy mu zawodu i ja proponuję małego bloga z krakowskiego epizodu. Ponieważ ja sobie chyba palce połamię to proponuję pracę zbiorową. Pomożecie? ;> ...***... Zaczęło się od tego że umówiłyśmy się na dworcu, na peronie, na godzinę, niby konkretnie ale własciwie nie wiadomo jak. No i dzięki temu ja sobie później kupiłam gazetkę, wróciłam, kupiłam żarcie na drogę bo skojarzyłam z kim jadę, wróciłam, kupiłam lakier do włosów, i później już tylko stałam jak wazon z pół godziny aż zdecydowałam do Mici zadzwonić. Niby proste ale tylko w sytuacji kiedy telefon nie odpowiada ze nie istnieje. A Miciany właśnie zakończył swój ziemski byt. Podobno w nocy. No to jak zwykle zdałam się na mój niezawodny instynkt i wylazłam na górę pierwszym wyjściem które wydało mi się najwłaściwsze. I zaczynam dzwonić znowu, święcie przekonana że to przez podziemia nie łączyło. Nie łaczy nadal a ja zaczynam się zastanawiać jak opóźnić ten pociąg. W tym momencie widzę wpadające na peron rude z rozwianym włosem i totalnym przerażeniem w oczach. W momencie kiedy się zapatrzyło na cyferkę widniejącą nad zejściem podeszłam, po cichu i spokojnie informując że dobrze widzi i że to tutaj. Dostało zawału. Podobno nie było mnie widać mimo że miałam na sobie wściekle czerwoną cygańską spódnice do ziemi i czerowną kurtkę której chyba nie da się nie zauważyć. No widocznie odszyfrowanie cyfry 3 było skrajnie wyczerpująco-zajmujące dla wybitnej studentki informatyki . A później już prosto. Wytłumaczyć dlaczego idziemy do własciwego sektora peronem a nie przemierzając pociąg wzdłuż aż do samego Krakowa, dlaczego nie po tym dzikim tłumie kłębiącym się z bagażami przy krawędzi a drugą, pusta stroną, wbić Micię do tegoż pociągu, ściągnąć z zadeptanych ludzi z bagażami bo oczywiście poszła pod prąd, usadzić na miejscu, przekonać że to _jest_ to miejsce, kilkakrotnie przeprosić wzrokiem ludzi w przedziale za to co widzą i słyszą, znaleźć bilety, wytłumaczyć co to jest i dlaczego jest prawidłowe i tak wyglada, nakarmić, napoić i przez trzy godziny walczyć z chęcią wypchnięcia jej na zewnątrz, przywiązania do fotela, uśpienia na czas podrózy, zamknięcia w następnym wagonie (tak - wagonie, przedział to za blisko), wyjaśnienia dlaczego powinna trochę poczytać, wielokrotnych prób nakłonienia żeby poszła z tym miłym panem pokrzyczeć "bilety do kontroli" to przynajmniej na chwilę się czymś zajmie i wyobrażaniem sobie jak to będzie cudownie jak dojedziemy i będę mogła ją zgubić już po chwili... Ale w końcu dojechałyśmy ale o tym w następnym odcinku. -- Dzika
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Bartosz Marganiec
Date: Mon, 27 Sep 2004 20:33
Date: Mon, 27 Sep 2004 20:33
18 lines
1692 bytes
1692 bytes
On Mon, 27 Sep 2004 22:24:32 +0200, Dzika wrote: > No bo skoro się tak upomina to jednak nie róbmy mu zawodu i ja proponuję > małego bloga z krakowskiego epizodu. > Ponieważ ja sobie chyba palce połamię to proponuję pracę zbiorową. > Pomożecie? ;> Pomóżcie! ;> > [...] > Ale w końcu dojechałyśmy ale o tym w następnym odcinku. ROTFL :D Czekam na ciąg dalszy ;) -- Pozdrawiam, Bartosz 'Lucek' Marganiec GG: 219708; @: bartekm(at)sadyba(dot)elartnet(dot)pl /To know recursion, you must first know recursion./
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Tomasz Radko
Date: Mon, 27 Sep 2004 20:49
Date: Mon, 27 Sep 2004 20:49
11 lines
1304 bytes
1304 bytes
Dzika wrote: > No widocznie odszyfrowanie cyfry 3 było skrajnie wyczerpująco-zajmujące > dla wybitnej studentki informatyki . Nauczta się raz na zawsze: dobry informatyk umie liczyć tylko do jednego - a i to z oporami. pzdr TRad
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Radomir Szaraniec
Date: Tue, 28 Sep 2004 09:03
Date: Tue, 28 Sep 2004 09:03
8 lines
1351 bytes
1351 bytes
Dzika wrote: > Czyżby to oznaczało że zaczynasz kwalifikować Micię do dobrych > informatyków? A skąd- przecież odczytała 3, prawda? rmszar
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Dzika
Date: Tue, 28 Sep 2004 09:22
Date: Tue, 28 Sep 2004 09:22
15 lines
1604 bytes
1604 bytes
Użytkownik Tomasz Radko napisał: > Dzika wrote: > >> No widocznie odszyfrowanie cyfry 3 było skrajnie >> wyczerpująco-zajmujące dla wybitnej studentki informatyki . > > > Nauczta się raz na zawsze: dobry informatyk umie liczyć tylko do jednego > - a i to z oporami. Czyżby to oznaczało że zaczynasz kwalifikować Micię do dobrych informatyków? -- Dzika
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Nikita
Date: Tue, 28 Sep 2004 11:49
Date: Tue, 28 Sep 2004 11:49
66 lines
5238 bytes
5238 bytes
Dzika wrote: > Pomożecie? ;> Pomożemy! :> <ciach!> > Ale w końcu dojechałyśmy ale o tym w następnym odcinku. No to co... Wysiadłyśmy na dworcu. Od tego momentu Dzika zaczęła szukać podziemi. Moje delikatne sugestie, że być może je wyburzyli albo przenieśli, całkowicie zignorowała. Po kilkakrotnym okrążeniu całości wreszcie ujrzała owo zejście i radośnie przyspieszyła kroku (znaczy zaczęła szybciej tuptać na szpileczkach gwałtowniej powiewając czerwoną szatą). W końcu doczłapałyśmy się do Rynku (po drodze Dzika wyhaczała palta na wystawach, a ja rozkoszowałam się wonią placków i kebabów z mijanych żarciodajni). Tam zaczęły się telefony (w pociągu też non-stop kłapała w 3 językach, co rzecz jasna zostało w jej opowieści pominięte :>); każdy z nich oczywiście był 'tym ostatnim'. Wielokrotnie miałam okazję uratować jej życie spychając jej czerwoną, zagadaną osobę na bok tuż spod kół dorożki, czy innego chodzika (akurat wtedy dzieliła się przeżyciami z Radomirem, także jakby co możnaby go oskarżyć o próbę morderstwa ;>). Jakimś cudem udało nam się dotrzeć do mieszkanka przeznaczenia. Sympatyczna krakowianka pokazała nam pokój i pościeliła (jedno, podwójne!!!) łóżko. Po jej wyjściu chwilę pozwiedziałyśmy kuchnię (zaświeciły mi się oczka na widok darmowej kawy, herbaty, dżemu i serka Kiri w lodówce) i poubolewałyśmy nad bliskością linii tramwajowych. Dzika próbowała się sama pocieszyć, że jak tak patrzy, to nie są szczególnie uczęszczane. Podniosłam ją na duchu sugerując, że to pewnie trasa dla nocnych. A poza tym, że moje charczenie (byłam przeziębiona) i tak wszystko absolutnie zagłuszy. Pół godziny później przyjechał po nas Tomasz R. i po krótkiej rozmowie zapoznawczej wyruszyliśmy w świat zielonym punciakiem. Trasa trwałą nieziemsko dłuuugo (Dzika trzymała mapę). Ale, o dziwo, udało się. Pobiegaliśmy sobie po Lasku Wolskim (żałujcie, że nie widzieliście miny Dzikiej w wiśniowych pantofelkach usiłującej za nami nadążyć i - w przerwach między kolejnymi telefonami z pracy - marudzącej jak cholera i wysapującej groźby tudzież 'daleko jeszcze?') i wspięliśmy się na Kopiec Piłsudskiego (na którego szczycie Dzika siedziała z 20 minut bezskutecznie oczekującna samolot). Potem wygłodniała Dzika zażyczyła sobie wycieczkę do Tesco. Tomasz podjął bardzo pozytywną decyzję pozostania w samochodzie. A ta jak wpadła z wózkiem do działu spożywczego, tak w godzinę wypełniła wózek na 180zł. Gdybym jej przy każdej zachciance nie tłukła po łapach to już w ogóle byśmy zginęły. Ostatecznie kupiła (to wszystko na 2 krótkie dni, przypominam): paczkę szynki, paczkę salami, drugie tyle żółtego sera, masło, krojony chleb, 6 pomidorów, 2 ogórki, 2 czerwone cebule, wielką, czerowną, karbowaną sałatę (to wszystko na kolacyjne kanapki; sałata miała robić za ozdobną podściółkę), parówki, musztardę, 4 wielkie jogurty pitne, 2 serki Danio XXL (niby na śniadania), 4 średnie pojemniki gotowych sałatek (miała wziąć 2, ale na chwilę się odwróciłam), krakersy, precelki, ptasie mleczko, wiśniowe delicje, wiśniowe pierniczki, sól, chusteczki, ręczniki papierowe (do zmywania), 2 czteropaki Tyskiego, goździki, miód, cynamon (na grzane piwo), 2 paczki herbaty, 2 cytryny (jedna miała być do herbaty, druga do łososia, który przez moment gościł w naszym wóżku; łososia po zreflektowaniu się odłożyłyśmy, cytryna została...), pół litra żubrówki, 1,5l jabłkowego Hortexa, 1,5l pomarańczowej Costy, 2l Hoop Coli, dużą wodę Żywiec, 4 małe wody, dużego Tarczyna multiwitamina, dużego Pysia, 2 małe soczki marchewkowe... i to chyba wszystko. Wypadłyśmy stamtąd o 18:05, na 18 zaproszony był Radek, a Dzika nie zadała sobie trudu, żeby się do niego dodzwonić. Tomek podrzucił nas pod kamienicę i ledwo wtoczyłyśmy się z ciężkimi, pękającymi siatami na drugie piętro... Zmiana :> -- Pozdrawiam serdecznie Niki
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Dzika
Date: Tue, 28 Sep 2004 19:09
Date: Tue, 28 Sep 2004 19:09
116 lines
6022 bytes
6022 bytes
Użytkownik Nikita napisał: > Dzika wrote: >>Ale w końcu dojechałyśmy ale o tym w następnym odcinku. > > > No to co... Wysiadłyśmy na dworcu. Od tego momentu Dzika zaczęła szukać > podziemi. Moje delikatne sugestie, że być może je wyburzyli albo przenieśli, > całkowicie zignorowała. Po kilkakrotnym okrążeniu całości wreszcie ujrzała > owo zejście i radośnie przyspieszyła kroku (znaczy zaczęła szybciej tuptać > na szpileczkach gwałtowniej powiewając czerwoną szatą). Nie miałam szpilek. Miałam bardzo przyzwoite mokasynki na góra 6-7 cm obcasie więc bez przesady... (...) > Wielokrotnie miałam okazję uratować jej życie > spychając jej czerwoną, zagadaną osobę na bok tuż spod kół dorożki, czy > innego chodzika (akurat wtedy dzieliła się przeżyciami z Radomirem, także > jakby co możnaby go oskarżyć o próbę morderstwa ;>). Nie wielokrotnie ale raptem dwa razy. Tego kunia zwyczajnie nie zauważyłam i już. Mógł powiedzieć że lezie ;> > Jakimś cudem udało nam się dotrzeć do mieszkanka przeznaczenia. Sympatyczna > krakowianka pokazała nam pokój i pościeliła (jedno, podwójne!!!) łóżko. Po > jej wyjściu chwilę pozwiedziałyśmy kuchnię (zaświeciły mi się oczka na widok > darmowej kawy, herbaty, dżemu i serka Kiri w lodówce) i poubolewałyśmy nad > bliskością linii tramwajowych. Dzika próbowała się sama pocieszyć, że jak > tak patrzy, to nie są szczególnie uczęszczane. Podniosłam ją na duchu > sugerując, że to pewnie trasa dla nocnych. Wszystko było w najlepszym porządeczku do momentu kiedy jeden zaczął się z karetką na sygnale ścigać ;> > A poza tym, że moje charczenie > (byłam przeziębiona) i tak wszystko absolutnie zagłuszy. > Pół godziny później przyjechał po nas Tomasz R. i po krótkiej rozmowie > zapoznawczej wyruszyliśmy w świat zielonym punciakiem. Trasa trwałą > nieziemsko dłuuugo (Dzika trzymała mapę). No i co?! Jak tylko Tomek w końcu zdecydował się w którą stronę jedziemy to nie było większych problemów z lokalizacją ! ;> > Ale, o dziwo, udało się. > Pobiegaliśmy sobie po Lasku Wolskim (żałujcie, że nie widzieliście miny > Dzikiej w wiśniowych pantofelkach usiłującej za nami nadążyć i - w przerwach > między kolejnymi telefonami z pracy - marudzącej jak cholera i wysapującej > groźby tudzież 'daleko jeszcze?') i wspięliśmy się na Kopiec Piłsudskiego > (na którego szczycie Dzika siedziała z 20 minut bezskutecznie oczekującna > samolot). Bo to było niehumanitarne! Nie dość że całą poprzednią noc robiłam za demona parkietu to dodatkowo miałam za sobą jakieś 1000 km. I właź tu człowieku na jakiś Mount Everest prosto z pociagu! Macie szczęscie że żyjecie ;> I nie w żadnych pantofelkach a normalnych sportowych butach... No wiśniowych no i co? ;> A samolotu nie było...;((( > Potem wygłodniała Dzika zażyczyła sobie wycieczkę do Tesco. Tomasz podjął > bardzo pozytywną decyzję pozostania w samochodzie. A ta jak wpadła z wózkiem > do działu spożywczego, tak w godzinę wypełniła wózek na 180zł. Gdybym jej > przy każdej zachciance nie tłukła po łapach to już w ogóle byśmy zginęły. > Ostatecznie kupiła (to wszystko na 2 krótkie dni, przypominam): (...) Patrząc z punktu Twojego apetytu to były dwa najdłuższe dni w moim życiu ;> A później...? Później przyszedł Radek na którego napuściłam w drzwiach Nikitę, zupełnie zapominając że oni się jeszcze nie widzieli. Dokładnie w momencie kiedy już wczuł się w rolę pana domu na dobre, pojawił się i Tomasz i mogliśmy zasiąść do kolacji. Bylo miodnie. Długie, nocne rodaków rozmowy do których ja się totalnie nie nadaję bo po 22.00 w moim organiźmie fukcjonuje jedynie układ krążenia. Wprawdzie Nikita też wygladała jak Zombie ale trzymała się dzielnie. Co do Radka za to zaczynam mieć podejrzenia czy nie cyborg czasem bo facet ma jakieś pokłady energii nie do wyczerpania. Do poległych za to możemy zaliczyć butelkę żubrówki i jakieś rewelacyjne wino przyniesione przez Radka, dzieki którym dowiedzieliśmy się cała masę rzeczy o sobie, ze sposobami urozmaicania sobie życia i preferencjami odzieżowymi włącznie ;> Tomek przezornie sobie poszedł między czwartym drinkiem a otwarciem wina akurat kiedy temat zaczynał nabierać temperatury i hmmm...kolorów chociaż jak się później okazało tego wieczoru nie miał powodów do obaw ;> Później zdaje się że przemknęła przez nasze mieszkanko jakaś noc ale strasznie jej się musiało spieszyć bo ja ledwie ten fakt odnotowałam. I tak rozpoczał się kolejny dzień krakowskiej przygody by Micia and Dzika... -- Dzika
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Tomasz Radko
Date: Tue, 28 Sep 2004 19:15
Date: Tue, 28 Sep 2004 19:15
12 lines
1381 bytes
1381 bytes
Dzika wrote: > I właź tu człowieku na jakiś Mount Everest prosto z pociagu! > Macie szczęscie że żyjecie ;> Sowiniec ma 358 m npm. Kopiec dodatkowe 34m. Ponieważ Kraków leży na 215 m npm, a podnóże Sowińca jeszcze wyżej, to mieliśmy jakieś 130-140 m różnicy poziomów. pzdr TRad
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Dzika
Date: Tue, 28 Sep 2004 19:39
Date: Tue, 28 Sep 2004 19:39
25 lines
2057 bytes
2057 bytes
Użytkownik Tomasz Radko napisał: > Dzika wrote: > >> I właź tu człowieku na jakiś Mount Everest prosto z pociagu! >> Macie szczęscie że żyjecie ;> > > > Sowiniec ma 358 m npm. Kopiec dodatkowe 34m. Ponieważ Kraków leży na 215 > m npm, a podnóże Sowińca jeszcze wyżej, to mieliśmy jakieś 130-140 m > różnicy poziomów. Przy 130 metrach nie dostaje się zawału po 15 minutach ;> Przyznaj się - zrobiłeś coś w tą górę żeby była taka wysoka na nasz przyjazd? ;> A tak na serio - trafiliście w najgorsze. Ja mam tak że przez pierwsze dwie godziny każdego wykończę bo za daleko, za wysoko, krzywo, ciemno i w ogóle. Jak się już rozruszam to z kolei nikomu nie dam usiąść spokojnie. Tam było zwyczajnie za krótko a ja po tych podróżach schetana jak koń po westernie ;) -- Dzika
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Dzika
Date: Tue, 28 Sep 2004 19:49
Date: Tue, 28 Sep 2004 19:49
14 lines
1469 bytes
1469 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał: > Dzika wrote: > >> Czyżby to oznaczało że zaczynasz kwalifikować Micię do dobrych >> informatyków? > > > A skąd- przecież odczytała 3, prawda? Pszprszam... -- Dzika
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Nikita
Date: Tue, 28 Sep 2004 19:49
Date: Tue, 28 Sep 2004 19:49
10 lines
1474 bytes
1474 bytes
Tomasz Radko wrote: > Sowiniec ma 358 m npm. Kopiec dodatkowe 34m. Ponieważ Kraków leży na > 215 m npm, a podnóże Sowińca jeszcze wyżej, to mieliśmy jakieś > 130-140 m różnicy poziomów. No to przecież powiedziała - Mount Everest ;>> -- Pozdrawiam serdecznie Niki
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Przemysław Ryk
Date: Tue, 28 Sep 2004 20:15
Date: Tue, 28 Sep 2004 20:15
32 lines
2056 bytes
2056 bytes
Dzika napisał(a) w poście z dnia 2004-09-28 21:09: > (ciach...) > >Patrząc z punktu Twojego apetytu to były dwa najdłuższe dni w moim życiu ;> > > Chcesz powiedzieć, że wreszcie znalazł się ktoś, kto je więcej ode mnie? Juppi... Idę powiedzieć Kiti... :D >(ciach...) >Długie, nocne rodaków rozmowy do których ja się totalnie nie nadaję bo >po 22.00 w moim organiźmie fukcjonuje jedynie układ krążenia. > > A jak oddychasz? >Wprawdzie Nikita też wygladała jak Zombie ale trzymała się dzielnie. > > Ona zawsze wygląda jak zombie, więc to się nie liczy... :) (ciach...) -- [ Przemysław "Maverick" Ryk :::::::: ICQ 17634926 ::::::::: GG 2808132 ] [ Nie toleruję spamu ::::: e-mail w nagłówkach to pułapka dla spamerów ] [ Morze podobne jest sercu kobiety. (Joseph Conrad) ]
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Dzika
Date: Tue, 28 Sep 2004 20:23
Date: Tue, 28 Sep 2004 20:23
34 lines
1834 bytes
1834 bytes
Użytkownik Przemysław Ryk napisał: > Dzika napisał(a) w poście z dnia 2004-09-28 21:09: > >> (ciach...) >> >> Patrząc z punktu Twojego apetytu to były dwa najdłuższe dni w moim >> życiu ;> >> >> > > Chcesz powiedzieć, że wreszcie znalazł się ktoś, kto je więcej ode mnie? > Juppi... Idę powiedzieć Kiti... :D Nie wiem czy więcej. Powiem to tak: Ty przynajmniej robisz przerwy. ;D >> (ciach...) >> Długie, nocne rodaków rozmowy do których ja się totalnie nie nadaję bo >> po 22.00 w moim organiźmie fukcjonuje jedynie układ krążenia. >> >> > > A jak oddychasz? Siłą rozpędu... -- Dzika
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Przemysław Ryk
Date: Tue, 28 Sep 2004 20:34
Date: Tue, 28 Sep 2004 20:34
24 lines
1924 bytes
1924 bytes
Dzika napisał(a) w poście z dnia 2004-09-28 22:23: >Nie wiem czy więcej. >Powiem to tak: Ty przynajmniej robisz przerwy. ;D > > Aha... A ona jak skończy swoje, to wyżera z okolicznych talerzy... Fakt... >>A jak oddychasz? >> >> >Siłą rozpędu... > Więc to jednak nie jedyna rzecz funkcjonująca w Twoim organiźmie po 22-giej... :) -- [ Przemysław "Maverick" Ryk :::::::: ICQ 17634926 :::::::::: GG 2808132 ] [ Nie toleruję spamu :::::: e-mail w nagłówkach to pułapka dla spamerów ] [ Prawda, nawet gdy dotyczy rzeczy drobnej, przekracza niepewne poglądy ] [ na zagadnienia naprawdę wzniosłe. (Leonardo da Vinci) ]
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Nikita
Date: Tue, 28 Sep 2004 23:55
Date: Tue, 28 Sep 2004 23:55
106 lines
5309 bytes
5309 bytes
Dzika wrote: > Nie miałam szpilek. > Miałam bardzo przyzwoite mokasynki na góra 6-7 cm obcasie więc bez > przesady... Na lekko błotnistej ścieżce ślizgały się koncertowo :> > Nie wielokrotnie ale raptem dwa razy. > Tego kunia zwyczajnie nie zauważyłam i już. > Mógł powiedzieć że lezie ;> Iiiiijjjjjaaaaasne :> > Wszystko było w najlepszym porządeczku do momentu kiedy jeden zaczął > się z karetką na sygnale ścigać ;> Mówię - i tak nic to przy moim szanownym kaszlu :P > No i co?! > Jak tylko Tomek w końcu zdecydował się w którą stronę jedziemy to nie > było większych problemów z lokalizacją ! ;> Ale cały czas drążyłaś. Zdążyłaś się wciągnąć w temat. Wniosek - mapy przed Tobą należy chować głęboooko :> > Bo to było niehumanitarne! > Nie dość że całą poprzednią noc robiłam za demona parkietu to > dodatkowo miałam za sobą jakieś 1000 km. > I właź tu człowieku na jakiś Mount Everest prosto z pociagu! Biedne maleństwo... > Macie szczęscie że żyjecie ;> Niewątpliwie :> > I nie w żadnych pantofelkach a normalnych sportowych butach... > No wiśniowych no i co? ;> Sportowe jak cholera... Ale niech Ci będzie :> > A samolotu nie było...;((( Trzeba było zamówić ;> > Patrząc z punktu Twojego apetytu to były dwa najdłuższe dni w moim > życiu ;> A marudziłaś, że mało... > A później...? > Później przyszedł Radek na którego napuściłam w drzwiach Nikitę, > zupełnie zapominając że oni się jeszcze nie widzieli. Mhm, to było piękne. Dzika mówi 'idź otwórz', to poszłam. Otwieram, widzę - koleś. Całkiem mrrrrr, ale siakiś obcy, więc trzeba spławić, bo czekamy na gości. A on nagle do mnie 'Ee... Nikita!'. Ostatecznie wpuściłam ;> > Dokładnie w momencie kiedy już wczuł się w rolę pana domu na dobre, > pojawił się i Tomasz i mogliśmy zasiąść do kolacji. > Bylo miodnie. Tak jest! > Co do Radka za to zaczynam mieć podejrzenia czy nie cyborg czasem bo > facet ma jakieś pokłady energii nie do wyczerpania. To normalne, Dzika. Po prostu za stara już jesteś :> > wino przyniesione przez Radka, dzieki którym dowiedzieliśmy się cała > masę rzeczy o sobie, ze sposobami urozmaicania sobie życia i > preferencjami odzieżowymi włącznie ;> Co dzieciakowi szczegółów żałujesz? Lucku! Radek lubuje się w bdsm i marzy o facecie w pomarańczowym wdzianku :> > Tomek przezornie sobie poszedł między czwartym drinkiem a otwarciem > wina akurat kiedy temat zaczynał nabierać temperatury i hmmm...kolorów > chociaż jak się później okazało tego wieczoru nie miał powodów do > obaw ;> Skąd wiesz, co by się stało, gdyby nie wyszedł? ;> > I tak rozpoczał się kolejny dzień krakowskiej przygody by Micia and > Dzika... Tak jest... Dzika od 7 rano zasuwała z ręcznikiem papierowym i pucowała mieszkanko. Na szczęście jedzenia nie wyrzuciła i miałam czym się zająć do 11, na którą byłyśmy umówione z Radomirem. Po drodze ugotowałam sobie parówkę z czajniku elektrycznym (Dzika pominęła fakt, że po powrocie z Tesco przekonałyśmy się o tym, że kuchenka nie działa. Wchodząc do kuchni i patrząc na piwo za każdym razem wściekała się, co my z tym zrobimy... Miód, cynamon, goździki i... piwo. Dzika nie lubi, Tomek nie pije, mnie tam też w zimny wieczór nie leży). Efekt był taki, że parówka miała w sobie nutę smakową kamienia z czajnika, a 2 kolejne herbaty Dzikiej (mimo wypłukania) aromat parówki. Potem wyleźliśmy na miasto, zaliczyliśmy bankomat, którego klapka żyła, i udaliśmy się w stronę kościoła z jedną wieżą bardziej i napisem 'prosimy nie zwiedzać'. Gdzieś tam Dzika kupiła mi bajgla. Potem zaczęłam kuleć i przestałam rejestrować. Pamiętam tylko, że jeszcze wbiła mnie z Radkiem między groby i na wysoooką wieżę (tyle schodów, chlip...) z dzwonem. I że Radek fajnie opowiada... Niech ktoś uzupełni, bo zasypiam nad klawiaturą... Dobranoc :> -- Pozdrawiam serdecznie Niki
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Dzika
Date: Wed, 29 Sep 2004 08:45
Date: Wed, 29 Sep 2004 08:45
17 lines
1941 bytes
1941 bytes
Użytkownik Nikita napisał: (...) > Potem wyleźliśmy na miasto, zaliczyliśmy bankomat, którego > klapka żyła, i udaliśmy się w stronę kościoła z jedną wieżą bardziej i > napisem 'prosimy nie zwiedzać'. Gdzieś tam Dzika kupiła mi bajgla. Potem > zaczęłam kuleć i przestałam rejestrować. Pamiętam tylko, że jeszcze wbiła > mnie z Radkiem między groby i na wysoooką wieżę (tyle schodów, chlip...) z > dzwonem. I że Radek fajnie opowiada... Rozumiem że taki detal jak zobaczenie "Damy z łasiczką" zostało przez Twój umysł wypchniete na rzecz tego bajgla. ;> Poza tym widziałyśmy tą idealną "Wenus w kąpieli", "Ucieczkę do Egiptu" i parę innych rzeczy ale to chyba lepiej przemilczeć bo wspomnienie jeszcze spowoduje u Ciebie zbyt głeboką traumę ;> -- Dzika
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Tomasz Radko
Date: Wed, 29 Sep 2004 10:44
Date: Wed, 29 Sep 2004 10:44
23 lines
1929 bytes
1929 bytes
Dzika wrote: > Użytkownik Nikita napisał: > (...) > >> Potem wyleźliśmy na miasto, zaliczyliśmy bankomat, którego >> klapka żyła, i udaliśmy się w stronę kościoła z jedną wieżą bardziej i >> napisem 'prosimy nie zwiedzać'. Gdzieś tam Dzika kupiła mi bajgla. Potem >> zaczęłam kuleć i przestałam rejestrować. Pamiętam tylko, że jeszcze wbiła >> mnie z Radkiem między groby i na wysoooką wieżę (tyle schodów, >> chlip...) z >> dzwonem. I że Radek fajnie opowiada... > > > Rozumiem że taki detal jak zobaczenie "Damy z łasiczką" zostało przez > Twój umysł wypchniete na rzecz tego bajgla. ;> Po czym Dzika chciała ograbić muzeum Czartoryskich a łupy wysłać nie wiedzieć czemu do Egiptu. pzdr TRad
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Dzika
Date: Wed, 29 Sep 2004 14:02
Date: Wed, 29 Sep 2004 14:02
22 lines
1784 bytes
1784 bytes
Użytkownik Tomasz Radko napisał: > Dzika wrote: > >> Użytkownik Nikita napisał: >> (...) >> Rozumiem że taki detal jak zobaczenie "Damy z łasiczką" zostało przez >> Twój umysł wypchniete na rzecz tego bajgla. ;> > > > Po czym Dzika chciała ograbić muzeum Czartoryskich a łupy wysłać nie > wiedzieć czemu do Egiptu. O żadnym ograbieniu mowy nie było. Mi to wszystko po prostu straszliwie tam nie pasowałao i chciałam to przywrócić na właściwe miejsce. I nie tylko do Egiptu ale też do Rzymu i Grecji... -- Dzika
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Tomasz Radko
Date: Wed, 29 Sep 2004 15:14
Date: Wed, 29 Sep 2004 15:14
32 lines
2093 bytes
2093 bytes
Dzika wrote: > Użytkownik Tomasz Radko napisał: > >> Dzika wrote: >> >>> Użytkownik Nikita napisał: >>> (...) > > >>> Rozumiem że taki detal jak zobaczenie "Damy z łasiczką" zostało przez >>> Twój umysł wypchniete na rzecz tego bajgla. ;> >> >> >> >> Po czym Dzika chciała ograbić muzeum Czartoryskich a łupy wysłać nie >> wiedzieć czemu do Egiptu. > > > > O żadnym ograbieniu mowy nie było. > Mi to wszystko po prostu straszliwie tam nie pasowałao i chciałam to > przywrócić na właściwe miejsce. > I nie tylko do Egiptu ale też do Rzymu i Grecji... Sami widzicie. Stary Czartoryski cięzkie pieniądze wydał, aby to zgromadzić, a Dzika w trzy minuty by wszystko rozdysponowała. "To do Egiptu, to do grecji, to do Włoch - reszta na śmietnik". Muzealniczka... pzdr TRAd
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Dzika
Date: Wed, 29 Sep 2004 17:17
Date: Wed, 29 Sep 2004 17:17
30 lines
2346 bytes
2346 bytes
Użytkownik Tomasz Radko napisał: > Dzika wrote: >>> Po czym Dzika chciała ograbić muzeum Czartoryskich a łupy wysłać nie >>> wiedzieć czemu do Egiptu. >> >> >> >> >> O żadnym ograbieniu mowy nie było. >> Mi to wszystko po prostu straszliwie tam nie pasowałao i chciałam to >> przywrócić na właściwe miejsce. >> I nie tylko do Egiptu ale też do Rzymu i Grecji... > > > Sami widzicie. Stary Czartoryski cięzkie pieniądze wydał, aby to > zgromadzić, a Dzika w trzy minuty by wszystko rozdysponowała. "To do > Egiptu, to do grecji, to do Włoch - reszta na śmietnik". Muzealniczka... No ja Cię bardzo przepraszam ale śmietnik toś łaskaw był sobie sam dośpiewać. Ja o wyrzucaniu niczego nie mówiłam. Mówiłam że ta ekspozycja jest chaotyczna, bez cienia dobrego smaku, odrobiny subtelności i ogólnie paskudna. I że te eksponaty powinny stać tam gdzie ich właściwe miejsce. Do sprzatania się nie wtrącałam bo tam już pewnie fachowcy są ;> -- Dzika
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Nikita
Date: Wed, 29 Sep 2004 20:23
Date: Wed, 29 Sep 2004 20:23
17 lines
1695 bytes
1695 bytes
Dzika wrote: > Rozumiem że taki detal jak zobaczenie "Damy z łasiczką" zostało przez > Twój umysł wypchniete na rzecz tego bajgla. ;> A jak! ;D Nie no... Łasiczka była prima sort. > Poza tym widziałyśmy tą idealną "Wenus w kąpieli", "Ucieczkę do > Egiptu" > i parę innych rzeczy ale to chyba lepiej przemilczeć bo wspomnienie > jeszcze spowoduje u Ciebie zbyt głeboką traumę ;> Ty lepiej recenzję kontynuuj cwaniaku :> -- Pozdrawiam serdecznie Niki
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Radomir Szaraniec
Date: Wed, 29 Sep 2004 20:31
Date: Wed, 29 Sep 2004 20:31
7 lines
1544 bytes
1544 bytes
Dzika wrote: > I że te eksponaty powinny stać tam gdzie ich właściwe miejsce. Right! A te ceremonialne miecze krzyżackie oddać... na złom? rmszar
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Dzika
Date: Wed, 29 Sep 2004 20:32
Date: Wed, 29 Sep 2004 20:32
33 lines
2028 bytes
2028 bytes
Użytkownik Nikita napisał: > Dzika wrote: > >>Rozumiem że taki detal jak zobaczenie "Damy z łasiczką" zostało przez >>Twój umysł wypchniete na rzecz tego bajgla. ;> > > > A jak! ;D > Nie no... Łasiczka była prima sort. Tylko zjeść się nie dała, co? ;> BTW dzisiaj mi tak w oczy wlazł kalendarz i długi weekend 11-14.11 zaczął do mnie przemawiać. Ale nic konkretnie teraz bo znowu nie wypali. ;> >>Poza tym widziałyśmy tą idealną "Wenus w kąpieli", "Ucieczkę do >>Egiptu" >>i parę innych rzeczy ale to chyba lepiej przemilczeć bo wspomnienie >>jeszcze spowoduje u Ciebie zbyt głeboką traumę ;> > > > Ty lepiej recenzję kontynuuj cwaniaku :> Zaraz, chwila...ja tu odstawiam "Gotuj z Dziką" w trzech aktach ;> -- Dzika
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Dzika
Date: Wed, 29 Sep 2004 20:33
Date: Wed, 29 Sep 2004 20:33
15 lines
1679 bytes
1679 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał: > Dzika wrote: > >> I że te eksponaty powinny stać tam gdzie ich właściwe miejsce. > > > Right! A te ceremonialne miecze krzyżackie oddać... na złom? Oj, to się nie łapie w kategorię! Ileż razy mam tłumaczyć o co mi chodziło!? ;> -- Dzika
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Radomir Szaraniec
Date: Wed, 29 Sep 2004 20:36
Date: Wed, 29 Sep 2004 20:36
29 lines
2399 bytes
2399 bytes
Nikita wrote: > Co dzieciakowi szczegółów żałujesz? Lucku! Radek lubuje się w bdsm i marzy o > facecie w pomarańczowym wdzianku :> Ech... byłaś zmęczona, po paru szarlotkach, było późno... to pewnie stąd wzięły Ci się te przekłamania. :) > aromat parówki. Potem wyleźliśmy na miasto, zaliczyliśmy bankomat, którego > klapka żyła, i udaliśmy się w stronę kościoła z jedną wieżą bardziej i Taaaaa... nie ma to jak zobaczyć dwie Warszawianki, które robią wielkie "Ooooooooo!!!!" na widok bankomatu z ochronną klapą. > napisem 'prosimy nie zwiedzać'. Gdzieś tam Dzika kupiła mi bajgla. Potem Co Ci kupiła? Precla Ci kupiła, a nie jakiegoś tam bajgla! > zaczęłam kuleć i przestałam rejestrować. Pamiętam tylko, że jeszcze wbiła > mnie z Radkiem między groby i na wysoooką wieżę (tyle schodów, chlip...) z > dzwonem. I że Radek fajnie opowiada... Te groby to królewskie w Katedrze na Wawelu, wieża to była Zygmuntowska, a dzwon zwany jest Zygmuntem. Ale to detal, grunt, że Radek fajnie opowiada :> . Poza tym o Wawelu Zaginionym i wizycie w Smoczej Jamie zapomniałaś. rmszar
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Radomir Szaraniec
Date: Wed, 29 Sep 2004 20:39
Date: Wed, 29 Sep 2004 20:39
8 lines
1322 bytes
1322 bytes
Nikita wrote: > A jak! ;D > Nie no... Łasiczka była prima sort. To był gronostaj. Ale to detal... rmszar
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Tomasz Radko
Date: Wed, 29 Sep 2004 20:54
Date: Wed, 29 Sep 2004 20:54
15 lines
1541 bytes
1541 bytes
Radomir Szaraniec wrote: > Dzika wrote: > >> I że te eksponaty powinny stać tam gdzie ich właściwe miejsce. > > > Right! A te ceremonialne miecze krzyżackie oddać... na złom? Mieczów Ci u nas dostatek. A poniewaz ceny złomu poszły ostatnio w górę... pzdr TRad
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Dzika
Date: Wed, 29 Sep 2004 20:54
Date: Wed, 29 Sep 2004 20:54
45 lines
2823 bytes
2823 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał: > Nikita wrote: >> aromat parówki. Potem wyleźliśmy na miasto, zaliczyliśmy bankomat, >> którego >> klapka żyła, i udaliśmy się w stronę kościoła z jedną wieżą bardziej i > > > Taaaaa... nie ma to jak zobaczyć dwie Warszawianki, które robią wielkie > "Ooooooooo!!!!" na widok bankomatu z ochronną klapą. A bo to żyło własnym życiem! ;/ >> zaczęłam kuleć i przestałam rejestrować. Pamiętam tylko, że jeszcze wbiła >> mnie z Radkiem między groby i na wysoooką wieżę (tyle schodów, >> chlip...) z >> dzwonem. I że Radek fajnie opowiada... > > > Te groby to królewskie w Katedrze na Wawelu, wieża to była Zygmuntowska, > a dzwon zwany jest Zygmuntem. Ale to detal, grunt, że Radek fajnie > opowiada :> . > > Poza tym o Wawelu Zaginionym i wizycie w Smoczej Jamie zapomniałaś. Przecież widziałes jak ona przez tą Smoczą Jamę przeleciała? Żebym nie łaziła po zakamrkach to by całkiem wypadła stamtąd po minucie Wróciła po tym jak się zorientowała że mnie nagle nie ma obok. Dopiero jak zaczęłam palcem pokazywać co ciekawsze kawałki to zajrzala na odczepnego ;> Lepszy numer mi odwaliła jak już szłyśmy dp pociągu. Zajrzałam do takiego cudownie pięknego, maleńkiego kościółka (św. Tomasza albo Andrzeja bodajże) prawie vis a vis Teatru Słowackiego. Najpierw mi namarudziła po co ja tam w ogóle wchodzę a później jak się zachwycałam jego urodą prychnęła i dała w długą aby szybciej. I tyle zachwytów... -- Dzika
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Radomir Szaraniec
Date: Wed, 29 Sep 2004 21:08
Date: Wed, 29 Sep 2004 21:08
20 lines
1896 bytes
1896 bytes
Dzika wrote: > A bo to żyło własnym życiem! ;/ I chciało Cię ugryźć. ;) > Zajrzałam do takiego cudownie pięknego, maleńkiego kościółka (św. > Tomasza albo Andrzeja bodajże) prawie vis a vis Teatru Słowackiego. Jeśli koło Teatru im. Słowackiego [ dawniej im. Fredry ], wybudowanego na miejscu klasztoru i szpitala duchaków [ przeciw zburzeniu tyhc budynków ostro Matejko protestował ], to tylko kościół św. Krzyża. > Najpierw mi namarudziła po co ja tam w ogóle wchodzę a później jak się > zachwycałam jego urodą prychnęła i dała w długą aby szybciej. > I tyle zachwytów... A było dać jej batonik... :> rmszar
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Dzika
Date: Wed, 29 Sep 2004 21:11
Date: Wed, 29 Sep 2004 21:11
33 lines
2215 bytes
2215 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał: > Dzika wrote: >> Zajrzałam do takiego cudownie pięknego, maleńkiego kościółka (św. >> Tomasza albo Andrzeja bodajże) prawie vis a vis Teatru Słowackiego. > > > Jeśli koło Teatru im. Słowackiego [ dawniej im. Fredry ], wybudowanego > na miejscu klasztoru i szpitala duchaków [ przeciw zburzeniu tyhc > budynków ostro Matejko protestował ], to tylko kościół św. Krzyża. Nie. Św Krzyża na 100% nie. Tomasza albo Andrzeja. Nie wiem dlaczego taki rozrzut mi się zrobił ale to było jedno z tych imion. Z tym że idzie mi bardziej w Andrzeja... >> Najpierw mi namarudziła po co ja tam w ogóle wchodzę a później jak się >> zachwycałam jego urodą prychnęła i dała w długą aby szybciej. >> I tyle zachwytów... > > > A było dać jej batonik... :> Tam to prędzej mogła wodę święconą wypić ;> -- Dzika
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Tomasz Radko
Date: Wed, 29 Sep 2004 21:16
Date: Wed, 29 Sep 2004 21:16
31 lines
2113 bytes
2113 bytes
Dzika wrote: > Użytkownik Radomir Szaraniec napisał: > >> Dzika wrote: > > >>> Zajrzałam do takiego cudownie pięknego, maleńkiego kościółka (św. >>> Tomasza albo Andrzeja bodajże) prawie vis a vis Teatru Słowackiego. >> >> >> >> Jeśli koło Teatru im. Słowackiego [ dawniej im. Fredry ], wybudowanego >> na miejscu klasztoru i szpitala duchaków [ przeciw zburzeniu tyhc >> budynków ostro Matejko protestował ], to tylko kościół św. Krzyża. > > > > Nie. > Św Krzyża na 100% nie. > Tomasza albo Andrzeja. > Nie wiem dlaczego taki rozrzut mi się zrobił ale to było jedno z tych > imion. > Z tym że idzie mi bardziej w Andrzeja... Andrzeja to jest, owszem, ale na Grodzkiej. Taki biały, romański. Ocalał w trrakcie najazdu tatarskiego, pamiętasz? pzdr TRad
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Bartosz Marganiec
Date: Wed, 29 Sep 2004 21:54
Date: Wed, 29 Sep 2004 21:54
11 lines
1719 bytes
1719 bytes
On Wed, 29 Sep 2004 23:59:05 +0200, Nikita wrote: >> A było dać jej batonik... :> > O, widzisz? Facet od razu wie, jak ze mną postępować ;D "Nikita..? Rozwiążesz mi tę całeczkę? <mach batonikiem>" ;) -- Pozdrawiam, Bartosz 'Lucek' Marganiec GG: 219708; @: bartekm(at)sadyba(dot)elartnet(dot)pl /To know recursion, you must first know recursion./
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Nikita
Date: Wed, 29 Sep 2004 21:59
Date: Wed, 29 Sep 2004 21:59
12 lines
1493 bytes
1493 bytes
Radomir Szaraniec wrote: > I chciało Cię ugryźć. ;) W rękę, która karmi... > A było dać jej batonik... :> O, widzisz? Facet od razu wie, jak ze mną postępować ;D -- Pozdrawiam serdecznie Niki
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Nikita
Date: Wed, 29 Sep 2004 22:08
Date: Wed, 29 Sep 2004 22:08
9 lines
1482 bytes
1482 bytes
Radomir Szaraniec wrote: > To był gronostaj. Ale to detal... Jakkk Cię zarazzz.... http://www.polonia-wloska.org/biuletyn/Dama.html -- Pozdrawiam serdecznie Niki
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Nikita
Date: Wed, 29 Sep 2004 22:15
Date: Wed, 29 Sep 2004 22:15
12 lines
1807 bytes
1807 bytes
Bartosz Marganiec wrote: > "Nikita..? Rozwiążesz mi tę całeczkę? <mach batonikiem>" ;) Te, ale Ty to mi tak nie rób... Radka widzę raz na 100 lat, a Ty mnie spasiesz ;> Ale nieźle kombinujesz, nie powiem. Gorzej z całeczką będzie. Ooooo!!! Ale genialny pomysł mam! Przecież Ty będziesz się uczył analizy w 2 semestrze. I to duuużo intensywniej... Posiedzisz nade mną, prawda? :>>> -- Pozdrawiam serdecznie Niki
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Bartosz Marganiec
Date: Wed, 29 Sep 2004 22:20
Date: Wed, 29 Sep 2004 22:20
19 lines
2264 bytes
2264 bytes
On Thu, 30 Sep 2004 00:15:08 +0200, Nikita wrote: > Te, ale Ty to mi tak nie rób... Radka widzę raz na 100 lat, a Ty mnie > spasiesz ;> Co? Kochanego ciałka nigdy nie za wiele.. A ja praktycznie co drugi dzień mam ze sobą czekoladę mleczną ;> > Ale nieźle kombinujesz, nie powiem. Gorzej z całeczką będzie. Ooooo!!! > Ale genialny pomysł mam! Przecież Ty będziesz się uczył analizy w 2 > semestrze. I to duuużo intensywniej... Posiedzisz nade mną, prawda? :>>> Od pierwszego semestru mam.. Zresztą nie wiem, nie dam tobie rady ;) No i sam będę miał zapieprz i nie wiem, czy będę mieć czas na cokolwiek.. -- Pozdrawiam, Bartosz 'Lucek' Marganiec GG: 219708; @: bartekm(at)sadyba(dot)elartnet(dot)pl /To know recursion, you must first know recursion./
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Bartosz Marganiec
Date: Wed, 29 Sep 2004 22:29
Date: Wed, 29 Sep 2004 22:29
32 lines
2512 bytes
2512 bytes
On Thu, 30 Sep 2004 00:33:16 +0200, Nikita wrote: >> Co? Kochanego ciałka nigdy nie za wiele.. A ja praktycznie co drugi >> dzień mam ze sobą czekoladę mleczną ;> > No my z Rudą na każdym kolosie / egzaminie obalamy jedną na pół ;> No proszę, to jeśli kiedyś nie będę mieć ani kawałka, to rozumiem, że się podzielicie? ;> >> Od pierwszego semestru mam.. > No ale ja powtarzam tylko drugi :> Uhm. Ale i tak analizę mamy inną. >> Zresztą nie wiem, nie dam tobie rady ;) > Ja potrafię być ułożona i grzeczna... Naprawdę :> Udowodnij ;) >> No i sam będę miał zapieprz i nie wiem, czy będę mieć czas na >> cokolwiek.. > Na mnie zawsze - chcąc nie chcąc ;> No jak będziesz mi się pod nos wpychać, to w końcu będę musiał Ci pomóc. Więc jak z tym lustrem? ;>>> -- Pozdrawiam, Bartosz 'Lucek' Marganiec GG: 219708; @: bartekm(at)sadyba(dot)elartnet(dot)pl /To know recursion, you must first know recursion./
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Nikita
Date: Wed, 29 Sep 2004 22:33
Date: Wed, 29 Sep 2004 22:33
22 lines
2021 bytes
2021 bytes
Bartosz Marganiec wrote: > Co? Kochanego ciałka nigdy nie za wiele.. A ja praktycznie co drugi > dzień mam ze sobą czekoladę mleczną ;> No my z Rudą na każdym kolosie / egzaminie obalamy jedną na pół ;> > Od pierwszego semestru mam.. No ale ja powtarzam tylko drugi :> > Zresztą nie wiem, nie dam tobie rady ;) Ja potrafię być ułożona i grzeczna... Naprawdę :> > No i sam będę miał zapieprz i nie wiem, czy będę mieć czas na > cokolwiek.. Na mnie zawsze - chcąc nie chcąc ;> -- Pozdrawiam serdecznie Niki
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Bartosz Marganiec
Date: Wed, 29 Sep 2004 23:03
Date: Wed, 29 Sep 2004 23:03
36 lines
2924 bytes
2924 bytes
On Thu, 30 Sep 2004 01:05:42 +0200, Nikita wrote: > Żebyś wiedział! Pamiętam, że koło wiosny Wedel sobie wymyślił jakąś > promocję, że dodatkowe ileśtam % czekolady gratis. Wcześniej było 6 rządków > po 3, a zrobiło się 7. I ni cholery nie było jak podzielić ;) Teraz, nawet jeśli będzie 11, 13, czy tam 17 rządków, to i tak się podzieli. Na trzy ;) >> Uhm. Ale i tak analizę mamy inną. > Szerszą. Nie szkodzi :> Ale będziemy mieli to pewne inaczej wykładane. I bardziej skomplikowane. I w ogóle to Ci się do niczego nie przyda. Naprawdę! ;) >>> Ja potrafię być ułożona i grzeczna... Naprawdę :> >> Udowodnij ;) > Chciałbyś ;> W takim razie nie wierzę, że taka potrafisz być ;) >> No jak będziesz mi się pod nos wpychać, to w końcu będę musiał Ci >> pomóc. > O widzisz, od razu inaczej gadasz ;) To jest na zasadzie odpędzania muchy od siebie ;P >> Więc jak z tym lustrem? ;>>> > To nie jest rwanie się do. To jest chwytanie okazji ;> Uhmmmm ;> A innych kolegów z wydziału nie masz? ;>>> -- Pozdrawiam, Bartosz 'Lucek' Marganiec GG: 219708; @: bartekm(at)sadyba(dot)elartnet(dot)pl /To know recursion, you must first know recursion./
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Nikita
Date: Wed, 29 Sep 2004 23:05
Date: Wed, 29 Sep 2004 23:05
29 lines
2259 bytes
2259 bytes
Bartosz Marganiec wrote: > No proszę, to jeśli kiedyś nie będę mieć ani kawałka, to rozumiem, > że się podzielicie? ;> Żebyś wiedział! Pamiętam, że koło wiosny Wedel sobie wymyślił jakąś promocję, że dodatkowe ileśtam % czekolady gratis. Wcześniej było 6 rządków po 3, a zrobiło się 7. I ni cholery nie było jak podzielić ;) > Uhm. Ale i tak analizę mamy inną. Szerszą. Nie szkodzi :> >> Ja potrafię być ułożona i grzeczna... Naprawdę :> > Udowodnij ;) Chciałbyś ;> > No jak będziesz mi się pod nos wpychać, to w końcu będę musiał Ci > pomóc. O widzisz, od razu inaczej gadasz ;) > Więc jak z tym lustrem? ;>>> To nie jest rwanie się do. To jest chwytanie okazji ;> -- Pozdrawiam serdecznie Niki
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Nikita
Date: Wed, 29 Sep 2004 23:17
Date: Wed, 29 Sep 2004 23:17
29 lines
2503 bytes
2503 bytes
Bartosz Marganiec wrote: > Teraz, nawet jeśli będzie 11, 13, czy tam 17 rządków, to i tak się > podzieli. Na trzy ;) Wow, jak już liczbami pierwszymi rzuca... Po paru miesącach studiów poproszony o wymienianie kolejno przykładowych liczb naturalnych będziesz podświadomie dyktował ciąg Fibonacciego. Powaga, znam takie przypadki ;) > Ale będziemy mieli to pewne inaczej wykładane. I bardziej > skomplikowane. > I w ogóle to Ci się do niczego nie przyda. Naprawdę! ;) Ty mi tu oczu nie mydlij. Lepiej wiem, czego chcę ;P > W takim razie nie wierzę, że taka potrafisz być ;) A nie wierz. Lubię zaskakiwać :> > To jest na zasadzie odpędzania muchy od siebie ;P Sprawdź, czy ta mucha nie znosi czasem złotych jajek :> > Uhmmmm ;> A innych kolegów z wydziału nie masz? ;>>> Inni są do rwania... ;>>> -- Pozdrawiam serdecznie Niki
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Dzika
Date: Thu, 30 Sep 2004 08:23
Date: Thu, 30 Sep 2004 08:23
13 lines
1500 bytes
1500 bytes
Użytkownik Nikita napisał: > Radomir Szaraniec wrote: >>A było dać jej batonik... :> > > > O, widzisz? Facet od razu wie, jak ze mną postępować ;D Za batonik wszystko? ;> -- Dzika
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Dzika
Date: Thu, 30 Sep 2004 08:28
Date: Thu, 30 Sep 2004 08:28
24 lines
2151 bytes
2151 bytes
Użytkownik Tomasz Radko napisał: > Dzika wrote: >> Nie. >> Św Krzyża na 100% nie. >> Tomasza albo Andrzeja. >> Nie wiem dlaczego taki rozrzut mi się zrobił ale to było jedno z tych >> imion. >> Z tym że idzie mi bardziej w Andrzeja... > > > Andrzeja to jest, owszem, ale na Grodzkiej. Taki biały, romański. Ocalał > w trrakcie najazdu tatarskiego, pamiętasz? Najazdu nie ;> Grodzką pewnie tak ale byś mi musiał powiedzieć obrazami. Wiem że tabliczkę widziałam wielokrotnie i chyba nawet jak trafiałam na orientację do pociągu powrotnego to też się jakoś tam zaplątałysmy. Kościół pamiętam na bank bo takie rzeczy to zawsze ale też po widokach poproszę bo jak to z nazwą wygląda to przed chwilą widziałeś. -- Dzika
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Radomir Szaraniec
Date: Thu, 30 Sep 2004 11:35
Date: Thu, 30 Sep 2004 11:35
14 lines
1833 bytes
1833 bytes
Dzika wrote: > Św Krzyża na 100% nie. > Tomasza albo Andrzeja. > Nie wiem dlaczego taki rozrzut mi się zrobił ale to było jedno z tych > imion. > Z tym że idzie mi bardziej w Andrzeja... Zdecyduj się, Dzika. Jak św. Tomasza, to owszem, na Szpitalnej, całkiem niedaleko teatru Słowackiego, ale nie vis a vis. Jak św. Andrzeja, to w ogóle w inną stronę, bo to ten, który miał triforium [ pokazywałem Mici, jak szliśmy Kanoniczą ], który przetrwał tatarów w 1241 r.. rmszar
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Radomir Szaraniec
Date: Thu, 30 Sep 2004 11:41
Date: Thu, 30 Sep 2004 11:41
7 lines
1471 bytes
1471 bytes
Dzika wrote: > Za batonik wszystko? ;> Ja jestem ciekaw, co w takim razie za naleśnika. :> rmszar
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Dzika
Date: Thu, 30 Sep 2004 13:09
Date: Thu, 30 Sep 2004 13:09
20 lines
1902 bytes
1902 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał: > Dzika wrote: > >> Św Krzyża na 100% nie. >> Tomasza albo Andrzeja. >> Nie wiem dlaczego taki rozrzut mi się zrobił ale to było jedno z tych >> imion. >> Z tym że idzie mi bardziej w Andrzeja... > > > Zdecyduj się, Dzika. Jak św. Tomasza, to owszem, na Szpitalnej, całkiem > niedaleko teatru Słowackiego, ale nie vis a vis. Jak św. Andrzeja, to w > ogóle w inną stronę, bo to ten, który miał triforium [ pokazywałem Mici, > jak szliśmy Kanoniczą ], który przetrwał tatarów w 1241 r.. No to św. Tomasz. -- Dzika
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Dzika
Date: Thu, 30 Sep 2004 13:09
Date: Thu, 30 Sep 2004 13:09
13 lines
1577 bytes
1577 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał: > Dzika wrote: > >> Za batonik wszystko? ;> > > > Ja jestem ciekaw, co w takim razie za naleśnika. :> Dziecko urodzi? ;> -- Dzika
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Nikita
Date: Thu, 30 Sep 2004 13:46
Date: Thu, 30 Sep 2004 13:46
9 lines
1565 bytes
1565 bytes
Radomir Szaraniec wrote: > Ja jestem ciekaw, co w takim razie za naleśnika. :> Mrrrrrr... ;> Zresztą widziałeś to wdzięczne spojrzenie w Różowym Słoniu, prawda? :D -- Pozdrawiam serdecznie Niki
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Przemysław Ryk
Date: Thu, 30 Sep 2004 19:47
Date: Thu, 30 Sep 2004 19:47
44 lines
2936 bytes
2936 bytes
Nikita napisał(a) w poście z dnia 2004-09-30 01:17: >Wow, jak już liczbami pierwszymi rzuca... Po paru miesącach studiów >poproszony o wymienianie kolejno przykładowych liczb naturalnych będziesz >podświadomie dyktował ciąg Fibonacciego. Powaga, znam takie przypadki ;) > > 0, 1, 1, 2, 3, 5, 8, 13, 21, 34, 55, 89, 144, 233, 377, 610, 987? Faktycznie - zboczeńcy... >Ty mi tu oczu nie mydlij. Lepiej wiem, czego chcę ;P > > Tia... Np. wtedy, jak masz skręcić w prawo... >A nie wierz. Lubię zaskakiwać :> > > Szczególnie za kierownicą... Szkoda tylko, że nie wychodzi Ci zaskakiwanie w sensie pozytywnym... :P >Sprawdź, czy ta mucha nie znosi czasem złotych jajek :> > > ROTFL >>Uhmmmm ;> A innych kolegów z wydziału nie masz? ;>>> >> >> >Inni są do rwania... ;>>> > Jw. -- [ Przemysław "Maverick" Ryk :::::::: ICQ 17634926 ::::::::: GG 2808132 ] [ Nie toleruję spamu ::::: e-mail w nagłówkach to pułapka dla spamerów ] [ Ziemia ma skórę. Ta skóra ma choroby. Jedna z tych chorób nazywa się ] [ - człowiek. (Fridrich Nietzsche) ]
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Nikita
Date: Fri, 01 Oct 2004 08:46
Date: Fri, 01 Oct 2004 08:46
21 lines
2565 bytes
2565 bytes
Przemysław Ryk wrote: > 0, 1, 1, 2, 3, 5, 8, 13, 21, 34, 55, 89, 144, 233, 377, 610, 987? > Faktycznie - zboczeńcy... Nie aż tak.Ale ktoś rzucił 2, 3, 5, 8, 13, 21, 34... i w tym momencie ktoś mu zwrócił uwagę. >> Ty mi tu oczu nie mydlij. Lepiej wiem, czego chcę ;P > Tia... Np. wtedy, jak masz skręcić w prawo... No jak mam skręcić 'o, w tamtą' to wiem, że chcę jechać tam. A co za różnica, jak 'w tamtą' się nazywa? Ważne, że dojadę do celu... > Szczególnie za kierownicą... Szkoda tylko, że nie wychodzi Ci > zaskakiwanie w sensie pozytywnym... :P Jeszcze mnie aż tak dobrze nie znasz :> -- Pozdrawiam serdecznie Niki
Re: Recenzja dla Lucka.
Author: Przemysław Ryk
Date: Fri, 01 Oct 2004 18:42
Date: Fri, 01 Oct 2004 18:42
34 lines
2815 bytes
2815 bytes
Nikita napisał(a) w poście z dnia 2004-10-01 10:46: >Nie aż tak.Ale ktoś rzucił 2, 3, 5, 8, 13, 21, 34... i w tym momencie ktoś >mu zwrócił uwagę. > > Heh... >>Tia... Np. wtedy, jak masz skręcić w prawo... >> >> >No jak mam skręcić 'o, w tamtą' to wiem, że chcę jechać tam. A co za >różnica, jak 'w tamtą' się nazywa? Ważne, że dojadę do celu... > > Żebyś Ty jeszcze tylko wiedziała, gdzie jest ten cel... >>Szczególnie za kierownicą... Szkoda tylko, że nie wychodzi Ci >>zaskakiwanie w sensie pozytywnym... :P >> >> >Jeszcze mnie aż tak dobrze nie znasz :> > Wystarczy mi to, co miałem okazję zaobserwować... -- [ Przemysław "Maverick" Ryk :::::::: ICQ 17634926 ::::::::: GG 2808132 ] [ Nie toleruję spamu ::::: e-mail w nagłówkach to pułapka dla spamerów ] [ Szarańcza jest plagą, chociaż jeden jej owad nie stanowi potęgi. ] [ Podobnie jest z głupcem. (Karol Capek) ]
Page 1 of 2 • 77 total messages
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads