Article View: alt.pl.fan.gopher
Article #16868Re: Dzień dobry...
From: Puck
Date: Sat, 02 Sep 2023 08:44
Date: Sat, 02 Sep 2023 08:44
270 lines
14334 bytes
14334 bytes
On 2 Sep 2023 at 01:28:49 CEST, "Arnold Ziffel" <Arnold Ziffel> wrote: >> No, to pytanie gdzie nam zostały nisze, w których mamy te subiektywnie >> dobre zachowania. :-/ > Może już nigdzie... No na usenecie nie, to już ustaliliśmy ;) Chociaż dobrze jest mieć sobie jeden czy dwa wątki, do których można w sobotę rano wrócić. >> Ano, ale GReader pojawił się na scenie relatywnie późno, bo w 2005 roku. >> Więc tak, ja też zaczynałem od RSS-ów w Operze, ale pewnie wyeksportowałem >> je do googla, a potem do feedly i tam sobie żyją do dzisiaj. 3/4 nic już >> nie publikuje albo zwraca 404, albo nie ma już takiej domeny nawet :D > To jak cmentarzysko numerków na GG... No, ale GG to już chyba absolutne cmentarzysko, nie? Zalogowałem się kiedyś jako kobieta, 18, z Warszawy, któregoś popołudnia i ustawiłem status na pogadamy. Nic. :> >> To wszystko było jeszcze w czasach, jak nie byłem obrażony na Google i jego >> graveyard. :-/ Nakupował albo natworzył mnóstwo narzędzi, z których >> większość ubił. Ostatnio po kilkunastu latach zrezygnowałem nawet z >> Analyticsa, bo mnie odstraszyli wymaganą migracją. Łatwiej było po prostu >> dropnąć. > Ciekawe kiedy ubije grupy Google. Niech giną ;) Za 10 lat usenet można będzie w muzeum techniki oglądać tylko. Tylko Gmaila byłoby mi szkoda. >> No worries, ja też nie, tylko tak w bardzo dużym ogóle. W tamtym okresie >> leciało GoT w HBO, więc pewnie śledziłem wszelkie podsumowania, analizy >> i komentarze na ten temat. :P > GoT = Gra o Tron? Yep. [...] > Kto wie, czy jakbym ja nie odszedł wtedy, kiedy chciałem, to nie miałbym > podobnie... od nas czasem ludzie odchodzili, a po jakimś czasie wracali, > bo zderzyli się z rzeczywistością. Wydaje mi się, że mieliśmy w Polsce sporo przestrzeni, gdzie lojalność w pracy sie opłacała. Oczywiście zawsze był niewielki obszar, gdzie skakanie i robienie kariery było korzystne. Tylko właśnie mam wrażenie, że te proporcje się zmieniają i teraz lepiej korzystać z okazji. Fuck, ja nigdy w życiu nie zmieniłem roboty w wyniku tego, że dostałem lepszą ofertę. Zawsze najpierw odchodziłem, a potem szukałem czegoś nowego. >> Plus jest taki, że przepracowałem może 50% czasu w tym roku, żaden >> kawałek mojego kodu nie trafił na produkcję (z tego co wiem), ale do tej >> pory budżet się zgadza. :) > Czyli częściowo odpoczywasz. To dobrze, czasem trzeba :) Advent of code nadrabiałem. Przerobiłem zadania od połowy 2015 do połowy 2018 ;> https://github.com/mlebkowski/advent-of-code-php > Ja miałem taki rok, gdy moja produktywność wynosiła równo 0. Nie, że kilka > procent. Przez 8 czy 9 miesięcy nie zrobiłem absolutnie, calkowicie, nic. > Budziłem się, patrzyłem tylko na maila i teamsa, czy nikt nic nie chce, i > olewałem to. Na zasadzie "a zwolnijcie mnie". Nie zwolnili. Damn. Uroki korporacji? Mi zdarzały się takie tygodnie, w których byłem tylko reaktywny, nie robiąc nic od siebie, jeśli nie musiałem, ale miesiace bez niczego? Next level ;) > [...] > Ja w ogóle widzę ostatnio jakąś epidemię schizofrenii. Lekarzem oczywiście > nie jestem, żeby tych ludzi diagnozować, ale nie trzeba być specjalistą od > wypadków lotniczych, żeby widząc samolot na drzewie wiedzieć, że coś > poszło nie tak. No podobno to dotyczy w jakimś stopniu 1-2% mężczyzn po 30stce, or thereabout. W każdym razie nie jest ona jakoś szczególnie rzadka. Tylko nie cytuj mnie, możliwe, że powtarzam jakiegoś mema bez pokrycia w faktach. >>> Teraz się pozmieniało i to ja jestem jedynym nieniemcem... >> Wszyscy siedzą na miejscu, a Ty jeden zdalnie? Nie wykluczają Cie? > Nie czuję się wykluczany, ale też nie czuję się w 100% częścią zespołu. > Jestem sobie gdzieśtam, robię sobie cośtam, czasem piszemy, ale nie jest > tak, że mogę podejść do kogoś i powiedzieć "Komm auf einen Kaffee". Albo > raczej "kaffee, trinken, chlup, komm, no komm". Nie brakuje Ci? In other words, nie myślisz, że warto potraktować tego jako priorytet, żeby zespół był zespołem, żeby się razem chciało robić rzeczy? >> No a nie wchodząc w szczegóły, patrząc na pozytywy, też nie dogadujesz >> się z osobami o podobnym ,,profilu"? Mi się lepiej pracuje z osobami >> podobnymi do mnie -- takimi, co najpierw robią, a potem myślą; kierują >> się własnym rozsądkiem bardziej niż przyjętymi zasadami. > A to tak, jeśli o to chodzi, to tak. Choć odwrotnie, wolę, żeby najpierw > myśleli a potem robili :P To jest eufemizm do „jesteś głupi” :P Znaczy, wszyscy myślą zanim robią, poza przysłowiowymi blondynkami, tylko większość źle myśli ;) > [...] > Najgorsze jest ślepe podążanie za wytycznymi bez zrozumienia, z czego się > wzięły. Podobnie jest z agilem. To nie jest edżajl, robimy to źle! Tak, > komunizm też jest dobry, tylko zawsze był wprowadzony źle. Tak, akurat w moim otoczeniu „agile jest jak komunizm” jest ostatnio niezwykle popularne :) No i śmieszy mnie, że główna zwinna metodologia (Scrum) nie daje swobody w działaniu. The irony is not lost on me. [...] > Co do stylu kodu, to jeśli ktoś mnie przekona, że inny styl jest bardziej > logiczny (lub po prostu taki styl jest narzucony w projekcie), to się > dostosuję. Inna sprawa, że odkąd używamy formaterów, problem w zasadzie > zniknął. Everybody loves gofmt, everybody hates gofmt. Prettier dla mnie zrobił tę robotę. Od dłuższego czasu miałem przekonanie, że code style jest po to, żeby było spójnie, a nie czytelnie. To pierwsze jest obiektywne, to drugie subiektywne i nigdy się nie dogadamy. I prettier ma tę samą filozofię, ale podkręconą do 11. Poza jakimiś zaszłościami, nie ma żadnych przełączników. Formatuje w jeden, spójny sposób i nie pozostawia praktycznie wcale przestrzeni na zmiany. A to z kolei spowodowało, że od kiedy mam prettiera wpiętego, w ogóle nie myśle o formatowaniu. Potrafię pisać makabrycznie brzydki kod, olewać whitespace, ignorować średniki, etc, a on i tak natychmiast mi go układa jak powinno być. To kolejna rzecz, o której nie trzeba więcej myśleć. >> A na niższym poziomie, interakcje w zespole? Czy też omijasz, robisz swoje, >> pushujesz na mastera i odklikujesz ticket? > Chciałbym mieć, czasem próbuję jakoś delikatnie poruszyć jakiś temat nawet > by-the-way, ale nie spotyka się to z entuzjazmem. Natomiast nadal myślę, > że to są po prostu różnice kulturowe, a nie jakaś antypatia w moją stronę. > > Prosty przykład. Wchodzisz na calla. Jest już ktoś (jedna osoba, dwie), > lub ty wszedłeś pierwszy i weszła jakaś osoba lub więcej. Witacie się? > Pewnie tak. Pewnie nie tylko się witacie, tylko robicie jakiś small talk, > typu "co tam słychać" "a dobrze a u ciebie" "a też dobrze" "no to dobrze". Zależy od zespołu. Jeśli masz taki katalizator, najlepiej w postaci managera, który skłania do interakcji pozapracowych, to wchodzisz na inne rejestry. U mnie w zespole tego nie ma. Ludzie się nigdy na oczy nie widzieli, większość pracuje od kilku miesięcy dopiero. Powoli do tego dorastamy chyba. Są takie wzorce, które się powtarza. Let me explain. Jakub odchodzi. On ma największe seniority w zespole po managerze, reszta dopiero raczkuje. 22 jest jego ostatni dzień. Więc zaczęliśmy mówić, że „wrócimy do tematu po 22-gim”. To taka głupota, mem trochę. Ale powtarzany wiele razy działa jak ice-breaker. Zbliża nas trochę do siebie. Nadaje temu zespołowi jakiś charakter, jakąś unikalność, wewnętrzne tematy, których nikt inny nie rozumie. Ale to też trochę droga przez mękę. Ludzie, mam wrażenie, nie wiedzą, że w pracy można śmieszkować, mieć luźną atmosferę, gadać o dupach na daily (i nie: ździrka nie jest dupą, choć ma żeńskie imię). >> Więc z teamu, który poruszał się szybko, podejmował ryzyko, każdą decyzję >> podejmował na bieżąco, nie opierając się na zasadach (bo jeszcze nie mieliśmy >> żadnych) -- trafiłem do firmy notowanej na giełdzie, z całą masą zasad, >> procedur, polityk; a do tego z zespołem, który lubi mieć wszystko poukładane >> i mało akceptuje chaos na codzień. > Zasady dzielą się na dobre i kretyńskie :) Najgorzej, jak zasady wprowadza > ktoś, kto nie ma pojęcia o tym, czemu miałyby służyć. OMG, story time. Mamy zasadę, że nie używamy metod prywatnych w projekcie! True story! Na szczęście nikt jej nie przestrzega ;) A wyszła z tego, że jacyś juniorzy nie wiedzieli co to jest SRP, więc upychali za dużo kodu w jednej klasie, a to wyciekało jako metody prywatne. Więc teraz ludzie powtarzają kawałki kodu, bo jakiś junior kiedyś coś, bo prywatnej im nie wolno, a do osobnej klasy często za dużo zachodu. To jest jedna z tych kretyńskich. Ale cała idea, że zasadami/zakazami można ułożyć skuteczną pracę. Fuck, it’s people problem, not a technical one! Mam nadzieję, że mamagerowie to kiedyś skumają i przestaną mieszać te obszary. [...] > Jeśli chodzi o poukładanie i nieakceptację chaosu, to tu dobrze trafiłem. > Sam taki jestem i ci moi Niemcy też. W końcu "ordnung muss sein" :) Mnie > zawsze bylejakość i tworzenie długów technologicznych denerwowały. Nie stawiałbym znaku równości pomiędzy chaosem a długiem. Znaczy, poruszamy się w chaotycznym świecie i pomysł, że możemy go zamknąć w spójne zasady to iluzja. Więc IMO lepiej poruszać się szybko, eksperymentować, mieć skrzywienie do działania zamiast do analizowania, a potem mieć wystarczająco dyscypliny, żeby sprzątać po swoich eksperymentach. Ale do tego trzeba np. żyć blisko z tzw biznesem, czy innymi stakeholderami. Samo w próżni raczej nie zadziała. >> Obiecałem sobie spróbować, ale sam w to nie wierzę ;) > Czyli raczej długo tam nie zostaniesz? Z dnia na dzień rozumiem więcej i ta chęć ucieczki jest mniejsza. Widzę światełko w tunelu, że może być dobrze kiedyś. Ale pewnie nigdy tak dobrze, jak bym chciał. Jak znajdę coś ciekawszego to mnie nie ma ;) >> Znaczy, słyszałem już takie oceny. Ale nie jestem w stanie ich potwierdzić >> w praktyce. > Tak jest szczególnie w tych bardziej woke'owych środowiskach, ale to w > jakimś nasileniu przenika wszędzie. W niektórych krajach bardziej niż u > nas. To mi wygląda na dwie kultury, które nie chcą się zrozumieć. Tak jak ludzie, którzy zapieprzali po 10-12 godzin całe życie bulwersuja się na młodych, dla których praca nie jest najważniejsza i nie zamierzają tracić na nią zdrowia. Dude, każdy robi sobie to po swojemu i to, że Ci głupio za swoje decyzje po 30 latach nie oznacza, że musisz się wyżywać na tych, którzy podjęli je bardziej świadomie ;) Ale głównie myślę, że takie podziały są szkodliwe. :P >> To chyba wpisuje się w ten push do zagrabiania uwagi. Zamiast napisać >> akapit czy zdanie komentarza, albo nawet głupie `me2`, masz milion reakcji, >> które nie wymagają wysiłku, ale są jakimś tam śladem. Ja nie jestem >> całkowicie przeciwny takiemu konceptowi. > W zasadzie więcej wysiłku wymaga ode mnie znalezienie odpowiedniej reakcji > niż napisanie "me2" :) Choć reakcje mają skróty, piszesz dwukropek i nazwę > reakcji, i masz. Yep, mam takie bindingi zrobione system-wide ;) Ale też np. na typografię, dlatego potrafię wstawić prawdziwy znak mnożenia zamiast "x", typu 100×50. >> Np. na flickrze, modelowym serwisie ery web2.0, grupy pełniły tę funkcję. >> Też były trochę spamowate, ale to trochę wpisywało się w charakter tej >> społeczności. A wcześniej, wtedy co Grono, serwisy wrzucały tagi + chmurę >> tagów, bo taka była moda. Większość bez większej potrzeby. > flickr jakoś zupełnie mnie ominął. Kojarzę, że coś z fotkami lub do fotek, > ale nigdy tam nie byłem. Warto? Dzisiaj? Meh. Ale 15 lat temu to był naprawdę dobry serwis (no bo teraz każdy na insta wrzuca focie, nie), dobrze zbudowany, miał innowacyjne funkcje. >> To mi daje do myślenia. Mój obecny manager totalnie silosuje nas od reszty. >> W zasadzie zakres naszych obowiązków jest całkowicie rozłączny (w porównaniu >> do poprzedniego zespołu, gdzie było prawie dokładnie odwrotnie, każdy mogł >> się zajmować wszystkim, etc). Ale teraz widzę, że on może to robić najzwyklej >> z tego powodu, że jego team ma takie oczekiwania -- chce się skupić na >> kodowaniu i niczym więcej... > Może pogadaj z nim o tym? Jeśli chciałbyś wyjść poza programowanie, to > może to byłaby dobra okazja? Może taka osoba, która ogarniałaby całość, > jest mu potrzebna, tylko nikt nie chce takiej roli przyjąć? Tu to pewnie mógłbym zostać jira-managerem :P Może z czasem wejdziemy na taki level, że będziemy mogli sobie pogadać. Ale na razie ja wiem, że on nie wie. Że można inaczej. On na razie jest w jaskini i ogląda cienie na ścianie. https://www.wikiwand.com/en/Allegory_of_the_cave -- Winning popularity contests since ’85
Technical Details
Message-ID:
<ucusld$25g6a$1@news.icm.edu.pl>Path:
mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.icm.edu.pl!.POSTED.109-206-195-145.host.skynet.net.pl!not-for-mailReferences:
<u0fafd$ob7$1$strowger@news.chmurka.net> <d17c2ba5-c9c1-4cc0-b5a5-1e39282f4a5a@hooterville.invalid> <uc4mi0$p5e8$1@news.icm.edu.pl> <8eeb4858-78ea-40d4-b488-00362ef6a7f7@hooterville.invalid>Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.icm.edu.pl!.POSTED.109-206-195-145.host.skynet.net.pl!not-for-mail From: Puck <puck@dx.one.pl> Newsgroups: alt.pl.fan.gopher Subject: Re: Dzień dobry... Date: Sat, 2 Sep 2023 08:44:29 -0000 (UTC) Organization: Nassau Message-ID: <ucusld$25g6a$1@news.icm.edu.pl> References: <u0fafd$ob7$1$strowger@news.chmurka.net> <d17c2ba5-c9c1-4cc0-b5a5-1e39282f4a5a@hooterville.invalid> <uc4mi0$p5e8$1@news.icm.edu.pl> <8eeb4858-78ea-40d4-b488-00362ef6a7f7@hooterville.invalid> Mime-Version: 1.0 Injection-Date: Sat, 2 Sep 2023 08:44:29 -0000 (UTC) Injection-Info: news.icm.edu.pl; posting-host="109-206-195-145.host.skynet.net.pl:109.206.195.145"; logging-data="2277578"; mail-complaints-to="usenet@news.icm.edu.pl" User-Agent: Usenapp for MacOS X-Usenapp: v1.27.1/l - Trial License Content-Type: text/plain; charset=UTF-8 Content-Transfer-Encoding: 8bit