Article View: alt.pl.fan.gopher
Article #16861Re: Dzień dobry...
From: Puck
Date: Sat, 02 Sep 2023 07:58
Date: Sat, 02 Sep 2023 07:58
305 lines
15985 bytes
15985 bytes
On 2 Sep 2023 at 01:04:53 CEST, "Arnold Ziffel" <Arnold Ziffel> wrote: >> 3:40, no proszę :D > Ja o dziwnych porach żyję :) Co wcale nie jest zdrowe. Taka zawoalowana > forma autodestrukcji. Na coś trzeba umrzeć. Przeszkadza Ci to aktywnie, czy tak tylko mówisz? > [autodestrukcja] > Można się okaleczać. Można podejmować ryzykowne zachowania. Można zadawać > sobie ból. Ale można też powoli się wyniszczać, pozbawiać się snu, > sabotować swoje relacje. Można się przepracowywać, uciekając w świat > przedmiotów. Można siedzieć do rana, wstając rano do pracy, i oglądać memy > na discordach. Można oglądać filmy z pakistańskich fabryk na yt. Chociaż, może to truizm, ale myślę, że świadomość stawia to w innej kategorii w ogóle. Znaczy, po pierwsze, to i tak lepsze od scrollowania instagrama. A wracając do tematu, nie można się samymi zdrowymi aktywnościami karmić. Pytanie, jaki jest opportunity post tego. Co faktycznie się traci. Jakie długotrwałe efekty to zachowanie powoduje, które w innym przypadku by się nie pojawiły? Bo ja lubię wikipedia surfing, czy też youtube surfing. Do rana nie, bo fizycznie bym nie wyrobił (dzieciaki powodują duży deficyt snu). > Można oglądać ten rodzaj gore, do którego normalnie nie chce się nawet zbliżać > (na chuj ja to klikałem, i nawet nie mam z kim się tym podzielić, bo > każdego to striggeruje). Reddit flashbacks. > Można czytać archiwum GG i stare rozmowy z ludźmi, których już nie ma. > I nie, nie mówię o Sandrze. Koń tę kurwę jebał we wszystkie otwory > istniejące i te nieistniejące też. Mówię ogólnie. That escalated quickly :o > 2014 rok. Mam i z 2002, ale mam wrażenie, że to była zupełnie inna osoba, > która nie miała nic wspólnego z tym, kim jestem teraz. Nie żeby ta z 2014 > miał. Ha, to stawia trochę w szerszym kontekście przeglądanie archiwów ;) > Chciałbym kiedyś odnowić kontakt z niektórymi osobami z przeszłości (znów, > nie mówię o Sandrze, gdyż koń itd.), choć wiem, że raczej nie mielibyśmy > już o czym gadać. Z Am. odnowiłem i to był błąd, popierdolona jest sto > razy bardziej niż była. Nie odpisałem jej już na ostatniego maila, bo tu > potrzeba psychiatry, egzorcysty albo rzeźnika, a nie mnie. Z D. kiedyś > próbowałem odnowić i bardzo szybko mi się przypomniało, dlaczego > zakończyłem tę znajomość za pierwszym razem. Z nią nawet krótkie > nieporozumienie dotyczące tego, czy jakaś głupia ulotka już wisiała, jak > wchodziliśmy na klatkę, czy nie, potrafiło przerodzić się w wojnę na > śmierć i życie. Taka dynamika tej relacji. This part of my life is called: relacje z niestabilnymi ludźmi. Fuck, to trzeba moderować aktywnie, IMO. Znaczy gdzieś tam może i fajnie się wspomina te maniakalne okresy, ale drugi biegun pozostawia blizny. Dla spokoju ducha -- ja np. nie mam ambicji do pokonania najwyższych szczytów świata -- warto te relacje ograniczać, a codzienność wypełnić ludźmi nudnymi, których największym problemem jest akurat wymiana pieca, rata leasingu czy konieczność przygotowania kwartalnego raportu. >> Takie casualowe grupki typu appm były lżejsze, ale im bardziej >> technicznie, tym bardziej piwnicą wiało ;> > Żeby jeszcze wiało. Mi się to kojarzyło z takim specyficznym zapachem > geeka. Niektórzy mówią na to "zapach metfizu". Nie wiem z czego to wynika, > może po prostu z braku higieny, ale jest taki specyficzny, nieprzyjemny > zapach. metfizu? czy matfizu? >> A dzisiaj to już w ogóle nie ma się czego innego spodziewać :D Like, kto >> normalny na ircu siedzi? ;> > Ja. I ty. I w sumie tyle :D My point exactly :> Ale tak jak mówiłem, tylko do następnego restartu ;D #v+ puck@narzekasz ~> uptime -p up 5 years, 21 weeks, 4 days, 3 hours, 28 minutes #v- Jeszcze kilka lat. >> Znaczy, napisałem ostatnio maila do znajomego (po 4 latach, email debt >> forgiveness day) i niby to to samo, ale w gmailu mam zwykłą, wieśniacką >> Helveticę czy innego Ariala. To nie to samo :D >> >> Tak, wiem, mógłbym sobie... Ale nie mam ;) > Ja dbam o higienę pisania :) I to co "mógłbym sobie", to sobie zrobiłem :) Ja chyba wyrosłem w większości z takiego ustawiania wszystkiego pod siebie. Wszystkie te ustawienia, skrzętnie migrowane od 2006 roku... Ostatnio zacząłem od zera. Nie wszędzie, oczywiście dotfiles ciągle trzymam na gicie. Ale w dużej mierze adaptuję się do domyślnych ustawień. Chociaż z drugiej strony dostałem teraz służbowego lapka, który po raz pierwszy w moim życiu nie jest *mój*, tylko faktycznie firmowy (poinstalowali mi tam jakieś antywirusy i inne bzdury). I nie mogę nic tam instalować. OMG, ale to bieda jest. > Jeśli chodzi o email debt... no cóż, są maile, na które już na pewno nie > odpiszę. Ostatnie w skrzynce mam z 2016 ale to tylko dlatego, że pozostałe > nieodpisane przeniosłem do archiwum (od 2002 pojedyncze były, jeden np. > dotyczył mojej matury). Niektóre mają pozostać nieodpisane. Ale EDFD to raczej pretekst do tego, żeby odezwać się tam, gdzie się chce, ale trochę głupio ;) >> Udało mi się zauważyć, że większość tego ruchu to jakieś crossy z >> flejmami. Pamiętam, że kiedyś w `pl.*`, niejako żarobliwie, ale była >> zasada, żeby nie crossować dziennikarstwa, religii i polityki, bo nic >> dobrego z tego nigdy nikomu nie przyszło. A teraz mam wrażenie, że >> większość ruchu w big 8 na tym polega. > Bo teraz już nie ma zasad. Trolle dobrze wiedzą, że nikt im nic nie zrobi. > No bo w sumie nie zrobi. Ja się nie będę bawił w przedszkolankę, żeby > banować kogoś, kto jest niezbyt dostosowany społecznie. Jakby faktycznie > wysyłał spam albo jakieś hardkorowe rzeczy, które mogłyby narazić sam > serwer, czy ogólnie utrudniał funkcjonowanie newsów, ciężko byłoby go > odfiltrować, itd. to tak, ale tak... nie mam na nikogo zgłoszeń, to widać > ludziom to pasuje. Jedno zgłoszenie dostałem, ale nie było w zgłoszonych > postach nic takiego, więc odbiłem. Ale to dobrze, bo społeczność się sama reguluje. Jak ruchu było więcej, to i zasady się pojawiały bardziej restrykcyjne. A teraz ludzie to i z nudów trolle karmią, a poza tym chyba każdy umie filtrować (skąd inaczej byłby na usenecie w 2020+?) >> No, ale już nie zawsze by default. Ja mam teraz już równie dużo grup >> na WhatsAppie i Signalu. Znaczy kameralnych, bo to się nie nadaje do >> zaproszenia 5k osób, but still. > Ale tam jest chyba tylko komunikacja synchroniczna? Ja chcę tak jak tutaj. > Siąść sobie, jak mam chwilę, odpisać z masywnym multiquote, i wysłać, nie > oczekujac odpowiedzi tu, teraz i natychmiast (i wiedząc, że nikt po > drugiej stronie też jej nie oczekuje). > > Jakbym do WhatsAppa czy Signala siadł po tygodniu to pewnie temat > zmieniłby się już z dwieście razy. Chyba że jednak inaczej to działa? No wiadomo, nie znam nikogo, kto się komunikuje asynchronicznie. Znaczy „nikogo” obviously, doh! Chyba w momencie, jak skończyły się wątkowane metody komunikacji -- nawet np. na forum, jest w temacie tylko jeden wątek, więc jeśli tylko ktoś inny bierze udział, to Twoja dyskusja zginie w gąszczu innych. Ale! Zdałem sobie sprawę, że jest jedno miejsce, które powoduje u mnie dzisiaj takie same reakcje jak komunikat o nowych wiadomościach w Outlook Expressie :D Code review. Asynchronicznie, wątkowo, często merytorycznie, tekstowo, fixed with by default. Dlatego boli mnie, jak ziomki nie potrafią dyskutować podczas review. Out of scope, zawsze tak robiliśmy, nie mam czasu -- albo najgorsze: przegadajmy f2f. OMG, ile mój obecny zespół odbija tematów z githuba na czat :-/ Co jest o tyle bardziej upierdliwe, że mam wyciszone wszelkie notyfikacje i wchodzę tam tylko jak potrzebuję, a nie jak ktoś do mnie napieprza z `@here` czy innym `@all`. :P >> A to ciekawe. Ja zapomniałem większość osób z usenetu. Nieliczne wyjątki >> to raczej przypadek, gdzie mieliśmy jakiś kontakt w innych kanałach, na >> mailu, czy na FB. > Z Usenetu zapomniałem nawet bardziej niż z FB :P Tu możesz pisać z kimś 20 > lat i nie mieć pojęcia, jak wygląda ani kim tak naprawdę jest poza > grupami. Na FB jednak widać więcej (choć nadal jest to tylko czyjaś > kreacja). Ano, awatary/zdjęcia to najlepszy wynalazek w komunikacji od czasu krojonego chleba. OE potrafił kolorować wiersze w wątkach zależnie od nadawcy (lub innych filtrów). Mój nowy czytnik też to umie. :D Pamiętam jaki to był dla mnie przełom. >> Nooo, a Wy tam faktycznie o czymś osobistym rozmawialiście na tych >> grupach? > Tak, chociaż definicja rzeczy osobistych zmieniła mi się przez te lata. > Kiedyś robiłem dramatyczny oversharing. Nikt mnie nigdy nie nauczył, gdzie > leży granica (bo i kto miałby to zrobić?), więc musiałem wyczuć ją sam. > Teraz potrafię pisać o różnych osobistych rzeczach, ale wiem, gdzie > postawić tę granicę. Na fb było podobnie. Obraz tego, co się działo w internecie wtedy (i pewnie teraz też), bez nadzoru rodzicielskiego, ani nawet najmniejszej świadomości, jest dla mnie jako rodzica przerażający dzisiaj :o Ale ten oversharing nie jest chyba unikalny dla Ciebie. Mam wrażenie, że dużo osób tam robiło, szczególnie pod przykrywką anonimowości. Pewnie nie inaczej niż nastolatki w realu w grupie swoich znajomych. Dla mnie to chyba kwestia dojrzałości. Łatwiej jest z dystansem patrzeć na to co się dzieje dookoła nas, łatwiej też opowiadać o tym bez emocji, z odpowiednią głębią. >> Ja nigdy nikogo nie poznałem na FB akurat, no ale powiedzmy na forach tak. > Na forach też :) Ale też tak naprawdę przez zloty. Nie pamiętam, czy w którymś innym wątku ten temat się pojawiał, ale widzę dużo związków z pracą zdalną teraz. Jest jakiś limit do tego jak dobrze można się poznać przez neta. Kontakt białkowy jest jednak przydatny. Każdy ma tę granicę gdzie indziej i dla niektórych stwierdzenie „jesteśmy społecznymi stworzeniami” oznacza, że muszą się oglądać 5 razy w tygodniu, a dla innych raz na miesiąc czy kwartał wystarczy. >> * skończyła się era XMPP... wtedy, albo niedługo później > Dla mnie nigdy tak naprawdę się nie zaczęła. Miałem Jabbera, ale to zawsze > było jakoś obok, nigdy nie było w centrum. To co, gg all the way? >> * poszedłem do roboty (i też stąd mialem więcej interakcji z ludźmi) > U mnie to nie miało wpływu. Tzn. były interakcje, ale nie wpłynęły na > zaniedbanie tych internetowych. Myślę, że dużo mojej twórczości z usenetu przeszło na strony i aplikacje, a potem to samo robiłem w pracy. Dlatego miało to realny efekt na mój online. > Ja żałuję tylko tego, że nikt mi nie walnął w czerep i nie zakazał > używania w Internecie nazwiska do 30 roku życia :P > > Kiedyś to wszystko było kameralne. Do głowy by mi nie przyszło, że kiedyś > każdy dookoła będzie w Internecie (jak zaczynałem to pamiętam statystykę, > która mówiła, że już 12% Polaków ma dostęp do sieci), a moje posty z > Usenetu będą do znalezienia w ciągu 10 sekund, w które wlicza się też > wyciągnięcie komórki z kieszeni. Ale faktycznie chodzi to za Tobą dzisiaj? Szczególnie, że dość mało unikalny po nazwisku jesteś :) >> Trochę traktuję to jako koszt tego wszystkiego, co się działo dookoła. >> That being said... Z perspektywy widzę jak z odrobiną empatii albo >> dystansu mógłbym wykorzystać ten czas lepiej i np. nie uprzykrzać życia >> innym (biedny zdolny, wciaż musiał znosić moje doczepki). To jest dla >> mnie cenna lekcja, bo wciąż mi się zdarza wpadać w tę pułapkę. > Z jakiegoś powodu to robiłeś (i robisz), coś ci to dawało (i daje). Znam > to. Zdolnego nękałem, bo nam Madi kazał :P Ale czemu robiłem to tak długo to nie wiem. To było po prostu niemiłe. A dzisiaj to chyba nadal jest jakieś oderwanie od tego jak większość rozumie koegzystowanie wśród innych ludzi. Przede wszystkim to, że ja rzadko kieruję się tym, co inni pomyślą. Robię to, co uważam za słuszne, a to wcale nie jest spójne z tym, co osoby dookoła mnie uważają. I pewnie ta pewność siebie i umocowanie w przekonaniu, że „prawda jest po mojej stronie” konfliktuje z rzeczywistością. :P Ale sobie analizę robię. :D >> Ale profesjonalnie to znaczy politically correct? Czy naturalnie? > [...] > Inna sprawa, że chłopaki też nie wypowiadają się na kontrowersyjne tematy. > Rozmawiamy w zasadzie tylko o pracy. Trochę szkoda, bo chciałbym ich > trochę lepiej poznać jako ludzi, a nie tylko jako współpracowników, ale to > może też być kwestia niemieckiej kultury. > [...] Wrzuć jakiś temat niemieckich reparacji albo innej polityki, może się rozkręcą ;> >> Więc jak nie miałem go przez tydzień, to było to dość lekkie przeżycie. >> Problem się pojawił, jak wyszedłem na pół dnia i wróciłem o 1AM, bo nie >> było nawet jak dać znać, że żyję ;) > No tak, to jest problem. Martwili się? Czy raczej "poszedł to wróci, za > tydzień zaczniemy się martwić"? Nie no, wiedzieli, kiedy wrócę. Dla mnie moment, w którym dzieci idą spać to taki cut-off. Jak przekroczę tę godzinę, to już nie ma większego znaczenia, czy to będzie 9PM czy 2AM. >> Hmm, moment zadumy. Scrollbar tego posta jest w jakichś 30% teraz. Chyba >> utnę to w tym miejscu i do reszty usiądę później :D 9:12, idę zobaczyć, >> czy mi zrobili review mojego pierwszego pull requesta w tym teamie :D > Zrobili? :D This. Blows. My. Mind. Wrzucam PRki a one sobie albo wiszą bez komentarza, albo są mergowane bez komentarza. Anemia dyskusyjna tego zespołu mnie przerasta! Kłócił się ktoś o CS w innym review. To im powiedziałem, że to nie na temat i przegadamy sobie ten CS niezależnie -- i tak mamy lintera, który pilnuje zasad. Więc w osobnym changesecie wprowadziłem zasadę, która by ten spór rozwiązała, fixnąłem cały codebase pod nowe zasady. I nikt się nie wypowiedział. Leżał sobie kilka dni, dostał labelkę `stale` a potem go bot zamknął. I tyle było w temacie. Jakieś merytoryczne PRki też wrzucałem, ale jeśli się ich osobiście nie pinguje, to nikt się nawet nie ruszy. Uwierzyłem w ich wysokie mniemanie o sobie na rekrutacji. Dzisiaj czar prysł. Faktycznie mają podstawy do tego, żeby się czymś tam chwalić, bo są ponadprzeciętni jeśli popatrzeć na średnią rynkową, ale -- no bullshit -- do mojego poprzedniego zespołu jeszcze im daleko, oj daleko. -- Winning popularity contests since ’85
Technical Details
Message-ID:
<ucupv0$25blo$1@news.icm.edu.pl>Path:
mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.icm.edu.pl!.POSTED.109-206-195-145.host.skynet.net.pl!not-for-mailReferences:
<u0fafd$ob7$1$strowger@news.chmurka.net> <d17c2ba5-c9c1-4cc0-b5a5-1e39282f4a5a@hooterville.invalid> <uc4bhr$ojdp$1@news.icm.edu.pl> <032d34f2-378f-482c-9421-1635294a6d69@hooterville.invalid>Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.icm.edu.pl!.POSTED.109-206-195-145.host.skynet.net.pl!not-for-mail From: Puck <puck@dx.one.pl> Newsgroups: alt.pl.fan.gopher Subject: Re: Dzień dobry... Date: Sat, 2 Sep 2023 07:58:24 -0000 (UTC) Organization: Nassau Message-ID: <ucupv0$25blo$1@news.icm.edu.pl> References: <u0fafd$ob7$1$strowger@news.chmurka.net> <d17c2ba5-c9c1-4cc0-b5a5-1e39282f4a5a@hooterville.invalid> <uc4bhr$ojdp$1@news.icm.edu.pl> <032d34f2-378f-482c-9421-1635294a6d69@hooterville.invalid> Mime-Version: 1.0 Injection-Date: Sat, 2 Sep 2023 07:58:24 -0000 (UTC) Injection-Info: news.icm.edu.pl; posting-host="109-206-195-145.host.skynet.net.pl:109.206.195.145"; logging-data="2272952"; mail-complaints-to="usenet@news.icm.edu.pl" User-Agent: Usenapp for MacOS X-Usenapp: v1.27.1/l - Trial License Content-Type: text/plain; charset=UTF-8 Content-Transfer-Encoding: 8bit