Thread View: pl.rec.fantastyka.x-files
1 messages
1 total messages
Started by Michax
Tue, 09 Oct 2007 19:04
7 seria
Author: Michax
Date: Tue, 09 Oct 2007 19:04
Date: Tue, 09 Oct 2007 19:04
198 lines
13580 bytes
13580 bytes
The Sixth Extinction 3.5/6
The Sixth Extinction II: Amor Fati 5.5
Hungry 4.5
The Goldberg Variation 5
Millennium 5
Rush 4.5
Orison 6
The Amazing Maleeni 4
Signs & Wonders 2
Sein Und Zeit 6
Closure 6
X-Cops 4.5
First Person Shooter 3
Theef 3.5
En Ami 4.5
Chimera 2
all things 4.5
Hollywood A.D. 5
Brand X 4
Fight Club 4
Je Souhaite 5.5
Requiem 6
Złoty okres XF to dla mnie sezony od 5 do 8. Nie wiem czy jest inny
serial, który tak długo trzymałby wysoki poziom. Uważam nawet, że serial
jest lepszy niż był, wiele epizodów 7 serii podobało mi się jeszcze
bardziej niż pare lat temu.
Jednym z elementów za który cenię sobie XF, a którego trudno szukać w
innych serialach jest elastyczność, różnorodność gatunkowa (i nie
dotyczy to tylko siódemki)- praktycznie co epizod to coś nowego, innego.
Sezon 1999/2000 to przede wszystkim przedłużenie zmian, które zaszły w
serialu w 6 serii, czyli jeszcze więcej humoru i jeszcze więcej
eksperymentów. Jeśli jakiekolwiek zmiany zachodziły w serialu to omijały
epizody mitologiczne, ale w przypadku tej serii postanowił Carter
zaryzykować i obok mytharców klasycznych mamy też w tej serii tak
nietypowe odcinki jak Closure (zwłaszcza część pierwsza, która
przypomina bardziej standalone, epizod w stylu Paper Hearts) czy Amor
Fati. I trzeba przyznać, że mitologia w 7 po trochę słabszych epizodach
w 6 serii ("tylko" dobrych i bardzo dobrych)wróciła do poziomu jaki
prezentowały mytharcy w 4 i 5 sezonie, czyli do najlepszych lat serialu.
Amor Fati to dla mnie jeden z najlepszych scenariuszy napisanych przez
Cartera razem z Duchovnym, kapitalnym pomysłem była inspiracja "Ostatnim
kuszeniem Chrystusa". A ostatnie 15 minut, to po prostu arcydzieło -
tzn. od sceny, w której widzimy CSMa i inwazje, a skończywszy na scenie
z M i S, absolutnie najlepszej do tej pory (w sumie czy jest jakaś
kiepska scena z tym duetem).
No a Closure to dla mnie najlepszy mytharc od czasu Redux/Redux 2. Muszę
przyznać, że epizod mnie zachwycił (zarówno dotyczy to części pierwszej
jak i drugiej), jak i po prostu wzruszył. A co do Duchovnego to według
mnie zagrał tu bardzo dobrze, nie można się do niego przyczepić. Wielu
fanów uważa, że w 7 serii gra trochę inaczej, jest zmęczony rolą. Ja nic
takiego nie zauważyłem. Może bierze się to stąd, iż jest w tej serii
kilka odcinków, w których główni bohaterowie są na drugim planie,
śledztwo jest ważniejsze od Muldera i Scully (np. Rush, Goldberg Variation).
A wracając do Closure to nie można nie wspomieć o sekwencji kończącej
2parter z niesamowitą muzą mojego ulubionego Mobiego; trudno się nie
wzruszyć w tej scenie. I jeszcze absolutnie genialne Requiem, jak dla
mnie najlepszy finał ze wszystkich sezonów. Chociaż też zaznaczam od
razu, że nie wyobrażam sobie, aby serial zakończył się w takim momencie,
nawet jeśli epizod jest idealny.
W poprzedniej serii na plan pierwszy wysunięto wątek relacji głównych
bohaterów, epizody w których w ogóle nie poruszano tego wątku były w
mniejszości.
Po kilku pierwszych odcinkach wydaje się, że siódemka podąży tą samą
drogą co seria 6 (Amor Fati, Rush, Milenium - wiadomo o jakie sceny
chodzi), ale później scenarzyści zatrzymali się z tym wątkiem w miejscu.
Odcinkiem, w którym powrócono do relacji M i S jest En Ami. Wydaje mi
się, że po prostu ekipa 1013 zastanawiała się co z tym fantem zrobić.
Z jednej strony sprawy zaszły za daleko, nie można było się cofnąć, a z
drugiej pewnie też Carter obawiał się czy ewentualna zmiana w relacjach
głównych bohaterów nie zniszczy tego co w serialu najlepsze, czyli tej
chemii (tak to się chyba fachowo nazywa)między M i S, tego czegoś co
jest tylko w tym serialu. A może powinienem napisać między aktorami,
miałem okazje oglądać ostatnio komentarz Mannersa i Spotnitza na temat
współpracy DD i GA i padło tam sporo ciekawych zdań na temat ich
współpracy (http://pl.youtube.com/watch?v=GB9EqrnAOJU).
Ciekawe, że to akurat w En Ami powrócono do wątku związku agentów, w
epizodzie, który nie wydaje się być tak ważnym i przełomowym jak inne
tej serii. Chodzi mi o zdanie, które wypowiada CSM do Scully na temat
jej relacji z Foxem. Można zaryzykować stwierdzenie, że to dzięki niemu
zmieniły się ich wzajemne relacje, pewnie to zdanie dało Scully do
myślenia. Raczej na pewno CSM nie zrobił tego dlatego, by zostać
dziadkiem:-), raczej brał pod uwagę inne cele, co wydają się potwierdzać
mytharcy 9 serii, a zwłaszcza odcinek Duchovnego (choć może się mylę,
może to jest zbyt daleko idąca interpretacja wydarzeń w serialu).
Zastanawia mnie zwłaszcza to, czy to było zamierzone przez Cartera i
spółkę czy tak po prostu wyszło i na prawdę trudno zgadnąć (choć
słyszałem też, że podobno CC planował ciąże już w 6 serii).
Ale tak czy siak, to po tym odcinku M i S są pokazywani razem w
sytuacjach prywatnych, spędzają ze sobą coraz więcej czasu poza
pracą(odcinki GA i DD, Je Souhaite).
A co do epizodu GA, to pomimo wszystko należą się dla niej brawa. Może
epizod nie jest wybitny, można przyczepić się do scenariusza (jak i do
wieku aktora, który grał Watersa, facet wygląda starzej niż Skinner, ale
trzeba też zaznaczyć, że GA jest młodsza od postaci, którą grała w
serialu o jakieś 5, 6 lat jak się nie mylę), ale nie jest też zły, po
prostu to dobra robota. Ale już w roli reżysera spisała się
pierwszorzędnie, tak samo do jej gry w tym odcinku nie można się
przyczepić. Moim zdaniem GA chciała tym epizodem uczłowieczyć swoją
postać, pokazać ją jako zwykłą kobietę, która ma zwykłe ludzkie problemy
i słabości i to jej się udało. Pokazała nam Anderson kobietę po 30-ce,
która chce zmienić coś w swoim życiu, nie chce prowadzić życia w jednym
wymiarze, gdzie liczy się tylko praca. Praca w FBI pozwala jej wypełnić
tylko część życia, ale co z resztą?
Po pracy następuje powrót do pustego domu, w którym nikt nie czeka.
I o tym jest dla mnie all things, o tęsknocie za normalnym życiem i o
tym, że Scully pragnie od Muldera czegoś więcej niż przyjaźni. W końcu
nie jest z kamienia, ma zwykłe ludzkie potrzeby.
Najwaźniejsze, że nie jest w ogóle nudno (w przeciwieństwie do np.
Chimery czy Signs and Wonders), choć niby w tym odcinku nic się nie
dzieje (a największą zagadką dla mnie nie jest wcale teaser, tylko to,
że jak odcinek leciał w tvp 6 lat temu to miał oznaczenie 'od 18 lat').
Parę lat temu w Wyborczej był artykuł m.in. o przełamywaniu róźnych
schematów przez XF, który się kończyl zdaniem, że "dzięki tak
rozbudowanej warstwie obyczajowo - psychologicznej ogląda sie Archiwum X
nie jak pogoń za potworami, kosmitami, tylko jak przeżycia dwojga
bliskich widzowi ludzi". Trudno się z tym nie zgodzić (nie pamiętam czy
tak dokładnie brzmiało to zdanie, ale sens zachowałem).
Dwa udane debiuty aktorów w 7 serii, więc nie mogło też zabraknąć
epizodu Duchovnego. I trzeba przyznać, że z wszystkich odcinków
napisanych lub wyreżyserowanych przez aktorów w tej serii, to właśnie
epizod Duchovnego jest najlepszy (choć byłby jeszcze lepszy, gdyby cały
epizod skupiono na pobycie M i S w Hollywood).
A co do duetu M-S, to są jeszcze lepsi niż we wcześniejszych latach
(dzięki tej parze da się oglądać tak przeciętne odcinki jak Theef czy
Chimera). Bardzo podoba mi sie współpraca M i S w 7 serii, niby sceny
takie jak zwykle, ale widać róźnice. To już jest inny duet niż w
poprzednich latach, oparty na innych zasadach. Podoba mi się też to jak
postać Scully cały czas się zmienia. Zgrabnie i wiarygodnie
przeprowadzony jest ten wątek w 7 serii. Już nie kwestionuje teorii
Muldera z takim zapałem jak wcześniej, widać ze waha się w swoich
poglądach a czasem to nawet pewnie najlepiej przyznała by mu racje
(bardzo wymowny jest epizod Theef, np. w koncówce jak się M spytał czy
ojciec mógł uratować córkę, Scully nic nie odpowiada, nie zaprzecza,
tylko wychodzi).
Jedynie do czego mógłbym się przyczepić w 7 serii to do standalonów
właśnie. CC i spółka (tzn. stara ekipa) odpuścili sobie tego typu
odcinki, zajęli się tylko eksperymentami, mitologią i epizodami
komediowymi (a co do komedii w 7 serii, to moim zdaniem Je Souhaite jest
najlepszym komediowym odcinkiem Gilligana, oczywiście po jego Bad
Blood). Jedyny standalone napisany przez etatowych scenarzystów serialu,
to Theef. Niestety taki sobie, choć do najgorszych to mu z pewnością
daleko. Standalony przejeli nowi scenarzyści w ekipie 1013, co niestety
nie gwarantuje dobrego poziomu. No czasem trafił się jakiś dobry
odcinek, ale też bez specjalnych rewelacji (Rush, Brand X). A nie,
zapomniałem jest jeden, który mogę bez żadnych zastrzeżeń wpisać na
listę najlepszych z najlepszych, czyli Orison. Dla mnie to najlepszy
epizod poświęcony Scully (nie licząc odcinków z GA w roli głównej z 8 i
9 serii), stawiam go zaraz za Milagro. Skrypt napisał Chip Johannessen,
jeden z najlepszych scenarzystów serialu Milenium, a który już niestety
nie napisał nic więcej dla XF. I troche to dziwne, iż po tak udanym
debiucie Carter nie zaproponował mu dalszej współpracy przy serialu
(mógłby zastąpić np. Amanna i Bella, bez nich serial nic by nie
stracił). Może jest to wynik pomimo wszystko kontrowersyjnej końcówki,
która przypomina mi trochę zakończenie filmu "Siedem" Finchera
(oczywiście zachowując odpowiednie proporcje). Jeśli pominąć wątek
religijny, walki dobra ze złem, to Scully złamała prawo, popełniła
morderstwo (Mulder miał już aresztować Pfastera, który się poddał).
Szok po prostu, brawa za odwagę dla ekipy.
Dużo do i tak wysokiego poziomu Orisona oprócz scenariusza i świetnej
gry aktorów (nie tylko Anderson, ale i Chinlundowi i Wilsonowi należą
się brawa) wnosi też reżyseria weterana serialu, czyli Roba Bowmana.
Niestety to już jego przedostatni odcinek, wyreżyserował jeszcze En Ami
i pożegnał się z ekipą serialu.
A 15 ostatnich minut, od sceny śmierci księdza, przez bójkę, aż do
sceny, w której słychać wystrzał, to po prostu arcydzieło.
No i jeszcze ta piosenka "Don't look any further" plus niesamowita,
przyprawiająca o dreszcze muza Snowa. A trzeba przyznać, że w 7 serii
dał Snow prawdziwy popis (np. utwór w scenie w restauracji w En Ami czy
muzyka w finale).
Jak już piszę o standalonach, to trzeba też wspomnieć o Milenium.
Co ciekawe większość fanów tego serialu uważa epizod ten za fatalną
pomyłkę, żart. Chyba jestem jednym z nielicznych fanów Millennium,
któremu podoba się ten odcinek. Fabuła jest dosyć prosta (wystarczyło
troje agentów, aby plan grupy nie wypalił), ale ogląda się bardzo dobrze
(i bez ostatniej sceny byłby równie dobry). Problem z tym epizodem może
polegać na tym, że to jednak nie jest finał serialu Milenium, tylko
kolejny standalone Xf, w którym akurat gościnnie wystąpił bohater innego
serialu (oczywiście Henriksen spisał się równie dobrze w crossoverze co
i w serialu). Nie ma w tym odcinku w ogóle klimatu MM (pomimo tego że
reżyserował go jeden z najlepszych w ekipie MM), jest klimat XF.
No i pomysł z zombie - jak mnie pamięć nie myli, to w MM nie było
żadnych zjawisk paranormalnych.
Ogólnie mówiąc 7, to sezon dorównujący poziomem i oryginalnością 5 i 6 i
błędem byłoby go nie ocenić równie wysoko co te serie.
Oczywiście rozumiem tych pierwszych fanów (do których się też zaliczam),
którzy przestali oglądac XF po 6, 7 serii, bo nie zaakceptowali zmian,
ale serial nie stał się przez to z pewnością gorszy.
Zresztą nie potrafię sobie wyobrazić, aby XF nie zmieniało sie, nie
ewoluowało przez 9 lat. Nawet ci fani co nie akceptują zmian jakie
zachodziły w serialu, a zwłaszcza tych w 6 i 7 serii, w końcu by sie
znudzili serialem. A dzięki tej ciągłej ewolucji Archiwum X nie traciło
nic ze swej świeżości, a serial w ogóle się nie nudzi (praktycznie co
tydzień mieliśmy zupełnie inny gatunek filmowy w serialu). Choć też
ciekawe jest, że wielu narzeka na eksperymentalno-komediową formułę
serialu w 6 i 7, a gdy w 2 (Humbug), 3 (Jose Chung's..., Clyde
Bruckman's...), 4 (Small Potatoes) czy 5 serii (PMP, Bad Blood)ekipa
pozwoliła sobie na wyjście poza schemat serialu, to większość była
zachwycona tego typu odcinkami.
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads