🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Article View: pl.rec.fantastyka.x-files
Article #47462

7 seria

#47462
From: Michax
Date: Tue, 09 Oct 2007 19:04
198 lines
13580 bytes
The Sixth Extinction 3.5/6
The Sixth Extinction II: Amor Fati 5.5
Hungry 4.5
The Goldberg Variation 5
Millennium 5	
Rush 4.5	
Orison 	6
The Amazing Maleeni 4 	
Signs & Wonders 2
Sein Und Zeit 6
Closure 6
X-Cops 4.5
First Person Shooter 3
Theef 3.5
En Ami 4.5
Chimera 2
all things 4.5
Hollywood A.D. 5
Brand X 4
Fight Club 4
Je Souhaite 5.5
Requiem 6
Złoty okres XF to dla mnie sezony od 5 do 8. Nie wiem czy jest inny 
serial, który tak długo trzymałby wysoki poziom. Uważam nawet, że serial 
jest lepszy niż był, wiele epizodów 7 serii podobało mi się jeszcze 
bardziej niż pare lat temu.
Jednym z elementów za który cenię sobie XF, a którego trudno szukać w 
innych serialach jest elastyczność, różnorodność gatunkowa (i nie 
dotyczy to tylko siódemki)- praktycznie co epizod to coś nowego, innego. 
Sezon 1999/2000 to przede wszystkim przedłużenie zmian, które zaszły w 
serialu w 6 serii, czyli jeszcze więcej humoru i jeszcze więcej 
eksperymentów. Jeśli jakiekolwiek zmiany zachodziły w serialu to omijały 
epizody mitologiczne, ale w przypadku tej serii postanowił Carter 
zaryzykować i obok mytharców klasycznych mamy też w tej serii tak 
nietypowe odcinki jak Closure (zwłaszcza część pierwsza, która 
przypomina bardziej standalone, epizod w stylu Paper Hearts) czy Amor 
Fati. I trzeba przyznać, że mitologia w 7 po trochę słabszych epizodach 
w 6 serii ("tylko" dobrych i bardzo dobrych)wróciła do poziomu jaki 
prezentowały mytharcy w 4 i 5 sezonie, czyli do najlepszych lat serialu.
Amor Fati to dla mnie jeden z najlepszych scenariuszy napisanych przez 
Cartera razem z Duchovnym, kapitalnym pomysłem była inspiracja "Ostatnim 
kuszeniem Chrystusa". A ostatnie 15 minut, to po prostu arcydzieło - 
tzn. od sceny, w której widzimy CSMa i inwazje, a skończywszy na scenie 
z M i S, absolutnie najlepszej do tej pory (w sumie czy jest jakaś 
kiepska scena z tym duetem).
No a Closure to dla mnie najlepszy mytharc od czasu Redux/Redux 2. Muszę 
przyznać, że epizod mnie zachwycił (zarówno dotyczy to części pierwszej 
jak i drugiej), jak i po prostu wzruszył. A co do Duchovnego to według 
mnie zagrał tu bardzo dobrze, nie można się do niego przyczepić. Wielu 
fanów uważa, że w 7 serii gra trochę inaczej, jest zmęczony rolą. Ja nic 
takiego nie zauważyłem. Może bierze się to stąd, iż jest w tej serii 
kilka odcinków, w których główni bohaterowie są na drugim planie, 
śledztwo jest ważniejsze od Muldera i Scully (np. Rush, Goldberg Variation).
A wracając do Closure to nie można nie wspomieć o sekwencji kończącej 
2parter z niesamowitą muzą mojego ulubionego Mobiego; trudno się nie 
wzruszyć w tej scenie. I jeszcze absolutnie genialne Requiem, jak dla 
mnie najlepszy finał ze wszystkich sezonów. Chociaż też zaznaczam od 
razu, że nie wyobrażam sobie, aby serial zakończył się w takim momencie, 
nawet jeśli epizod jest idealny.
W poprzedniej serii na plan pierwszy wysunięto wątek relacji głównych 
bohaterów, epizody w których w ogóle nie poruszano tego wątku były w 
mniejszości.
Po kilku pierwszych odcinkach wydaje się, że siódemka podąży tą samą 
drogą co seria 6 (Amor Fati, Rush, Milenium - wiadomo o jakie sceny 
chodzi), ale później scenarzyści zatrzymali się z tym wątkiem w miejscu. 
Odcinkiem, w którym powrócono do relacji M i S jest En Ami. Wydaje mi 
się, że po prostu ekipa 1013 zastanawiała się co z tym fantem zrobić.
Z jednej strony sprawy zaszły za daleko, nie można było się cofnąć, a z 
drugiej pewnie też Carter obawiał się czy ewentualna zmiana w relacjach 
głównych bohaterów nie zniszczy tego co w serialu najlepsze, czyli tej 
chemii (tak to się chyba fachowo nazywa)między M i S, tego czegoś co 
jest tylko w tym serialu. A może powinienem napisać między aktorami, 
miałem okazje oglądać ostatnio komentarz Mannersa i Spotnitza na temat 
współpracy DD i GA i padło tam sporo ciekawych zdań na temat ich 
współpracy (http://pl.youtube.com/watch?v=GB9EqrnAOJU).
Ciekawe, że to akurat w En Ami powrócono do wątku związku agentów, w 
epizodzie, który nie wydaje się być tak ważnym i przełomowym jak inne 
tej serii. Chodzi mi o zdanie, które wypowiada CSM do Scully na temat 
jej relacji z Foxem. Można zaryzykować stwierdzenie, że to dzięki niemu 
zmieniły się ich wzajemne relacje, pewnie to zdanie dało Scully do 
myślenia. Raczej na pewno CSM nie zrobił tego dlatego, by zostać 
dziadkiem:-), raczej brał pod uwagę inne cele, co wydają się potwierdzać 
mytharcy 9 serii, a zwłaszcza odcinek Duchovnego (choć może się mylę, 
może to jest zbyt daleko idąca interpretacja wydarzeń w serialu). 
Zastanawia mnie zwłaszcza to, czy to było zamierzone przez Cartera i 
spółkę czy tak po prostu wyszło i na prawdę trudno zgadnąć (choć 
słyszałem też, że podobno CC planował ciąże już w 6 serii).
Ale tak czy siak, to po tym odcinku M i S są pokazywani razem w 
sytuacjach prywatnych, spędzają ze sobą coraz więcej czasu poza 
pracą(odcinki GA i DD, Je Souhaite).
A co do epizodu GA, to pomimo wszystko należą się dla niej brawa. Może 
epizod nie jest wybitny, można przyczepić się do scenariusza (jak i do 
wieku aktora, który grał Watersa, facet wygląda starzej niż Skinner, ale 
trzeba też zaznaczyć, że GA jest młodsza od postaci, którą grała w 
serialu o jakieś 5, 6 lat jak się nie mylę), ale nie jest też zły, po 
prostu to dobra robota. Ale już w roli reżysera spisała się 
pierwszorzędnie, tak samo do jej gry w tym odcinku nie można się 
przyczepić. Moim zdaniem GA chciała tym epizodem uczłowieczyć swoją 
postać, pokazać ją jako zwykłą kobietę, która ma zwykłe ludzkie problemy 
i słabości i to jej się udało. Pokazała nam Anderson kobietę po 30-ce, 
która chce zmienić coś w swoim życiu, nie chce prowadzić życia w jednym 
wymiarze, gdzie liczy się tylko praca. Praca w FBI pozwala jej wypełnić 
tylko część życia, ale co z resztą?
Po pracy następuje powrót do pustego domu, w którym nikt nie czeka.
I o tym jest dla mnie all things, o tęsknocie za normalnym życiem i o 
tym, że Scully pragnie od Muldera czegoś więcej niż przyjaźni. W końcu 
nie jest z kamienia, ma zwykłe ludzkie potrzeby.
Najwaźniejsze, że nie jest w ogóle nudno (w przeciwieństwie do np. 
Chimery czy Signs and Wonders), choć niby w tym odcinku nic się nie 
dzieje (a największą zagadką dla mnie nie jest wcale teaser, tylko to, 
że jak odcinek leciał w tvp 6 lat temu to miał oznaczenie 'od 18 lat').
Parę lat temu w Wyborczej był artykuł m.in. o przełamywaniu róźnych 
schematów przez XF, który się kończyl zdaniem, że "dzięki tak 
rozbudowanej warstwie obyczajowo - psychologicznej ogląda sie Archiwum X 
nie jak pogoń za potworami, kosmitami, tylko jak przeżycia dwojga 
bliskich widzowi ludzi". Trudno się z tym nie zgodzić (nie pamiętam czy 
tak dokładnie brzmiało to zdanie, ale sens zachowałem).
Dwa udane debiuty aktorów w 7 serii, więc nie mogło też zabraknąć 
epizodu Duchovnego. I trzeba przyznać, że z wszystkich odcinków 
napisanych lub wyreżyserowanych przez aktorów w tej serii, to właśnie 
epizod Duchovnego jest najlepszy (choć byłby jeszcze lepszy, gdyby cały 
epizod skupiono na pobycie M i S w Hollywood).
A co do duetu M-S, to są jeszcze lepsi niż we wcześniejszych latach 
(dzięki tej parze da się oglądać tak przeciętne odcinki jak Theef czy 
Chimera). Bardzo podoba mi sie współpraca M i S w 7 serii, niby sceny 
takie jak zwykle, ale widać róźnice. To już jest inny duet niż w 
poprzednich latach, oparty na innych zasadach. Podoba mi się też to jak 
postać Scully cały czas się zmienia. Zgrabnie i wiarygodnie 
przeprowadzony jest ten wątek w 7 serii. Już nie kwestionuje teorii 
Muldera z takim zapałem jak wcześniej, widać ze waha się w swoich 
poglądach a czasem to nawet pewnie najlepiej przyznała by mu racje 
(bardzo wymowny jest epizod Theef, np. w koncówce jak się M spytał czy 
ojciec mógł uratować córkę, Scully nic nie odpowiada, nie zaprzecza, 
tylko wychodzi).
Jedynie do czego mógłbym się przyczepić w 7 serii to do standalonów 
właśnie. CC i spółka (tzn. stara ekipa) odpuścili sobie tego typu 
odcinki, zajęli się tylko eksperymentami, mitologią i epizodami 
komediowymi (a co do komedii w 7 serii, to moim zdaniem Je Souhaite jest 
najlepszym komediowym odcinkiem Gilligana, oczywiście po jego Bad 
Blood). Jedyny standalone napisany przez etatowych scenarzystów serialu, 
to Theef. Niestety taki sobie, choć do najgorszych to mu z pewnością 
daleko. Standalony przejeli nowi scenarzyści w ekipie 1013, co niestety 
nie gwarantuje dobrego poziomu. No czasem trafił się jakiś dobry 
odcinek, ale też bez specjalnych rewelacji (Rush, Brand X). A nie, 
zapomniałem jest jeden, który mogę bez żadnych zastrzeżeń wpisać na 
listę najlepszych z najlepszych, czyli Orison. Dla mnie to najlepszy 
epizod poświęcony Scully (nie licząc odcinków z GA w roli głównej z 8 i 
9 serii), stawiam go zaraz za Milagro. Skrypt napisał Chip Johannessen, 
jeden z najlepszych scenarzystów serialu Milenium, a który już niestety 
nie napisał nic więcej dla XF. I troche to dziwne, iż po tak udanym 
debiucie Carter nie zaproponował mu dalszej współpracy przy serialu 
(mógłby zastąpić np. Amanna i Bella, bez nich serial nic by nie 
stracił). Może jest to wynik pomimo wszystko kontrowersyjnej końcówki, 
która przypomina mi trochę zakończenie filmu "Siedem" Finchera 
(oczywiście zachowując odpowiednie proporcje). Jeśli pominąć wątek 
religijny, walki dobra ze złem, to Scully złamała prawo, popełniła 
morderstwo (Mulder miał już aresztować Pfastera, który się poddał).
Szok po prostu, brawa za odwagę dla ekipy.
Dużo do i tak wysokiego poziomu Orisona oprócz scenariusza i świetnej 
gry aktorów (nie tylko Anderson, ale i Chinlundowi i Wilsonowi należą 
się brawa) wnosi też reżyseria weterana serialu, czyli Roba Bowmana. 
Niestety to już jego przedostatni odcinek, wyreżyserował jeszcze En Ami 
i pożegnał się z ekipą serialu.
A 15 ostatnich minut, od sceny śmierci księdza, przez bójkę, aż do 
sceny, w której słychać wystrzał, to po prostu arcydzieło.
No i jeszcze ta piosenka "Don't look any further" plus niesamowita, 
przyprawiająca o dreszcze muza Snowa. A trzeba przyznać, że w 7 serii 
dał Snow prawdziwy popis (np. utwór w scenie w restauracji w En Ami czy 
muzyka w finale).
Jak już piszę o standalonach, to trzeba też wspomnieć o Milenium.
Co ciekawe większość fanów tego serialu uważa epizod ten za fatalną 
pomyłkę, żart. Chyba jestem jednym z nielicznych fanów Millennium, 
któremu podoba się ten odcinek. Fabuła jest dosyć prosta (wystarczyło 
troje agentów, aby plan grupy nie wypalił), ale ogląda się bardzo dobrze 
(i bez ostatniej sceny byłby równie dobry). Problem z tym epizodem może 
polegać na tym, że to jednak nie jest finał serialu Milenium, tylko 
kolejny standalone Xf, w którym akurat gościnnie wystąpił bohater innego 
serialu (oczywiście Henriksen spisał się równie dobrze w crossoverze co 
i w serialu). Nie ma w tym odcinku w ogóle klimatu MM (pomimo tego że 
reżyserował go jeden z najlepszych w ekipie MM), jest klimat XF.
No i pomysł z zombie - jak mnie pamięć nie myli, to w MM nie było 
żadnych zjawisk paranormalnych.
Ogólnie mówiąc 7, to sezon dorównujący poziomem i oryginalnością 5 i 6 i 
błędem byłoby go nie ocenić równie wysoko co te serie.
Oczywiście rozumiem tych pierwszych fanów (do których się też zaliczam), 
którzy przestali oglądac XF po 6, 7 serii, bo  nie zaakceptowali zmian, 
ale serial nie stał się przez to z pewnością gorszy.
Zresztą nie potrafię sobie wyobrazić, aby XF nie zmieniało sie, nie 
ewoluowało przez 9 lat. Nawet ci fani co nie akceptują zmian jakie 
zachodziły w serialu, a zwłaszcza tych w 6 i 7 serii, w końcu by sie 
znudzili serialem. A dzięki tej ciągłej ewolucji Archiwum X nie traciło 
nic ze swej świeżości, a serial w ogóle się nie nudzi (praktycznie co 
tydzień mieliśmy zupełnie inny gatunek filmowy w serialu). Choć też 
ciekawe jest, że wielu narzeka na eksperymentalno-komediową formułę 
serialu w 6 i 7, a gdy w 2 (Humbug), 3 (Jose Chung's..., Clyde 
Bruckman's...), 4 (Small Potatoes) czy 5 serii (PMP, Bad Blood)ekipa 
pozwoliła sobie na wyjście poza schemat serialu, to większość była 
zachwycona tego typu odcinkami.
Technical Details
Message-ID: <fegjbi$qpp$1@news.onet.pl>
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.rmf.pl!agh.edu.pl!news.agh.edu.pl!news.onet.pl!not-for-mail

Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.rmf.pl!agh.edu.pl!news.agh.edu.pl!news.onet.pl!not-for-mail
From: Michax <michax@o2.pl>
Newsgroups: pl.rec.fantastyka.x-files
Subject: 7 seria
Date: Tue, 09 Oct 2007 21:04:17 +0200
Organization: Onet.pl
Lines: 207
Message-ID: <fegjbi$qpp$1@news.onet.pl>
Reply-To: michax@o2.pl
NNTP-Posting-Host: 88-199-251-170.tktelekom.pl
Mime-Version: 1.0
X-Trace: news.onet.pl 1191956659 27449 88.199.251.170 (9 Oct 2007 19:04:19 GMT)
X-Complaints-To: usenet@news.onet.pl
NNTP-Posting-Date: Tue, 9 Oct 2007 19:04:19 +0000 (UTC)
X-Sender: fw731uPrW8Jf81tUBnzzuA==
User-Agent: Thunderbird 2.0.0.6 (Windows/20070728)
Content-Type: text/plain; charset=UTF-8
Content-Transfer-Encoding: 8bit