Thread View: pl.rec.fantastyka.starwars
9 messages
9 total messages
Started by Smok Eustachy
Tue, 14 Feb 2017 00:33
Przestrzenne problemy Gwiezdnych Wojen
Author: Smok Eustachy
Date: Tue, 14 Feb 2017 00:33
Date: Tue, 14 Feb 2017 00:33
72 lines
5020 bytes
5020 bytes
Niech wzór na powierzchnie sfery będzie taki: 4PIr[kwadrat] czyli 4 razy PI razy promień do potęgi 2. I niech sfera będzie powierzchnią blokady planety mniej - więcej wielkości Ziemi, czyli dla uproszczenia rachunków 6000 km. Niech jeden gwiezdny krążownik zajmuje kwadrat 10x10km o powierzchni 100 km kwadratowych. Wtedy: promień (r) do kwadratu wynosi 6000 x 6000 = 36000000 kilometrów kwadratowych PI niech równa się 3,14 4=4 I wtedy: 4x3,14=12,56 12,56 x 36000000 = 452160000 Mamy powierzchnię 452160000 km kwadratowych Jeden krążownik zajmuje powierzchnię 100 km czyli do zablokowania planety potrzebujemy 452160000/100 czyli: 4521600 krążowników. Cztery i pół miliona. Mylę się? Dlaczego o tym piszę? Gdyż w Zemście Sithów są owe gwiezdne okręty upakowane gęściej nawet niż co 10 kilosów. Na kupie wszystko siedzi. Ile tego musiało być? We Mrocznym Widmie zaś mamy blokadę tylko na równiku i niejasne jest postępowanie miejscowych, którzy łatwo mogli odlecieć lecąc wzdłuż osi obrotu. Ale widocznie świadomość istnienia 3 wymiarów okazała się niedostateczna. Mówiąc krótko mamy tu przejaw impotencji twórczej autorów, połączoną z impotencją poznawczą. Gwiezdne Wojny (zwane dalej Nową Nadzieją) były przełomowym filmem w historii kina z uwagi na efekty specjalne raz ale i samą historię dwa. Przetworzenie tradycyjnych toposów kulturowych, dodanie różnych motywów itp stworzyło fabułę, którą naród chciał oglądać. Potem podobny zabieg udał się w Matrixie. Film miał plusy i rozliczne minusy traktujemy wciąż jako ciekawostki. Np. funkcjonariusze Imperium puszczający wolno szalupę ratunkową z robotami urągają elementarnej inteligencji widza. Atak na Gwiazdę Śmierci wszedł do kanonu kina, mimo że nie ma żadnej przyczyny dla lotu w tym całym tunelu. Miałem nadzieję, że w następnych filmach będzie lepiej. Nie jest: "Nowa Nadzieja", rok 1977, sekwencja początkowa: jeden statek kosmiczny ucieka przed drugim. Poruszają się, z niewielką względną prędkością, ale zawsze. Prostoliniowo, bez uników, bez manewrów. Niemniej jednak. "Łotr 1", rok 2016: nie poruszają się w ogóle. Flota wynurza się z czasoprzestrzeni i potem już nie przesuwa się. Chyba nawet nie strzela. Rola gwiezdnych okrętów ogranicza się do posiadania osłon, które są niszczone. I gapią się jeden na drugiego. Walczą myśliwce, poruszające się stadami. Skuteczny zasięg broni pokładowej mają mniejszy niż drugowojenne samoloty bojowe. W Nowej Nadziei było jeszcze jakieś wyczucie odległości. Sokół Millenium miał lecieć na Alderaan jakiś czas, miał jakieś koje itp. Tutaj przemierzają galaktykę jakimiś promami, nie jedząc, nie śpiąc, ubikacji też nie ma. Ile czasu można tak lecieć? Czy w ogóle są tam miejsca odległe oraz bliższe? Jakiś teoretyczny model działania tej całej hiperprzestrzeni powinien być a nie ma. Podobnie nie są w stanie rozpisać dynamicznie walk w przestrzeni kosmicznej. Jeśli umieścimy obok siebie wrogie eskadry w odległości ok. 20 km. to przy prędkości 50 km/h albo się miną, albo zaczną oddalać, słowem muszą manewrować. Nie umieją tego rozpisać. Cofnijmy się do czasów Pierwszej Wojny Światowej, kiedy to dochodziło do starć wrogich eskadr krążowników liniowych admirałów Beatty i Hippera. Poszukajcie sobie mapek i popatrzcie, jak dynamiczne były to starcia przy prędkościach okrętów rzędu 40 kilometrów na godzinę. A tu co? Mówiąc szczerze nie da się tego oglądać. Teoretycznie odległość skutecznego strzału z lasera to minimum 50 000 (słownie: pięćdziesiąt tysięcy) kilometrów. Nie trzeba tu brać żadnych poprawek i z prowadzeniem ognia poradziłby sobie dowolny telefon komórkowy. Ale niech będzie, że 10 000 kilometrów.
Re: Przestrzenne problemy Gwiezdnych Wojen
Author: Goomich
Date: Tue, 14 Feb 2017 18:19
Date: Tue, 14 Feb 2017 18:19
28 lines
2493 bytes
2493 bytes
W dniu wtorek, 14 lutego 2017 01:33:35 UTC+1 użytkownik Smok Eustachy napisał: > Dlaczego o tym piszę? Gdyż w Zemście Sithów są owe gwiezdne okręty > upakowane gęściej nawet niż co 10 kilosów. Na kupie wszystko siedzi. Ile > tego musiało być? Ale w Zemście nikt nikogo nie blokował. Tu (http://imgur.com/a/23uuw) jest napisane, że roboty wjechały klonom na bazę, żeby porwać flagę i właśnie się szykują do powrotu do własnej. > Skuteczny zasięg broni pokładowej mają mniejszy niż > drugowojenne samoloty bojowe. Bo to jest bajka o drugowojennych samolotach bojowych. > Jakiś teoretyczny model działania tej całej hiperprzestrzeni powinien > być a nie ma. To nie jest Star Trek. > Teoretycznie odległość > skutecznego strzału z lasera to minimum 50 000 (słownie: pięćdziesiąt > tysięcy) kilometrów. Nie trzeba tu brać żadnych poprawek i z > prowadzeniem ognia poradziłby sobie dowolny telefon komórkowy. Ale niech > będzie, że 10 000 kilometrów. Na początku pisałeś, że 100km.
Przestrzenne problemy Gwiezdnych Wojen
Author: GRTH
Date: Mon, 20 Feb 2017 21:11
Date: Mon, 20 Feb 2017 21:11
5 lines
2049 bytes
2049 bytes
Przede wszystkim do zablokowania planety wielkości np. Tattooine wystarczą dwa krążowniki klasy SSD. Dlaczego? Każdy z nich posiada uzbrojenie mogące skutecznie razić na odległość równą długości połowy promienia okręgu orbity. Nie pytaj dlaczego, kiedyś lecą z kontrabandą od Skull d'Hutta omal nie wpadłem na korwetę patrolującą okolice ciemnej strony Guermessy. Musieli zgłosić to do dowództwa bo za chwilę dostaliśmy sygnał o namierzaniu i tuż przed dziobem przeleciała wiązka wystrzelona z SSD. Nie czekając na druga skoczyliśmy w hiperprzestrzen lądując w środku mgławica w odległym kwadrancie, ale to historia na inną opowieść. W każdym razie fizyka fizyką a jak pierdyknie z niszczyciela to gacie pełne. Kadet W potwierdzi, siedział w ładowni, gacie miał brązowe. -- GRTH
Re: Przestrzenne problemy Gwiezdnych Wojen
Author: Nifhelm
Date: Mon, 20 Feb 2017 22:48
Date: Mon, 20 Feb 2017 22:48
12 lines
2175 bytes
2175 bytes
W dniu 20.02.2017 o 22:11, GRTH pisze: > Przede wszystkim do zablokowania planety wielkości np. Tattooine wystarczą dwa krążowniki klasy SSD. Dlaczego? Każdy z nich posiada uzbrojenie mogące skutecznie razić na odległość równą długości połowy promienia okręgu orbity. Nie pytaj dlaczego, kiedyś lecą z kontrabandą od Skull d'Hutta omal nie wpadłem na korwetę patrolującą okolice ciemnej strony Guermessy. Musieli zgłosić to do dowództwa bo za chwilę dostaliśmy sygnał o namierzaniu i tuż przed dziobem przeleciała wiązka wystrzelona z SSD. Nie czekając na druga skoczyliśmy w hiperprzestrzen lądując w środku mgławica w odległym kwadrancie, ale to historia na inną opowieść. W każdym razie fizyka fizyką a jak pierdyknie z niszczyciela to gacie pełne. Kadet W potwierdzi, siedział w ładowni, gacie miał brązowe. > > > -- > GRTH > E... tam.Imperialna propaganda. Tylko to im zostało :)... Zreszta ile takich SSD w czasach świetności Imperium pałętało się po galaktyce? I konia roboczego ISD zwykły młotkogłowy wykańcza ;)... Komandor Nifhelm, który żadnych Impów się nie boi ;)
Re: Przestrzenne problemy Gwiezdnych Wojen
Author: GRTH
Date: Tue, 21 Feb 2017 09:22
Date: Tue, 21 Feb 2017 09:22
2 lines
2151 bytes
2151 bytes
Spotkałem kiedyś przemytnika który zarzekał się że dwie palety bomb jonowych transportowanych na planetę Hoth (po cholerę komuś bomby w środku śnieżnej zamieci?) miały trafić do niejakiego Komandora Nifhelma. Co prawda powiedział to dopiero gdy smród z paszczy Sarlacca odebrał mu na chwilę przytomność ale to szczegół w tej opowieści bo wiadomo że raczej nie kłamał w obliczu niechybnej śmierci. Sprzedałem te bomby potem z zyskiem Bothanom gdy wybierali się na jakąś misję o której nie chcieli opowiadać. Zreszta żaden nie wrócił wiec może tylko ściemniali i uciekli gdzieś na zewnętrzne rubieże gdzie taki towar wart jest stokroć więcej. Rozpisałem się. Podobno spierniczaliście w podskokach z tej lodowej grudy Komandorze, n'est pas?
Re: Przestrzenne problemy Gwiezdnych Wojen
Author: Vulture
Date: Tue, 21 Feb 2017 13:30
Date: Tue, 21 Feb 2017 13:30
26 lines
1730 bytes
1730 bytes
Ojej, jakież problemy masz... Problemy z fizyką w wymyślonej galaktyce :). Przecież od razu widać, że takie rzeczy jak fizyka tam nie obowiązują np.: Promień lasera to światło - nie wydaje dźwieków. Na dodatek w próżni dźwięk się nie rozchodzi. Skąd więc te wszystkie "ziuu..."/"zfffft..."/"dziabąg" gdy się naparzają :) ? No i te wszystkie TIE Fightery czy Interceptory, z miejsca po dźwięku można rozpoznać co leci :), w odróznieniu od np. X-wingów, które też dźwięczą podczas lotu w próżni, ale kompletnie inaczej. Plus huczne eksplozje (w tym dwóch DS). No, ale gdyby to miało być realne to byłyby to w połowie filmy nieme, he, he. (heh, właśnie wyobraziłem sobie tabliczki jak z niemych filmów z napisami typu PIF-PAF!) -- Vulture/Element12939
Re: Przestrzenne problemy Gwiezdnych Wojen
Author: Nifhelm
Date: Wed, 22 Feb 2017 19:45
Date: Wed, 22 Feb 2017 19:45
14 lines
2501 bytes
2501 bytes
W dniu 21.02.2017 o 10:22, GRTH pisze: > Spotkałem kiedyś przemytnika który zarzekał się że dwie palety bomb jonowych transportowanych na planetę Hoth (po cholerę komuś bomby w środku śnieżnej zamieci?) miały trafić do niejakiego Komandora Nifhelma. Co prawda powiedział to dopiero gdy smród z paszczy Sarlacca odebrał mu na chwilę przytomność ale to szczegół w tej opowieści bo wiadomo że raczej nie kłamał w obliczu niechybnej śmierci. Sprzedałem te bomby potem z zyskiem Bothanom gdy wybierali się na jakąś misję o której nie chcieli opowiadać. Zreszta żaden nie wrócił wiec może tylko ściemniali i uciekli gdzieś na zewnętrzne rubieże gdzie taki towar wart jest stokroć więcej. > Rozpisałem się. Podobno spierniczaliście w podskokach z tej lodowej grudy Komandorze, n'est pas? > Nie muszę się bać walca drogowego, żeby nie urządzać sobie drzemki na trasie jego przejazdu. Zresztą na Hoth mnie nie było. Gdzie ja bym tam mojego FW zaparkował? W jaskini Wampy ;)? I nie myl taktycznego odwrotu na z góry upatrzone pozycje ze spierniczaniem w podskokach. No chyba, że chodzi o (pod)skok w nadprzestrzeń ;). Zakopany pod stertą części zamiennych Nifhelm.
Re: Przestrzenne problemy Gwiezdnych Wojen
Author: DIM10
Date: Sat, 25 Feb 2017 17:14
Date: Sat, 25 Feb 2017 17:14
12 lines
1367 bytes
1367 bytes
W dniu 2017-02-14 o 01:33, Smok Eustachy pisze:
> [ciach fizyczne i startrekowe rozważania]
Ale jakbyś nie zauważył, na początku każdego epizodu jest "Dawno, dawno
temu w odległej galaktyce..." jak w jakiejś typowej baśni...
--
---- V-wing "Sentinel" z R4-X1 #eX1 ----
<< DIM10 ::: [D].emon-[I].n-[M].achine ver.[10].0 >>
<< Rycerz Jedi i Dowódca "eXtreme sQuadron" >>
-=- May The Force Direct You, always -=-
Re: Przestrzenne problemy Gwiezdnych Wojen
Author: Smok Eustachy
Date: Mon, 27 Feb 2017 00:28
Date: Mon, 27 Feb 2017 00:28
13 lines
1443 bytes
1443 bytes
W dniu 25.02.2017 o 18:14, DIM10 pisze: > W dniu 2017-02-14 o 01:33, Smok Eustachy pisze: > >> [ciach fizyczne i startrekowe rozważania] > > Ale jakbyś nie zauważył, na początku każdego epizodu jest "Dawno, dawno > temu w odległej galaktyce..." jak w jakiejś typowej baśni... > I w baśniach jakoś się to trzyma do kupy. "Narzeczony księżniczki" "Willow" "Zaklęta w sokoła" nawet "Ostatni Smok"
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads