Thread View: pl.rec.fantastyka.sf-f
1 messages
1 total messages
Started by Joanna Czaplinska
Wed, 06 May 1998 17:30
polemika
Author: Joanna Czaplinska
Date: Wed, 06 May 1998 17:30
Date: Wed, 06 May 1998 17:30
54 lines
3903 bytes
3903 bytes
Zalaczam polimike z artykulem, ktory ykazal sie w majowej NF. Polemike wyslalam tez do redakcji, ale kto wie, czy racza opublikowac. Zaznaczam, ze to, co ponizej, przeznaczone jest raczej dla osob siedzacych troche w teorii SF. O moich odczuciach w trakcie czytania srtykulu p. Dabrowskiej i pisania polemiki zamilcze. Joanna Fantastyka a realizm magiczny, czyli smutne skutki nieczytania ksi¹¿ek W artykule Joanny D¹browskiej Fantastyka a realizm magiczny (NF 1998 nr 5) ze sporym zdumieniem przeczyta³am nastêpuj¹ce stwierdzenie: Jeden ze znanych filologów, Andrzej Zgorzelski, w ksi¹¿ce Fantastyka. Utopia. Science fiction (pisowniê tytu³u ksi¹¿ki cytujê w poprawnej wersji) stworzy³ definicjê wyjaniaj¹c¹ jego zdaniem istotê fantastyki. Terminem tym okrela opozycjê rzeczywistoci empirycznej, przedstawionej w sposób ustalony konwencj¹ (np. w formie powieci realistycznej, dialogu platoñskiego itd.) i prze³amuj¹cych j¹ elementów nowych. Odczucie fantastycznoci to zdziwienie i zaskoczenie czytelnika po zburzeniu porz¹dku, do którego by³ przyzwyczajony. Koniec cytatu. Niby wszystko trzyma siê kupy z wyj¹tkiem jednego - autorka przytaczaj¹c definicjê A. Zgorzelskiego najwyraniej nigdy nie mia³a w rêku ksi¹¿ki, z której definicja owa ponoæ pochodzi, a jeli nawet, nie posunê³a siê dalej ni¿ do przeczytania jej tytu³u. Z tego te¿ wynika nastêpne, bardzo niefortunne, a przede wszystkim wypaczaj¹ce rozwa¿ania Zgorzelskiego zdanie z artyku³u p. D¹browskiej: Oczywicie nietrudno zauwa¿yæ, jak wiele w tak rozumianej definicji zale¿y od czytelnika. Wiarygodnoæ wiata przedstawionego wykreowanego przez pisarza mia³aby wiêc zgodnie z tak¹ definicj¹ zale¿eæ od wiedzy, dowiadczeñ czytelniczych tudzie¿ dobrego (lub z³ego humoru) czytelnika. Zbyt wysoko ceniê sobie opracowanie Andrzeja Zgorzelskiego, by czytaj¹c takie bzdurne rozwa¿ania, wynikaj¹ce z lenistwa i niechêci siêgniêcia po ksi¹¿kê, któr¹ siê cytuje, nie zaprotestowaæ. Zgorzelski wyranie pisze: Pojawienie siê fantastyki w utworze - to prze³amanie ustalonych wczeniej w tekcie praw wiata przedstawionego. wiata przedstawionego, a nie empirycznego, czyli tego, w którym ¿yj¹ autor i czytelnik . ¯eby by³o mieszniej, dla osób, które maj¹ trudnoci ze zrozumieniem, co oznacza termin wiat przedstawiony, Zgorzelski podaje kilka przyk³adów, na czym owo prze³amanie praw polega - na tym mianowicie, ¿e to nie czytelnik, lecz bohater lub narrator utworu jest zaskoczony wydarzeniami, które naruszaj¹ jego porz¹dek wiata. Element tak pojêtej fantastycznoci wystêpowa³ we wczesnej fantastyce naukowej (np. u Wellsa), ale i w nowszej odnaleæ go mo¿na choæby w znanym opowiadaniu Asimova Nightfall - nie jest fantastyczny wiat planety Kalgasz, owietlanej przez szeæ s³oñc, element fantastyczny pojawia siê w nim, gdy s³oñca te gasn¹ i pojawia siê nieznana - i przera¿aj¹ca dla mieszkañców planety - ciemnoæ. S¹dzê, i¿ niewielu mi³oników SF przebrnie przez opracowanie Andrzeja Zgorzelskiego, które przeznaczone jest dla doæ obeznanych w terminologii literaturoznawczej filologów, tym bardziej wiêc mnie boli, ¿e osoba, która postanowi³a powiêciæ siê krytyce tego gatunku, myli podstawowe pojêcia i definicje. Joanna Czapliñska
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads