🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: pl.misc.telefonia
39 messages
39 total messages Started by Ircys Sat, 21 Jul 2018 09:22
Poczta, telegraf i telefon w dawnym Wrocławiu
#241879
Author: Ircys
Date: Sat, 21 Jul 2018 09:22
5 lines
1448 bytes
http://www.gazetawroclawska.pl/archiwum/a/poczta-telegraf-i-telefon-we-wroclawiu-pamietacie-zdjecia,13355862/

Więcej w tym poczty niż telefonu, ale warto powspominać.

Ircys
Re: Poczta, telegraf i telefon w dawnym Wrocławiu
#241880
Author: Adam
Date: Sat, 21 Jul 2018 09:46
14 lines
1366 bytes
W dniu 2018-07-21 o 11:22, Ircys pisze:
> http://www.gazetawroclawska.pl/archiwum/a/poczta-telegraf-i-telefon-we-wroclawiu-pamietacie-zdjecia,13355862/
> 
> Więcej w tym poczty niż telefonu, ale warto powspominać.
> 

Paczki, jakie by nie były, to obowiązkowo musiały być sznurowane :(
Nawet te w grubych, transportowych kartonach.


-- 
Pozdrawiam.

Adam
Re: Poczta, telegraf i telefon w dawnym Wrocławiu
#241909
Author: J.F.
Date: Sat, 21 Jul 2018 12:54
9 lines
1435 bytes
Dnia Sat, 21 Jul 2018 02:22:38 -0700 (PDT), Ircys napisał(a):
> http://www.gazetawroclawska.pl/archiwum/a/poczta-telegraf-i-telefon-we-wroclawiu-pamietacie-zdjecia,13355862/
> Więcej w tym poczty niż telefonu, ale warto powspominać.

Tych budek z pierwszego zdjecia to nie pamietam.
Ktory to rok ? I co za miejsce ?
Blacha, czy laminat ?

J.
Re: Poczta, telegraf i telefon w dawnym Wrocławiu
#241910
Author: Ircys
Date: Sat, 21 Jul 2018 15:15
13 lines
2188 bytes
W dniu sobota, 21 lipca 2018 14:54:06 UTC+2 użytkownik J.F. napisał:
> Dnia Sat, 21 Jul 2018 02:22:38 -0700 (PDT), Ircys napisał(a):
> > http://www.gazetawroclawska.pl/archiwum/a/poczta-telegraf-i-telefon-we-wroclawiu-pamietacie-zdjecia,13355862/
> > Więcej w tym poczty niż telefonu, ale warto powspominać.
> 
> Tych budek z pierwszego zdjecia to nie pamietam.
> Ktory to rok ? I co za miejsce ?
> Blacha, czy laminat ?

Dla mnie to też egzotyka, której ja w ogóle nie kojarzę.
Patrząc na to zdjęcie, to wręcz zastanawiałem się, czy to w ogóle .pl, a raczej .prl :), czy to nie przypadkiem jakaś zagranica...

Ircys
Re: Poczta, telegraf i telefon w dawnym Wrocławiu
#241911
Author: J.F.
Date: Sat, 21 Jul 2018 15:39
24 lines
2183 bytes
Dnia Sat, 21 Jul 2018 08:15:14 -0700 (PDT), Ircys napisał(a):
> W dniu sobota, 21 lipca 2018 14:54:06 UTC+2 użytkownik J.F. napisał:
>> Dnia Sat, 21 Jul 2018 02:22:38 -0700 (PDT), Ircys napisał(a):
>>> http://www.gazetawroclawska.pl/archiwum/a/poczta-telegraf-i-telefon-we-wroclawiu-pamietacie-zdjecia,13355862/
>>> Więcej w tym poczty niż telefonu, ale warto powspominać.
>> 
>> Tych budek z pierwszego zdjecia to nie pamietam.
>> Ktory to rok ? I co za miejsce ?
>> Blacha, czy laminat ?
> 
> Dla mnie to też egzotyka, której ja w ogóle nie kojarzę.
> Patrząc na to zdjęcie, to wręcz zastanawiałem się, czy to w ogóle .pl, a raczej .prl :), 
> czy to nie przypadkiem jakaś zagranica...

Raczej P[R]L.
Czcionka troche dziwna, ale gdzie jeszcze bylaby taka kolejka do
budek? :-)

J.

https://dolny-slask.org.pl/6293681,foto.html
https://dolny-slask.org.pl/6293721,foto.html

https://dolny-slask.org.pl/6293667,Wroclaw,Budki_automaty_telefoniczne_Wroclaw.html
Re: Poczta, telegraf i telefon w dawnym Wrocławiu
#241914
Author: PiotRek
Date: Sat, 21 Jul 2018 21:14
9 lines
1605 bytes
W dniu 2018-07-21 o 11:22, Ircys pisze:
> http://www.gazetawroclawska.pl/archiwum/a/poczta-telegraf-i-telefon-we-wroclawiu-pamietacie-zdjecia,13355862/
> 
> Więcej w tym poczty niż telefonu, ale warto powspominać.

Poczta też ciekawa. Dzięki! :)

-- 
P.
Re: Poczta, telegraf i telefon w dawnym Wrocławiu
#241915
Author: Piotr C.
Date: Sun, 22 Jul 2018 21:46
10 lines
1406 bytes
On Sat, 21 Jul 2018 02:22:38 -0700 (PDT)
Ircys <ircys@post.pl> wrote:

> http://www.gazetawroclawska.pl/archiwum/a/poczta-telegraf-i-telefon-we-wroclawiu-pamietacie-zdjecia,13355862/
> 
> Więcej w tym poczty niż telefonu, ale warto powspominać.

Dzięki! Znalazłeś właśnie chyba jedyne zdjęcie niebieskiego urmeta "na mieście" - żadnego innego nie udało mi się znaleźć. Było coś tam z daleka ale ledwo widać. Planuję zrobić własne "stare-nowe" fotki, ale jeszcze poluję na półkabinę. Też trudna sprawa.

P.
Re: Poczta, telegraf i telefon w dawnym Wrocławiu
#241881
Author: Marek
Date: Mon, 23 Jul 2018 14:35
7 lines
1434 bytes
On Sat, 21 Jul 2018 11:46:36 +0200, Adam <a.g@poczta.onet.pl> wrote:
> Paczki, jakie by nie były, to obowiązkowo musiały być sznurowane :(

No właśnie - po co?

-- 
Marek
Re: Poczta, telegraf i telefon w dawnym Wrocławiu
#241882
Author: PiotRek
Date: Mon, 23 Jul 2018 19:12
10 lines
1498 bytes
W dniu 2018-07-23 o 16:35, Marek pisze:
> On Sat, 21 Jul 2018 11:46:36 +0200, Adam <a.g@poczta.onet.pl> wrote:
>> Paczki, jakie by nie były, to obowiązkowo musiały być sznurowane :(
> 
> No właśnie - po co?

Strzelam - bo pracownik mógł chwycić taką paczkę jedną ręką (za sznurek)?

-- 
P.
Re: Poczta, telegraf i telefon w dawnym Wrocławiu
#241884
Author: Tomasz Śląski
Date: Mon, 23 Jul 2018 19:53
12 lines
1487 bytes
W dniu 23.07.2018 o 16:35, Marek pisze:
> On Sat, 21 Jul 2018 11:46:36 +0200, Adam <a.g@poczta.onet.pl> wrote:
>> Paczki, jakie by nie były, to obowiązkowo musiały być sznurowane :(
> 
> No właśnie - po co?

Dodatkowo musiały być zawinięte w papier, a potem osznurowane. Majaczy 
mi się, że bardzo dawno temu lakowano miejsce związania sznurka. Żeby 
'nie było śladu otwierania'???

-- 
Ślązak
Re: Poczta, telegraf i telefon w dawnym Wrocławiu
#241916
Author: Tomasz Śląski
Date: Mon, 23 Jul 2018 20:00
13 lines
1637 bytes
W dniu 22.07.2018 o 23:46, Piotr C. pisze:

> Dzięki! Znalazłeś właśnie chyba jedyne zdjęcie niebieskiego urmeta "na mieście" - żadnego innego nie udało mi się znaleźć. Było coś tam z daleka ale ledwo widać. Planuję zrobić własne "stare-nowe" fotki, ale jeszcze poluję na półkabinę. Też trudna sprawa.


Urmet jest po liftingu z 'wykręcaczko-wyżymaczką' do kart, 
zabezpieczającą przed kradzieżą kart metodą na zgiętą i włożoną w wylot 
kart kartą zużytą :-)

BTW, czy ktoś ma jakiś kontakt z Remim Schleicherem?

-- 
Ślązak
Re: Poczta, telegraf i telefon w dawnym Wrocławiu
#241885
Author: PiotRek
Date: Mon, 23 Jul 2018 20:10
17 lines
1883 bytes
W dniu 2018-07-23 o 21:53, Tomasz Śląski pisze:
> W dniu 23.07.2018 o 16:35, Marek pisze:
>> On Sat, 21 Jul 2018 11:46:36 +0200, Adam <a.g@poczta.onet.pl> wrote:
>>> Paczki, jakie by nie były, to obowiązkowo musiały być sznurowane :(
>>
>> No właśnie - po co?
> 
> Dodatkowo musiały być zawinięte w papier, a potem osznurowane. Majaczy 
> mi się, że bardzo dawno temu lakowano miejsce związania sznurka. Żeby 
> 'nie było śladu otwierania'???

Lakowano, ale chyba tylko paczki wartościowe. Były też takie kolorowe 
naklejki, których nie dało się odkleić bez ich uszkodzenia (OIDP, to 
każdy okręg PPTiT miał swój kolor naklejki).

-- 
P.
Re: Poczta, telegraf i telefon w dawnym Wrocławiu
#241883
Author: HF5BS
Date: Mon, 23 Jul 2018 20:11
18 lines
1809 bytes
Użytkownik "PiotRek" <bell1876usunto@gazeta.pl> napisał w wiadomości 
news:5b5628a3$0$624$65785112@news.neostrada.pl...
>W dniu 2018-07-23 o 16:35, Marek pisze:
>> On Sat, 21 Jul 2018 11:46:36 +0200, Adam <a.g@poczta.onet.pl> wrote:
>>> Paczki, jakie by nie były, to obowiązkowo musiały być sznurowane :(
>>
>> No właśnie - po co?
>
> Strzelam - bo pracownik mógł chwycić taką paczkę jedną ręką (za sznurek)?

Dobrze, że paczkę :)

-- 
Łapy, łapy, cztery łapy,
A na łapach pies kudłaty.
Kto dogoni psa? Kto dogoni psa?
Może ty? Może ty? Może jednak ja...?
Re: Poczta, telegraf i telefon w dawnym Wrocławiu
#241887
Author: HF5BS
Date: Mon, 23 Jul 2018 20:20
33 lines
2892 bytes
Użytkownik "Tomasz Śląski" <tom@kebab.bezspamu.org.pl> napisał w wiadomości 
news:pj5bnj$t4r$1@sunflower.man.poznan.pl...
>W dniu 23.07.2018 o 16:35, Marek pisze:
>> On Sat, 21 Jul 2018 11:46:36 +0200, Adam <a.g@poczta.onet.pl> wrote:
>>> Paczki, jakie by nie były, to obowiązkowo musiały być sznurowane :(
>>
>> No właśnie - po co?
>
> Dodatkowo musiały być zawinięte w papier, a potem osznurowane. Majaczy mi 
> się, że bardzo dawno temu lakowano miejsce związania sznurka. Żeby 'nie 
> było śladu otwierania'???

Hmm... nie pamiętam, aby wysyłane paczki lakowano (co nie znaczy, ze tego 
nie robiono), ale za to pamiętam, że lak na poczcie był. Miał formę 
mini-pryncypałka, taki prostopadłościan, szeroki i wysoki ok. 1 cm, a długi 
na może ok. 10, konsystencją przypominał całkowicie stwardniałą żywicę 
sosnową (bo i podobnież, kalafonia była jednym z jego składników... to by w 
zasadzie do lutowania się nadawał), barwa ciemnej czekolady, przynajmniej 
tak zapamiętałem jego łamanie się.

Być może lakowano paczki wartościowe, jako pieczęcią. Widywałem parę razy 
(dawno już) lakowe pieczęcie w biurach, jak urzędnicy wychodzili po pracy, 
to bywało lakowane, do otwarcia rano, obecnie widuję plastelinę.
Nie wiem, czy nie lakowano śrub skręcających urządzenie będące na gwarancji. 
W telewizorach była częściej plastelina, pamiętam jednak, że kilka razy 
wykruszałem coś a-la lak właśnie, głównie z urządzeń rosyjskich/radzieckich.

-- 
Łapy, łapy, cztery łapy,
A na łapach pies kudłaty.
Kto dogoni psa? Kto dogoni psa?
Może ty? Może ty? Może jednak ja...?
Re: Poczta, telegraf i telefon w dawnym Wrocławiu
#241886
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Mon, 23 Jul 2018 20:23
21 lines
1829 bytes
Pan PiotRek napisał:

>>>> Paczki, jakie by nie były, to obowiązkowo musiały być sznurowane :(
>>> No właśnie - po co?
>> Dodatkowo musiały być zawinięte w papier, a potem osznurowane. Majaczy 
>> mi się, że bardzo dawno temu lakowano miejsce związania sznurka. Żeby 
>> 'nie było śladu otwierania'???
>
> Lakowano, ale chyba tylko paczki wartościowe. Były też takie kolorowe 
> naklejki, których nie dało się odkleić bez ich uszkodzenia (OIDP, to 
> każdy okręg PPTiT miał swój kolor naklejki).

A potem wszyscy się dziwili, że brakuje sznurka do snopowiązałek...

Jarek

-- 
Róbcie sympozja i seminaria
Na temat roli sznurka w kombajnach
Róbcie tak dalej, zaraz coś zróbcie
Sprzedajcie mięso, licencje kupcie
Re: Poczta, telegraf i telefon w dawnym Wrocławiu
#241888
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Mon, 23 Jul 2018 20:34
35 lines
2614 bytes
HF5BS pisze:

> Hmm... nie pamiętam, aby wysyłane paczki lakowano (co nie znaczy,
> ze tego nie robiono), ale za to pamiętam, że lak na poczcie był.
> Miał formę mini-pryncypałka, taki prostopadłościan, szeroki i wysoki
> ok. 1 cm, a długi na może ok. 10,

Długi na jakieś dwadzieścia. Ale łatwo sie łamał, więc rzadko występował
w całości. W przekroju nie kwadratowy, lecz trapezowy (wylewny do formy,
jak batonik czekoladowy). Szeroki gdzieś na półtora, wysoki na niecały
centymetr. Mam gdzieś jeszcze całe pudłko laku, z etykietką, ale nie
będę teraz szukać by zrobić dokładny pomiar.

> barwa ciemnej czekolady, przynajmniej tak zapamiętałem jego łamanie się.

Czerwonawy bardziej, jak wino. Albo jak dobre porto.

> Być może lakowano paczki wartościowe, jako pieczęcią. Widywałem parę
> razy (dawno już) lakowe pieczęcie w biurach, jak urzędnicy wychodzili
> po pracy, to bywało lakowane, do otwarcia rano, obecnie widuję plastelinę.

Widywałem wyłącznie plastelinę, lakowanie trudno mi sobie wyobrazić,
to proces gorący.

> Nie wiem, czy nie lakowano śrub skręcających urządzenie będące na
> gwarancji. W telewizorach była częściej plastelina, pamiętam jednak,
> że kilka razy wykruszałem coś a-la lak właśnie, głównie z urządzeń
> rosyjskich/radzieckich.

To prawda, ruskie niemal obowiązkowo, ale w naszych też się zdarzało.
Fabrycznie, bo jak przychodził magik do telewizora na gwarancji, to
miał plasteline i pieczątkę.

-- 
Jarek
Re: Poczta, telegraf i telefon w dawnym Wrocławiu
#241889
Author: PiotRek
Date: Mon, 23 Jul 2018 20:41
16 lines
2008 bytes
W dniu 2018-07-23 o 22:34, Jarosław Sokołowski pisze:
> HF5BS pisze:
>> Być może lakowano paczki wartościowe, jako pieczęcią. Widywałem parę
>> razy (dawno już) lakowe pieczęcie w biurach, jak urzędnicy wychodzili
>> po pracy, to bywało lakowane, do otwarcia rano, obecnie widuję plastelinę.
> 
> Widywałem wyłącznie plastelinę, lakowanie trudno mi sobie wyobrazić,
> to proces gorący.

Też widywałem tylko plastelinę, upchniętą do kapsla po piwie. Znak na 
tej plastelinie wyciskało się tak zwaną referentką. A jak urzędnik 
zapodział gdzieś referentkę, to dwudziestogroszówką (w jakiejś polskiej 
komedii był taki motyw; niewykluczone, że u Barei).

-- 
P.
Re: Poczta, telegraf i telefon w dawnym Wrocławiu
#241917
Author: HF5BS
Date: Mon, 23 Jul 2018 20:45
30 lines
2737 bytes
Użytkownik "Tomasz Śląski" <tom@kebab.bezspamu.org.pl> napisał w wiadomości 
news:pj5c4t$237$1@sunflower.man.poznan.pl...

> BTW, czy ktoś ma jakiś kontakt z Remim Schleicherem?

Niestety, ostatni raz pamiętam go na spotkaniu grupowym 20 lat temu pod 
Kielcami, "Sienkiewką" poza Kielce, tuż za miastem nad jakieś jezioro, 
niedaleko hmm... jakiegoś ośrodka wczasowego Tepsy... Może gdzieś na 
przełomie wieków, z raz, czy 2 rozmawialiśmy telefonicznie.
Ale tak próbuję sobie skojarzyć, czy to nie nasz Remi...? 
https://www.couchsurfing.com/people/remisch
Już mi się zatarła jego twarz z pamięci (zresztą i tak mam z tym problemy), 
skąd jest, jego (przybliżony choćby), ale to, co zostało, każe mi 
powiedzieć - "podobny". Zwłaszcza, ze i wiek, zdaje mi sie po twarzy 
pasować, jak i do jakiegoś zdjęcia z nim później, chyyyba z jakiegoś 
spotkania, na którym już nie byłem, zdaje mi się, że to spotkanie grupowe w 
związku z jakimiś targami telekomunikacyjnymi w Bydgoszczy, ale wtedy 
dostałem w nocy przed samym wyjazdem wysokiej gorączki (>39.5) i nawet 
samozaparcie nie dało mi pojechać.
Jeszcze jest we Wrocku firma Rescomp na ul. Kukułczej 15, na Remiego, albo 
kogoś na jego imię i nazwisko.
Tyle na szybko wyłowiłem z Google, choć biorę poprawkę na ogromy szum 
informacyjny, że to może/mogą być fałszywy(-e) trop(y).

-- 
Łapy, łapy, cztery łapy,
A na łapach pies kudłaty.
Kto dogoni psa? Kto dogoni psa?
Może ty? Może ty? Może jednak ja...?
Re: Poczta, telegraf i telefon w dawnym Wrocławiu
#241890
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Mon, 23 Jul 2018 20:52
29 lines
2658 bytes
Pan PiotRek napisał:

>>> Być może lakowano paczki wartościowe, jako pieczęcią. Widywałem parę
>>> razy (dawno już) lakowe pieczęcie w biurach, jak urzędnicy wychodzili
>>> po pracy, to bywało lakowane, do otwarcia rano, obecnie widuję plastelinę.
>> 
>> Widywałem wyłącznie plastelinę, lakowanie trudno mi sobie wyobrazić,
>> to proces gorący.
>
> Też widywałem tylko plastelinę, upchniętą do kapsla po piwie. Znak na 
> tej plastelinie wyciskało się tak zwaną referentką. A jak urzędnik 
> zapodział gdzieś referentkę, to dwudziestogroszówką (w jakiejś polskiej 
> komedii był taki motyw; niewykluczone, że u Barei).

Zawsze mnie zastanawiało jaki jest sens tej komedii (nie Barei, tylko
tego rytuału z odciskaniem pieczęci w plastelinie). Co ma zrobić urzędnik,
który przychodzi rano do pracy i widzi zerwaną pieczęć? Wzywać służby
specjalne, które przed jego wejściem sprawdzą, czy ktoś nie naruszył
we wnętrzu jego urzędniczego dobrostanu? Aż kiedyś nie wytrzymałem i
wyrwałem dla jaj szmurek z plasteliny. Chyba nic się nie stało, nikt
nie zauważył wszczęcia ekstraordynaryjnych procedur.
 
Jarek

-- 
Pewien urzędnik z urzędu
nie przyszedł rano do pracy
Chciał w ten sposób zaprotestować
Przeciwko niskiej płacy
Re: Poczta, telegraf i telefon w dawnym Wrocławiu
#241905
Author: HF5BS
Date: Mon, 23 Jul 2018 21:10
57 lines
3761 bytes
Użytkownik "Jarosław Sokołowski" <jaros@lasek.waw.pl> napisał w wiadomości 
news:slrnplcev7.bp6.jaros@falcon.lasek.waw.pl...
> HF5BS pisze:
>
>> Hmm... nie pamiętam, aby wysyłane paczki lakowano (co nie znaczy,
>> ze tego nie robiono), ale za to pamiętam, że lak na poczcie był.
>> Miał formę mini-pryncypałka, taki prostopadłościan, szeroki i wysoki
>> ok. 1 cm, a długi na może ok. 10,
>
> Długi na jakieś dwadzieścia. Ale łatwo sie łamał, więc rzadko występował
> w całości. W przekroju nie kwadratowy, lecz trapezowy (wylewny do formy,
> jak batonik czekoladowy). Szeroki gdzieś na półtora, wysoki na niecały
> centymetr. Mam gdzieś jeszcze całe pudłko laku, z etykietką, ale nie
> będę teraz szukać by zrobić dokładny pomiar.

Jasne, że nie dokładnie tak. Ale mniej-więcej.

>
>> barwa ciemnej czekolady, przynajmniej tak zapamiętałem jego łamanie się.
>
> Czerwonawy bardziej, jak wino. Albo jak dobre porto.

Spotykałem różne kolory, od bardziej czerwonego, jak piszesz, przez mój 
brązowy, to chyba nawet z lekką nutą zieleni.

>> Być może lakowano paczki wartościowe, jako pieczęcią. Widywałem parę
>> razy (dawno już) lakowe pieczęcie w biurach, jak urzędnicy wychodzili
>> po pracy, to bywało lakowane, do otwarcia rano, obecnie widuję 
>> plastelinę.
>
> Widywałem wyłącznie plastelinę, lakowanie trudno mi sobie wyobrazić,
> to proces gorący.

Tak, wiem... jednak coś mi po głowie lata, że było coś lakowane, a-la 
zabezpieczenie gapinetu urzędnika. Może jakaś szafka, gdzie można podłożyć 
coś, aby lak nie nakapał, gdzie nie trzeba...?

>
>> Nie wiem, czy nie lakowano śrub skręcających urządzenie będące na
>> gwarancji. W telewizorach była częściej plastelina, pamiętam jednak,
>> że kilka razy wykruszałem coś a-la lak właśnie, głównie z urządzeń
>> rosyjskich/radzieckich.
>
> To prawda, ruskie niemal obowiązkowo, ale w naszych też się zdarzało.
> Fabrycznie, bo jak przychodził magik do telewizora na gwarancji, to
> miał plasteline i pieczątkę.

Dokładnie tak! Gdzieś nawet spotkałem się z opisem, jak tę plastelinę 
wydłubać, aby jej nie uszkodzić, rzecz jasna, chodzi o to, aby ją, po 
własnym zajrzeniu, włożyć na miejsce, gdzie była.

-- 
Łapy, łapy, cztery łapy,
A na łapach pies kudłaty.
Kto dogoni psa? Kto dogoni psa?
Może ty? Może ty? Może jednak ja...?
Re: Poczta, telegraf i telefon w dawnym Wrocławiu
#241903
Author: HF5BS
Date: Mon, 23 Jul 2018 21:11
17 lines
2064 bytes
Użytkownik "PiotRek" <bell1876usunto@gazeta.pl> napisał w wiadomości 
news:5b563d72$0$618$65785112@news.neostrada.pl...
> Też widywałem tylko plastelinę, upchniętą do kapsla po piwie. Znak na tej 
> plastelinie wyciskało się tak zwaną referentką. A jak urzędnik zapodział 
> gdzieś referentkę, to dwudziestogroszówką (w jakiejś polskiej komedii był 
> taki motyw; niewykluczone, że u Barei).

Paaanie! Widywałem nawet niepowtarzalną pieczęć, w postaci własnego palca 
Urzędnika(-niczki) :) I wszyscy tak robili, co w międzyczasie wchodzili do 
pomieszczenia :)

-- 
Łapy, łapy, cztery łapy,
A na łapach pies kudłaty.
Kto dogoni psa? Kto dogoni psa?
Może ty? Może ty? Może jednak ja...?
Re: Poczta, telegraf i telefon w dawnym Wrocławiu
#241891
Author: PiotRek
Date: Mon, 23 Jul 2018 21:15
27 lines
2835 bytes
W dniu 2018-07-23 o 22:52, Jarosław Sokołowski pisze:
> Pan PiotRek napisał:
>>> Widywałem wyłącznie plastelinę, lakowanie trudno mi sobie wyobrazić,
>>> to proces gorący.
>>
>> Też widywałem tylko plastelinę, upchniętą do kapsla po piwie. Znak na
>> tej plastelinie wyciskało się tak zwaną referentką. A jak urzędnik
>> zapodział gdzieś referentkę, to dwudziestogroszówką (w jakiejś polskiej
>> komedii był taki motyw; niewykluczone, że u Barei).
> 
> Zawsze mnie zastanawiało jaki jest sens tej komedii (nie Barei, tylko
> tego rytuału z odciskaniem pieczęci w plastelinie). Co ma zrobić urzędnik,
> który przychodzi rano do pracy i widzi zerwaną pieczęć? Wzywać służby
> specjalne, które przed jego wejściem sprawdzą, czy ktoś nie naruszył
> we wnętrzu jego urzędniczego dobrostanu? Aż kiedyś nie wytrzymałem i
> wyrwałem dla jaj szmurek z plasteliny. Chyba nic się nie stało, nikt
> nie zauważył wszczęcia ekstraordynaryjnych procedur.

W jakimś PeGieeRze to jeszcze by można tłumaczyć, że akurat do 
snopowiązałki zabrakło i ktoś wziął sznurek z plomby, żeby przebieg żniw 
nie został zakłócony. Ale w innym biurze - pewnie należało wezwać ciecia...
Zresztą nie wiem. Jedyne biuro, w jakim pracowałem, było czynne całą 
dobę ("Czynne całą dobę biuro z telefonem", czyli Biuro Numerów 913) - a 
tam nie stosowano referentek ani plomb. :-)

-- 
P.
Re: Poczta, telegraf i telefon w dawnym Wrocławiu
#241906
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Mon, 23 Jul 2018 21:36
33 lines
2863 bytes
HF5BS pisze:

>>> barwa ciemnej czekolady, przynajmniej tak zapamiętałem jego łamanie się.
>> Czerwonawy bardziej, jak wino. Albo jak dobre porto.
>
> Spotykałem różne kolory, od bardziej czerwonego, jak piszesz, przez mój 
> brązowy, to chyba nawet z lekką nutą zieleni.

Mo tak, ja tu wyjeżdżam z jakimiś porównaniemi do wina, a trzeba było
po prostu napisać, że ma kolor jak...

>>> Widywałem parę razy (dawno już) lakowe pieczęcie w biurach,
>>> jak urzędnicy wychodzili po pracy, to bywało lakowane, do
>>> otwarcia rano, obecnie widuję plastelinę.
>>
>> Widywałem wyłącznie plastelinę, lakowanie trudno mi sobie wyobrazić,
>> to proces gorący.
>
> Tak, wiem... jednak coś mi po głowie lata, że było coś lakowane,
> a-la zabezpieczenie gapinetu urzędnika. Może jakaś szafka, gdzie
> można podłożyć coś, aby lak nie nakapał, gdzie nie trzeba...?

To jednak skrajnie niewygodne, codzienne operowanie rozgrzanym lakiem
na pionowej powierzchni. Na list można było po prostu nakapać. Lakowe
pieczęcie na drzwiach to może przy jakichś grubszych sądowych sprawach.

Jarek

-- 
I ujrzałem na prawej ręce Zasiadającego na tronie księgę zapisaną wewnątrz
i na odwrocie zapieczętowaną na siedem pieczęci. I ujrzałem potężnego anioła,
obwieszczającego głosem donośnym: Kto godzien jest otworzyć księgę i złamać
jej pieczęcie? A nie mógł nikt -- na niebie ani na ziemi, ani pod ziemią.
Re: Poczta, telegraf i telefon w dawnym Wrocławiu
#241907
Author: PiotRek
Date: Mon, 23 Jul 2018 21:39
16 lines
1878 bytes
W dniu 2018-07-23 o 23:36, Jarosław Sokołowski pisze:
> HF5BS pisze:
> 
>>>> barwa ciemnej czekolady, przynajmniej tak zapamiętałem jego łamanie się.
>>> Czerwonawy bardziej, jak wino. Albo jak dobre porto.
>>
>> Spotykałem różne kolory, od bardziej czerwonego, jak piszesz, przez mój
>> brązowy, to chyba nawet z lekką nutą zieleni.
> 
> Mo tak, ja tu wyjeżdżam z jakimiś porównaniemi do wina, a trzeba było
> po prostu napisać, że ma kolor jak...

...jak Pantone [i tu numer]. ;-)

-- 
P.
Re: Poczta, telegraf i telefon w dawnym Wrocławiu
#241904
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Mon, 23 Jul 2018 21:43
21 lines
2292 bytes
HF5BS pisze:

>> Też widywałem tylko plastelinę, upchniętą do kapsla po piwie.
>> Znak na tej plastelinie wyciskało się tak zwaną referentką.
>> A jak urzędnik zapodział gdzieś referentkę, to dwudziestogroszówką
>> (w jakiejś polskiej komedii był taki motyw; niewykluczone, że u Barei).
>
> Paaanie! Widywałem nawet niepowtarzalną pieczęć, w postaci własnego
> palca Urzędnika(-niczki) :) I wszyscy tak robili, co w międzyczasie
> wchodzili do pomieszczenia :)

Teraz tak musiałem robic przy odnawianiu paszportu. Raz odcisk
przy składaniu wniosku, a potem drugi raz przy odbiorze dokumentu.

Jarek

-- 
-- Ale ja przecież miałem paszport, dowód osobisty tej pani!
Ja tam miałem papie...
-- To pan odbierał ten płaszcz! Mówił pan: dowód osobisty był,
paszport, jakieś papiery... Dwie dychy dał za zgubiony numerek.
Re: Poczta, telegraf i telefon w dawnym Wrocławiu
#241908
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Mon, 23 Jul 2018 21:45
24 lines
2007 bytes
Pan PiotRek napisał:

>>>>> barwa ciemnej czekolady, przynajmniej tak zapamiętałem jego łamanie się.
>>>> Czerwonawy bardziej, jak wino. Albo jak dobre porto.
>>>
>>> Spotykałem różne kolory, od bardziej czerwonego, jak piszesz, przez mój
>>> brązowy, to chyba nawet z lekką nutą zieleni.
>> 
>> Mo tak, ja tu wyjeżdżam z jakimiś porównaniemi do wina, a trzeba było
>> po prostu napisać, że ma kolor jak...
>
> ...jak Pantone [i tu numer]. ;-)

448

https://www.crazynauka.pl/oto-najbrzydszy-kolor-swiecie-wazne-zadanie-ratowanie-zycia/

Jarek

-- 
W czasach gdy nad Piłą jeszcze latały samoloty
Wojewoda Śliwiński kazał pomalować płoty
Potem wszystkie płoty w Pile miały kolor zieleni
Rogaczem na wieżowcu Piła witała jeleni
Re: Poczta, telegraf i telefon w dawnym Wrocławiu
#241892
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Mon, 23 Jul 2018 21:49
24 lines
2333 bytes
Pan PiotRek napisał:

>> Zawsze mnie zastanawiało jaki jest sens tej komedii (nie Barei, tylko
>> tego rytuału z odciskaniem pieczęci w plastelinie). Co ma zrobić urzędnik,
>> który przychodzi rano do pracy i widzi zerwaną pieczęć? Wzywać służby
>> specjalne, które przed jego wejściem sprawdzą, czy ktoś nie naruszył
>> we wnętrzu jego urzędniczego dobrostanu? Aż kiedyś nie wytrzymałem i
>> wyrwałem dla jaj szmurek z plasteliny. Chyba nic się nie stało, nikt
>> nie zauważył wszczęcia ekstraordynaryjnych procedur.
>
> W jakimś PeGieeRze to jeszcze by można tłumaczyć, że akurat do 
> snopowiązałki zabrakło i ktoś wziął sznurek z plomby, żeby przebieg żniw 
> nie został zakłócony. Ale w innym biurze - pewnie należało wezwać ciecia...

No właśnie -- to się nazywa dyktatura proletariatu. Nad urzędnikiem wyżej
jeszcze stał cieć.

Jarek

-- 
-- Ty mały, ty nie obrażaj robotnika, któren wraz z chłopem i inteligentem
pracującym stanowią zdrową siłę narodu.
-- Jasiu, zapisałeś?
-- Ja to znam na pamięć.
Re: Poczta, telegraf i telefon w dawnym Wrocławiu
#241912
Author: Ircys
Date: Wed, 25 Jul 2018 05:35
16 lines
2354 bytes
W dniu sobota, 21 lipca 2018 17:15:15 UTC+2 użytkownik Ircys napisał:
> W dniu sobota, 21 lipca 2018 14:54:06 UTC+2 użytkownik J.F. napisał:
> > Dnia Sat, 21 Jul 2018 02:22:38 -0700 (PDT), Ircys napisał(a):
> > > http://www.gazetawroclawska.pl/archiwum/a/poczta-telegraf-i-telefon-we-wroclawiu-pamietacie-zdjecia,13355862/
> > > Więcej w tym poczty niż telefonu, ale warto powspominać.
> > 
> > Tych budek z pierwszego zdjecia to nie pamietam.
> > Ktory to rok ? I co za miejsce ?
> > Blacha, czy laminat ?
> 
> Dla mnie to też egzotyka, której ja w ogóle nie kojarzę.
> Patrząc na to zdjęcie, to wręcz zastanawiałem się, czy to w ogóle .pl, a raczej .prl :), czy to nie przypadkiem jakaś zagranica...

Nikt nie potrafi nic więcej powiedzieć o tej budce ze zdjęcia nr 1??

Ircys
Re: Poczta, telegraf i telefon w dawnym Wrocławiu
#241913
Author: Grzexs
Date: Wed, 25 Jul 2018 09:20
19 lines
1946 bytes
>>> Tych budek z pierwszego zdjecia to nie pamietam.
>>> Ktory to rok ? I co za miejsce ?
>>> Blacha, czy laminat ?
>>
>> Dla mnie to też egzotyka, której ja w ogóle nie kojarzę.
>> Patrząc na to zdjęcie, to wręcz zastanawiałem się, czy to w ogóle .pl, a raczej .prl :), czy to nie przypadkiem jakaś zagranica...
> 
> Nikt nie potrafi nic więcej powiedzieć o tej budce ze zdjęcia nr 1??

Raz korzystałem. I nie było to we Wrocławiu. Duszno było okropnie w 
środku. I ten uchwyt z zewnątrz był połamany, a drzwi na jakiejś 
sprężynie były. Chyba z laminatu była. Nie pamiętam, miałem ze 12 lat. 
Nawet nie wiedziałem, że takie wynalazki były we Wrocławiu. A właśnie – 
gdzie to zdjęcie jest zrobione?

A pamiętam, bo wspomnienia wróciły, gdy pierwszy raz korzystałem z toi-toia.

-- 
Grzexs
Re: Poczta, telegraf i telefon w dawnym Wrocławiu
#241893
Author: J.F.
Date: Wed, 25 Jul 2018 10:14
26 lines
2673 bytes
Użytkownik "Jarosław Sokołowski"  napisał w wiadomości grup 
dyskusyjnych:slrnplcfvl.di1.jaros@falcon.lasek.waw.pl...
>Zawsze mnie zastanawiało jaki jest sens tej komedii (nie Barei, tylko
>tego rytuału z odciskaniem pieczęci w plastelinie). Co ma zrobić 
>urzędnik,
>który przychodzi rano do pracy i widzi zerwaną pieczęć? Wzywać służby
>specjalne, które przed jego wejściem sprawdzą, czy ktoś nie naruszył
>we wnętrzu jego urzędniczego dobrostanu?

A czemu nie ?
A co najmniej przelozonego i ewentualnie komisje.

Tylko kto te pomieszczenia sprzątał ?
Choc w sumie sprzątaczka tez pracuje 7-15 :-)

>Aż kiedyś nie wytrzymałem i
>wyrwałem dla jaj szmurek z plasteliny. Chyba nic się nie stało, nikt
>nie zauważył wszczęcia ekstraordynaryjnych procedur.

Zapewne sobie zdawali sprawe z wartosci tego dobrostanu, i nie chcialo 
im sie sprawdzac przy otwieraniu :-)

Ale chocby takie pieczatki w szufladzie ... mozna przybic w dowodzie, 
w dowodzie rejestracyjnym, na zaswiadczeniu ...

J.
Re: Poczta, telegraf i telefon w dawnym Wrocławiu
#241894
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Wed, 25 Jul 2018 13:25
40 lines
3118 bytes
Pan J.F. napisał:

>> Zawsze mnie zastanawiało jaki jest sens tej komedii (nie Barei,
>> tylko tego rytuału z odciskaniem pieczęci w plastelinie). Co ma
>> zrobić urzędnik, który przychodzi rano do pracy i widzi zerwaną
>> pieczęć? Wzywać służby specjalne, które przed jego wejściem
>> sprawdzą, czy ktoś nie naruszył we wnętrzu jego urzędniczego
>> dobrostanu?
>
> A czemu nie ?
> A co najmniej przelozonego i ewentualnie komisje.

A co to daje? Co może stwierdzić komisja ponad to, że plomba jest
naruszona? Będzie domniemywać, że ktoś się wkradł i zrobił coś złego?
Przecież do tego nie ma podstaw -- wide mój dowcip z pociągnięciem
za sznurek. Taka plomba wręcz ułatwia różne przewały -- lokator
pokoju może na koniec dnia dziabnąć z biura jakieś wwity, zaplombować,
mieć pewność, że nikt tego nie sprawdzi, a rano zgłosić naruszenie
wejścia.

> Tylko kto te pomieszczenia sprzątał ?
> Choc w sumie sprzątaczka tez pracuje 7-15 :-)
>
>> Aż kiedyś nie wytrzymałem i wyrwałem dla jaj szmurek z plasteliny.
>> Chyba nic się nie stało, nikt nie zauważył wszczęcia ekstraordynaryjnych
>> procedur.
>
> Zapewne sobie zdawali sprawe z wartosci tego dobrostanu, i nie chcialo 
> im sie sprawdzac przy otwieraniu :-)

Podejrzewam, że po prostu olali. Bo kto by się tam włamywał i po co?
Bardziej prawdopodobne jest pojawienie się kogoś takiego jak ja.

> Ale chocby takie pieczatki w szufladzie ... mozna przybic w dowodzie, 
> w dowodzie rejestracyjnym, na zaswiadczeniu ...

Plombomania wykracza(ła) daleko poza takie przypadki.

-- 
Jarek
Re: Poczta, telegraf i telefon w dawnym Wrocławiu
#241895
Author: J.F.
Date: Wed, 25 Jul 2018 17:09
45 lines
3596 bytes
Użytkownik "Jarosław Sokołowski"  napisał w wiadomości grup 
dyskusyjnych:slrnplguir.kgq.jaros@falcon.lasek.waw.pl...
Pan J.F. napisał:
>>> Zawsze mnie zastanawiało jaki jest sens tej komedii (nie Barei,
>>> tylko tego rytuału z odciskaniem pieczęci w plastelinie). Co ma
>>> zrobić urzędnik, który przychodzi rano do pracy i widzi zerwaną
>>> pieczęć? Wzywać służby specjalne, które przed jego wejściem
>>> sprawdzą, czy ktoś nie naruszył we wnętrzu jego urzędniczego
>>> dobrostanu?
>
>> A czemu nie ?
>> A co najmniej przelozonego i ewentualnie komisje.

>A co to daje? Co może stwierdzić komisja ponad to, że plomba jest
>naruszona? Będzie domniemywać, że ktoś się wkradł i zrobił coś złego?

otwory komisyjnie, dokona ogledzin, spisze protokol, przeslucha 
portiera :-)

>Przecież do tego nie ma podstaw -- wide mój dowcip z pociągnięciem
>za sznurek. Taka plomba wręcz ułatwia różne przewały -- lokator
>pokoju może na koniec dnia dziabnąć z biura jakieś wwity, 
>zaplombować,
>mieć pewność, że nikt tego nie sprawdzi, a rano zgłosić naruszenie
>wejścia.

Ano moze. Ale jak to cos cenniejszego i wiekszego, to dochodzi kwestia 
wyniesienia - widzieli, ze nie wyniosl, a rano mialby 3 minuty :-)

>>> Aż kiedyś nie wytrzymałem i wyrwałem dla jaj szmurek z plasteliny.
>>> Chyba nic się nie stało, nikt nie zauważył wszczęcia 
>>> ekstraordynaryjnych
>>> procedur.
>
>> Zapewne sobie zdawali sprawe z wartosci tego dobrostanu, i nie 
>> chcialo
>> im sie sprawdzac przy otwieraniu :-)

>Podejrzewam, że po prostu olali. Bo kto by się tam włamywał i po co?

Jakby jednak ktos sie wlamal, to w ciemnej d* sa - w srodku wywalone 
szafy, okna zamkniete, a plomby przy wejsciu nie sprawdzili i 
naruszenia nie zglosili :-)

J.
Re: Poczta, telegraf i telefon w dawnym Wrocławiu
#241896
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Wed, 25 Jul 2018 21:25
42 lines
3528 bytes
Pan J.F. napisał:

>>>> Zawsze mnie zastanawiało jaki jest sens tej komedii (nie Barei,
>>>> tylko tego rytuału z odciskaniem pieczęci w plastelinie). Co ma
>>>> zrobić urzędnik, który przychodzi rano do pracy i widzi zerwaną
>>>> pieczęć? Wzywać służby specjalne, które przed jego wejściem
>>>> sprawdzą, czy ktoś nie naruszył we wnętrzu jego urzędniczego
>>>> dobrostanu?
>>> A czemu nie ?
>>> A co najmniej przelozonego i ewentualnie komisje.
>> A co to daje? Co może stwierdzić komisja ponad to, że plomba jest
>> naruszona? Będzie domniemywać, że ktoś się wkradł i zrobił coś złego?
>
> otwory komisyjnie, dokona ogledzin, spisze protokol, przeslucha 
> portiera :-)

Zawsze to jakieś atrakcje w nudnej robocie. Można sobie takie
przedstawienie organizować choćby i dwa razy w tygodniu.

> Jakby jednak ktos sie wlamal, to w ciemnej d* sa - w srodku
> wywalone szafy, okna zamkniete, a plomby przy wejsciu nie
> sprawdzili i naruszenia nie zglosili :-)

Sprawdził, sprawdził, wyglądała na nienaruszoną. Odciśnięta
podrobioną pieczęcią. Kto mu teraz udowodni, że tak nie było?

To oczywiste, że system wydumali ludzie, którzy koniecznie
chcieli wymyślić coś poważnego, ale nie wiedzieli jak się za
to zabrać. Słyszeli coś o pieczęciach, o plombach, ale nie mieli
pojęcia jak to działa. Od czasów starożytnych pieczętowano listy
powierzane nie do końca zaufanym osobom. Posłaniec wiózł papier
zamknięty lakiem z odciskiem sygnetu. I albo dowiózł w całości,
albo skracano go o głowę. Więc strzegł listu jak tylko potrafił.
Pieczęcie pozostawione same sobie w miejscu publicznym, to już
całkiem niedawny pomysł.

Jarek

-- 
I ujrzałem: gdy otworzył pieczęć szóstą, stało się wielkie
trzęsienie ziemi i słońce stało się czarne jak włosienny wór,
a cały księżyc stał się jak krew.
Re: Poczta, telegraf i telefon w dawnym Wrocławiu
#241897
Author: J.F.
Date: Fri, 27 Jul 2018 05:04
34 lines
3087 bytes
Dnia Wed, 25 Jul 2018 23:25:33 +0200, Jarosław Sokołowski napisał(a):
> Pan J.F. napisał:
>> Jakby jednak ktos sie wlamal, to w ciemnej d* sa - w srodku
>> wywalone szafy, okna zamkniete, a plomby przy wejsciu nie
>> sprawdzili i naruszenia nie zglosili :-)
> 
> Sprawdził, sprawdził, wyglądała na nienaruszoną. Odciśnięta
> podrobioną pieczęcią. Kto mu teraz udowodni, że tak nie było?

A kto mial klucze ?
A kto mial pieczatke ?
Wiec kogo aresztowac ?

> To oczywiste, że system wydumali ludzie, którzy koniecznie
> chcieli wymyślić coś poważnego, ale nie wiedzieli jak się za
> to zabrać. Słyszeli coś o pieczęciach, o plombach, ale nie mieli
> pojęcia jak to działa. Od czasów starożytnych pieczętowano listy
> powierzane nie do końca zaufanym osobom. Posłaniec wiózł papier
> zamknięty lakiem z odciskiem sygnetu. I albo dowiózł w całości,
> albo skracano go o głowę. Więc strzegł listu jak tylko potrafił.

Jakis kiepski system. 
Przeciez jak widzial, ze cos sie stalo, to sp*.

> Pieczęcie pozostawione same sobie w miejscu publicznym, to już
> całkiem niedawny pomysł.

Miejsce nie takie calkiem publiczne, jesli pieczetujemy po godzinach
pracy, w teoretycznie zamknietym budynku.
No i warto wiedziec, ze nikt nie grzebal w naszych cennych papierach.
Choc jak papiery cenne, to powinny byc w sejfie.
A na drzwiach sejfu dodatkowo pieczatka :-)
 
J.
Re: Poczta, telegraf i telefon w dawnym Wrocławiu
#241898
Author: HF5BS
Date: Fri, 27 Jul 2018 05:37
14 lines
1999 bytes
Użytkownik "J.F." <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości 
news:1k76z49dlrm89$.zj3crozbsazi$.dlg@40tude.net...
> Choc jak papiery cenne, to powinny byc w sejfie.
> A na drzwiach sejfu dodatkowo pieczatka :-)

Z plasteliny! :DD
(widywałem takie...)

-- 
Łapy, łapy, cztery łapy,
A na łapach pies kudłaty.
Kto dogoni psa? Kto dogoni psa?
Może ty? Może ty? Może jednak ja...?
Re: Poczta, telegraf i telefon w dawnym Wrocławiu
#241900
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Fri, 27 Jul 2018 08:29
50 lines
3294 bytes
Pan J.F. napisał:

>>> Jakby jednak ktos sie wlamal, to w ciemnej d* sa - w srodku
>>> wywalone szafy, okna zamkniete, a plomby przy wejsciu nie
>>> sprawdzili i naruszenia nie zglosili :-)
>> Sprawdził, sprawdził, wyglądała na nienaruszoną. Odciśnięta
>> podrobioną pieczęcią. Kto mu teraz udowodni, że tak nie było?
>
> A kto mial klucze ?
> A kto mial pieczatke ?
> Wiec kogo aresztowac ?

Jeśli chodzi o to, by kogoś aresztować, to i bez zabawy plasteliną
się da.

>> To oczywiste, że system wydumali ludzie, którzy koniecznie
>> chcieli wymyślić coś poważnego, ale nie wiedzieli jak się za
>> to zabrać. Słyszeli coś o pieczęciach, o plombach, ale nie mieli
>> pojęcia jak to działa. Od czasów starożytnych pieczętowano listy
>> powierzane nie do końca zaufanym osobom. Posłaniec wiózł papier
>> zamknięty lakiem z odciskiem sygnetu. I albo dowiózł w całości,
>> albo skracano go o głowę. Więc strzegł listu jak tylko potrafił.
>
> Jakis kiepski system. 
> Przeciez jak widzial, ze cos sie stalo, to sp*.

Lepszego nigdy (w tamtych czasach) nie wymyślono. Nie tak łatwo
było gdzieś sp*, a i nierozsądnym było porzucanie kariery posłańca
u jaśniepana.

>> Pieczęcie pozostawione same sobie w miejscu publicznym, to już
>> całkiem niedawny pomysł.
>
> Miejsce nie takie calkiem publiczne, jesli pieczetujemy po godzinach
> pracy, w teoretycznie zamknietym budynku.

Teoretycnie, bo jednak kręcą się wszędzi podejrzane indywidua (znów
powołam się na swoją historię z wyrwaniem sznureczka).

> No i warto wiedziec, ze nikt nie grzebal w naszych cennych papierach.

Podpiera się drzwi zapałką. Tyle samo daje, co te wszystkie plomby.

> Choc jak papiery cenne, to powinny byc w sejfie.
> A na drzwiach sejfu dodatkowo pieczatka :-)

Koperty też zalakowane.

-- 
Jarek
Re: Poczta, telegraf i telefon w dawnym Wrocławiu
#241899
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Fri, 27 Jul 2018 08:32
17 lines
2077 bytes
HF5BS pisze:

>> Choc jak papiery cenne, to powinny byc w sejfie.
>> A na drzwiach sejfu dodatkowo pieczatka :-)
>
> Z plasteliny! :DD

Co w tym śmiesznego, że z plasteliny? Tyle samo daje,
co ołowiana plomba z "blombownicy" na druciku owiniętym
cieńszym drucikiem.

> (widywałem takie...)

Wszystkie jakie widziałem mają specjalne oczka na plomby.

-- 
Jarek
Re: Poczta, telegraf i telefon w dawnym Wrocławiu
#241901
Author: J.F.
Date: Fri, 27 Jul 2018 11:47
19 lines
2213 bytes
Użytkownik "Jarosław Sokołowski"  napisał w wiadomości grup 
dyskusyjnych:slrnplllvq.4cv.jaros@falcon.lasek.waw.pl...
Pan J.F. napisał:
>> No i warto wiedziec, ze nikt nie grzebal w naszych cennych 
>> papierach.
>Podpiera się drzwi zapałką. Tyle samo daje, co te wszystkie plomby.

Teraz moze i tak.
Dawniej zapałke kazdy mogl polozyc, a pieczatke to juz nie kazdy mogl 
zrobic.


>> Choc jak papiery cenne, to powinny byc w sejfie.
>> A na drzwiach sejfu dodatkowo pieczatka :-)
>Koperty też zalakowane.

Jak najbardziej - stara zasada ... i ciagle uzywana.

J.
Re: Poczta, telegraf i telefon w dawnym Wrocławiu
#241902
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Fri, 27 Jul 2018 13:09
11 lines
1748 bytes
Pan J.F. napisał:

>>> Choc jak papiery cenne, to powinny byc w sejfie.
>>> A na drzwiach sejfu dodatkowo pieczatka :-)
>> Koperty też zalakowane.
> Jak najbardziej - stara zasada ... i ciagle uzywana.

Jeśli koperta leży pod kluczem w sejfie, ma to sens.

-- 
Jarek
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads