🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Article View: pl.misc.samochody
Article #2726969

Re: Uszkodzenie na parkingu a odpowiedzialność sprawcy z OC

#2726969
From: Robert Tomasik
Date: Sun, 09 Nov 2025 11:11
120 lines
7947 bytes
W dniu 09.11.2025 o 08:28, Cavallino pisze:

>>> Jak temat ugryźć najłatwiej?
>> Zaczął bym od zapytania sprawcy,
> Nie mam przecież kontaktu ze sprawcą. Moją kartkę za wycieraczką 
> olał, a policja nie chce dać jego danych.

Tego nie pisałeś. To kogo chcesz pozywać? Jeśli masz koncepcję pozywania
właściciela pojazdu, to możesz wpisać numer rejestracyjny pojazdu na
stronie Funduszu i ustalić ubezpieczyciela. Pozywasz ubezpieczyciela. On
sobie "dopozwie" właściciela. Uważam, że to nie wróży powodzenia, ale
technicznie tak się to robi.

Jeśli Twoją wolą jest pozywanie kierującego, to podobnie Policja jego
dane przekaże sądowi na Twój wniosek. Uważam, że to też nie zakończy się 
powodzeniem, ale Twoje prawo przekonać się samemu. Może akurat.

Ja bym ostrożnie podchodził do tego wywodu z artykułu, że szkoda 
spowodowana uderzeniem drzwiami w sąsiedni pojazd na parkingu jest 
szkodą w ruchu i podlega OC. Jeśli nawet jakiś sąd tak uznał i się to 
uprawomocniło, to nadal uważam, że ma to szereg niedociągnięć formalnych 
i kolejny sąd może być odmiennego zdania. Sam jestem ciekawy, co sąd tu 
zrobi.>
>> czy z ubezpieczeniem mieszkania, domu, roweru itp. nie ma czasem 
>> ubezpieczenia OC w życiu codziennym.
> Ale po co, jeśli odpowiada z OC komunikacyjnego? Problem jest tylko 
> ze zmuszeniem go do przyznania się.

Kiedy jego tłumaczenie nie jest jakoś szczególnie nieprawdopodobne. On
nie wie. Nie zaprzecza, nie potwierdza. Jak chcesz go "zmusić"? Ja 
miałem lata temu podobną sytuację, ale poszło to z mojego "OC w życiu 
codziennym" przy ubezpieczeniu domu. Gość bardzo blisko mnie stanął i 
przy otwieraniu drzwi niestety mu wgniotę zrobiłem, choć uważałem, jak 
mogłem. Z tym, że ja poczekałem i napisałem mu oświadczenie. Potem 
ubezpieczyciel poprosił o potwierdzenie i potwierdziłem.

Ten sposób podpowiedział mi tam na miejscu znajomy warsztat. Bo 
początkowo chciałem się dogadać z właścicielem i wysłałem koledze 
blacharzowi zdjęcie z prośbą o wycenę. Chciałem zaproponować 
właścicielowi albo naprawę na mój koszt albo kasę w gotówce i niech 
sobie naprawi, gdzie tam chce. Ale kolega z warsztatu mi podpowiedział 
rozwiązanie, bo oni już tak robili wiele samochodów.

Niby ubezpieczenie, to ja płaciłem, jakby się ktoś na nieposypanym 
chodniku przed moim domem wywalił, ale ono działa właśnie "w życiu 
codziennym". Jakbyś rowerem w kogoś wjechał, albo hulajnogą. Jakbyś 
podczas joggingu wbiegł w kogoś. I szereg innych podobnych trudnych do 
uniknięcia losowych zdarzeń, za które ponosisz odpowiedzialność. To 
kilkadziesiąt złotych i przy domu / mieszkaniu się najbardziej opłaca, 
bo obejmuje wszystkich domowników. >
>> To byłoby najprostsze, o ile ten mężczyzna się przyzna. Bo jak 
>> będzie utrzymywał, że nie widział, a być może dziecko, to na Tobie 
>> spoczywa dowód.
> Czyli sytuacja beznadziejna, bo przecież nie kręciłem filmu w 
> momencie otwierania jego drzwi?

Tu problem, bo nawet jakbyś kręcił (czasem bywają kamery pod marketami),
to może nie być widać, czy uszkodzono drzwi. No chyba, że widać, iż ktoś 
przywalił celowo i z rozmachem, ale to wówczas będzie przestępstwo / 
wykroczenie. >
> Mam zdjęcie zaparkowanych obok siebie samochodów, ubezpieczyciel 
> dokonał oględzin i udokumentował szkody, jego drzwi i kolor lakieru 
> pasowały do uszkodzeń u mnie. Plus moje (i żony) oświadczenie że 
> szkoda powstała właśnie wtedy. Może monitoring posiadany przez 
> policję, że nikt inny tam nie parkował w tym czasie.

Ale to poszlaki. Przecież samochód (teoretycznie) mógł być wcześniej
uszkodzony przez n/n sprawcę, a Ty specjalnie zatrzymałeś się koło
samochodu o podobnym kolorze. Przy czym, ja nie twierdzę, że tak było,
tylko że przed sądem pozwany będzie tak argumentował.

> To może być droższe niż naprawa tej szkody na własny koszt 
> (wyciągnieciem mikro wgniotki i ew. jakąś zaprawką). A wręcz na 
> pewno by było droższe, o ile by regresem nie ścignęli.

Czasem po prostu nie warto faktycznie, ale sprawdź. A już na pewno 
głupotą było zgłaszanie takiej sytuacji na Policji, bo to nie 
przestępstwo i tylko przedłużyłeś realne działania. Jeśli Policja nie 
zabezpieczyła nagrania, bo uznała, że to nie jest 
przestępstwo/wykroczenie, to teraz już nagrania ze sklepu nie ma. 
Umorzyli postępowanie, czy odmówili wszczęcia? Bo jak odmówili, to 
nagrania nie zabezpieczyli raczej, bowiem nie ma jak proceduralne, choć 
czasem jest.

No a zostawienie kartki było takim sobie średnim pomysłem. Wyobraź 
sobie, że przychodzisz do samochodu i zastajesz kartkę. Jakiś kierujący 
domaga się od Ciebie kontaktu, bo podobno mu coś zrobiłeś. Na Twoim 
samochodzie nie ma żadnego śladu. Nawet nie masz jak stwierdzić, czy on 
obok stał, bo go nie ma. Nie poczuwasz się do winy.

To już lepiej wezwać Policję na miejsce, bo będzie notatka policjantów 
potwierdzająca samo zdarzenie. Policja nie będzie w tej sprawie 
prowadzić postępowania (to nie przestępstwo / wykroczenie) ale notatkę 
potwierdzającą się robi. Jest szereg podobnych interwencji. Kolizja z 
drogą (dziura), ze zwierzęciem czy właśnie takie szkody parkingowe. W 
zimie spadający z dachu śnieg. W górach jakieś spadające skałki. Pod 
drzewami konary albo kasztany. To nie są przestępstwa, a policjant po 
prostu poświadcza sam fakt.

Zostawienie kartki jest dobrym pomysłem, ale jeśli jesteś sprawcą i 
chcesz się dogadać z pokrzywdzonym. Ja rozważałem takie coś, jakbym 
dłużej nie mógł się doczekać na poszkodowanego wgniotką, ale akurat 
przyszli niedługo po mnie. Zostawili jak idioci swojego cennego BMW, bo 
oni tylko na chwilę - ale akurat ja o tym nie wiedziałem. W drugą 
stronę, to proszenie się o kłopoty, bo sprawca może kombinować, jeśli 
nie chce tego sensownie załatwić i jest, jak to opisałeś.>
> Szkoda jest mała, ale przy zwrocie auta z wynajmu na pewno coś za 
> nią policzą. Inaczej w ogóle bym tematu nie drążył.

Ale samochód z wynajmu ma swoje AC i jeśli nawet stracą zniżki (bo 
niekoniecznie przy pierwszej szkodzie), to nie jest Twój problem. Rzecz 
losowa, z którą wynajmujący musi się liczyć i wliczać to w swoje ryzyko 
gospodarcze. W samochód mógł uderzyć meteoryt i pozywał byś "kosmos"?>
>> A jeśli nie, to niestety ...
> Chore.

W mojej ocenie nie. Postaw się na miejscu tamtego kierującego. Po prostu 
chce uniknąć kłopotów, a nie ma pewności, czy w ogóle jest ich sprawcą.
-- 
(~) Robert Tomasik
Technical Details
Message-ID: <10epstj$hqc$1@news.chmurka.net>
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.icm.edu.pl!news.chmurka.net!.POSTED.tb3-253.telbeskid.pl!not-for-mail
References: <10en1ok$mfv$1@news.chmurka.net> <10eni1m$as6$1@news.chmurka.net> <10epfqb$tsl$2@news.chmurka.net>

Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.icm.edu.pl!news.chmurka.net!.POSTED.tb3-253.telbeskid.pl!not-for-mail
From: Robert Tomasik <robert.tomasik@gazeta.pl>
Newsgroups: pl.soc.prawo,pl.misc.samochody
Subject: Re: Uszkodzenie na parkingu a odpowiedzialność
 sprawcy z OC
Date: Sun, 9 Nov 2025 12:11:46 +0100
Organization: news.chmurka.net
Message-ID: <10epstj$hqc$1@news.chmurka.net>
References: <10en1ok$mfv$1@news.chmurka.net> <10eni1m$as6$1@news.chmurka.net> <10epfqb$tsl$2@news.chmurka.net>
MIME-Version: 1.0
Injection-Date: Sun, 9 Nov 2025 11:11:47 -0000 (UTC)
Injection-Info: news.chmurka.net; posting-account="RTomasik"; posting-host="tb3-253.telbeskid.pl:185.192.243.253"; logging-data="18252"; mail-complaints-to="abuse-news.(at).chmurka.net"
User-Agent: Mozilla Thunderbird
Cancel-Lock: sha1:qtf415MmJp8Bajj671ri6LU6ewA= sha256:jVBEfEYFrf8URLkJGppRRoF3jI3MSVZmZqwoP63/GCc= sha1:GvqHkE+6Ixwvapjbor8YIBVskfU= sha256:tVqpmZh4cfc3IKfozefVPmtgtCbewQCR0WIQo2LMCI0=
In-Reply-To: <10epfqb$tsl$2@news.chmurka.net>
Content-Type: text/plain; charset=UTF-8
Content-Transfer-Encoding: 8bit