Article View: pl.misc.ratownictwo
Article #14948Re: żeby ratownicy mieli uprawnienia niemal równe tym lekarskim
From: Piotr Złocki
Date: Sun, 10 Dec 2006 19:43
Date: Sun, 10 Dec 2006 19:43
164 lines
10005 bytes
10005 bytes
Sun, 10 Dec 2006 13:48:42 +0100 Gosia <mszeszoREMOVE_THIS@o2.pl> wysłał (a) taką wiadomość: > > >Ta jasne w Stanach jest to kurs ok 1000 (lub więcej - oczywiącie są > >potem dalsze stopnie rozwoju -EMT-A, EMT-B, EMT-P) godzin he he, a u > >nas studia na uczelni wyższej. Rzeczywiście nie ma co porównywać - > >chyba tylko u nas szkoli się ten zawód na poziomie uczelni wyższej. > >Jak by nie było jesteśmy lepsi, przynajmniej jeżeli idzie o > >kształcenie. > > To chyba zart. Chyba oczywiste, ze zachod od dawna bije nas na glowe > jesi chodzi o edukacje i organizacje wszelkiego rodzaju kursow. Tam > nie ma nawet mowy o kombinatorstwie i o sciaganiu. Jednak nie uczy się tam ratowników _samodzielnie_ jeżdżących w karetkach na poziomie uczelni wyższej,a na kursach , że poziom jest większy - możliwe spierać się nie będę. Kursy prowadzone w Polsce (ALS, BTLS, ...) certyfikowane są przez międzynarodowe organizacje, i program nauczania jest taki sam i dla lekarzy i dla ratowników. > W Polsce studia moze skonczyc praktycznie kazdy, szczegolnie kierunki >traktowane po macoszemu. Na zachodzie również każdy, pod warunkiem że się dostanie i je ukończy, argument co najmniej dziwny... Może Ty takie traktowane po macoszemu studia skończyłaś? Sorki za osobistą wycieczkę, ale nie mogłem się powstrzymać... > > > >> Poza tym pogotowie nie jezdzi tylko do wypadkow... teraz kazdy 'bol > >> brzucha' przyjedzie na Izbe na Sorze.. > > > >I dokładnie tak wygląda to w stanach - zaopatrzenie jest możliwe > >dopiero w warunkach szpitala pogotowie nie leczy tylko ratuje, więc w > >sumie wozi się wszystko, i nie ma co się oszukiwać w stanach działa > >system paramedyczny bo daje to większą dostępność do kwalifikowanej > >pomocy medycznej przy mniejszych kosztach całego sytemu, tam wiele > >spraw warunkują firmy ubezpieczeniowe - czyli wolny rynek. > > Moze wypadaloby zanalizowac do jakich przypadkow jezdzi karetka, a > pozniej dlugosc kolejek w Sorach. I tak wraca sie do punktu wyjscia- > ze nie wazne jaki ale i tak kazdy system opiera sie na opiece > LEKARSKIEJ. Oczywiście z tym się nie spieram - tyle że na jakim etapie powinna się ta lekarska opieka znaleźć. IMO niekoniecznie na etapie pomocy doraźnej/wyjazdowej zespołów ratownictwa. Jak już, pisałem na zachodzie w większości krajów system bez-lekarski działa i nikt się z tym nie spiera ani nie podważa kompetencji ratowników, weź pod uwagę iż poważnie zagrożone są tu interesy grup zawodowych i tak naprawdę spór dotyczy oddania części kompetencji, jak i PIENIĘDZY które można zarabić na dyżurach. > Porownania z USA sa dalece naciagane. Skoro chcesz wolnego rynku- to > dlaczego SZ w Polsce ma byc za darmo? Chmm... to nie jest pytanie do mnie a do twórców systemu opieki zdrowotnej, nie ten adres więc. W USA naprawdę dużo do powiedzenia mają firmy ubezpieczeniowe. Bo to one płacą szpitalom i mogą wymagać. > >Polska jest > >bardzo bogata skoro stać nas na lekarzy w karetkach. Lekarzom u nas > >zapewne przeszkadza to że okazuje się ze top co było ich "tajemną > >wiedzą" mozolnie wkuwaną przez owe 7 lat mogą z równym powodzeniem > >wykonywać nie-lekarze. > Z powodzeniem? Przywiezc na konsultacje do szpitala? Rzeczywiscie to > super bohaterstwo.... Mam wrażenie że kompletnie nie masz pojęcia o temacie sprawy. Ja pisze o ratownictwie a nie o konsultacjach. Weźmy przykład wypadku komunikacyjnego - cała sprawa nie polega na załadowaniu poszkodowanego do karetki i jazdy pełnym gazem z wyjącą syreną. Poszkodowanego trzeba ewakuować, zabezpieczyć na czas transportu, i dowieźć do szpitala. Zawiera się w tym wiele czynności medycznych przykładowo: ocena stanu ratowanego, intubacja, zakładanie dostępu żylnego, podawanie płynów leków itp, itd, w zależności od sytuacji. Na miejscu zdarzenia _NIE LECZY SIĘ_, a ratuje, na miejscu zdarzenia nawet lekarz nie zrobi więcej z prostej przyczyny, nie ma na to czasu i nie jest to miejsce na to. Zainteresuj się przykładowo materiałami z kursu BTLS, tam wiele jest wyjaśnione. To tylko przykładowa sytuacja dotycząca urazów, ale sądzę, że obrazowo opisuje o co biega w ratownictwie - liczy się czas. Przypadki wożenia na "konsultacje" nie dotyczą stanów bezpośredniego zagrożenia życia, bo w takim przypadku lekarz też jedynie transportuje do szpitala. > Przesadzasz, znam akurat ratownikow..ktorzy po staraniach i > intensywnych korepetycjach dostali sie na wydzial lekarski... i niech > oni Ci opowiedza o roznicy w wiedzy jaka trzeba przyswoic..a pozniej > ktora trzeba sie wykazac na roznych egzaminach ( takze > praktycznych). Tak, tyle że ja pisałem tylko o tym czego przez siedem lat uczy się z ratownictwa, a nie o całym zakresie materiału przyswajanego na wydziale lekarskim. Ratowników uczy się w zasadzie tylko ratownictwa medycznego. Ja też zdawałem egzaminy w tym praktyczne, a także życiowe bo jeżdżę w pogotowiu 7 lat, mimo obecności lekarza (są różni pod względem wiedzy/umiejętności) bywało że podejmowałem sam krytyczne (w sensie ważne) dla życia pacjenta decyzje. I czasami trzeba się było wstydzić za "kierownika zespołu". W niczym nie chcę podważać poziomu studiów lekarskich ale same studia lekarskie nie przygotowują do pracy w ratownictwie stąd specjalizacja z medycyny ratunkowej i uczestnictwo w kursach ALS i BTLS również lekarzy. Zauważ że program i zakres egzaminacyjny tych kursów jest taki sam dla wszystkich grup zawodowych. Dodatkowym argumentem jest to, że sporo lekarzy nie potrafi pracować w zespole a tym bardziej przewodzić w zespole składającym się z innych profesjonalnych ratowników. Nie chodzi tu o wiedzę medyczną czy kwalifikacje ale zwykłą umiejętność pracy z ludźmi. Nawet największy specjalista nie da rady dobrze pracować z zespołem jeżeli nie potrafi współdziałać z własną ekipą. > Ratownik jest przygotowywany do pracy w karetce R, po zadnym, nawet > najlepszym studium i licencjacie nie bedzie diagnozowal, badal i > leczyl. Jakieś argumenty? Że jest przygotowany do pracy w karetce to się zgodzę. Uważam również, że do pracy samodzielnej bez lekarza. Stawianie diagnozy, przeprowadzanie badania to nie żadna wiedza tajemna, a usystematyzowane dane których można się nauczyć, oczywiście doświadczenie odgrywa istotną rolę, ale lekarze nie mają na nie monopolu. Mnie od samego początku uczono tak jak gdybym miał jeździć sam. Uczyłem się diagnozowania i przeprowadzania badania, a co zapewne najbardziej Ciebie zdziwi - podejmowania decyzji na tej podstawie i wdrażania czynności medycznych. Jest to część programu nauczania ratowników medycznych. Również tych z Zachodu. Naprawdę mam wrażenie, że po prostu nie lubisz ratowników, z jakiego powodu nie będę wnikał. Po prostu powtarzasz argumenty które padają z ust sfrustrowanych pielęgniarek i lekarzy. Ratownicy be bo lekarz musi być, jak okazuje się że takie systemy działają dobrze gdzie indziej, to u nas nie bo ratownicy nasi głupsi od tych z zachodu, jak się okazuje że jednak wystarczająco mądrzy to z kolei sor-y nie dadzą rady. I tak w kółko Macieju. Naprawdę mam wrażenie że masz jakiś uraz. > > To boli, trzeba się podzielić wpływami hi hi. > Chyba najbardziej boli, ze trzeba pracowac z RM ktorym brak pokory i > skromnosci. Boli ale nie brak pokory u ratowników (i tacy bez niej też pewnie są), bo to naprawdę nie oto idzie, idzie o przyznanie się że w pewnych zakresach lekarz nie jest niezbędny - a to trudne u ludzi których uczy się ze są panami życia lub śmierci - to się odbija na stosunku do innych zawodów medycznych - a ratownicy w przeciwieństwie do pielęgniarek się stawiają, a takich się nie lubi. Zdaję sobie sprawę, że po obu stronach jest sporo "złej krwi", ale używanie argumentów, takich jak: ratownicy są niedouczeni, świadczy jedynie źle o lekarzach bo to oni ratowników kształcą ( a może to sabotaż?). Szczęściem jednak jest spora grupa lekarzy którzy wspierają starania ratowników o samodzielność zawodową, czyżby nie mieli kompleksów? > RM i lek. med. dzialaja w innych obszarach, nie skonczysz medycyny > wieczorowo... Tego to już nie kumam zupełnie - do czego się to odnosi? Zresztą są studia wieczorowe na wydziale lekarskim - poszukaj informatorach uczelni. Złoty -- || Linux Registered User: 223304 | http://www.debian.org || || JID: zloty@jabber.org broadband@chrome.pl || || GG: 3840630 || || http://marquez.republika.pl | http://www.m-city.org ||
Technical Details
Message-ID:
<20061210204337.a2137dbd.pzlocki@wiu_pi.pl>Path:
mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!mat.uni.torun.pl!news.man.torun.pl!newsfeed.pionier.net.pl!news.task.gda.pl!news.mm.pl!not-for-mailReferences:
<eldvkh$40r$1@news.onet.pl> <20061209221026.556d4fb2.pzlocki@wiu_pi.pl> <elfc6k$l8$1@news.onet.pl> <p5mnn2hut3uglpn1cc90b4mildkdfntss5@4ax.com> <20061210114106.93fa90d8.pzlocki@wiu_pi.pl> <1ivnn2tsg55ts90a3h3p7h4dka447oder2@4ax.com>Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!mat.uni.torun.pl!news.man.torun.pl!newsfeed.pionier.net.pl!news.task.gda.pl!news.mm.pl!not-for-mail From: Piotr Złocki <pzlocki@wiu_pi.pl> Newsgroups: pl.misc.ratownictwo Subject: Re: żeby ratownicy mieli uprawnienia niemal równe tym lekarskim Date: Sun, 10 Dec 2006 20:43:37 +0100 Organization: Koło Przyjaciół Komunikacji Miejskiej Lines: 194 Message-ID: <20061210204337.a2137dbd.pzlocki@wiu_pi.pl> References: <eldvkh$40r$1@news.onet.pl> <20061209221026.556d4fb2.pzlocki@wiu_pi.pl> <elfc6k$l8$1@news.onet.pl> <p5mnn2hut3uglpn1cc90b4mildkdfntss5@4ax.com> <20061210114106.93fa90d8.pzlocki@wiu_pi.pl> <1ivnn2tsg55ts90a3h3p7h4dka447oder2@4ax.com> NNTP-Posting-Host: host-81-190-85-79.gdynia.mm.pl Mime-Version: 1.0 X-Trace: news.mm.pl 1165779801 13011 81.190.85.79 (10 Dec 2006 19:43:21 GMT) X-Complaints-To: abuse@multimedia.pl NNTP-Posting-Date: Sun, 10 Dec 2006 19:43:21 +0000 (UTC) X-Newsreader: Sylpheed version 2.3.0beta6 (GTK+ 2.8.20; i686-pc-linux-gnu) Content-Type: text/plain; charset=UTF-8 Content-Transfer-Encoding: 8bit