🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

4 total messages Started by Michal Olszewski Mon, 05 May 2008 19:51
Iron Man (no spoilers)
#29986
Author: Michal Olszewski
Date: Mon, 05 May 2008 19:51
75 lines
4540 bytes
Najpierw dwa słowa o maratonie trailerowo-reklamowym.

Indiana Jones. O jejcia, ciężko się już doczekać. Poza czekaniem
najgorsze jest to, że nowy Indiana będzie niestety kichą. Tak obstawiam.
Czuję w kościach, że to casus Phantom Menace. Oczekiwania są o
piętnaście rzędów wielkości zbyt duże.

Incredible Hulk. Ktoś splunął Angowi Lee prosto w twarz i zabrał się za
Hulka z Nortonem w roli głównej. Żal mi oplutego Lee, bo chociaż nie
kupuję 80% jego filmów, to jednak "Brokeback Mountain" uważam za
arcydzieło naszych czasów. Bardzo mi koleś zaimponował tym filmem.
Jednak "Hulk" mu tak średniawo wyszedł - więc może to i dobrze, że ktoś
mu sprzedał kopa w jajca kręcąc alternatywną historyjkę z lepszym
składem (Roth gra bedgaja i dziękuję państwu za uwagę).

Reklama Axe z dublerem Morgana. Kurcze, arcydzieło. To chyba jedna z
najfajniejszych reklam ostatnich czasów. Potraficie sobie wyobrazić, że
w odmętach internetu znajdują się oszołomki, które uwazają ją za
seksistowską? Pewnym pocieszeniem jest, to że w odmętach internetu
znajdują się też pedofile i dewoci religijni. Dobrze, że ja jestem
normalny. Więc słuchajcie mnie, dzieci. A unikniecie tych wszystkich
zboczeńców.

OK - pora na film. Wybrałem się na to pewnie z tego samego powodu, co
większość rozumnych widzów.

Robert Downey Jr.

Robert Downey Jr. gra superbohatera.

Albo spektakularna kompromitacja dekady, albo niezły film. Either way
worth seeing.

Prawda jest taka, że "Iron Man" jest niezły. Jest niezły jak sos chili
bez konserwantów. Jest niezły jak piwo Wschowskie niepasteryzowane. Jest
niezły jak reklamy EB z 1993 roku oglądane 15 lat później na youtube.

Według mnie ten film jest fajny dzięki Jonowi Favreau. Już 9 lat temu
czekałem na sukces tego dowcipnego kolesia (wtedy głównie aktora):
http://groups.google.com/group/pl.rec.film/msg/89d43222a8832c94

Ten film jest fajny dlatego, że jest dowcipny. Favreau poszedł w dowcip
z inteligentnego sitcomu. Oglądamy film o superbohaterze, gdzie co drugi
dialog iskrzy niegłupim żartem. Nie jest to jeszcze subtelny poziom
Allena-intelektualisty - ale raczej coś w stylu mądrzejszych gagów z
"Friends". Czyli nieźle.

Pytacie pewnie jak to się ma do "Batman Begins" Nolana. To dokładnie
przeciwny biegun. Nolan osiągnął coś niezwykłego - uwierzyliśmy, że
historia batmana jest na poważnie. Że jego problemów nie należy
bagatelizować, że to nie postać z komiksu, tylko z krwi i kości (yeah,
right). Dopiero teraz widzę, że to odrobinkę żenujące.

"Iron Man" jest przede wszystkim jajcarski. Robi sobie jaja z
komiksowych superbohaterów - a jednocześnie - jakimś przedziwnym
sposobem składa hołd głupawym komiksom. Efekt jest imponujący. Z grubsza
rzecz biorąc taki, że po wyjściu z kina, chcesz to obejrzeć jeszcze raz.
Podoba mi się taka interpretacja amerykańskiej kultury popularnej
nastolatków. Bo to interpretacja wykonana w stylu amerykańskiej kultury
popularnej dzisiejszych młodych 30-letnich ojców. Sentyment,
sentymentem, a dystans, dystansem. Nie możemy traktować naszych
dziecięcych idoli na poważnie. Po prostu nie możemy i kropka. Możemy ich
sobie powspominać. Ale należy się przy tym obleśnie porechotać, gdy
tylko jest okazja. Taki jest punkt widzenia Favreau. I ja się pod tym
podpisuję.

Na koniec dodam, że nie jestem ekspertem w temacie komiksowego "Iron
Mana" (nigdy nie widziałem ani jednego egzemplarza tego komiksu), więc
pewnie ingorancko pominąłem osiemnaśdziesiąt kulerskich nawiązań. Nie
jestem też fanem Black Sabbath.

Film oczywiście polecam.

-- 
Submission? Hmm, that's a bit of a problem.
Re: Iron Man (no spoilers)
#29987
Author: Michal Radomil Wisniewski
Date: Sat, 10 May 2008 06:51
11 lines
1177 bytes
Użytkownik "Michal Olszewski" 
<adres_zaczyna_sie_po_kropce.michal_o@bigfoot.com> napisał w wiadomości 
news:fvnom7$r5g$1@inews.gazeta.pl...

> Film oczywiście polecam.

Zgadzam się (sans zażenowanie po Batmanie, wciąż mi się podoba, i film, i 
podejście Nolana).

m. 
Re: Iron Man (no spoilers)
#29988
Author: Michał Gancarski
Date: Tue, 13 May 2008 16:53
31 lines
2042 bytes
Dnia Mon, 05 May 2008 21:51:33 +0200, Michal Olszewski napisał(a):

[...]

> "Iron Man" jest przede wszystkim jajcarski. Robi sobie jaja z
> komiksowych superbohaterów - a jednocześnie - jakimś przedziwnym
> sposobem składa hołd głupawym komiksom. Efekt jest imponujący.

Terefere. To jest jajcarskość w obrębie marvelowskiej konwencji, a nie
przymrużenie oka przy patrzeniu z dystansu na zjawisko superbohaterów.
Stark, pomimo kilku niezłych tekstów i tego, że da się go lubić, jest dużym
dzieckiem w sposób całkowicie komiksowo przewidywalny. Jego pozę można
byłoby włożyć w karty komiksu bez żadnych zmian. Gdyby było tak jak piszesz
(o ile dobrze Cię zrozumiałem), to jego postać miałaby drugie dno, nosiłaby
w sobie komentarz na temat samej konwencji, tymczasem niczego takiego w
filmie nie ma. Jest superbohater. Jajcarski ale w ramach gatunku i granic
wyznaczonych przez sam komiks.

Co nie zmienia faktu, że ten film jest jednym z lepszych superbohaterskich
obrazów jakie widziałem. Również polecam ale tylko ludziom z przeszłością
pełną komiksów z TM-Semic.

[...]


-- 
Michał Gancarski
http://michal.gancarski.com

"Nothing is more surprising than the easiness with which the many are
governed by the few."
Re: Iron Man (no spoilers)
#29989
Author: Michal Olszewski
Date: Tue, 13 May 2008 18:21
29 lines
2318 bytes
Michał Gancarski wrote:
> Dnia Mon, 05 May 2008 21:51:33 +0200, Michal Olszewski napisał(a):
> 
> [...]
> 
>> "Iron Man" jest przede wszystkim jajcarski. Robi sobie jaja z
>> komiksowych superbohaterów - a jednocześnie - jakimś przedziwnym
>> sposobem składa hołd głupawym komiksom. Efekt jest imponujący.
> 
> Terefere. To jest jajcarskość w obrębie marvelowskiej konwencji, a nie
> przymrużenie oka przy patrzeniu z dystansu na zjawisko superbohaterów.
> Stark, pomimo kilku niezłych tekstów i tego, że da się go lubić, jest dużym
> dzieckiem w sposób całkowicie komiksowo przewidywalny. Jego pozę można
> byłoby włożyć w karty komiksu bez żadnych zmian. Gdyby było tak jak piszesz
> (o ile dobrze Cię zrozumiałem), to jego postać miałaby drugie dno, nosiłaby
> w sobie komentarz na temat samej konwencji, tymczasem niczego takiego w
> filmie nie ma. Jest superbohater. Jajcarski ale w ramach gatunku i granic
> wyznaczonych przez sam komiks.

Może tak, może nie. Nie ma się co spierać. Pytanie brzmi o ramy gatunku.
Nie jestem aż takim komiksowym ekspertem. Dla mnie to było drugie dno i
komentarz odnośnie konwencji. Ale ofkors bez jej wyśmiania. I z
zachowaniem oczekiwanego stylu marvela.

Konkretnie np. w zawsze gdy pojawiał się agent z agencji o zbyt długiej
nazwie (ale pracujemy nad tym).

-- 
Submission? Hmm, that's a bit of a problem.
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads