Thread View: pl.hum.x-muza
2 messages
2 total messages
Started by Michal Olszewski
Thu, 02 Nov 2006 19:17
Children of Men (bez spoilerow)
Author: Michal Olszewski
Date: Thu, 02 Nov 2006 19:17
Date: Thu, 02 Nov 2006 19:17
41 lines
3014 bytes
3014 bytes
"Children of men" to film mistrozwski z realizatorskiego punktu widzenia. Trochę gorzej tutaj z historią, która po dość prostej ścieżce dociera do mało zaskakującego zakończenia. Ale to i tak zauważyłem dopiero ładnych parę godzin po seansie. Ponieważ cały czas byłem oczarowany sposobem, w jaki to nakręcono. Mamy tu wszystko, co dzisiaj podoba się w kinie. Fajowo brutalne tło socjologiczno-polityczne, wartka akcja w postaci strzelanin i pościgów, ciekawie dwuznaczne postaci, mistrzowskie prowadzenie kamery oraz aktorstwo na kosmicznym poziomie perfekcji. Główne role - z dramatycznego punktu widzenia - powierzono takim fachowym nazwiskom jak Caine, Ejiofor, Moore i Owen. Wiem, że to banał powtórzyć hasło w stylu "Caine jak zwykle dobry", ale tutaj gość po prostu rozsadza film swoją na wpół epizodyczną rolą. Wypisuję banały, ale nie sposób to przemilczeć. Sposób w jaki Cuaron prowadzi kamerę, te obezwładniająco długie i skomplikowane ujęcia (wiem, że tam gdzieś są cięcia, domyślam się gdzie, ale zostały tak ładnie ukryte, że nawet nie szukam) oraz operowanie tłem, ten styl robienia filmów zadowoli każdego malkontenta. Tło w wielu scenach jest istotniejsze od pierwszego planu. Bardzo duży nacisk został położony na scenografię, przypominającą mi z klimatu takie obrazy jak "28 dni" i "12 małp", stojącą jednak parę pięter wyżej w perfekcji wykonania. Speszial wiżual efekts też prima sort. W końcu zgranie tego wszystkiego (aktorzy, pierwszy plan, tło, scenografia, efekty) w długich ujęciach to już takie dodatkowe połechtanie stref erogennych kinomana. Nie wymagam więcej od kina. Ten film to ostateczny dowód na to, że historia nie jest najważniejsza. Scenariusz może nawet mieć jeden większy bulszit i kilka pomniejszych, ważne by tylko przeskoczył jakiś akceptowalny poziom sensowności - a potem najistotniejsza jest już tylko realizacja. Nie mam żadnych zastrzeżeń. Film oczywiście polecam. "Children of Men" to typowy must-see. -- You can't really lock the bits down. You can't prevent the bits from being copied. It's their essential nature.
Re: Children of Men (bez spoilerow)
Author: Wojciech Orlinski
Date: Thu, 02 Nov 2006 22:02
Date: Thu, 02 Nov 2006 22:02
55 lines
3623 bytes
3623 bytes
On 2006-11-02 20:17:51 +0100, Michal Olszewski <adres_zaczyna_sie_po_kropce.michal_o@bigfoot.com> said: > "Children of men" to film mistrozwski z realizatorskiego punktu > widzenia. Trochę gorzej tutaj z historią, która po dość prostej ścieżce > dociera do mało zaskakującego zakończenia. Ale to i tak zauważyłem > dopiero ładnych parę godzin po seansie. Ponieważ cały czas byłem > oczarowany sposobem, w jaki to nakręcono. > > Mamy tu wszystko, co dzisiaj podoba się w kinie. Tutaj troszkę sobie przeczysz. Zgadzam się z większością oceny, ale jednak do owego "wszystkiego" zaliczyłbym też jakaś ciekawą fabułę. A pod tym względem jest cienko - znaczy, jak już człowiek ochłonie z doskonałego wrażenia, jakie faktycznie robi postapokaliptyczna Wielka Brytania, pojawia się przykre uczucie, że ten film był kurna o niczym. > Fajowo brutalne tło > socjologiczno-polityczne, wartka akcja w postaci strzelanin i pościgów, > ciekawie dwuznaczne postaci, mistrzowskie prowadzenie kamery oraz > aktorstwo na kosmicznym poziomie perfekcji. Główne role - z > dramatycznego punktu widzenia - powierzono takim fachowym nazwiskom jak > Caine, Ejiofor, Moore i Owen. Wiem, że to banał powtórzyć hasło w stylu > "Caine jak zwykle dobry", ale tutaj gość po prostu rozsadza film swoją > na wpół epizodyczną rolą. Wypisuję banały, ale nie sposób to przemilczeć. No i ja w tetrycznej notce postawiłem nawet pytanie, czy to w ogóle nie jest najlepsza rola Caine'a. Jasne, nie oglądałem wszystkich filmów z jego dorobku. Ale chociaż facet w ogóle jest geniuszem, tutaj jeszcze przelicytowuje sam siebie. Jego postać jest jednocześnie wielka i wzniosła, emanuje godnością i takimi tam, ale równocześnie facet pełni rolę comic relief w ponurej opowieści. I w obu tych skrajnie odmiennych rolach jest równie wielki. > Bardzo duży nacisk został położony na scenografię, przypominającą mi z > klimatu takie obrazy jak "28 dni" i "12 małp", stojącą jednak parę > pięter wyżej w perfekcji wykonania. Speszial wiżual efekts też prima sort Tak, dawno nie miałem takiej ssawki by zobaczyć jakiś materiał typu "making of" - przejrzeć z jakąś stopklatką wszystkie reklamy, plakaty i graffiti. Według imdb jest na przykład jakieś graffiti Banksy'ego, które przegapiłem... > Nie wymagam więcej od kina. Ten film to ostateczny dowód na to, że > historia nie jest najważniejsza. Scenariusz może nawet mieć jeden > większy bulszit i kilka pomniejszych, ważne by tylko przeskoczył jakiś > akceptowalny poziom sensowności - a potem najistotniejsza jest już tylko > realizacja. Nie mam żadnych zastrzeżeń. > > Film oczywiście polecam. "Children of Men" to typowy must-see. A ja bym jednak wolał lepszą fabułe, ale też polecam. -- Who claims Truth, Truth abandons.
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads