Thread View: pl.hum.x-muza
5 messages
5 total messages
Started by Mariusz Witczak
Tue, 31 Aug 1999 20:39
blaszany bebenek
Author: Mariusz Witczak
Date: Tue, 31 Aug 1999 20:39
Date: Tue, 31 Aug 1999 20:39
12 lines
1067 bytes
1067 bytes
Dzisiaj na jedynce "Blaszany bębenek" film godny polecenia. Pierwszy raz oglądałem go klubie studenckim w 1982 r. w początkującym wówczas video. Pamiętam, że prowadzący spotkanie powiedział, że film nie mógł ukazać się na ekranach kin ze względu na scene z Gdanska z 1945 r z udzialem zolnierzy sowieckich. No coz takie byly czasy, "milo" powspominac a film bardzo polecam. --- Pozdrawiam Mariusz Witczak +48604591261
Re: blaszany bebenek
Author: spoooky
Date: Wed, 01 Sep 1999 09:52
Date: Wed, 01 Sep 1999 09:52
25 lines
1979 bytes
1979 bytes
Mariusz Witczak napisał(a) w wiadomości: <7qhee9$jun$1@info.nask.pl>... >Dzisiaj na jedynce "Blaszany bębenek" film godny polecenia. A mnie przy ogladaniu wczoraj "Bebenka" naszla, przyznaje - malo odkrywcza, mysl, ze ekranizacja jest zwykle ubozsza od pierwowzoru. W przypadku tego filmu jest to szczegolnie widoczne, bo w miejsce soczystego monologu Oskara moze on pokazac tylko obrazy. Ksiazka komentuje wydarzenia, film je tylko przedstawia, dajac czasem glos zza kadru, z oczywistych przyczyn okrojony do niezbednego minimum. Przez to sceny, ktory w ksiazce sa wstrzasajace (np. upadek ze schodow, smierc Jana) glownie dlatego, ze Grass ucieka od doslownosci krazac wokol wydarzen, w filmie moga wstrzasac jedynie dzieki niej. W ten sposob powstaja wprawdzie dwa rozne dziela oparte na tej samej historii, ale z drugiej strony kto zna ksiazke - po filmie bedzie mial uczucie niedosytu, kto nie zna - dotknie jedynie powierzchni. Dlatego tez "Blaszany bebenek" polecilbym rowniez - jesli jest tu ktos, kto go jeszcze nie widzial ;-) - z zastrzezeniem: koniecznie przeczytac powiesc. pozdrawiam Tomek
Re: blaszany bebenek
Author: Rufus T. Firefly
Date: Wed, 01 Sep 1999 11:00
Date: Wed, 01 Sep 1999 11:00
40 lines
2740 bytes
2740 bytes
Mariusz Witczak wrote: > > Dzisiaj na jedynce "Blaszany bêbenek" film godny polecenia. > Pierwszy raz ogl¹da³em go klubie studenckim w 1982 r. > w pocz¹tkuj¹cym wówczas video. Pamiêtam, ¿e prowadz¹cy > spotkanie powiedzia³, ¿e film nie móg³ ukazaæ siê na ekranach > kin ze wzglêdu na scene z Gdanska z 1945 r z udzialem > zolnierzy sowieckich. No coz takie byly czasy, "milo" powspominac > a film bardzo polecam. Musze powiedziec, ze podszedlem do filmu kolejny raz i znowu wytrzymalem tylko godzine. Nigdy jeszcze nie udalo mi sie obejrzec tego filmu do konca. Po godzinie jestem zirytowany i nie widze niczego, co skloniloby mnie do dalszego ogladania. Schlondorff strasznie splyca Grassa i IMO pozbawia go najwaznijszego elementu ksiazki - obserwacji Oscara i jego celnych komentarzy. W filmie po godzinie Oscar jest nadal fizycznie niedorozwinietym dzieckiem, kore wyroznia sie dziwna mina, bezsensownym bebnieniem w bebenek i tluczeniem szkla krzykiem - wszystko w ramach ciekawostki, ale jakos bez uzasadnienia. W ksiazce po pierwszych kilku stronach Oscar jest juz wnikliwym obserwatorem, sypiacym niespodziewanymi, ale bardzo celnymi komentarzami. Schlondorff jakos chyba tego nie rozumie. Od samego poczatku stara sie epatowac sama dziwnoscia, bez wyjasnienia - np. pokazuje, ze babka nosi cztery spodnice, ale nie mowi dlaczego - zupelnie bez sensu. Moim zdaniem Blaszany bebenek jest jednym z tych niewielu filmow, w ktorych konieczna bylaby stala narracja zza kadru - dzieki temu widz ogladalby historie z punktu widzenia Oscara i 'z jego glowy', tak jak w ksiazce, a nie tylko jako obserwator dziwnych wydarzen. Przy tak sporadycznej narracji jaka jest w filmie, widz ani nie rozumie Oscara, ani nie widzi w nim nic nadzwyczajnego, a przede wszystkim traci najwazniejszy element ksiazki - obserwacje swiata oczami nadzwyczajnej osoby. Jesli po godzinie w filmie wszystko sie zmienia i nagle robi sie z niego arcydzielo, jestem gotow wszystko odkrakac :) R.
Re: blaszany bebenek
Author: muppetus
Date: Wed, 01 Sep 1999 19:01
Date: Wed, 01 Sep 1999 19:01
12 lines
1105 bytes
1105 bytes
spoooky wrote: > A mnie przy ogladaniu wczoraj "Bebenka" naszla, przyznaje - malo odkrywcza, > mysl, ze ekranizacja jest zwykle ubozsza od pierwowzoru. W przypadku tego ciach... Masz racje. Najpierw ogladalem, pozniej czytalem... i gdzies w polowie ksiazki mysle sobie - ksiazka juz sie konczy - reszta kartek to pewnie poslowie, a tu - zdziwko - losy Oskarka w Niemczech powojennych... PA!wel
Re: blaszany bebenek
Author: Aleksander Guzik
Date: Thu, 02 Sep 1999 20:45
Date: Thu, 02 Sep 1999 20:45
23 lines
2050 bytes
2050 bytes
Rufus wrote:
"Jesli po godzinie w filmie wszystko sie zmienia i nagle robi sie z niego
> arcydzielo, jestem gotow wszystko odkrakac :)
>
> R."
W przeciwienstwie do przedmówcy obejrzalem film w calosci i to z zapartym
tchem. Co prawda nie przeczytalem ksazki, nad czym bardzo ubolewam,
jednak uwazam ze nie nalezy tak barzo utozsamiac ksiazki z filmem,
zarówno jedna jak i druga sztuka zadzi sie swoimi wlasnymi prawami i
dysponuje innymi srodkami przekazu. Brak przemyslen bohatera moze
nam wynagrodzic wizualna strona opowiesci np. wspaniala mimika malego Oscara
(moim zdaniem swietny wybór aktora) - tego nie da nam ksiazka.
Ponadto film wyposazony jest w specyficzny humor, który nie pozwala sie
nudzic.
Jest takze sprawa w której zgadzam sie z Rufusem, razace jest splycenie
psychologiczne Oscara, zatrzymanie wzrostu nie oznacza jeszcze zachamowania
rozwoju intelektualno- psychicznego, tymczasem dwunastoletni Oscar
nadal zachowuje sie jak trzylatek chwilowo tylko dajac swiadectwo swojej
dojrzalosci (w rozmowie z napotkanym w cyrku ponad piecdziesiecioletnim
klaunem).
Olo
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads