Thread View: pl.hum.polszczyzna
56 messages
56 total messages
Page 1 of 2
Started by FEniks
Tue, 21 Oct 2014 15:05
Page 1 of 2 • 56 total messages
Jesienią
Author: FEniks
Date: Tue, 21 Oct 2014 15:05
Date: Tue, 21 Oct 2014 15:05
12 lines
1300 bytes
1300 bytes
Usłyszałam dzisiaj w radiu, że coś odbywa się "tą jesienią." Hm, trochę mnie to zaskoczyło. "Jesienią" - w narzędniku owszem, ale bez konkretyzującego zaimka. Z zaimkiem, przymiotnikiem lub innym określeniem uszczegóławiającym użyjemy dopełniacza: tej jesieni, tamtej jesieni, zeszłej jesieni. Chociaż z kolei powiemy: późną jesienią. Jak to w końcu jest? Ewa -- Mimozami zwiędłość przypomina Nieśmiertelnik żółty - październik.
Re: Jesienią
Author: bbjk
Date: Tue, 21 Oct 2014 15:47
Date: Tue, 21 Oct 2014 15:47
17 lines
1686 bytes
1686 bytes
W dniu 2014-10-21 17:05, FEniks pisze: > Usłyszałam dzisiaj w radiu, że coś odbywa się "tą jesienią." Hm, trochę > mnie to zaskoczyło. "Jesienią" - w narzędniku owszem, ale bez > konkretyzującego zaimka. Z zaimkiem, przymiotnikiem lub innym > określeniem uszczegóławiającym użyjemy dopełniacza: tej jesieni, tamtej > jesieni, zeszłej jesieni. Chociaż z kolei powiemy: późną jesienią. > Jak to w końcu jest? Jesienią, jesienią sady się rumienią, czerwone jabłuszka pomiędzy zielenią. Ale czy tą jesienią się rumienią? Czy tamtą? Nie, tamtą nie, raczej tamtej jesieni. I tej też, nawet tej jesieni jabłuszka stały się słynne. Czyli podobnie to widzę, jak Ty. -- Bjk
Re: Jesienią
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Tue, 21 Oct 2014 18:24
Date: Tue, 21 Oct 2014 18:24
37 lines
2764 bytes
2764 bytes
Pani Ewa napisała: > Usłyszałam dzisiaj w radiu, że coś odbywa się "tą jesienią." Hm, > trochę mnie to zaskoczyło. "Jesienią" - w narzędniku owszem, ale > bez konkretyzującego zaimka. Z zaimkiem, przymiotnikiem lub innym > określeniem uszczegóławiającym użyjemy dopełniacza: tej jesieni, > tamtej jesieni, zeszłej jesieni. Chociaż z kolei powiemy: późną > jesienią. > Jak to w końcu jest? Tak właśnie jest, co do tego nie mam wątpliwości. Ale dlaczego tak jest -- o odpowiedź na to pytanie już trudniej. Całymi tygodniami, miesiącami -- bywa, że coś tak trwa. Czy może coś zdarzyć się jednym miesiącem? Czasem może. A czy w ten sam sposób może wiosną lub jesienią? Nawet musi -- dwie jesienie nigdy po sobie nie występują. Tej jesieni, owej wiosny, tamtego roku -- te dopełniaczowe określenia sprawiają wrażenie mniej konkretnych i mnniej prezyzyjnych. Uszczegółowienie uszczegóławia, ale tylko z dokładnością do całej wskazanej pory. Za to te określenia są bardziej "punktowe". "Tego lata pływałem żaglówką" -- raz pływałem, i starczy, by tak powiedzieć. Ale nic nie wiadomo kiedy dokładnie pływanie miało miejsce, widać nie jest to istotne. "Zimą jeździł na nartach" -- o, tu już mam podejrzenie graniczące z pewnością, że nie tylko raz przypiął deski. Czemu "tą jesienią" nam się nie podoba? Może ten zaimek zbytnio razi swoim konkretem? Jesienią chodzi się w jesionce -- co roku, po co więc wskazywać, że tą też. "Późną jesienią" nie ma w sobie konkretu. Późną jesienią zmienię opony -- ale przecież nie wiem dokładnie kiedy. Jarek -- Rodzony majem czy sierpniem, wędrowiec czy obraz jest i co ważniejsze i dla kogo gdy spogląda wstecz. A może pokazuje drogę, tę, co zawsze zna, stąd komuś, kto zza rogu wprowadza go w błąd
Re: Jesienią
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Tue, 21 Oct 2014 18:27
Date: Tue, 21 Oct 2014 18:27
22 lines
1778 bytes
1778 bytes
Pani Basia napisała: > Jesienią, jesienią sady się rumienią, > czerwone jabłuszka pomiędzy zielenią. > > Ale czy tą jesienią się rumienią? > Czy tamtą? Nie, tamtą nie, raczej tamtej jesieni. > I tej też, nawet tej jesieni jabłuszka stały się słynne. > Czyli podobnie to widzę, jak Ty. Tu jednak warto zauważyć, że sady mogą rumienić się jesienią, jak i mogą pachnieć wiosną. A wszystko to w ten sam sposób, co wtedy, gdy skrzą się kropelkami rannej rosy. Z poetami tak jest, że nigdy do końca nie wiadomo, o co im chodzi. Jarek -- Pies nam trochę się zestarzał | Raz powiedział napotkany już ma siwy pysk i uszy | na przystanku pekaesu -- "Czy on z dzikiem skrzyżowany | człowiek który dotąd nie wie czy go panie mróz oprószył?" | że przez chwilę był poetą
Re: Jesienią
Author: bbjk
Date: Tue, 21 Oct 2014 18:31
Date: Tue, 21 Oct 2014 18:31
10 lines
1418 bytes
1418 bytes
W dniu 2014-10-21 20:27, Jarosław Sokołowski pisze: > Tu jednak warto zauważyć, że sady mogą rumienić się jesienią, jak > i mogą pachnieć wiosną. A wszystko to w ten sam sposób, co wtedy, > gdy skrzą się kropelkami rannej rosy. Z poetami tak jest, że nigdy > do końca nie wiadomo, o co im chodzi. A tymczasem https://www.youtube.com/watch?v=14hMpbIqCk0 -- B.
Re: Jesienią
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Tue, 21 Oct 2014 18:40
Date: Tue, 21 Oct 2014 18:40
13 lines
1322 bytes
1322 bytes
Pani Basia napisała: >> Z poetami tak jest, że nigdy do końca nie wiadomo, o co im chodzi. > > A tymczasem https://www.youtube.com/watch?v=14hMpbIqCk0 No cóż, mogło być gorzej, mogło mgnąć wiosną. I to nie raz. Jarek -- Stirlitz karmił niemieckie dzieci ukradkiem. Od ukradka dzieci puchły i umierały.
Re: Jesienią
Author: FEniks
Date: Tue, 21 Oct 2014 20:22
Date: Tue, 21 Oct 2014 20:22
31 lines
2427 bytes
2427 bytes
W dniu 2014-10-21 20:24, Jarosław Sokołowski pisze: > Tej jesieni, owej wiosny, tamtego roku -- te dopełniaczowe określenia > sprawiają wrażenie mniej konkretnych i mnniej prezyzyjnych. > Uszczegółowienie uszczegóławia, ale tylko z dokładnością do całej > wskazanej pory. Trudno by było o większą dokładność, bo to przecież określenie całej pory roku, trwającej około trzech miesięcy. W samym narzędniku wyrażamy jakieś prawdy ogólne, typu "jesienią jabłka się czerwienią" (dzięki, Basiu), natomiast kiedy chcemy powiedzieć, że coś zdarzy się w tym roku jesienią, to powiemy: tej jesieni, więc według mnie właśnie dopełniacz pozwala wyrazić się bardziej precyzyjnie. > Za to te określenia są bardziej "punktowe". "Tego lata pływałem > żaglówką" -- raz pływałem, i starczy, by tak powiedzieć. Ale nic nie > wiadomo kiedy dokładnie pływanie miało miejsce, widać nie jest to > istotne. "Zimą jeździł na nartach" -- o, tu już mam podejrzenie > graniczące z pewnością, że nie tylko raz przypiął deski. Hm, nie jestem pewna takiego rozgraniczenia w odbiorze tych wyrażeń. Mogę powiedzieć "Tego lata byłam na Mazurach i żeglowałam" i wcale nie rozumiem przez to, że pływałam tylko raz. Ewa -- Rzeczywiście tak jak księżyc, Ludzie znają mnie tylko z jednej Jesiennej strony https://www.youtube.com/watch?v=7Cf2bKJTNac
Re: Jesienią
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Tue, 21 Oct 2014 21:12
Date: Tue, 21 Oct 2014 21:12
54 lines
3617 bytes
3617 bytes
Pani Ewa napisała: >> Tej jesieni, owej wiosny, tamtego roku -- te dopełniaczowe >> określenia sprawiają wrażenie mniej konkretnych i mnniej >> prezyzyjnych. Uszczegółowienie uszczegóławia, ale tylko >> z dokładnością do całej wskazanej pory. > > Trudno by było o większą dokładność, bo to przecież określenie > całej pory roku, trwającej około trzech miesięcy. Ależ można sformułować zdanie o dużej dokładności -- "jesienią dnia ubywa, a noce są dłuższe od dni". Ten opis odpowiada dokładnie całej porze roku. > W samym narzędniku wyrażamy jakieś prawdy ogólne, typu "jesienią > jabłka się czerwienią" (dzięki, Basiu), To jest zdanie bardzo podobne w typie do poprzedniego, tyle że nie opisuje jesieni astronomicznej, lecz jesień sadowniczą. Ale mnie nie brakuje w nim dokładności ni precyzji. > natomiast kiedy chcemy powiedzieć, że coś zdarzy się w tym roku > jesienią, to powiemy: tej jesieni, więc według mnie właśnie > dopełniacz pozwala wyrazić się bardziej precyzyjnie. No i masz babo placek! Gdy się będę kiedyś z Panią umawiał, to muszę pamiętać o tym, że mamy odmienne podejście do precyzji. Umówimy się gdzieś "tej jesieni" i będę tam czekał przy kawie miesiąc albo dwa. >> Za to te określenia są bardziej "punktowe". "Tego lata pływałem >> żaglówką" -- raz pływałem, i starczy, by tak powiedzieć. Ale nic nie >> wiadomo kiedy dokładnie pływanie miało miejsce, widać nie jest to >> istotne. "Zimą jeździł na nartach" -- o, tu już mam podejrzenie >> graniczące z pewnością, że nie tylko raz przypiął deski. > > Hm, nie jestem pewna takiego rozgraniczenia w odbiorze tych wyrażeń. > Mogę powiedzieć "Tego lata byłam na Mazurach i żeglowałam" i wcale > nie rozumiem przez to, że pływałam tylko raz. "Tego lata byłam na Mazurach" -- nie pozostawia to u mnie wątpliwości, że wyjazd był jeden, krótszy badź dłuższy, połączony z mniej lub bardziej intensywnym uprawianiem żeglarstwa. "Latem jechała na mazury i pływała łódką, a zimą wracała do swojego domu i pisała powieść z życia chłopów" -- to zdanie pasuje do kontekstu, w którym ktoś tak sobie podróżuje międy jednym a drugim, raz do roku, może już ileś lat z rzędu (powieści bywają długie). Do opisu takich sytuacji narzędnik jest właściwym narzędziem, miejscownik nadaje się słabo. Jarek -- -- A więc po wojnie o szóstej wieczorem! -- wołał z oddali Vodiczka. -- Przyjdź lepiej o pół do siódmej, bo mogę się czasem spóźnić! -- doradzał Szwejk.
Re: Jesienią
Author: FEniks
Date: Wed, 22 Oct 2014 19:51
Date: Wed, 22 Oct 2014 19:51
59 lines
4015 bytes
4015 bytes
W dniu 2014-10-21 23:12, Jarosław Sokołowski pisze: > Pani Ewa napisała: > >>> Tej jesieni, owej wiosny, tamtego roku -- te dopełniaczowe >>> określenia sprawiają wrażenie mniej konkretnych i mnniej >>> prezyzyjnych. Uszczegółowienie uszczegóławia, ale tylko >>> z dokładnością do całej wskazanej pory. >> Trudno by było o większą dokładność, bo to przecież określenie >> całej pory roku, trwającej około trzech miesięcy. > Ależ można sformułować zdanie o dużej dokładności -- "jesienią dnia > ubywa, a noce są dłuższe od dni". Ten opis odpowiada dokładnie całej > porze roku. > >> W samym narzędniku wyrażamy jakieś prawdy ogólne, typu "jesienią >> jabłka się czerwienią" (dzięki, Basiu), > To jest zdanie bardzo podobne w typie do poprzedniego, tyle że nie > opisuje jesieni astronomicznej, lecz jesień sadowniczą. Ale mnie > nie brakuje w nim dokładności ni precyzji. > >> natomiast kiedy chcemy powiedzieć, że coś zdarzy się w tym roku >> jesienią, to powiemy: tej jesieni, więc według mnie właśnie >> dopełniacz pozwala wyrazić się bardziej precyzyjnie. > No i masz babo placek! Gdy się będę kiedyś z Panią umawiał, to muszę > pamiętać o tym, że mamy odmienne podejście do precyzji. Umówimy się > gdzieś "tej jesieni" i będę tam czekał przy kawie miesiąc albo dwa. Ano właśnie! Jeśli się umówimy "tej jesieni", to będzie co najwyżej trzy miesiące czekania, a nawet już dwa. Jeśli natomiast umówimy się na kawę _jesienią_, to można by czekać lat 30, a nawet dłużej. I o tę precyzję mi cały czas chodziło. W _samym_ narzędniku nie możemy sprecyzować, o którą jesień nam chodzi. > "Tego lata byłam na Mazurach" -- nie pozostawia to u mnie wątpliwości, > że wyjazd był jeden, krótszy badź dłuższy, połączony z mniej lub > bardziej intensywnym uprawianiem żeglarstwa. "Latem jechała na mazury > i pływała łódką, a zimą wracała do swojego domu i pisała powieść z > życia chłopów" -- to zdanie pasuje do kontekstu, w którym ktoś tak > sobie podróżuje międy jednym a drugim, raz do roku, może już ileś lat > z rzędu (powieści bywają długie). Do opisu takich sytuacji narzędnik > jest właściwym narzędziem Oczywiście, tutaj pełna zgoda. Ale znowu w tym narzędniku nie możemy dookreślić czasu. Żeby to zrobić, musimy użyć dopełniacza. > , miejscownik nadaje się słabo. A miejscownik to jeszcze inna para kaloszy (dzisiaj bardzo byłyby przydatne). Mówimy: w lecie, w zimie, ale: _na_ jesieni. Wiosny w miejscowniku chyba nie używamy. Ciekawe, może dlatego że nie daje się w miejscu zatrzymać... Ewa -- Za naszym oknem pada deszcz Na piecu skrzypce stroi świerszcz Dziewczyny płaczą, bo skończyło się już lato I tylko słychać gdzieś Koncert jesienny na dwa świerszcze i wiatr w kominie
Re: Jesienią
Author: FEniks
Date: Wed, 22 Oct 2014 20:02
Date: Wed, 22 Oct 2014 20:02
7 lines
1158 bytes
1158 bytes
W dniu 2014-10-21 20:31, bbjk pisze: > > A tymczasem https://www.youtube.com/watch?v=14hMpbIqCk0 Cudne! Ewa
Re: Jesienią
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Wed, 22 Oct 2014 22:36
Date: Wed, 22 Oct 2014 22:36
78 lines
5047 bytes
5047 bytes
Pani Ewa napisała: >>> natomiast kiedy chcemy powiedzieć, że coś zdarzy się w tym roku >>> jesienią, to powiemy: tej jesieni, więc według mnie właśnie >>> dopełniacz pozwala wyrazić się bardziej precyzyjnie. >> No i masz babo placek! Gdy się będę kiedyś z Panią umawiał, to muszę >> pamiętać o tym, że mamy odmienne podejście do precyzji. Umówimy się >> gdzieś "tej jesieni" i będę tam czekał przy kawie miesiąc albo dwa. > > Ano właśnie! Jeśli się umówimy "tej jesieni", to będzie co najwyżej > trzy miesiące czekania, a nawet już dwa. Jeśli natomiast umówimy > się na kawę _jesienią_, to można by czekać lat 30, a nawet dłużej. Tak, 'umawianie się jesienią' ma przeważnie całkiem inne znaczenie. "Na tę robote umawialiśmy się jesienią" -- a tu już słonko grzeje mocno, skowronki świergolą jak najęte, wiosna pełną gębą, krety ryć zaczynają, borsuki rozbudzone ganiają po lesie, a na budowie nawet łopata w ziemię nie wbita. > I o tę precyzję mi cały czas chodziło. W _samym_ narzędniku nie > możemy sprecyzować, o którą jesień nam chodzi. Moje najczarniejsze wizje na temat Pani punktualności zdają się potwierdzać. Pani by chciała *sprecyzować*, o którą jesień chodzi. Proszę mi wierzyć, w kawiarnianych okolicznościach ludzie często oczekują nieco większej dokładności. Z tym umawianiem się, to w ogóle delikatna sprawa. Można "umawiać się w", a także "umawiać się na". Wcale jednak nie jest tak, że jedno znaczy to, a drugie śmo. "Umówiliśmy się w sobotę" może znaczyć albo to, że umowa została w tym dniu zawarta, albo też że ma być wtedy wykonana. Przeto bezpieczniej umawiać się na sobotę. Niespodziewany obrót sytuacji następuje, gdy umawiamy się na kawę -- wtedy jest to już znów "w sobotę na kawę". >> "Tego lata byłam na Mazurach" -- nie pozostawia to u mnie wątpliwości, >> że wyjazd był jeden, krótszy badź dłuższy, połączony z mniej lub >> bardziej intensywnym uprawianiem żeglarstwa. "Latem jechała na mazury >> i pływała łódką, a zimą wracała do swojego domu i pisała powieść z >> życia chłopów" -- to zdanie pasuje do kontekstu, w którym ktoś tak >> sobie podróżuje międy jednym a drugim, raz do roku, może już ileś lat >> z rzędu (powieści bywają długie). Do opisu takich sytuacji narzędnik >> jest właściwym narzędziem > > Oczywiście, tutaj pełna zgoda. Ale znowu w tym narzędniku nie możemy > dookreślić czasu. Żeby to zrobić, musimy użyć dopełniacza. Przecież czas został określony bardzo dokładnie -- chodzi o *całe* lato i *całą* zimę. Zakłada się przy tym, że o ile istnieje jesień astronomiczna i jesień sadownicza, tak rok pisarsko-żeglarski ma tylko dwie pory. >> , miejscownik nadaje się słabo. > > A miejscownik to jeszcze inna para kaloszy (dzisiaj bardzo byłyby > przydatne). Mówimy: w lecie, w zimie, ale: _na_ jesieni. Wiosny w > miejscowniku chyba nie używamy. Ciekawe, może dlatego że nie daje > się w miejscu zatrzymać... O cicha, mglista, o smutna jesieni! Już w duszę czar twój dziwny, senny spływa, przychodzą chmary zapomnianych cieni, tęsknota wiedzie je smutna i tkliwa Kazimierz Przerwa-Tetmajer zatytułował to "W jesieni". Więc "ale" nie było całkiem uzasadnione -- spotyka się też "w jesieni". U mnie w domu mówiło się właśnie "w jesieni" -- pamiętam nawet, że jak poszedłem do szkoły, to mi to "na jesieni" trochę zgrzytało. Jest w tym jakaś konsekwencja, bo mówimy "na wiosnę" -- i w związku z tym "na" jest od razu inny przypadek. Jarek -- Urodziłem się... Urodziłem się w Małkinii... w 1937 roku... w lipcu... znaczy... w, w połowie lipca. Właściwie w drugiej połowie lipca własciwie. Y... Dokładnie... 17 lipca... No... to tyle może o sobie... na początek... Czy są jakieś pytania?
Re: Jesienią
Author: bbjk
Date: Thu, 23 Oct 2014 04:42
Date: Thu, 23 Oct 2014 04:42
11 lines
1409 bytes
1409 bytes
W dniu 2014-10-22 22:02, FEniks pisze: > Cudne! Jaskrowate. Mam sentyment do Wiedźmina książkowego (więc pierwsze skojarzenie z Twoją "jesienią" było właśnie takie, a nie sadów rumianych) i do tzw. Zamacha śpiewającego, z dawnych lat. Film był koszmarkowaty. -- B.
Re: Jesienią
Author: bbjk
Date: Thu, 23 Oct 2014 05:05
Date: Thu, 23 Oct 2014 05:05
41 lines
3240 bytes
3240 bytes
W dniu 2014-10-23 00:36, Jarosław Sokołowski pisze: >> I o tę precyzję mi cały czas chodziło. W _samym_ narzędniku nie >> możemy sprecyzować, o którą jesień nam chodzi. > > Moje najczarniejsze wizje na temat Pani punktualności zdają się > potwierdzać. Pani by chciała *sprecyzować*, o którą jesień chodzi. > Proszę mi wierzyć, w kawiarnianych okolicznościach ludzie często > oczekują nieco większej dokładności. Ja tam wolę umawiać się na dziewiątą, niż na jesień. Chyba, że rzecz potraktuje się metaforycznie. > Z tym umawianiem się, to w ogóle delikatna sprawa. Można "umawiać > się w", a także "umawiać się na". Wcale jednak nie jest tak, że jedno > znaczy to, a drugie śmo. "Umówiliśmy się w sobotę" może znaczyć albo > to, że umowa została w tym dniu zawarta, albo też że ma być wtedy > wykonana. Przeto bezpieczniej umawiać się na sobotę. Niespodziewany > obrót sytuacji następuje, gdy umawiamy się na kawę -- wtedy jest to > już znów "w sobotę na kawę". Pewnie, można umówić się na oglądanie kolekcji znaczków, albo darcie pierza, co też niekoniecznie musi być jednoznaczne. > Kazimierz Przerwa-Tetmajer zatytułował to "W jesieni". Więc "ale" nie > było całkiem uzasadnione -- spotyka się też "w jesieni". U mnie w domu > mówiło się właśnie "w jesieni" -- pamiętam nawet, że jak poszedłem > do szkoły, to mi to "na jesieni" trochę zgrzytało. Jest w tym jakaś > konsekwencja, bo mówimy "na wiosnę" -- i w związku z tym "na" jest od > razu inny przypadek. Oj, "na jesieni" i mnie zgrzytało, a nawet jeszcze dziś nieco mi trąci archaicznością, czy może jakąś delikatną ludowością? Choć wiem, że jest używane i raczej poprawne. Z nawiosną mam nieco inne wrażenie. "Na wiosnę" odbieram jako zapowiedź czegoś, co zdarzy się w przyszłości, po zimie. A to, co już było, to działo się wiosną. Zdaję sobie sprawę, że to odbiór osobniczy. -- B. https://www.youtube.com/watch?v=cRt2RempCVo
Re: Jesienią
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Thu, 23 Oct 2014 10:25
Date: Thu, 23 Oct 2014 10:25
56 lines
3699 bytes
3699 bytes
Pani Basia napisała: >>> I o tę precyzję mi cały czas chodziło. W _samym_ narzędniku nie >>> możemy sprecyzować, o którą jesień nam chodzi. >> >> Moje najczarniejsze wizje na temat Pani punktualności zdają się >> potwierdzać. Pani by chciała *sprecyzować*, o którą jesień chodzi. >> Proszę mi wierzyć, w kawiarnianych okolicznościach ludzie często >> oczekują nieco większej dokładności. > > Ja tam wolę umawiać się na dziewiątą, niż na jesień. > Chyba, że rzecz potraktuje się metaforycznie. W tym przypadku również najlepiej umawiać się na mur beton. > Pewnie, można umówić się na oglądanie kolekcji znaczków, albo darcie > pierza, co też niekoniecznie musi być jednoznaczne. W takich przypadkach odstąpienie od warunków umowy odbierane jest jednoznacznie pozytywnie. >> Kazimierz Przerwa-Tetmajer zatytułował to "W jesieni". Więc "ale" nie >> było całkiem uzasadnione -- spotyka się też "w jesieni". U mnie w domu >> mówiło się właśnie "w jesieni" -- pamiętam nawet, że jak poszedłem >> do szkoły, to mi to "na jesieni" trochę zgrzytało. Jest w tym jakaś >> konsekwencja, bo mówimy "na wiosnę" -- i w związku z tym "na" jest od >> razu inny przypadek. > > Oj, "na jesieni" i mnie zgrzytało, a nawet jeszcze dziś nieco mi trąci > archaicznością, czy może jakąś delikatną ludowością? Choć wiem, że jest > używane i raczej poprawne. Mnie nie archaicznością trąciło, lecz nowością. By nie rzec "nowomową". A przynajmniej regionalizmem, warszawskim może. Teraz można nawet przyjąć, że to "w jesieni" u Tetmajera (czy u nas) jest archaiczne. > Z nawiosną mam nieco inne wrażenie. "Na wiosnę" odbieram jako zapowiedź > czegoś, co zdarzy się w przyszłości, po zimie. A to, co już było, to > działo się wiosną. Zdaję sobie sprawę, że to odbiór osobniczy. Interesujące spostrzeżenie. Chyba też tak mam. Może ma to związek z konstruckcją "cieszyć się na coś" (co nastąpi) zestawioną z "cieszyć się czymś" (co jest). Ja z kolei zauważyłem, że narzędnik używany jest w przypadku pór, części czegoś, a dopełniacz odnosi się do całości. Mamy więc "wiosną", "jesienią", a także "rankiem", "wieczorem" albo "późną porą". Za to coś zdarzyło się któregoś dnia, któregoś roku lub którejś niedzieli. Jarek -- W żizni oczien czasto tak słuczajetsja, Po wiesnie, kagda rastajet snieg, Na puti, na żizniennom wstrieczajestsja, S czieławiekam czieławiek.
Re: Jesienią
Author: bbjk
Date: Thu, 23 Oct 2014 10:56
Date: Thu, 23 Oct 2014 10:56
37 lines
2849 bytes
2849 bytes
W dniu 2014-10-23 12:25, Jarosław Sokołowski pisze: > W tym przypadku również najlepiej umawiać się na mur beton. Nie, nie. Jak się już umawiać, to wiadomo, że na pewno. O oczywistościach się nie gada. >> Pewnie, można umówić się na oglądanie kolekcji znaczków, albo darcie >> pierza, co też niekoniecznie musi być jednoznaczne. > > W takich przypadkach odstąpienie od warunków umowy odbierane jest > jednoznacznie pozytywnie. To zależy od zrozumienia umowy i przeczytania nawet tego, co gdzieś tam maleńkimi literkami było. > Mnie nie archaicznością trąciło, lecz nowością. By nie rzec "nowomową". > A przynajmniej regionalizmem, warszawskim może. Teraz można nawet > przyjąć, że to "w jesieni" u Tetmajera (czy u nas) jest archaiczne. Mnie "na jesieni" kojarzy się z reymontowskimi Lipcami, więc i archaicznie, i ludowo. Zaś na dokończenie młynarzowa i Wachnikowa zaczęły zbierać na czepiec. Pierwszy wójt rzucił złoty pieniądz na talerz, a za nim, kiej ten grad brzękliwy, posypały się srebrne ruble i jako te listeczki na jesieni, papierki leciały. [...] -W dobry czas, będzie mleko na całą zimę. - Hale, Witek, dałeś pić źrebięciu? - Samam nosiła, ale nawet i po palcu pić nie chciał, baraszkuje ino, a do klaczy się tak wydziera, że przeprowadziłam do większej gródki. Chłopcy wyszli, ale Jasio jeszcze z opłotków się odwracał za Jagną, bo też jakby jeszcze urodniejszą była niźli na jesieni przed weselem. -- B. https://www.youtube.com/watch?v=V6-9uyjSNNk
Re: Jesienią
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Thu, 23 Oct 2014 11:44
Date: Thu, 23 Oct 2014 11:44
38 lines
2459 bytes
2459 bytes
Pani Basia napisała: >> W tym przypadku również najlepiej umawiać się na mur beton. > > Nie, nie. > Jak się już umawiać, to wiadomo, że na pewno. > O oczywistościach się nie gada. W takim razie trzeba umawiać się na piśmie. >>> Pewnie, można umówić się na oglądanie kolekcji znaczków, albo >>> darcie pierza, co też niekoniecznie musi być jednoznaczne. >> >> W takich przypadkach odstąpienie od warunków umowy odbierane >> jest jednoznacznie pozytywnie. > > To zależy od zrozumienia umowy i przeczytania nawet tego, co gdzieś > tam maleńkimi literkami było. W tej sytuacj należy dbać o to, jak treść umowy wypowiedzieć. >> Mnie nie archaicznością trąciło, lecz nowością. By nie rzec "nowomową". >> A przynajmniej regionalizmem, warszawskim może. Teraz można nawet >> przyjąć, że to "w jesieni" u Tetmajera (czy u nas) jest archaiczne. > > Mnie "na jesieni" kojarzy się z reymontowskimi Lipcami, więc i > archaicznie, i ludowo. Czyli że rusycyzm to być może. Lipce (jesienne), jak i Warszawa, mogły ulec wpływowi ze wschodu, a Galicja -- nie. Jarek -- Gdy dzień panu robić mają, Częstokroć odpoczywają, A robią silne obłudnie: Jedwo wynidą pod południe
Re: Jesienią
Author: bbjk
Date: Thu, 23 Oct 2014 12:27
Date: Thu, 23 Oct 2014 12:27
20 lines
2180 bytes
2180 bytes
W dniu 2014-10-23 13:44, Jarosław Sokołowski pisze: > W tej sytuacj należy dbać o to, jak treść umowy wypowiedzieć. Wypowiadanie umowy zwykle nie jest przyjemne. Więc może załatwić sprawę po angielsku? > Czyli że rusycyzm to być może. Lipce (jesienne), jak i Warszawa, mogły > ulec wpływowi ze wschodu, a Galicja -- nie. Może i rusycyzm, tak, jak na stołówce, na mieszkaniu - i jeśli słyszę czasem takie kwiecie, to w wykonaniu mieszkańców dawnej kongresówki. U Reymonta częsty zwrot: — Bo tyle teraz kręci się po wsiach różnych ludzi, co to i po polsku mówią, i przed kościołami się żegnają, i polską wiarę chwalą, a potem to namawiają do podpisów za odłączeniem. U nas we wsi był taki jeden, jeszcze na jesieni... (Z ziemi chełmskiej wrażenia i notatki 1916). -- B.
Re: Jesienią
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Thu, 23 Oct 2014 12:41
Date: Thu, 23 Oct 2014 12:41
26 lines
2115 bytes
2115 bytes
Pani Basia napisała: >> W tej sytuacj należy dbać o to, jak treść umowy wypowiedzieć. > > Wypowiadanie umowy zwykle nie jest przyjemne. > Więc może załatwić sprawę po angielsku? Jest to jakieś wyjście. >> Czyli że rusycyzm to być może. Lipce (jesienne), jak i Warszawa, >> mogły ulec wpływowi ze wschodu, a Galicja -- nie. > > Może i rusycyzm, tak, jak na stołówce, na mieszkaniu - i jeśli słyszę > czasem takie kwiecie, to w wykonaniu mieszkańców dawnej kongresówki. Trzeba uważać z automatyczną klasyfikacją rusycyzmów. Mówimy też "na sali", co ktoś może z rozpędu zaklasyfikować do rusycyzmów. Ale po rosyjsku jest "w zalje". Jarek -- Stało się to dzisiaj rano Wstałam i nie mówiąc nic Po angielsku wyszłam za mąż Kartkę ci włożyłam w drzwi
Re: Jesienią
Author: FEniks
Date: Thu, 23 Oct 2014 16:50
Date: Thu, 23 Oct 2014 16:50
52 lines
3859 bytes
3859 bytes
W dniu 2014-10-23 00:36, Jarosław Sokołowski pisze: > Moje najczarniejsze wizje na temat Pani punktualności zdają się > potwierdzać. Oczywiście, oczywiście! Zaraz przez moje językowe wątpliwości okaże się, że jestem spóźnialska, krnąbrna i zła. > Pani by chciała *sprecyzować*, o którą jesień chodzi. Proszę mi > wierzyć, w kawiarnianych okolicznościach ludzie często oczekują nieco > większej dokładności. Jasnym jest, że ta precyzja z mojej strony była trochę umowna lub nawet nadużyta. Jednak zgodziliśmy się chyba co do tego, że z dodatkowym określeniem, a tym bardziej z zaimkiem wskazującym, narzędnika już nie stosujemy, zaczęło się przecież od "tą jesienią". Dla mnie każde określenie (skąd bierze się nawet sama jego nazwa) jest doprecyzowaniem, odgraniczeniem czegoś - poprzez nadanie cech - z jakiejś nieokreślonej ogólności. W szczególności czyni to zaimek wskazujący, bo trudno o większą precyzję niż wskazanie, choćby palcem. > Z tym umawianiem się, to w ogóle delikatna sprawa. Można "umawiać się > w", a także "umawiać się na". Wcale jednak nie jest tak, że jedno > znaczy to, a drugie śmo. "Umówiliśmy się w sobotę" może znaczyć albo > to, że umowa została w tym dniu zawarta, albo też że ma być wtedy > wykonana. Przeto bezpieczniej umawiać się na sobotę. Niespodziewany > obrót sytuacji następuje, gdy umawiamy się na kawę -- wtedy jest to > już znów "w sobotę na kawę". Tak, to zwykle jest problematyczne i trzeba uważać na kontekst. > Przecież czas został określony bardzo dokładnie -- chodzi o *całe* > lato i *całą* zimę. Zakłada się przy tym, że o ile istnieje jesień > astronomiczna i jesień sadownicza, tak rok pisarsko-żeglarski ma > tylko dwie pory. Całą, ale nie wiadomo _którą_. > Kazimierz Przerwa-Tetmajer zatytułował to "W jesieni". Więc "ale" nie > było całkiem uzasadnione -- spotyka się też "w jesieni". U mnie w domu > mówiło się właśnie "w jesieni" -- pamiętam nawet, że jak poszedłem do > szkoły, to mi to "na jesieni" trochę zgrzytało. Jest w tym jakaś > konsekwencja, bo mówimy "na wiosnę" -- i w związku z tym "na" jest od > razu inny przypadek. U mnie w domu mówiło się po prostu "jesienią", bez przyimków. Kurtka albo buty mogły być "na jesień". Natomiast jeśli spotkałam się z użyciem przyimkowym na określenie czasu nie przeznaczenia, to właśnie "na jesieni", ale też było to dla mnie dość nietypowe. "W jesieni" - nie pamiętam, ale bardziej kojarzy mi się metaforycznie, np. w jesieni życia - to tak. Ewa
Re: Jesienią
Author: FEniks
Date: Thu, 23 Oct 2014 16:54
Date: Thu, 23 Oct 2014 16:54
16 lines
1937 bytes
1937 bytes
W dniu 2014-10-23 07:05, bbjk pisze: > > Oj, "na jesieni" i mnie zgrzytało, a nawet jeszcze dziś nieco mi trąci > archaicznością, czy może jakąś delikatną ludowością? Choć wiem, że > jest używane i raczej poprawne. Z nawiosną mam nieco inne wrażenie. > "Na wiosnę" odbieram jako zapowiedź czegoś, co zdarzy się w > przyszłości, po zimie. > A to, co już było, to działo się wiosną. > Zdaję sobie sprawę, że to odbiór osobniczy. Nie, to chyba powszechny odbiór i użycie. Zapowiedź przyszłości, cel albo przeznaczenie - tak właśnie działa przyimek "na" z biernikiem. Idziemy na kawę, na obiad, płaszcz jest na jesień, buty na wiosnę, do kina idzie się na film (chyba że tylko do kina) itd. itd. Ewa
Re: Jesienią
Author: FEniks
Date: Thu, 23 Oct 2014 16:58
Date: Thu, 23 Oct 2014 16:58
13 lines
1843 bytes
1843 bytes
W dniu 2014-10-23 12:25, Jarosław Sokołowski pisze: > Ja z kolei zauważyłem, że narzędnik używany jest w przypadku pór, > części czegoś, a dopełniacz odnosi się do całości. Mamy więc "wiosną", > "jesienią", a także "rankiem", "wieczorem" albo "późną porą". No tak, "wczesnym rankiem" też! I mamy tu określenie z narzędnikiem. Co by burzyło moją teorię albo tylko ją potwierdzało, jako ten wyjątek. > Za to coś zdarzyło się któregoś dnia, któregoś roku lub którejś niedzieli. A nawet bardziej precyzyjnie - "urodziłem się siedemnastego lipca"! Ewa
Re: Jesienią
Author: FEniks
Date: Thu, 23 Oct 2014 17:00
Date: Thu, 23 Oct 2014 17:00
12 lines
1794 bytes
1794 bytes
W dniu 2014-10-23 13:44, Jarosław Sokołowski pisze: > Pani Basia napisała: > >>> W tym przypadku również najlepiej umawiać się na mur beton. >> Nie, nie. >> Jak się już umawiać, to wiadomo, że na pewno. >> O oczywistościach się nie gada. > W takim razie trzeba umawiać się na piśmie. Najczęściej jednak takie sprawy jak kawa umawia się na gębę. Ewa
Re: Jesienią
Author: FEniks
Date: Thu, 23 Oct 2014 17:02
Date: Thu, 23 Oct 2014 17:02
8 lines
1577 bytes
1577 bytes
W dniu 2014-10-23 14:27, bbjk pisze: > > Może i rusycyzm, tak, jak na stołówce, na mieszkaniu U nas powszechne jest "na ogródku". "Na mieszkaniu" jeszcze nie spotkałam. Ale "na chacie" - wśród młodzieży - i owszem. Ewa
Re: Jesienią
Author: FEniks
Date: Thu, 23 Oct 2014 17:04
Date: Thu, 23 Oct 2014 17:04
10 lines
1716 bytes
1716 bytes
W dniu 2014-10-23 14:41, Jarosław Sokołowski pisze: > > Trzeba uważać z automatyczną klasyfikacją rusycyzmów. Mówimy też > "na sali", co ktoś może z rozpędu zaklasyfikować do rusycyzmów. Na basenie, na arenie, na ulicy, na lotnisku. Chyba wszystko, co wielkie i przestrzenne jest z "na". Chociaż "w auli". Ewa
Re: Jesienią
Author: FEniks
Date: Thu, 23 Oct 2014 17:07
Date: Thu, 23 Oct 2014 17:07
17 lines
1692 bytes
1692 bytes
W dniu 2014-10-23 06:42, bbjk pisze: > W dniu 2014-10-22 22:02, FEniks pisze: > >> Cudne! > > Jaskrowate. > Mam sentyment do Wiedźmina książkowego (więc pierwsze skojarzenie z > Twoją "jesienią" było właśnie takie, a nie sadów rumianych) i do tzw. > Zamacha śpiewającego, z dawnych lat. > Film był koszmarkowaty. Filmu nie widziałam, książki nie czytałam, bo jakoś w ogóle nie ciągnie mnie w klimaty fantasy. Natomiast ten tekst Ciechowskiego urzekł mnie bardzo. "Brylanty na końcach twych rzęs"... aż mam ochotę je pogubić. ;) Ewa
Re: Jesienią
Author: bbjk
Date: Thu, 23 Oct 2014 17:08
Date: Thu, 23 Oct 2014 17:08
11 lines
1824 bytes
1824 bytes
W dniu 2014-10-23 19:02, FEniks pisze: > U nas powszechne jest "na ogródku". "Na mieszkaniu" jeszcze nie > spotkałam. Ale "na chacie" - wśród młodzieży - i owszem. "Na mieszkaniu" słyszałam w jakimś reportażu o wojujących sąsiadach. NA ogródku też czasem słychać. Nie cierpię tego "na". Chyba, że siedzimy na dachu przy kominie. Umówić się można także na stare lata. -- B.
Re: Jesienią
Author: bbjk
Date: Thu, 23 Oct 2014 17:17
Date: Thu, 23 Oct 2014 17:17
17 lines
1824 bytes
1824 bytes
W dniu 2014-10-23 19:07, FEniks pisze: > Filmu nie widziałam, książki nie czytałam, bo jakoś w ogóle nie ciągnie > mnie w klimaty fantasy. Mnie też średnio, ale tam milion podtekstów jest i to nie jest typowe fantasy. A sentyment mam dlatego też, że lista dyskusyjna na temat Sapkowskiego w latach 90 XX w. była moim pierwszym doświadczeniem internetowych bojów ;) > Natomiast ten tekst Ciechowskiego urzekł mnie bardzo. "Brylanty na > końcach twych rzęs"... aż mam ochotę je pogubić. ;) Tekst wiedźmiński jest Sapkowskiego, konkretnie z "Miecza przeznaczenia", a GC napisał muzykę. -- B.
Re: Jesienią
Author: FEniks
Date: Thu, 23 Oct 2014 18:52
Date: Thu, 23 Oct 2014 18:52
14 lines
1681 bytes
1681 bytes
W dniu 2014-10-23 19:17, bbjk pisze: > W dniu 2014-10-23 19:07, FEniks pisze: > > >> Natomiast ten tekst Ciechowskiego urzekł mnie bardzo. "Brylanty na >> końcach twych rzęs"... aż mam ochotę je pogubić. ;) > > Tekst wiedźmiński jest Sapkowskiego, konkretnie z "Miecza > przeznaczenia", a GC napisał muzykę. A, to przepraszam, na "tekstowie" przypisali Ciechowskiemu też słowa. To może się jednak spróbuję przekonać do tego książkowego "Wiedźmina". Ewa
Re: Jesienią
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Thu, 23 Oct 2014 19:15
Date: Thu, 23 Oct 2014 19:15
76 lines
4684 bytes
4684 bytes
Pani Ewa napisała: >> Moje najczarniejsze wizje na temat Pani punktualności zdają >> się potwierdzać. > > Oczywiście, oczywiście! Zaraz przez moje językowe wątpliwości > okaże się, że jestem spóźnialska, krnąbrna i zła. Ja przeciez nie o wątpliwościach, tylko o rzeczach słowem opisanych. >> Pani by chciała *sprecyzować*, o którą jesień chodzi. Proszę mi >> wierzyć, w kawiarnianych okolicznościach ludzie często oczekują >> nieco większej dokładności. > > Jasnym jest, że ta precyzja z mojej strony była trochę umowna > lub nawet nadużyta. Jednak zgodziliśmy się chyba co do tego, że > z dodatkowym określeniem, a tym bardziej z zaimkiem wskazującym, > narzędnika już nie stosujemy, zaczęło się przecież od "tą jesienią". > Dla mnie każde określenie (skąd bierze się nawet sama jego nazwa) > jest doprecyzowaniem, odgraniczeniem czegoś - poprzez nadanie cech > - z jakiejś nieokreślonej ogólności. W szczególności czyni to zaimek > wskazujący, bo trudno o większą precyzję niż wskazanie, choćby palcem. Palcem, to można wskazywać na tureckim bazarze. Język zaś jest po to, by uciekanie się do takich metod było zbędne. Zaimek wskazujący nadaje się do tej funkcji nie tak dobrze, jak można się spodziewać po nazwie. "Czerwony jak strączek papryki, połyskiliwy, wielkości turkucia" -- to może dość precyzyjnie opisywać i wyróżniać przedmiot, jeden z wielu w zasięgu wzroku. Powiedzenie "ten", jest rozpaczliwym wołaniem, słowo staje się zapchajdziurą w zdaniu. Podobnie czasownik "wytentegować" -- należy do grupy nieokreślonych, uniwersalnych jak szwajcarski scyzoryk. >> Przecież czas został określony bardzo dokładnie -- chodzi o *całe* >> lato i *całą* zimę. Zakłada się przy tym, że o ile istnieje jesień >> astronomiczna i jesień sadownicza, tak rok pisarsko-żeglarski ma >> tylko dwie pory. > > Całą, ale nie wiadomo _którą_. Wiadomo -- był to opis procesu ciągłego, charakterystyka czyjegoś trybu życia. Więc nie ma co pytac którą -- rzecz dotyczy, wszystkich zim i każdego lata. >> Kazimierz Przerwa-Tetmajer zatytułował to "W jesieni". Więc "ale" nie >> było całkiem uzasadnione -- spotyka się też "w jesieni". U mnie w domu >> mówiło się właśnie "w jesieni" -- pamiętam nawet, że jak poszedłem do >> szkoły, to mi to "na jesieni" trochę zgrzytało. Jest w tym jakaś >> konsekwencja, bo mówimy "na wiosnę" -- i w związku z tym "na" jest od >> razu inny przypadek. > > U mnie w domu mówiło się po prostu "jesienią", bez przyimków. Zawsze tak samo, tylko w tej jednej formie? Nigdy "na" lub "w jesieni"? > Kurtka albo buty mogły być "na jesień". Mogły i mogą. Ale przede wszystkim buty bywają zimowe. Jesienne pewnie też. > Natomiast jeśli spotkałam się z użyciem przyimkowym na określenie czasu > nie przeznaczenia, to właśnie "na jesieni", ale też było to dla mnie > dość nietypowe. "W jesieni" - nie pamiętam, ale bardziej kojarzy mi się > metaforycznie, np. w jesieni życia - to tak. Mam wrażenie, że "w jesieni" wciąż słyszę podobnie często jak "na jesieni". Zwrócę na to pilniejszą uwagę, może nawet policzę jedno i drugie. Jarek -- Żermena jest dziewczyną złą, Żermena w oczy łże jak pies, Gdzież z panną porównywać ją? Przewrotna jest -- i ruda jest! To święte słowa, ja ją znam -- tę zołzę... Cukierki dla panienki mam!
Re: Jesienią
Author: FEniks
Date: Thu, 23 Oct 2014 19:46
Date: Thu, 23 Oct 2014 19:46
43 lines
3338 bytes
3338 bytes
W dniu 2014-10-23 21:15, Jarosław Sokołowski pisze: > > Palcem, to można wskazywać na tureckim bazarze. Język zaś jest po to, > by uciekanie się do takich metod było zbędne. Zaimek wskazujący nadaje > się do tej funkcji nie tak dobrze, jak można się spodziewać po nazwie. > "Czerwony jak strączek papryki, połyskiliwy, wielkości turkucia" -- to > może dość precyzyjnie opisywać i wyróżniać przedmiot, jeden z wielu w > zasięgu wzroku. Powiedzenie "ten", jest rozpaczliwym wołaniem, słowo > staje się zapchajdziurą w zdaniu. Podobnie czasownik "wytentegować" -- > należy do grupy nieokreślonych, uniwersalnych jak szwajcarski scyzoryk. Oj, w wyrażeniu "tej jesieni" nie jest żadną zapchajdziurą, a słówkiem jak najbardziej pożądanym i w dodatku wiele mówiącym. > Wiadomo -- był to opis procesu ciągłego, charakterystyka czyjegoś > trybu życia. Więc nie ma co pytac którą -- rzecz dotyczy, wszystkich > zim i każdego lata. Może w tym konkretnym przykładzie tak było, ale wcale być nie musi. "Zimą jeżdżę na nartach" nie musi oznaczać, że robię to każdej zimy, a tym bardziej każdego dnia każdej zimy (o proszę! - znów musiałam użyć dopełniacza). Jest jednak duże prawdopodobieństwo spotkać mnie na stoku. > > Zawsze tak samo, tylko w tej jednej formie? Nigdy "na" lub "w jesieni"? Hm, pewnie w stu procentach razy nie, ale nie pamiętam dokładnie, którą z form się jeszcze stosowało. Sama najczęściej i odruchowo używam po prostu "jesienią", więc wnioskuję, że raczej wyniosłam to z domu. >> Kurtka albo buty mogły być "na jesień". > Mogły i mogą. Ale przede wszystkim buty bywają zimowe. Jesienne pewnie też. A kto by tam jesienią bez butów chodził! Ostatnimi czasy (narzędnik, znowu z dodatkiem) przydatne najbardziej są gumiaki. > > Mam wrażenie, że "w jesieni" wciąż słyszę podobnie często jak "na jesieni". > Zwrócę na to pilniejszą uwagę, może nawet policzę jedno i drugie. Też zwrócę. Poczynimy zatem badania. Ewa
Re: Jesienią
Author: FEniks
Date: Thu, 23 Oct 2014 21:14
Date: Thu, 23 Oct 2014 21:14
9 lines
1733 bytes
1733 bytes
W dniu 2014-10-23 21:46, FEniks pisze: > > Też zwrócę. Poczynimy zatem badania. Hm, zajrzałam do słownika. Pod hasłem "jesień" podają następujące związki frazeologiczne: na jesieni, jesienią, w porze jesiennej, w czasie jesieni. Ewa
Re: Jesienią
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Thu, 23 Oct 2014 21:34
Date: Thu, 23 Oct 2014 21:34
59 lines
3804 bytes
3804 bytes
Pani Ewa napisała: >> Palcem, to można wskazywać na tureckim bazarze. Język zaś jest po to, >> by uciekanie się do takich metod było zbędne. Zaimek wskazujący nadaje >> się do tej funkcji nie tak dobrze, jak można się spodziewać po nazwie. >> "Czerwony jak strączek papryki, połyskiliwy, wielkości turkucia" -- to >> może dość precyzyjnie opisywać i wyróżniać przedmiot, jeden z wielu w >> zasięgu wzroku. Powiedzenie "ten", jest rozpaczliwym wołaniem, słowo >> staje się zapchajdziurą w zdaniu. Podobnie czasownik "wytentegować" -- >> należy do grupy nieokreślonych, uniwersalnych jak szwajcarski scyzoryk. > > Oj, w wyrażeniu "tej jesieni" nie jest żadną zapchajdziurą, a słówkiem > jak najbardziej pożądanym i w dodatku wiele mówiącym. Akurat w wyrażeniu "tej jesieni" jest jak najbardziej. Co oczywiście nie stoi w sprzeczności z byciem pożądanym -- bez zaimka to nie brzmi. Mówić też zaimek wiele nie mówi -- "tej jesieni będę sadził żywopłot" i "jesienią będę sadził żywopłot" znaczy tyleż samo. W jednym i w drugim przypadku chodzi o najbliższą jesień w przyszłości. >> Wiadomo -- był to opis procesu ciągłego, charakterystyka czyjegoś >> trybu życia. Więc nie ma co pytac którą -- rzecz dotyczy, wszystkich >> zim i każdego lata. > > Może w tym konkretnym przykładzie tak było, ale wcale być nie musi. > "Zimą jeżdżę na nartach" nie musi oznaczać, że robię to każdej zimy, Co w takim razie mówi? Bo ja to właśnie tak rozumiem. Co innego, gdyby było "na nartach jeżdżę zimą" -- dobra odpowiedź na propozycję zjechania na deskach ze schodów przy fontannie. > a tym bardziej każdego dnia każdej zimy (o proszę! - znów musiałam użyć > dopełniacza). Jest jednak duże prawdopodobieństwo spotkać mnie na stoku. Chyba dla kogoś, kto będzie tam na Panią czatował trzy miesiące. Czyli w praktyce niewielkie, to prawdopodobieństwo. Za to pewność, że ze sportów zimowych, to akurat narty. A nie snowboard na przykład, albo szachy. >>> Kurtka albo buty mogły być "na jesień". >> Mogły i mogą. Ale przede wszystkim buty bywają zimowe. >> Jesienne pewnie też. > > A kto by tam jesienią bez butów chodził! Jak to kto?! Szewc. > Ostatnimi czasy (narzędnik, znowu z dodatkiem) przydatne najbardziej > są gumiaki. U mnie dzisiaj prawie nie padało. Jarek -- Od tygodnia leje w tym mieście, ścieka wilgoć po sercu i palcie, z autobusu spłakanego deszczem liczę gwiazdy na mokrym asfalcie.
Re: Jesienią
Author: Eneuel Leszek Ciszewski
Date: Thu, 23 Oct 2014 23:16
Date: Thu, 23 Oct 2014 23:16
20 lines
2039 bytes
2039 bytes
"FEniks" 54495b0c$0$12627$65785112@news.neostrada.pl > dopełniacza). Jest jednak duże prawdopodobieństwo spotkać mnie na stoku. IMO: Jest jednak duże prawdopodobieństwo spotkania kogoś na stoku. To prawdopodobieństwo czego? -- ,,prawdopodobieństwo zdarzenia'', nie zaś -- ,,prawdopodobieństwo zdarzyć. Widać to wyraźniej w ,,prawdopodobieństwie zdarzenia się''. Raczej nikt nie napisze jest jednak duże prawdopodobieństwo zdarzyć się -- .`'.-. ._. .-. .'O`-' ., ; o.' eneuel@@gmail.com '.O_' `-:`-'.'. '`\.'`.' ~'~'~'~'~'~'~'~'~ o.`., o'\:/.d`|'.;. p \ ;'. . ;,,. ; . ,.. ; ;. . .;\|/....
Re: Jesienią
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Thu, 23 Oct 2014 23:26
Date: Thu, 23 Oct 2014 23:26
19 lines
1820 bytes
1820 bytes
Pani Ewa napisała: >>>> W tym przypadku również najlepiej umawiać się na mur beton. >>> Nie, nie. >>> Jak się już umawiać, to wiadomo, że na pewno. >>> O oczywistościach się nie gada. >> W takim razie trzeba umawiać się na piśmie. > > Najczęściej jednak takie sprawy jak kawa umawia się na gębę. Ale trzeba prosto, kawę na ławę. Jarek -- Siedzę w Mławie przy czarnej kawie i dobrze się bawię, a jakże. Siedzę w Łomży, deszcz mnie tu omżył i w smutku pogrążył, bo wszakże...
Re: Jesienią
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Thu, 23 Oct 2014 23:28
Date: Thu, 23 Oct 2014 23:28
19 lines
1945 bytes
1945 bytes
Pani Ewa napisała: >> Trzeba uważać z automatyczną klasyfikacją rusycyzmów. Mówimy też >> "na sali", co ktoś może z rozpędu zaklasyfikować do rusycyzmów. > > Na basenie, na arenie, na ulicy, na lotnisku. Chyba wszystko, > co wielkie i przestrzenne jest z "na". Z halą jest inaczej. Jeśli chodzi o halę przestrzenną (3D), to jest "w hali". Fabrycznej, dworcowej. "Na hali" odnosi się do hal płaskich lub tylko lekko wypukłych -- dwuwymiarowych. Jarek -- Na hali, na hali Na hali zielonej Pasą się owieczki Jeszcze nie dojone
Re: Jesienią
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Thu, 23 Oct 2014 23:37
Date: Thu, 23 Oct 2014 23:37
14 lines
1690 bytes
1690 bytes
Pani Basia napisała: > Chyba, że siedzimy na dachu przy kominie. > Umówić się można także na stare lata. Wtedy trzeba zejść. Albo lepiej nie. Jarek -- Ale cóż, oni żyli najdłużej. Mieli swoje staruszkowie zasady I wiedzieli, że prędzej czy później Jesień przyjdzie. Nie ma na to rady.
Re: Jesienią
Author: bbjk
Date: Fri, 24 Oct 2014 04:36
Date: Fri, 24 Oct 2014 04:36
8 lines
1660 bytes
1660 bytes
W dniu 2014-10-24 01:37, Jarosław Sokołowski pisze: > Wtedy trzeba zejść. Albo lepiej nie. Albo wznieść się na wyższy poziom. Zależy od podejścia. -- B.
Re: Jesienią
Author: bbjk
Date: Fri, 24 Oct 2014 04:42
Date: Fri, 24 Oct 2014 04:42
23 lines
2318 bytes
2318 bytes
W dniu 2014-10-23 21:15, Jarosław Sokołowski pisze: > Palcem, to można wskazywać na tureckim bazarze. Na tureckim bazarze to i po polsku spokojnie można. A i z tego, co wiem, Ewa języki zna, więc nie musi się uciekać do palica. Chyba, ze pogrozić Turkowi, który zbyt długie wygłasza kazanie. Język zaś jest po to, > by uciekanie się do takich metod było zbędne. Zaimek wskazujący nadaje > się do tej funkcji nie tak dobrze, jak można się spodziewać po nazwie. > "Czerwony jak strączek papryki, połyskiliwy, wielkości turkucia" -- to > może dość precyzyjnie opisywać i wyróżniać przedmiot, jeden z wielu w > zasięgu wzroku. Powiedzenie "ten", jest rozpaczliwym wołaniem, słowo > staje się zapchajdziurą w zdaniu. Podobnie czasownik "wytentegować" -- > należy do grupy nieokreślonych, uniwersalnych jak szwajcarski scyzoryk. Czasem zdarza się, że zabraknie języka w gębie i to niekoniecznie na bazarze, ani w Turcji. No, może nie Wam. Ale mnie tak i wtedy pozostaje bezradne: ooo... -- B.
Re: Jesienią
Author: bbjk
Date: Fri, 24 Oct 2014 07:34
Date: Fri, 24 Oct 2014 07:34
11 lines
1768 bytes
1768 bytes
W dniu 2014-10-23 19:04, FEniks pisze: > Na basenie, na arenie, na ulicy, na lotnisku. Chyba wszystko, co wielkie > i przestrzenne jest z "na". > Chociaż "w auli". Z tych wkurzających mnie "na", to jeszcze często słyszę od przypadkowych ludzi "na internecie". Jest wielki i przestrzenny. -- B.
Re: Jesienią
Author: FEniks
Date: Fri, 24 Oct 2014 09:47
Date: Fri, 24 Oct 2014 09:47
28 lines
2603 bytes
2603 bytes
W dniu 2014-10-23 23:34, Jarosław Sokołowski pisze: > Mówić też zaimek wiele nie mówi -- "tej jesieni będę sadził żywopłot" > i "jesienią będę sadził żywopłot" znaczy tyleż samo. W jednym i w > drugim przypadku chodzi o najbliższą jesień w przyszłości. W tym punkcie właśnie się rozmijamy. W moim odczuciu "jesienią" jest wyrażeniem znacznie szerszym niż "tej jesieni", i w sumie tylko o to rozróżnienie mi chodzi. Wprawdzie w zaproponowanym przez Pana przykładzie to prawie to samo, ale jeśli ktoś się uprze, to z sadzenia żywopłotu jesienią w tym roku wyprzeć się może. >> Może w tym konkretnym przykładzie tak było, ale wcale być nie musi. >> "Zimą jeżdżę na nartach" nie musi oznaczać, że robię to każdej zimy, > Co w takim razie mówi? Bo ja to właśnie tak rozumiem. Co innego, gdyby > było "na nartach jeżdżę zimą" -- dobra odpowiedź na propozycję zjechania > na deskach ze schodów przy fontannie. Tu z kolei ja nie widzę różnicy. Na nartach jeżdżę zimą, a na rowerze latem, przecież to oczywiste. >> Ostatnimi czasy (narzędnik, znowu z dodatkiem) przydatne najbardziej >> są gumiaki. > U mnie dzisiaj prawie nie padało. To co to za jesień?! Ewa
Re: Jesienią
Author: FEniks
Date: Fri, 24 Oct 2014 09:50
Date: Fri, 24 Oct 2014 09:50
13 lines
1808 bytes
1808 bytes
W dniu 2014-10-24 06:42, bbjk pisze: > W dniu 2014-10-23 21:15, Jarosław Sokołowski pisze: > >> Palcem, to można wskazywać na tureckim bazarze. > > Na tureckim bazarze to i po polsku spokojnie można. > A i z tego, co wiem, Ewa języki zna, więc nie musi się uciekać do > palica. Chyba, ze pogrozić Turkowi, który zbyt długie wygłasza kazanie. Nie no, tureckiego nie znam, więc paluch jak najbardziej wskazany. A i na innych bazarach mogłoby mi się pomylić jabłko z bakłażanem. Ewa
Re: Jesienią
Author: FEniks
Date: Fri, 24 Oct 2014 09:51
Date: Fri, 24 Oct 2014 09:51
15 lines
1954 bytes
1954 bytes
W dniu 2014-10-24 09:34, bbjk pisze: > W dniu 2014-10-23 19:04, FEniks pisze: > >> Na basenie, na arenie, na ulicy, na lotnisku. Chyba wszystko, co wielkie >> i przestrzenne jest z "na". >> Chociaż "w auli". > > Z tych wkurzających mnie "na", to jeszcze często słyszę od > przypadkowych ludzi "na internecie". > Jest wielki i przestrzenny. Z internetem to musimy poczekać, co się na dobre zadomowi. Ja mówię "w", ale rzeczywiście "na" jest często spotykane. Ewa
Re: Jesienią
Author: bbjk
Date: Fri, 24 Oct 2014 11:21
Date: Fri, 24 Oct 2014 11:21
26 lines
2469 bytes
2469 bytes
W dniu 2014-10-24 11:47, FEniks pisze: > W tym punkcie właśnie się rozmijamy. W moim odczuciu "jesienią" jest > wyrażeniem znacznie szerszym niż "tej jesieni", i w sumie tylko o to > rozróżnienie mi chodzi. Wprawdzie w zaproponowanym przez Pana > przykładzie to prawie to samo, ale jeśli ktoś się uprze, to z sadzenia > żywopłotu jesienią w tym roku wyprzeć się może. Jeszcze dochodzi kontekst. Jeśli powiem: jesienią sadzę żywopłot, może znaczyć, ze mam takie hobby i tak robię każdej jesieni, a gdy: będę jesienią sadziła żywopłot, to już raczej chodzi tylko o najbliższą. Przynajmniej wg mojego ucha. Jesienią mam doła. (He, he niektórzy hiperpuryści powiedzą: mam dół. O ile miewają). Czy to znaczy, że tylko tej jesieni, czy taka moja uroda, że każda jesień działa depresyjnie? >>> Ostatnimi czasy (narzędnik, znowu z dodatkiem) przydatne najbardziej >>> są gumiaki. >> U mnie dzisiaj prawie nie padało. > > To co to za jesień?! https://www.youtube.com/watch?v=2UVy5Z-AAAo -- B.
Re: Jesienią
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Fri, 24 Oct 2014 11:52
Date: Fri, 24 Oct 2014 11:52
24 lines
2156 bytes
2156 bytes
Pani Basia napisała: >> Wprawdzie w zaproponowanym przez Pana przykładzie to prawie to samo, >> ale jeśli ktoś się uprze, to z sadzenia żywopłotu jesienią w tym roku >> wyprzeć się może. > > Jeszcze dochodzi kontekst. > Jeśli powiem: jesienią sadzę żywopłot, może znaczyć, ze mam takie hobby > i tak robię każdej jesieni, a gdy: będę jesienią sadziła żywopłot, to > już raczej chodzi tylko o najbliższą. Przynajmniej wg mojego ucha. > > Jesienią mam doła. Trzeba do tego doła ponawkładać różnych patyków przytarganych ze sklepu ogrodnniczego. I wszystkim wokół opowiadać, że ten żywopłot, to się już w środku lata planowało. Jarek -- Trwa w okolicy popłoch I zamieszanie spore: Tatko strzyże żywopłot Ogromnym sekatorem.
Re: Jesienią
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Fri, 24 Oct 2014 11:55
Date: Fri, 24 Oct 2014 11:55
29 lines
2368 bytes
2368 bytes
Pani Ewa napisała: >>> Może w tym konkretnym przykładzie tak było, ale wcale być nie musi. >>> "Zimą jeżdżę na nartach" nie musi oznaczać, że robię to każdej zimy, >> Co w takim razie mówi? Bo ja to właśnie tak rozumiem. Co innego, gdyby >> było "na nartach jeżdżę zimą" -- dobra odpowiedź na propozycję zjechania >> na deskach ze schodów przy fontannie. > > Tu z kolei ja nie widzę różnicy. Na nartach jeżdżę zimą, a na rowerze > latem, przecież to oczywiste. Ta konstrukcja, z takim rozłożeniem akcentów, ma na celu właśnie wskazanie oczywistej oczywistości. >>> Ostatnimi czasy (narzędnik, znowu z dodatkiem) przydatne najbardziej >>> są gumiaki. >> U mnie dzisiaj prawie nie padało. > > To co to za jesień?! Sucha. W tej chwili na niebie nie ma żadnej chmury. Tylko zimno jest. Jarek -- Dzień jasny, chociaż mroźny, słońce świeci z góry, Niebo błękitne, żadnej nie ma na nim chmury. Dumnie wisi nad portalem jakiejś bramy Napis biało-czerwony: "Serdecznie witamy!"
Re: Jesienią
Author: bbjk
Date: Fri, 24 Oct 2014 11:56
Date: Fri, 24 Oct 2014 11:56
13 lines
1939 bytes
1939 bytes
W dniu 2014-10-24 13:52, Jarosław Sokołowski pisze: >> Jesienią mam doła. > > Trzeba do tego doła ponawkładać różnych patyków przytarganych ze sklepu > ogrodnniczego. I wszystkim wokół opowiadać, że ten żywopłot, to się już > w środku lata planowało. No właśnie, tutaj przydaje się rozróżnienie przypadków. Mogę mieć doła i mogę równocześnie mieć dół. Co to go np. pod kimś wykopałam i zaraz sama wpadnę. -- B.
Re: Jesienią
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Fri, 24 Oct 2014 12:00
Date: Fri, 24 Oct 2014 12:00
11 lines
1491 bytes
1491 bytes
Pani Ewa napisała: > Nie no, tureckiego nie znam, więc paluch jak najbardziej wskazany. Wskazujący. Tak on się nazywa. Jarek -- Partia -- to ręka milionopalca, w jedną miażdżącą pięść zaciśnięta.
Re: Jesienią
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Fri, 24 Oct 2014 12:09
Date: Fri, 24 Oct 2014 12:09
19 lines
2014 bytes
2014 bytes
Pani Basia napisała: >>> Jesienią mam doła. >> >> Trzeba do tego doła ponawkładać różnych patyków przytarganych ze sklepu >> ogrodnniczego. I wszystkim wokół opowiadać, że ten żywopłot, to się już >> w środku lata planowało. > > No właśnie, tutaj przydaje się rozróżnienie przypadków. > Mogę mieć doła i mogę równocześnie mieć dół. Co to go np. pod kimś > wykopałam i zaraz sama wpadnę. "Szkoda żeby się zmarnował" -- taką wersję najlepiej wtedy tym na górze przedstawić. Jarek -- Szefie, jaka piękna katastrofa!
Re: Jesienią
Author: FEniks
Date: Fri, 24 Oct 2014 12:33
Date: Fri, 24 Oct 2014 12:33
9 lines
1676 bytes
1676 bytes
W dniu 2014-10-24 13:55, Jarosław Sokołowski pisze: > Pani Ewa napisała: > >> To co to za jesień?! > Sucha. W tej chwili na niebie nie ma żadnej chmury. Tylko zimno jest. U mnie też już się przetarło, ale chmury są, choć niegroźne chyba. Ewa
Re: Jesienią
Author: FEniks
Date: Fri, 24 Oct 2014 12:35
Date: Fri, 24 Oct 2014 12:35
9 lines
1696 bytes
1696 bytes
W dniu 2014-10-24 14:00, Jarosław Sokołowski pisze: > Pani Ewa napisała: > >> Nie no, tureckiego nie znam, więc paluch jak najbardziej wskazany. > Wskazujący. Tak on się nazywa. W dodatku savoir vivre' em skazany na potępienie. Ewa
Re: Jesienią
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Fri, 24 Oct 2014 12:38
Date: Fri, 24 Oct 2014 12:38
11 lines
1593 bytes
1593 bytes
Pani Ewa napisała: >>> Nie no, tureckiego nie znam, więc paluch jak najbardziej wskazany. >> Wskazujący. Tak on się nazywa. > > W dodatku savoir vivre' em skazany na potępienie. Jeszcze bardziej skazany jest nim ten obok. -- Jarek
Page 1 of 2 • 56 total messages
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads