Thread View: pl.hum.polszczyzna
4 messages
4 total messages
Started by Ajgor
Fri, 11 Jan 2013 15:02
Czy ja mówię językiem kolokwialnym?
Author: Ajgor
Date: Fri, 11 Jan 2013 15:02
Date: Fri, 11 Jan 2013 15:02
15 lines
1818 bytes
1818 bytes
Witam. Pytałem juz o róznicę między "podejrzanym" a "podejrzewanym". Ale jest jeszcze jedna sprawa, która mi spędza sen z powiek. Czy ja na co dzień mówię językiem kolokwialnym? Dlaczego o to pytam. Otóż słuchając w mediach wszelkich wypowiedzi poliyków, rzeczników prasowych, prawników itp, najczęsciej jest tak, że z ich ust wydobywa się totalny bełkot, którego pewnie oni sami nie rozumieją, a w pewnym momencie pada stwierdzenie "mówiąc językiem kolokwialnym..." i... w takim momencie delikwent zaczyna mówić normalnie po polsku :) I za chwilę wraca do tego bełkotu - polotyczno-prawnej nowomowy. To jakim językiem ja mówię na co dzień? Kolokwialnym? Pozdrawiam.
Re: Czy ja mówię językiem kolokwialnym?
Author: Jan45
Date: Sat, 12 Jan 2013 12:24
Date: Sat, 12 Jan 2013 12:24
46 lines
3121 bytes
3121 bytes
W dniu 2013-01-11 16:02, Ajgor pisze: > (...) > Czy ja na co dzień mówię językiem kolokwialnym? > Dlaczego o to pytam. (...) z ich ust wydobywa się totalny bełkot, którego pewnie oni sami nie > rozumieją, a w pewnym momencie pada stwierdzenie "mówiąc językiem > kolokwialnym..." i... w takim momencie delikwent zaczyna mówić normalnie > po polsku :) (...) > To jakim językiem ja mówię na co dzień? > Kolokwialnym? Skoro zdajesz sobie sprawę z tego, że ktoś mówi niezrozumiale i tylko udaje mądrego, nie udawaj, że jest inaczej. Czyli że nie rozumiesz powodu takiego gadania i przywiązujesz jakąś tam wagę do treści takiej wypowiedzi. Naśmiewanie się z tych popędliwców politykujących i opiniujących mija się z celem. Czyli mija się z nadzieją, że się zmienią i zaczną mówić prościej. Pamiętam (z lektury co prawda), jak to jeden chłopak objaśniał koledze, na czym polega poezja. Według tych objaśnień polegać ona miała na używaniu rzadkich i wymyślnych nazw. Na przykład zdanie potoczne "Usiadła na zielonej trawie" w wersji poetyckiej powinno wyglądać tak: Spoczęła na malachitowej murawie. Uważał ten chłopiec, że poeci mają swój słownik, w którym każdej nazwie potocznej odpowiada nazwa "poetycka". Politykujący i opiniujący (innych rzecz jasna opiniujący) brną w ogólnikach i też mają swój słownik, którego się konsekwentnie trzymają. Jest tak od dawna, jak tylko sięgam pamięcią. Podkładają oni pod słowa powszechnie znane i używane treść "swoją", czyli wziętą ze swojego słownika. Osobom postronnym, spoza kręgów ww. popędliwców, starają się oni udowodnić, że są aż tak mądrzy, że my szaraczkowie nigdy ich nie pojmiemy i że powinniśmy tylko ich uważnie słuchać. Polować na okazję, kiedy zechcą łaskawie przetłumaczyć z "ichniego" na polski. Ja ich nie słucham i nie poważam, przynajmniej do czasu, aż nie wejdą mi na odcisk. Ale takim odciskiem nie jest dla mnie niemożność ich zrozumienia. Jan
Re: Czy ja mówię językiem kolokwialnym?
Author: Slawek Kotynski
Date: Sat, 12 Jan 2013 16:34
Date: Sat, 12 Jan 2013 16:34
40 lines
2888 bytes
2888 bytes
W dniu 2013-01-11 16:02, Ajgor pisze: > Czy ja na co dzień mówię językiem kolokwialnym? Od Moliera wiemy, że mówisz prozą. :) Nie przypadkiem przywołałem mieszczanina co został szlachcicem, bo mi się wydaje, że dziwacznych manier językowych najczęściej trzymają się ludzie (urzędnicy? biznesmeni? funkcjonariusze?) dla których osiągnięta pozycja jest awansem społecznym. Może działa tutaj jakiś taki mechanizm: po wejściu w nowe środowisko, nasłucha się człowiek nowych zwrotów, które wydają mu się fajne, lub w jego oczach świadczą o inteligencji, wykształceniu, pozycji, po czym, mniej lub bardziej bez sensu, kalkuje te zwroty w różnych sytuacjach. "Aczkolwiek" i "na chwilę obecną" nie brzmią tak "trywialnie" jak "bo" i "teraz". Jeśli chodzi o wypowiedzi publiczne, to inna para kaloszy. Temat na długą książkę: nowomowa, dyplomacja, chachmęcenie, polityczna poprawność, propaganda i asekuracja. Na przykład ktoś sprzedaje jakąś treść albo wywołuje zamierzone skojarzenia, ale ściśle trudno udowodnić, że coś takiego powiedział. No i podstawowa reguła przesłuchiwanego: nie mówić ani jednego słowa, którego nie muszę powiedzieć. Jeśli ktoś powiedział "związki wysokoenergetyczne", bezpieczniej jest to powtórzyć, niż użyć słowa "trotyl". No i trzecia para kaloszy :) czyli język środowiskowy, funkcjonujący na przykład w różnych grupach zawodowych, poza nimi nie rozumiany, albo rozumiany tylko powierzchownie lub pozornie. Gdy się słucha opinii krytyków sztuki, oni zwykle używają powszechnie znanych wyrazów, odnosi się wrażenie, że wiedzą o czym mówią i rozumieją się nawzajem, a dla mnie ich wypowiedzi są kompletnym bełkotem. Innym przykładem jest język prawniczy, w którym znaczenie, pozornie nieistotnej zamiany wyrazów, może być kompletnie niezrozumiałe dla kogoś, kto nie studiował dwa lata Kodeksu Cywilnego. mjk
Re: Czy ja mówię językiem kolokwialnym?
Author: Jan45
Date: Sun, 13 Jan 2013 12:57
Date: Sun, 13 Jan 2013 12:57
18 lines
1740 bytes
1740 bytes
W dniu 2013-01-11 16:02, Ajgor pisze: (...) > Czy ja na co dzień mówię językiem kolokwialnym? > (...) Jeszcze jedna uwaga typu etymologicznego. Z łaciny pamiętam, że kolokwium (colloquium) znaczy rozmowa. A z tego może wynikać prawda kolejna, ta, że mówiący niezrozumiale (z rozmaitych powodów tak mówiący) nie uważają swoich wypowiedzi niekolokwialnych za rozmowę. Za co oni biorą swoją niekolokwialną gadaninę, to już ich tajemnica. Jeśli to są fachowcy, to może to być fachowy żargon typu roboczego. I to jest jeszcze do zniesienia. Ale nadętych politykujących opiniotwórczych nie lubię i rzadko słucham. I czasem doradzam innym to samo. Jan
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads