Thread View: pl.hum.pisarstwo
32 messages
32 total messages
Started by Poslo
Tue, 17 Dec 2002 19:30
Opowiadanko - cz.1
Author: Poslo
Date: Tue, 17 Dec 2002 19:30
Date: Tue, 17 Dec 2002 19:30
198 lines
12964 bytes
12964 bytes
Takie opowiadanko, powiedzcie czy beznadziejne czy tylko slabe, a moze sie do czegos nadaje? A moze wrecz chcecie jeszcze? :) I ciekawe kto zgadnie na motywach 'czego' to... == Sala była niewielka, ledwo mieścił się tu mały, niski stolik na cztery osoby, szafka i zlew. Pomieszczenie oświetlała mała jarzeniówka, tląca się migającym od czasu do czasu światłem. Na jednym z wygodnych, obitych skórą foteli spoczywał starszy, siwobrody mężczyzna. Drzemał. Drzwi otworzyły się w pionie, z przyjemnym dla ucha szumem mechaniki. Wszystko nadal działało z cichym szmerem nowości, mimo upływu lat. Do pokoju weszła ruda, długowłosa kobieta, ze zmarszczkami nie do końca ukrytymi intensywnym makijażem, oraz niski, chudy facet, chodzący komicznym, przy jego posturze, energicznym krokiem. Oboje ubrani w niebieskie kostiumy, z dużą żółtą liczbą "20" na plecach. Usiedli w fotelach przy stole. - Jesteśmy - powiedział głośno mężczyzna, z pewną ostrożnością w głosie. Siwobrody wstrząsnął się lekko, otworzył powieki, chrząknął i rozejrzał się mętnym jeszcze, sennym wzrokiem. Na widok siedzących nie wyprostował się w siedzeniu. - Witajcie, witajcie, jesteście - wymamrotał bardziej do siebie, niż do siedzących gości, obrzucając kobietę wzrokiem, jakim darzy się jajecznicę na stole, gdy miało się wielka nadzieję na to, że na śniadanie przygotowano płatki - Chciałem się naradzić. Wiecie co się stało i jakie widzę rozwiązanie? - Tak, mechanik nam powiedział. - głos kobiety idealnie pasował do jej rysów przywołujących na myśl jedną z tych gderliwych, zwracających uwagę na siebie kobiet. - Twój pomysł jest dobry. Właściwie jedyny. Co innego możemy zrobić? Nie wiem. Ale powinniśmy spróbować. - Powinniśmy... - siwobrody położył akcent na końcówkę "my". - Cóż, po to są szeregowi żeby wypełniać rozkazy wyżej postawionych. Wiem, jako Opiekun czujesz ojcowską odpowiedzialność za losy mieszkańców schronu. Cenię to, bardzo, nie wiesz jak jest to i dla mnie ważne. Ale nie uratuje nas radio, wiesz o tym. Sygnału nie ma od lat, choć regularnie próbujemy. Kogo zawiadomisz o naszych kłopotach? Kto przyjdzie nam na pomoc? Pomyśl. Jesteśmy sami. S a m i. I sami musimy sobie radzić, korzystając z dostępnych nam środków. Siwobrody spojrzał na milczącego, rozpartego wygodnie w fotelu zaczesanego w przedziałek na bok mężczyznę. Jego wzrok świadczył że też najchętniej krzyknąłby "Zamknij się!" na dźwięk terkoczących w powietrzu słów kobiety. Gdyby nie była jedyną lekarką z drugiego pokolenia kadry to jej najchętniej by się pozbył. Ale na razie szkolenia młodych dziewczyn przez nią prowadzone szły nieco topornie... - Mam parę typów - kontynuowała kobieta. - Kurt Harvester. Młody, dwadzieścia lat, raczej odludek, nie ma dziewczyny. Niezbyt żywy, zafascynowany jakimiś dziwnymi książkami, o łysych kapłanach z Azji. Trochę dziwny. Ale lubi dużo mówić o świecie, więc pewnie chciałby go poznać. Poza tym prawie się tu nie przydaje, robi tyle ile musi. Nawet nie chce przychodzić na badanie okulistyczne które mu zaleciłam. Dziwny trochę, ale się nada. - Następny. - wymamrotał siwy. - Co, zły? Ja bym go wysłała. Jako drugiego posłałabym Maxa Stewarta juniora. Chociaż właściwie, biorąc pod uwagę cel misji może to on byłby lepszy. Wygadany, dobry organizator. Silny, przystojny. Gdybym tylko była w kwiecie wieku... Więc on może moim zdaniem porwać tłumy. We wschodniej części go się słuchają, przynajmniej tak to wygląda. - Masz rację Jenny, ten już lepszy - poczekał aż kobieta skończy naczelnik. - Przecież nie poślę tamtego idioty, któremu myli się korytarz schronu z epicentrum duchowych przemian, czy czego tam. Tyle że ten Max za bardzo rzuca się w oczy. Za mało jest wyrafinowany. Za prosty i nieelastyczny. Nie sądzisz, Jack? - Dla mnie odpada. Nie zabierzemy mieszkańcom duszy towarzystwa. - To może - zaczęła kobieta. - Dziękuję Jenny, dziękuję. Jak się chyba domyślasz sam mam przygotowanego kandydata. Mamy trzydziestu pięciu młodych mężczyzn, którzy nie są niezastąpieni. Z początku chciałem wysłać grupę - trzech, czterech. Jednak po namyśle uznałem że pojedynczo będzie chyba łatwiej. Grupie łatwiej popełnić błąd. Że tak powiem jest większa szansa na to, że ktoś palnie coś głupiego, wymyśli durnotę. Grupa zbytnio skupia się na sobie. Poza tym znalazłem chłopaka który moim zdaniem lepiej sobie poradzi, niż trzech przeciętnych. Wiedza się nie sumuje. On jest bystry, choć nieefektowny. Nieufny. Na razie postanowiłem zostawić wszystko w jego rękach. Zaraz powinien być, poznacie go i ocenicie. Mężczyzna wstał, podszedł do szafki, gdzie włożył wcześniej butelkę whiskey. Kiwnął lekko w górę głową, zwracając się do Jacka - Może po kielonku? - A mnie nie zapytasz - z pretensją w głosie zarzuciła kobieta. - Przecież wiem że nie pijesz. - powoli odpowiedział siwobrody. - Ale miło byłoby gdybyś jednak spytał. - Czy życzysz sobie odrobinę tej o to whiskey, której spożycie przez ciebie w naszym towarzystwie sprawiło by mi olbrzymią przyjemność i zaszczyt? - wygłosił z lekko udawaną kurtuazją. - Ech, zupełny brak kultury, obejścia, etykiety - przerwała jego zdanie kobieta - Daruj sobie tę ironię. Nie potraficie w ogóle oddać szacunku. A ja was leczę, dbam o was, myślę każdego dnia o stanie zdrowia moich pacjentów. Jestem tytanką pracy, a nawet nie zaproponuje mi się czegoś do picia. Myślisz że nigdy nie piłam? Nie? Co ty sobie wyobrażasz. Kiedyś, gdy byłam młoda w barze wielu młodzieńców aż ustawiało się w kolejkę by postawić mi drinka. Jednak przychodzi czas że człowiek poważnieje, zwłaszcza gdy ma tak poważne stanowisko. Gdy młode panny patrzą, gdy uczyć je należy nie tylko fachu, ale i całej tej otoczki, która powoduje że nie jesteśmy prymitywnymi małpiatkami, że... - Ja się napiję - wtrącił Jack - Nalej nawet sporo. Jakoś naszła mnie ochota... - A ja jednak nadal dziękuję. Jak już mówiłam... Usłyszano szmer otwieranych drzwi. Młodzieniec przekroczył próg, stanął sztywno tuż przed zamykającymi się z łoskotem drzwiami. - Dzień dobry. Pan Opiekun mnie wzywał? - zapytał nieco speszony chłopak. - Tak, tak, siadaj - odparł siwobrody, siadając w fotelu, trzymając w rękach dwie szklaneczki pełne whiskey. Jedną podał Jackowi, drugą wziął do ust i wychylił spory łyk. - Tak... Właściwie chyba powinienem cię poczęstować, choć młodym pić tu nie wolno. Młodzieniec tylko rzucił lekko wzrokiem w górę, w automatycznym geście lekkiego politowania dla naiwności siwego. Ale nikt tego nie zauważył. Siedział już na wprost Opiekuna, który jednak nie patrzył na niego, lecz jego wzrok utkwił gdzieś w odmętach ściany na której umieszczone były drzwi. - Przedstaw się. - Nazywam się Terry Risager. Wołają na mnie Muflon. Mam dwadzieścia lat, moi oboje rodzice nie żyją od trzech. Jak wyglądam sami państwo widzicie... Właściwie wolałbym odpowiadać na pytania - uśmiechnął się niepewnie. - Mów dalej - od razu wymamrotał Opiekun. - Oczywiście. Moje zainteresowania są dość wszechstronne. Lubię czytać, często chodzę na wirtualną strzelnicę.. - Jack, jak mu w tym idzie? - wszedł mu w słowo siwobrody - Wiesz, to tylko gry, ale refleks sobie wyrobił niezły. - To dobrze. Mów dalej, Muflon - uśmiechnął się pod nosem Opiekun. - Umiem pływać... - Chciałbyś poznać świat? Odkryć jego tajemnice, poznać to co na zewnątrz? - wyklepała Jenny. - Powoli... No ale jak już spytałaś.. Proszę, odpowiedz. - powiedział siwy. - To znaczy poza schronem? Szczerze mówiąc bardzo. To znaczy, nie dlatego że tu jest źle - dodał szybko Terry. - Ale tu jest trochę duszno, myslę że państwo rozumieją. - pytająco spojrzał się po siedzących, ale tylko Jenny trochę głupkowato pokiwała głową. - Jestem bardzo ciekawy co się stało po wojnie, jak wygląda teraz życie. Według niektórych książek po tych siedemdziesięciu latach, które tu spędziliśmy na zewnątrz sytuacja już unormowała się na tyle, że bez przeszkód można prowadzić życie. Nie powinno już być mrozu, klimat wręcz powinien być całkiem ciepły. Tak, chciałbym zobaczyć coś nowego, zobaczyć świat. - Dobrze, wystarczy, proszę wyjdź na chwilę. Odprowadzili go wzrokiem, dopóki nie zniknął za opadającymi drzwiami. - No więc to ten mój wybraniec. Jack, jak myślisz, możesz go szybko nauczyć podstaw walki? - Nie jest może jakimś dryblasem, raczej przeciętny, ale ja sam chyba jestem najlepszym przekładem że można sobie radzić... Daj mi dwa dni, a nauczę go przynajmniej obsługi broni. Po wojnie nuklearnej niedobitki które przeżyły będą organizować się dość chaotycznie, nie sądzę by powstało już zwarte państwo. Myślę że umiejętność walki się przyda. O ile w ogóle coś jest poza bramą... - Ja myślę że się nadaje. Ma niesamowite oczy. Masz rację, wygląda na bystrego, nieufnego, ostrożnego. Nie wydaje mi się jednak żeby był głupi. Widać on jeden zna się tu na etykiecie. Nie przekraczał granicy między nami, trzymał należyty dystans. To dobrze. - Tu masz chyba rację. - powiedział Opiekun. - To jak, pozytywny? - Pozytywny. - z pewną radością odpowiedziała Jenny. - Niech będzie. - poparł Jack. Opiekun przechylił się w fotelu, by sięgnąć do paru przycisków znajdujących się na ścianie tuż obok. Wybrał jeden, drzwi ponownie się otwarły. - Wejdź - powiedział głośno. Terry wszedł, drzwi po sekundzie się zamknęły. Na gest ręką Opiekuna zajął swoje poprzednie siedzenie. - Nie będę owijał w bawełnę. Nasz system hydrologiczny został uszkodzony, właściwie zahamowany. Zepsuł się odpowiadający za wszystko chip. Bez niego nie możemy tworzyć nowych zapasów wody, a pozostałe szybko się kurczą. Jak szacuje wystarczą na jakieś pięć miesięcy. Innych zapasów nie mamy, w magazynie jest tylko, fakt że spory, ukryty zapas alkoholu. Nic więcej nie mamy, gdyż nasza kuchnia opiera się na skondensowanych, rozpuszczalnych rzeczach oraz na syropach owocowych. Poza tym woda jest niezbędna do wielu innych czynności, jak się z resztą bez wątpienia musisz domyślać. Tak więc... - Jak się domyślam ten chip był zapasowy? - zgadywał Terry - Dokładnie. Trzeba zdobyć nowy. Czyli już wiesz dlaczego przed chwilą cię tak egzaminowaliśmy. - Wiem. Dlaczego nie pójdzie ktoś starszy? - Są pewne powody, głównie chodzi o pilnowanie stanowisk pracy. Opiekun skłamał nieco, przynajmniej nie powiedział co myśli. Potrzebował kogoś młodego, pełnego pasji, poświęcenia. Wśród starszej kadry nie widział nikogo na tyle wiernego i bezinteresownego, by wypełnił należycie zadanie. Z resztą nikt się nie palił by wychodzić - spędzili tu całe życie, a świat zewnętrzny to w ich wyobrażeniach nieznane, nieprzyjazne miejsce. Młodzi natomiast lubią pokazać swoją dojrzałość. A ten Muflon wykazuje dodatkowo bardzo dużą ciekawość... - Co tu dużo gadać. Zgadzasz się? Oczywiście odpowiednio cię wyekwipujemy i tak dalej... Na chwilę zapadła cisza. - Tak. Opiekun wstał, podszedł do szafki, wyjął jeszcze jedno szkło dla Terry'ego. Nalał nieco whiskey i podał młodemu. - Jutro oficer Jack nauczy cię podstaw walki, główny mechanik pokaże czego masz szukać... Zaakcentował niedbale podniesienie do góry szklanki. - No to za powodzenie twojej misji. -- pozdrawiam / Dominik 'Poslo' Gabryelewicz www.gamepub.org >>> poslo@interia.pl <<< 'Always look on the bright side of life'
Re: Opowiadanko - cz.1
Author: Poslo
Date: Wed, 18 Dec 2002 20:39
Date: Wed, 18 Dec 2002 20:39
11 lines
1167 bytes
1167 bytes
Ok, skoro nikt sie nie odzywa to znaczy ze rzeczywiscie jest prostackie;> (no to tylko opowiadanko, a nie siakis bardziej wydumany wymysl) Moze jest tu osoba, ktora powiedzialby choc jedna uwage czemu sie tego nie czyta jak Sapkowskiego? pozdrawiam pos
Re: Opowiadanko - cz.1
Author: Roy d'Angoulmois
Date: Wed, 18 Dec 2002 23:51
Date: Wed, 18 Dec 2002 23:51
17 lines
1403 bytes
1403 bytes
Użytkownik "Poslo" <poslo@interiaPreczZeSpamem.pl> napisał w wiadomości news:atqmnn$8ul$3@news.tpi.pl... > Ok, skoro nikt sie nie odzywa > to znaczy ze rzeczywiscie jest prostackie;> > (no to tylko opowiadanko, a nie siakis > bardziej wydumany wymysl) > > Moze jest tu osoba, ktora powiedzialby > choc jedna uwage czemu sie tego nie czyta jak > Sapkowskiego? > > pozdrawiam > pos > Jest nudne i nieciekawe. Roy
Re: Opowiadanko - cz.1
Author: Marek Krukowski
Date: Thu, 19 Dec 2002 05:09
Date: Thu, 19 Dec 2002 05:09
56 lines
2505 bytes
2505 bytes
Nie uszanowałeś litościwej ciszy, no to masz - to nie jest silenie się, to po prostu jest takie, jak opisuję. Poslo wrote: > Sala była niewielka, ledwo mieścił się tu mały, niski > stolik na cztery osoby, Po cholerę te cztery osoby. Jak jest mały to nie może być na 12 osób. > szafka i zlew. Jak się w salce mieścił tylko mały stolik, szafka i zlew, to po kiego czorta bleblać, że jest niewielka > Pomieszczenie oświetlała mała jarzeniówka, tląca Brednia, jarzeniówki się nie tlą > się migającym od czasu do czasu światłem. Na jednym z > wygodnych, obitych skórą foteli spoczywał starszy, Gdzie był te fotele? Przecież nie w salce, w której ledwo mieścił się mały stolik, szafka i zlew? > siwobrody mężczyzna. Drzemał. Cały dotychczasowy opis jest doskonale zbędny. Po cholerę właściwie opowiadasz, że ktoś drzemie. Potrafisz sobie w ogóle wyobrazić coś mniej ciekawego. > Drzwi otworzyły się w pionie, Co to właściwie znaczy? > z przyjemnym dla ucha szumem mechaniki. Rozpacz... > Wszystko nadal działało z cichym szmerem nowości, mimo > upływu lat. Pierdolenie kotka przy pomocy młotka (przepraszam, ale łagodniejsze zwroty już tu nie pasują) > Do > pokoju weszła ruda, długowłosa kobieta, ze zmarszczkami nie > do końca ukrytymi intensywnym makijażem, Kogo takie duperele mogłyby niby zainteresować, dopóki ta kobieta nie zrobi czegokolwiek, co mogłoby kogolwiek jakkolwiek zainteresować? > oraz Nikt przy zdrowych zmysłach nie przeczyta ani słowa dalej. Marek Krukowski
Re: Opowiadanko - cz.1
Author: Andrzej Swiech
Date: Thu, 19 Dec 2002 10:34
Date: Thu, 19 Dec 2002 10:34
11 lines
1472 bytes
1472 bytes
Użytkownik Marek Krukowski <krukowski@use.pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych napisał:3E01544C.99EA26A1@use.pl... <ciach> > > Nikt przy zdrowych zmysłach nie przeczyta ani słowa dalej. Ja przeczytałem. I biję się w piersi ze strachem. Mimo że tylko trzy linijki dalej sie posunąłem. Uch. Pozdrawiam Andre
Re: Opowiadanko - cz.1
Author: Wojciech Orlinski
Date: Thu, 19 Dec 2002 10:45
Date: Thu, 19 Dec 2002 10:45
19 lines
1364 bytes
1364 bytes
Marek Krukowski wrote: >>Pomieszczenie oświetlała mała jarzeniówka, tląca > > > Brednia, jarzeniówki się nie tlą No nie, to już takie czepianie dla samego czepiana - a jak byś nazwał taką pieprzniętą jarzeniówkę, która nie może się porządnie zajarać i tak migotliwie popierdziela? -- There are no answers. Only choices. -- Serwis Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Opowiadanko - cz.1
Author: Wojciech Gołąbowski
Date: Thu, 19 Dec 2002 11:22
Date: Thu, 19 Dec 2002 11:22
19 lines
1859 bytes
1859 bytes
Wojciech Orlinski i parę serwerów po drodze spowodowało pojawienie się
wiadomości:
> Marek Krukowski wrote:
>
> >>Pomieszczenie oświetlała mała jarzeniówka, tląca
> > Brednia, jarzeniówki się nie tlą
> No nie, to już takie czepianie dla samego czepiana - a jak byś nazwał
> taką pieprzniętą jarzeniówkę, która nie może się porządnie zajarać i tak
> migotliwie popierdziela?
"zdychająca"
Wojtek mspanc
--
, Wojciech "Voqo" Gołąbowski
. / ,'. ,'| ,'. http://www.golabowski.art.pl
\/ `.' `.| `.' "Lubię pracę. Praca mnie fascynuje. Potrafię godzinami
---------- | --- siedzieć i przyglądać się jej." Jerome K. Jerome
Re: Opowiadanko - cz.1
Author: Marek Krukowski
Date: Thu, 19 Dec 2002 12:21
Date: Thu, 19 Dec 2002 12:21
16 lines
1543 bytes
1543 bytes
Wojciech Orlinski wrote: > >>Pomieszczenie oświetlała mała jarzeniówka, tląca > > Brednia, jarzeniówki się nie tlą > No nie, to już takie czepianie dla samego czepiana - a jak > byś nazwał taką pieprzniętą jarzeniówkę, która nie może się > porządnie zajarać i tak migotliwie popierdziela? Przecież tam jest wyraźnie napisane, że oświetlała. Zmarszczki widać spod makijażu. Czyli to nie mogła być taka jaką masz na myśli. Ale mogę się zgodzić, że gdyby autora dało się posądzić o jakąkolwiek świadomość dotyczącą tego, co pisze, to owo tlenie się można by uznać za dopuszczalne. Marek Krukowski
Re: Opowiadanko - cz.1
Author: Marek Krukowski
Date: Thu, 19 Dec 2002 12:22
Date: Thu, 19 Dec 2002 12:22
12 lines
1357 bytes
1357 bytes
Andrzej Swiech wrote: > > Nikt przy zdrowych zmysłach nie przeczyta ani słowa > > dalej. > Ja przeczytałem. I biję się w piersi ze strachem. Mimo że > tylko trzy linijki dalej sie posunąłem. Uch. Ja oczywiście po zaprzestaniu czytania, jescze zastosowałem szybkie czytanie i parę linijek dalej wyczaiłem ni mniej ni więcej tylko "schron". O rany! Marek Krukowski
Re: Opowiadanko - cz.1
Author: Lamia
Date: Thu, 19 Dec 2002 15:36
Date: Thu, 19 Dec 2002 15:36
13 lines
1190 bytes
1190 bytes
"Marek Krukowski" <krukowski@use.pl> writes: [...] > Nikt przy zdrowych zmysłach nie przeczyta ani słowa dalej. No to żyłam do tej pory w błogiej nieświadomości ....;) Pozdrawia Lamia -- // certum est, quia impassibile est //
Re: Opowiadanko - cz.1
Author: Wojciech Orlinski
Date: Thu, 19 Dec 2002 18:13
Date: Thu, 19 Dec 2002 18:13
23 lines
1683 bytes
1683 bytes
Marek Krukowski wrote: >>No nie, to już takie czepianie dla samego czepiana - a jak >>byś nazwał taką pieprzniętą jarzeniówkę, która nie może się >>porządnie zajarać i tak migotliwie popierdziela? > > > Przecież tam jest wyraźnie napisane, że oświetlała. Zmarszczki widać spod > makijażu. Niemądrze zakładasz, że te zmarszczki ogląda jakiś subiektywny narrator. A przecież to może być XIX-wieczny narrator wszechwiedzący, który te zmarszczki pod makijażem wypatrzyłby nawet gdyby akcja toczyła się na dnie kopalni. -- There are no answers. Only choices. -- Serwis Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Opowiadanko - cz.1
Author: cct
Date: Thu, 19 Dec 2002 18:48
Date: Thu, 19 Dec 2002 18:48
18 lines
1643 bytes
1643 bytes
Witam | Takie opowiadanko, powiedzcie czy beznadziejne czy tylko slabe, a moze | sie do czegos nadaje? A moze wrecz chcecie jeszcze? :) | I ciekawe kto zgadnie na motywach 'czego' to... Fallouta pierwszego (na motywach to mało powiedziane, to jest po prostu opowiadanie fan-artowe ściśle trzymający się realiów i wydarzeń z gry). A opowiadanie jakieś takie nijakie... Zresztą masz (lepszą, przynajmniej z tego co na początku przeczytałem) konkurencję - "Opek" BoLa... Mógłbyś przyspieszyć nieco tempo, zacząć np. od sceny na pustyni, a te 12kb które opisałeś umieścić trochę dalej jako (krótką i mniej szczegółową) retrospekcję (można by zrobić z tego jeden ze snów...). pozdrawiam cct ...
Re: Opowiadanko - cz.1
Author: Marek Krukowski
Date: Thu, 19 Dec 2002 19:09
Date: Thu, 19 Dec 2002 19:09
22 lines
1982 bytes
1982 bytes
Wojciech Orlinski wrote: > >>No nie, to już takie czepianie dla samego czepiana - a > >>jak byś nazwał taką pieprzniętą jarzeniówkę, która nie > >>może się porządnie zajarać i tak migotliwie popierdziela? > > Przecież tam jest wyraźnie napisane, że oświetlała. > > Zmarszczki widać spod makijażu. > Niemądrze zakładasz, że te zmarszczki ogląda jakiś > subiektywny narrator. A przecież to może być XIX-wieczny > narrator wszechwiedzący, który te zmarszczki pod makijażem > wypatrzyłby nawet gdyby akcja toczyła się na dnie kopalni. Skąd pomysł, że temu naaratorowi mogłaby być dostępna jakakolwiek wiedza? Inna rzecz, że skoro w sali, w której mieści się tylko stolik, szafka i zlew jest jeszcze miejsce na więcej niż jeden wygodny fotel, to niby dlaczego niemogłoby być w niej i jarzeniówki, które jednocześnie świeci i nie świeci... A swoją drogą, ciekaw jestem, jak daleko przebiłeś się przez ten tekst? Marek Krukowski
Re: Opowiadanko - cz.1
Author: Marek Krukowski
Date: Thu, 19 Dec 2002 19:11
Date: Thu, 19 Dec 2002 19:11
13 lines
1127 bytes
1127 bytes
Lamia wrote: > [...] > > Nikt przy zdrowych zmysłach nie przeczyta ani słowa > >dalej. > > No to żyłam do tej pory w błogiej nieświadomości ....;) Może czytałaś nieuważnie? A jak było dalej? Marek Krukowski
Re: Opowiadanko - cz.1
Author: Wojciech Orlinski
Date: Thu, 19 Dec 2002 19:58
Date: Thu, 19 Dec 2002 19:58
27 lines
2238 bytes
2238 bytes
Marek Krukowski wrote: > Skąd pomysł, że temu naaratorowi mogłaby być dostępna jakakolwiek wiedza? Inna > rzecz, że skoro w sali, w której mieści się tylko stolik, szafka i zlew jest > jeszcze miejsce na więcej niż jeden wygodny fotel, to niby dlaczego niemogłoby > być w niej i jarzeniówki, które jednocześnie świeci i nie świeci... > > A swoją drogą, ciekaw jestem, jak daleko przebiłeś się przez ten tekst? Niezbyt, szczerze mówiąc. Ja po prostu lubię się czepiać czepiania dla samego czepiania dla samego czepiania. Zgadzam się, że te teksty pisane są bardzo nieporadnie i maniera pakowania pięciu metafor do jednego zdania odrzuca mnie na "dzień dobry", przechodzące od razu w "do widzenia". Zawsze mi się wtedy przypomina początek antylinuksiarskiej humoreski "Pingwin maltański" - "Noc była ciemna jak przesadzona metafora". Ale jako totalny relatywista nie lubię się czepiać tekstów literackich, bo może się komuś podoba? Żeromski miał w końcu takie metafory, że "tląca się jarzeniówka" przepaliłaby się z wrażenia. -- There are no answers. Only choices. -- Serwis Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Opowiadanko - cz.1
Author: Poslo
Date: Thu, 19 Dec 2002 20:03
Date: Thu, 19 Dec 2002 20:03
47 lines
2390 bytes
2390 bytes
Użytkownik "cct" <cct1@go2.pl> napisał w wiadomości news:att4cm$s2l$1@news.tpi.pl... > Witam > > | Takie opowiadanko, powiedzcie czy beznadziejne czy tylko slabe, a moze > | sie do czegos nadaje? A moze wrecz chcecie jeszcze? :) > | I ciekawe kto zgadnie na motywach 'czego' to... > > Fallouta pierwszego (na motywach to mało powiedziane, to jest po prostu > opowiadanie fan-artowe ściśle trzymający się realiów i wydarzeń z gry). No trzymajacy sie dosc scisle poczatku gry wstep do opowiadania nie trzymajacego sie scisle.. > A opowiadanie jakieś takie nijakie... > Zresztą masz (lepszą, przynajmniej z tego co na początku przeczytałem) > konkurencję - "Opek" BoLa... No to sobie poszukam... Tzn. to na necie, czy ksiazka? BoLa sugeruje nick, ale moze jakis skrot od nazwiska autora - nie wiem:> > Mógłbyś przyspieszyć nieco tempo, zacząć np. od sceny na pustyni, a te 12kb > które opisałeś umieścić trochę dalej jako (krótką i mniej szczegółową) > retrospekcję (można by zrobić z tego jeden ze snów...). > > pozdrawiam > cct Huh, no to mnie kompletnie pisarsko zgladziliscie:) Ale slusznie oczywiscie.. Sorki za trucie de i dzieki za miazdzaca krytyke (serio).. Ale sie nie poddam i pocwicze (ale powiedzmy nast razem napisze po pol roku tych cwiczen...) -- pozdrawiam / Dominik 'Poslo' Gabryelewicz www.gamepub.org >>> poslo@interia.pl <<< 'Always look on the bright side of life'
Re: Opowiadanko - cz.1
Author: Poslo
Date: Thu, 19 Dec 2002 20:07
Date: Thu, 19 Dec 2002 20:07
111 lines
3849 bytes
3849 bytes
Użytkownik "Marek Krukowski" <krukowski@use.pl> napisał w wiadomości news:3E01544C.99EA26A1@use.pl... > Nie uszanowałeś litościwej ciszy, no to masz - to nie jest silenie się, to po > prostu jest takie, jak opisuję. > A ja wlasnie to chcialem wiedziec - wole zeby mnie ktos zj.. i zebym wiedzial za co, niz litosciwa cisze, bo co ona mi niby da?... Nie jestem siakis wrazliwy na swoim punkcie i sie ciesze ze wiem ze to kompletne pierdoly, wiem przez co te pierdoly i wyciagajac wnioski moze nast. razem w moim txtcie bedzie mniej pierdol.. > Poslo wrote: > > > Sala była niewielka, ledwo mieścił się tu mały, niski > > stolik na cztery osoby, > > Po cholerę te cztery osoby. Jak jest mały to nie może być na 12 osób. > > > szafka i zlew. > > Jak się w salce mieścił tylko mały stolik, szafka i zlew, to po kiego czorta > bleblać, że jest niewielka > No bo jest, bo tam tylko to jest.. > > Pomieszczenie oświetlała mała jarzeniówka, tląca > > Brednia, jarzeniówki się nie tlą > Ta sie tlila:> > > się migającym od czasu do czasu światłem. Na jednym z > > wygodnych, obitych skórą foteli spoczywał starszy, > > Gdzie był te fotele? Przecież nie w salce, w której ledwo mieścił się mały > stolik, szafka i zlew? > > > siwobrody mężczyzna. Drzemał. > > Cały dotychczasowy opis jest doskonale zbędny. Po cholerę właściwie > opowiadasz, że ktoś drzemie. Potrafisz sobie w ogóle wyobrazić coś mniej ciekawego. > Hm.. Tyz prawda > > Drzwi otworzyły się w pionie, > > Co to właściwie znaczy? > normalne otwieraja sie w poziomie:> > > z przyjemnym dla ucha szumem mechaniki. > > Rozpacz... > hm? A ja akurat lubie taki dzwiek, i wlasnie o taki dzwiek mi chodzi. Np. po latach uzywania starego polara nowa pralka amici wlasnie tak przyjemnie szumi, tylko wtedy bardziej czuje sie ten szum, niz gdy jest sie do niego przyzwyczajonym..No nie wazne:> > > Wszystko nadal działało z cichym szmerem nowości, mimo > > upływu lat. > > Pierdolenie kotka przy pomocy młotka (przepraszam, ale łagodniejsze zwroty już > tu nie pasują) > > > Do > > pokoju weszła ruda, długowłosa kobieta, ze zmarszczkami nie > > do końca ukrytymi intensywnym makijażem, > > Kogo takie duperele mogłyby niby zainteresować, dopóki ta kobieta nie zrobi > czegokolwiek, co mogłoby kogolwiek jakkolwiek zainteresować? > hm.. No moze... > > oraz > > Nikt przy zdrowych zmysłach nie przeczyta ani słowa dalej. > THX, chocby sie nauczylem zeby nie liczyc na to ze czytelnik sam bedzie probowal choc troche, chociaz minimalnie sie zaangazowac jesli sam go nie zaangazujesz. Za malo zwrocilem na to uwage -- pozdrawiam / Dominik 'Poslo' Gabryelewicz www.gamepub.org >>> poslo@interia.pl <<< 'Always look on the bright side of life' > Marek Krukowski
Re: Opowiadanko - cz.1
Author: Lamia
Date: Thu, 19 Dec 2002 20:24
Date: Thu, 19 Dec 2002 20:24
22 lines
1531 bytes
1531 bytes
"Marek Krukowski" <krukowski@use.pl> writes? > > > Nikt przy zdrowych zmysłach nie przeczyta ani słowa > > >dalej. > > > > No to żyłam do tej pory w błogiej nieświadomości ....;) > > Może czytałaś nieuważnie? Zawsze można próbować szukać jakiegoś usprawiedliwienia ;) > A jak było dalej? a dalej to już smakowicie. Jajecznica w zamian za płatki, whiskey...a i jeszcze tytanka pracy będąca w młodości małpiatką Więcej grzechów nie pamiętam ;) Lamia -- // certum est, quia impassibile est //
Re: Opowiadanko - cz.1
Author: cct
Date: Thu, 19 Dec 2002 21:18
Date: Thu, 19 Dec 2002 21:18
17 lines
1382 bytes
1382 bytes
Witam | No trzymajacy sie dosc scisle poczatku gry | wstep do opowiadania nie trzymajacego sie scisle.. Nijak się tego nie można domyślić, ale wierzę na słowo :) | No to sobie poszukam... Tzn. to na necie, | czy ksiazka? BoLa sugeruje nick, ale moze | jakis skrot od nazwiska autora - nie wiem:> BoLo to nick, wzięty od nazwiska :) http://www.escapemag.pl/em/e-publikacje.php pozdrawiam cct ...
Re: Opowiadanko - cz.1
Author: Grzegorz W. Fedorynski
Date: Thu, 19 Dec 2002 23:09
Date: Thu, 19 Dec 2002 23:09
14 lines
1145 bytes
1145 bytes
On Thu, 19 Dec 2002, Marek Krukowski wrote: > > Sala była niewielka, ledwo mieścił się tu mały, niski > > stolik na cztery osoby, > Po cholerę te cztery osoby. Jak jest mały to nie może być na 12 osób. Mnie odrzuciła już "niewielka sala". Sala jest duża, niewielki jest pokoik. Pozdrawiam, Alojzy
Re: Opowiadanko - cz.1
Author: Poslo
Date: Fri, 20 Dec 2002 17:10
Date: Fri, 20 Dec 2002 17:10
33 lines
1883 bytes
1883 bytes
Użytkownik "Grzegorz W. Fedorynski" <alojzy@zodiac.mimuw.edu.pl> napisał w wiadomości news:Pine.LNX.4.44.0212200008550.3652-100000@joanna.jfedor.org... > > On Thu, 19 Dec 2002, Marek Krukowski wrote: > > > > Sala była niewielka, ledwo mieścił się tu mały, niski > > > stolik na cztery osoby, > > > Po cholerę te cztery osoby. Jak jest mały to nie może być na 12 osób. > > Mnie odrzuciła już "niewielka sala". Sala jest duża moze sportowa:> , niewielki jest > pokoik. > A maly gabinet lekarski w ZOZie nazwalbys pokoikiem czy sala? No nie wpadlem na to zeby sprawdzac def. sali i pokoiku - czy w ogole mozna byc uniwersalnym i dokladnie tak samo zrozumialym piszacym (bo nie powiem o sobie pisarz:>) ? -- pozdrawiam / Dominik 'Poslo' Gabryelewicz www.gamepub.org >>> poslo@interia.pl <<< 'Always look on the bright side of life'
Re: Opowiadanko - cz.1
Author: Poslo
Date: Fri, 20 Dec 2002 17:15
Date: Fri, 20 Dec 2002 17:15
36 lines
2015 bytes
2015 bytes
Użytkownik "cct" <cct1@go2.pl> napisał w wiadomości news:attcvf$jo8$1@news.tpi.pl... > Witam > > | No trzymajacy sie dosc scisle poczatku gry > | wstep do opowiadania nie trzymajacego sie scisle.. > > Nijak się tego nie można domyślić, ale wierzę na słowo :) > :) No dalej tak mialo byc... > | No to sobie poszukam... Tzn. to na necie, > | czy ksiazka? BoLa sugeruje nick, ale moze > | jakis skrot od nazwiska autora - nie wiem:> > > BoLo to nick, wzięty od nazwiska :) > http://www.escapemag.pl/em/e-publikacje.php > thx. Poszukaj sobie Radiated jak F lubisz- zin, wyszlo chyba 6 numerow adres _chyba_ www.radiated.k7.pl czy siakos tak - nie pamietam. Co prawda nie ma tam napewno nic dla krytykow literackich czy innych takich, ale jest troche milych txtow dla osob nie traktujacych czytania jako 'clue' zycia or sth.... -- pozdrawiam / Dominik 'Poslo' Gabryelewicz www.gamepub.org >>> poslo@interia.pl <<< 'Always look on the bright side of life'
Re: Opowiadanko - cz.1
Author: Poslo
Date: Fri, 20 Dec 2002 17:30
Date: Fri, 20 Dec 2002 17:30
34 lines
2119 bytes
2119 bytes
> > A jak było dalej? > > a dalej to już smakowicie. Jajecznica w zamian za płatki, whiskey...a i > jeszcze tytanka pracy będąca w młodości małpiatką latwo oceniasz ludzi:) to miala byc bardziej skomplikowana osobowosc, ale pozniej by to wyszlo - i efekty halo by sie nie sprawdzil. Poza tym czy w rzeczywisosci nie ma takich tytanek-ex-malpiatek? I dlaczego akurat takich ludzi nie moze byc w opowiadaniach? > Więcej grzechów nie pamiętam ;) > mam nadzieje ze chociaz sie ubawilas moja nieporadnoscia:) PS. nie wiem ilu tych co mi odpisali (poza W.O. bo tego pana kojarze) trudni sie pisaniem, ale nie wrzucilem tego ot tak sobie, i nie traktuje tego lekkomyslnie- ale na pewno nie bedzie to moja praca w przyszlosci - czym pewnie jest dla wielu z was - najwyzej hobby... (tak sie usprawiedliwaiam, bo wyjdzie na to ze zawracam glowe, a generalnie mam na to zlew totalny) Do wczoraj nie myslalem, ze ktos bedzie zastanawial sie nad tym czy jarzeniowki sie tla czy nie, albo co to jest sala... pozdrawiam pos
Re: Opowiadanko - cz.1
Author: Lamia
Date: Sat, 21 Dec 2002 18:28
Date: Sat, 21 Dec 2002 18:28
67 lines
3108 bytes
3108 bytes
"Poslo" <poslo@interiaPreczZeSpamem.pl> pisze: > latwo oceniasz ludzi:) spokojnie, wszak święta za pasem nikogo nie oceniam >to miala byc > bardziej skomplikowana osobowosc, a bywają nieskomplikowane osobowości? > ale pozniej > by to wyszlo - i efekty halo by sie nie sprawdzil. > Poza tym czy w rzeczywisosci nie ma takich > tytanek-ex-malpiatek? I dlaczego akurat > takich ludzi nie moze byc w opowiadaniach? mogą, ale Ty zrobiłeś z małpiatki rudą podstarzałą małpę , wkładając w jej usta napuszone wypowiedzi , które pasują tam jak piernik do wiatraka > > Więcej grzechów nie pamiętam ;) > mam nadzieje ze chociaz sie ubawilas moja nieporadnoscia:) hm...gdzie była mowa o Twojej nieporadności? Bierzesz wszystko zbyt personalnie. > PS. nie wiem ilu tych co mi odpisali (poza W.O. bo tego > pana kojarze) trudni > sie pisaniem, no , jeśli już pana to chyba wielką literą >ale nie wrzucilem tego ot tak sobie, i nie > traktuje tego lekkomyslnie- ale na pewno nie bedzie to > moja praca w przyszlosci - czym pewnie jest dla wielu z was > - najwyzej hobby... (tak sie usprawiedliwaiam, bo wyjdzie > na to ze zawracam glowe, a generalnie mam na to zlew > totalny) wygląda na to że nie rozumiem określenia 'zlew totalny', bo wyszła mi sprzeczność > Do wczoraj nie myslalem, ze ktos bedzie > zastanawial sie nad tym czy jarzeniowki sie tla czy nie, > albo co to jest sala... Żeby tylko sala i jarzeniówka. Jest tam tego dużo więcej. Zgrzyta jak diabli co chwilkę. Ale głównie nie podoba mi się to , że próbujesz pisać na podstawie gry: Fall out. Może spróbuj dać coś z siebie, bądź twórczy a nie odtwórczy. Przyczepię się tylko tego, bo to dość często spotykane: >We wschodniej części go się słuchają, przynajmniej tak to wygląda. Słuchają siebie , czy jego? Pozdrawia Lamia -- // certum est, quia impassibile est //
Re: Opowiadanko - cz.1
Author: Grzegorz W. Fedorynski
Date: Sat, 21 Dec 2002 22:13
Date: Sat, 21 Dec 2002 22:13
18 lines
1334 bytes
1334 bytes
On Fri, 20 Dec 2002, Poslo wrote: > A maly gabinet lekarski w ZOZie nazwalbys pokoikiem > czy sala? Gabinetem. > No nie wpadlem na to zeby sprawdzac def. sali > i pokoiku - czy w ogole mozna byc uniwersalnym i > dokladnie tak samo zrozumialym piszacym > (bo nie powiem o sobie pisarz:>) ? Nie można. Jedne rzeczy lepiej leżą, inne gorzej. Pozdrawiam, Alojzy
Re: Opowiadanko - cz.1
Author: Poslo
Date: Sun, 22 Dec 2002 11:28
Date: Sun, 22 Dec 2002 11:28
135 lines
4866 bytes
4866 bytes
Użytkownik "Lamia" <L-amia@wp.pl> napisał w wiadomości news:au2c74$6hj$1@news.tpi.pl... > > "Poslo" <poslo@interiaPreczZeSpamem.pl> pisze: > > > > latwo oceniasz ludzi:) > spokojnie, > wszak święta za pasem > nikogo nie oceniam > e, chodzilo mi o bohaterke, ona sie chyba nie obrazi:) > >to miala byc > > bardziej skomplikowana osobowosc, > > a bywają nieskomplikowane osobowości? > jasne ze tak > > ale pozniej > > by to wyszlo - i efekty halo by sie nie sprawdzil. > > Poza tym czy w rzeczywisosci nie ma takich > > tytanek-ex-malpiatek? I dlaczego akurat > > takich ludzi nie moze byc w opowiadaniach? > > mogą, ale Ty zrobiłeś z małpiatki rudą podstarzałą małpę , wkładając w jej > usta napuszone wypowiedzi , które pasują tam jak piernik do wiatraka > a wlasnie ze ona taka jest. Do czego pasuja? Sorry, ale wbrew pozorom co tu ma do pasowania? Ona taka jest i tyle. > > > Więcej grzechów nie pamiętam ;) > > mam nadzieje ze chociaz sie ubawilas moja nieporadnoscia:) > > hm...gdzie była mowa o Twojej nieporadności? Bierzesz wszystko zbyt > personalnie. > Moja nieporadnosc w tym txt - juz wiem ze jest troche niej w nim Nie biore niczego do siebie, to nie jest tak ze wysylalem to opowiadanko z wypiekami na twarzy na grupe, i czekalem az ktos sie zachwyci. Chcialem wiedziec jakie bledy robie. > > > PS. nie wiem ilu tych co mi odpisali (poza W.O. bo tego > > pana kojarze) trudni > > sie pisaniem, > > no , jeśli już pana to chyba wielką literą > nie zwrocilem uwagi, sam nie wymagam zeby o mnie Pan pisac duza, to tez i w druga strone - o innych tak nie pisze... W ogole glupie slowko pan, ale to inna sprawa i ot.. > >ale nie wrzucilem tego ot tak sobie, i nie > > traktuje tego lekkomyslnie- ale na pewno nie bedzie to > > moja praca w przyszlosci - czym pewnie jest dla wielu z was > > - najwyzej hobby... (tak sie usprawiedliwaiam, bo wyjdzie > > na to ze zawracam glowe, a generalnie mam na to zlew > > totalny) > > wygląda na to że nie rozumiem określenia 'zlew totalny', bo wyszła mi > sprzeczność > ten txt nie jest czyms priorytetowym w moim zyciu, ale nie jest tez jakas bzdura czy kaprysem, i kaprysem nie jest wyslanie go tu.. > > > Do wczoraj nie myslalem, ze ktos bedzie > > zastanawial sie nad tym czy jarzeniowki sie tla czy nie, > > albo co to jest sala... > > Żeby tylko sala i jarzeniówka. Jest tam tego dużo więcej. Zgrzyta jak diabli > co chwilkę. > Ale głównie nie podoba mi się to , że próbujesz pisać na podstawie gry: Fall > out. > Może spróbuj dać coś z siebie, bądź twórczy a nie odtwórczy. > Gdzie w Fallu byla taka scena? Nie bylo. Nie bylo nawet podobnej. Mozna sie tylko domyslac takich wydarzen i to jest moj prosty domysl. > Przyczepię się tylko tego, bo to dość często spotykane: > > >We wschodniej części go się słuchają, przynajmniej tak to wygląda. > > Słuchają siebie , czy jego? > A co, ona nie mogla tak powiedziec? Gdzie jest napisane ze bohaterowie maja sie porozumiewac gramatycznie? Nie ja tu popelniam blad jako autro, ale ona jako osoba. Dla mnie ksiazka, opowiadanie to nie jak wypracowanie w szkole ktore ma byc ladne, wypieszczone stylistycznie, ktorym mamy pokazac ze umiemy pisac, tylko kawalek jakiegos czyjegos zycia, w tym wypadku ludzi w schronie... I dla mnie w tym jest wartosc ksiazki, a nie w tym ze bohaterowie wyrazaja sie gramtycznie. (co jest i calkiem wygodne:) po porstu w opowiadaniu nie bylo jeszcze postaci, ktora bylaby w okolicznosciahc w ktorych super poprawnie wyrazac by sie musiala ) pozdrawiam pos > Pozdrawia > Lamia > -- > // certum est, quia impassibile est // > > >
Re: Opowiadanko - cz.1
Author: Poslo
Date: Sun, 22 Dec 2002 11:31
Date: Sun, 22 Dec 2002 11:31
32 lines
1906 bytes
1906 bytes
Użytkownik "Grzegorz W. Fedorynski" <alojzy@zodiac.mimuw.edu.pl> napisał w wiadomości news:Pine.LNX.4.44.0212212313010.2175-100000@joanna.jfedor.org... > > On Fri, 20 Dec 2002, Poslo wrote: > > > A maly gabinet lekarski w ZOZie nazwalbys pokoikiem > > czy sala? > > Gabinetem. ale ten gabinet jest pokoikiem czy sala? To sala gabinetu czy pokoik gabinetu? Chociaz to troche za duze "fizolofowanie" > > > No nie wpadlem na to zeby sprawdzac def. sali > > i pokoiku - czy w ogole mozna byc uniwersalnym i > > dokladnie tak samo zrozumialym piszacym > > (bo nie powiem o sobie pisarz:>) ? > > Nie można. Jedne rzeczy lepiej leżą, inne gorzej. > Tez tak msle. -- pozdrawiam / Dominik 'Poslo' Gabryelewicz www.gamepub.org >>> poslo@interia.pl <<< 'Always look on the bright side of life'
Re: Opowiadanko - cz.1
Author: tow. Bierut
Date: Sun, 22 Dec 2002 13:08
Date: Sun, 22 Dec 2002 13:08
12 lines
1375 bytes
1375 bytes
> Mnie odrzuciła już "niewielka sala". Sala jest duża, niewielki jest > pokoik. to kiedy uzywa się określenia "nieduży". Nobo przecież jak napiszę, że ktoś ma nieduży nos to ktoś, zareaguje, że nieduży jest nosek A nos jest wielki ;> -- Serwis Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Opowiadanko - cz.1
Author: Lamia
Date: Sun, 22 Dec 2002 14:05
Date: Sun, 22 Dec 2002 14:05
77 lines
3672 bytes
3672 bytes
"Poslo" <poslo@interiaPreczZeSpamem.pl> writes: > e, chodzilo mi o bohaterke, > ona sie chyba nie obrazi:) Hm.. sorry, to miał być żart. Zapomniałam dopisac ;) > > a bywają nieskomplikowane osobowości? > jasne ze tak wskaż takowe > a wlasnie ze ona taka jest. Do czego pasuja? > Sorry, ale wbrew pozorom co tu ma do pasowania? > Ona taka jest i tyle. No i mój odbiór tego opowiadania jest jaki jest. Przeszkadzają mi napuszone wypowiedzi "małpy" i brzmiąca w niej wazelina. Przede wszystkim jednak wypowiedzi nie mające żadnego uzasadnienia. <Cóż, po to są szeregowi żeby wypełniać rozkazy wyżej postawionych. Wiem , jako >Opiekun czujesz ojcowską odpowiedzialność..........<..> Do czego to ? A przede wszystkim w jakim celu to mówi? Co chciałeś tu pokazać? Dalej jest podobnie. >Ale nie uratuje nas radio, wiesz o tym..........<...> Może lepiej byłoby, żeby to Siwy przedstawił sytuację , a nie ona? <...> > Gdzie w Fallu byla taka scena? Nie bylo. > Nie bylo nawet podobnej. Mozna sie tylko domyslac > takich wydarzen i to jest moj prosty domysl. yhm...zamiana 13 na 20 ? chodzi mi o temat przewodni. Chciałeś dorabiać scenki? Rozbudować grę? > > Przyczepię się tylko tego, bo to dość często spotykane: > > >We wschodniej części go się słuchają, przynajmniej tak to wygląda. > > Słuchają siebie , czy jego? > A co, ona nie mogla tak powiedziec? > Gdzie jest napisane ze bohaterowie maja > sie porozumiewac gramatycznie? > Nie ja tu popelniam blad jako autro, > ale ona jako osoba. > Mogła, czemu nie?! Ja się przyczepiam do błedu jako takiego. Często spotykam się z takim zwrotem: słuchaj się, coś ci powiem...byłam ciekawa skąd się to bierze > Dla mnie ksiazka, opowiadanie to nie jak > wypracowanie w szkole ktore ma byc ladne, > wypieszczone stylistycznie, > ktorym mamy pokazac ze umiemy pisac, > tylko kawalek jakiegos czyjegos zycia, > w tym wypadku ludzi w schronie... > I dla mnie w tym jest wartosc ksiazki, a nie > w tym ze bohaterowie wyrazaja sie gramtycznie. > (co jest i calkiem wygodne:) po porstu w opowiadaniu > nie bylo jeszcze postaci, ktora bylaby w okolicznosciahc > w ktorych super poprawnie wyrazac by sie musiala ) ale weż pod uwagę czytelnika. Pokazujesz czytelnikowi obrazy. Niech będa one spójne, ciekawe i wciągające. Narrator także popełniał błędy stylistyczne, nie tylko bohaterowie. Pozdrawiam , przesyłając życzenia świąteczne Lamia -- // certum est, quia impassibile est //
Re: Opowiadanko - cz.1
Author: Poslo
Date: Sun, 22 Dec 2002 17:16
Date: Sun, 22 Dec 2002 17:16
131 lines
4681 bytes
4681 bytes
Użytkownik "Lamia" <L-amia@wp.pl> napisał w wiadomości news:au4h5q$c4d$1@news.tpi.pl... > > "Poslo" <poslo@interiaPreczZeSpamem.pl> writes: > > > > e, chodzilo mi o bohaterke, > > ona sie chyba nie obrazi:) > > Hm.. sorry, to miał być żart. Zapomniałam dopisac ;) > aha :) Przyzwyczailem sie do szukania usmieszkow...:> > > > a bywają nieskomplikowane osobowości? > > > jasne ze tak > > wskaż takowe > Jan Pawel II Lech Walesa to osobowosci przez duze O a jesli chodzi o osobowosci wsrod zwylych ludzi to prostych jest pewnie wiekszosc... Chociaz w sumie to troche pojecie wzgledne.. > > a wlasnie ze ona taka jest. Do czego pasuja? > > Sorry, ale wbrew pozorom co tu ma do pasowania? > > Ona taka jest i tyle. > > No i mój odbiór tego opowiadania jest jaki jest. Przeszkadzają mi napuszone > wypowiedzi "małpy" i brzmiąca w niej wazelina. Przede wszystkim jednak > wypowiedzi nie mające żadnego uzasadnienia. no bo ona gada tak wlasnie zeby gadac.. > <Cóż, po to są szeregowi żeby wypełniać rozkazy wyżej postawionych. Wiem , > jako >Opiekun czujesz ojcowską odpowiedzialność..........<..> > Do czego to ? A przede wszystkim w jakim celu to mówi? sama nie wie:) > Co chciałeś tu > pokazać? > Dalej jest podobnie. > >Ale nie uratuje nas radio, wiesz o tym..........<...> > Może lepiej byłoby, żeby to Siwy przedstawił sytuację , a nie ona? > Hm.. Ja ksiazki, opowiadania nie rozumiem jako czegos co ma tworzyc jakies harmonijne, ladne obrazy, zgodne z jakimis standardami, takie jak to okreslic.. ksiazkowe:) Dla mnie ksiazka to jakby jakis kawalek zycia, doznan zamkniety w litery jakby... Powiedzmy ze ona przedstawila sama sytuacje, bo jest osoba apodyktyczna, o duzym mniemaniu o sobie..Tak w skrocie.. > <...> > > Gdzie w Fallu byla taka scena? Nie bylo. > > Nie bylo nawet podobnej. Mozna sie tylko domyslac > > takich wydarzen i to jest moj prosty domysl. > > yhm...zamiana 13 na 20 ? zeby nikt od poczatku nie myslal ze to ta sama baza:) to akurat moglo zostac z 13 > chodzi mi o temat przewodni. Chciałeś dorabiać scenki? Rozbudować grę? > Nie, dalej juz bylaby moja historia, w realich swiata jak z F. Po prostu chcialem wziac troche z atmosfery, ogolnej wiedzy , a nie odtwarzac miejsca itd. Taki jakby troche falloutowy swiat rownolegly.. Z takim samym srodowiskiem, ale inna historia, miejscami, osobami... Wlasciwie to akurat chyba rzeczywiscie byl zly moment na start opowiadania, bo zaczyna sie za anemicznie... > > A co, ona nie mogla tak powiedziec? > > Gdzie jest napisane ze bohaterowie maja > > sie porozumiewac gramatycznie? > > Nie ja tu popelniam blad jako autro, > > ale ona jako osoba. > > > Mogła, czemu nie?! > Ja się przyczepiam do błedu jako takiego. > Często spotykam się z takim zwrotem: słuchaj się, coś ci powiem...byłam > ciekawa skąd się to bierze > aha. Nie wiem:) > ale weż pod uwagę czytelnika. > Pokazujesz czytelnikowi obrazy. Niech będa one spójne, ciekawe i wciągające. > Narrator także popełniał błędy stylistyczne, nie tylko bohaterowie. > No narrator jesli jest 'poza' swiatem z opowiadania nie powinen sie mylic, czyli moj blad.. > > > Pozdrawiam , przesyłając życzenia świąteczne > dzieki, takze pozdrawiam- wesolych swiat -- pozdrawiam / Dominik 'Poslo' Gabryelewicz www.gamepub.org >>> poslo@interia.pl <<< 'Always look on the bright side of life'
Re: Opowiadanko - cz.1
Author: Dino62
Date: Tue, 24 Dec 2002 11:47
Date: Tue, 24 Dec 2002 11:47
15 lines
1488 bytes
1488 bytes
Użytkownik Lamia napisał: > "Poslo" <poslo@interiaPreczZeSpamem.pl> writes: >>a bywają nieskomplikowane osobowości? >> jasne ze tak >wskaż takowe Mój sąsiad z podwórka, imię i nazwisko znane policji, zawsze ubrany w nienaganny dres firmy znanej. Wyraz twarzy zawsze ten sam. Wyraz najczęściej używany również :-))) Una z Pogranicza
Re: Opowiadanko - cz.1
Author: Lamia
Date: Tue, 24 Dec 2002 18:42
Date: Tue, 24 Dec 2002 18:42
13 lines
1488 bytes
1488 bytes
"Dino62" <Dino62@tlen.pl> writes: > Mój sąsiad z podwórka, imię i nazwisko znane policji, zawsze ubrany w > nienaganny dres firmy znanej. Wyraz twarzy zawsze ten sam. Wyraz > najczęściej używany również :-))) Dzisiaj, po takim obżarstwie nawet mój pies jest dla mnie strasznie "skomplikowany" ;) Wesołych Świąt Lamia
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads